Hej ma 23 lata i jestem z moim chłopakiem 4 lata. Ja osobiście uważam, że się wyszalałam i jestem już gotowa na podjęcie kolejnego kroku jakim jest małżeństwo. Jestem pewna, że mój facet jest tym jedynym. Dla mnie związek małżeński to świętość, wierność, oddanie i lojalność, on natomiast ciągle powtarza że małżeństwo to zło, że jest głupie i zawsze jak jesteśmy na jakim weselu mówi że współczuje panu młodemu. Moja mama mów: "że jak facet jest ciebie pewien to do ołtarza z tobą pójdzie". On jednak ciągle powtarza, że baby to po ślubie świra dostają, że zdradzają, że się im nie ufa, skaczą na bok i w ogóle stają się potworami. Nie wiem skąd u niego takie przekonanie skoro jego rodzice maja mega udane małżeństwo. Ciągle porównuje mnie do wszystkich kobiet a ja wiem, że nie wszystkie takie są, i ja też nie. Jednym słowem mi nie ufa. Kiedy ja się tak bardzo staram o jego zaufanie. Kiedyś była sytuacja, że go okłamałam i się wydało( nie było to związane z innym facetem czy zdradą), ale to było dwa lata temu. Wiem, że zaufania nie da się odbudować tak szybko, i jest to bardzo trudne. Ale ja naprawdę nie robię nic złego, i nie zrobię a on nadal mi nie ufa. Kocham go najbardziej na świecie. Takiego jak on to nigdy nie spotkałam, jest wspaniały. Czemu on nie rozumie, ze jestem wyjątkowa i że z mojej strony nie musi obawiać się zdrad itp.?
Podobne tematy
Może tu wcale nie chodzi o brak zaufania, może to jest po prostu tylko taka "przykrywka" skoro powtarza "ze baby to po ślubie świra dostają, że zdradzają, że się im nie ufa, skaczą na bok i w ogóle stają się potworami" a Ty nie dajesz mu powodów, żeby Ci nie ufał, wiec nie może Cie wrzuca do jednego worka ze stereotypami.
Może pod tym tekstem ukrywa swoje prawdziwe zdanie na temat małżeństwa. Podobno mężczyźni o wiele bardziej niż kobiety boją się ślub. Wiec może boi się konsekwencji wynikających z zawarcia małżeństwa. Wie ze wiąże się to z odpowiedzialnością za drugą osobę i zmianami, na które nie jest gotowy. boi się ze nie jest w stanie zapewnić Ci odpowiedniego bezpieczeństwa.
albo występuje obawa związana z ?utratą wolności".
Faceci często myślą, że ślub to koniec wspaniałego etapu w związku i początek normalności. A przecież wcale tak nie musi być. To ślub powinien być początkiem, a nie końcem czegoś.
Przede wszystkim powinniście szczerze porozmawiać o tym może się okazać, że wasze wizje przyszłego życia bardzo się różnią.
Tylko kiedyś miał dziewczynę która skoczyła w bok, a byli ze sobą 1,5 roku. Może to przez to.
Nie gniewaj ale wydaje mi się,że wyłącznie Ty dostrzegasz swoją "wyjątkowość".
Najwyraźniej facet nie jest gotowy na związek a jesli Ci nie ufa to lepiej,żebyście o małżeństwie nie myśleli.Jeśli uważasz,że warto i masz cierpliwość to czekaj.Nie wiem czy to coś da skoro on ma takie a nie inne zdanie na temat małżeństwa.Może zacznie odczuwać potrzebę związku po czterdziestce....
Tu jest kilka punktów.
1. Twoja mama ma rację, że chłopak jak jest pewien dziewczyny to weźmie z nią ślub nawet jeżeli nie wierzy w tą instytucję tylko dlatego, żeby jej zrobić przyjemność.
2. Twój chłopak powtarza jakieś brednie i pierdoły po innych "doświadczonych" facetach i tak pieprzy, żeby pieprzyć.
3. Przestraszył się, bo skoro Ty jesteś gotowa na ten krok to pewnie oczekujesz od niego, że on też, więc broni się rękami i nogami przed takim zobowiązaniem.
4. Może dla niego to wszystko za wcześnie, może on nie chce myśleć i ma do tego prawo, o żeniaczce przed trzydziestką. Może Ty uważasz, że jest tym jedynym, ale on wcale tak o Tobie nie myśli.
