Psychopata w rodzinie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: Psychopata w rodzinie

Jak duży wpływ może mieć wychowanie na rozwój psychopaty?

Mój starszy brat [P] jest podręcznikowym przykładem psychopaty - zero empatii, pasożytniczny tryb życia, brak jakichkolwiek planów na życie, aspołeczność, przestępstwa na koncie, alkoholizm, agresja, uzależnienie od narkotyków.. itd Obecnie został skierowany przez sąd do ośrodka.
Jako dziecko [P] był rozpieszczany przez matkę (ojciec pracował zza granicą i kontakt był zerowy), nigdy nie ponosił konsekwencji swoich czynów. Przykładowo: jako nastolatkowie czesto biliśmy sie do krwii (mój złamany nos, pobite oko, u niego siniaki po kopniakach), reakcją matki był 15 min rozmowa w której [P] przedstawiał się jako sprowokowana ofiara. Brak konsekwencji, sytuacja powtarzała się tak długo aż wyprowadziłam się do innej części domu.
W liceum [P] włamał się trzykrotnie do szkoły, za 3cim razem został aresztowany przez policje. Matka pokryła koszty napraw. Brak kary czy konsekwencji z tego zachowania.
Kiedy moj młodszy brat [M] miał 2 moze 3 lata, chciał zabrać [P] pilota z ręki. [M] został kopnięty przez [P] w twarz, do dziś nie zapomne widoku małego dziecka z cała twarzą w krwii... Dla zobrazowania dodam że [P] ma 1,90 wzrostu i ważył koło 90-100 kg, natomiast [M] warzył koło 20-30 kg. Na pytanie dlaczego to zrobił, [P] odpowiedział tylko 'nie wiem, nie pamiętam'. Nie chciałam żeby [M] musiał przechodzić przez to samo co ja. Grozbami że wezwe policje zmusiłam rodziców do wyrzucenia [P] z domu. Zamieszkał w letnim domu naszych dziadków, co otworzyło mu drzwi do handlu narkotykami..

Wiem, że człowiek się rodzi psychopatą i u mojego brata było widać bardzo wcześnie odstępstwa od normy (brak empatii, poczucia winy, agresja itd). Ale powala mnie na kolana bierność moich rodziców - dlaczego to ja jako nastolatka musiałam interweniować w obronie młodszego dziecka? Czy gdyby [P] poniósł konsekwencje swoich zachowań, czy byłby innym człowiekiem dzisiaj? Cały czas mam wrażenie ze jeszcze kiedy był dzieckiem była dla niego jakaś szansa. Dorosli mieli w jego oczach jakis autorytet albo po prostu sie ich bał - teraz nie ma dla niego żadnych granic..

~*~*~*~
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Psychopata w rodzinie

To kompletnie niesprawiedliwe, że ty jako dziecko musiałaś brać na siebie odpowiedzialność za czyny brata, bo bronienie młodszego przed starszym było rolą rodziców, a nie twoją. Nie spisali się wychowawczo, bo należało interweniować, kiedy P. był dzieckiem i było widać zaburzenia w zachowaniu. Wtedy był czas na psychologa i socjalizację. Teraz pewnie skończy się to więzieniem. Może i dobrze, bo przynajmniej będzie odizolowany od reszty świata. Mam wrażenie, że czujesz się winna, w jakiś sposób nadal odpowiedzialna i że masz wielki żal do rodziców, że nie bronili ciebie i M. przed oprawcą. A przede wszystkim, że nie podołali wychowawczo.
Czy twoi rodzice sami nie mają problemów z okazywaniem uczuć? Czy kiedy byliście dziećmi rodzice dużo pracowali. Czy nie wykazywali zainteresowania waszymi wynikami w nauce, waszym życiem i problemami? Czy byliście w taki sam sposób traktowani wszyscy w trójkę, czy tylko od P. niczego nie wymagano? Pytam, bo staram się to ogarnąć i zrozumieć. Bo może twoi rodzice sami mają problem ze sobą i z emocjami i stąd ta nieudolność.

