netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Związek ze sportowcem i ogromne przywiązanie

11 odpowiedzi7 489 wyświetleńzałożony przez marta229, 06.01.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Związek ze sportowcem i ogromne przywiązanie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Związek ze sportowcem i ogromne przywiązanie

Często czytam różnorakie wątki na tym forum, lecz dziś sama będę prosiła was o radę, pomoc, jakiekolwiek słowo, bo mam natłok myśli i źle czuję się już sama ze sobą.
  Od półtora roku jestem z chłopakiem, jesteśmy w szczęśliwym związku, budowanym na solidnych fundamentach. Mało tego, żadne z nas nie miało nikogo wcześniej, więc to nasza pierwsza miłość i poznawanie wszystkiego wspólnie. Przed związaniem się ze sobą byliśmy ludźmi, którzy nie zwracali uwagi na różnorakie zaczepki płci przeciwnej, aż nagle spotkaliśmy się i straciliśmy dla siebie głowę. Wszystko byłoby super, gdyby nie to, że mój ukochany jest sportowcem. Zdążyłam się przyzwyczaić do takiego trybu jaki prowadził, czyli treningów i sporadycznych wyjazdów na obozy czy zgrupowania. Jednak od 2 miesięcy przynajmniej 1 lub 2 razy w miesiącu wyjeżdża na okres ok. 10 dni, było to dla mnie drastyczne podniesienie poprzeczki i zrzucenie na mnie jeszcze większego ciężaru bycia z kimś takim. Od tego czasu, kiedy zostaję na taki okres sama czuję się źle, myśląc o tej sytuacji jestem w stanie rozpłakać się na zawołanie i kompletnie nie wiem jak sobie z tym radzić. Znajomi mi współczują; koleżanki dodają, że nie puszczałyby swojego faceta na żadne wyjazdy, jednak ja ani myślę, aby stawać mu na drodze do jego kariery. Jednak tęsknota i przywiązanie nie pozwalają mi o tym nie myśleć i nie roztrząsać tematu czy to wszystko ma sens, w dodatku świadomość, ze spędza tam masę czasu z innymi ludźmi, również z kobietami dziwnie kuje moje serce, choć nie można tu mówić o zazdrości, bo bardzo sobie ufamy. Najbardziej jednak boli mnie to, że chyba on nie docenia tego, ile kosztuję mnie to, aby wytrzymać bycie w takim związku, czasem przy drobnych sprzeczkach zdarzy mi się usłyszeć, że jestem dziwna bo tęsknie i tak to przeżywam, a w końcu to tylko głupie wyjazdy. Mam wrażenie, że mój ukochany jest trochę zbyt pewny siebie, może oboje jesteśmy ludźmi, którzy wiedzą, że mogą sobie postawić poprzeczkę dość wysoko i doskonale wiedząc, że na skinienie moglibyśmy mieć od zaraz kogoś innego, ale czasem boli mnie to, że wszystkiego sobie odmawiam, wkurza mnie również to jak bardzo jestem zakochana w kimś, kto inaczej podchodzi do miłości, mogłabym powiedzieć, że tak "lajtowo". Od jakiegoś czasu na własne życzenie sama przygotowuję się do zerwania tego kontaktu, może wtedy przejrzałby na oczy i uświadomił sobie, że miał naprawdę dużo, a z drugiej strony boję się samotności. Kiedyś mieliśmy sytuację, w której o mały włos nie zostalibyśmy już tylko dobrymi znajomymi, lecz on patrząc na mnie jak na "koleżankę" już po godzinie nie wytrzymał i powiedział że chcę być tylko przy mnie. Jestem bardzo wrażliwą osobą, melancholijną i szybko przywiązującą się. Nie wiem jakie rozwiązanie mogłoby być w moim przypadku tym najlepszym, tym bardziej, że oboje niedługo wyruszamy na studia, kto wie czy on nie będzie musiał wyjechać Bóg wie gdzie i dalej kontynuować swoją przygodę ze sportem, a ten jestem w 100% pewna jest najważniejszy, pomimo że często słyszę o planach na naszą wspólną przyszłość i piękne słowa, kierowane tylko do mnie.
   Błagam, pomóżcie mi uporać się z tymi głupimi myślami lub napiszcie co mogłoby być dobrym rozwiązaniem dla mnie. Rozmowa z nim odbyła się już nieraz, sam powiedział, że to zależy ode mnie, bo on nic nie może aktualnie w swoim życiu i wyjazdach zmienić.

