Cześć moja nowa znajoma ma złe stosunki z bratem mam wielu znajomych i znajome i ze zdziwieniem zauważyłam pewną prawidłowość że połowa ludzi ma złe stosunki ze swoimi siostrami czy braćmi zaś druga połowa wręcz na odwrót.
Ciekawi mnie wasze zdanie na temat takich relacji, czy są to relacje czysto formalne, koleżeńskie, przyjacielskie czy praktycznie nie istnieją bądź są wrogie.
Przy okazji zainteresowało mnie czy jest jakaś korelacja siostra brat i kształtujący się mizoginizm i mizoandria.
1 2013-09-25 15:07:53 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-25 15:08:26)
Podobne tematy
2 2013-09-25 22:40:25 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-25 22:51:59)
Macie dziewczyny brata, macie faceci siostry piszcie, temat jest bardzo ciekawy bo każdemu wydaje się że inni mają dobrze a u połowy osób jest masakra a 1/3 horror druga połowa rodzin ma dobrze.
Witaj,
pomijając rodziny patologiczne, więź rodzeństwa jest bardzo indywidualną sprawą. Wszytko zależy od różnicy wieku, dopasowania charakterow. Wiadome jest, że nie każdy każdego lubi, to samo jest z braćmi, siostrami etc. Chyba podstawą jest szanowanie się. Nie tylko w rodzinie, ale ogólnie, ludzi. Ja osobiście cenię każdego człowieka.
Mam brata przyrodniego, młodszego, niewiele nas łączy prócz powiązań rodzinnych. Niewiele się widujemy, ale zawsze czułam z nim tą więź, i kiedy tylko będę mogła to mu pomogę bez wachania, jak każdemu bliskiemu człowiekowi. Co jest moim zdaniem normalnym zachowaniem.
Witaj,
pomijając rodziny patologiczne, więź rodzeństwa jest bardzo indywidualną sprawą. Wszytko zależy od różnicy wieku, dopasowania charakterow. Wiadome jest, że nie każdy każdego lubi, to samo jest z braćmi, siostrami etc. Chyba podstawą jest szanowanie się. Nie tylko w rodzinie, ale ogólnie, ludzi. Ja osobiście cenię każdego człowieka.
Mam brata przyrodniego, młodszego, niewiele nas łączy prócz powiązań rodzinnych. Niewiele się widujemy, ale zawsze czułam z nim tą więź, i kiedy tylko będę mogła to mu pomogę bez wachania, jak każdemu bliskiemu człowiekowi. Co jest moim zdaniem normalnym zachowaniem.
Więc nie jest to przyjaźń?
Czy przyjaźń.. nie. ja mam 27 lat, mój brat 19. raczej dużo pod względem emocjonalnym nas dzieli. nie przyjaźnimy się, kochamy owszem. nie twierdzę że między rodzeństwem nie może być przyjaźni, mój partner przyjaźni się w jakiś sposób ze swoim bratem, my się wychowywaliśmy osobno i nie stworzyliśy takiej więzi.
U mnie jest po polowie...mam siostre i brata,na siostre moglam i moge liczyc zawsze,potrafimy sie dogadac....szanujemy sie na wzajem i wiemy ,ze nawet intuicyjnie sie "przywolamy" Mieszkamy w tej samej miejscowosci...jak sie nie widzimy to dzwonimy do siebie codziennie.......ale z kolei z moim bratem nie potrafimy sie dogadac........on ma swoja maxyme,ze jak sie cos 'wali" to on jeszce 'dokopie' i powie,ze jestes smieciem ,ze na nic innego nie zasluzylas,ze jestes g****m ,byle czym i takich ludzi powinno zycie eliminowac......wcale nie jest powiedziane,ze dzieci zrodzone z jednych tych samych rodzicow maja podobne charaktery,bo w takim ,a nie innym duchu byly wychowane..nie kazdy jest inny..pozniej nabywa "oglady " wiem ,ze jakbym potrzebowala jego pomocy to z pewnoscia nie dostalabym jej tylko slowa obelgi pod swoim adresem......moj brat jest apodyktyczny i to straszny egoista ....ale tylko dla bliskich...dla obcych wylewny oh i ah.........chodzacy ideal,ale to tylko na pokaz.Mimo tylu upokorzen z jego strony ja zawsze dla niego bede siostra i zawsze moglby na mnie liczyc!!! (dla niego ludzie chorzy,biedni to ludzie z marginesu,to ludzie drugiej kategorii
.....nadmienie,ze nigdy od niego nic nie chcialam ,bo wiedzialam ,ze dalabym mu pozywke dla jego egoizmu i buty )
Moje relacje z rodzeństwem są troche inne niż w większości przypadków. Jest między mną a rodzeństwem spora różnica wieku, jakieś 20 lat. Więc nie trudno się domyślić że moje relacje z nimi są na zasadzie "matkowania" mi.
