netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

odyskac godnosc po próbie powrotu, jestem kochanką choc jesteśmy wolni

15 odpowiedzi4 525 wyświetleńzałożony przez hittherock, 18.12.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » odyskac godnosc po próbie powrotu, jestem kochanką choc jesteśmy wolni

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1

Temat: odyskac godnosc po próbie powrotu, jestem kochanką choc jesteśmy wolni

Witajcie, pisuję rzadko ale wciąz o tym samym facecie... przeszliśmy już związek... zerwanie z moich ust bo jak się wyraził jest za mały na to wszystko... potem rok ciszy i gdy już prawie prawie... odezwał sie... spotkanie, seks... wszystko wróciło... kilka miłych tygodni... rozmowa, nie on nie jest zakochany, owszem czuje cieło, pożądanie ale... głupia zgodziłam się na przyjaźń... ale tylko ja interesuję się co u niego... kika spotkan niezrecznych dosc... seks (niestety) i cholera tak się zaplątałam że nie wiem jak wyjśc z tego z twarzą... najchętniej zablokowałabym go bez słowa wyjaśnienia i odetchnęła ale nie jestem dzieckiem mam 45 lat on 48... bujamy się jak nastolatki... to moja wina, pozwalam na takie traktowanie siebie... ale kocham go... jak nastolatka właśnie... i nie wiem, co zrobic, rozmawiac? zniknąc? nie robic nic ale nie miec czasu na spotkania i powoli luzowac (będzie ciezko, jestem niecierpliwa)... czekac po prostu co przyniesie czas... tylko, że ja czuje do siebie odrazę ze tak dałam się podejsc, czuję niepokój i az strach co on mysli o mnie... ciężko mi bardzo... jestem na lekach uspokajających... wychowuję chore dziecko... i kocham drania... a może rozmowa wyjaśniłaby wszystko tylko, że znów ja miałabym o nią prosic...

2

Odp: odyskac godnosc po próbie powrotu, jestem kochanką choc jesteśmy wolni

Cóż, rozmowa rozmową (słowa to tylko słowa) a życie toczy się swoją drogą... Może podświadomie potrzebujesz tego, co ten facet jest w stanie Tobie zaoferować? A, że nie wszystko? To Cię męczy... Wybacz, ale mam wrażenie, że traktuje Cię trochę ...przedmiotowo. "Za mały na to wszystko..." smile Łatwo "zaliczać" kobietę i mieć spokój nie angażując się w jej życie, problemy.
Twoja decyzja: albo ultimatum, że koniec wygodnej znajomości (choć wątpię, aby coś się zmieniło), albo trwanie w tym stanie bez końca (tzn. do póki on sobie nie znajdzie innego obiektu)...
Gdyby facet żywił do Ciebie ciepłe uczucia (nie popęd) byłby zainteresowany Twoim życiem i chciałby Cię w tym wspierać i być - Twój post tutaj nie miałby miejsca smile

3

Odp: odyskac godnosc po próbie powrotu, jestem kochanką choc jesteśmy wolni

a ten Pan jest bez zobowiazań, samotny? czemu zerwaliscie zwiazek?

4 Ostatnio edytowany przez hittherock (2011-12-18 19:06:50)

Odp: odyskac godnosc po próbie powrotu, jestem kochanką choc jesteśmy wolni

Bez zobowiązań a zerwałam bo się wycofał, wystraszył problemów, uciekł w pracę... oddaliliśmy się od siebie i było z górki ale wtedy koniec do widzenia a teraz się gmatwa, plącze to wszystko... nie chce byc ze mną niby cos przemyślec musi, niby jakies wyjasnienia, niby mu ciezko, niby przyjazn a tu seks... ech... beznadzejne to wszystko... chciałam Naszego powrotu, rozmawialiśmy, też chciał... ale potem gdy przyszło raz jeszcze do rozmowy powiedział, że nie jest zakochany, że już go nie stac na takie uczucie, ze wiek... ze nie kocha mnie nawet w połowie jak ja jego ale przyjacielem będzie zawsze... ze jestem najlepszym z ludzi a on tylko sobą.... spotykaliśmy się na kawie, zaprosił mnie do teatru... przyjacielsko ale w końcu wylądowalismy w łózku... od tej pory nie rozmawialiśmy... a mnie jest źle... może i mogłabym się przyjaźnic ale po kazdym spotkaniu chodzę tyłem... a ten seks juz calkiem idee przyjaźni zepsuł... wciąż wierze choc pewnie jestem naiwna jak dziecko, ze moze... zwiazek oparty na lubieniu sie i cudnym seksie ma szanse... ale mi nieswojo... chciałabym go zapytac czego on wlasciwie chce... tylko ze do rozmow to on nie jest skory do mowienia o tym co czuje jeszcze mniej... mamy jechac po swietach w nasze miejsce i pogadac... ale czy jest sens... teraz znow bede siedzic w swieta z corka sama... a on nie wiem gdzie... ostatnio pisze tylko ja... odpowiada miło ale... ech... jestem taka stara a taka głupia i nie umiem sobie wyobrazic zycia bez niego...

