Jestem kochanką - pytanie do kochanek - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jestem kochanką - pytanie do kochanek

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 61 ]

1

Temat: Jestem kochanką - pytanie do kochanek

Wszędzie piszą, że kochanki same wskakują do łóżka tudzież rozkładają nogi przed żonatymi facetami.
Pracujemy razem, przez 5 miesięcy uganiał się za mną, a ja go ignorowałam ze względu na jego stan cywilny + dziecko, nie odpowiadałam mu na tematy niezwiązane z pracą, ale w końcu po takim czasie coś we mnie pękło, odezwałam się i powiedziałam mu co o nim myślę i tak od słowa do słowa rozmowa zeszła na inny tor, bardzo go polubiłam. Po 3 miesiącach zaczelismy ze sobą sypiać. Jak to u Was wyglądało? Kto zaczął?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-11-21 00:59:17)

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek

Kto zaczął ,kto winny,kto odpowiedzialny ?Kto bardziej ,kto mniej? Męczy Cię już coś tam z tyłu głowy ?,że chcesz być jego ofiarą na ochotnika ?,masz to co masz bo to Twój był wybór zgodziłaś się "pękając"a uwodzenie "czarowanie" na wzajem po prostu różnie wygląda, nie ma miejsca jak nie ma jakichś życzeń deficytów ,urojeń, roszczeń, ciekawości i zgody na to pozwolenia,jak nie ma się szczęścia w sobie  ,oczekiwania są potem problemem jeżeli macie inne co do tego układu relacji .
Co będzie  dalej ? smile
Ja to już nie pamiętam kto zaczął ja czy ona to dawne dzieje smile Pewnie ja bo to facet przeważnie zaczyna coś tam inicjować ale to dyskusyjne bo podobno kobieta wysyła sygnały rozpyla feromony smile ,a Ty pytasz kobiet.Na moje oko to dużo odpowiedzi nie będzie od kochanek .bo może ze dwie byłe kochanki  są na forum aktywne .Za to jest sporo zdradzonych żon ,ale nie obawiaj się większość Cię nie zabije ,bo ma poukładane w głowach i już nie chce krwi kochanek
Ja miałem chyba jak Ty byłem singlem ona żona w związku ,ale bez dzieci,masz moim zdaniem dużo gorzej, ale to względne i pokrętne trochę ,te dzieci to mordęga będzie dla Ciebie prawdopodobnie z czasem.
W sumie to kompletnie nieistotne kto pierwszy smile ,ale to dopiero u Ciebie 3 miesiąc to niewiele można Ci
napisać i chyba niewiele trafi do Ciebie z resztą nie pytasz o pewne rzeczy,to na siłę nie ma co Cę uszczęśliwiać czy apelować,dopowiadać smile umoralniać smile sama się ocenisz za powiedzmy pół roku .Wszystko jeszcze raczej przed Tobą .
Na razie baw się nic innego nie da rady,o ile nie jesteś jakimś trollem debiutantem smile

3 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-11-21 01:26:29)

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek

Oczywiście u Ciebie  będzie wyjątkowo z kochankiem , bo może tak być ,istnieje pewna szansa , kto wie ?
ale najczęściej to jest tak jak w tych wątkach bardzo to schematyczne te romanse w pracy i nie w pracy z żonatymi .
Siłą chyba Cię nie zaciągnął do łóżka ,nie szantażował,
a może to jest ten Twój Romeo taki socjonarcyzpsychopata,może samorodny talent  ,seksoholik ,albo przeszkolony przez jakieś siły nieczyste, albo przez filmiki na You Tube, taki swojski  Don Juan biegły w sztuce uwodzenia PUA, w podprogowych socjotechnikach wpływu na podświadomość ?
Chcesz wiedzieć czy miałaś szanse nie ulec ?

https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=122587
https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=124770

teraz to se możemy pogdybać stało się ,mogłaś nie mogłaś weszłaś w to na własne życzenie i tyle ale byłaś w konsekwencji gotowa i chętna.
Samo się nic nie dzieje raczej .

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek

Ja się o wszystkim dowiedziałam po fakcie.

Dzisiaj bym pewnie uciekła, gdzie pieprz rośnie, ale wtedy jakoś uwierzyłam, że po prostu jestem taka wspaniała, i że rozumiem tak dobrze jak nikt i nawet się bardzo zdziwiłam kilka miesięcy później, jak zostałam wymieniona na kolejny model, no bo przecież "nikt tak dobrze nie rozumiał, jak ja" :-DDD

Dziś się mogę z tego śmiać ale wtedy to był dla mnie Armagedon i jak się dowiedziałam, na czym stoję i jak się dowiedziałam, że już nie jestem potrzebna.

Musimy wiedzieć. Będziemy wiedzieć.
- David Hilbert

5

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
paslawek napisał/a:

Oczywiście u Ciebie  będzie wyjątkowo z kochankiem , bo może tak być ,istnieje pewna szansa , kto wie ?
ale najczęściej to jest tak jak w tych wątkach bardzo to schematyczne te romanse w pracy i nie w pracy z żonatymi .
Siłą chyba Cię nie zaciągnął do łóżka ,nie szantażował,
a może to jest ten Twój Romeo taki socjonarcyzpsychopata,może samorodny talent  ,seksoholik ,albo przeszkolony przez jakieś siły nieczyste, albo przez filmiki na You Tube, taki swojski  Don Juan biegły w sztuce uwodzenia PUA, w podprogowych socjotechnikach wpływu na podświadomość ?
Chcesz wiedzieć czy miałaś szanse nie ulec ?

teraz to se możemy pogdybać stało się ,mogłaś nie mogłaś weszłaś w to na własne życzenie i tyle ale byłaś w konsekwencji gotowa i chętna.
Samo się nic nie dzieje raczej .

Niczego od niego nie oczekuje, on tez mi nic nie obiecuje, nie jest typowym kochankiem, który nawija makaron na uszy, jesteśmy ze sobą szczerzy i mówimy sobie wszystko. Dla mnie to jest po prostu zabawa, nie mam czasu ani ochoty na związek ze względu na moja obecna sytuacje życiowa.
Byłam ciekawa czy to rzeczywiście kobiety uwodzą cudzych mężów tak jak to na wszystkich forach piszą, a oni biedni osaczeni nie potrafią odmówić, ponieważ krwi wystarcza na zasilenie tylko jednej części ciała.
Jednak to facet zaczyna całe to zamieszanie, zatem zdradzone żony, miejcie pretensje tylko do siebie.

6 Ostatnio edytowany przez ulle (2021-11-21 09:49:28)

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek

Kochanko, aż się zalogowałam.
Kochanko, trzeba przyznać, że z Twoimi poglądami na tego rodzaju układy trafiłaś się temu żonatemu niczym ślepej kurze ziarno. On zaczął, więc to wina żony, która należycie nie starała się o to, by ten cudowny menszczyzna nie poszedł w długą.
Dziecko też się nie liczy, no jaki to problem? W końcu to czyjeś tam dziecko. Nie Twoja sprawa.
Ty niczego nie oczekujesz ( na razie przynajmniej), on też niczego nie obiecuje.
I Ciebie i jego tylko coś zaswedzialo w kroku, więc spotykacie się na bzykanie, bo to taka fajna zabawa. Grunt to cieszyć się życiem i dobrze bawić.
Idealny materiał na boczniarke z Ciebie.
Pewnie nie masz żadnych zainteresowań, żadnego hobby, różne sprawy życiowe układają Ci się na jakąś trójkę z minusem, więc teraz poczułaś się nareszcie wyróżniona przez los, skoro trafił Ci się kochanek.
No gratuluję Ci.
Baw się dobrze, jednak bądź ostrożna, bo choroby chodzą po ludziach, a goowno ma to do siebie, że zawsze wypływa na wierzch.
Ten się śmieje, kto śmieje się ostatni.

No chyba że jesteś trollem, który ma płacone za zakładanie jakiegoś wątku i wymyśla różne historie, żeby dorobić.
Powodzenia.

I jeszcze jedno.
Nie wiem jak tam u Ciebie z weekendami, czy on znika na weekendy, czy znajduje jakie dwie godziny czasu, by się z Tobą spotkać w wiadomym celu, ale ciekawi mnie, co ze świętami, które zbliżają się wielkimi krokami. Jak to jest nie planować świat z niby bliska osobą i siedzieć samotnie w domu czekając, aż kochanek wyrwie się na chwilę z chałupy, by wykonać krótki telefon do kochanki, o ile w ogóle to zrobi.
Pewnie wigilię zrobicie sobie w łóżku jakiś tydzień przed świętami? A co z innymi atrybutami świątecznymi? Nowoczesny mąż, czyli Twój facet będzie przez te dwa dni w roku super tata i super mężem itd.
No koleżanko, wchodź w to dalej. Fajnego chlopa sobie wybrałaś.
Przyjdzie czas, gdy gorzko Ty zaplaczesz za swoje lekkie podejście do tak poważnych spraw w życiu.

7

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek

Napisze Ci tak. Sama przechodzę przez bardzo trudny okres, facet mnie zdradził. Wyobraź sobie, że cały mój świat legł w gruzach, robisz to samo świadomie krzywdę jakiejś kobiecie, która wychowuje dziecko i troszczy się o męża oraz dom. Wplatalas się w jakieś chore akcje, być może takich jak Ty tamten mężczyzna miał, będzie miał kilka, może nawet kilkanaście, właśnie dałaś mu przyzwolenie, że może to robić... Nie przyszło Ci na myśl, że krzywdzisz innych? Nie szanujesz się przystępując na to, oczywiście przeczytasz te słowa i puścisz w niepamięć. Jak Ty sama nie zaczniesz się szanować, to nikt Cienie nie będzie szanował. Skończyłabym ten romans, zanim zanurzysz się w większym bagnie niż jesteś. Pomyśl ile bólu będzie nosiła ta kobieta, kiedy się dowie o tym. Wiesz, że jest coś takiego w życiu jak KARMA? PAMIĘTAJ, WRACA Z DWOJONA SIŁA, TO CO DAJESZ, TO SAMO OTRZYMASZ. Pozdrawiam

8

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
pysia0609 napisał/a:

Napisze Ci tak. Sama przechodzę przez bardzo trudny okres, facet mnie zdradził. Wyobraź sobie, że cały mój świat legł w gruzach, robisz to samo świadomie krzywdę jakiejś kobiecie, która wychowuje dziecko i troszczy się o męża oraz dom. Wplatalas się w jakieś chore akcje, być może takich jak Ty tamten mężczyzna miał, będzie miał kilka, może nawet kilkanaście, właśnie dałaś mu przyzwolenie, że może to robić... Nie przyszło Ci na myśl, że krzywdzisz innych? Nie szanujesz się przystępując na to, oczywiście przeczytasz te słowa i puścisz w niepamięć. Jak Ty sama nie zaczniesz się szanować, to nikt Cienie nie będzie szanował. Skończyłabym ten romans, zanim zanurzysz się w większym bagnie niż jesteś. Pomyśl ile bólu będzie nosiła ta kobieta, kiedy się dowie o tym. Wiesz, że jest coś takiego w życiu jak KARMA? PAMIĘTAJ, WRACA Z DWOJONA SIŁA, TO CO DAJESZ, TO SAMO OTRZYMASZ. Pozdrawiam

Przemawiasz do niewlasciwej osoby. Koleżanka żyje według maksymy "baw się" oraz " żona sama sobie winna".

Żyj tak, aby nikt przez Ciebie nie płakał.

9

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
Bi_bi napisał/a:

Jednak to facet zaczyna całe to zamieszanie, zatem zdradzone żony, miejcie pretensje tylko do siebie.

Skoro facet zaczyna, to dlaczego to żona ma mieć pretensje do siebie? O.o

10

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
Bi_bi napisał/a:

Jednak to facet zaczyna całe to zamieszanie, zatem zdradzone żony, miejcie pretensje tylko do siebie.

Oj a ja Ci w takim razie gorąco życzę zobaczenia takiej sytuacji z perspektywy tej "drugiej strony".