Szczerze mówiąc nie dam dobrych relacji z siostrami. Wiadomo, kontaktujemy się ze sobą, ale nie mam w nich przyjaciółek, często dodwiadywałam się, jak mnie obczerniały do reszty rodziny, są zawistne, dlatego trzymam z nimi na dystans. Bracia w porządku, natomiast tylko z jednym bratem mam najlepszy kontakt. Był on zawsze blisko mnie, kiedy zmarli rodzice pomagał mi we wszystkim, zawsze jezdził ze mną na zakupy, jezdził na wywiadówki, pomagał w remoncie bezinteresownie, zawsze był po mojej stronie i wiem że nigdy się na nim nie zawiodę. teraz załatwiam sprawę spadkową, kiedy siostry dowiedziały się o tym, zaczęły wojnę, i tylko brat je ukrucił, gdyby nie on, to chyba by mnie zjadły.
8 2013-09-26 13:11:01 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-09-26 13:21:05)
moja mama również starsza o 20lat od swojego brata, rówiesnika bardziej niż wujka dla mnie i mojego rodzenstwa. to ona zaciągnela go do szkoly sredniej, kupowala mu ubrania, łapała na papierosach i ochrzaniała.dawala na kurtke i buty, bo babcia miala renty parę zlotych, a dziadek pił do śmierci, to jest matury mojego "wujka". nazwijmy go Mirek. "krysiu, ja nie chcialem"-płakał 10,20,30latek, 40latek także.
późny syn alkoholika i prawie niepiśmiennej gosposi wiejskiej nie ułożył sobie życia, nadal nie umie ułożyć sobie zycia, wiecznie ratowany przez 3 starsze siostry(20lat starsza,17,14) i dwóch braci(22lata starszy i 8). dali mu na mieszkanie(bo gospodarstwo przejął brat 8lat starszy), kiedyś tam była szansa kupic po taniości i znajomości, jakby dzisiaj kupił za 10tysięcy M3, dali na wesele, dali na studia. nie. Mirek niestety nie umiał iść w zycie. raz awansował Miruś, nie wierzyliśmy. Jezu-uda się mu. Za tydzien cos sie zepsuło, całą zmianę i kierownika Mirka wywalili.
narobił dzieci, a teraz nie daje rady splacic alimentów, uciekł za granicę, wrócił i siedzi na garnku u mamusi. śmieszne jest tylko to, gdy ten 40letni koń mówi do swojej 80letniej matki: mamusia, to sie gówno zna, niech się mamusia odxxxxxli.
w 3 osobie i zawsz grzecznie:D:D:D:D
matkowanie nic nie daje. Mirek się zepsuł.
a my? tak sobie. brat podziwiał siostrę, teraz jej dokucza bo jej się nie udało, dla mnie też nic dobrego nie powiedział.obelgi.
gdybym wylądowała na bruku pewnie rodzenstwo by mi dalo jesc, daloby mi dach nad głowa, ale strach myslec co ja bym się od nich nasłuchała. raczej siostra by pomogla-bo ona w życiu sie przejechala i wie jak to jest byc bez niczego.
9 2013-09-26 13:11:03 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-26 13:12:40)
Czy przyjaźń.. nie. ja mam 27 lat, mój brat 19. raczej dużo pod względem emocjonalnym nas dzieli. nie przyjaźnimy się, kochamy owszem. nie twierdzę że między rodzeństwem nie może być przyjaźni, mój partner przyjaźni się w jakiś sposób ze swoim bratem, my się wychowywaliśmy osobno i nie stworzyliśy takiej więzi.
Miłość to więcej niż przyjaźń...
Piszcie tylko o relacjach brat siostra, tylko proszę nie o seksualnych patologiach ![]()
10 2013-09-26 13:18:34 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-09-26 13:21:48)
chce tylko dodać, że rodzenstwo mojej mamy pomagalo Mirusiowi bo sami mieli pod górkę. chcieli aby ten najmlodszy mial wedline na kanapkach i całą kurtkę. rodzenstwo mojej mamy mialo jedną kurtkę kościelną i dwie pary wizytowych butów w dziecinstwie. jak na rekolekcję poszła jedna w butach wyjściowych, to druga siedziala w domu. babcia zamiast zając się dziecmi to dziadka po melinach szukala, jakby mu sie co mialo stac. potem go "lekowała" bo miał kaca. kanapeczki pod nos, kawkę i za mordę trzymanie w domu.
dluga historia moich wujków i cioć. najstarszy wyrwał się z domu, to wziął dwie siostry na stancję. dzieki niemu skonczyly szkole srednią. jak moja matka zalozyla rodzine to wziela najmlodsza ciocie na nianie do nas. wpierw ciocia się uczyla, a potem moja mama. na wieczorówce. jak mama szkole skonczyla, to ciocia wyszla za mąż. już była wolna. tak sobie pomagały jak nigdy. bieda je umocniła. najlepsze przyjaciólki, krew nie woda!
