Jak się zachowujecie wobec swoich partnerów, kiedy mają jakiś problem, spotkało ich coś przykrego, coś ich gryzie, itp?
Większość facetów chyba woli być samych w takich sytuacjach. Chowają swoje emocje, nie chcą o tym rozmawiać, czesto udaja, ze nic się nie stało.
Ale czy na pewno dobrym rozwiazaniem jest wówczas zostawienie ich samych? Czy jednak mimo usłyszanego "poradze sobie" lub "chce pobyć sam" BYĆ? choćby lekko na siłe im to pokazać?
Co o tym sądzicie? Czy nie czujecie się dziwnie w takiej sytuacji? Ja niestety interpretuje swoje "chce pobyć sam" u swojego faceta, jakbym po prostu nie potrafiła do niego dotrzeć i boli mnie, że nie moge przy nim być... A może oni już tak po prostu mają?