netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Pseudo "przyjaźń" - proszę o radę

22 odpowiedzi6 656 wyświetleńzałożony przez Martilla, 27.02.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Pseudo "przyjaźń" - proszę o radę

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1

Temat: Pseudo "przyjaźń" - proszę o radę

Witam,
Jestem nowa na forum, ale bardzo chciałabym prosić o radę w sprawie, która okropnie mnie dręczy. Chciałabym po prostu się wygadać, bo nikomu nie ufam na tyle, żeby powiedzieć mu to wszystko. Nie wiem, czy piszę w dobrym dziale, gdyby nie - proszę o przeniesienie.

Nie wiem od czego zacząć, może od tego, że jako dziecko w podstawówce, nie byłam lubiana w klasie. Wręcz wyśmiewana, bo byłam po prostu gruba i dobrze się uczyłam. Światełko w tunelu pojawiło się, gdy przeprowadziłam się. Myślałam: tutaj zacznę nowe życie, tutaj będzie super, będę mieć nową szkołę, nowych znajomych. Poznałam mieszkającą w sąsiedztwie dziewczynę, i po pewnym czasie zaczęłyśmy trzymać się razem.
Nadeszła rekrutacja do gimnazjum. Ja chciałam iść do klasy o innym profilu niż ona, myślę, że to było pewne przeczucie, że nie powinnam brnąć dalej w tą znajomość. Ale cóż, rodzice mnie przekonali, żebym poszła tam gdzie ona (mimo, że bardzo jej nie lubili, bardzo starałam się ich przekonać, że to fajna dziewczyna). No i tu pokazała się jej prawdziwa twarz.
W podstawówce często tłumaczyłam jej lekcje, pomagałam, czasem coś podpowiedziałam, ale nigdy nie napisałam za nią sprawdzianu. W gimnazjum, tłumacząc się tym, że materiału jest za dużo, i nie da się tego nauczyć, coraz częściej żerowała na mnie. I tak było przez trzy lata. W między czasie kolegowałyśmy się z jedną dziewczyną. Chyba "kolegowałyśmy"... bo one obydwie bez przerwy na mnie najeżdżały - o byle błahostkę. O to, że nie mam chłopaka, że nie zagaduję do facetów na gg, że nie piszczę z zachwytu, jak widzę przystojniaka na ulicy, nie rozumiały, że mi się w tych sprawach nie śpieszy (miałyśmy po 13 lat), rozmawiały tylko o chłopakach, ja byłam na dostawkę, gdy którejś nie było, albo gdy był sprawdzian. Nie wiem do dziś, dlaczego się z nimi trzymałam... Dlaczego one w jednej chwili na mnie najeżdżały, a za parę minut były milutkie... Potem moja "przyjaciółka" pokłóciła się z tamtą o jakąś pierdołę i do dziś się nie odzywamy. Wtedy w sumie było przez jakiś czas normalnie. Pomijając jakieś drobne jazdy o głupoty, i to, że szłam w odstawkę, kiedy poznawała kogoś nowego, kto był taki jak ona (szalony, olewczy i towarzyski) a nie taki jak ja (spokojny i zrównoważony). Potem wracała z płaczem, że się na kimś przejechała.
Pod koniec drugiej gimnazjum podjęłam decyzję - nie idę z nią do liceum. Chcę iść sama, do nowej klasy, znowu zacząć nowe życie, tak jak parę lat wcześniej. Może by się udało, bo dostałam się tam, gdzie chciałam, a ona nie. Byłam w szkole o dobrym poziomie, na fajnym profilu. I co? Przeniosłam się po tygodniu. Do niej. Z powrotem w bagno, na własne życzenie. Do beznadziejnej szkoły, gdzie na lekcjach nie robimy NIC. Wygrała nieśmiałość, nieumiejętność odnalezienia się w grupie nowych ludzi i poczucie, że bez niej jestem zerem, że nikt mnie nie lubi. Po cichu liczyłam na to, że ona się zmieni, że wydorośleje... A gdzie tam. Wszyscy mnie przekonywali, że nie powinnam się przenosić. Rodzice nie chcieli się zgodzić, bo bardzo jej nie lubili i do dziś nie lubią, uważają, że ona ciągnie mnie w dół (bo ciągnęła - oceny miałam i mam po prostu tragiczne...), byłam w dobrej szkole, a chciałam iść do beznadziejnej. Ale ja płaczem i depresją wymogłam na nich, żeby mnie przenieśli. I chyba sama sobie zasłużyłam na ten stan psychiczny, w którym jestem teraz, na dwa miesiące przed maturą... Bo nie zmieniło się nic. Oprócz mnie, bo nabawiłam się nerwicy. Chciałam być wykształconym człowiekiem, jestem głąbem, bo "przyjaciółka" (nasuwają mi się dużo gorsze określenia, ale na forum sobie odpuszczę...) systematycznie ściągała mnie w dół. Na sprawdzianie muszę jej podpowiadać, nie mogę dostać lepszej oceny od niej, bo zarzuci fochem. Chciała mnie skłonić do pisania samej matury podstawowej, ale ja się na szczęście oparłam. Na świadectwie będę mieć same tróje.
W o wiele gorszym stanie niż moje oceny, jest moja psychika. Obecnie nienawidzę tej dziewczyny, a muszę jeszcze dwa miesiące udawać, że wszystko jest cudownie i jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami. Może to się skończy 30 czerwca, razem z wynikami matur, bo ona prawdopodobnie matematyki nie zda. Będzie płacz i zgrzytanie zębów, do mnie się nie odezwie, ale poleci do innych skarżyć się, że ja jej w ogóle nie pocieszam, i jestem okropna, bo zdałam lepiej maturę. Czepia się mnie o głupoty. Wywyższa się, że ja nie mam faceta, że ja nigdzie w ferie nie wychodzę, że jestem dziwna, bo *tu wstaw coś, o co nigdy byś nikomu nie robił pretensji*. Że ona ma tylu znajomych. W sumie to przez trzy lata tak było. A ja cierpię cały czas. Nie ma siły nawet o niej myśleć, bo mam ochotę coś rozwalić... Przygaduje mi na każdym kroku, ośmiesza mnie przed znajomymi, wymyśla sobie różne dziwne fakty na mój temat i w nie wierzy.
Nikt nie wie o tym, jak ja się czuje. Jedynie czasami się na nią poskarżę mojej kumpeli, która mieszka daleko i jej nie zna.
Ale do czego zmierzam? Czuję, że zepsułam sobie całe lata szkolne. Mama ciągle mi powtarza, jak ja niby w przyszłości będę tęsknić za szkołą, to jest najlepszy okres w życiu... Jaki najlepszy?! Moje lata szkolne to pasmo udręk, na własne życzenie, zamiast się uczyć i cieszyć, że nie mam zbyt wielu zmartwień, ja bałam się, czy jak przyjdę rano na przystanek, to ona nie będzie mieć złego humoru i nie wyjedzie na mnie. Czuję się kompletnym zerem. Jestem dzieckiem lekarskim, i wpadam w kompleksy, kiedy widzę, co robią inne: dobra szkoła, przyszłościowe, trudne studia... Żadnych problemów. Bardzo żałuję, że moja mama mnie tak nie wychowała, żebym była świadoma swojej wartości, i nie bała się pokazywać, że jestem w czymś dobra. Już wolałabym być zadzierającym nosa i zapatrzonym w siebie dzieciakiem, niż taką sierotką Marysią jak teraz. Mogłam osiągnąć wiele, zdawać na maturze chemię, matematykę rozszerzoną, nie bać się, że ona mi powie, że zwariowałam... Nie wiem, czy dostanę się na wymarzone studia. Zawsze mogę poprawić maturę za rok, ale to już nie to samo. Nie nadrobię już straconych lat. Nie nadrobię straconych nerwów, nie naprawię tego, że jestem znerwicowana, zamiast spokojna tak jak kiedyś... Tak bardzo chciałabym cofnąć czas do pierwszego dnia w liceum, usiąść wtedy z koleżanką poznaną na apelu, a nie sama... Wszystko byłoby inaczej.
Zrobiło mi się cholernie przykro parę dni, kiedy podsłuchałam rozmowę telefoniczną mojej mamy. Opowiadała komuś, jaka była szczęśliwa, kiedy ja szłam do innego liceum niż ta koleżanka, że ona tak bardzo ciągnęła mnie w dół, a ja nie umiałam się postawić. I jak się z tatą cieszyli, że ja chcę iść do innej szkoły. W między czasie bardzo chorowała moja babcia, chorowała mama, więc miałam przykrywkę dla mojego zachowania - że nie chcę się stresować samotnością w nowej szkole, bo i bez tego mam dużo nerwów.
Nie wiem, czego od Was oczekuję: albo kopa w tyłek, dobicia mnie, że jestem beznadziejna, albo wsparcia, że nie wszystko stracone, i na studiach wreszcie będzie dobrze... Chciałabym, ale boję się, że znowu nie podołam, że znowu wygra ze mną nieśmiałość, że dalej będę słaba. Bo jak na razie jestem na dnie.
Pozdrawiam, i bardzo przepraszam za długość postu.