3

Odp: Psychopata w rodzinie
Radkka napisał/a:

Wiem, że człowiek się rodzi psychopatą i u mojego brata było widać bardzo wcześnie odstępstwa od normy (brak empatii, poczucia winy, agresja itd). Ale powala mnie na kolana bierność moich rodziców - dlaczego to ja jako nastolatka musiałam interweniować w obronie młodszego dziecka? Czy gdyby [P] poniósł konsekwencje swoich zachowań, czy byłby innym człowiekiem dzisiaj? Cały czas mam wrażenie ze jeszcze kiedy był dzieckiem była dla niego jakaś szansa.

Jeżeli [P] naprawdę jest psychopatą (inna sprawa, że tylko przeszkolony specjalista mógłby to stwierdzić, na podstawie rozbudowanego arkusza testów) to wątpię, że istniała dla niego szansa.

Wiele wskazuje na to, że ci ludzie po prostu już tacy się rodzą (Twoje doświadczenie to potwierdza) i są totalnie odporni na resocjalizację.

Radkka napisał/a:

Ale powala mnie na kolana bierność moich rodziców - dlaczego to ja jako nastolatka musiałam interweniować w obronie młodszego dziecka?

Też się zastanawiam.
Nie pytałaś ich nigdy dlaczego?

Tutaj myślę, że oni - jako dorośli - nie byli tak narażeni na jego ataki, jak Ty i młodszy brat. Stracili więc czujność. Dorośli często też w swym spojrzeniu na świat operują kliszami, które dali w sobie przez lata wypalić: "rodzeństwo zawsze rywalizuje", "to niemożliwe, żeby on był podły, bo jest dzieckiem, a dzieci są dobre". Ty byłaś bardzo młoda (a do tego bystra!) nieurobiona przez życiowy konformizm i po prostu widziałaś, jak jest. Oprócz tego Twoi rodzice mogli nie dopuszczać myśli, że dziecko, które sami wydali na świat i wychowali, jest jakieś "dziwne".

Radkka napisał/a:

Dorosli mieli w jego oczach jakis autorytet albo po prostu sie ich bał - teraz nie ma dla niego żadnych granic..

Dorośli mieli autorytet, dopóki byli od niego więksi, silniejsi i mogli decydować o jego losach. Kiedy upewnił się, że niczego mu już nie mogą zrobić - "rozwinął skrzydła".

4

Odp: Psychopata w rodzinie

Radkka ten twój "psychopata' albo  nawet posune się do  subiektywnego stwierdzenia -wypust bezstresowy taki już na skraju najgorszych reprezentantów  wychowania  w modelu jaki twoja mama  reprezentowała wobec niego ( koszmarnie się to czyta gdzie ta kobieta miała oczy i rozum)  miał jednym słowy niebywałe szczęście , że  nie miał starszej siostry Mortishy . Klękajcie narody. Na samo spojrzenie lałby  w gacie

Proszę wziąć pod uwagę jedno- nietykalność cielesna i humanitarność kończy się wtedy ,kiedy ktoś narusza twoją lub na twoich oczach innych/ twoich bliskich  ich cielesność wyrządzając szkody  i krzywdy  .  Brachu nigdy nie zasmakował Chińskiego odwetu

No jak drań by tak potraktowal z kopa male dziecko na moich oczach i do tego moje oczy jeszcze krew by ujrzały to  .... chyba bym temu stworowi wyżeraczem ryja oblała ,albo coś na równi  dotkliwego

5

Odp: Psychopata w rodzinie

Bardzo mi szkoda Ciebie, ze musialas Ty przez to przechodzi i Twoj mlodszy brat.
Mam nadzieje, ze tego psychopate zamkna w wiezieniu czympredzej.
Taki czlowiek nie powinien wogole marnowac powietrza, a co dopiero chodzic na wolnosci.

Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

6

Odp: Psychopata w rodzinie

On nie jest psychopatą tylko bezkarnym leniem. Jak ładnie Mortisha napisała - wypust bezstresowy.