2 Ostatnio edytowany przez brunetka236 (2013-01-06 20:05:21)

Odp: Związek ze sportowcem i ogromne przywiązanie

Wiesz, jest dużo sławnych sportowców, którzy opowiadają tez o życiu codziennym. Zawsze zazdrościłam im tego, że pomimo braku czasu, ciągłych wyjazdów itd. mają przy sobie wierną, kochającą żonę, do której zawsze chce się wracać. I z którą można się podzielić radościami jak i porażkami. To prawdziwy skarb. Jednak rozumiem, że nie możesz sobie poradzić z tymi rozłąkami. Wydaje mi się, że Twój chłopak Cię kocha, ale trochę inaczej przeżywa te emocje. Może na to ma wpływ to, że ma swoją pasję, coś co zajmuje mu czas, więc nie myśli o tym tak dużo. Jeśli jesteś pewna swojej i jego miłości to nie poddawaj się. A on niech wie, że ma przy sobie kogoś, kto będzie go wspierał.
A może Ty też odkryjesz jakąś pasję, dla której chciałabyś się poświęcić?
Poza tym, te dni rozłąki mogą sprawdzić jak bardzo silna jest między Wami więź. Czy będziesz w stanie to wytrzymać. Zazdroszczę Ci, że znalazłaś taką miłość i życzę Wam wszystkiego dobrego smile

3

Odp: Związek ze sportowcem i ogromne przywiązanie

Na pewno taki związek nie jest łatwy. Tylko czy przypadkiem nie skupiasz się za bardzo tylko na związku? Masz jakieś zajęcie, zainteresowania? Przecież też możesz spędzać ten czas z innymi ludźmi. Bo nie rozumiem, czego sobie odmawiasz. Rozwiązania, które przychodzą mi do głowy:
1. Jechać od czasu do czasu z chłopakiem na zawody (w miarę możliwości).
2. Zajęcie sobie czasu na tyle mocno, że czas 10 dni szybko zleci (to naprawdę nie jest długo, ludzie wyjeżdżają na miesiące...).
3. Poszukać innego, który nie będzie wyjeżdżał.

4

Odp: Związek ze sportowcem i ogromne przywiązanie

Pewnie macie obie rację, może problem polega na mnie i na tym, że od pewnego czasu głównym priorytetem dla mnie jest nauka i dostanie się na wymarzone studia. Niegdyś również uprawiałam sport, a teraz moim hobby jest chyba tylko pisanie, a jak wszystkim wiadomo nie jest to czynność, która pozwala zapominać o bożym świecie, wręcz przeciwnie przez to 2 razy bardziej analizuję swoje życie. Poza tym od czasu do czasu pracuję dorywczo, spotykam się ze znajomymi etc.
Co do związku, jestem po prostu zaangażowana, kobiety są bardziej emocjonalne, może dlatego tego mój luby tego nie rozumie.

5

Odp: Związek ze sportowcem i ogromne przywiązanie

Musisz też mu dać odczuć żeby to on tak samo bardzo jak ty mógłby zatęsknić za tobą. Musisz też dać szansę by mógł bardziej angażować się  w wasz związek. Bardzo przejmujesz się waszym związkiem  ale to nic nie da że będziesz się bardziej w niego angażować niż on,nikt ci za to nobla nie da. A tak po zatem myślę że się bardzo kochacie. On ma swoją pasję i to też jest dla niego bardzo ważne na pewno wsparcie które mu będziesz dawać w sukcesach i porażkach bardzo doceni. A o inne dziewczyny nie masz co się martwić. Facet który ma swoją pasję..miłość to jest dla niego najważniejsze za nic nie będzie chciał z tego zrezygnować, ani z swojej pasji ani z miłości tylko nie karz mu wybierać!nigdy..

A ten smutny czas gdy go nie ma możesz poświęci całkowicie dla siebie..zorganizuj sobie dokładnie czas. Tylko czasem płakać z tęsknoty i tak będziesz...ja też tak mam:-(

6

Odp: Związek ze sportowcem i ogromne przywiązanie

Dokładnie wiem co musisz czuć mój chłopak też wyjeżdża po 10 dni na te obozy i to są dla mnie straszne dni i różne pomysły przychodzą mi do głowy w kwestii co on może tam robić..

7

Odp: Związek ze sportowcem i ogromne przywiązanie

Moja rada-przez czas wyjazdow zajac sie soba. NIe nakrecac sie, ze cos sie zlego dzieje, nie truc non stop o tesknocie. W koncu faceci tez na tych wyjazdach tesknia. Czesto maja wyrzuty sumienia, ze to przez nich sie tak dzieje.

Moj brat byl jeszcze niedawno swietnym sportowcem z wielkimi osiagnieciami, dzis jest szanowanym, majacym duze sukcesy trenerem.
Pamietam te ciagle wyjazdy/rozjazdy... Trwa to do dzis.
Jest z kobieta, maja dziecko i wiem, ze dla niego ona jest oparciem. Nieraz mu pogledzi jak juz nie da rady, ale stara sie to ograniczac. Rodzina jest dla niego wszystkim.