2

Odp: Pseudo "przyjaźń" - proszę o radę

Dziewczyno.... przeczytałam Twój cały post i postanowiłam Ci odpowiedziec, bo pamiętam, ze gdy byłam w Twoim wieku relacje z koleżankami były bardzo dla mnie ważne i też je bardzo przeżywałam.
Wiesz ... napisze Ci tylko tyle, że JAK SIĘ MA TAKICH "PRZYJACIÓŁ" TO JUŻ NIE TRZEBA MIEC WROGÓW...

A tak w skrócie to dziewczyna, o ktorej piszesz nie zasługuje nawet na to byś poświęcała jej osobie choćby 5 minut Z TWOJEGO CENNEGO ŻYCIA! Odizoluj się od kogoś kto ma tak destrukcyjny wpływ na Ciebie i nie marnuj czasu na analizowanie jej postępowania. Lepiej czas, który marnujesz w jej towarzystwie wykorzystaj chocby na obejrzenie dobrego filmu czy przeczytanie dobrej ksiązki itp... albo pisanie tu na forum z kimś życzliwym wink

Nie rozumiem jak można obcej osobie tak pozwolic sie omamić, ale wszystko przed Tobą i nie powtarzaj już popelnianych wcześniej błędów. Ja sama jestem aktualnie na etapie uwalniania sie ze szponow toksycznej osoby i jej destrukcyjnego wpływu na mnie...  z tym, ze w moim przypadku sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana, bo chodzi o matkę niszczącą spokój mojej duszy hmm  Ale jestem dobrej mysli... Najgorsze co można zrobic w toksycznej relacji z kimkolwiek TO NIE NIC NIE ZMIENIAĆ I DALEJ POGRĄŻAĆ SIĘ NA DNO. Trudno zmieniać coś co trwało całymi latami i ludzi, ktorych przyzwyczailiśmy do takiego stanu rzeczy, ale ponoć DLA CHCĄCEGO NIC TRUDNEGO!!!!!
A tak w ogole to trzymam kciuki za Cibie i samą siebie...... by w koncu poczynić krok milowy ku prawdziwej wolności. Pozdrawiam

3

Odp: Pseudo "przyjaźń" - proszę o radę

Izabela, dziękuję za odpowiedź. Również trzymam za Ciebie kciuki - ale widzę, że jesteś w dużo gorszej sytuacji, matkę ma się jednak jedną... Powodzenia.

Bardzo bym chciała odciąć się od niej, ale tak, żeby jej już nigdy w życiu nie zobaczyć. Ale to nie wyjdzie, jesteśmy sąsiadkami... Z jednej strony mam jej tak strasznie dość, z drugiej - nie wyobrażam sobie nie rozmawiać z kimś, z kim siedzę w ławce, jeżdżę razem z autobusem. Staram się jakoś przetrzymać ten czas do końca roku. Spotykam się z nią tylko w szkole, potem nie piszę, nie dzwonię. Ale ona jest. Nawet jeśli nie fizycznie, to zawsze gdzieś w czeluściach mojej głowy, zawsze mi coś przypomni o przykrych rzeczach. Jestem cholernie zła na siebie za tą słabość, za to, że myślałam, że nie poradzę sobie bez niej. A ona po prostu twierdzi, że jej się należy "pomoc" (jak to określa) na sprawdzianie.