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

11

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
ulle napisał/a:

Kochanko, aż się zalogowałam.
Kochanko, trzeba przyznać, że z Twoimi poglądami na tego rodzaju układy trafiłaś się temu żonatemu niczym ślepej kurze ziarno. On zaczął, więc to wina żony, która należycie nie starała się o to, by ten cudowny menszczyzna nie poszedł w długą.
Dziecko też się nie liczy, no jaki to problem? W końcu to czyjeś tam dziecko. Nie Twoja sprawa.
Ty niczego nie oczekujesz ( na razie przynajmniej), on też niczego nie obiecuje.
I Ciebie i jego tylko coś zaswedzialo w kroku, więc spotykacie się na bzykanie, bo to taka fajna zabawa. Grunt to cieszyć się życiem i dobrze bawić.
Idealny materiał na boczniarke z Ciebie.
Pewnie nie masz żadnych zainteresowań, żadnego hobby, różne sprawy życiowe układają Ci się na jakąś trójkę z minusem, więc teraz poczułaś się nareszcie wyróżniona przez los, skoro trafił Ci się kochanek.
No gratuluję Ci.
Baw się dobrze, jednak bądź ostrożna, bo choroby chodzą po ludziach, a goowno ma to do siebie, że zawsze wypływa na wierzch.
Ten się śmieje, kto śmieje się ostatni.

No chyba że jesteś trollem, który ma płacone za zakładanie jakiegoś wątku i wymyśla różne historie, żeby dorobić.
Powodzenia.

I jeszcze jedno.
Nie wiem jak tam u Ciebie z weekendami, czy on znika na weekendy, czy znajduje jakie dwie godziny czasu, by się z Tobą spotkać w wiadomym celu, ale ciekawi mnie, co ze świętami, które zbliżają się wielkimi krokami. Jak to jest nie planować świat z niby bliska osobą i siedzieć samotnie w domu czekając, aż kochanek wyrwie się na chwilę z chałupy, by wykonać krótki telefon do kochanki, o ile w ogóle to zrobi.
Pewnie wigilię zrobicie sobie w łóżku jakiś tydzień przed świętami? A co z innymi atrybutami świątecznymi? Nowoczesny mąż, czyli Twój facet będzie przez te dwa dni w roku super tata i super mężem itd.
No koleżanko, wchodź w to dalej. Fajnego chlopa sobie wybrałaś.
Przyjdzie czas, gdy gorzko Ty zaplaczesz za swoje lekkie podejście do tak poważnych spraw w życiu.


Mam swoje życie prywatne, mam przyjaciół, hobby, dlatego on jest tylko dodatkiem. Nieraz ja mu odmawiałam spotkania, nie odebrałam telefonu lub nie odpisałam na wiadomości, bo mam swoje sprawy i on nie jest priorytetem, nie siedzę z telefonem w ręku w oczekiwaniu na niego tak jak opisują to inne kochanki.
Większość facetów których znam jest żonatych, są szczęśliwi w związkach i nawet nie myślą o zdradzie. On nie jest szczesliwy, wiem jak zachowuje się jego żona, wiem co ludzie o niej mówią, dlatego on to robi. On na prawdę starał się i chciał to naprawić, sama mu w tym starałam się pomoc. Wiem ze nadal próbuje i się stara mimo tego co robi ze mną, ale ona jest nierefolowalna.
Wciąż uważam, ze to ona jest winna tego co sie stało, a nie ja.

12

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
SaraS napisał/a:
Bi_bi napisał/a:

Jednak to facet zaczyna całe to zamieszanie, zatem zdradzone żony, miejcie pretensje tylko do siebie.

Skoro facet zaczyna, to dlaczego to żona ma mieć pretensje do siebie? O.o


Bo gdyby dbała o to małżeństwo, zachowywała się normalnie, to by tego nie zrobił

13

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
Lady Loka napisał/a:
Bi_bi napisał/a:

Jednak to facet zaczyna całe to zamieszanie, zatem zdradzone żony, miejcie pretensje tylko do siebie.

Oj a ja Ci w takim razie gorąco życzę zobaczenia takiej sytuacji z perspektywy tej "drugiej strony".

Wiem jak to jest być „z tej drugiej strony” bo mąż mnie zdradzał i gdyby nie okazało się, ze jestem w ciąży, to bym go zostawiła. Ja się starałam, ale jego matka mnie nieakceptowała i sam się przyznał po 7 latach, ze to ona była powodem rozpadu naszego małżeństwa. Słuchał od niej ciagle jaka jestem zła, beznadziejna, okropna i uwierzył w to. Jej się nie podobało to, ze jestem młoda, wesoła, dbam o siebie. Ona by wolała taka typowa babę ze wsi z nieogolonymi nogami, która rano zajmie się gospodarstwem, zabije kurę. Pozniej bardzo tego żałował, ale było za pozno. Moja pewność siebie bardzo ucierpiała przez to, bardzo mnie to bolało, zamknęłam się w sobie. W jego przypadku jest inna sytuacja, to ona jest toksyczna.

14

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek

Bi_bi, widzę, że należysz do osób, które szukają zawsze winy w innych. U niego winna okrutna żona, u Ciebie- teściowa. Spójrz na siebie, zrób rachunek sumienia. Nie masz sobie nic do zarzucenia? Jesteś w porządku wobec innych ludzi?

Żyj tak, aby nikt przez Ciebie nie płakał.

15

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
pysia0609 napisał/a:

Napisze Ci tak. Sama przechodzę przez bardzo trudny okres, facet mnie zdradził. Wyobraź sobie, że cały mój świat legł w gruzach, robisz to samo świadomie krzywdę jakiejś kobiecie, która wychowuje dziecko i troszczy się o męża oraz dom. Wplatalas się w jakieś chore akcje, być może takich jak Ty tamten mężczyzna miał, będzie miał kilka, może nawet kilkanaście, właśnie dałaś mu przyzwolenie, że może to robić... Nie przyszło Ci na myśl, że krzywdzisz innych? Nie szanujesz się przystępując na to, oczywiście przeczytasz te słowa i puścisz w niepamięć. Jak Ty sama nie zaczniesz się szanować, to nikt Cienie nie będzie szanował. Skończyłabym ten romans, zanim zanurzysz się w większym bagnie niż jesteś. Pomyśl ile bólu będzie nosiła ta kobieta, kiedy się dowie o tym. Wiesz, że jest coś takiego w życiu jak KARMA? PAMIĘTAJ, WRACA Z DWOJONA SIŁA, TO CO DAJESZ, TO SAMO OTRZYMASZ. Pozdrawiam


Czytałam Twój post, Ty byłaś wobec niego w porządku, starałaś się, kochałaś go, dbałaś o niego. Ja nie neguje, ze jego żona mu pierze brudne skarpety, gotuje, super opiekuje się dzieckiem. Wiem o tym, ale jezeli chodzi o inne kwestie, to jest bardzo toksyczna. Wiem to nie tylko od niego. On nie ma prawa mieć znajomych, ona tez ich nie ma. Ma pretensje do niego o to, ze ma hobby i nie pozwala mu się w tym realizować. Ciagle podcina mu skrzydła, wiecznie chodzi niezadowolona, zawsze jest na „nie”, a on się stara. Przez 3 miesiące próbowałam naprawić ich związek, chciałam żeby ją zrozumiał, sama próbowałam ja zrozumieć, ale nie da sie.

16

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek

Bi_bi, na poczatku zwykle jest fajnie, a Wy spotykacie się zaledwie 3 msc. Tak jak pisał paslavek, schody zaczną się tak za kolejne 3, do roku.
Nawet jeśli teraz uważasz, że masz nad wszystkim kontrolę i nie czujesz "winna" bo ona zaczął, a w ogóle to żona toksyczna itd. Taki romans nigdy nie pozostaje bez wpływu na psychikę/życie.
Tylko nie o winę tu chodzi, bo decyzję o zdradzie swojej żony podjął on, a Ty na współudział się zgodziłaś.
Teraz jeszcze oboje na adrenalinie jedziecie ale z czasem ten układ zacznie uwierać i to bardzo, człowiek się przecież przyzwyczaja, angażuje... Teraz jeszcze myślisz, że jesteś w tym układzie górą bo on się przecież starał ale to się zmieni kiedy on już nie będzie miał dla Ciebie czasu czy zacznie olewać, a jeszcze w pracy zaczną plotkować.
Także Twoje dotychczasowe pojęcie o romansie jest znikome, porozmawiamy za pół roku. Jestem na 100% pewna, że zmienisz swoje podejście i ocenę.

17

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
Alea napisał/a:

Bi_bi, widzę, że należysz do osób, które szukają zawsze winy w innych. U niego winna okrutna żona, u Ciebie- teściowa. Spójrz na siebie, zrób rachunek sumienia. Nie masz sobie nic do zarzucenia? Jesteś w porządku wobec innych ludzi?

Nie szukam winy u innych, akurat w tych obu przytoczonych przypadkach bylam w porządku. Mogę podać przykłam kiedy w porządku nie bylam, nie mam problemu z przyznaniem się do winy. Jak jeszcze bylam nastolatką, to nie lubiłam jednej dziewczyny i z premedytacja rozwaliłam jej związek, po czym olałam faceta.
Długo przed naszym romansem sie bronilam, zanim cokolwiek zrobilam, to musiałam się upewnić, ze to co mówi jest prawda.

18 Ostatnio edytowany przez ulle (2021-11-21 11:38:27)

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
Bi_bi napisał/a:
ulle napisał/a:

Kochanko, aż się zalogowałam.
Kochanko, trzeba przyznać, że z Twoimi poglądami na tego rodzaju układy trafiłaś się temu żonatemu niczym ślepej kurze ziarno. On zaczął, więc to wina żony, która należycie nie starała się o to, by ten cudowny menszczyzna nie poszedł w długą.
Dziecko też się nie liczy, no jaki to problem? W końcu to czyjeś tam dziecko. Nie Twoja sprawa.
Ty niczego nie oczekujesz ( na razie przynajmniej), on też niczego nie obiecuje.
I Ciebie i jego tylko coś zaswedzialo w kroku, więc spotykacie się na bzykanie, bo to taka fajna zabawa. Grunt to cieszyć się życiem i dobrze bawić.
Idealny materiał na boczniarke z Ciebie.
Pewnie nie masz żadnych zainteresowań, żadnego hobby, różne sprawy życiowe układają Ci się na jakąś trójkę z minusem, więc teraz poczułaś się nareszcie wyróżniona przez los, skoro trafił Ci się kochanek.
No gratuluję Ci.
Baw się dobrze, jednak bądź ostrożna, bo choroby chodzą po ludziach, a goowno ma to do siebie, że zawsze wypływa na wierzch.
Ten się śmieje, kto śmieje się ostatni.

No chyba że jesteś trollem, który ma płacone za zakładanie jakiegoś wątku i wymyśla różne historie, żeby dorobić.
Powodzenia.

I jeszcze jedno.
Nie wiem jak tam u Ciebie z weekendami, czy on znika na weekendy, czy znajduje jakie dwie godziny czasu, by się z Tobą spotkać w wiadomym celu, ale ciekawi mnie, co ze świętami, które zbliżają się wielkimi krokami. Jak to jest nie planować świat z niby bliska osobą i siedzieć samotnie w domu czekając, aż kochanek wyrwie się na chwilę z chałupy, by wykonać krótki telefon do kochanki, o ile w ogóle to zrobi.
Pewnie wigilię zrobicie sobie w łóżku jakiś tydzień przed świętami? A co z innymi atrybutami świątecznymi? Nowoczesny mąż, czyli Twój facet będzie przez te dwa dni w roku super tata i super mężem itd.
No koleżanko, wchodź w to dalej. Fajnego chlopa sobie wybrałaś.
Przyjdzie czas, gdy gorzko Ty zaplaczesz za swoje lekkie podejście do tak poważnych spraw w życiu.


Mam swoje życie prywatne, mam przyjaciół, hobby, dlatego on jest tylko dodatkiem. Nieraz ja mu odmawiałam spotkania, nie odebrałam telefonu lub nie odpisałam na wiadomości, bo mam swoje sprawy i on nie jest priorytetem, nie siedzę z telefonem w ręku w oczekiwaniu na niego tak jak opisują to inne kochanki.
Większość facetów których znam jest żonatych, są szczęśliwi w związkach i nawet nie myślą o zdradzie. On nie jest szczesliwy, wiem jak zachowuje się jego żona, wiem co ludzie o niej mówią, dlatego on to robi. On na prawdę starał się i chciał to naprawić, sama mu w tym starałam się pomoc. Wiem ze nadal próbuje i się stara mimo tego co robi ze mną, ale ona jest nierefolowalna.
Wciąż uważam, ze to ona jest winna tego co sie stało, a nie ja.