Ja mam brata, różnica wiekowa prawie żądna, relacje niezbyt bliskie, nie proszę go o nic już, kiedyś prosiłam i bywało różnie, raz z łaską raz bez łaski jego. Jako młodzież więcej czasu spędzaliśmy razem, w towarzystwie, w domu... teraz każdy ma swoje życie
A między siostrami można?
Między nami są 4 lata. Obie jesteśmy dorosłe. Przeważnie nie dogadujemy się. Zupełnie inne charaktery, inne podejście do ludzi. Poza tym - nie ufam jej. Nie lubię jej. Jest to moja siostra, ale jej po prostu nie lubię. Gdybyśmy poznały się ot tak - nie sądzę, abyśmy zamieniły więcej niż kilka słów. Po prostu jej sposób bycia doprowadza mnie do szału. Potwornie się mądrzy, jest miła dla wszystkich (ale w taki sztuczny sposób), a mnie potrafi zjechać od góry do dołu, bo w innym miejscu położyłam trzepaczkę do jajek.
Kiedyś było lepiej. Kłóciłyśmy się, a będąc dziećmi nawet tłukłyśmy. Ale zawsze potem było w miarę ok. Ale im byłam starsza, tym więcej widziałam i rozumiałam, a po pewnym incydencie, nasze drogi na długo się rozeszły. Nawet nie odczułam braku tego, że ze sobą nie rozmawiamy.
Ona jest cholerykiem. I najpierw robi, potem myśli. Nigdy nie przeprasza za to, co powie, bo uważa się za Bóg wie kogo i ona nigdy błędów nie popełnia.
Zazdroszczę ludziom, którzy mają przyjaciół w swoim rodzeństwie.
Ja mam bardzo dobre relacje z bratem, lubimy ze sobą gadać, mamy podobne poczucie humoru, łączy nas taka miłość przyjacielska. Chociaż z drugiej strony nie zdradzam mu jakiś swoich tajemnic i nieraz mnie wkurza jego sposób bycia.
Jak jestem gdzieś poza domem to kontaktuję się z bratem, a nie z rodzicami.
Choć podejrzewam, że jemu bardziej zależy na mnie, bo jest sporo starszy i cały czas opiekuńczy wobec mnie, co mu zostało z lat dziecinnych.
Niestety patrząc statystycznie jak sadziłam częściej ma się złe relacje niż dobre, to pomoże mojej koleżance w pracy jak ktoś nei chce by go wszyscy czytali co jest dziwne ale możliwe to niech pisze na mój email.
ja nie mam przyjaciół-najgorsze słowa w życiu usyszałam właśnie od nich.
jesli na co dzień nie mam styczności z bratem jest w miarę, ale jak mi przyszło z nim zamieszkać na pewien czas relacja znacznie się pogorszyła. jeśli nie ma szacunku do osoby , jej uczuć i rzeczy nic z przyjaźni/dogadywania się nie będzie. jednak jak dzieje się coś złego zawsze może na mnie liczyć , bo to mój brat.
Niestety patrząc statystycznie jak sadziłam częściej ma się złe relacje niż dobre, to pomoże mojej koleżance w pracy jak ktoś nei chce by go wszyscy czytali co jest dziwne ale możliwe to niech pisze na mój email.
Podnosimy więc statystykę
Ja mam bardzo dobre relacje z bratem. Mimo dużej różnicy wieku - prawie 9 lat. Mój brat jest z gatunku "cichociemnych" - nic o sobie nikomu nie mówi. Ja jestem w stanie wyciągnąć z niego większość informacji.
Wiem, że nie odmówiłby gdyby trzeba było pomóc w poważniejszej sprawie (w pierdołach zawsze pomaga). To on zaraził mnie swoją ulubioną muzyką, podsuwa fajne książki, inspiruje do ciekawych pomysłów. Chodzimy czasem na imprezy do menelskich klubów
Fajny jest smarkacz
Mój mężczyzna ma z siostrą również ok stosunki. Ona wyjechała za granicę, więc ich kontakty są raczej rzadkie. Ale w pełni poprawne.
Moja mama ma dobre relacje z bratem.
Chyba nie znam więcej sióstr z braćmi, na tyle dobrze, żebym mogła ocenić ich relacje.
Edit: zapomniałabym - moja siostra też ma świetne stosunki z bratem
Użycza mu nawet swojego mieszkania jak braciszek chce swoją dziewczynę przywieźć ![]()
a między mną a moim bratem z którym się bardzo dobrze przyjaźnie to 24 lata różnicy, tak więc nie ma między nami rozmów na temat "pierdół"
mógłby być moim ojcem, więc...
ale i tak dobrze się dogadujemy, jest człowiekiem bardzo twardo stąpającym po ziemi, a jednoczesnie jest bardzo uczciwy, lojalny i rodzinny. Jest człowiekiem, na którym po prostu nie można się zawiesc.
jesli na co dzień nie mam styczności z bratem jest w miarę, ale jak mi przyszło z nim zamieszkać na pewien czas relacja znacznie się pogorszyła. jeśli nie ma szacunku do osoby , jej uczuć i rzeczy nic z przyjaźni/dogadywania się nie będzie. jednak jak dzieje się coś złego zawsze może na mnie liczyć , bo to mój brat.
