Napiszę teraz o pewnym banale, który mnie trapi od jakiegoś czasu. O banale z którego wiele z was zdaje sobie doskonale sprawę. Banał chowa się za słowami globalizacja, oryginalność, bycie "in". A wszystko zaczęło się od facebooka i moich obserwacji odnośnie tego, co inni i ja również zamieszczam, choć nie tylko...
Przykład 1.
Nie jestem osobą, która w krwi ma odruchy demonstracyjne, która bierze udział w imprezach na rzecz "X"... Może to wstyd, może powinnam uczestniczyć w demonstracjach, ruchach przeciwko czemuś, być aktywnym działaczem "zielonych" i wysyłać regularnie pieniądze fundacjom... Ja nigdy tak nie potrafiłam, ale od zawsze chylę czoła tym, co walczyli i walczą w jakiejś sprawie.
Czasami jednak trafia się coś co mnie głęboko porusza. I może (znowu) nie uczestniczę w tym super aktywnie, ale pragnę zrobić cokolwiek aby być małą kroplą w morzu, która "poda dalej". Tak było z akcją KONY 2012. OK, zanim wyobrażę sobie wasze skwaszone minki powiem o co chodzi. Jeżeli jeszcze nie wiecie, wpiszcie hasło na youtube i obejrzyjcie pół godzinny film. Jeżeli wiecie, przeczytajcie dalej...
Tak, po obejrzeniu filmu stwierdziłam, że czuć zapach amerykańskiej propagandy, tak, bazuje na emocjach i tanich chwytach. Tak, możecie pomyśleć o milionach innych rzeczy, jednak w jakiś sposób porusza... A i jest w słusznej sprawie. Podaję ten fakt jako przykład!
Także umieściłam link na fb, ot tak, żeby wszyscy wiedzieli. Napisałam komentarz, spodziewałam się, że ludzie obejrzą i się zastanowią (chociaż wiem, że przykładów terroru i cierpienia jest więcej na świecie). Otrzymałam komentarz, może od dwóch osób, reszta olała. I teraz tak... Nie chodzi o zgromadzenie tony komentarzy i "lubię to"
chociaż poniekąd liczyłam, że inni też "podadzą dalej"... Ale chodzi o fakt, że teraz sprawa jest olana, ale jak tylko usłyszymy o tym szerzej, w telewizji, ludzie dostaną masowej erekcji.
Przykład 2.
Mój chłopak w roku 2007 zakupił Macbooka. Nie podoba mi się system, nie podoba mi się cena i nie podoba mi się fakt, że jestem również graczem
, a większość gier jest, jak nie na konsolę, to pod windowsa.
On był zadowolony, głównie z faktu, że jest szybki i wirusoodporny... Czasem lubi popatrzeć na niedozwolone strony
. Ok...
Kilka lat później obserwuję tą samą zbiorową erekcję, do tego stopnia, że moja ex-przyjaciółka śmiała się, że ludzie teraz kupują białe komputery bo są podobne do MACA... Hmmm... Mam małego, białego samsunga, bo mi się podobał
. Na szczęście przyjaźń i komentarze z tyłka się skończyły... Bynajmniej nie z powodu komputerów
.
Przykład 3.
Jestem kobietką i lubię ładny makijaż. Na pewno nie jedna z was dokopała się na youtube do filmów instruktażowych, dotyczących poprawnego malowania się. Jest wiele utalentowanych dziewczyn w tej dziedzinie. Trafiłam na konto jednej, która na początku mnie zainspirowała. Nie żadna szpachla. Naturalna, zadbana, wydawało mi się: wykształcona, elokwentna. Z czasem przestałam ją śledzić, wręcz się zawstydziłam. Dlaczego? Bo dziewczę w pewnym momencie przestało zamieszczać filmy "jak się malować", ale zaczęło się "lansować", pokazując swoje: mieszkanie, wszystko o Paryżu, sushi, chanel, tani plastik na kształt kamelii (bo dodawali przy zakupie produktów chanel), kot, cudowny chłopak i tona kosmetyków, które kupowała a potem... Nie wiem, nawet nie wykorzystywała, bo wizażystką nie była, a starczyłoby na umalowanie legionu dziewczyn. Oczywiście dziewczyna zdobyła super popularność i z każdym kolejnym filmikiem mówiła: "postanowiłam powiedzieć wam dzisiaj o tym i owym, w związku z tym, że każda z was o to pyta" O_o ... Wydaliłam potwora z moich ulubionych...
Moje drogie, takich przykładów są miliony, setki tysięcy... Mam dosyć, bo wszystko co gdzieś odkopię, co mnie inspiruje z czasem zamienia się w POTWORA i z gruchotem zamykam komputer uciekając w kąt.
Dlaczego tak się dzieje... I mówię tutaj o ludziach często po studiach, wydawać by się mogło inteligentnych, którzy temu ulegają i kreują te obleśne tendencje. Masowe erekcje chyba są w modzie do tego stopnia, że przestałam oglądać nawet dziennik.
Mój ukochany stwierdził: "Nie przebijesz się ze swoimi myślami, bo nie jesteś sławna...". Po czym zaczęłam się zastanawiać, czy gdybym (przykładowo) zrealizowała serię tego typu filmików i zyskała popularność, czy stałabym się takim pustym, lanserskim banałem, jak chociażby wyżej opisywana dziewczyna?
Czy po zamieszczeniu mojego wołania o pomstę do nieba wiele z was nawet tego nie przeczyta? ![]()