Zapytam więc inaczej- po co Ci coś takiego?
Czy odczuwasz z tego układu jakąś satysfakcję? Myślisz, że cały ten romans ma jakąś dobrą przyszłość?
Po uja Ci takie coś?
Przyssalas się do jakiejś rodziny i to jest szczytem Twoich marzeń i ambicji?
Nieważne jaka jest ta żona, może beznadziejna, a może nie. To jaka ona jest jest problemem jej i jej męża.
Co Tobie do tego? Niech kisza się we własnym sosie albo niech się rozstaną. Ciebie to nie dotyczy i nie powinno obchodzić.
Brzmisz tak, jakbyś nagle solidaryzowała się z tym mężem i tak Ci oto szkoda tego biedaka, że chcesz tej niedobrej żonie pokazać, że Ty jej pokażesz gdzie raki zimują.
Naprawdę aż tak bardzo obchodzi Cię ta kobieta? Toż niech ona będzie sobą, a jej mąż niech problemy z nią rozwiązuje sam.
Napisałaś, że on od lat walczy o to małżeństwo i próbuje dogadać się żona, ale nic mu z tego nie wychodzi.
Nawet jeśli to prawda, to co Ciebie obchodzi, jak układa się jego małżeństwo?
Uznał więc, że znalezienie sobie kochanki będzie najlepszym sposobem na to, by umilić sobie życie. On mówi Ci takie rzeczy, a Ty siedzisz, słuchasz tego i nic nie pyka Ci w głowie? Nie czujesz się obrażona? Nie widzisz, że on nie ma Ci niczego do zaoferowania? Czy jesteś materacem tego małżeństwa, że wszystko, co on mówi przyjmujesz z lekkim sercem ma wiarę?
Tam jest przecież małe dziecko.
Skoro masz fajne życie poza nim i na razie potrafisz uważać tego żonatego tylko jako dodatek, to pytam po raz kolejny- po cholerę Ci coś takiego w życiu? Mało masz problemów?
Pierwsza Twoja reakcja na zakusy żonatego była zdrowa i dobra dla Ciebie.
Potem jednak uleglas i na własne życzenie weszłaś w bagno.
Aż tak bardzo siebie za coś nie lubisz, że robisz sobie krzywdę?
Naprawdę, dobrze Ci radzę. Wyplacz się z tego układu bez dobrego jutra.

19

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
ulle napisał/a:
Bi_bi napisał/a:
ulle napisał/a:

Kochanko, aż się zalogowałam.
Kochanko, trzeba przyznać, że z Twoimi poglądami na tego rodzaju układy trafiłaś się temu żonatemu niczym ślepej kurze ziarno. On zaczął, więc to wina żony, która należycie nie starała się o to, by ten cudowny menszczyzna nie poszedł w długą.
Dziecko też się nie liczy, no jaki to problem? W końcu to czyjeś tam dziecko. Nie Twoja sprawa.
Ty niczego nie oczekujesz ( na razie przynajmniej), on też niczego nie obiecuje.
I Ciebie i jego tylko coś zaswedzialo w kroku, więc spotykacie się na bzykanie, bo to taka fajna zabawa. Grunt to cieszyć się życiem i dobrze bawić.
Idealny materiał na boczniarke z Ciebie.
Pewnie nie masz żadnych zainteresowań, żadnego hobby, różne sprawy życiowe układają Ci się na jakąś trójkę z minusem, więc teraz poczułaś się nareszcie wyróżniona przez los, skoro trafił Ci się kochanek.
No gratuluję Ci.
Baw się dobrze, jednak bądź ostrożna, bo choroby chodzą po ludziach, a goowno ma to do siebie, że zawsze wypływa na wierzch.
Ten się śmieje, kto śmieje się ostatni.

No chyba że jesteś trollem, który ma płacone za zakładanie jakiegoś wątku i wymyśla różne historie, żeby dorobić.
Powodzenia.

I jeszcze jedno.
Nie wiem jak tam u Ciebie z weekendami, czy on znika na weekendy, czy znajduje jakie dwie godziny czasu, by się z Tobą spotkać w wiadomym celu, ale ciekawi mnie, co ze świętami, które zbliżają się wielkimi krokami. Jak to jest nie planować świat z niby bliska osobą i siedzieć samotnie w domu czekając, aż kochanek wyrwie się na chwilę z chałupy, by wykonać krótki telefon do kochanki, o ile w ogóle to zrobi.
Pewnie wigilię zrobicie sobie w łóżku jakiś tydzień przed świętami? A co z innymi atrybutami świątecznymi? Nowoczesny mąż, czyli Twój facet będzie przez te dwa dni w roku super tata i super mężem itd.
No koleżanko, wchodź w to dalej. Fajnego chlopa sobie wybrałaś.
Przyjdzie czas, gdy gorzko Ty zaplaczesz za swoje lekkie podejście do tak poważnych spraw w życiu.


Mam swoje życie prywatne, mam przyjaciół, hobby, dlatego on jest tylko dodatkiem. Nieraz ja mu odmawiałam spotkania, nie odebrałam telefonu lub nie odpisałam na wiadomości, bo mam swoje sprawy i on nie jest priorytetem, nie siedzę z telefonem w ręku w oczekiwaniu na niego tak jak opisują to inne kochanki.
Większość facetów których znam jest żonatych, są szczęśliwi w związkach i nawet nie myślą o zdradzie. On nie jest szczesliwy, wiem jak zachowuje się jego żona, wiem co ludzie o niej mówią, dlatego on to robi. On na prawdę starał się i chciał to naprawić, sama mu w tym starałam się pomoc. Wiem ze nadal próbuje i się stara mimo tego co robi ze mną, ale ona jest nierefolowalna.
Wciąż uważam, ze to ona jest winna tego co sie stało, a nie ja.

Zapytam więc inaczej- po co Ci coś takiego?
Czy odczuwasz z tego układu jakąś satysfakcję? Myślisz, że cały ten romans ma jakąś dobrą przyszłość?
Po uja Ci takie coś?
Przyssalas się do jakiejś rodziny i to jest szczytem Twoich marzeń i ambicji?
Nieważne jaka jest ta żona, może beznadziejna, a może nie. To jaka ona jest jest problemem jej i jej męża.
Co Tobie do tego? Niech kisza się we własnym sosie albo niech się rozstaną. Ciebie to nie dotyczy i nie powinno obchodzić.
Brzmisz tak, jakbyś nagle solidaryzowała się z tym mężem i tak Ci oto szkoda tego biedaka, że chcesz tej niedobrej żonie pokazać, że Ty jej pokażesz gdzie raki zimują.
Naprawdę aż tak bardzo obchodzi Cię ta kobieta? Toż niech ona będzie sobą, a jej mąż niech problemy z nią rozwiązuje sam.
Napisałaś, że on od lat walczy o to małżeństwo i próbuje dogadać się żona, ale nic mu z tego nie wychodzi.
Nawet jeśli to prawda, to co Ciebie obchodzi, jak układa się jego małżeństwo?
Uznał więc, że znalezienie sobie kochanki będzie najlepszym sposobem na to, by umilić sobie życie. On mówi Ci takie rzeczy, a Ty siedzisz, słuchasz tego i nic nie pyka Ci w głowie? Nie czujesz się obrażona? Nie widzisz, że on nie ma Ci niczego do zaoferowania? Czy jesteś materacem tego małżeństwa, że wszystko, co on mówi przyjmujesz z lekkim sercem ma wiarę?
Tam jest przecież małe dziecko.
Skoro masz fajne życie poza nim i na razie potrafisz uważać tego żonatego tylko jako dodatek, to pytam po raz kolejny- po cholerę Ci coś takiego w życiu? Mało masz problemów?
Pierwsza Twoja reakcja na zakusy żonatego była zdrowa i dobra dla Ciebie.
Potem jednak uleglas i na własne życzenie weszłaś w bagno.
Aż tak bardzo siebie za coś nie lubisz, że robisz sobie krzywdę?
Naprawdę, dobrze Ci radzę. Wyplacz się z tego układu bez dobrego jutra.


Brnę w to dlatego, że nigdy nie miałam satysfakcji z seksu, mialam w życiu 2 partnerów i chciałam zobaczyć dlaczego każdy uważa, ze to jest takie super, z nim mi się to powoli udaje. Teraz jestem jeszcze młoda, później może być za pozno, czuje ze życie mi ucieka przez palce. Nie jestem zdolna do związku, na pewno nie po tym co w życiu przeszłam. Każdego faceta odrzucam, a nie narzekam na powodzenie u mężczyzn, wiec nie wskoczyłam do łóżka pierwszemu lepszemu. Ten układ mi się podoba. Nie pcham się w ich małżeństwo, on sam mi o tym opowiada, zwierza mi się. Czułabym się przedmiotowo gdyby mi zależało, a on by udawał, ze go obchodzę dla własnych korzyści. To jest za obustronna zgoda. Mysle ze nawet jak przestaniemy ze sobą sypiać, to zostaniemy znajomymi.

20 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-11-21 12:02:12)

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
Bi_bi napisał/a:
SaraS napisał/a:
Bi_bi napisał/a:

Jednak to facet zaczyna całe to zamieszanie, zatem zdradzone żony, miejcie pretensje tylko do siebie.

Skoro facet zaczyna, to dlaczego to żona ma mieć pretensje do siebie? O.o


Bo gdyby dbała o to małżeństwo, zachowywała się normalnie, to by tego nie zrobił

Opisujesz też siebie jaką byłaś żoną ? To znaczy że Ty też nie zachowywałaś się normalnie.Potrafisz to ocenić znaczy siebie samą ?

Też musiałaś być beznadziejna skoro mąż Ciebie zdradzał - niereformowalna .
Strasznie naiwna jesteś ,albo ci tak na razie wygodnie wierzyć w to co kochanek ci gada o żonie ,
Jak mu pomagałaś to ciekawe spowiada się Tobie ,doradzasz mu,przytakujesz ,przyznajesz rację - robiąc mu  loda w kiblu smile
Daj spokój no sorry ,bardzo głupio się tłumaczysz i usprawiedliwiasz też mało oryginalnie,marne to Twoje ratownictwo ,baw się tylko się nie przywiązuj ,ale to trudne jak nie jesteś szczęśliwa ze sobą i oszukujesz samą siebie to nawet nie wiesz kiedy się emocjonalnie uzależnisz od niego.

21

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek

Jak ta żona taka straszna i niereformowalna to niech ida na terapie par albo sie rozstaną. Proste.

Zadajesz sie z oszustem i zdrajcą, ale wiadomo dla kazdego jego historia jest wyjątkowa.

Fajnie, ze napisałas. Tylko potwierdziłas to co mysle o związkach na boku.

22

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
Bi_bi napisał/a:

Niczego od niego nie oczekuje, on tez mi nic nie obiecuje, ... Dla mnie to jest po prostu zabawa, nie mam czasu ani ochoty na związek ...

Może po prostu się bawcie bez zobowiązań, bez komplikacji.



Byłam ciekawa czy to rzeczywiście kobiety uwodzą cudzych mężów ...

Dwoje ludzi się sobie spodobało, i w końcu razem mają seks, może przyjaźń, relację. Tyle filozofii...

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

23 Ostatnio edytowany przez ulle (2021-11-21 12:17:12)

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
Bi_bi napisał/a:
ulle napisał/a:
Bi_bi napisał/a:

Mam swoje życie prywatne, mam przyjaciół, hobby, dlatego on jest tylko dodatkiem. Nieraz ja mu odmawiałam spotkania, nie odebrałam telefonu lub nie odpisałam na wiadomości, bo mam swoje sprawy i on nie jest priorytetem, nie siedzę z telefonem w ręku w oczekiwaniu na niego tak jak opisują to inne kochanki.
Większość facetów których znam jest żonatych, są szczęśliwi w związkach i nawet nie myślą o zdradzie. On nie jest szczesliwy, wiem jak zachowuje się jego żona, wiem co ludzie o niej mówią, dlatego on to robi. On na prawdę starał się i chciał to naprawić, sama mu w tym starałam się pomoc. Wiem ze nadal próbuje i się stara mimo tego co robi ze mną, ale ona jest nierefolowalna.
Wciąż uważam, ze to ona jest winna tego co sie stało, a nie ja.