5

Odp: odyskac godnosc po próbie powrotu, jestem kochanką choc jesteśmy wolni
hittherock napisał/a:

niby przyjazn ..

jaka przyjaźń, skoro tylko Ty się nim interesujesz...

hittherock napisał/a:

najchętniej zablokowałabym go bez słowa wyjaśnienia i odetchnęła

jak Ty dobrze wiesz, co powinnaś zrobić..wątpię w sens rozmowy..on mi nie wygląda na człowieka, który rozumiałby, co do niego mówisz...

hittherock napisał/a:

mam 45 lat on 48... bujamy się jak nastolatki...

to byłoby piękne, gdyby tylko on traktował Cię poważnie, tak jak na to zasługujesz...

6

Odp: odyskac godnosc po próbie powrotu, jestem kochanką choc jesteśmy wolni

Jeżeli ci nie odpowiada ta sytuacja, odejdź, zablokuj go, nie tłumacz się, powiedz że nie chcesz tak żyć. Możesz także traktować ten związek tak jak trwa, jako odskocznię od codzienności, nie biczuj się, traktuj seks jako odskocznie od trudności życia. Musisz przede wszystkim dobrze przemyśleć co tak naprawdę chcesz i czy chcesz takiego faceta na stałe w swoim łóżku i przy swoim stole. Może się stać że on zawsze będzie "uciekał od problemów"
i nic się nie zmieni, tylko że tobie dojdą dodatkowo"skarpety do cerowania" smile

7 Ostatnio edytowany przez hittherock (2011-12-18 19:12:21)

Odp: odyskac godnosc po próbie powrotu, jestem kochanką choc jesteśmy wolni

Bez zobowiązań a zerwałam bo się wycofał, wystraszył problemów, uciekł w pracę... oddaliliśmy się od siebie i było z górki ale wtedy koniec do widzenia a teraz się gmatwa, plącze to wszystko... nie chce byc ze mną niby cos przemyślec musi, niby jakies wyjasnienia, niby mu ciezko, niby przyjazn a tu seks... ech... beznadzejne to wszystko... chciałam Naszego powrotu, rozmawialiśmy, też chciał... ale potem gdy przyszło raz jeszcze do rozmowy powiedział, że nie jest zakochany, że już go nie stac na takie uczucie, ze wiek... ze nie kocha mnie nawet w połowie jak ja jego ale przyjacielem będzie zawsze... ze jestem najlepszym z ludzi a on tylko sobą.... spotykaliśmy się na kawie, zaprosił mnie do teatru... przyjacielsko ale w końcu wylądowalismy w łózku... od tej pory nie rozmawialiśmy... a mnie jest źle... może i mogłabym się przyjaźnic ale po kazdym spotkaniu chodzę tyłem... a ten seks juz calkiem idee przyjaźni zepsuł... wciąż wierze choc pewnie jestem naiwna jak dziecko, ze moze... zwiazek oparty na lubieniu sie i cudnym seksie ma szanse... ale mi nieswojo... chciałabym go zapytac czego on wlasciwie chce... tylko ze do rozmow to on nie jest skory do mowienia o tym co czuje jeszcze mniej... mamy jechac po swietach w nasze miejsce i pogadac... ale czy jest sens... teraz znow bede siedzic w swieta z corka sama... a on nie wiem gdzie... ostatnio pisze tylko ja... odpowiada miło ale... ech... jestem taka stara a taka głupia i nie umiem sobie wyobrazic zycia bez niego...
Ostatnio edytowany przez hittherock (Dzisiaj 18:06:50)

edytowałam smile) jeszcze raz to samo sie pojawiło:)

8

Odp: odyskac godnosc po próbie powrotu, jestem kochanką choc jesteśmy wolni
hittherock napisał/a:

