Kurcze, nigdy nie pisałam sobie na forum o swoich problemach, ale akurat trafił się dzień w którym nie mam się komu wygadać.
Niby nic złego, ale nienawidzę być zakochana!!! 9 miesięcy spędziłam w samotności po totalnym zranieniu, a tu nagle trafia się pan idealny bez którego nie mogę wytrzymać dnia... Zaczęło się od tego, że w każdy piątek i sobotę przychodził do klubu tam gdzie pracuję, aby tylko posiedzieć przy barze i kiedy miałam tylko wolną chwilę zagadywał. No i się zaczęło kiedy postanowiliśmy spotkać się w innym miejscu. Najpierw raz w tygodniu chodziliśmy na drinka, później coraz częściej... Aż w końcu w te święta wybrałam się z nim do klubów... długo razem siedzieliśmy i piliśmy. Jednak nikt nie był pijany, po prostu było miło. Nad ranem poszliśmy na stację paliw po butelkę whisky, bo wszystkie bary już były zamknięte i poszliśmy do jego mieszkania. Było cudownie, rozmawialiśmy, on opowiadał i o swoich pasjach, muzyce, pokazywał swoje grafiki jeszcze z okresu kiedy zaczynał się tym zajmować, później oglądaliśmy jego zdjęcia z dzieciństwa, opowiadał o swojej rodzinie... Widziałam, że jest wspaniałym facetem- jest wrażliwy, mądry, rodzinny, ale jest silny- i fizycznie i psychicznie. Podobało mi się to w nim. Spędziliśmy tak czas do południa... aż w końcu położyliśmy się i skończyło się tak jak nie powinno. Nigdy nie poszłabym do łóżka z mężczyzną którego nie kocham, ale tak się stało... i to oczywiście od tego dnia się powtarzało codziennie, a ja z dnia na dzień pogrążam się coraz bardziej w nim, i wiem, że jak nie odpuszczę znowu mogę cierpieć z miłości czego strasznie nie chce- a tak musi być zawsze. Oczywiście nie żałuje tego, że się z nim przespałam, ale to nie powinno mieć miejsca. nie jestem nawet w stanie wyrazić swoich uczuć, bo czuję strach przed tym, ze dla niego nigdy nie będę taka ważna jak wydaje mi się, że on może być.
Jestem osoba wrażliwą ale jednocześnie silną choć nie tak jakbym tego chciała.
Napisałam posta chyba bez konkretnego celu, ale po prostu musiałam.... Czasami jest w życiu ciężko z błahych powodów.
Pozdrawiam!
Podobne tematy
Witaj.Poznalas kogos ciekawego wiec gratuluje.jakas fascynacja ktora dziala w obie strony to tez fajna sprawa.zycie jest szare i nie ma sie co linczowac.Ale mozesz napisac czy on cos mowi na temat "was"? Rozmawiacie o oczekiwaniach, swoich celach?
Niedobrze, że się tak szybko dałaś wmanewrować w tak intymną relację, już w zasadzie nie macie sobie nic do "odsłonięcia", no chyba, że się zakochacie (oboje), a wtedy to wszystko nabierze innego wymiaru i nie będzie czego żałować:). Ty jesteś już zaangażowana, chociaż sama się do tego nie przyznajesz, a on - nie wiadomo, zapytać nie warto, bo pewnie powie, że dobrze mu z Tobą i nie wie dokąd to zmierza, a żeby było romantycznie to jeszcze powie, że "nie chce wiedzieć". Zwolnij tempo, przejmij nad tym kontrolę. Jeśli on przychodzi do Ciebie do pracy, strzela oczami, szkicuje grafiki i cały czas siedzi gdzieś blisko, to na pewno liczy, że się skończy u niego. A wcale nie musi, pamiętaj, ktoś Cię zranił i pewnie dobrze wiesz, jak facet się zachowuje na początku, a jak się potrafi zachować "na koniec".
pączku w lukrze- właśnie nie jest tak, że on na coś liczy. Na pewno tak nie jest, gdybym nie chciała tego to by do niczego nie doszło, a do niego też wcale nie musimy chodzić, a widzę to po tym jak pyta po kilka razy czy na pewno nie mam nic przeciwko, że idziemy do niego lub kiedy ma do czegoś dojść czy na pewno tego chcę. To nie jest facet jak każdy inny, inaczej pewnie nie poczułabym tego co czuje.
pechowa29- rozmawiamy dużo o przyszłości, o swoich marzeniach, planach na przyszłość i okazuje się, że mamy dużo takich samych jednak nigdy ani ja ani on nie nawiązaliśmy do siebie nawzajem.
Raz usłyszałam od niego, że chyba się zakochuje, ale powiedział to zaraz po seksie więc nie mam pojęcia co o tym myśleć.
pechowa29 to, że ktoś mnie zranił to nie znaczy, że był to ostatni raz. pewnie nie raz będę przez faceta płakać i liczę się z tym bo takie już życie. Do końca nie da się przed tym ochronić, a ja nie chronię się niestety przed tym tylko przed miłością. Cieszę się tylko że jestem sama tego świadoma.
Mialam faceta ktory mowil malo konkretnie o Nas ale tak po za tym to bylismy,tak mi sie zdawalo ,bratnimi duszyczkami.ciagle o nim myslalam,on ciagle dzwonil.byl swietny seks a ja myslalam ze jestem w raju.wszystko wydawalo sie proste ,latwe.Tylko kocham nigdy nie uslyszalam.Za to gdy ja mu to powiedzialam powoli zaczol sie wycofywac.dluga historia.nie wiem czemu faceci odstawiaja takie szopki.widac to ich natura.byle Tobie nie wyszlo tak podle jak mi.