5. No może i zraniony został w przeszłości, ale bez przesadyzmu. To, że go ktoś kantem puścił nie znaczy, że wszyscy tacy są i ma namacalny przykład obok siebie.
Moim zdaniem on nie chce słyszeć o ślubie w ogóle bo absolutnie nie jest na to gotowy, a Twoje wspominanie na ten temat jeszcze bardziej go denerwuje. Nie pozwól jednak by wrzucał Ciebie do jednego worka, bo wychodzi, że Ty też wcześniej czy później się puścisz.
zania06 - zabawne jest to przekonanie, że małżeństwo to kolejny krok. Widzisz, jak idziesz sobie z pokoju do kuchni, to wiadomo, gdzie jest początek, wiadomo, gdzie koniec trasy i wiadomo, przez jakie punkty kolejno trzeba przejść. Natomiast w życiu jest INACZEJ. Kroków wcale nie trzeba stawiać w określonej kolejności
1 wyszalenie 2 chodzenie 3 narzeczeństwo 4 ślub 5 dzieci 6 (cośtam cośtam dalej)
Wcale celem życia nie jest przejście tych wszystkich kroków i dostanie się do jakiegoś końca. Życie jest po to, żeby pożyć. I zupełnie w oderwaniu od teorii wszelkich, od zdrad, od przekonań co będzie, można ślubu nie chcieć. Ja nie chcę, na przykład. I nie ma to związku z żadnym następnym krokiem, który chciałbym zrobić lub nie. Bardzo lubię chodzenie, różne kroki, zwłaszcza w górach, ale na myśl o ślubie mam dreszcze.
A jak nie ufa i porównuje i nie ma racji to masz kłopot. Ja się orientuję po kilku postach (czy zdaniach), że mam do czynienia ze straszną męską marudą i ograniczam z takimi kontakt do zera.
7 2011-12-30 16:30:55 Ostatnio edytowany przez Austerlitz (2011-12-30 16:32:25)
Łołoł...chwilka, powoli.
1. Oświadczył się Tobie? Jesteście narzeczeństwem? Jeżeli nie, to nic dziwnego, że rozmawianie o ślubie go wyprowadza z równowagi. Jeżeli on do tego nie dojrzeje, to na siłę nic nie zdziałasz.
2. Dla faceta małżeństwo to ogromne wyzwanie logistyczne. Często czujemy się gorsi lub obawiamy się, że wszystko rozwalimy, kiedy jesteśmy po ślubie, a nie potrafimy/nie mamy możliwości zapewnić naszej nowej rodzinie pewnych rzeczy od razu, np. własny kącik bez rodziców/teściów. Chyba, że Was ten problem kompletnie nie dotyczy.
3. Jak Cię na prawdę mocno kocha i jesteś dla niego tą jedyną, to nie masz się co martwić - prędzej czy później ślub będzie. ![]()
Myśle że małżenstwo dla wiekszości osób przestało być świętością i nie wiadomo czym ale pierwszym krokirm do zakładania rodziny, dla mnie są dwa wyjścia albo boi sie małżenstwa bo nie jest na nie psychicznie gotowy, czuje sie np za młody albo poprostu tak sie tłumaczy bo co Ci ma powiedziec skoro nie wie czy jestes ta jedyną
zania06: jesteście strasznie młodzi, nic dziwnego, że facet nie ma ochoty się żenić. Nie ma sensu się z tym spieszyć. I on najwyraźniej jeszcze nie jest w 100% pewien, że chce spędzić z Tobą resztę życia. Daj mu czas, by sam doszedł do wniosku, że chce lub nie chce. Nic na siłę. A z tym ślubem i zmianami to akurat w dużej części prawda, ludzie przestają się starać, gdy mają tę drugą połówkę "zaklepaną".
Heh zazdrosc jest i bedzie nieodlacznym problemem. Moim osobistym doswiadczeniem powiem jedno- tez bylem zadrosny i dziewczyna zrobila mi taki test - chciala zobaczyc czy ja jestem napewno tym jedynym. Ja testu nie zdalem, ale moze to u Cb zadziala - zobacz czy wogole jest szansa zeby pozostal Ci wiernym. A tak nawiasem mowiac - to moze dopadla Was rutyna? Albo facet na Ciebie nie zasluguje...