Bez zobowiązań a zerwałam bo się wycofał, wystraszył problemów, uciekł w pracę... oddaliliśmy się od siebie i było z górki ale wtedy koniec do widzenia a teraz się gmatwa, plącze to wszystko... nie chce byc ze mną niby cos przemyślec musi, niby jakies wyjasnienia, niby mu ciezko, niby przyjazn a tu seks... ech... beznadzejne to wszystko... chciałam Naszego powrotu, rozmawialiśmy, też chciał... ale potem gdy przyszło raz jeszcze do rozmowy powiedział, że nie jest zakochany, że już go nie stac na takie uczucie, ze wiek... ze nie kocha mnie nawet w połowie jak ja jego ale przyjacielem będzie zawsze... ze jestem najlepszym z ludzi a on tylko sobą.... spotykaliśmy się na kawie, zaprosił mnie do teatru... przyjacielsko ale w końcu wylądowalismy w łózku... od tej pory nie rozmawialiśmy... a mnie jest źle... może i mogłabym się przyjaźnic ale po kazdym spotkaniu chodzę tyłem... a ten seks juz calkiem idee przyjaźni zepsuł... wciąż wierze choc pewnie jestem naiwna jak dziecko, ze moze... zwiazek oparty na lubieniu sie i cudnym seksie ma szanse... ale mi nieswojo... chciałabym go zapytac czego on wlasciwie chce... tylko ze do rozmow to on nie jest skory do mowienia o tym co czuje jeszcze mniej... mamy jechac po swietach w nasze miejsce i pogadac... ale czy jest sens... teraz znow bede siedzic w swieta z corka sama... a on nie wiem gdzie... ostatnio pisze tylko ja... odpowiada miło ale... ech... jestem taka stara a taka głupia i nie umiem sobie wyobrazic zycia bez niego...
Ostatnio edytowany przez hittherock (Dzisiaj 18:06:50)

edytowałam smile) jeszcze raz to samo sie pojawiło:)

"Już go nie stać na takie uczucie" tongue biedny pokrzywdzony przez świat i ludzi. To jest typ człowieka który nie będzie nigdy w poważnym związku. Nie napisałaś czy ma jakieś dziecko, czy był żonaty. On potrzebuje właśnie takiej partnerki na kilka chwil, na wspaniały seks, ale nic więcej. Jeżeli szukasz kogoś na stałe to zacznij szukać w innej piaskownicy. Nie trap się nim, ten typ szybko znajdzie sobie pocieszenie, a ty poświęć się córce a w sferze uczuć pozostaw wszystko losowi, na pewno spotkasz takiego co nie wystraszy się obowiązków.
Kiedy ja szukałam ojca dla swoich synów,trafiałam na kolorowych ptaków, kiedy pogodziłam się że będę sama, spotkałam tego właściwego.
Tak że co nas czeka to nas nie minie big_smile Powodzenia!

9

Odp: odyskac godnosc po próbie powrotu, jestem kochanką choc jesteśmy wolni

Był żónaty i ma córkę ale ich relacje też są dośc dziwne... na przykład córka przyjeżdża do niego a on na wakacje na Kanary... córka w domu... nawet sie nie żegnał z nią gdy wyjeżdżała , studiuje daleko... niie znam jego rodziny, on moją tak... tak naprawdę nie wiem czego chcę, mam dziecko z zespołem Downa moje zycie jest obowiązkiem ale i radością... myślę ze on jest odskocznią własnie... zapomniałam juz jak to jest byc kochaną... ojciec dziecka zostawił mnie po urodzeniu małej... może ten układ mi odpowiada... zyje swoim zyciem a czasem odrobine szaleje a moze sie oszukuje bo tesknie za nim a to zly objaw... bo mysle o nas razem mieszkajacych, bardzo zly objaw... bo go pragne... bardzo... ej... sama nie wiem czego chce... jeśli chce stabilizacji to tu jej nie znajde... jesli emocji to owszem choc tez nie za czesto, raz w miesiacu:)... czasem mowie zawsze to cos, ciało ma swoje potrzeby... a potem patrze na spacerujace pary i mysle dlaczego nie ja??? walczy we mnie bogobojne wychowanie grzecznej panienki i nowo poznane oblicze dojrzałej kobiety... i nie wiem ktora droge wybrac...  a on jest chlodny, opanowany, ma swoja misje... i swiety spokoj... czasem mam ochote mu walnąc zeby sie ocknął.... albo zrobic awanture ale ja sie nie umiem zloscic... mysle ze problem tkwi we mnie... też... macie jakies pomysly na terapie wstrzasowa dla takiego typa?:) odejście nie zadziałało:)

10

Odp: odyskac godnosc po próbie powrotu, jestem kochanką choc jesteśmy wolni

Przeczytaj powoli swój pierwszy post.
Wynika z niego jasno, że jesteście w luźnym, seksualnym związku. I tyle.

Manipulując, odeszłaś. Myślałaś, że dzięki temu pobiegnie za Tobą, że będzie zachowywać się tak, jak sobie życzysz. Twoje odejście było daremne. On nie wyciągnął, zaplanowanych przez Ciebie, wniosków.
Znowu jesteście razem. A Ty ponownie zastanawiasz się, jak na siłę zmienić 48-letniego mężczyznę.
Zaniechaj takiego myślenia. Nie zmienisz kogoś wbrew jego woli. Jemu wyraźnie taka relacja, jaka jest, między wami odpowiada.

