Witam wszystkie kobietki.Założyłam ten wątek,ponieważ ciekawi mnie czy miałyście jakąś sytuacje w swoim życiu gdzie pieniądz pokazał prawdziwą twarz bliskiej wam osoby i zmienił wasze wspólne relacje i zdanie o drugiej osobie.
Podobne tematy
Hmm, czy "drugą"- nie wiem.Ale wiem,że na pewno paru moich znajomych zmienił. Wyłącznie na dobre.Mnie pewnie też pieniądze zmieniły.Chętnie pomagam innym,nie muszę się liczyć z kasą,lubię i chętnie daję prezenty.Jest też minus sytuacji:zaczęłam uważać (podobnie pewnie też i moi znajomi),że drogie rzeczy są bezsprzecznie lepsze od tanich.Być może nie zawsze tak jest ale jakoś nie potrafię się przełamać...
Ja bym nie powiedziała, że pieniądze zmieniają. Raczej uwypuklają pewne cechy- i te dobre i te złe. ![]()
Ja się przekonałam że pieniądz zmienia niektórych na gorsze,w miarę jedzenia apetyt rośnie...
Ja znam pewna osobe, ktora nagle "otrzymala" wieksza gotowke i ..... porazka.
Mnie osobiscie smiech ogarnia jak widze te jej mine wyzszosci:)
Na glowe jej padlo wprost.
Nagle przestala miec dlugi, moze sobie na cos fajnego pozwolic, ale zachowanie.....:)
Wszyscy to biedacy /dodam, ze to ona wczesniej miala ogromne problemy przez wlasna niezaradnosc a teraz dopiero zaczyna zyc normalnie, jak inni/ i beda buzie otwierali jak do niej beda podjezdzaly samochody z meblami:) /nawet teraz sie smieje:/. Wszyscy widza jak BOGATO zaczela sie nosic:) /absolutnie normalnie sie ubiera/ i wiele wiele innych sytuacji.
Ale to tylko ten jeden przypadek, taki negatywny.
Jak Dayzi zauwazyla, pieniadze tylko "wyostrzaja" pewne cechy charakteru.
Wyostrzają pewne cechy charakteru, zgadza się. Te negatywne się wyostrzają :-) Nagłe poczucie, ba, przekonanie o swojej wyższości. Pogarda dla kogoś biedniejszego, podkreślanie na każdym kroku co i za ile zostało zakupione, najczęściej wtedy ujawnia się super kiczowaty styl :-)
Kurcze, znam takich ludzi na pęczki, aż mi się smiać chce, bo stają mi teraz przed oczami tak wyraźnie z tymi swoimi komentarzami, zachowaniem i podejściem do życia :-)
Ja uważam, że wzbogacenie sie znajomego zaostrza także negatywne cechy tej drugiej strony:)
Może pojawić się coś takiego jak zazdrość...nieprzyjazna obserwacja i nieprzychylne komentarze.
- Jedziesz gdzieś na urlop:?
- Tak, do Grecji...
- (Ale sie chwali...)
Gdyby powiedziała, że nigdzie, bo nie ma kasy, bardziej by sie to podobało zazdrośnikowi.
Albo: - Zobacz, dotąd kupowała w sieciówkach, zresztą bardzo rzadko, a teraz co? Szpanuje metkami, małpa...
)
Ja uważam, że wzbogacenie sie znajomego zaostrza także negatywne cechy tej drugiej strony:)
Może pojawić się coś takiego jak zazdrość...nieprzyjazna obserwacja i nieprzychylne komentarze.
- Jedziesz gdzieś na urlop:?
- Tak, do Grecji...
- (Ale sie chwali...)
Gdyby powiedziała, że nigdzie, bo nie ma kasy, bardziej by sie to podobało zazdrośnikowi.Albo: - Zobacz, dotąd kupowała w sieciówkach, zresztą bardzo rzadko, a teraz co? Szpanuje metkami, małpa...
)
Zgadzam się z tym.
U mnie akurat jest taka sytuacja:ja i moje rodzeństwo dostaliśmy jakiś czas temu w spadku dom z działką po wujku(bezdzietnym)Tak się akurat złożyło że sprzedaliśmy go i podzielili pieniądze po równo.Ja mieszkam w domu rodzinnym z moim mężem i dziećmi(od kont pamiętam mieszkam w tym domu,remontuje dokładam pieniądze i tak dalej)Dom jest podzielony na trzy części.Teraz mój brat i siostra chcą żebym ich spłaciła z pieniędzy które mam ze sprzedaży domu wujka.Nurtuje mnie to czy jak bym nie miał tej części pieniędzy ze sprzedaży to czy też by mi kazali spłacić ich części domu,dodam że obydwoje nie na rzekają na brak pieniędzy, zawsze twierdzili że dom będzie mój bo oni go nie chcą i że zrzekną się swej części,a tu nagle spłać nas bo nam się należy...
Myślę, że pieniądze zmieniają ludzi i tych bogacących się i tych co tych pieniędzy mają mniej.
Ci co im się poszczęściło często zapominają jak to jest liczyć każdy grosz (mam takich znajomych, co już nie pójdą do tańszego sklepu, albo nie kupią ubrań bez dobrej metki, a poza tym wypomną innym, że takich nie mają)
Poza tym wydaje mi się że ten "biedniejszy" staje się bardziej zazdrosny i zamiast cieszyć się co ma, częściej powtarza sobie czego nie ma i to oddala go od innych oraz psuje mu samopoczucie.
Dlatego trzeba zawsze stawiać siebie w skórze innych, nie unosić się pychą a umieć żyć w społeczności INNYCH ludzi, bo każdy z nas jest inny.