"Psychopatia" Twojego brata skończy się w momencie, kiedy na jego drodze stanie prawdziwy psychopata, ewentualnie ktoś o wiele silniejszy fizycznie i psychicznie od niego. Jak dla mnie, jemu jest potrzebny porządny łomot.

Rodziców zapytaj, czemu skazali Cię na takiego człowieka i nie reagowali. A potem (jeśli jesteś pełnoletnia) odetnij się od brata raz na zawsze i żyj własnym życiem.

7

Odp: Psychopata w rodzinie

Nie spisali się wychowawczo, bo należało interweniować, kiedy P. był dzieckiem i było widać zaburzenia w zachowaniu. Wtedy był czas na psychologa i socjalizację.

Z perspektywy czasu widze tyle jego niepokojących zachowań, tyle sytuacji które budziły mocny sprzeciw wsród sąsiadów (znecał sie nad czyims kotem), lekarzy (byłam w przychodni po ktorejs bójce) czy nauczycieli (wyzywanie kolegow, niszczenie sprzetu). Moim rodzicom nie powinna sie zapalić czerwona lampka, oni dostawali czerwonym reflektorem po oczach.

Moi rodzice są upośledzeni emocjonalnie. Matka nie potrafi wyrazic swojego zdania i uczuć, jesli coś ja drazni to nie powie tego na głos, bedzie to trzymac w sobie az ktoregos dnia czara goryczy sie przeleje i wybuchnie. Ojciec jest modelem narcystycznym - to on zarabia, to sa jego pieniadze, to on bedzie decydował (mimo ze umowili sie ze matka odejdzie z pracy zeby zajac sie młodszym -wtedy- nowo narodzonym dzieckiem). Mnie wychowywali dziadkowie, nie moge powiedziec o nich nic złego, oni zawsze probowali trzymac cała rodzine razem i wpajac nam pozytywne wartosci jak kompromis czy uczyc nas empatii - jednak w oczach [P] nie mieli po prostu autorytetu, a moja matka traktowała ich zachowanie jako niechciana interwencje w nasze wychowanie.

Wierze, ze to ze nigdy nie poniósł konsekwencji za to co zrobił rozzuchwaliło go, i dlatego posuwał się coraz bardziej i bardziej. To nie jest tak ze kazde dziecko wychowywane bezstresowo zostanie psychopatą, on się taki urodził ale brak jakichkolwiek srodkow wychowawczych pogłebił jego stan. Od dziecka był agresywny, prowokował bójki, znecał sie nad zwierzetami..- tak jakby ta władza nad kims/sytuacja lub sama przemoc sprawiała mu przyjemnosc. Potem odwracał sytuacje na swoja korzyść, przedstawiajac sie jako ofiare, tłumaczac sie ze został sprowokowany (przez kota?? przez 2/3 letnie dziecko?? takie wyłumaczenie jest nielogiczne dla mnie jako dorosłej osoby, ale widac był na tyle elokwentny i przekonywujacy dla rodzicow ze uchodzilo mu to płazem).

W pracy (byłam nauczycielką w podstawówce) uczyłam maluchy wychowywane bezstresowo. One chciały uwagi, były narcystyczne i rozpieszczone, ale nie przejawiały tej sadystycznej checi zadania komuś bólu.

Mnie również cieszy to że trafił do zamknietego osrodka ds. uzależnień. Niestety, predzej czy pozniej z niego wyjdzie. Nie ma dla niego szans na resocjalizacje i wiem, że z czasem bedzie z nim gorzej. Boli mnie po prostu to, że rodzice wyparli sie problemu wtedy kiedy mozna było jeszcze coś zrobic (choc wiem ze [P] nigdy nie byłby normalnym człowiekiem - dla niego to nieosiagalne; ale przynajmniej nie byłby niebezpieczny dla otoczenia tak jak teraz.. kilka miesiecy temu upił sie i pobili sie z naszym ojcem).