A dlaczego nie masz do niego szacunku, pije jest chamski agresywny?
U mnie jest po polowie...mam siostre i brata,na siostre moglam i moge liczyc zawsze,potrafimy sie dogadac....szanujemy sie na wzajem i wiemy ,ze nawet intuicyjnie sie "przywolamy" Mieszkamy w tej samej miejscowosci...jak sie nie widzimy to dzwonimy do siebie codziennie.......ale z kolei z moim bratem nie potrafimy sie dogadac........on ma swoja maxyme,ze jak sie cos 'wali" to on jeszce 'dokopie' i powie,ze jestes smieciem ,ze na nic innego nie zasluzylas,ze jestes g****m ,byle czym i takich ludzi powinno zycie eliminowac......wcale nie jest powiedziane,ze dzieci zrodzone z jednych tych samych rodzicow maja podobne charaktery,bo w takim ,a nie innym duchu byly wychowane..nie kazdy jest inny..pozniej nabywa "oglady " wiem ,ze jakbym potrzebowala jego pomocy to z pewnoscia nie dostalabym jej tylko slowa obelgi pod swoim adresem......moj brat jest apodyktyczny i to straszny egoista ....ale tylko dla bliskich...dla obcych wylewny oh i ah.........chodzacy ideal,ale to tylko na pokaz.Mimo tylu upokorzen z jego strony ja zawsze dla niego bede siostra i zawsze moglby na mnie liczyc!!! (dla niego ludzie chorzy,biedni to ludzie z marginesu,to ludzie drugiej kategorii
.....nadmienie,ze nigdy od niego nic nie chcialam ,bo wiedzialam ,ze dalabym mu pozywke dla jego egoizmu i buty )
Kryst mój brat jest dokładnie taki sam.Nic dodać nic ująć.Do pewnego momentu mieliśmy poprawne stosunki aż wszystko pękło.Masz rację dzieci tych samych rodziców mogą być całkiem inne.
Mam tylko jednego brata ale mimo że mieszka kilkaset metrów ode mnie nie utrzymujemy żadnych kontaktów.To długa historia,mój brat to cwaniak i dla niego wszyscy są śmieciami a najlepsi są ci których można jakoś wykorzystać.Mój mąż też ma jednego brata ,nie utrzymują ze sobą żadnych kontaktów,nie mają ze sobą o czym gadać.Ja mam dwóch synów i często zastanawiam się jak to będzie kiedyś z nimi. Bardzo bym chciała żeby było inaczej ale cóż,czas pokaże.
ogień napisał/a:jesli na co dzień nie mam styczności z bratem jest w miarę, ale jak mi przyszło z nim zamieszkać na pewien czas relacja znacznie się pogorszyła. jeśli nie ma szacunku do osoby , jej uczuć i rzeczy nic z przyjaźni/dogadywania się nie będzie. jednak jak dzieje się coś złego zawsze może na mnie liczyć , bo to mój brat.
A dlaczego nie masz do niego szacunku, pije jest chamski agresywny?
chodziło mi o jego brak szacunku do mnie i moich rzeczy. z początku się dogadywaliśmy, ale z czasem robiło się coraz bardziej "gorąco" z jego strony. próbowałam rozmawiać, tłumaczyć, mówić.. jak grochem o ścianę.
A dlaczego tak jest, to jest dość częste zjawisko a ja go w ogóle nie rozumiem, jakiś facet mi kiedyś próbował to wytłumaczyć ale jego odpowiedź chyba zostawię dla siebie ...