Zapytam więc inaczej- po co Ci coś takiego?
Czy odczuwasz z tego układu jakąś satysfakcję? Myślisz, że cały ten romans ma jakąś dobrą przyszłość?
Po uja Ci takie coś?
Przyssalas się do jakiejś rodziny i to jest szczytem Twoich marzeń i ambicji?
Nieważne jaka jest ta żona, może beznadziejna, a może nie. To jaka ona jest jest problemem jej i jej męża.
Co Tobie do tego? Niech kisza się we własnym sosie albo niech się rozstaną. Ciebie to nie dotyczy i nie powinno obchodzić.
Brzmisz tak, jakbyś nagle solidaryzowała się z tym mężem i tak Ci oto szkoda tego biedaka, że chcesz tej niedobrej żonie pokazać, że Ty jej pokażesz gdzie raki zimują.
Naprawdę aż tak bardzo obchodzi Cię ta kobieta? Toż niech ona będzie sobą, a jej mąż niech problemy z nią rozwiązuje sam.
Napisałaś, że on od lat walczy o to małżeństwo i próbuje dogadać się żona, ale nic mu z tego nie wychodzi.
Nawet jeśli to prawda, to co Ciebie obchodzi, jak układa się jego małżeństwo?
Uznał więc, że znalezienie sobie kochanki będzie najlepszym sposobem na to, by umilić sobie życie. On mówi Ci takie rzeczy, a Ty siedzisz, słuchasz tego i nic nie pyka Ci w głowie? Nie czujesz się obrażona? Nie widzisz, że on nie ma Ci niczego do zaoferowania? Czy jesteś materacem tego małżeństwa, że wszystko, co on mówi przyjmujesz z lekkim sercem ma wiarę?
Tam jest przecież małe dziecko.
Skoro masz fajne życie poza nim i na razie potrafisz uważać tego żonatego tylko jako dodatek, to pytam po raz kolejny- po cholerę Ci coś takiego w życiu? Mało masz problemów?
Pierwsza Twoja reakcja na zakusy żonatego była zdrowa i dobra dla Ciebie.
Potem jednak uleglas i na własne życzenie weszłaś w bagno.
Aż tak bardzo siebie za coś nie lubisz, że robisz sobie krzywdę?
Naprawdę, dobrze Ci radzę. Wyplacz się z tego układu bez dobrego jutra.


Brnę w to dlatego, że nigdy nie miałam satysfakcji z seksu, mialam w życiu 2 partnerów i chciałam zobaczyć dlaczego każdy uważa, ze to jest takie super, z nim mi się to powoli udaje. Teraz jestem jeszcze młoda, później może być za pozno, czuje ze życie mi ucieka przez palce. Nie jestem zdolna do związku, na pewno nie po tym co w życiu przeszłam. Każdego faceta odrzucam, a nie narzekam na powodzenie u mężczyzn, wiec nie wskoczyłam do łóżka pierwszemu lepszemu. Ten układ mi się podoba. Nie pcham się w ich małżeństwo, on sam mi o tym opowiada, zwierza mi się. Czułabym się przedmiotowo gdyby mi zależało, a on by udawał, ze go obchodzę dla własnych korzyści. To jest za obustronna zgoda. Mysle ze nawet jak przestaniemy ze sobą sypiać, to zostaniemy znajomymi.

No tak. Właściwie to domyślałam się dlaczego chcesz w tym tkwić.
Może Cię zaskoczę, ale w gruncie rzeczy rozumiem Twoje motywacje.
Chcesz jakby sama sobie udowodnić, że nie jesteś oziębła, niezdolna do orgazmu, tylko że masz w tym zakresie duży potencjał i fakt, iż do tej pory musiałaś udawać w łóżku był tylko kwestia złego doboru kochanka, a nie wynikiem Twojej oziębłości.

Ja swego czasu też wpadłam w taka pułapkę, gdyż długie lata było mi wprawdzie miło ze swoimi facetami, jednak nigdy, z żadnym z nich nie przeżyłam orgazmu takiego, o jakim obie teraz piszemy.
Też myślałam, że jestem oziębła, ale nie przejmowałam się tym specjalnie, bo swoje tak czy siak z seksu i tak wyciągałam. Potem pojawił się facet, mega nieodpowiedni dla mnie, znajomość totalnie bez przyszłości, jednak ja tak strasznie chciałam z nim być, że orgazm zapisał mi się w głowie ( orgazm kobiety zawsze jest w jej głowie), że on niewiele musiał z siebie dawać, a ja i tak miałam z nim to, co trzeba.
Zrozumiałam więc, że wcale nie jestem oziębła, tylko że wreszcie trafiłam na swojego.
Nic jednak z tego "zwiazku' nie wyszło, ale nie dlatego że był żonaty, nie był nigdy niczyim mężem.
Autorko, ciężko Ci więc będzie zrezygnować z tego układu, bo u Ciebie to chyba kwestia tego, że musisz sama siebie podbudować, coś sobie udowodnić itd.
Jest więc tak, że na ten moment jesteście sobie nawzajem potrzebni. On znalazł w Tobie odskocznię od niewłaściwej dla niego żony, a Ty cieszysz się z tego, że nareszcie czujesz to, co trzeba idąc z facetem do łóżka.

Smutny układ, bo bez żadnego jutra.

Co mogę powiedzieć? Nie zakochuj się w tym facecie nigdy, traktuj go przedmiotowo, tak zresztą, jak i on traktuje Ciebie i cały czas miej zakodowane w głowie, że rzecz jest do zakończenia.

Zapytaj go też, jak zamierza spędzić święta i sylwestra. Czy będziesz fajnie czuła się z tym, że niby mając faceta sylwestra spędzisz jednak sama?
Może to będzie dla Ciebie jakimś przełomem? Tego serdecznie Ci życzę, a także tego, byś nie myślała o sobie, że jesteś oziębła.
Nie ma kobiet oziębłych.

24

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
Bi_bi napisał/a:
SaraS napisał/a:
Bi_bi napisał/a:

Jednak to facet zaczyna całe to zamieszanie, zatem zdradzone żony, miejcie pretensje tylko do siebie.

Skoro facet zaczyna, to dlaczego to żona ma mieć pretensje do siebie? O.o


Bo gdyby dbała o to małżeństwo, zachowywała się normalnie, to by tego nie zrobił

Może. A może nie. Nie wiesz, co by zrobił, z prostego powodu: jeśli oszukuje żonę, z dowolnego powodu, nie jest godny zaufania.

Chociaż oczywiście nikt nie broni Ci żyć w przeswiadczeniu, że Ty go znasz, Ty wiesz, Ciebie by nie oszukał. Co zabawne, jego żona zapewne myśli tak samo.

Bardzo próbujesz podkreślać różnice między Tobą a innymi kochankami (Ty nie czekasz, jak one, masz swoje życie, nie jesteś na każde skinienie, wiesz, że nic sobie nie obiecywaliscie), ale to tylko powierzchowność. W rzeczywistości masz takie same przekonania jak reszta: żona sobie zasłużyła, biedny misiaczek, starał się, ale nie wyszło, żona niedobra i go nie zna, Ty dobra i jako jedyna znasz go naprawdę. I przede wszystkim tak jak one widzisz w tym wyjątkową historię, a w sobie - kogoś wyjątkowego w tej historii. A to ułuda. Historia jak wszystkie i Ty - też jak wszystkie.

25

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek

Tak już chyba jest, że niektóre kobiety bardziej nadają sie na kochanki, niż na żony.
To w sumie ciekawe.
(ja wychodzę z założenia, że kazdy ma swój rozum, no i faktem jest, że koniec końców, ponosi konsekwencje swoich działań).
Z moich obserwacji, mało takich historii kończy sie dobrze - choć pewnie są wyjątki.
Zeby być kochanką, i dobrze na tym wyjść, trzeba chyba jakiejś bezwzględności, by unieść krzywdę innych zamieszanych w swoją historię.

26 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-11-21 12:28:08)

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek

Piszesz tu wiele o tym jakie to dla Ciebie bez zobowiązań  i oczekiwań ale wiele rzeczy wokół tego romansu temu zaprzecza.
Jestem przekonana że gdyby Twój kochanek powiedziałby jutro: było miło  ale to koniec to byłby wątek jak Cię podle potraktował.

Jak możesz pisać  że nie masz czasu na związek jeśli Ty w ogóle  nie masz takiej mozliwosci: oficjalnie jesteś mężatką dzieciata i nikogo nie obchodzi jak jest między Tobą a mężem.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

27

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek

Autorko, Twój układ z żonatym ma więc charakter terapeutyczny. On ucieka od strasznej żony, pompuje swoje ego jako facet, a Ty opatrujesz swoje rany i leczysz rzekomą oziębłość seksualna.

Czy widzisz szansę na to, że ta metoda, że przy pomocy takiej terapii oboje się wyleczycie ze swoich kompleksów i traum?
Dokąd was to zaprowadzi?
Co stanie się, gdy dopadnie was rzeczywistosc i skutki tej terapii okażą się fatalne? Przecież oboje pograxycie się jeszcze bardziej. Trzeba będzie wielu lat, byś na nowo otworzyła się na związek z facetem i na seks z nim.
Na razie masz wszystko, co chcesz, bo facet tak naprawdę jest dla Ciebie zakazanym owocem. Otworzylas więc , a właściwe uchylilas mu trochę drzwi i przyszedł upragniony orgazm.
Tylko że to jest na krótką metę.

Skoro już teraz po zaledwie trzech miesiącach jesteś w stanie uwierzyć w siebie, w swoje możliwości łóżkowe, w to że nie jesteś oziębła, to może uznaj, że układ ten zrobił, co miał zrobić i zwyczajnie wycofaj się z tego, bo igranie z żonatym, to rzecz naprawdę bardzo ciężkiego kalibru.

A on niech idzie do zawodowego terapeuty i niech na koniec podejmie właściwą decyzję.

28

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
Ela210 napisał/a:

Piszesz tu wiele o tym jakie to dla Ciebie bez zobowiązań  i oczekiwań ale wiele rzeczy wokół tego romansu temu zaprzecza.
Jestem przekonana że gdyby Twój kochanek powiedziałby jutro: było miło  ale to koniec to byłby wątek jak Cię podle potraktował.

Jak możesz pisać  że nie masz czasu na związek jeśli Ty w ogóle  nie masz takiej mozliwosci: oficjalnie jesteś mężatką dzieciata i nikogo nie obchodzi jak jest między Tobą a mężem.

Nie byłoby wątku jak podle mnie potraktował, bo już 2 razy konczył to, nasze relacje nie były przez to gorsze, jezeli w pracy musiałam się z nim skontaktować, to robiłam to, bez żadnej urazy. Normalnie ze sobą rozmawialiśmy. Później znowu tak jakoś wychodziło, ze wracaliśmy do tego

29

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
ulle napisał/a:
Bi_bi napisał/a:
ulle napisał/a:

Zapytam więc inaczej- po co Ci coś takiego?
Czy odczuwasz z tego układu jakąś satysfakcję? Myślisz, że cały ten romans ma jakąś dobrą przyszłość?
Po uja Ci takie coś?
Przyssalas się do jakiejś rodziny i to jest szczytem Twoich marzeń i ambicji?
Nieważne jaka jest ta żona, może beznadziejna, a może nie. To jaka ona jest jest problemem jej i jej męża.
Co Tobie do tego? Niech kisza się we własnym sosie albo niech się rozstaną. Ciebie to nie dotyczy i nie powinno obchodzić.
Brzmisz tak, jakbyś nagle solidaryzowała się z tym mężem i tak Ci oto szkoda tego biedaka, że chcesz tej niedobrej żonie pokazać, że Ty jej pokażesz gdzie raki zimują.
Naprawdę aż tak bardzo obchodzi Cię ta kobieta? Toż niech ona będzie sobą, a jej mąż niech problemy z nią rozwiązuje sam.
Napisałaś, że on od lat walczy o to małżeństwo i próbuje dogadać się żona, ale nic mu z tego nie wychodzi.
Nawet jeśli to prawda, to co Ciebie obchodzi, jak układa się jego małżeństwo?
Uznał więc, że znalezienie sobie kochanki będzie najlepszym sposobem na to, by umilić sobie życie. On mówi Ci takie rzeczy, a Ty siedzisz, słuchasz tego i nic nie pyka Ci w głowie? Nie czujesz się obrażona? Nie widzisz, że on nie ma Ci niczego do zaoferowania? Czy jesteś materacem tego małżeństwa, że wszystko, co on mówi przyjmujesz z lekkim sercem ma wiarę?
Tam jest przecież małe dziecko.
Skoro masz fajne życie poza nim i na razie potrafisz uważać tego żonatego tylko jako dodatek, to pytam po raz kolejny- po cholerę Ci coś takiego w życiu? Mało masz problemów?
Pierwsza Twoja reakcja na zakusy żonatego była zdrowa i dobra dla Ciebie.
Potem jednak uleglas i na własne życzenie weszłaś w bagno.
Aż tak bardzo siebie za coś nie lubisz, że robisz sobie krzywdę?
Naprawdę, dobrze Ci radzę. Wyplacz się z tego układu bez dobrego jutra.