Pewnie ta znajomość zakończy się po maturze - albo uzna, że nie jestem jej już do niczego potrzebna, bo szkoła się skończyła (chyba, że będzie mnie przekonywać, że powinnam iść z nią do szkółki, a nie na studia), albo się na mnie obrazi, że nie zdała matury. Mam nadzieję, że jednak zna.

Chyba już nigdy nikomu nie zaufam.

4

Odp: Pseudo "przyjaźń" - proszę o radę

Przestań wypisywać takie rzeczy, ze juz nie zaufasz nikomu... a to niby dlaczego? - przez jakąś kiepska znajomą? Jednych sie obdarza zaufaniem i są tego warci a z innymi jest wręcz odwrotnie. Grunt to nauczyc się rozsądnie dobierać sobie znajomych a nie dopuszczać blisko siebie wszystko to co do Ciebie przypełznie ....

Sory, ale piszesz o niej tak jakby to była wręcz Twoja dziewczyna a nie koleżanka !!! ? Ze niby co? - jak to mozliwe, ze kiepska kumpela jest cały czas w Twojej podświadomosci? dlaczego tak uzalezniasz sie od ludzi? Mi się wydaje, ze jest to znakiem dużo głębszego problemu  a mam na mysli jakieś niedowartościowanie związane z np z tym jak traktowali Cie rodzice lub cos podobnego... Fakt, ze zmienilaś przez koleżanke szkołę mnie przerazil - SERIO!!!!

SKUP SIĘ NA SOBIE, STAŃ SIE WOBEC NIEJ EGOISTKĄ (TO NIC ZŁEGO) BO TO DZIEWUSZYSKO Z TEGO CO PISZESZ TYLKO ŻERUJE NA TOBIE.... Miej gdzieś co ona mysli i mowi o Tobie...... Skup się na studiach na które chcesz iść , ucz się i nie oglądaj się na tych co ściągają Cie w dół.... i nie daj już dłużej sobie manipulować. Poczytaj trochę o tym czym jest asertywność i zacznij żyć własnie asertywnie. A co do nieśmiałości to większości ludzi to uczucie nie jest obce - po prostu jedni potrafia ją ukrywać a innym gorzej z tym wychodzi. Z wiekiem prawdopodobnie Ci minie smile

ps. Za kilka lat będziesz śmiać się z aktualnych problemów  smile

5

Odp: Pseudo "przyjaźń" - proszę o radę

Autorko co oznacza zdanie "MUSZĘ jeszcze 2 miesiące udawać, że wszystko jest ok?". Raczej nic nie musisz... Tylko tak Ci wygodniej. Zamiast powiedzieć jej, że nie podoba Ci się jej stosunek do Twojej osoby to wolisz, żeby załatwił to za Ciebie "Koniec szkoly".
Nie macie już po 13... Ja nie widzę między wami przyjaźni... ba co więcej ja tutaj nawet koleżeństwa nie widzę. Nie będę pisać definicji słowa przyjaciel bo pewnie doskonale wiesz jakie cechy charakteru powinna mieć taka osoba. Myślę, że ciągnęłas tą znajomość bo przez resztę zostałaś odrzucona i wolałaś mieć "złą koleżankę" niż nie mieć jej wcale.  Nie daj się poniżać... I tak traktować. Żyj swoim życiem i sama decyduj o swoich losach. Opinię koleżanek nigdy nie powinny być ważniejsze od tego co "czujesz w środku" zwłaszcza, " takich koleżanek ".

6

Odp: Pseudo "przyjaźń" - proszę o radę

Fionus ma rację... Czasem ciężko jest zerwać taką toksyczną znajomość, ale uwierz mi ulga jaką wtedy poczujesz będzie cudownym uczuciem. Miałam w swoim otoczeniu taką osobę, ale nasze relacje nie były aż tak pogmatwane jak Twoje z ta koleżanką. Bylam dla niej mila, chociaż szczerze nie znosiłam. Wykorzystywała mnie i ciągnęła na dno. Pewnego razu pod byle pretekstem wybuchła kłótnia i wszystko jej wygarnełam. Jedyne co wtedy poczułam to wielka ulga i radość smile zniknęla z mojego życia, zerwałam całkowicie kontakt

7 Ostatnio edytowany przez Martilla (2012-03-02 13:07:47)

Odp: Pseudo "przyjaźń" - proszę o radę

Może źle napisałam z tym zaufaniem. Pamiętam, że jak miałyśmy iść do gimnazjum, to nie chciałam z nią. Widocznie już wtedy było coś nie tak, moi rodzice bardzo jej nie lubili, i mam wrażenie, że gdybym wtedy uparła się na inną klasę, to byłoby teraz inaczej. Mogłam to naprawić w liceum, ale miałam wtedy duże problemy rodzinne, do tego nowa szkoła, potem bliska mi osoba zachorowała... i kurczę, wszystko się posypało, a ona była wtedy pomocna jak nigdy wcześniej. Gdy już u kogokolwiek zobaczę oznaki takiego zachowania, jak u niej, to nie będę się angażować dalej w tą znajomość.

Wielokrotnie jej mówiłam o tym, co mi nie pasuje. Słyszałam wtedy "powinnaś się przyzwyczaić" i był foch. A za godzinę wracała z przeprosinami. Zresztą, gdy martwiłam się o moją chorującą mamę, również słyszałam "powinnaś się przyzwyczaić". Wtedy już tak ostatecznie do mnie dotarło, że to nie jest nawet moja koleżanka, wbrew temu, co ona tak szumie opowiada. Bo to, że wiecznie mnie "tępi", nie zmienia faktu, że ciągle przylatuje mi się z czegoś zwierzyć. A ja nie mam ochoty tego słuchać i jej o tym mówię, ale ona ogrywa wtedy rolę biednej i niezrozumianej.