Kryst54 napisał/a:U mnie jest po polowie...mam siostre i brata,na siostre moglam i moge liczyc zawsze,potrafimy sie dogadac....szanujemy sie na wzajem i wiemy ,ze nawet intuicyjnie sie "przywolamy" Mieszkamy w tej samej miejscowosci...jak sie nie widzimy to dzwonimy do siebie codziennie.......ale z kolei z moim bratem nie potrafimy sie dogadac........on ma swoja maxyme,ze jak sie cos 'wali" to on jeszce 'dokopie' i powie,ze jestes smieciem ,ze na nic innego nie zasluzylas,ze jestes g****m ,byle czym i takich ludzi powinno zycie eliminowac......wcale nie jest powiedziane,ze dzieci zrodzone z jednych tych samych rodzicow maja podobne charaktery,bo w takim ,a nie innym duchu byly wychowane..nie kazdy jest inny..pozniej nabywa "oglady " wiem ,ze jakbym potrzebowala jego pomocy to z pewnoscia nie dostalabym jej tylko slowa obelgi pod swoim adresem......moj brat jest apodyktyczny i to straszny egoista ....ale tylko dla bliskich...dla obcych wylewny oh i ah.........chodzacy ideal,ale to tylko na pokaz.Mimo tylu upokorzen z jego strony ja zawsze dla niego bede siostra i zawsze moglby na mnie liczyc!!! (dla niego ludzie chorzy,biedni to ludzie z marginesu,to ludzie drugiej kategorii
.....nadmienie,ze nigdy od niego nic nie chcialam ,bo wiedzialam ,ze dalabym mu pozywke dla jego egoizmu i buty )
Kryst mój brat jest dokładnie taki sam.Nic dodać nic ująć.Do pewnego momentu mieliśmy poprawne stosunki aż wszystko pękło.Masz rację dzieci tych samych rodziców mogą być całkiem inne.
Mam tylko jednego brata ale mimo że mieszka kilkaset metrów ode mnie nie utrzymujemy żadnych kontaktów.To długa historia,mój brat to cwaniak i dla niego wszyscy są śmieciami a najlepsi są ci których można jakoś wykorzystać.Mój mąż też ma jednego brata ,nie utrzymują ze sobą żadnych kontaktów,nie mają ze sobą o czym gadać.Ja mam dwóch synów i często zastanawiam się jak to będzie kiedyś z nimi. Bardzo bym chciała żeby było inaczej ale cóż,czas pokaże.
Dzis dopiero przeczytalam ...sorki!Niki moj brat mieszka w EU i przewrocilo mu sie w glowie,zrobil sie ordynarny,bezczelny i ma monopol na wszystko(tak mu sie wydaja
) ...wiesz i ma dzieci i tez wpaja ta sama maxyme swoim dzieciom..wiec ma dzieci,a dzieci nie maja siebie.....walcza...........kto lepszy ,kto wiecej 'ugra" dla siebie.nie wyobrazam sobie jego starosci,bo on ma dzieci tylko dlatego ,ze je przekupuje i tym samym skacza sobie do oczu ![]()
nie zal mi go ,bo "pracuje" na to cale zycie.....Moj brat taz calkowicie odcial sie od nas(mieszkalismy obok siebie na osiedlu jak wpadal na urlop ),ale sprzedaje dom ze wzgledu na "hołote" z ktora nie chce miec nic wspolnego........ma prawie 60 lat,a mysli,ze ma 30 i swiat nalezy do niego...........nawet nie zlozy zyczen z okazji swiat,urodzin idt.nie odwiedzi grobu rodzicow.....bo jak mowi,zecie trzeba barc garsciami ,a reszta to bzdety!!!:( mimo wszystko to moj jedyny brat ![]()
Ja mam z moim bratem bardzo różne stosunki. Często się kłócimy, ale myślę, że jednak w miarę lubimy. Z tym że najważniejsza zasada, to nie przebywać razem za często
. Jest ode mnie 5 lat młodszy, więc na razie to ciężko określić, jak to dalej będzie.
Co do tych złych relacji, to w sumie jestem zaskoczona. W całej mojej rodzinie, może poza babcią i jej siostrą, wszystkie "rodzeństwa" są niemal wzorcowe. Najbardziej to moja mama i jej siostra bliźniaczka, dalej - 3 ciotki od 45. do 51. lat, mój tata, jego brat i dwie siostry, wujek z bratem... no generalnie o kim nie pomyślę - jak z obrazka. Może poza babcią i jej siostrą, one miały zbyt różne charaktery na jakieś wielkie przyjaźnie, ale kochały się i raczej mogły na siebie liczyć.
Ja mam z moim bratem bardzo różne stosunki. Często się kłócimy, ale myślę, że jednak w miarę lubimy. Z tym że najważniejsza zasada, to nie przebywać razem za często :P. Jest ode mnie 5 lat młodszy, więc na razie to ciężko określić, jak to dalej będzie.
Co do tych złych relacji, to w sumie jestem zaskoczona. W całej mojej rodzinie, może poza babcią i jej siostrą, wszystkie "rodzeństwa" są niemal wzorcowe. Najbardziej to moja mama i jej siostra bliźniaczka, dalej - 3 ciotki od 45. do 51. lat, mój tata, jego brat i dwie siostry, wujek z bratem... no generalnie o kim nie pomyślę - jak z obrazka. Może poza babcią i jej siostrą, one miały zbyt różne charaktery na jakieś wielkie przyjaźnie, ale kochały się i raczej mogły na siebie liczyć.