Wiem, ze gdyby ona marudzila, trula i rywalizowala ze sportem nie byliby dzis razem. Ona jednak dala rade, choc wiem, ze nie bylo latwo.

Jesli zechcesz-dasz rade. Badz przy nim, z nim, ale zajmuj sie tez soba. Nie zyj samym jego zyciem i Waszym zwiazkiem.
On zawsze bedzie wracal z tych wyjazdow steskniony, spragniony i zawsze bedzie u Ciebie szukal ciepla, zrozumienia i wsparc ia. NIeraz i Ty wylejesz mu zal na glowe-oby uzasadniony-to normalne. Zwiazek bedzie trwal jesli bedzie w nim milosci, mnostwo zrozumienia i cierpliwosci. NIeraz okupisz to lzami, bo kobiety tak maja... i juz smile
Dasz rade. Powodzenia

8 Ostatnio edytowany przez marta229 (2013-01-19 13:09:04)

Odp: Związek ze sportowcem i ogromne przywiązanie

Właściwie teraz znowu jestem sama, wraca dopiero za tydzień w sobotę, a nie widzę go już od zeszłego poniedziałku. To trudne, ale mam nadzieję, że zostanie docenione i zaowocuję. Oboje jesteśmy zdeterminowani, nawet mój ukochany bardziej wierzy w to, że nam się uda, mimo tylu przeszkód, niż ja sama. No nic, podobno w życiu warte jest to, na co ciężko pracowaliśmy. Życzę wytrwałości wszystkim, którzy znajdują się w podobnej sytuacji smile

@Powietrze18 - być może mówimy o tych samych wyjazdach, w to samo miejsce, bo wydaje mi się, że to bardzo możliwe.

9

Odp: Związek ze sportowcem i ogromne przywiązanie

Hej.
Przeczytałam Twój post ze smutkiem, bo sama jestem kobietą sportowca (aktualnie ma 4 kontuzję tej samej nogi, niebawem operacja, rehabilitacja, od 6 msc. nie trenuje). Naprawdę, coś mnie ścisnęło, kiedy przeczytałam to, co napisałaś o swoich odczuciach. Po pierwsze - co trenuje Twój mężczyzna ? Ja jestem z zapaśnikiem stylu klasycznego i powiem Ci, że uważam większość z tego 'zacnego' grona za po prostu chorą. Widzisz, ja jeszcze w zeszłym roku niejednokrotnie bywałam z nim na obozach (zgrupowaniach), bo on tak chciał. Zawody oczywiście zaliczałam każde, czasami bywałam na treningach. Ale wracając do obozów .. żałuję, że na nie jeździłam. Zmieniłam zdanie o tych facetach. Widziałam na własne oczy, jak mąż i ojciec dwójki dzieci zabawia się z przygodnie poznaną panienką w samochodzie. O prostytutkach nie wspomnę, w TEJ ekipie to po prostu norma i swoisty 'szpan'. Nie wiem jak jest z innymi sportowcami, ale zapasy styl klasyczny, to po prostu szambo, w którym miałam okazję uczestniczyć i być naocznym świadkiem. I co z tego, że mój narzeczony jest inny ? Co z tego, że jest wierny, prawdomówny ? Jak można nie mieć koszmarnych wizji, kiedy ciągle mam w pamięci obraz tych innych 'grzecznych' i konstatuję go z tym, co widziałam ? To jest po prostu straszne. Mi od samego początku było ciężko, zastanawiałam się, zadręczałam. I niestety spotykałam się z radami typu 'zajmij się czymś', 'nie myśl o tym'. Da się ? Nie, nie da się, a zajęć mam naprawdę full. Tylko co z tego, skoro jak każdy mam luki wolnego czasu w dniu i wtedy zastanawiam się, czy kiedyś nie będzie tak, że zostanę zdradzona, bądź będę permanentnie zdradzana, nic o tym nie wiedząc, bo namówią go do czegoś koledzy ? Może nie za rok, ale za kilka lat, kto to wie ? To bardzo trudne. Ja dzisiaj stoję przed poważnym dylematem. Mój narzeczony zapytał, czy chcę, żeby wracał do sportu i czuję się tak, jakby ciężar odpowiedzialności za tą decyzję spadł na moje barki. Z jednej strony chcę, żeby wrócił, zrobił medale, z drugiej nie chcę, bo zwyczajnie obawiam się tego, co może, bądź mogłoby się stać. Mam w tej kwestii chyba trochę łatwiej, bo dla niego sport nie jest pasją, tylko, jak to sam stwierdził, lubi rywalizację i trzyma się tego ze względów finansowych. Z pasją bym nie walczyła. Nigdy. Słowem - wiem jak jest Ci ciężko, bo znam to z autopsji. Nie dam Ci uniwersalnej rady, niestety, ale sama musisz podjąć decyzję, zastanowić się, czy jesteś na to gotowa. Na pewno nie będę Cię czarować - będzie ciężko, sama widzisz jak bardzo. To za trudne dla wielu kobiet i wcale im się nie dziwię, sama spotykam się z wieloma opiniami, że takie związki, to nie związki. On 300 dni w roku poza domem, a Ty sama w tym domu. Każdy musi sam zastanowić się, czy warto. I na pewno bardzo istotne jest jego podejście. Taki facet powinien być niesamowicie wdzięczny, że kobieta to znosi i tą wdzięczność okazywać. Szkoda, że takich mężczyzn jest tak mało.

