Witam!
Od razu powiem o co chodzi:
Jestem w związku z dziewczyną, ona ma 17 lat a ja 21. Jestem z nią od 5 miesięcy. Dobrze nam się układa i wszystko ok, co prawda czasem są jakieś nie porozumienia ale ogółem jest ok. Problem polega na tym, że ja ją kocham (bardzo kocham) ale ona nie jest pewna swoich uczuć, gdy pytałem ją (czy mnie kocha) to mówi mi, że jest jej dobrze ze mną, bo jestem opiekuńczy, miły itp. ale nie wie czy mnie kocha (nie wie czy to jest już miłość). Zaczynam wątpić w to wszystko, zaczynam podejrzewać że tak naprawdę ona nic do mnie nie ma i nie będzie miała, bo po prostu jest jej ze mną dobrze i jest do mnie przywiązana. Nie wiem co robić? czy mam czekać kiedy w końcu mi powie co do mnie czuje? po prostu się boje, że później mi powie: jednak to co czułam do ciebie nie było miłością i lepiej będzie jeśli zostaniemy przyjaciółmi (takich przypadków jest wiele). Codziennie żyje nadzieją że to w końcu usłyszę, ale moje nadziej zaczynają gasnąc. Poświęciłem jej naprawdę dużo czasu, wydałem dużo pieniędzy i teraz nie wiem czy pod koniec nie wyjdę na osła. Strasznie się boje, że zostanę zraniony.
Proszę o radę, nie wiem czy mam czekać, czy coś działać w tym kierunku?
Podobne tematy
Witaj
A jak ona się zachowuje w stosunku do Ciebie? Czasami ludzie nie umieją mówić wprost o swoich uczuciach ale wyrażają je gestami. Jak to u Was jest?
zanim powiedzieliśmy sobie że się kochamy, to też z 2-3 miesiące musiały minąć. Bo tak naprawdę zaczynamy z kimś być, jest super, ale nie znamy swoich uczuć. I dopiero za jakiś czas czujemy - albo miłość albo zwykłą przyjaźń ![]()
dużo jednak osób (zwłaszcza facetów) nie potrafi mówić otwarcie o swoich uczuciach. Jednak patrząc z perspektywy Twojej dziewczyny - ona jest jeszcze bardzo młoda. W wieku 17 lat to i tak widać jest bardzo dojrzała skoro nie kłamie że Cię kocha, tylko otwarcie mówi, co czuje z jej strony. Proponuję Ci - nie naciskaj. Mów jej CZASEM że ją kochasz, pokazuj jej to. Ale nie zmuszaj by Ci to mówiła bo za jakiś czas okaże się że ona Cię naprawdę bardzo kocha, ale na złość Tobie po prostu tego mówić nie będzie..
4 2014-02-05 23:48:18 Ostatnio edytowany przez fastbird (2014-02-05 23:59:08)
W stosunku do mnie zachowuje się (nie mogę nawet określić tego) cały czas się do mnie klei (dosłownie) cały czas próbuje mnie pocałować, przytulić albo się wiesza na mnie (nawet przy swoich rodzicach się do mnie klei, przy innych też) na początku było całkiem inaczej, na początku dla niej nawet przytulić mnie był wielkim problemem ale teraz! sam już nie wiem. Ja właśnie nie potrafię ją zrozumieć, zachowuje się tak jakbym był jej jedynym szczęściem w życiu, a gdy pytam się na temat tego co czuje do mnie, to mówi że nie jest pewna co czuje do mnie.
Zgodzę się z powyższym postem, ona jest taka trochę skrytka i nie otwarta dla innych. Miesiąc temu ona nawet nie mogła wydusić z siebie słowo (mój) ale teraz cały czas mówi mi że "jesteś moim skarbem" itp. cały czas mówi mi miłe słowa itp. jakby ktoś się popatrzył ze strony, to by powiedział że ona mnie bardzo mocni kocha (ale mi się zdaje że to jest przywiązanie).
lilus.x))) Nie naciskam, co jakiś czas mówię jej co czuje do niej itp. po prostu się boje-boje że później to się skończy źle. Jestem z nią od 5 miesięcy (i naprawdę ją kocham, zależy mi niej) ale ona mi nic nie mówi na temat swoich uczuć do mnie, choć po jej zachowaniu można śmiało powiedzieć, że za mną wariuje. Gdy mówię jej że nie dam rady do niej przyjechać, to zaczyna dzwonić do mnie i pytać dlaczego nie przyjadę (przy tym ma taki głos, jakby się miała popłakać). Gdy raz byłem u koleżanki, to napisałem jej że jestem u koleżanki itp. to zaczęła dzwonić i pytać się, co tam robię i dlaczego nie powiedziałem jej że jadę do koleżanki "NAWET SPYTAŁA O WIEK KOLEŻANKI" więc mnie bardzo dziwi jej zachowanie, z jednej strony mówi że nie wie co czuje do mnie, a z drogiej zachowuje się tak jakby było całkiem inaczej niż mówi.
