netkobietyWszystkie działy
Związek na odległość, miłość przez internet

Przywiązanie

16 odpowiedzi3 453 wyświetleniazałożony przez KsiezniczkaNocy, 27.12.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1

Temat: Przywiązanie

Zastanawiam się co zrobić...
Ponad dwa lata temu poznałam w internecie pewnego chłopaka, nie przez jakąś tam stronę randkową, czy coś, tylko przez mojego bloga. Pierwszy do mnie napisał, ja odpisałam, od słowa, do słowa - przeszliśmy na gadu gadu. Przez ostatnie dwa lata bardzo dobrze się poznaliśmy. On stał się dla mnie kimś więcej - ja nie wiem kim dla niego jestem. Nasza przyjaźń jest dość dziwna. Ja jestem trochę szalona, bardzo altruistyczna i trochę za chciwa, a on jest dość egoistycznym osobnikiem, który kocha samotność. Otoczył się grubym murem, za który przestaje mnie wpuszczać. Staje się coraz bardziej zdawkowy wobec mnie. Wiem, że mnie potrzebuje, ale nienawidzi mi tego okazywać. Nie chce mi nic okazywać, bo uważa, że to czego się domyślam jest wystarczające. Czasami znika na przykład na dwa tygodnie, a później nagle wraca i rozmawia ze mną jak zwykle. Przywiązałam się do niego, dwa lata to szmat czasu, ale powoli wszystko tracę. Nie wiem co robić, dać mu odejść? A może pierwsza powinnam zniknąć z jego życia? Albo w ogóle zostawić to na pastwę losu? Chciałabym się z nim spotkać. on nie chce, bo się boi, bo nie chce stracić tego jak jest, ani sprawić, że nasza znajomość stanie się czymś większym, ważniejszym.

2

Odp: Przywiązanie

Z tego, co piszesz, wyraznie wynika, ze chlopak boi sie zaangazowania, jest nieufny i odgradza sie od innych. Podejrzewam, ze ktos go w zyciu bardzo skrzywdzil i ta rana nie zdolala sie jeszcze zabliznic na tyle, aby chcial podzielic sie z kims tym, co drzemie w jego sercu. Znam takie przypadku i w zwiazku z nimi mam dla Ciebie dwie wiadomosci, dobra i zla. Dobra jest taka, ze pomimo nieobecnosci on zawsze do Ciebie w jakis sposob wraca, kontaktuje sie, jestes dla niego pewnego rodzaju "ostoja". Byc moze ktoregos dnia zaufa Ci na tyle, ze nie tylko zechce sie spotkac, ale nie bedzie sie bal rowniez pokochac. Zla wiadomosc: wcale nie musi tak byc. Moze byc tak, ze w pewnym momencie on zerwie kontakt lub ze do konca pozostaniesz dla niego znajoma "z doskoku". Dlatego nie obiecywalabym sobie na Twoim miejscu zbyt wiele, a pozozstawila sprawy wlasnemu losowi. Zadne przymuszanie czy naciskanie nic tutaj nie da. Jezeli taka osoba ma sie otworzyc, to potrzebuje przede wszystkim czasu.

3

Odp: Przywiązanie
Iskra1221 napisał/a:

Z tego, co piszesz, wyraznie wynika, ze chlopak boi sie zaangazowania, jest nieufny i odgradza sie od innych. Podejrzewam, ze ktos go w zyciu bardzo skrzywdzil i ta rana nie zdolala sie jeszcze zabliznic na tyle, aby chcial podzielic sie z kims tym, co drzemie w jego sercu. Znam takie przypadku i w zwiazku z nimi mam dla Ciebie dwie wiadomosci, dobra i zla. Dobra jest taka, ze pomimo nieobecnosci on zawsze do Ciebie w jakis sposob wraca, kontaktuje sie, jestes dla niego pewnego rodzaju "ostoja". Byc moze ktoregos dnia zaufa Ci na tyle, ze nie tylko zechce sie spotkac, ale nie bedzie sie bal rowniez pokochac. Zla wiadomosc: wcale nie musi tak byc. Moze byc tak, ze w pewnym momencie on zerwie kontakt lub ze do konca pozostaniesz dla niego znajoma "z doskoku". Dlatego nie obiecywalabym sobie na Twoim miejscu zbyt wiele, a pozozstawila sprawy wlasnemu losowi. Zadne przymuszanie czy naciskanie nic tutaj nie da. Jezeli taka osoba ma sie otworzyc, to potrzebuje przede wszystkim czasu.