Brnę w to dlatego, że nigdy nie miałam satysfakcji z seksu, mialam w życiu 2 partnerów i chciałam zobaczyć dlaczego każdy uważa, ze to jest takie super, z nim mi się to powoli udaje. Teraz jestem jeszcze młoda, później może być za pozno, czuje ze życie mi ucieka przez palce. Nie jestem zdolna do związku, na pewno nie po tym co w życiu przeszłam. Każdego faceta odrzucam, a nie narzekam na powodzenie u mężczyzn, wiec nie wskoczyłam do łóżka pierwszemu lepszemu. Ten układ mi się podoba. Nie pcham się w ich małżeństwo, on sam mi o tym opowiada, zwierza mi się. Czułabym się przedmiotowo gdyby mi zależało, a on by udawał, ze go obchodzę dla własnych korzyści. To jest za obustronna zgoda. Mysle ze nawet jak przestaniemy ze sobą sypiać, to zostaniemy znajomymi.

No tak. Właściwie to domyślałam się dlaczego chcesz w tym tkwić.
Może Cię zaskoczę, ale w gruncie rzeczy rozumiem Twoje motywacje.
Chcesz jakby sama sobie udowodnić, że nie jesteś oziębła, niezdolna do orgazmu, tylko że masz w tym zakresie duży potencjał i fakt, iż do tej pory musiałaś udawać w łóżku był tylko kwestia złego doboru kochanka, a nie wynikiem Twojej oziębłości.

Ja swego czasu też wpadłam w taka pułapkę, gdyż długie lata było mi wprawdzie miło ze swoimi facetami, jednak nigdy, z żadnym z nich nie przeżyłam orgazmu takiego, o jakim obie teraz piszemy.
Też myślałam, że jestem oziębła, ale nie przejmowałam się tym specjalnie, bo swoje tak czy siak z seksu i tak wyciągałam. Potem pojawił się facet, mega nieodpowiedni dla mnie, znajomość totalnie bez przyszłości, jednak ja tak strasznie chciałam z nim być, że orgazm zapisał mi się w głowie ( orgazm kobiety zawsze jest w jej głowie), że on niewiele musiał z siebie dawać, a ja i tak miałam z nim to, co trzeba.
Zrozumiałam więc, że wcale nie jestem oziębła, tylko że wreszcie trafiłam na swojego.
Nic jednak z tego "zwiazku' nie wyszło, ale nie dlatego że był żonaty, nie był nigdy niczyim mężem.
Autorko, ciężko Ci więc będzie zrezygnować z tego układu, bo u Ciebie to chyba kwestia tego, że musisz sama siebie podbudować, coś sobie udowodnić itd.
Jest więc tak, że na ten moment jesteście sobie nawzajem potrzebni. On znalazł w Tobie odskocznię od niewłaściwej dla niego żony, a Ty cieszysz się z tego, że nareszcie czujesz to, co trzeba idąc z facetem do łóżka.

Smutny układ, bo bez żadnego jutra.

Co mogę powiedzieć? Nie zakochuj się w tym facecie nigdy, traktuj go przedmiotowo, tak zresztą, jak i on traktuje Ciebie i cały czas miej zakodowane w głowie, że rzecz jest do zakończenia.

Zapytaj go też, jak zamierza spędzić święta i sylwestra. Czy będziesz fajnie czuła się z tym, że niby mając faceta sylwestra spędzisz jednak sama?
Może to będzie dla Ciebie jakimś przełomem? Tego serdecznie Ci życzę, a także tego, byś nie myślała o sobie, że jesteś oziębła.
Nie ma kobiet oziębłych.


On będzie na święta i sylwestra z rodziną i ja mam tego świadomość. Ja będę z przyjaciółmi wtedy, nie będę sama.
Na razie nie chce tego kończyć, jezeli zaczęłabym coś czuć, to się wycofam

30 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-11-21 13:47:01)

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
Bi_bi napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Piszesz tu wiele o tym jakie to dla Ciebie bez zobowiązań  i oczekiwań ale wiele rzeczy wokół tego romansu temu zaprzecza.
Jestem przekonana że gdyby Twój kochanek powiedziałby jutro: było miło  ale to koniec to byłby wątek jak Cię podle potraktował.

Jak możesz pisać  że nie masz czasu na związek jeśli Ty w ogóle  nie masz takiej mozliwosci: oficjalnie jesteś mężatką dzieciata i nikogo nie obchodzi jak jest między Tobą a mężem.

Nie byłoby wątku jak podle mnie potraktował, bo już 2 razy konczył to, nasze relacje nie były przez to gorsze, jezeli w pracy musiałam się z nim skontaktować, to robiłam to, bez żadnej urazy. Normalnie ze sobą rozmawialiśmy. Później znowu tak jakoś wychodziło, ze wracaliśmy do tego

To twarda jesteś kobieta jak Dzierżyński i niema problemu w sumie żadnego, odporna jesteś na jego fikołki z odpychaniem przyciąganiem ,
Fochy kochanek strzelał ? ,czy sumienie mu nie dawało spokoju,strachy jakieś go dopadły ? że się z Tobą rozstawał i wracał ,co to było ? smile
jak tak wszystko jest dobrze super duper układ to po co ten wątek ?
Co Ciebie męczy ? chcesz pochwały, rady o tu co chodzi ,czy się poużalać ? Bo raczej nie o zwykłą ciekawość tu chodzi, kto pierwszy zaczyna uwodzić w pracy kolega czy koleżanka.
Boisz się być sama,boisz się nieznanego i wolności ?

Bi_bi napisał/a:

jezeli zaczęłabym coś czuć, to się wycofam

Hahaha każdy prawie tak myśli smile czas to zweryfikuje ,ale może Tobie się uda ,tyle że z innej gliny nie jesteś Bi_bi smile
tak na moje oko smile osiem meisięcy romansu to pikuś ,a 3 miesiące seksu to bardzo niewiele ,"ale doświadczenie pokazuje że umierają inni"
Jak masz (sorry) "jaja" to odezwij się za parę miesięcy na forum .

31 Ostatnio edytowany przez PainIsFinite (2021-11-21 13:35:52)

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek

Troll ale ok, odpisze. Nie wierzę, ze jakas kobieta moze byc az tak glupiutka. Jesli słyszysz i wierzysz jednej stronie - to nic nie wiesz. Tak jakby Sąd wysluchal tylko jednej strony i wydał werdykt. Poza tym obrazasz inteligencje swojego kochanka zabierajac mu całą sprawczosc. Zakładasz, ze jesli by bylo mu AZ TAK zle - to głuptasek nie wiedzialby co począć. On wie. Ale mu wygodnie. Plus sypia z Toba i z żoną.  Nieważne co Ci mówi.
Mlodosc ma do siebie pewna doze arogancji. Z perspektywy bezdzietnej młódki której zycie ogranicza sie do pracy, wyjazdów, chodzenia na zumbe i drinkow ze znajomymi- moze sie wydawac ze ona wszystko kuma. Tyle ze ta mlodka za max 10 lat rowniez bedzie Pania przed 40. Z pacholętami na stanie. Z mezem ktory uległ rutynie. I gdy to ona znajdzie sie po 2 stronie  - nagle wszystko zacznie wygladac inaczej:)
Ale dajmy jej myslec ze ona WIE. Niech se dziewczyna troche ego podpompuje:)

32 Ostatnio edytowany przez ulle (2021-11-21 17:42:58)

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
Bi_bi napisał/a:
ulle napisał/a:
Bi_bi napisał/a:

Brnę w to dlatego, że nigdy nie miałam satysfakcji z seksu, mialam w życiu 2 partnerów i chciałam zobaczyć dlaczego każdy uważa, ze to jest takie super, z nim mi się to powoli udaje. Teraz jestem jeszcze młoda, później może być za pozno, czuje ze życie mi ucieka przez palce. Nie jestem zdolna do związku, na pewno nie po tym co w życiu przeszłam. Każdego faceta odrzucam, a nie narzekam na powodzenie u mężczyzn, wiec nie wskoczyłam do łóżka pierwszemu lepszemu. Ten układ mi się podoba. Nie pcham się w ich małżeństwo, on sam mi o tym opowiada, zwierza mi się. Czułabym się przedmiotowo gdyby mi zależało, a on by udawał, ze go obchodzę dla własnych korzyści. To jest za obustronna zgoda. Mysle ze nawet jak przestaniemy ze sobą sypiać, to zostaniemy znajomymi.

No tak. Właściwie to domyślałam się dlaczego chcesz w tym tkwić.
Może Cię zaskoczę, ale w gruncie rzeczy rozumiem Twoje motywacje.
Chcesz jakby sama sobie udowodnić, że nie jesteś oziębła, niezdolna do orgazmu, tylko że masz w tym zakresie duży potencjał i fakt, iż do tej pory musiałaś udawać w łóżku był tylko kwestia złego doboru kochanka, a nie wynikiem Twojej oziębłości.

Ja swego czasu też wpadłam w taka pułapkę, gdyż długie lata było mi wprawdzie miło ze swoimi facetami, jednak nigdy, z żadnym z nich nie przeżyłam orgazmu takiego, o jakim obie teraz piszemy.
Też myślałam, że jestem oziębła, ale nie przejmowałam się tym specjalnie, bo swoje tak czy siak z seksu i tak wyciągałam. Potem pojawił się facet, mega nieodpowiedni dla mnie, znajomość totalnie bez przyszłości, jednak ja tak strasznie chciałam z nim być, że orgazm zapisał mi się w głowie ( orgazm kobiety zawsze jest w jej głowie), że on niewiele musiał z siebie dawać, a ja i tak miałam z nim to, co trzeba.
Zrozumiałam więc, że wcale nie jestem oziębła, tylko że wreszcie trafiłam na swojego.
Nic jednak z tego "zwiazku' nie wyszło, ale nie dlatego że był żonaty, nie był nigdy niczyim mężem.
Autorko, ciężko Ci więc będzie zrezygnować z tego układu, bo u Ciebie to chyba kwestia tego, że musisz sama siebie podbudować, coś sobie udowodnić itd.
Jest więc tak, że na ten moment jesteście sobie nawzajem potrzebni. On znalazł w Tobie odskocznię od niewłaściwej dla niego żony, a Ty cieszysz się z tego, że nareszcie czujesz to, co trzeba idąc z facetem do łóżka.

Smutny układ, bo bez żadnego jutra.

Co mogę powiedzieć? Nie zakochuj się w tym facecie nigdy, traktuj go przedmiotowo, tak zresztą, jak i on traktuje Ciebie i cały czas miej zakodowane w głowie, że rzecz jest do zakończenia.

Zapytaj go też, jak zamierza spędzić święta i sylwestra. Czy będziesz fajnie czuła się z tym, że niby mając faceta sylwestra spędzisz jednak sama?
Może to będzie dla Ciebie jakimś przełomem? Tego serdecznie Ci życzę, a także tego, byś nie myślała o sobie, że jesteś oziębła.
Nie ma kobiet oziębłych.


On będzie na święta i sylwestra z rodziną i ja mam tego świadomość. Ja będę z przyjaciółmi wtedy, nie będę sama.
Na razie nie chce tego kończyć, jezeli zaczęłabym coś czuć, to się wycofam

Ty już coś do niego czujesz, tym bardziej że masz z nim satysfakcję w łóżku i że tak naprawdę czujesz to po raz pierwszy z jakimś facetem.
Myślę, że na tym etapie jesteś jeszcze na takim haju, że żadne argumenty do Ciebie nie trafią, bo na wszystko masz odpowiedź, której jesteś bardzo pewna.
Czytając to, co napisałaś w wątku Loveli doszłam do wniosku, że jest z Tobą jeszcze gorzej niż myślałam. Widać wyraźnie, że wbrew temu, czego się zarzekasz masz jednak nadzieję, że uda Ci się z tym żonatym.
Dowiedziałam się też, że sama jesteś mężatka przed rozwodem.
Wyszłaś za faceta, który od samego początku zdradzał Cię.
Teraz planujesz przyszłość z kolejnym facetem, który potrafi kłamać i kogoś zdradzać. No nieźle.
Zamienił więc stryj siekierkę na kijek.
Nie znasz się na ludziach i dopóki życie porządnie Ci nie dokopie, to dalej niczego nie będziesz rozumiała.
To tak jakbyś raz związała się np z damskim bokserem, rozstała się z nim i potem ponownie zwiazalabys się z kolejnym przemocowcem i zawsze byłabyś zdziwiona, że Twoje życie osobiste jest beznadziejne, a dzieje się tak, bo masz pecha do facetów.
Baw się więc póki masz ku temu okazję, pompuj swoje ego według własnych standardów, ale potem miej pretensje tylko do samej siebie.
Powodzenia.