Więc czy powinienem cierpliwie czekać?
nawet jeśli to jest przywiązanie, to z jej zachowania wynika że to się przerodzi w miłość.
Powiem Ci z doświadczenia coś ![]()
jestem przyszłą mężatką, jesteśmy razem 5 lat. Teraz oczywiście nic nie jest dla mnie problemem - mówienie otwarcie o tym co czuje, co mi się nie podoba, oficjalne przytulanie się czy całowanie przy innych. Ale pamiętam że z początku to bałam się (głupie to było..) spojrzeć mu w oczy, dotknąć jego ręki. Z pocałunkami nie miałam problemów choć i tak on je zawsze "rozpoczynał".
I z Twojej relacji wynika że ona właśnie taka jest. Ja coś czułam do mojego faceta, bardzo się cieszyłam gdy mogłam się z nim spotkać (nawet wtedy gdy dopiero się poznawaliśmy - na stopie zwykłej przyjaźni a nie partnerstwa) a jednak takie dziwne zachowania miałam jak Twoja dziewczyna.
A teraz jestem naprawdę szczęśliwą kobietą która za pół roku będzie przeszczęśliwą żoną ![]()
lilus.x)) Też zawsze ją pierwszy całuje, ona się tylko podstawia do mnie, i zawsze jak udaje że jestem nie dostępny, to zaczyna się do mnie podkradać jak złodziej
wtedy już wiem o co jej chodzi i sam ją całuje, ale wczoraj sama mnie pocałowała i to bardzo namiętnie aż mnie stado mrówek po ciele przebiegło gdy tak zrobiła. Gdy jestem z nią sam na sam albo przy jej rodzicach, to co chwilę mnie dotyka, cały czas szuka ze mną kontaktu.
Na początku też z nią było tak że: była bardzo wstydliwa-czasem jak ją całowałem to na nie wiedziała gdzie uciekną
(dosłownie) robiła się cała czerwoni i cały czas się śmiała i przy każdej okazji starała się uciec, ale teraz to ja muszę uciekać przed nią ![]()
Po prostu codziennie się źle czuje przez to wszystko, bo cały czas się muszę zastanawiać (czy ona mnie kocha? czy może po prostu jest przywiązana?) ja nigdy przed tym nie miałem dziewczyny (bo ja wybieram tylko raz) więc dokonałem swojego wyboru ale nie wiem czy się nie pomylę, bo nie wiem czy będę w stanie kogoś jeszcze tak mocno pokochać ja ją, nie chcę by później się okazało że to było tylko przywiązanie
Jesteście ze sobą dopiero 5 miesięcy więc jak dla mnie nie ma mowy o żadnym byciu ze sobą tylko ze względu na przywiązanie.
Ja też widzę,że Ty nie do końca jesteś szczęśliwy w tym związku a przecież związek nie polega na tym aby się w nim męczyć. To nie jest kara to ma być przyjemność. Poobserwuj jeszcze swoją dziewczynę może w końcu się przełamie ale jak dalej będzie trwała w takim stanie to czy taki związek ma sens?
Na razie nie wyciągaj pochopnych wniosków tylko obserwuj i pamiętaj,że nie jest ona jedyną dziewczyną na świecie.
8 2014-02-06 16:04:21 Ostatnio edytowany przez fastbird (2014-02-06 20:14:52)
czekoladka7))) Ja jestem szczęśliwy, tylko sam już nie wiem....:( jedynie na czym mi zależy, to na tym, by wiedzieć że później się nie okaże że wszystko co było pomiędzy nami, nic nie znaczyło-tego ja się obawiam. Dla mnie ten związek nie jest karą (po prostu cały czas muszę się męczyć w domysłach-to mnie przeraża) z jednej strony jest mi przyjemnie a z drugie strony nie wiem czego mam oczekiwać (nie mam gwarancji że mi nie powie że to było tylko przywiązanie itp.) dodam też, że ja z nią normalnie się całuje "dotykam różnych rzeczy" (czasem bywa naprawdę ostro) i za każdym razem ona jest coraz bardziej otwarta, ale minęło już 5 miesięcy, a ona nie mówi mi nic. Na naprawdę robię wszystko by ją w sobie rozkochać (z dnia na dzień ona coraz bardziej się do mnie tuli, klei) ale nie wiem co już mam sobie myśleć.