Izabela35 napisał/a:

Sory, ale piszesz o niej tak jakby to była wręcz Twoja dziewczyna a nie koleżanka !!! ? Ze niby co? - jak to mozliwe, ze kiepska kumpela jest cały czas w Twojej podświadomosci? dlaczego tak uzalezniasz sie od ludzi? Mi się wydaje, ze jest to znakiem dużo głębszego problemu  a mam na mysli jakieś niedowartościowanie związane z np z tym jak traktowali Cie rodzice lub cos podobnego... Fakt, ze zmienilaś przez koleżanke szkołę mnie przerazil - SERIO!!!!

Mnie też ten fakt po dziś dzień przeraża.
Mam tendencję do rozpamiętywania - i jeśli coś w ciągu dnia mnie zdenerwuje, to już mi to z głowy nie wyleci. Potem myślę, co mogłam zrobić inaczej, powiedzieć, jak z tej sytuacji wybrnąć. I nie chodzi tu tylko o nią, bo denerwują mnie np. poglądy księdza na religii, a on upatrzył sobie mnie na ofiarę, z którą o tych poglądach dyskutuje. A ja się potem gryzę, że mogłam powiedzieć coś inaczej, i wyszłoby na moje. Ale pomysły, co mam powiedzieć, przychodzą mi dopiero po fakcie. Ktoś mi pewnie powie "zajmij się nauką". Zajmuję się - ale wystarczy, że zrobię sobie pięć minut przerwy, i zdążę sobie znowu przypomnieć coś denerwującego.

Rodzice traktują mnie w porządku. Tylko mam wrażenie, że bardzo ich zawiodłam. Pewnie zawiodę ich znowu, bo chyba będę zmuszona zrobić sobie rok przerwy i "dopisać" maturę, bo z obecnymi przedmiotami chyba się na wymarzone studia nie dostanę. No niestety zapłacę za swoją głupotę. Chociaż rodzice powtarzają mi, że najważniejsze jest zdrowie, a na studia pójść zdążę, ale to kłóci się z tym, co moja mama mówi przez telefon do przyjaciółki. Do tego dochodzi dziadek, który marudzi, że mam iść na prawo lub medycynę, mimo, że mnie to nie interesuje.

Ja jestem po prostu na siebie strasznie zła, że zepsułam wszystko, i to równo.

Dziękuję za odpowiedzi.

P.S. Planuję w wakacje zostać wolontariuszem w schronisku. Oprócz piesków, będą tam oczywiście inni wolontariusze - czy takie zajęcie mogłoby mnie to trochę otworzyć na innych ludzi? Taka "próba" przed pójściem na studia?

8

Odp: Pseudo "przyjaźń" - proszę o radę

Musze przyznac, ze w pewnym sensie przypominasz mnie kiedy chodzilam do podstawowki i do gimnazjum. Tez nie bylam zbyt lubiana, bo nie palilam, nie przeklinalam, nie wagarowalam i dobrze sie uczylam. Nauka nie sprawiala mi problemu, bo zapamietywalam wszystko z lekcji i w domu nie musialam robic wlasciwie nic. Innym sie to nie podobalo, ale oczywiscie jezeli chodzilo o odpisanie zadania czy pomoc na sprawdzianie, to chyba wiemy kto byl najpopularniejszy...
Pamietam do tej pory jak raz chcialam isc do szkoly bez zadania tylko po to, zeby mi inne dzieci przestaly dokuczac. Mialam wtedy wielka klotnie z moja mama i zadanie zrobilam. Pozniej uswiadomilam sobie, ze ci ludzie nie sa mi do niczego potrzebni, przestalam pozwalac odpisywac zadania, powiedzialam, ze jesli ktokolwiek chce to mozemy sie umowic na nauke po szkole, bo na takie odpisywanie juz nie pozwalam. Nie po to sie mecze nad zadaniami, zeby inni ode mnie odpisywali!
I wiesz co, jakims sposobem pojawilo sie wiecej zyczliwych osob. Mnie rowniez pomoglo to, ze chodzilam do klasy sportowej i wszyscy trenowalismy siatkowke, w ktorej tez mi bardzo dobrze szlo. Inni zauwazyli, ze ciezko pracuje i wydaje mi sie, ze moze zaczeli to troszke doceniac.

Moze ty powinnas zrobic to samo? Odetnij sie od tej kolezanki jak najszybciej! Niestety poprzednie lata szkoly juz nie wroca, wiec skoncentruj sie na przyszlosci. Zdaj mature najlepiej jak tylko mozesz. Zacznij rozwijac swoje hobby. Moze nawet znajdziesz wtedy nowych przyjaciol, ktorzy maja takie same zainteresowania, bo ta dziewczyna to nie przyjaciolka, tylko pasozyt, a od takich trzeba uciekac jak najdalej.

Przejmujesz sie tym co mowila twoja mama do swojej przyjaciolki, a czy kiedykolwiek usiadlas ze swoimi rodzicami i powiedzialas jak sie sprawy maja, jak sie czujesz?

9

Odp: Pseudo "przyjaźń" - proszę o radę

Wiesz, ja w gimnazjum przestałam się dobrze uczyć. Uczyłam się średnio. Do dobrego liceum dostałam się, bo egzamin gimnazjalny w moim województwie poszedł tragicznie (ale próg punktowy i tak przekroczyłam) i tak chciałam naprawdę przyłożyć się do matury. Teraz myślę o trzech kierunkach studiów, z czego dostanę się chyba na jeden. Chyba będę musiała zrobić rok przerwy i "dopisać" maturę, ale bardzo tego nie chcę.
Super, że udało Ci się uzyskać szacunek u rówieśników. Ja próbowałam pomagać, tłumaczyć mojej koleżance, ale albo ja nie nadaję się na nauczycielkę, albo ona wyjątkowo ciężko kapuje. Na pamięć też się nie nauczy. Teraz mi szkoda czasu na uczenie jej, bo sama mam dużo roboty.