Cieszę się, że jest ktoś na tym świecie, kto doszedł do takich samych wniosków co ja. Jeszcze niedawno obiecywałam sobie wiele, ale po ostatnich dwóch tygodniach zaczęłam oswajać się z myślą, że jestem z doskoku. Że po prostu jestem w jego życiu. A co do krzywd - masz rację. Ale mam nadzieję, że w końcu mi zaufa w większym stopniu, choć może jestem bardzo naiwna.

4

Odp: Przywiązanie
Iskra1221 napisał/a:

Jezeli taka osoba ma sie otworzyc, to potrzebuje przede wszystkim czasu.

ponad dwa lata to zdecydowanie dużo czasu, aby nauczyć się ufać na tyle drugiej osobie, żeby się przed nią otworzyć...

Iskra1221 napisał/a:

Moze byc tak, ze w pewnym momencie on zerwie kontakt lub ze do konca pozostaniesz dla niego znajoma "z doskoku".

ja obstaję przy tym...

5 Ostatnio edytowany przez Iskra1221 (2011-12-27 18:37:32)

Odp: Przywiązanie

Powiem Ci tak: ja czekalam dlugo, bardzo dlugo. I zawsze bylam taka "ostoja", do ktorej zawsze mozna powrocic. Ten mezczyzna otworzyl sie, zaczal opowiadac o swoich pragnieniach. I choc nie wyglada na to, aby mialo byc z tego cos wiecej (i tak niczego sobie nie obiecywalam), to widze, ze jemu to pomoglo i z pewnoscia sie oplacilo. Skoro on pisze do Ciebie, to oznacza, ze Cie w jakis sposob potrzebuje - mozesz mu siebie dawac, ale nie obiecuj sobie, ze to sie przerodzi w wielkie oddanie i wielka milosc. Bo rownie dobrze moze okazac sie, ze pewnego dnia on znajdzie kogos, kto wypelni pustke w jego zyciu i nie bedzie juz nawet znajoma "z doskoku".

ponad dwa lata to zdecydowanie dużo czasu, aby nauczyć się ufać na tyle drugiej osobie, żeby się przed nią otworzyć...

Zastanawiam sie, na jakiej podstawie wyciagasz takie wnioski. Kazdy czlowiek jest inny i kazdy posiada inna historie, inny charakter, inne doswiadczenia. Sa ludzie otwarci, ktorzy potrafia szybko komus zaufac, a sa tacy, na ktorych zaufanie oczekuje sie latami. Wiem to po sobie. Sama naleze do ludzi z natury nieufnych.

6

Odp: Przywiązanie
Iskra1221 napisał/a:

Powiem Ci tak: ja czekalam dlugo, bardzo dlugo. I zawsze bylam taka "ostoja", do ktorej zawsze mozna powrocic. Ten mezczyzna otworzyl sie, zaczal opowiadac o swoich pragnieniach. I choc nie wyglada na to, aby mialo byc z tego cos wiecej (i tak niczego sobie nie obiecywalam), to widze, zemu to pomoglo i z pewnoscia sie oplacilo. Skoro on pisze do Ciebie, to oznacza, ze Cie w jakis sposob potrzebuje - mozesz mu siebie dawac, ale nie obiecuj sobie, ze to sie przerodzi w wielkie oddanie i wielka milosc. Bo rownie dobrze moze okazac sie, ze pewnego dnia on znajdzie kogos, kto wypelni pustke w jego zyciu i nie bedzie juz nawet znajoma "z doskoku".

ponad dwa lata to zdecydowanie dużo czasu, aby nauczyć się ufać na tyle drugiej osobie, żeby się przed nią otworzyć...

Zastanawiam sie, na jakiej podstawie wyciagasz takie wnioski. Kazdy czlowiek jest inny i kazdy posiada inna historie, inny charakter, inne doswiadczenia. Sa ludzie otwarci, ktorzy potrafia szybko komus zaufac, a sa tacy, na ktorych zaufanie oczekuje sie latami. Wiem to po sobie. Sama naleze do ludzi z natury nieufnych.

Jeśli chodzi o otwieranie się - otwiera się. Może nie każdego dnia, ale mówi mi o swoich problemach, o tym co go dręczy i co go cieszy. Pozwala mi to wiedzieć.