Może ona chcę to powiedzieć ale nie rozumiem co ją blokuje
Może ona kocha, tylko nie potrafi tego powiedzieć? zamiast tego cały czas mi powtarza (jesteś moim szczęście, jesteś moim słońcem itp.) mnie bardzo cieszy gdy ona tak mówi, ale ja strasznie chcę usłyszeć od niej "kocham"
EDYT@ Dużo się dzisiaj zastanawiałem i postanowiłem że zmienię taktykę. Przestane jej okazywać uczucia, przestanę dużo gadać na temat tego jak mi na niej zależy itp. po prostu na jakiś czas będę dla niej zamknięty. Tylko nie wiem czy to coś da?
Help!!!
Ja już nie wiem co mam robić.
Pisałem wcześniej że moja dziewczyna nie mówi mi że mnie kocha, nie mówi co czuje do mnie itp.
Już przez cały tydzień bardzo się dziwnie zachowuje, a mianowicie-cały czas próbuje coś powiedzieć ale za każdym razem rezygnuje np. wczoraj jak zawiozłem ją do domu, to wyszła z auta a po chwili wróciła i kazała mi zgasić silnik, ok! zgasiłem i czekam, siedzimy z 30 min i nic, potem mówi do mnie cześć idę, no ok! powiedziałem jej cześć i chciałem jechać do domu ale ona znów otwiera drzwi i mówi, czekaj, chodz na chwilę do domu. Ok poszedłem do niej do domu, po czym się przytula do mnie i mówi "chodz na balkon przez okno" no ok! stoimy na tym balkonie-jest zimno ale stoimy (ona się patrzy na mnie, potem się przytula i mówi chodz z powrotem) i tak non-stop cały czas zaprowadza mnie w takie miejsca gdzie nikogo niema, próbuje coś powiedzieć ale cały czas rezygnuje. Mnie to zaczyna irytować i wkurzać.
Co myślicie o tym?
nie no spokojnie
to nie jest tak że ona się Ciebie wstydzi i dlatego zabiera Cię w miejsca gdzie nikogo nie ma. Po części ją rozumie, bo oczywiście teraz po 5 latach to dla mnie całowanie się w sklepie, na urodzinach czy gdy jesteśmy sami to nic nadzwyczajnego, ale pamiętam że na początku nawet bardzo się wstydziłam chodzić za rękę z nim przy mojej mamie. A czemu? chyba dlatego że u mnie w domu nigdy nie był takiej prawdziwej miłości między rodzicami. Oni raczej na siebie cały dzień warczą, marudzą, nigdy nie słyszałam że mówią sobie że się kochają, po prostu jest między nimi oschłość totalna. A on wręcz odwrotnie - gdy jeszcze jego ojciec żył, to sam mówił że aż miło się na jego rodziców patrzy że po tylu latach potrafią się tak wspaniale dogadywać i że ta miłość z nich aż kipi! I on tego też chce, on nie chciał się nigdy ukrywać z naszą miłością, nie udawał przy innych że jakoś mnie olewa, on chciał by wszyscy wiedzieli że się kochamy.
Wobec powyższego - jak jest u niej w domu? bo bardzo możliwe że moja sytuacja jest odzwierciedleniem jej atmosfery w domu
11 2014-02-14 00:00:06 Ostatnio edytowany przez fastbird (2014-02-14 00:10:15)
U miej w domu jest bardzo fajna atmosfera
ma fajnych rodziców.
Właśnie ona nigdy się nie wstydzi przy rodzicach mnie przytulać, na odwrót gdy jesteśmy przy nich to cały czas się do mnie klei.