Tak trudno jest Ci uznać, że nie jesteś wszechmogącą?

11

Odp: odyskac godnosc po próbie powrotu, jestem kochanką choc jesteśmy wolni

Wtedy gdy odchodziłam byliśmy po dwuletnim związku, poznał moją córkę, wyjeżdżaliśmy razem... wiem, ze go nie zmienię... pisząc jednocześnie zastanawiam się czego chcę, czy tak chcę... w moim wieku miłośc to cud:) seks też:) luźny seksualny związek to trafne określenie... ale brakuje mi go... chciałabym żebysmy nazwali to co jest własciwie... nie zasłaniali się ze przyjaźń itp.. stad pomysł rozmowy... ale co to da? rozwieje moje nadzieje na więcej raz na zawsze... moze nawet nie chce zeby bylo wiecej... mysle, zastanawiam sie... nie jestem wszechmogaca, uzdrowiłabym najpierw swoja córkę...

12 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-12-18 20:44:06)

Odp: odyskac godnosc po próbie powrotu, jestem kochanką choc jesteśmy wolni

Rozmowa nie zmieni Twego związku.
Jeśli potrzebujesz dookreślenia, nazwania go innym słowem niż przyjaźń, to możesz zrobić to sama. Ty jednak łudzisz się, że rozmowa wpłynie na niego, że dzięki niej znajdziesz stabilizację. Szukanie stabilizacji w innym człowieku, nawet najukochańszym, jest zdradliwe.

Popatrz przytomnym okiem na siebie.
Jesteś mądrą kobietą. Jesteś kobietą samodzielną. Jesteś kobietą zaradną. Czemu chcesz stać się bluszczem oplatającym mężczyznę? Bluszcz dusi, bluszcz zabiera powietrze.

Czego chcesz?

13

Odp: odyskac godnosc po próbie powrotu, jestem kochanką choc jesteśmy wolni

Nie wiem.. chcę, żeby był w moi życiu mężczyzna, na którym mogłabym polegac... ktoremu chciałoby sie powoli mnie poznawac... ktory by nie naciskał... zostawił odrobinę wolności... ja tez sie dusze opleciona nadmiernie... nie sadze zeby tak mnie odbierał... od dwóch miesiecy trzymam emocje na wodzy, nie rozmawiam o uczuciach... akceptuje to co jest... siedze cicho... tak chciałabym, żeby powiedzial ze to wiecej niz seks... ale wiem, ze nie powie... wiec pytac nie bede... musze sie zastanowic... czas mija a ja tkwie w czyms co sprawia ze czuje sie gorzej nie lepiej... masz rację... radze sobie, pracuje, nie jestem zalezna od nikogo... pogubiłam sie zupełnie... ech, zupełnie...

14

Odp: odyskac godnosc po próbie powrotu, jestem kochanką choc jesteśmy wolni

Zaraz, zaraz. Jakie "pogubiłam się"?
Rozumiem Twoje "chcenia". Normalna rzecz. Tylko, że ten mężczyzna nie chce tego samego co Ty. Nie znaczy, że Twoje marzenia są bezsensowne, tylko nieodpowiednim jest Twój wybór. Jak sama wiesz, jest to mężczyzna lubiący luźny związek. Rodziny z nim nie stworzysz.

Wyjścia są dwa.
Albo uznasz, że Twe marzenia o mężczyźnie, na którym możesz polegać są najważniejsze i wówczas szukać będziesz odpowiadającego egzemplarza.
Albo uznasz, że najważniejszym jest bycie w związku z tym mężczyzną i wówczas zaakceptujesz taką luźną relację między wami.

Nie jesteś pogubiona ani zagubiona. Stoisz tylko na rozstaju dróg. Którąś musisz wybrać. Chociaż możesz też stać ciągle w tym miejscu i patrzeć na obie drogi. Ale to też jest decyzja.

15

Odp: odyskac godnosc po próbie powrotu, jestem kochanką choc jesteśmy wolni

Bardzo trudno wyjść z głowa podniesioną z takiej sytuacji jaka macie, ale jeśli On nie chce budzic sie codziennie rano przy Tobie to niech ucieka! Pogoń go, powiedz mu że albo jestescie razem albo nie ma was w ogole. Seks bez zwiazku bedzie Cie cieszył na chwile a potem znowu bedziesz czuła odraze do siebie i bedziesz się nakrecać co robic dalej. Porozmawiaj z nim szczerze.pozdraiwam

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » odyskac godnosc po próbie powrotu, jestem kochanką choc jesteśmy wolni

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026