Witam wszystkch czytelników...
Nie wiem jak zacząć więc napiszę wprost.
Babcia mojego chłopaka chyba mnie nie lubi...niby zbytnio się tym nie przejmuję bo też jej zbytnio sympatią nie darzę ale nie staram się tego pokazać tak jak ona.
Mieszkam z moim chłopakiem w Niemczech. Jesteśmy razem ok 7 miesięcy,między Nami jest cudownie.
Ja nie mam w pobliżu żadnej rodziny a On ma ciotki,wujków i dziadków...
Do dziadków jeździmy najczęściej. Na początku było ok,dziadek-przyłóż do rany,można pogadać na każdy temat,sympatyczny,miły,troskliwy i zabawny...
Babcia-zjadła wszystkie rozumy,wszystko wie najlepiej,chamska,niemiła,opryskliwa itp.
Przedstawię kilka sytuacji.
Któregoś razu zrobiłam w domu babeczki,jechaliśmy do dziadków więc wzięłam kilka dla nich.Dziadek zachwycał je,że takie ładny,kolorowe...a jakie smaczne...
Babka-chyba za dużo pieniędzy macie bo sandra kupuje jakieś posypki na babeczki...
Nawet jeden nie spróbowała,tylko rozerwała i powiedziała,że suche.
Ok...przełknęłam.
Druga sytuacja,jechaliśmy do IKEI i żeby wyrwać dziadków z domu zapytaliśmy czy jadą z Nami.Więc wybraliśmy się we czwórkę.
Za każdym razem gdy mówiłam,że coś mi się podoba to babka z tekstem " po co Ci takie gówno" "Ale tanizna" " brzydkie to" "nie podoba mi się"...odłączyłam się od reszty i zaczęłam chodzić po sklepie sama bo coś się we mnie zaczęło gotować.
Kolejna sytuacja...mój chłopak chciał odkupić od dziadka auto,dziadek ma 70 lat i sam stwierdził,że już nie może jeździć...reakcja babki "
nawet nie ma mowy,auto jest potrzebne żeby na flumark jeździć (na rynek)."
Na drugi dzień zajechaliśmy po nich żeby jechać na flumark,babka nie pojechała bo powiedziała,że jeszcze jej nie powaliło żeby na flumarki jeździć...heh.
No i wczorajsza akcja.
Pojechaliśmy do dziadków bo przyjechała mama mojego chłopaka a Ci dziadkowie o których mowa to Jej rodzice.
No i babka przyniosła sernik i powiedziała " Masz areczku (zmienione imie chłopaka
) sernik,zostawiłam specjalnie jeden kawałek dla Ciebie". ( kawałków było 4).
Dziadek na to.." moze sandra też chce" a babaka " co sandra? Sandra niech się odchudza bo gruba jest"....
No jakby mi strzeliła w policzek,miałam chęć wyjść. Ale przebolałam.
Ważę 66kg przy wzroście 168cm...
Mój chłopak powiedział,że mam się nią nie przejmować bo ona taka jest,ale mi przykro się zrobiło.Dziś do dziadków nie pojechałam,powiedziałam wprost,że nie chce na babke patrzeć.Nie jeźdimy do nich często.Raz na tydz.albo i rzadziej.Tylko ostatnio bywało więcej odwiedziń z powodu przyjazdu mamy mojego chłopaka.
Nie wiem czy mam jej "odszczeknąć" kiedyś coś czy całkiem przestać jeździć do nich. Bardzo lubię dziadka i szkoda byłoby zminimalizować odwiedziny do zera.
Ale babka pozwala sobie na coraz więcej i sprawia mi tym przykrość.