Mam taki plan: napiszę maturę, pojadę na wakacje, później idę na wolontariat do schroniska, wracam do swojego hobby, i ogólnie staram się spędzać czas jak najaktywniej, i bez niej. Chociaż i tak się będzie wywyższać, ile to ona imprez nie zaliczy i wypitych w lesie piw przy ognisku.

Spadają mi klapki z oczu... Nie wiem, jak mogłam zadawać się z kimś tak zawistnym. Ona nie cierpi ludzi, którzy w życiu do czegoś doszli, zarabiają dobrze, albo są wykształceni. Ja miałam jakiś tam potencjał, no i ściągnęła mnie w dół (oczywiście najbardziej obwiniam tu siebie, że się dałam). Czasem w towarzystwie zaczyna przeklinać na lekarzy, jakie to nieroby i darmozjady, tylko siedzą i wielką pensję biorą, i cały czas obserwuje moją reakcję (jedno z moich rodziców haruje za grosze w państwowej przychodni). Mam ochotę jej powiedzieć: pogadamy, jak będziesz zakuwać przez tyle lat.

"Przejmujesz sie tym co mowila twoja mama do swojej przyjaciolki, a czy kiedykolwiek usiadlas ze swoimi rodzicami i powiedzialas jak sie sprawy maja, jak sie czujesz?"

Nie. Nie umiem z nimi rozmawiać, zwłaszcza na takie tematy. Nie potrafiłabym im się przyznać do błędu. Raz jeden opowiedziałam mamie, że dziewczyny mnie wyśmiewają, bo boję się os i pszczół. Pogłaskała mnie po głowie, i powiedziała "nie przejmuj się".

10

Odp: Pseudo "przyjaźń" - proszę o radę

Czy zyskalam szacunek u rowiesnikow to nie wiem, moge jednak powiedziec, ze w pewnym sensie mnie zaakceptowali. A moze po prostu przestala ich bawic zabaw w dokuczanie mi po jednym z incydentow jaki zdarzyl sie przed lekcjami, bo przestalam grac w ich dziwne gierki.

Jak juz mowilam ja i moi poprzednicy, od tej "przyjaciolki" odetnij sie jak najszybciej. Ona nie ma sie czym wywyzszac. Kto chcialby sie chwalic tym, ze siedzial w lesie i pil piwo... Jesli to dla niej jakies osiagniecie to kiepsko widze jej przyszlosc...

Ale ty sie nie przejmuj tym co ona mowi. Wydaje mi sie, ze ona nalezy do tych ludzi, ktorzy lubia sluchac wlasnego glosu. Niestety ci wlasnie zwykle maja niewiele do powiedzenia... Ona jest poi prostu zazdrosna o to, ze inni moga osiagnac cos w zyciu, a ona dalej bedzie siedziala w lesie i piwo pila. To jest jedyny sposob w jaki moze sie dowartosciowac.

Masz ochote jej cos odpowiedziec? To jej odpowiedz! Potrzebne jest, aby ktos ja wreszcie sprowadzil na ziemie!

O jakich studiach myslisz? I jakie masz hobby?

Co do rozmowy z rodzicami, to uwazam, ze powinnas sie zdobyc na to i z nimi porozmawiac. Jesli nie powiesz im co sie w twoim zyciu dzieje, to oni nie beda tego wiedziec. W myslach niestety nikt nie potrafi czytac. Popros ich w wolnej chwili aby z toba usiedli na spokojnie i porozmawiajcie o wszystkim. Wiem, ze przyznanie sie do bledu jest bardzo ciezkie, ale zobacz, na forum juz powiedzialas, ze zle zrobilas. Powiedz im i zobaczysz, ze od razu bedzie ci lzej i moze nawet z rodzicami dojdziecie do jakiegos rozwiazania. Nawet nie zdajesz sobie sprawy ile pomaga chociazby zrozumienie ze strony rodzicow.

11

Odp: Pseudo "przyjaźń" - proszę o radę

Beautiful Nightmare, dziękuję Ci bardzo za wsparcie.

No właśnie wyglądałoby na to, że ma coś do powiedzenia, bo większość znajomych uwielbia z nią spędzać czas, przynajmniej tak to z mojej strony wygląda. Może dlatego, że jest się z czego pośmiać, jak głupim tekstem zarzuci. Ona bardzo łatwo nawiązuje nowe kontakty, bardzo łatwo obdarza zaufaniem nowych ludzi. Parę razy już przylatywała do mnie z płaczem, bo jakiś nowy znajomy ją zawiódł, a wydawał się taki super, towarzyski i szalony jak ona.
Od paru lat jest z jednym chłopakiem, i wszyscy w towarzystwie zazdroszczą, że tak długo w tym wieku razem wytrzymują. A ona się cieszy, że zaraz będzie miała rodzinę i dzieci.

Studia, o jakich myślę: biotechnologia, biofizyka, fizyka medyczna. Mama mnie ciągnie na dietetykę albo zdrowie publiczne, ale to mi się za bardzo nie podoba. Hobby to głównie rękodzieło: biżuteria, decoupage, origami. No i kocham psy.
Tak sobie teraz przypomniałam... Mój to piesek to towarzyskie, przyjacielskie, totalnie rozpieszczone stworzenie, uwielbia gości... a na nią zawsze warczał. Czy tylko ja byłam totalnie ślepa?

Niedawno przyznałam się mamie, że zły profil w liceum wybrałam. Stwierdziła, że wie. Że źle zrobiłam, przenosząc się, też wiedziała. Nie wiem skąd. Chciałabym też porozmawiać o tej koleżance... ale sama nawet nie wiem, co mam im powiedzieć. Anonimowo na forum jest mi dużo łatwiej.

12

Odp: Pseudo "przyjaźń" - proszę o radę

Nie masz za co dziekowac. Mam tylko nadzieje, ze te moje bazgroly pomagaja ci w jakis sposob.

Wiesz w gimnazjum czy w liceum, ludzi jakos zawsze ciagnie tam gdzie sie posmiac mozna. To, ze ma wielu znajomych, wcale ni swiadczy o tym, ze ona ma cos do powiedzenia. Jak sama powiedzialas, moze to dlatego, ze cos chwile cos glupiego mowi. Na studiach i pozniej to wszystko sie zmienia.