Dodam że ostatnio mi mówi często "kochanie moje"-jak to mam rozumieć albo pisze "Mój xxxxx kochany" jak ma to rozumieć? dlaczego nie powie mi na wprost, że mnie kocha? też nie ma problemu z przytulaniem się w szkole czy innych miejscach publicznych. Tylko chodzi mi o to, że ona cały czas wyszukuje jakiegoś momentu, a gdy już jest ten moment to próbuje coś powiedzieć ale cały czas rezygnuje. Ostatnio też było coś takiego: stoimy z nią na podwórku i ja już chciałem jechać ale ona bierze mnie za rękę i idzie ze mną za dom, stoimy tam chwilę, po czym mówi "czekaj" i znów stoimy, potem mówi: albo dobra idziemy-i tak cały czas. Po prostu ja już nie wiem czego ona chcę, może czeka aż powiem jej kocham Cię-a potem ona mi to powie? bo też była taka sytuacja że przywiozłem ją do domu, a ona mówi mi: chcesz może mi coś powiedzieć (odpowiedziałem jej, że wszystko co miałem jej do powiedzenia już powiedziałem)-może czekała aż powiem że kocham ją (wtedy jej będzie łatwiej mi też to samo powiedzieć)? nie wiem sam.
Trochę za bardzo galopujesz, 5 miesięcy to niewiele, lepiej usłyszeć pewne "kocham Cie" po roku czy nawet dwóch, niż po dwóch miesiącach, gdzie człowiek sam jeszcze do końca nie wie co czuje, i często gęsto z takiej deklaracji się wycofuję lub zwyczajnie odchodzi, i po miłości, a raczej po zauroczeniu.
agnik))) Ile można się zastanawiać, czy się kocha? rok dwa? ja po miesiącu już wiedziałem co do niej czuje (a to moja pierwsza dziewczyna) to co mam czekać aż jej z nieba przyjdzie przesłanie że mnie kocha? ja galopuje bo muszę wiedzieć czy nie wyjdę później na głupka gdy usłyszę "sorry ale jednak nic z tego, lepiej będzie jak zostaniemy przyjaciółki"
a to moja pierwsza dziewczyna
I tu jest pies pogrzebany.
Pewnych słów nie mówi się od tak sobie, pod wpływem emocji, czy impulsu.
Ale to przychodzi z czasem i z doświadczeniem ![]()
Skoro to Twój pierwszy związek, pierwsza miłość to skup się na czerpaniu radości z tej nowości w swoim życiu, nie szukaj problemów tam gdzie ich nie ma, problemy prędzej czy później same was znajdą nie trzeba ich sztucznie tworzyć.
A co da Ci to "kocham Cie"? Nie możesz cieszyć się tym, że jest dobrze tak jak jest?
Nie mogę czerpać radość ze związku, gdyż nie mam pewności co do przyszłości tego związku, bo ja chcę mieć jedną stałą partnerkę na całe życie, a nie wymieć i dopasowywać co chwilę nową. gdy mi powie że kocha mnie, to wtedy mogę być pewny że masze relacje mają przyszłość. Ja właśnie nie potrafię czerpać radość ze związku
jak mogę być szczęśliwy skoro nie mam pewność?
Nic Ci nie da jakiejkolwiek pewności co do przyszłości związku, ani "kocham Cie", ani jakieś zaręczyny, ani ślub. Zobacz ile związków się rozpada, myślisz, że tam nie było wyznań nie było "kocham cie"?
Nie interesują mnie inne związki, interesuje mnie mój związek. Dlatego się martwię o to, po prostu nie potrafię zrozumieć swoją kobietę, bo czegoś chce ale tego nie powie.
Daj jej trochę czasu, 5 miesięcy to jeszcze krótko. Jeżeli "szuka kontaktu" - jak to określiłeś - trzymając Cię za rękę, to dobry znak. A może Ty ją kiedyś uprzedź ![]()
wenuss) Racja! poczekam jeszcze ale też nie mogę czekać w nieskończoność.
Jak coś się zmieni to dam znać tu na forum, dziękuje za pomoc i opinie ![]()
Pojechałem wczoraj na walentynki do swojej dziewczyny, przez cały czas nic mi nie mówiła, tylko siedzieliśmy i tyle, potem przytuli wała się do mnie i siedzimy tak, wtedy mówię jej "kocham Cię" po czym ona też szybko odpowiedziała "ja Cię też"-tak jakby czekała gdy powiem to pierwszy. Szczerze mówią nie tego oczekiwałem
mi się zdaje, że to było takie nie szczere "wymuszone" trochę mnie to zasmuciło, bo nie chcę żeby dziewczyna mówiła mi to pod presją tego że są walentynki i że w takiej sytuacji należałoby też coś powiedzieć. Teraz nie mam pewności co do tych słów. Mam nadzieje że to było szczere.
Pozdro