Tu nie wytrzymam i powiem co mi ktoś poradził że faceci nie mają hamulców i potrafią się zakochać w swoich siostrach :o
Gorzej jak on się w tobie zakocha :O
Ja i moj brat wychowywalismy sie razem. Zawsze mu dokuczalam i na odwrót. Od czasu jego dojrzewania nasze drogi powoli sie rozchodzily, jednak moja mama zawsze wojowala ze jestesmy rodzenstwem powinnismy sie szanowac itd.. Zaluje wielu slow i czynow,ale byl rodzynkiem kazdy mial wobec niego jakies obawy. Ale jak cos sie dzialo pozniej on troszczyl sie o mnie, on naprawial mi samochod, jak bylismy sami gotowalam mu obiad i ogladalismy wspolnie mecze. Brakuje mi tych chwil. Nie wiem jak to jest, chcialabym miec go przy sobie a on teraz patrzy i czuwa na nas z nieba. Odszedl nagle i nigdy tego nie przetrawimy.
Mam jeszcze dwie siostry, ale maja swoa rodzine dzieci. Jakos to wszytsko rozchodzi sie po kosciach, chcialabym wszytskiego co bylo dawniej. Ale juz jestem dorosla,wszyscy jestesmy i kazdy stara ułozyc sobie zycie po swojemu..
Tu nie wytrzymam i powiem co mi ktoś poradził że faceci nie mają hamulców i potrafią się zakochać w swoich siostrach
Gorzej jak on się w tobie zakocha
Bez przesady, widujemy się rzadko, odkąd poszłam do liceum, bo się wyprowadziłam. Zresztą nie wiem, co na to powiedziałaby jego dziewczyna, za którą szalał dłuższy czas.
Tu nie wytrzymam i powiem co mi ktoś poradził że faceci nie mają hamulców i potrafią się zakochać w swoich siostrach
Gorzej jak on się w tobie zakochaBez przesady, widujemy się rzadko, odkąd poszłam do liceum, bo się wyprowadziłam. Zresztą nie wiem, co na to powiedziałaby jego dziewczyna, za którą szalał dłuższy czas.
Wiem ja tak nie na serio ale widać że u niektórych coś jest na rzeczy że szybko uciekają z domu ![]()
oO Wyprowadziłam się z domu, żeby nie dojeżdżać do liceum, zresztą mój brat miał wtedy 11 lat... A później nasz kontakt był sporadyczny, ot, jak zwykli znajomi.
Ja mam siostrę przyrodnią (z innego taty), nie mieszkamy już razem. Starsza o 5 lat, mieszka z chłopakiem. Co mogę powiedzieć o naszych relacjach? Jesteśmy zupełnie różne i w tym przypadku "przeciwieństwa się nie przyciągają". Ona jest raczej zarówno z charakteru i wyglądu jak jej tata, ja podobna do mojego taty. Co lepsze, ja nie mam z nią dobrych kontaktów, mój tata też nie, choć wiadomo, zawsze próbował się z nią dogadać, bo mieszkaliśmy przecież długo tak: ja, mama, ona i mój tata, czyli ojczym dla niej. Jednak takie przyjazne relacje nigdy się nie zawiązały. Dużo się kłóciłyśmy, ale nie takie kłótnie, że jak to może często rodzeństwo się kłóci, a potem godzi czyli że są kłótnie, ale przeplatane zgodą i miłą relacją. Takich dobrych relacji, żebyśmy mogły pogadać od serca nigdy nie miałyśmy.
Coś jakbyśmy z całkiem innej krwi były, no w ogóle nie czuć tego siostrzanego uczucia. Kwestia charakterów chyba, choć wiem, że czasem i rodzeństwo się znacznie od siebie różni, ale jednak te siostrzane uczucie jest, u nas tego akurat nie ma. Moja siostra jest osobą raczej chłodną, no taki ma sposób bycia, więc z moją mamą teraz też nie ma super relacji. Tzn, interesuje się nią, jak coś trzeba to pomoże, ale czuć, że to nie są takie ciepłe relacje. Natomiast ja i mama jesteśmy mocno do siebie przywiązane.
Jak siostra z nami nie mieszka, to wiadomo, że nie kłócimy się tak jak mieszkała, ale relacje są dalej chłodne. Nie inicjuje ze mną kontaktu, jak ja próbowałam inicjować, to raczej mnie szybko gasi i pokazuje, że nie chce tego kontaktu. Tzn, jest taka, że nawet pomoże, trochę mi pomogła z pracą licencjacką jak poprosiłam, ale tak, żeby pogadać, to nawet jak próbowałam, to nie. Także nasze relacje są kiepskie, faktycznie zazdroszczę wielu osobom takiego rodzeństwa, gdzie dobrze się dogadują, gdzie czuć tę więź z bratem/siostrą, my to chyba ewenement, bo u nas nawet takiej więzi nie ma.