Zaraz od razu rodzina i dzieci. Nie mowie, ze to zle, ale wydawaloby sie, ze dziewczyna w wieku 18 lat chcialaby zrobic z wlasnym zyciem cos wiecej, niz tylko tonac w morzu pieluch...

Kierunki studiow brzmia dosc ciezko, wiec powodzenia. smile

Widzisz psy to jednak bardzo inteligentne zwierzaki smile Nie bylas slepa, tylko po prostu balas sie samodzielnego zycia w pewnym sensie, i ta "przyjazn" to byl twoj sposob na radzenie sobie z tym. Jak juz mowilam, co sie stalo, to sie nie odstanie, wiec mozesz teraz tylko naprawiac bledy ktore popelnilas.

Wiedziala, ze zle zrobilas z tego jak sie zachowywalas. Wbrew pozorom rodzice widza na prawde duzo smile

Porozmawiaj o kolezance, o maturze, o swoich planach na przyszly rok, o studiach, o tym ze popelnilas blad i w jaki sposob go naprawisz. Powiedz, ze potrzebujesz ich wsparcia, pomocy i czasu na rozmowe. Nie boj sie z nimi rozmawiac. Wiem, ze anonimowo rozmawiac jest duzo latwiej, ale uwierz mi na prawde zrobi ci sie lzej na sercu jak wszystko powiesz. Ja tez kiedys nie potrafilam rozmawiac z moimi rodzicami, wszystko trzymalam w sobie i tylko sluchalam tego co oni mieli do powiedzenia ze spuszczona glowa. Ale z czasem nauczylam sie rozmawiac i uwierz mi to wcale nie bylo proste. Bardzo ciezko bylo mi sie przelamac, ale to zrobilam i teraz jest duzo latwiej. Wiem, ze moi rodzice mnie wysluchaja, zrozumieja, pomoga jesli trzeba. Jezeli mam z czyms problem to zawsze moge na nich liczyc. I wiesz co, to jest duzo lepsze niz tlumiene uczuc w sobie, bo to ladnie nie wyglada kiedy z nadmiaru tych emocji eksplodujesz...

Dasz rade. Trzymam za ciebie kciuki! smile

13

Odp: Pseudo "przyjaźń" - proszę o radę

Martilla, przypominasz mi trochę mnie, ja też nigdy nie byłam lubiana, a właściwie to w podstawówce, potem poszło lepiej. Niemniej jednak rozumiem Twoją decyzję, bo ja też trzymałam się z 2 koleżankami, które mi non stop straszne świństwa robiły, wygadywały moje sekrety etc, ale ja po prostu potrzebowała kogoś do pogadania i zawsze i tak do nich wracałam. Choć wiedziałam, że i tak będą mi robić na złość, śmiać się ze mnie i że tak naprawdę jestem na dostawkę. Na szczęście poszłam do dobrego gimnazjum i tam znalazłam sobie w końcu porządnych znajomych i przyjaciół. Ale gdybym się tam nie dostała to kto wie, może też bym się z tymi laskami dalej trzymała? Bo też jestem nieśmiała i nie jest mi łatwo się zapoznawać z nowymi ludźmi. Jeszcze jedną taką dziewczynę miałam w klasie, która była właśnie średnio ambitna i inteligentna i też moja sąsiadka i chciałam się od niej odciąć, ale niestety poszła do tego samego gimnazjum i klasy co ja (bo jej mama chciała, żebyśmy szły razem, a mojej głupio było odmówić). Ale na szczęście udało mi się od niej też uciec i znalazłam swoje towarzystwo. Na szczęście. Co do matury i studiów: jeden stracony rok to nic wielkiego, ale postaraj się przyłożyć do matury. Nie wiem jak trudno jest się dostać na studia biologiczne, ale ja się na chemię na UAM dostałam z 62% z matury podstawowej. Może złóż też na chemię tak w razie czego? Ja ostatecznie poszłam na norweski, a miał być szwedzki wink

14

Odp: Pseudo "przyjaźń" - proszę o radę

Beautiful Nightmare,

Pomagają, na pewno.
Tak, ona chciałaby mieć dziecko za rok, przynajmniej tak mówi. Tylko jej chłopak chce najpierw skończyć studia, a potem się oświadczać, i to ją gryzie. Pogardliwym wzrokiem patrzy na osoby, które pierwsze dziecko mają "w starszym wieku" (28 lat około). Padłam, jak to usłyszałam, ale stwierdziłam, że i tak daleko na szufladkowaniu ludzi nie zajedzie, więc niech sobie myśli, co chce.

Czyli nie byłam głupia, tylko po prostu samotna. Trochę mnie to pociesza, nawet jeśli to tylko usprawiedliwienie.

Rozmawiam z mamą, że w razie czego zrobię sobie rok wolnego. Stwierdziła, że ucieszyłaby się, bo chciałaby, żebym sobie trochę psychicznie odpoczęła. Nie wiem, może ona wie coś, czego ja nie wiem... No i poza tym, chciałaby mieć ugotowane i posprzątane jak wróci z pracy wink Ale ja nie chciałabym robić przerwy.
Postaram się zrobić tak, jak mówisz. Porozmawiać, wytłumaczyć, może oni mi coś doradzą... To będzie bardzo, bardzo trudne, ale skoro Ty się przełamałaś, to mam nadzieję, że też mi się to uda smile
A jestem teraz strasznie nerwowa, szczególnie szkołą się denerwuje - zwłaszcza, gdy wymagają ode mnie czegoś z drugorzędnych przedmiotów, a tu cały stos powtórek do matury...

Kaisa_malene,

Cieszę się, że Tobie się udało. Gdybym tylko ja wybrała inną klasę w gimnazjum... Chyba powinnam skończyć rozpamiętywać.

