Witam:) i proszę o radę.
Rok temu spotkałam pewnego chłopaka, zupełnie przypadkiem. Natknęliśmy się na siebie na korytarzu u mnie w pracy, najpierw zobaczyłam go z oddali wychodząc na korytarz i w ciągu ułamka sekundy poczuła że to ON..nie umiem tego wytłumaczyć..to była fala niesamowitej energii, chemii, sama nie wiem ale coś bardzo pozytywnego i silnego. Chwilę potem natknęliśmy się na siebie znów na tym korytarzu i wtedy On zagadnął do mnie mówiąc "witam"
Tego samego dnia widzieliśmy się jeszcze kilka razy i widziałam że ja jemu też się spodobałam. Później było jeszcze kilka innych przypadkowych spotkań i tez szukał kontaktu zagadując jak wczesniej "hej, witam, gdy wychodził a ja byłam w pobliżu mówił np. "na razie" ![]()
ale ja tylko odpowiadałam i zaraz potem uciekałam do siebie, bo byłam w związku z kimś innym i miałam pewne zobowiązania ( 6 letni związek). Więc przez to że TEN CHŁOPAK mi się tak bardzo spodobał unikałam Go bo bałam się że zrobię coś czego nie powinnam będą z kimś innym.. potem próbował mnie poznać przez naszego wspólnego kolegę, ale ja odmówiłam poznania bo oczywiście byłam w związku, który się psuł już wtedy ale jednak w związku i chciałam mimo wszystko mieć czyste sumienie.
Minął rok, ja o nim stale myślę (codziennie) przez ten czas gdzieś przelotnie go widywałam ale bałam się do niego zbliżyć mimo że tak na prawdę nadal bardzo mi się podobał (wciąż ze względu na związek, w którym byłam- chciałam być w porządku wobec swojego wtedy chłopaka). Jakiś czas temu ów związek się rozpadł a TEN CHŁOPAK nadal nie jest mi obojętny i czasami gdzieś Go widuję. Myślę że nadal mu się podobam. Z takim założeniem zaaranżowałam spotkanie za pośrednictwem naszego wspólnego kolegi, niby przypadkiem..;P miałam zamiar mu pokazać ze mi się podoba, ale tak się speszyłam że wyszło raczej na odwrót..;(
Potem nasz wspólny kolega miał dać MU mój nr. tel na jego życzenie z resztą, ale póki co nie wziął tego nr i nie zadzwonił..;/
Nasz wspólny kolega twierdzi że ja swoim zachowaniem mogłam GO odstraszyć i pewnie ma rację a wiem że podobałam MU się.
Teraz pytanie do Was:
Czy powinnam podjąć jakieś kroki żeby MU pokazać że nie jest mi obojętny ( bo na prawdę nie jest-nigdy nie czułam czegoś takiego) ??
Poprosiłam kolegę aby wspomniał MU że jestem NIM zainteresowana,że podpytuję o NIEGO i że mi się podoba. Nie wiem czy sie nie skompromituje ale muszę spróbować bo inaczej mnie to zamęczy. Jakaś siła mi mówi że muszę spróbować. Czekać nie chce bo mam już swoje lata, (w tym roku 28) a takich mężczyzn jak ON i do tego wolnych nie ma zbyt wielu..
Powiedzcie co o tym myślicie powinnam pierwsza wyjść z inicjatywą mimo że ON milczy?? Może na prawdę się mnie przestraszył?? Tego że go "zbywałam" ??
Czy powinnam czekać na jakiś kolejny jego krok?? A co jeśli się nie odważy myśląc że mam GO w nosie??