Moja siostra według mnie jest też taką wyniosłą osobą, nie lubię tego, czasem uważa, że wie wszystko najlepiej i potrafi np pokłócić się z lekarzem, jakby była lekarką i wiedziała najlepiej.. Nie przyjmuje takich autorytetów, że skoro lekarz, to raczej wie więcej niż np ona, gdy coś przeczytała z Internetu. Moja siostra ogólnie pracuje w szkole w klasach początkujących.
Przez tą wyniosłość często traktuje ludzi z góry, mnie też, tak jak takie głupią osobę, po prostu z wyższością. No ale tak, chociaż to, że pomoże nam, gdy jest potrzeba to dobra.. a reszta to jej charakter, pogodziłam się już, że nasze relacje raczej super nie będą. Czasem trzeba się z tym pogodzić, że nie zawsze ma si takie rodzeństwo, z którym ma się dobry kontakt, różnie bywa.U nas po prostu nie ma coś takiego, żeby ot tak spotkać się, pogadać czy gdzieś wyjść na kawę, pogadać jak z siostrą czy żeby dzwonić do siebie.
Po prostu, jak się odezwę tak pogadać (ale tego już nie robię, wcześniej robiłam, no po co mam się narzucać), to zbywa mnie, a jak chciałam pomocy z licencjatem, to tu akurat owszem, pomogła, ale tak sama, to gdybym ja się nie odezwała, to nie odezwałaby się. Także w ogóle ona do mnie nie dzwoni, no nie chce takiego kontaktu.
Ale ja pytałam o relację siostra-brat ponieważ nie znam akurat takich osób a interesują mnie te relacje bo chciała bym wiedzieć czy to co czytałam jest prawdą.
32 2013-10-16 22:46:01 Ostatnio edytowany przez babieniedogodzisz (2013-10-16 22:48:34)
To ja mogę powiedzieć jak taka relacja wygląda u mnie.
Mój brat jest starszy ode mnie o 4 lata. Jeszcze kilka lat temu darliśmy ze sobą takie koty, że strach było zostawić nas razem w jednym pomieszczeniu na dłużej niż 2 minuty. Teraz gdy oboje jesteśmy już po 20 wygląda to o wiele lepiej, dużo ze sobą rozmawiamy, prawie wszystko o sobie wiemy, możemy na siebie liczyć, oczywiście żeby nie było sielankowo powiem, że też się kłócimy, ale są to zazwyczaj kłótnie na 5 minut.
Myślę więc, że mogę powiedzieć, że w naszym przypadku możemy mówić o takiej siostrzano- braterskiej przyjaźni.
I być może z tego powodu, mnie samej ciężko jest sobie wyobrazić jak można nie mieć przyjaznych relacji z rodzeństwem.
Daleko nie szukając kolejnego przykładu, mój tata ma siostrę, mimo, że oboje są już dorośli ( po 50 ) i mają swoje rodziny to ich kontakt odkąd pamiętam wygląda dobrze, regularnie się odwiedzają, dzwonią do siebie i są w przyjacielskich relacjach.
Chociaż znam też przykład gdzie rodzeństwo ( b i s ) jak się spotykają to tylko przypadkiem na ulicy o umówionych spotkaniach raczej nie ma mowy. Ich kontakt jest tak nikły, że siostra[!] nie wiedziała nawet o zaręczynach brata, dowiedziała się zupełnym przypadkiem od znajomych.
Myślę, że gdybym bardziej się zastanowiła to miałabym więcej przykładów relacji między rodzeństwem, ale wydaje mi się, że w tym wypadku nie ma reguły jest tak i tak. Od czego to zależy nie wiem.
Witam wszystkich bardzo serdecznie.
Jestem po raz pierwszy na tym forum. Mam na imię Renta mam 34 lata.
Mam problem, z którym sama chyba nie bardzo sobie radę i przyznaję, że liczę na to, że znajdzie się ktoś kto podpowie mi jak z niego wybrnąć a mianowicie jestem rodziną zastępczą od 2001 roku. Pod swoja opieką mam 17 letnia już młoda kobietkę. W 2002 roku związałam się z partnerem z którym jestem do dziś ale od jakiegoś czasu zauważyłam, że między podopieczna a moim partnerem zaczynają wybuchać konflikty. Partner jest osoba bardzo zasadniczą, lubi stawiać na swoim, on uważa, że jego zdanie jest najważniejsze. Wprowadza zasady, do których sam się nie stosuje ale wymaga by inni to robili. Dziecko ma już 17 lat a on traktuje ją jak małą dziewczynkę. Po zmroku nie pozwala jej wychodzić, sprawdza gdzie chodzi, często dzwoni do niej by spytać gdzie i z kim jest, kontroluje jej telefon komórkowy. Nie potrafi jej zaufać. Takie zachowanie partnera bardzo mi się nie podoba. Ja jestem bardziej wyrozumiała, wszak nadszarpnęła mojego zaufania jednak wybaczyłam jej, odbyłyśmy poważną rozmowę i mam nadzieję, że teraz mówi mi prawdę. Dałam jej druga szansę gdyż każdy popełnia błąd. Jednak mój partner jest sceptyczny, uważa, że na zbyt wiele jej pozwalam. Z powodu różnic zdań na ten temat zaczęłam często kłócić się z nim po ujemnie wpływa na nasz związek jak i na relację z dzieckiem.