33

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek

Skoro ta żona taka zła, to może by się rozwiódł?

Jak myślisz, co Twój ex opowiadał o Tobie swojej kochance? Jestem przekonana, że podobne bajki.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

34

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek

Autorko, jeszcze coś Ci napisze, szczególnie że doskonale znam to z autopsji.
Uważam, że na co dzień nie lubisz siebie ani tym bardziej swojego życia, jednak gdy jesteś z nim wszystko się zmienia.
Lubisz siebie, gdy z nim jesteś.
Wpadłaś więc po uszy.
Przemyśl sobie rzecz na spokojnie i nawet jeśli musiałabyś sięgnąć aż do takiego sposobu, jak wyczolgiwanie się skądś, to po prostu wyczolgaj się z tego bagna.

35

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
paslawek napisał/a:
Bi_bi napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Piszesz tu wiele o tym jakie to dla Ciebie bez zobowiązań  i oczekiwań ale wiele rzeczy wokół tego romansu temu zaprzecza.
Jestem przekonana że gdyby Twój kochanek powiedziałby jutro: było miło  ale to koniec to byłby wątek jak Cię podle potraktował.

Jak możesz pisać  że nie masz czasu na związek jeśli Ty w ogóle  nie masz takiej mozliwosci: oficjalnie jesteś mężatką dzieciata i nikogo nie obchodzi jak jest między Tobą a mężem.

Nie byłoby wątku jak podle mnie potraktował, bo już 2 razy konczył to, nasze relacje nie były przez to gorsze, jezeli w pracy musiałam się z nim skontaktować, to robiłam to, bez żadnej urazy. Normalnie ze sobą rozmawialiśmy. Później znowu tak jakoś wychodziło, ze wracaliśmy do tego

To twarda jesteś kobieta jak Dzierżyński i niema problemu w sumie żadnego, odporna jesteś na jego fikołki z odpychaniem przyciąganiem ,
Fochy kochanek strzelał ? ,czy sumienie mu nie dawało spokoju,strachy jakieś go dopadły ? że się z Tobą rozstawał i wracał ,co to było ? smile
jak tak wszystko jest dobrze super duper układ to po co ten wątek ?
Co Ciebie męczy ? chcesz pochwały, rady o tu co chodzi ,czy się poużalać ? Bo raczej nie o zwykłą ciekawość tu chodzi, kto pierwszy zaczyna uwodzić w pracy kolega czy koleżanka.
Boisz się być sama,boisz się nieznanego i wolności ?

Bi_bi napisał/a:

jezeli zaczęłabym coś czuć, to się wycofam

Hahaha każdy prawie tak myśli smile czas to zweryfikuje ,ale może Tobie się uda ,tyle że z innej gliny nie jesteś Bi_bi smile
tak na moje oko smile osiem meisięcy romansu to pikuś ,a 3 miesiące seksu to bardzo niewiele ,"ale doświadczenie pokazuje że umierają inni"
Jak masz (sorry) "jaja" to odezwij się za parę miesięcy na forum .


Zaczęłam ten temat, ponieważ wszędzie piszą, ze to kochanka jest winna zdrady, ale z własnego doświadczenia wiem, ze to niekoniecznie kobieta wskakuje pierwsza żonatemu facetowi do łóżka, to oni zaczynaja, oni nie odpuszczają. Chciałam wiedzieć jak to było w przypadku innych, mężowie zawsze się tłumaczyli, ze to kobieta uwiodła. Tyle smile
On nie ma się czego bać, nawet jakbym chciała powiedzieć jego żonie, to nie mam dowodów, usuwam wszystkie wiadomości od niego, bo chce żeby czuł się bezpiecznie, mimo ze nie oczekuje tego ode mnie, nikomu o nas nie powiedziałam i nie mam zamiaru mówić. A wiem ze miewa wyrzuty sumienia, dlatego raz odchodzi, raz wraca, później mówi mi, ze jest świadomy tego co robi i robi to na swoją odpowiedzialność i ja nie mam czuć się winna.

36

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
Lady Loka napisał/a:

Skoro ta żona taka zła, to może by się rozwiódł?

Jak myślisz, co Twój ex opowiadał o Tobie swojej kochance? Jestem przekonana, że podobne bajki.

Ja go rozumiem dlaczego się nie rozwodzi, sama przez tyle lat tkwiłam w małżeństwie bez przyszłości. Kto tego sam nie przeszedł, to nie zrozumie, a wytłumaczyć się nie da.

On nie mówi o niej tylko złych rzeczy.

37

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
Bi_bi napisał/a:

On nie ma się czego bać, nawet jakbym chciała powiedzieć jego żonie, to nie mam dowodów, usuwam wszystkie wiadomości od niego, bo chce żeby czuł się bezpiecznie, mimo ze nie oczekuje tego ode mnie, nikomu o nas nie powiedziałam i nie mam zamiaru mówić. A wiem ze miewa wyrzuty sumienia, dlatego raz odchodzi, raz wraca, później mówi mi, ze jest świadomy tego co robi i robi to na swoją odpowiedzialność i ja nie mam czuć się winna.

Czy na pewno?  W pracy zaczynają plotkować, macie wspólnych znajomych, Twój jeszcze mąż wie przecież, że ktoś jest... wystarczy dodać 1+1.

38

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
Bi_bi napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Skoro ta żona taka zła, to może by się rozwiódł?

Jak myślisz, co Twój ex opowiadał o Tobie swojej kochance? Jestem przekonana, że podobne bajki.

Ja go rozumiem dlaczego się nie rozwodzi, sama przez tyle lat tkwiłam w małżeństwie bez przyszłości. Kto tego sam nie przeszedł, to nie zrozumie, a wytłumaczyć się nie da.

On nie mówi o niej tylko złych rzeczy.

Ech. Mnie jest Ciebie po prostu po ludzku żal. Weszłaś w jakąś relację która skończy się krzywdą dwóch osób - Ciebie i tej żony.
Zakładałabym, że skoro sama tego doświadczyłaś, to nie wejdziesz między męża i żonę, choćby ten mąż nie wiadomo jaki makaron Ci na uszy nawijał.

Jak widać, nie tylko faceci myślą jedną częścią ciała wink

I czego oczekujesz tutaj? Współczucia? Pochodź po tematach zdradzonych żon i zastanów się od kogo tego współczucia chcesz.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

39

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
Bi_bi napisał/a:

Zaczęłam ten temat, ponieważ wszędzie piszą, ze to kochanka jest winna zdrady, ale z własnego doświadczenia wiem, ze to niekoniecznie kobieta wskakuje pierwsza żonatemu facetowi do łóżka, to oni zaczynaja, oni nie odpuszczają. Chciałam wiedzieć jak to było w przypadku innych, mężowie zawsze się tłumaczyli, ze to kobieta uwiodła. Tyle smile

Bi_bi, wszystko zależy od punktu widzenia i osoby dla której ma być przeznaczona dana informacja. Popatrz, nawet ten Twój kochanek mógłby powiedzieć (i zapewne tak powie), że sama się narzucałaś (pierwsza zadzwoniłaś), potem on biedny kilka razy już chciał to skończyć bo miał wyrzuty sumienia ale mu nie pozwoliłaś. Jak wasz romans wyjdzie i/lub zerwiecie na dobre, zdziwisz się jak bardzo jego wersja różni od Twojej.
Podobnie pewnie jego żona nie ma pojęcia, co on Tobie o niej opowiada i ma zupełnie inny obraz ich małżeństwa.
Ludzie mówią różne rzeczy, tak by im pasowało, by siebie usprawiedliwić czy zracjonalizować własne postępowanie i decyzje.

40 Ostatnio edytowany przez Dayzee (2021-11-21 17:12:47)

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek

Żonaty dzieciaty chłop. Ach jakież to złoto. I mądry - bo potrafi tę żonę tak oszukać i zaradny - bo wymyśla coraz to ciekawsze historie i potrafi wcisnąć je żonie, byle na chwilę do Ciebie przylecieć na seks. Taki to zaszczyt -  jak do Ciebie zadzwoni z samochodu, albo wyśle smsa z kibla. Żyć nie umierać.  Taki skarb, taki cudowny człowiek, który ma Cię tak naprawdę w dupie bardziej niż kogokolwiek na świecie.

Baw się zatem. Żona sie pewnie dowie,  bo tak to już w życiu jest i staniesz się winna bardziej niż niewierny mąż. Oby miała klasę i cię olała, bo jak jej mieć nie będzie, szykuje Ci się jazda, o jakiej ci się nie śniło. Kochanka to nikt.  Nie chwalisz się nią rodzinie,  nie planujesz z nią niczego poważnego. Czasem opowiesz kolegom o głupiej dupie, którą obracasz w drodze z pracy. Za darmoszkę. Bo przecież pani z roksy sporo kosztuje,  zwłaszcza jak jest dobra "w te klocki".

Kończ to, jeśli nie chcesz zaliczyć jakiejs tragedii w swoim i czyimś życiu. Im predzej tym lepiej. Jesteś również winna w jakimś stopniu.  Po co Ci to?
Zaręczam ci,że z wolnym mężczyzną wszystko jest lepsze. Piszę z doświadczenia.

Make yourself priority!

41 Ostatnio edytowany przez PainIsFinite (2021-11-21 17:16:57)

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek

Tak Bibi. Jestes zajebista. To my zdradzone żony głupie bylysmy bo nie wylapalysmy kiedy dusza misia krwawi. Wiesz, troche nam trudno bylo pomiedzy karmieniami i przewijaniami dzieci, ich pracami domowymi, zyciem zawodowym i sprzątaniem.i głupie my na chwilę odwrocilysmy wzrok od cudowności naszych mężów, ich ego zaplakalo i stalo jak sie stalo.
Poprawimy sie w przyszłości. W każdym następnym zwiazku bedziemy dbac by po zrobieniu kilku etatow - zawodowego, matki, ogarnianiu spraw, domu zakupów- pilnować by misio był dostarczajaco zadbany. Bo przeciez to nasza wina. Wybacz nam.
...
...
Lepiej sie poczulas? O to chodzi w tym wątku? Zebys sie czula lepsza od głupich żon?
Na zdrowie. Nie dziekuj.
I powodzenia z tym cudnym księciem co to kłamie, zdradza, sypia równolegle z 2 kobietami. Brzmi jak mega facet:D

42 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-11-21 18:36:52)

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
Bi_bi napisał/a:

Zaczęłam ten temat, ponieważ wszędzie piszą, ze to kochanka jest winna zdrady, ale z własnego doświadczenia wiem, ze to niekoniecznie kobieta wskakuje pierwsza żonatemu facetowi do łóżka, to oni zaczynaja, oni nie odpuszczają. Chciałam wiedzieć jak to było w przypadku innych, mężowie zawsze się tłumaczyli, ze to kobieta uwiodła. Tyle smile
On nie ma się czego bać, nawet jakbym chciała powiedzieć jego żonie, to nie mam dowodów, usuwam wszystkie wiadomości od niego, bo chce żeby czuł się bezpiecznie, mimo ze nie oczekuje tego ode mnie, nikomu o nas nie powiedziałam i nie mam zamiaru mówić. A wiem ze miewa wyrzuty sumienia, dlatego raz odchodzi, raz wraca, później mówi mi, ze jest świadomy tego co robi i robi to na swoją odpowiedzialność i ja nie mam czuć się winna.