~*~*~*~

8

Odp: Psychopata w rodzinie

Teo, ja jestem w trakcie studiów mgr., pracuje i mieszkam wiekszosc czasu w innym miescie, dawno sie od niego odcielam i dąże do tego żeby reszta rodziny zrobiła to samo. Obserwuje rodziny przyjaciół i rodziców moich uczniów i porównuje do moich doświadczeń, stad ta refleksja. sad

mortisha, to nie jest tak że byłam typem bezwolnej ofiary, bo stawiałam sie jak tylko mogłam, jednak roznica siły pomiedzy nami dwoma jest zbyt duza . Niestety byłam upartym osłem i duzo czasu zajeło dojscie mi do konkluzji ze lepiej wyprowadzic sie, niz zostac i ciagle walczyc z nim.
Nie widziałam zajscia o pilot od telewizora, młodszy brat przybiegł do mnie zapłakany z zakrwawiona twarza i powiedział co zaszło. W tamtym momencie bicie sie z [P] nie miało sensu, rodzice tez by go nie wyrzucili z domu - jedynym wyjsciem było pojscie na policje i doniesienie na niego, ze posiada narkotyki (wtedy by go zgarneli). A jestem pewna ze je miał i do dzis załuje ze tego nie zrobiłam bo trafiłby szybciej do osrodka.

Najgorsze jest to ze jesli ktos spojrzałby na mojego brata, nie dostrzegł by od razu zagrozenia. Pani kurator ktora do nas przychodziła nazwała go 'młodym i inteligentnym' i 'szkoda zeby sie zmarnował'; moj starszy brat miał tez dziewczyne (dopoki nie byl na głodzie narkotykowym i wpadł w szał niszczac wszystko w tym domku letniskowym; dziewczyna siedziala przerazona w toalecie); mimo ogolnego wyniszczenia ciała, ma 25 lat i ma przystojne rysy twarzy. Nie wzbudza nieufnosci, dopiero po dluzszym spedzonym razem czasie okazuje sie ze zachowuje sie nieobliczalnie.

~*~*~*~

9

Odp: Psychopata w rodzinie
Radkka napisał/a:

...
Moi rodzice są upośledzeni emocjonalnie.
...
Mnie również cieszy to że trafił do zamknietego osrodka ds. uzależnień. Niestety, predzej czy pozniej z niego wyjdzie. Nie ma dla niego szans na resocjalizacje i wiem, że z czasem bedzie z nim gorzej. Boli mnie po prostu to, że rodzice wyparli sie problemu wtedy kiedy mozna było jeszcze coś zrobic (choc wiem ze [P] nigdy nie byłby normalnym człowiekiem - dla niego to nieosiagalne; ale przynajmniej nie byłby niebezpieczny dla otoczenia tak jak teraz.. kilka miesiecy temu upił sie i pobili sie z naszym ojcem).

A mnie ciekawi CO chcesz osiągnąć "wieszając psy" na swych rodzicach?
Bo, że czasu nie cofniesz to raczej wiesz... jakieś wyrzuty sumienia Cie dręczą, ze SAMA nie reagowałaś? W końcu jesteś dorosła w rozumieniu prawa już dobre 7 lat.
Skoro masz świadomość, że TAKI się urodził... ?
CZEGO OCZEKUJESZ? Co mają dać dywagacje "co by było gdyby było" skoro NIJAK sprawdzić tego się nie da?
Pobił się z ojcem. Z domu został usunięty. TO CO jeszcze ma zrobić ta biedna twoja rodzina by Cie zadowolić... ?

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

10

Odp: Psychopata w rodzinie
Anhedonia napisał/a:
Radkka napisał/a:

...
Moi rodzice są upośledzeni emocjonalnie.
...
Mnie również cieszy to że trafił do zamknietego osrodka ds. uzależnień. Niestety, predzej czy pozniej z niego wyjdzie. Nie ma dla niego szans na resocjalizacje i wiem, że z czasem bedzie z nim gorzej. Boli mnie po prostu to, że rodzice wyparli sie problemu wtedy kiedy mozna było jeszcze coś zrobic (choc wiem ze [P] nigdy nie byłby normalnym człowiekiem - dla niego to nieosiagalne; ale przynajmniej nie byłby niebezpieczny dla otoczenia tak jak teraz.. kilka miesiecy temu upił sie i pobili sie z naszym ojcem).