Właśnie interesowałaby mnie chemia leków, ale nie piszę chemii na maturze (ewentualnie za rok, jeśli zrobię tą przerwę), a jest to dość oblegany kierunek. Piszę biologię i matematykę na rozszerzeniu.
Na biotechnologię powinnam spokojnie się dostać, bardzo mnie ten kierunek interesuje, ale drażni mnie to, że jest tylu absolwentów, a pracy w zawodzie w Polsce nie ma. Na biofizykę chyba też, bo jest bardzo mało chętnych na ten kierunek. Na fizyce medycznej mi najbardziej zależy, ale mam tylko dwa z pięciu punktowanych przedmiotów, a chętnych jest sporo.
Dobrze zrozumiałam, że studiujesz filologię norweską? Czy to jest trudny język? Chciałabym zacząć się go uczyć, albo szwedzkiego smile

15

Odp: Pseudo "przyjaźń" - proszę o radę

Dokladnie niech sobie "kolezanka" mysli dokladnie co chce na temat swojego zwiazku i kazdy inny temat. Po prostu nie zwracaj uwagi na to o czym ona w danej chwili mowi. Widac, ze jej chlopak ma dosc rozsadne podejcie do zycia, moim zdaniem przynajmniej, wiec jedyne co moge mu zyczyc to powodzenia, chyba mu bedzie potrzebne... smile

Masz racje nie jest to usprawiedliwienie. Zawalilas sprawe, ale zdalas sobie sprawe i ponosisz konsekwencje swoich decyzje, a ponadto masz plan jak sie z tego wszystkieg wydostac, a to sie liczy. Wielu ludzi nie potrafi byc samemu. Kazdy chce byc czescia jakiejs grupy, kazdy chce byc lubiany. Niestety nie zawsze tak jest. Ja teraz moge powiedziec, ze wole poczytac dobra ksiazke kiedy mam przerwe miedzy zajeciami, niz spedzac czas z kims kogo nawet nie lubie.

Zastanawiasz co takie ona wie, o czym ty nie wiesz. Wiesz co to raczej kwestia doswiadczenia. Wbrew pozorom nasze mamy to bardzo spostrzegawcze istoty, nawet bardziej spostrzegawcze niz ci sie wydaje. Poza tym nie zapominaj, ze twoi rodzice tez mieli kiedys 18-nascie lat i pamietaja jak to jest byc w klasie maturalnej smile

Nikt nie lubi przyznawac sie do bledu, ale jak zrobisz to po raz pierwszy to potem juz bedzie z gorki. W koncu jestesmy tylko ludzmi, bledy sie kazdemu zdarzaja. Powodzenia z rozmowie z rodzicami w takim razie. Trzymam za ciebie kciuki smile

16

Odp: Pseudo "przyjaźń" - proszę o radę

Co do chemii na maturze: ja jestem z klasy lingwistycznej i sama się uczyłam do matury, bo w ostatniej klasie nie miałam już przedmiotów ścisłych, więc jak się chce to można zdać (choć w sumie nie przykładałam się jakoś szczególnie, bardziej się skupiłam na językach). Zawsze można wyjechać z kraju, złożyć np. na magisterkę za granicą. Zajęcia są często po angielsku, więc nie powinnaś mieć problemów pewnie, niezależnie od wybranego kraju smile Filologii norweskiej już nie studiuję, zdałam wszystko, ale nie napisałam licencjatu, więc oficjalnie nic z tego nie mam, ale dzięki temu nauczyłam się języka i obecnie studiuję w Norwegii. Dla mnie ten język nie jest trudny, gramatyka porównywalnie łatwa do angielskiej, nie ma przypadków. Jako że znałazm już wcześniej i niemiecki i angielski to nie miałam większych  problemów smile A jeśli naprawdę chcesz się norweskiego nauczyć to się napisz mi wiadomość, mogę Ci jakieś linki poprzesyłać, mam przecież materiały zgromadzone z 3 lat.

17

Odp: Pseudo "przyjaźń" - proszę o radę

Właśnie zamierzam "dopisać" chemię, jeśli mi się nie uda. Marzy mi się wyjazd do Skandynawii, po studiach, albo w trakcie, zazdroszczę Ci wink

Co jakiś czas padają hasła, że ona w wieku 25 lat chce mieć trójkę dzieci, i każdy tak powinien. A jak nie lubię dzieci, to co? To jestem dziwna i mam polubić.

Wiecie, jeszcze dzisiaj rano było mi cholernie głupio, bo spotkałyśmy się po paru dniach nieodzywania i było naprawdę fajnie. Było mi głupio, że ja wcale nie jestem lepsza od niej, bo tak najeżdżam tutaj na nią anonimowo na forum. A czasami fajnie spędzamy razem czas, i wydaje mi się, że nie jest tak źle. A potem ona złapie któryś ze swoich humorków, ma do mnie pretensje o byle co, i mam ochotę jej solidnie przywalić. A najbardziej mnie denerwuje w niej ta nietolerancja cudzych poglądów.

Z rodzicami porozmawiam, jak wszyscy znajdziemy chwilę czasu... czyli pewnie dopiero w piątek.

Nie wiem, czy mogę mieć takie pytanie z innej beczki... Jak oceniłybyście takiego mężczyznę: ogólnie to ze świecą takiego szukać (gotuje, sprząta, piecze, haftuje, wyszywa itp., ogródek odpicuje, bez nałogów, na dobrym stanowisku, do tego inteligentny człowiek), ale swojej żony ogólnie nie szanuje - nie będę się wgłębiać w szczegóły, ale twierdzi, że jest głupia, i do niczego się nie nadaje, mimo, że jest lepiej wykształcona i więcej zarabia.
Moim zdaniem, to nie jest w porządku, ale chciałabym poznać Wasze opinie.

18

Odp: Pseudo "przyjaźń" - proszę o radę

Idac tokiem rozumowania twojej kolezanki to ja juz powinnam byc w ciazy zeby sie wyrobic na czas tongue

Powodzenia w rozmowe, daj znac jak poszlo smile

Co do twojego pytania. Nie wydaje mi sie, ze wyksztalcenie samo w sobie swiadczy o tym, ze ktos jest inteligentny czy sie do czegos nadaje. Niestety jest wiele osob, ktore studiuja lub tez skonczyly studia i dalej maja siano w glowie, a studiowaly tylko dlatego, ze nie chcialo im sie szukac pracy. Wydaje mi sie, ze wazniejsza jest madrosc zyciowa.
Aczkolwiek to jak wymieniony pan zachowuje sie w stosunku to swojej zony, jest niedopuszczalne. Nie wiem jaka jest sytuacja o ktorej piszesz, ale nikt nie powinien sie tak zwracac do drugiej osoby, zwlaszcza tej ktorej kiedys slubowali. Mowisz, ze takiego faceta to ze swieca szukac, pamietaj jednak, ze pozory myla...