Łaskawca ten Twój "gęsi ogier" ,ludzki pan inny by zabił a ten to ósmy cud świata ,a jaki wrażliwy "gites majonez".
Winny zdrady to jest wyłącznie zdradzający,kochanka czasem po prostu mu w tym pomaga ponieważ ma w tym jakiś swój interes,korzyści przyjemności różne ,mniejszy lub większy interes.
Zabawa może prowadzić na dłuższą metę do nadmiernego wykorzystywania się i to nie po równo, różnie się zdarza jak ktoś zaangażuje się i wkręci emocjonalnie bardziej,romans to nie tylko sam seks to sporo emocji,a on to nie jest już dla Ciebie tylko wibrator przywiązujesz się do niego jak do mężczyzny
z oczekiwaniami ,podobnie kiedy jedna ze stron zacznie jednak oczekiwać czegoś, to dochodzi bardzo często do nadużycia i wtedy na ogól ktoś płacze,oprócz żony i dzieci ,w takim układzie trudno cokolwiek stwierdzić na pewno, bo nie ma jak sprawdzić dociec prawdy,jeżeli już to rozkminiasz to kiepsko to rokuje i niewiele dobrego ,wartościowego dla Ciebie, jak jesteś nieuważna nie masz postawionych granic, szacunku do siebie i wypełniasz swoje  braki hajem romansowym.
Jak zaczniesz czuć ból to będzie za późno ,nie zorientujesz się ,że wpadłaś w pułapką przez siebie zastawioną i na własną prośbę ,to tak jak z przeciąganiem struny,już ją przeciągasz ,szukając jednak winnych odpowiedzialnych za Twoje wybory poza sobą,to marnie,jak z tym dasz radę to spoko,ale jak trafisz na zrozpaczoną żonę z podobną postawą obwiniającą kochankę a nie męża, jak Ty to podobnie  robisz zwalając na nią odpowiedzialność za zdradę i niewierność , może być sajgon i nie pomogą intelektualne fikołki racjonalizacje, relatywizowanie ,ten Twój kochanek chociaż taki kozak i wrażliwiec niby, pierwszy ochoczo przyłączy się do obrzucania Ciebie błotem żeby żonie się przypodobać ,odwrócić uwagę od własnej podłości zyskać u niej zaufanie,ale to pewnie czarnowidztwo z mojej strony i szukanie dziury w całym.
Tyle się o sobie dowiesz na ile Cię sprawdzą ,albo i nie dowiesz, pozostając w użalaniu się nad sobą notorycznym, a obwinianie innych to tylko inna forma tego.
Złudzenia są wygodne i łatwe do przełknięcia, do czasu,wątpliwości i roszczenia, ryją psychikę ,uzależnienie również od kogoś i emocji z nim związanych.
Każdy ćpun na początku myśli że ma kontrolę  totalną i nic mu się nie stanie.
Żona jaka by niebyła odpowiada jedynie za swoją działkę w tym związku, a nie za wybory męża i to nie Twoja sprawa w żaden sposób.
Zupełnie bez sensu przez Ciebie jest to idealizowanie kochanka i deprecjonowanie jego zony.Stałaś się stroną w być może nieistniejącym konflikcie nie swoim.
Ty spychasz odpowiedzialność za zdradę na jego żonę tu rodzi się pułapka dla Ciebie,
Do czego ci to potrzebne jest ? Co ci to daje ,czemu ma służyć zastanów się.Podbijasz sobie tym ego ?
W ten sposób to dzieci obwiniają ,ale to dzieci, czasem wyrastają z tego i biorą odpowiedzialność za siebie.
Dzieci imitują i bawią się w związki.

43

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek

Wszędzie piszą  czyli gdzie?
Nie spotkałam się na tym forum by obwiniano kochankę jak zdradzal jakiś mąż.  Najczęściej kochanki obrywaly za samooklamywanie się. .
W ogóle to takie forum gdzie obrywa się za samooklamywanie się  smile A nie za decyzje takie czy owakie..

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

44

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
Bi_bi napisał/a:
SaraS napisał/a:
Bi_bi napisał/a:

Jednak to facet zaczyna całe to zamieszanie, zatem zdradzone żony, miejcie pretensje tylko do siebie.

Skoro facet zaczyna, to dlaczego to żona ma mieć pretensje do siebie? O.o


Bo gdyby dbała o to małżeństwo, zachowywała się normalnie, to by tego nie zrobił

Wierutna bzdura Słonko, nie masz zielonego pojęcia jak to wygląda tak naprawdę, znasz jedynie relację z du..y od qrewicza wink

45

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
Bi_bi napisał/a:

Zaczęłam ten temat, ponieważ wszędzie piszą, ze to kochanka jest winna zdrady, ale z własnego doświadczenia wiem, ze to niekoniecznie kobieta wskakuje pierwsza żonatemu facetowi do łóżka, to oni zaczynaja, oni nie odpuszczają. Chciałam wiedzieć jak to było w przypadku innych, mężowie zawsze się tłumaczyli, ze to kobieta uwiodła.

A ja myślę, ze sama gdzieś tam czujesz, że to nie do końca w porządku, i stąd ten wątek.
Szukasz usprawiedliwienia, ze to inni są winni (kochanek, bo uwiódł, jego zona, bo to zła żona jest ), szukasz usprawiedliwienia czy wybielenia się, byle nie przyznać, ze częsc odpowiedzialności spoczywa również na tobie.
Chciałabyś, by ktoś ci powiedział, ze jesteś "czysta" w tej sprawie, no nie, nie jesteś, nie ma sie co oszukiwać.

46

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
assassin napisał/a:
Bi_bi napisał/a:
SaraS napisał/a:

Skoro facet zaczyna, to dlaczego to żona ma mieć pretensje do siebie? O.o


Bo gdyby dbała o to małżeństwo, zachowywała się normalnie, to by tego nie zrobił

Wierutna bzdura Słonko, nie masz zielonego pojęcia jak to wygląda tak naprawdę, znasz jedynie relację z du..y od qrewicza wink

Taki przypadek - mąż zdradzał żonę. Sprawa się rypła. Żona mało nie zeżarła kochanki, a przed mężem się płaszczyła, chłopina miał miesiące miodowe. No i teraz najlepsze. Romansował niby,bo żona była zła, a jak miał miesiące miodowe, żarcie jak w restauracji i kamasutrę w łóżku,  to proponował kochance powrót do romansu "jak wszystko ucichnie". big_smile

Make yourself priority!

47 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-11-21 19:47:39)

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
Dayzee napisał/a:
assassin napisał/a:
Bi_bi napisał/a:

Bo gdyby dbała o to małżeństwo, zachowywała się normalnie, to by tego nie zrobił

Wierutna bzdura Słonko, nie masz zielonego pojęcia jak to wygląda tak naprawdę, znasz jedynie relację z du..y od qrewicza wink

Taki przypadek - mąż zdradzał żonę. Sprawa się rypła. Żona mało nie zeżarła kochanki, a przed mężem się płaszczyła, chłopina miał miesiące miodowe. No i teraz najlepsze. Romansował niby,bo żona była zła, a jak miał miesiące miodowe, żarcie jak w restauracji i kamasutrę w łóżku,  to proponował kochance powrót do romansu "jak wszystko ucichnie". big_smile

Ten facet to też lepszy numer ,już manipuluje odchodzi, rzuca, wraca,sprawdza ,próbuje różnych sztuczek z Bi_bi i na niej i to też podejrzane trochę , jeszcze taki niby wrażliwy,odpowiedzialny,sumienny, prawie święty,z tym jego wybielaniem się i wyrzutami to też takie niepewne, mało wiarygodne i trochę "dziwne",ale podobno nic nie jest czaro białe smile
Jak długo Bi_bi to wytrzymasz ?

48

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
paslawek napisał/a:
Dayzee napisał/a:
assassin napisał/a:

Wierutna bzdura Słonko, nie masz zielonego pojęcia jak to wygląda tak naprawdę, znasz jedynie relację z du..y od qrewicza wink

Taki przypadek - mąż zdradzał żonę. Sprawa się rypła. Żona mało nie zeżarła kochanki, a przed mężem się płaszczyła, chłopina miał miesiące miodowe. No i teraz najlepsze. Romansował niby,bo żona była zła, a jak miał miesiące miodowe, żarcie jak w restauracji i kamasutrę w łóżku,  to proponował kochance powrót do romansu "jak wszystko ucichnie". big_smile

Ten facet to też lepszy numer ,już manipuluje odchodzi, rzuca, wraca,sprawdza ,próbuje różnych sztuczek z Bi_bi i na niej i to też podejrzane trochę , jeszcze taki niby wrażliwy,odpowiedzialny,sumienny, prawie święty,z tym jego wybielaniem się i wyrzutami to też takie niepewne, mało wiarygodne i trochę "dziwne",ale podobno nic nie jest czaro białe smile
Jak długo Bi_bi to wytrzymasz ?

Tak, tak - ta manipulacja przyciąganie-odpychanie, granie na emocjach - jak to niby wie, że źle robi - ale dalej to robi. Ciekawe czy już jej powiedział, że żałuje, że poznał ją za późno - bo tylko z Bi_bi czuje to porozumienie dusz, jest z nią taki szczęśliwy i w ogóle. Nie wiem ile wytrzymasz to Bi_bi- facet wpada i wypada, i w tyle Cię ma. Prostytutka dostanie kasę za swoje usługi. Psycholog - za pogadanie też. A ty swiadczysz usługi seksualno-psychologiczne za cenę przeorania własnej psychiki.  Skończysz z jakąś depresją, rzucona w kąt jak stara zabawka. Wystarczy, że pan się znudzi, albo żona się dowie.  Seks to ogromne emocje,rodzi się przywiązanie - a on nie chce cię do życia, tylko do łózka
To ogromnie poniżające.

Make yourself priority!

49 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-11-22 00:27:31)

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
Bi_bi napisał/a:

Czy romans z kolegach pracy ma sens? Zawsze sobie obiecałam, że nigdy nie wejdę w żadne relacje z facetem, z którym pracuje, a 98% mojej firmy to faceci, wiec znalazło się kilku zainteresowanych moja osoba. Oczywiście odmawiałam jakiegokolwiek bliższego poznania się, wyjścia na kawe, itp nawet kierownik starał się o moje względy. Ich późniejsze zachowanie tylko mnie utwierdziło w moim przekonaniu, ich urażona męska duma nie radziła sobie z odrzuceniem i robili mi pod górkę, to co by było gdybyśmy rzeczywiście zaczęli się spotykać i by nam nie wyszło? Wiec nie, nie polecam.

ALE zawsze jest jakieś „ale”. Znalazł się jeden, który nie dał za wygraną. Jest żonaty, ma dziecko, twierdzi że nie układa mu się z żoną. Twierdzi że nie jest szczęśliwy w tym związku, wiec może jednak coś z tego będzie, czas pokaże.
Wiec moja rada-baw się! .

Takie życie ,dopiero zauważyłem ten post z innego wątku coś przeoczyłem chyba czasem upierdliwie, bo szczególarz bywam i drążę ale nie złośliwie smile
Niezły mętlik i chaos potencjalny konflikt niebezpieczny dla Ciebie , sprzeczność co w sumie w Twojej sytuacji i stanie psychicznym nie dziwi ,poukładaj to sobie dokładniej bo to też jest potrzask .

Bi_bi napisał/a:

Nawet jakbyś poznała wolnego faceta, to nie wiesz na wstępie czy coś w ogóle z tego będzie, a nie możesz z góry zakładać poznając faceta, ze urodzi się między Wami uczucie i będziecie żyć długo i szczęśliwie

Kolejne dość  słabe usprawiedliwienie ,przecież to oczywiste i można to odwrócić tylko po co komu i do czego potrzebne takie interpretowanie generalizowaniem.Wieje desperacją jednak i to codzienne oglądanie żony trochę "perwersyjne"

50 Ostatnio edytowany przez jaimie (2021-11-22 14:51:54)

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
Bi_bi napisał/a:
paslawek napisał/a:

Oczywiście u Ciebie  będzie wyjątkowo z kochankiem , bo może tak być ,istnieje pewna szansa , kto wie ?
ale najczęściej to jest tak jak w tych wątkach bardzo to schematyczne te romanse w pracy i nie w pracy z żonatymi .
Siłą chyba Cię nie zaciągnął do łóżka ,nie szantażował,
a może to jest ten Twój Romeo taki socjonarcyzpsychopata,może samorodny talent  ,seksoholik ,albo przeszkolony przez jakieś siły nieczyste, albo przez filmiki na You Tube, taki swojski  Don Juan biegły w sztuce uwodzenia PUA, w podprogowych socjotechnikach wpływu na podświadomość ?
Chcesz wiedzieć czy miałaś szanse nie ulec ?

teraz to se możemy pogdybać stało się ,mogłaś nie mogłaś weszłaś w to na własne życzenie i tyle ale byłaś w konsekwencji gotowa i chętna.
Samo się nic nie dzieje raczej .