A mnie ciekawi CO chcesz osiągnąć "wieszając psy" na swych rodzicach?
Bo, że czasu nie cofniesz to raczej wiesz... jakieś wyrzuty sumienia Cie dręczą, ze SAMA nie reagowałaś? W końcu jesteś dorosła w rozumieniu prawa już dobre 7 lat.
Skoro masz świadomość, że TAKI się urodził... ?
CZEGO OCZEKUJESZ? Co mają dać dywagacje "co by było gdyby było" skoro NIJAK sprawdzić tego się nie da?
Pobił się z ojcem. Z domu został usunięty. TO CO jeszcze ma zrobić ta biedna twoja rodzina by Cie zadowolić... ?

No tak powinna jeszcze chwalic rodzicow ze tak cudowna osobe wychowali.
Co chce osiagnac wieszajac psy na rodzicach- mysle ze sie wygadac bo ma do nich zal i to zasluzony. Po to jest to forum zeby moc sie wygadac-taka forma terapii. Taki jest cel tego forum- zeby ludzie bez skrepowania pisali co mysla itd.Jej rodzice do cholery pozwolili jej bratu znecac sie nad nia i mlidszym bratem psychicznie i fizycznie!!!!! Ich cholernym obowiazkiem bylo chronienie dzieci przed psycholem a jego leczenie!!! Totalnie zawiedli-olali swoje dzieci. Zlamany nos, kopniak w twarz az zalala sie krwia- przeciez to kryminal . I trauma do konca zycia dla dzieci. Jednym slowem rodzice uczyli ich ze przemoc jest ok.

autorka tekstu byla dzieckiem i nie miala jak sie bronic przed wiekszym starszym bratem a i tak probowala. I na dodatek chronila mlodszego. Szczerze- dla mnie jest prawdziwa bohaterka.

11

Odp: Psychopata w rodzinie

Ta historia nie bedzie miała szcześliwego finału, tzn. dla oprawcy jak najbardziej dla ofiar juz nie.

W międzyczasie w wakacje, mój ojciec wynajął kajaki i wziął brata na spływ kajakowy po rzece. Mieli wypić "po piwku" przy ognisku i ojciec chciał zachecic brata zeby zrobił cos ze swoim zyciem, skonczył szkole i poszukał pracy.

Przed tym wyjazdem brat wyłudził 20zł czy 50zł od babci "na jedzenie" i wydał je na jakies prochy w aptece i piwo. Jak płyneli kajakami to ojciec zauważył, że brat ledwo moze utrzymać sie na wodzie (był juz nawalony jak Messerschmitt) i przerwali spływ, zaczeli rozbijać namiotu. W miedzyczasie ojciec nazwał go "półgłowkiem"/"idiotą" itd.

Brat zaatakował go w odwecie i zaczął dusić. Zaczął okładać zgniecioną puszką po głowie, a potem próbował wydłubać palcami oko. Ojciec sie wyrwał i uciekł do pobliskiej wsi, gdzie wezwali nas (mnie i matke), karetke i policje.

Jak przyjechałyśmy z matką, to najpierw zatrzymałysmy sie przy jakims zgrupowaniu przy płocie bo myslalysmy ze to ojciec. Okazało sie ze to mój nawalony brat (leżał rozwalony na ziemi, zrenice rozszerzone na maksa, bełkotał coś do siebie, ale nie miał na sobie nawet ryski czy otarcia). Policja spytała matke czy potrafi go zidentyfikować, na co moja matka powiedziała 'Tak to mój syn, XXX AAA" Kiedy on to usłyszał powiedział "Zajebie cie ty szmato". W sumie stałam obok, wiec nie wiem czy to do mnie czy do matki.