Czy ktoś ma podobny problem? Czy jest ktoś kto może wskazać mi jak temu zaradzić? Będę bardzo wdzięczna za wszelkie wskazówki
pozdrawiam
34 2013-10-18 20:46:20 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-10-18 20:49:52)
Ja bym od razu rzuciła tego faceta tego typa nie zmienisz to niereformowalny dominator i prawdopodobnie mizogin jeszcze zepsuje umysł nie tylko twój ale i dziecka co chyba jest w tym wszystkim najgorsze.
A najlepsze jest to że często zazdrośnicy sami zdradzają i po prostu kogoś oceniają na podstawie siebie.
Szczególnie że prawdopodobnie on jej nie zaakceptuje dlatego że to nie jego dziecko on ci tego nie przyzna ale tak niestety jest ![]()
Choć mogło by być gorzej bo faceci najmniej akceptują chłopców traktują ich jak osoby całkowicie obce, my mamy instynkt macierzyński oni mają swoje przekonania.
sama nie mam rodzeństwa
mój mąż ma 2 siostry , jedna starsza o 2 lata / z tą miałz awsze lepszy kontakt/ i druga młodsza o 6 lat / tej zastępował ojca , w czasie gdy biologiczny ojciec pił w najlepsze/
zawsze zadzwiał mnie jeden fakt
dlaczego dzieje sie tak ze w chwilach gdy jest zle to młodsza siostra migiem pojawiała sie u nas , trzeba coś załatwić dla niej , zostać z jej dzieckiem bo ma podbramkowa sytuacje to wie gdzie mieszkamy
a gdy jest dobrze , gdy jakoś tam pozytywnie sie układa to nie przychodzi , nie zadzwoni..
relacje mojego męza z młodsza siostra były ok do czasu gdy mój mąż został meżem a nie był tylko bratem .. a totalnie się pogorszyły gdy meża siostra wyszła za mąż
teraz te relacje sa zerowe, mój maż za moją namowa spotkał się na neutralnym gruncie / kawiarnia / z siostrą i rozmawiali, ale jakw idac nie wiele ztego wyszło.. do tego stopnia ze mieszkając w jednym mieście nie widza sie z okazji świat, będąc na tej samej sali na Sylwestra nie składają sobie życzeń.. mój maz twierdzi ze ona jest młodsza, ze on wyciągnął rękę, że teraz jej kolej.. ona pewnie mysli ze jest kobieta i to on powinien pierwszy .. i tak to sie toczy . Przy tym nie wiem, ale nie zdają sobie sprawy że tracą bezsensownie czas na pierdoły zamiast cieszyć sie swoja obecnościa.. smutne to jest , ale nie widzę mozliwości rozwiazania tego konfliktu
Bezsens powinni się jakoś pogodzić, ja czasem lubię być mediatorką w takich sprawach, bo na mnie można zawsze polegać w końcu mam jestem spod znaku lwa ![]()
Bardzo dziękuję za rade ale w praktyce to trudniejsze niż by się wydawało. Przez wiele lat bardzo dużo nas łączyło, wiele razem przeszliśmy mieliśmy trudne chwile ale jakoś daliśmy wspólnie radę. Bardzo było by mi szkoda tak teraz się poddać i zostawić to wszystko za sobą. Umówiłam nas już do psyhologa mam nadzieję, że to przyniesie jakąś zmianę.
pozdrawiam
Ja z moim bratem nie utrzymuje kontaktów jak również z rodziną . Okazali się naprawdę podli po czym nie spodziewałam się ale niestety tak bywa
A dlaczego tak jest, to jest dość częste zjawisko a ja go w ogóle nie rozumiem, jakiś facet mi kiedyś próbował to wytłumaczyć ale jego odpowiedź chyba zostawię dla siebie ...
jestem ciekawa, może jednak się podzielisz?
Katarzynka82 napisał/a:A dlaczego tak jest, to jest dość częste zjawisko a ja go w ogóle nie rozumiem, jakiś facet mi kiedyś próbował to wytłumaczyć ale jego odpowiedź chyba zostawię dla siebie ...
jestem ciekawa, może jednak się podzielisz?
Ona została zbanowana więc raczej się nie wypowie.
41 2013-11-30 15:29:49 Ostatnio edytowany przez Jenka (2013-11-30 15:29:57)
Ja z bratem nie utrzymuję dobrych relacji temat, dziwię się tylko że temat sprowadza się do relacji brat siostra jakby płeć miała jakieś większe znaczenie, powinno być relacje z rodzeństwem.