7

Odp: Przywiązanie

Ale jednak nie mowi Ci wszystkiego. Bo gdyby ufal Ci do konca, bylby w stanie w pelni sie otworzyc i nie balby sie, ze spotkanie z Toba zniszczy jego wyobrazenie o Waszej znajomosci.

8

Odp: Przywiązanie
Iskra1221 napisał/a:

Ale jednak nie mowi Ci wszystkiego. Bo gdyby ufal Ci do konca, bylby w stanie w pelni sie otworzyc i nie balby sie, ze spotkanie z Toba zniszczy jego wyobrazenie o Waszej znajomosci.

Nikomu nie mówi wszystkiego. Czego jak czego - tego jestem pewna.

9

Odp: Przywiązanie

Poniewaz nikomu w pelni nie ufa. Pisalam o tym w swoim pierwszym poscie.

10

Odp: Przywiązanie
Iskra1221 napisał/a:

ponad dwa lata to zdecydowanie dużo czasu, aby nauczyć się ufać na tyle drugiej osobie, żeby się przed nią otworzyć...

Zastanawiam sie, na jakiej podstawie wyciagasz takie wnioski.

na podstawie własnych doświadczeń....dlatego to jest tylko moje zdanie...

mnie zastanawia jedno...Ksieżniczko Nocy, czego Ty oczekujesz po tej jak na razie znajomości internetowej? na ile Ci taka forma relacji z nim wystarcza?

11

Odp: Przywiązanie

Przeżyłem coś podobnego. Było to spowodowane brakiem doświadczenia.

Relacji internetowej nie przerzuciliśmy jak najszybciej do rzeczywistego świata. Takie relacje, kiedy za bardzo zaczynacie żyć w sieci należy od razu ucinać. Dlaczego? Dlatego, że już jesteś zaangażowana. Masz wizję kogoś, kogo nie znasz w prawdziwym świecie. Jesteś bardzo do tej osoby przywiązana.

Ja w pewnym momencie dowiedziałem się, dlaczego nie spotykamy się. Przeciwna strona wyznała, że przeszłość bardzo ją poraniła. Dowiedziałem się co jest grane ze szczegółami. Bardzo mnie to zabolało i przeraziło. Ona wiedziała, że do niej czuję coś więcej, ale bardzo bała się zaangażowania. Sam czułem, że ona bardzo potrzebuje kontaktu ze mną. Jednak nie chciałem odpuścić, uznałem, że wycofanie się po takim czasie oznacza zostawienie osoby z jej problemem, po prostu byłoby to porzucenie.

Wszystko z czasem się rozsypało, nacisnąłem za mocno pewnego dnia i straciliśmy całkowicie więź.

Jedno wiem dzisiaj na pewno - nie wolno angażować się w internecie. Jeżeli druga strona nie chce się spotykać po wielu próbach, nie można naciskać już więcej. Trzeba ruszyć dalej. Trzeba tej osobie w ten sposób (ucinając poważniejszy kontakt, nie całkowicie, ale skończyć z rozmowami o wszystkim i o niczym) dać jasno do zrozumienia, że nie można na nią czekać, że musi się zdecydować, że musi się przełamać i pokonać swoje wszystkie lęki i obawy SAMA. Póki nie jest za późno, póki nie jesteśmy ze sobą mocno związani, póki nie popełnimy błędu, który ja kiedyś zrobiłem - zakochamy się w kimś. Mało tego - z czasem dowiedziałem się, kim ta osoba jest - tak, widziałem ją na żywo kilka razy. Ona mnie też. Nóż w sercu.
Dzisiaj jestem mądrzejszy o to doświadczenie, chociaż często o tej dziewczynie myślę i życzę jej szczęścia i ułożenia sobie życia. To są bardzo przykre wspomnienia.

12 Ostatnio edytowany przez KsiezniczkaNocy (2011-12-27 21:43:12)

Odp: Przywiązanie

Był czas, kiedy myślałam, że go kocham, ale to nie to. Ufam mu i wiem, że jeśli mam problem - mogę z nim pogadać. O wszystkim. A on to spróbuje zrozumieć, a nie się na mnie rzuci za to, że mam takie, a nie inne problemy. Wystarcza mi czas spędzony na szczerych rozmowach.

Austerlitz - jak to dowiedziałeś się kim jest ta osoba? Nie rozumiem jak.