Ojciec trafił do szpitala na obdukcje, sprawa trafiła na policje, byłam przesłuchana przez prokuratora bo podejrzewała znecanie sie nad rodzina.

Sprawa zakonczyła sie na:
1. ustaleniu nowego kuratora dla brata
2. oddaleniu sprawy o napasc, bo jak kogoś sie na pada to nie mozna odpowiedziec agresja (a tu była agresja słowna, wiec to juz nie napad tylko bojka).
3. oddaleniu sprawy o znecanie sie nad rodzina, bo brat był wtedy małoletni

Summa summarum, brat ma czysta kartoteke jakby nic sie nie stało.

Rodzice wyrzucili go z domu... ale jednoczesnie wystawili mu namiot, rower, jedzenie. Brat sobie koczował gdzies na polach w lato i a to sie włamał do garazu cos ukrasc, a to cos podkradał sąsiadom. Teraz nadchodzi zima i wrócił, siedzi w garazu gdzie rodzice wstawili mu "koze". Jeszcze planuja ze wynajmą mu pokoj albo załatwia jakas garsoniere u babci. Ogolnie, to oni go "kochaja" i nie zostawia go tak.

Doskonale wiedza do czego jest zdolny i jak agresywny jest. Baa.. oni czekaja jak bedzie miał kolejny "atak" to wezwa karetke i tak wezmie go na przymusowe badanie. Tylko jak to ujał moj 15 letni młodszy brat "jak on cie zaatakuje to juz nie wezwiesz karetki do siebie a co dopiero do niego", 15lat a wiecej oleju w głowie niz ludzie po 50ce.

Tłumaczyłam juz na tysiace sposobów, kłóciłam sie, krzyczałam, były moje łzy. Tłumaczył kurator, tłumaczył psycholog, tłumaczył prokurator. Ale moi rodzice wiedza swoje. Wymyslaja ze brat jest niby chory na ADHD, autyzm itd,ze jest uzalezniony (tysiace wymówek, ale ani leczenia psychiatrycznego ani od uzaleznienia sie nie podjał, wiec co z tego?). Ignoruja wszystkich i daja jedzenie, pieniadze, mieszkanie (jaka on ma miec motywacje zeby sie zmienic? wszystko ma pod nosem!). Rece mi opadaja i ja sie poddaje. Moj brat w przyszłosci znowu sie nawali jak Messerschmitt i kogos zaatakuje i pewnie zabije (2m wzrostu koło 100kg - ciezko sie obronic). A tak własnie wyglada cykl zachowania alkoholika, poprawa i potem ataki agresji.

Szukam stałej pracy od jakiegos czasu (ostatnie miesiace pracowałam tylko dorywczo), żeby sie stąd wyrwać i zerwać kontakt z cała rodziną (prócz babci i młodszego brata). Chyba nic mnie tak nie zniszczylo psychicznie jak pobyt tutaj, nawet praca w gimnazjum to był przy tym pikus (jakkolwiek ciezka miałam zawsze ostoje i poczucie bezpieczenstwa w własnym mieszkaniu). Co prawda o ile moge to nocuje u chłopaka, ale na dłuzsza mete tak nie da rady a poza tym nie chce go juz tym zarzucac bo i tak stara mi sie pomagac w granicach swoich mozliwosci.

Chciałam znowic studia mgr w lutym. Nie wiem czy to zrobie, bardziej przydadza mi sie te pieniadze na wynajem mieszkania, z drugiej strony wtedy bede juz kolejny rok do tyłu a chcialabym miec to za soba. Moge liczyc na niewielka pomoc finansowa babci, z strony chłopaka tez. Rodzice juz zapowiedzieli ze finansowo mi nie pomoga, a najlepiej by było zebym to ja im płaciła smile (zeby mieli pieniadze wydawac na wiadomo kogo).

Bo w ich odczuciu, jak ich córka sobie srednio radzi ale jakos daje rade to nalezy jej dokopac, wyciagnac od niej kase - natomiast jak syn-psychopata wpada w kłopoty to znajda sie pieniadze na zapłate za zniszczenia, na wynajem, na jedzenie itd.