Mam przyjaciółkę która przez wiele lat liczyła każdy grosz ale uśmiechnęło się do niej szczęście i dostała bardzo dobrze płatną pracę na bardzo znaczącym stanowisku.W tym samym czasie dostała spadek i to był etap w którym trochę się zachłysnęła kasą,stanowiskiem ale to dobry człowiek i bardzo szybko jej spojrzenie na otoczenie wróciło do normy.
Kiedyś na ludzi których zmieniła kasa mówiło się " Z DZIADA PAN"
Taaak zmienilo jednego mojego dobrego znajomego ale troche inaczej. No i moze tez troche w tym mojej winy ze bylam slepa
Mialam znajmego ktory zapraszajac przyjaciol na prywatki do swojego domu kazal im placic po 10zl. Nigdy mu zadnych pieniedzy nie dalam bo nie miescilo mi sie to w glowie. W koncu mialam tego dosc i wygarnelam mu nieco prawdy nazywajac rzeczy po imieniu. Po tej "rozmowie" przestal byc moim znajomym.
Moglabym sie jakos z tym wolaniem pieniedzy o wszystko pogodzic gdyby byl ze skrajnie biednej rodziny w ktorej w zyciu nie bylo wiekszej gotowki. Ale i jego rodzce sa dobrze usytuowani i on ma dobra prace...Wiec zero wytlumaczenia na takie zachowanie...
Smutne ze ped do kasy czyni z madrego czlowieka chciwego pawiana ![]()
Ja uważam, że wzbogacenie sie znajomego zaostrza także negatywne cechy tej drugiej strony:)
Może pojawić się coś takiego jak zazdrość...nieprzyjazna obserwacja i nieprzychylne komentarze.
- Jedziesz gdzieś na urlop:?
- Tak, do Grecji...
- (Ale sie chwali...)
Gdyby powiedziała, że nigdzie, bo nie ma kasy, bardziej by sie to podobało zazdrośnikowi.Albo: - Zobacz, dotąd kupowała w sieciówkach, zresztą bardzo rzadko, a teraz co? Szpanuje metkami, małpa...
)
Jezeli chodzi o mnie to absolutnie nie naleze do osob zawistnych, zazdrosnych.
Chwila.....:) Zazdroscilam:)
Mojemu kuzynowi, ktory kupil sobie mieszkanie:) /to juz dosyc dawno bylo/.
Wtedy on do mnie powiedzial: Ale dlaczego Ty mi zazdroscisz? Wez sobie kredyt na 40 lat i tez kup mieszkanie:)
Nie wiem od czego to zalezy, ale ja nauczona bylam takiej skromnosci.
Niech sobie ludzie kupuja:)
Niech sie pieknie ubieraja:)
Przeciez wszystko jest dla ludzi.
Jednak troche wyczucia.
Tez czasami moge sobie pozwolic na szalenstwo /tyle, ze nie wiem na jak dlugo/ ale to nie oznacza, ze mam nosic nos w gorze.
Mam zdrowe rece, trafilam na dobra prace, ciesze sie z tego i tyle.
Pomagam rodzinie tyle na ile moge i sprawia mi to ogromna satysfakcje. Doceniam to co mam, ale nie spowodowalo to, ze w glowie mi sie przewrocilo. Pamietam co bylo kiedys i nie mam pewnosci co przyniesie mi kolejny dzien.
Niektorzy otrzymujac jakas spora sumke, zapominaja co przezywali wczesniej.
O tym, ze musieli liczyc kazdy grosz, pozyczac etc.
Teraz sa BOGACI. Tyle, ze biedniejsi duchowo.
Sytuacja u mojej znajomej.
Postawila ciastka na stole:) /zawsze stoja/.
I tak rozmawiamy sobie, a ona za kazdym razem, przy kazdym naszym spotkaniu ubolewa jak to rozni znajomi odwiedzajacy ja WYZERAJA jej ciastka, ktore stawia na stole:) No parodia:) Tyle pieniedzy wydala a oni jej je wyjadaja:)
Poza tym sa biedni, maja problemy /ona juz ich nie ma/, niech sami sobie radza, ubieraja sie w szmaty, bezguscia kompletne i wiele wiele wiele innych sympatycznych uwag.
Zauwazyc tylko pragne, ze wszyscy jej znajomi zyja od kilku lat /sa zaradni i maja glowy na karku/ na takim poziomie na jakim ona zyje teraz. I zadna z tych osob nie afiszuje sie z tym, ze kupila sobie cos nowego, ze jest w czyms lepsza.
Taki tylko jeden ewenemencik znalazl sie w towarzystwie.
Mysle, ze byla taka zawsze tylko nie miala warunkow by te podlosc pokazac.
Ja się przekonałam że pieniądz zmienia niektórych na gorsze,w miarę jedzenia apetyt rośnie...
Dokładnie myślę tak samo moja droga...
Oj, pieniądze zmieniają ludzi i to jak! Zwłaszcza tych z niską samooceną. Z tego co zaobserwowałem, ich mniemanie o sobie rośnie w sposób nieproporcjonalny i nieadekwatny do rzeczywistości. Stają się "kimś lepszym" w swoim mniemaniu i mają w dupie tzw. plebs. Zaczynają okazywać pogardę innym ludziom, stają się bezlitośni i niewrażliwi. Arogancja, poczucie wyższości - przykre to, ale prawdziwe. Najbardziej boli, kiedy dotyka bliskie nam dotąd osoby.
tak wielki Warszawiak się zrobil...