10

Odp: Związek ze sportowcem i ogromne przywiązanie

killingyouknow- tak się złozylo,ze czytając posta autorki przeczytałam tez Twojego i mogę Ci odpowiedziec z własnego doświadczenia smile Sama byłam zapasniczka przez okres ok.10 lat zaczęłam bardzo wczesnie trenowac, jezdzilam na kadry wojewodzkie i kadry Polski czesto zdarzalo się,ze faceci mieli blisko nas swoje osrodki lub w mieszkalismy w jednym osrodku szkoleniowym. Znam wielu facetów ze stylu klasycznego,którzy jezdzili po to zeby się wyszalec, zabawic,popic i przy okazji trenowac. Jednak nie  mogę się z Toba zgodzic, nie uogólniajmy "zapasy w stylu klasycznym to szambo"- jest wielu sportowców w tym sporcie dla których to prawdziwa pasja, walka z samym sobą, radosc z kazdego treningu.. Być moze akurat trafiłaś na taką zgraną co do odwalania ekipę. Twój facet nie jest wyjątkiem.
A co do kontuzji- zapasy to bardzo kontuzyjny sport, co zostało uszkodzone w ciele człowieka juz nigdy nie bedzie funkcjonowało tak samo.. Ja sama mimo ze była to dla mnie ogromna pasja nie skierowana na korzysci po tylu latach codziennych treningow musialam odejsc z powodu kontuzji kolana, ciągle kontuzja wracała az uslyszalam od lekarzy ze jezeli tego nie przerwe to zostane kaleką. I mimo,ze poczatkowo był to wielki ból teraz nie zaluje odejscia i radze tego samego Twojemu narzeczonemu.

11 Ostatnio edytowany przez marta229 (2013-01-30 22:22:13)

Odp: Związek ze sportowcem i ogromne przywiązanie

@killingyouknow
Niby mnie zaskoczyłaś, jednak z drugiej strony doskonale wiem jacy są sportowcy i jak mogą się kończyć takie wyjazdy, choć może dlatego jestem coraz spokojniejsza, bo mój sportowiec wydzwania do mnie stamtąd i opowiada mi co tam wyrabiają ci młodzi lub troszkę starsi ludzie, bez owijania w bawełnę opisuję mi jak musi czasem zasypiać w pokoju pełnym ludzi, którzy się bawią, chleją i przy okazji... trenują. Jakichś drastycznych przypadków "pieprzenia" się po kątach nie ma, sporo osób tam jest już w związkach i w głowie ma jedynie lepsze wyniki, więc jak koleżanka wyżej napisała nie bądźmy brutalne i nie uogólniajmy.
Od czasu napisania tego tematu trochę się zmieniło w mojej głowie, bo widzę jak ten chłopak planuję naszą przyszłość, jak cieszy się każdym dniem spędzonym przy mnie, jak opowiada mi jakim jest wariatem, że dzięki mnie jest czuły, ma motyle w brzuchu, kiedy ja przy tym wszystkim nie zawsze mam dobry humor, on to grzecznie znosi tongue. Dochodzę też do wniosku, że pocałunki i inne czułości po takich rozłąkach naprawdę inaczej smakują i dzięki takim sprawdzianom (nazwijmy je tak) uświadamiamy sobie, że to chyba miłość, a nie szczeniackie bycie ze sobą, żeby sobie zająć czas. Oczywiście nie ukrywam, że zawsze w dzień wyjazdu, kiedy już mnie nie widzi to spędzam wieczory wypłakując się do poduszki i to nie z braku laku, tylko gdzieś te emocję muszę wyrzucić, ot co. Czasem mam myśli dot. zerwania kontaktu lub chwilowej przerwy na zasadzie - ty się realizuj, ja będę robiła swoje, a jeśli się kochamy to nasza historia dopiero się rozpocznie.
A propo twojego pytania czym dokładnie się zajmuję, mianowicie jest trójskoczkiem.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Związek ze sportowcem i ogromne przywiązanie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026