Jak na to patrze to juz nawet nie czuje zalu, tylko ogarnia mnie poczucie beznadziejnosci. No nic, życzcie mi szczescia w poszukiwaniu pracy ^^

~*~*~*~

12

Odp: Psychopata w rodzinie

A mnie ciekawi CO chcesz osiągnąć "wieszając psy" na swych rodzicach?
Bo, że czasu nie cofniesz to raczej wiesz... jakieś wyrzuty sumienia Cie dręczą, ze SAMA nie reagowałaś? W końcu jesteś dorosła w rozumieniu prawa już dobre 7 lat.
Skoro masz świadomość, że TAKI się urodził... ?
CZEGO OCZEKUJESZ? Co mają dać dywagacje "co by było gdyby było" skoro NIJAK sprawdzić tego się nie da?
Pobił się z ojcem. Z domu został usunięty. TO CO jeszcze ma zrobić ta biedna twoja rodzina by Cie zadowolić... ?

Mam milczeć i cieszyć się z zaistniałej sytuacji? wink a moze pochwalic ich za to że zachowuja sie nieodpowiedzialnie hodujac zagrozenie ktore moze zaatakować Ciebie lub mnie na ulicy? myslisz, ze jak moj brat jets napruty w 4 d.. po prochachi alkoholu to zrobi mu roznice czy osoba jest obca czy znajoma? dla niego pobicie małego dziecka nie było przeszkoda..

Dobre sobie, ostatnie miesiace walczylam z moimi rodzicami, przeszukiwałam eks-mieszkanie brata z policjantami i biegałam na przesłuchania do prokuratory. Ale nic sie nie zmieni, skoro rodzice sami dożą do kontaktu z nim (nie mozna zakazac mu zblizania sie do nas, jesli matka mu wysyła smsy i zostawia karteczki "przyjdz syny, porozmawiajmy, kochamy cie"). No sorry, Winetou ale tak to nie działa.

To moze inaczej bo widac nie dociera jak to jest z chorobami psychicznymi: jak dziecko urodziło sie autystyczne, to sie je leczy, rehabilituje a nie pielegnuje autyzm.

Pobił małe dziecko, i został przeniesiony do duzego przestronnego mieszkania (miało byc do wynajmu) 2 metry dalej gdzies zrobił meline. Nie, wcale nie wzrosło moje poczucie bezpieczenstwa przez to smile  Co by mnie zadowoliło? mysle ze jakby go odesłali do monaru albo innego osrodka leczenia uzaleznien. Albo jakby trafił do wiezienia i nie stanowiłby niebezpieczenstwa dla nas wszystkich. Psychopaci nie trafiaja do szpitala psychiatrycznego, bo to ze ktos nie odczuwa uczuc wyzszych to nie znaczy ze trafi na oddział zamkniety (zreszta nie zwalnia go to z odpowiedzialnosci za czyny, jak pijanego kierowce ktory przejechał pieszego nie zwalnia bycie "pod wpływem").

A jesli chodzi o ogolnie pytanie, po co ja to wszystko pisze - chodzi o to, żeby jednak porozmawiać z kimś kto mysli racjonalnie bo wtedy przywraca mnie do równowagi psychicznej. Także dziekuje wszystkim ktorzy przeczytali ten temat i dziekuje za słowa otuchy, bo naprawde dodały mi siły smile

~*~*~*~

13 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-12-14 14:32:43)

Odp: Psychopata w rodzinie

Twoi rodzice są współuzależnieni. Przydałaby się im terapia.
Przeżywałem przez wiele lat cos podobnego. Nie aż w takim stopniu ale jednak. Dopiero po latach się otrząsnęli.

14

Odp: Psychopata w rodzinie

Brat mojej matki jest psychopatą  To długa historia jednak nie uważam, by się taki urodził. Zawsze był ulubieńcem swojej mojej babki - kobiety wielce religijnej a wyrósł na pijaka, kurwiarza, hazardzistę i generalnie stratę przestrzeni.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018