19

Odp: Pseudo "przyjaźń" - proszę o radę

Nie potrafię z rodzicami porozmawiać, za nic. Nie umiem się przełamać.

Dzięki za opinię. Nie chciałam się wgłębiać w szczegóły, ale chyba muszę: chodzi o moich rodziców. Nie są to osoby młode, zwłaszcza tata, więc studia kończyli w czasach, gdy miały one dużą wartość, w dodatku mama jest lekarzem, więc studiów na pewno nie przebimbała. Z mądrością życiową u niej ciężko (po kimś to muszę mieć...) ale tata jest moim zdaniem inteligentnym i dość rozsądnym człowiekiem. Chyba zbytnio analizuję, ale mam wrażenie, że napatrzyłam się na relacje między nimi, i kiedy moja "koleżanka" upodobała sobie jeżdżenie po mnie, to stwierdziłam, że to nic takiego. Dopiero mi to zaczęło przeszkadzać, jak zaczęła poważnie ingerować w moje plany życiowe. Przykładowo, miałam w liceum moment "zaćmienia" i chciałam iść na pewien humanistyczny kierunek. Teraz co parę dni ona mi truje, że ja lepiej nadawałabym się do tego, niż do jakiejś biologii. Tak, "bardzo" bym się nadawała, skoro od małego nie cierpię humanistycznych przedmiotów. No ale cóż, ona nie chce, żebym szła na ścisły kierunek bo "za dużo potem będę zarabiać".
Szlag mnie trafia jak jej słucham, i kurczę, staram się to ograniczyć.

Dziękuję wszystkim jeszcze raz za odpowiedzi smile

20

Odp: Pseudo "przyjaźń" - proszę o radę

Ja wiem, że ten mój problem to niby na własne życzenie, i że ludzie mają gorsze, ale muszę tu znowu napisać.
De-ner-wu-je mnie ta dziewczyna strasznie. Po prostu gotuje się we mnie jak ją widzę, jak jej słucham - ograniczam na tyle jak się da, ale zawsze sama przylezie i wyskoczy z jakąś głupotą, po której nie wiem, czy mam się śmiać, czy płakać. No prostu wściekła jestem strasznie. No i przecież nie nawrzeszczę na nią za to, że do mnie podeszła i spytała jak trzeba zrobić zadanie z matmy. Tu już jest jakiś wielki problem ze mną.
Co ja mam kurczę zrobić? Liczyć do dziesięciu? Nosić ze sobą cukierki z melisą? Odciąć się od niej całkowicie nie mogę. Samą swoją obecnością mnie wnerwia.

21

Odp: Pseudo "przyjaźń" - proszę o radę

Jedno pytanie, ważne. Zależy Ci na niej?  Chcesz żeby była Twoją przyjaciółką?
Jeśli tak to faktycznie jest problem, ale z tego co piszesz jest zupełnie odwrotnie, choć twoje zachowanie mówi jeszcze co innego.

Jeśli Ci nie zależy, powiedz jej co o tym wszystkim myślisz, o tym, że ingeruje w twoje życie, że jest fałszywa, że nie ma pojęcia czym jest przyjaźń i zobaczysz co z tym zrobi, a nóż widelec się ocknie i wszystko się zmieni, a jeśli nie to przynajmniej da ci święty spokój.

22

Odp: Pseudo "przyjaźń" - proszę o radę
AnnaKatarzyna napisał/a:

Jedno pytanie, ważne. Zależy Ci na niej?  Chcesz żeby była Twoją przyjaciółką?
Jeśli tak to faktycznie jest problem, ale z tego co piszesz jest zupełnie odwrotnie, choć twoje zachowanie mówi jeszcze co innego.

Jeśli Ci nie zależy, powiedz jej co o tym wszystkim myślisz, o tym, że ingeruje w twoje życie, że jest fałszywa, że nie ma pojęcia czym jest przyjaźń i zobaczysz co z tym zrobi, a nóż widelec się ocknie i wszystko się zmieni, a jeśli nie to przynajmniej da ci święty spokój.

Nie, nie zależy mi na niej i chciałabym jej już nigdy więcej nie zobaczyć. Ostatnio dowiedziałam się od niej, że zawsze miała przeze mnie kompleksy na punkcie nauki. Dotarło do mnie definitywnie, że te jej wszystkie pretensje o oceny i ściąganie mnie w dół były tylko podyktowane podniesieniem swojej samooceny... Ona jest typem osoby, które bez żadnego wysiłku chciałaby mieć jak najlepsze wyniki. Zawsze się skarżyła, że inni są tacy mądrzy i ona też by chciała, ale włożyć w to jakiejkolwiek pracy to już nie.
Wczoraj pisałyśmy maturę z matmy. Ja jestem z niej dobra, ona nie. Dzień wcześniej wyrzuty w moją stronę, żebym się nią nie przejmowała, tylko cieszyła się, że mi dobrze idzie. Po egzaminie nie widziałyśmy się, jedynie gadałyśmy chwilę na gg, ale w jej słowach było tyle pretensji, że nawet nie pytałam jak poszło, bo nie chciało mi się na nowo rozpoczynać dyskusji.
Teraz się do niej nie odzywam, i miałabym to gdzieś, gdybyśmy nie musiały zobaczyć się jeszcze na trzech egzaminach. Szlag mnie trafia, bo mam wyrzuty sumienia, chociaż nie powinnam, i zastanawiam się, co by było gdybym urwała to już w gimnazjum.
Chyba jestem stukniętą masochistką.

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Pseudo "przyjaźń" - proszę o radę

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026