13

Odp: Przywiązanie
KsiezniczkaNocy napisał/a:

Austerlitz - jak to dowiedziałeś się kim jest ta osoba? Nie rozumiem jak.

Wymieniliśmy się na początku zdjęciami. Ale wtedy nie kojarzyłem jej. Dopiero po wszystkim, gdy zacząłem analizować od początku naszą znajomość, powiązałem pewne fakty. Zanim poznaliśmy się w sieci, byłem na pewnym wyjeździe. Ona też tam była, ale nie zwracałem na nią uwagi. Ja miałem swoje sprawy, ona też pojechała w innym celu. Po prostu mijaliśmy się jak ludzie w tłumie przy różnych okazjach. Ale ona mnie wypatrzyła, może nawet obserwowała gdy nie widziałem. Być może osoby trzecie brały w tym udział i dostała więcej informacji na mój temat, bo później okazało się, że mamy nawet wspólnych znajomych. I rzeczywiście było tak, że to ona pierwsza nawiązała ze mną kontakt internetowy. Nie dziwię się, że nie poznałem od początku, to był dla mnie trudny czas w życiu. Właściwie...była wtedy jedyną osobą, która mi to życie osładzała. Nie udało się jak wcześniej wyjaśniłem. Poznałem się na niej na tyle, żeby wiedzieć, że ma dobre, wrażliwe i troskliwe serce. Może to nie był ten czas, może kiedyś się odnajdziemy jeszcze.

14

Odp: Przywiązanie
Austerlitz napisał/a:
KsiezniczkaNocy napisał/a:

Austerlitz - jak to dowiedziałeś się kim jest ta osoba? Nie rozumiem jak.

Wymieniliśmy się na początku zdjęciami. Ale wtedy nie kojarzyłem jej. Dopiero po wszystkim, gdy zacząłem analizować od początku naszą znajomość, powiązałem pewne fakty. Zanim poznaliśmy się w sieci, byłem na pewnym wyjeździe. Ona też tam była, ale nie zwracałem na nią uwagi. Ja miałem swoje sprawy, ona też pojechała w innym celu. Po prostu mijaliśmy się jak ludzie w tłumie przy różnych okazjach. Ale ona mnie wypatrzyła, może nawet obserwowała gdy nie widziałem. Być może osoby trzecie brały w tym udział i dostała więcej informacji na mój temat, bo później okazało się, że mamy nawet wspólnych znajomych. I rzeczywiście było tak, że to ona pierwsza nawiązała ze mną kontakt internetowy. Nie dziwię się, że nie poznałem od początku, to był dla mnie trudny czas w życiu. Właściwie...była wtedy jedyną osobą, która mi to życie osładzała. Nie udało się jak wcześniej wyjaśniłem. Poznałem się na niej na tyle, żeby wiedzieć, że ma dobre, wrażliwe i troskliwe serce. Może to nie był ten czas, może kiedyś się odnajdziemy jeszcze.

Dzięki za wyjaśnienia. smile

15

Odp: Przywiązanie

Przede wszystkim: nie ma sensu naciskać. To nic nie da. Niestety niewiele możesz. Łączy Was tylko wirtualna znajomość. Nie znasz nawet go na żywo. Możesz być dla niego nawet tylko umileniem szarej egzystencji. A może faktycznie odgrodził się murem i boi się. No, ale 2 lata to szmat czasu. Na Twoim miejscu nie traktowałabym tej znajomości tak poważnie, możesz najwyżej napisać, że może Ci zaufać, chciałabyś się spotkać, bo miło Ci się z nim pisze. Ale sama decyzja należy do niego.

16

Odp: Przywiązanie

Witam.Wg mnie ta "wirtualna znajomość" wcale może nie odzwierciedlać tego jaki ten chłopak jest.Nawiązując z kimś kontakt on-line,w dodatku trwający tak długo dowiadujemy się tylko tego co 2-ga osoba chce nam przekazać.Jest to bardzo "wygodne".W rzeczywistości taka osoba może być inna i tylko spotkanie twarzą w twarz,spędzenie ze sobą czasu,dokładne poznanie się może wszystko zweryfikować.Zgadzam się z "Przedmówczynią"-jeżeli znajomość nadal ma się opierać na kontaktach internetowych-nie przywiązywałbym do tego takiej wagi,ale jeżeli dojdzie do spotkania/spotkań to wtedy sama będzie Pani wiedziała co z tym "fantem" zrobić.Pozdrawiam i 3-mam kciuki

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026