Niczego od niego nie oczekuje, on tez mi nic nie obiecuje, nie jest typowym kochankiem, który nawija makaron na uszy, jesteśmy ze sobą szczerzy i mówimy sobie wszystko. Dla mnie to jest po prostu zabawa, nie mam czasu ani ochoty na związek ze względu na moja obecna sytuacje życiowa.
Byłam ciekawa czy to rzeczywiście kobiety uwodzą cudzych mężów tak jak to na wszystkich forach piszą, a oni biedni osaczeni nie potrafią odmówić, ponieważ krwi wystarcza na zasilenie tylko jednej części ciała.
Jednak to facet zaczyna całe to zamieszanie, zatem zdradzone żony, miejcie pretensje tylko do siebie.

wszystko ładnie pięknie, ale na końcu zrobiłaś literówkę. powinno być 'zatem zdradzone żony, miejcie pretensie tylko do niego'. poza tym ładne wypracowanie - 5+ : )

a w ogóle kocham takie historie. wiele osób uważa za swoje motto 'jeśli coś jest zbyt piękne, żeby było prawdziwe, to nie jest prawdziwe - chyba, że przydarza się mnie'.

jeszcze się wszystko okaże, kto i jak na tym wyjdzie. póki co - enjoy

51 Ostatnio edytowany przez jaimie (2021-11-22 15:04:21)

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
paslawek napisał/a:

może być sajgon i nie pomogą intelektualne fikołki racjonalizacje, relatywizowanie ,ten Twój kochanek chociaż taki kozak i wrażliwiec niby, pierwszy ochoczo przyłączy się do obrzucania Ciebie błotem żeby żonie się przypodobać ,odwrócić uwagę od własnej podłości zyskać u niej zaufanie,

dokładnie. to, że Cię złoży w ofierze na ołtarzu własnego małżeństwa, które z takich czy innych względów postanowił kontynuować jest prawie pewne. a żonie w to graj, tylko ją to utwierdzi w przekonaniu, że zła kobieta próbowała ukraść jej misia. on jej nawinie makaron na uszy i będą żyli długo i nieszczęśliwie.

52 Ostatnio edytowany przez memo331 (2021-11-22 18:00:48)

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
Bi_bi napisał/a:

(..) on tez mi nic nie obiecuje, nie jest typowym kochankiem, który nawija makaron na uszy (...).

Otóż jest typowym kochankiem, a Ty typową kochanką, która łapie ten makaron jak pelikan, a dorabia sobie trudne teorie do dość oczywistych faktów smile

Bi_bi napisał/a:

(...)jesteśmy ze sobą szczerzy i mówimy sobie wszystko.

O ile zagwarantować możesz o swojej szczerości, o tyle za jego nie radzę Ci ręczyć. "Wszystko" może szybko okazać się zupełnym "niewiele" smile

Bi_bi napisał/a:

Dla mnie to jest po prostu zabawa, nie mam czasu ani ochoty na związek (...)

Jasne, jasne. Pewnie dlatego pozwalasz na ciągłe jego powroty i trzymanie Cię na emocjonalnym sznurku. Ty udajesz, że niczego od niego nie chcesz, on udaje, że niczego od Ciebie nie żąda. Zespół naczyń połączonych, a czas sobie płynie.

Bi_bi napisał/a:

Byłam ciekawa czy to rzeczywiście kobiety uwodzą cudzych mężów tak jak to na wszystkich forach piszą, a oni biedni osaczeni nie potrafią odmówić, ponieważ krwi wystarcza na zasilenie tylko jednej części ciała.

No i zaspokoiłaś swoją ciekawość. Nie dość, że nikt ich nie osacza, to jeszcze znajdują terapeutyczną pomoc do "naprawy" żony. Oraz pogotowie seksualne w tak zwanym gratisie". A wszystko opakowane kokardką z napisem: mi obojętne, ale jak chcesz... smile

Bi_bi napisał/a:

Jednak to facet zaczyna całe to zamieszanie,

A to już dyskusyjne w świetle Twojej dla niego "dostępności". Oraz drugorzędne. Czy ważne kto zaczął, kiedy jesteście w tym oboje?. I to nie jest zamieszanie, a destrukcyjna relacja, co zrozumiesz- jak przeżyjesz, bo dość ciężko to wytłumaczyć wink

Bi_bi napisał/a:

zatem zdradzone żony, miejcie pretensje tylko do siebie.

Próbą zdjęcia z siebie odpowiedzialności za romans (w który weszłaś sama i świadomie) nie uleczysz deficytów, które są w Tobie. Poznaj powód, dla którego krzywdzisz się wybierając tego typu "związki".

Statek w porcie jest bezpieczny, ale nie po to buduje się statki

53

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
Bi_bi napisał/a:

Wszędzie piszą, że kochanki same wskakują do łóżka tudzież rozkładają nogi przed żonatymi facetami.
Pracujemy razem, przez 5 miesięcy uganiał się za mną, a ja go ignorowałam ze względu na jego stan cywilny + dziecko, nie odpowiadałam mu na tematy niezwiązane z pracą, ale w końcu po takim czasie coś we mnie pękło, odezwałam się i powiedziałam mu co o nim myślę i tak od słowa do słowa rozmowa zeszła na inny tor, bardzo go polubiłam. Po 3 miesiącach zaczelismy ze sobą sypiać. Jak to u Was wyglądało? Kto zaczął?

Jesteś na początku tej drogi.. Znam ją doskonale.. U mnie to trwało 3lata. Konsekwencje są do dziś - emocjonalne.
Z tego co piszesz to "niby" panujesz nad tym.. A ja myślę że emocje już nad Tobą panują..
Macie kontakt w pracy, piszecie ze sobą po pracy i w weekendy.. Przyjdzie czas że zacznie Wam być mało - pojawia się weekendy, szukanie okazji żeby pobyć ze sobą.. I tutaj zaczyna się destrukcja - przyzwyczajasz się do ciągłych emocji, endorfin.
Uczucie jest tak zajebiste że za żadną cholerę nie będziecie chcieli z tego zrezygnować.. To może trwać miesiacami, latami.
Tylko co dalej? Odejdzie dla Ciebie od żony? Zostawi swoje dziecko? Czym zajmiesz umysł jeśli to się skończy? Co z relacjami w pracy?
Nie jest tak łatwo wyłączyć wysokiego poziomu endorfin i emocji.
Być może nawet obojgu Wam teraz wydaje się że dobraliście się idealnie.. Niestety samo idealne dobranie się nie załatwi tematu jego stanu cywilnego..
Życzę Ci jak najlepiej, doskonale rozumiem Twój stan, to jak się czujesz.. Uważaj jednak - prędzej czy później przyjdzie zapłacić rachunek w postaci rozchwiania emocjonalnego..
No chyba że facet od tak rzuci żonę, przestanie interesować się swoim dzieckiem, a żona go odda z pocalowaniem ręki nie żądając już od niego niczego.. Wtedy będzie idealnie - zamieszkacie wkoncu ze sobą i będziecie spędzać raxem 24h/7.

54 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-11-25 00:51:55)

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek

E tam możesz sobie pogadać ,jesteś facetem nie znasz się,pierwszy pewnie zacząłeś zawracać kochance głowę  ,na pewno zrobiłeś coś nie tak ,za mało masz w sobie niechęci do żony i problemów z nią.
do obgadania z kochanką ,dlatego Cię rzuciła nie dla męża wcale i nie miałeś tak silnej woli tak jak B_bi smile
jesteś typowym facetem i masz tak jak masz , bo się nie znasz na kobietach smile nie umiesz się domyślać a kochanek Bi_bi umi. O! .

55

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
paslawek napisał/a:

E tam możesz sobie pogadać ,jesteś facetem nie znasz się,pierwszy pewnie zacząłeś zawracać kochance głowę  ,na pewno zrobiłeś coś nie tak ,za mało masz w sobie niechęci do żony i problemów z nią do obgadania  i nie miałeś tak silnej woli tak jak B_bi smile
jesteś typowym facetem i masz tak jak masz , bo się nie znasz na kobietach smile nie umiesz się domyślać a kochanek Bi_bi umi. O! .

Oj paslawku... Czytałem w kochance (i ona we mnie) jak w otwartej ksiażce.. Słów nie trzeba było - wystarczyły spojrzenia.. B_bi ma podobnie z tym swoim panem - idę o zakład.. I wszystko fajnie - to są takie "wrazenia" które zrozumie tylko ktoś kto to przeżył.. Problem w tym że to nie trwa wiecznie - przychodzi czas decyzji - wejscia na inny level - razem lub jednak osobno.. Niestety zamieszkanie razem nie da juz tej adrenaliny romansu.. Rozstanie się też łatwe nie jest - skoro tak wspaniale się rozumiemy.. Tak jak pisalem wyzej - ciężko jest po czymś takim wrócić do "normalności emocjonalnej".

56 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-11-25 00:49:04)

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
Raf19784 napisał/a:
paslawek napisał/a:

E tam możesz sobie pogadać ,jesteś facetem nie znasz się,pierwszy pewnie zacząłeś zawracać kochance głowę  ,na pewno zrobiłeś coś nie tak ,za mało masz w sobie niechęci do żony i problemów z nią do obgadania  i nie miałeś tak silnej woli tak jak B_bi smile
jesteś typowym facetem i masz tak jak masz , bo się nie znasz na kobietach smile nie umiesz się domyślać a kochanek Bi_bi umi. O! .

Oj paslawku... Czytałem w kochance (i ona we mnie) jak w otwartej ksiażce.. Słów nie trzeba było - wystarczyły spojrzenia.. B_bi ma podobnie z tym swoim panem - idę o zakład.. I wszystko fajnie - to są takie "wrazenia" które zrozumie tylko ktoś kto to przeżył.. Problem w tym że to nie trwa wiecznie - przychodzi czas decyzji - wejscia na inny level - razem lub jednak osobno.. Niestety zamieszkanie razem nie da juz tej adrenaliny romansu.. Rozstanie się też łatwe nie jest - skoro tak wspaniale się rozumiemy.. Tak jak pisalem wyzej - ciężko jest po czymś takim wrócić do "normalności emocjonalnej".

Akurat pamiętam trochę jeszcze jak to jest choć to było dwadzieścia parę lat temu smile .Nie zapomnisz nigdy miejsce i perspektywa się zmienia i nie trzeba na to 20 lat szybciej to się odbywa a gadanie o tym jak Ciężko jest i jakie to trudne to oglądanie się za siebie i szukanie powodu żeby tam wrócić
I ile w tym jest złudzeń ,pod spodem tych wszystkich emocji ,przeczuć ,uczuć i wrażeń ile w tym projekcji i odpowiedzi na pytanie ale to nie jest wzajemność naprawdę, to się widzi później ile się fabrykowało razem wspólnie zachwytów różnej maści .A uczucia powstają intensywne
nie ma co ściemniać pod wpływem czego i z jak głęboka to jest
wyobrażenia są bardzo powierzchowne i życzeniowe.
Domyślanie i sprawdzanie ,słodkie  kłamstwo za kłamstwo słodkie.

57 Ostatnio edytowany przez PainIsFinite (2021-11-24 19:48:45)

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek

O matkoboskoczestochowsko...
"Czytałem w kochance (i ona we mnie) jak w otwartej ksiażce.. Słów nie trzeba było - wystarczyły spojrzenia."

To pisze dorosły mężczyzna z zona i dziećmi o kobiecie, która 3 lata kłamała i zdradzala swojego męża:D Niesamowite jak ludzie przypisuja innym ludziom swoje wyobrażenia. Kobieta pokazala kim jest, jakie ma wartosci i co potrafi zrobic najblizszej osobie z ktora 3 lata(!) nadal równolegle mieszkała, żyła, ulrawiala seks. Ale kochankowie mysla ze ich relacja jest INNA. Naznaczona przez Wielkiego Boga Wyjątkowych Relacji. Ona by Go, Rafa nie oklamala. Nigdy. Przenigdy. Bo oni czytali sobie w myślach...
Ja to mam takie powiedzonko. " Jak ktos pokazał Ci kim jest - uwierz za pierwszym razem". Prawda JEST taka ze mężowi tez kiedys w myślach  "czytala" a on jej.
Jeśli ktos jest taka osoba ktora robi takie rzeczy- bedzie miala łatwość robienia ich rowniez kolejnemu partnerowi. Bo taka JEST.
Zadwn romans i ta wiez nie jest wyjątkowa. Zazwyczaj banalnie przewidywalna.

58

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
PainIsFinite napisał/a:

O matkoboskoczestochowsko...
"Czytałem w kochance (i ona we mnie) jak w otwartej ksiażce.. Słów nie trzeba było - wystarczyły spojrzenia."

To pisze dorosły mężczyzna z zona i dziećmi o kobiecie, która 3 lata kłamała i zdradzala swojego męża:D Niesamowite jak ludzie przypisuja innym ludziom swoje wyobrażenia. Kobieta pokazala kim jest, jakie ma wartosci i co potrafi zrobic najblizszej osobie z ktora 3 lata(!) nadal równolegle mieszkała, żyła, ulrawiala seks. Ale kochankowie mysla ze ich relacja jest INNA. Naznaczona przez Wielkiego Boga Wyjątkowych Relacji. Ona by Go, Rafa nie oklamala. Nigdy. Przenigdy. Bo oni czytali sobie w myślach...
Ja to mam takie powiedzonko. " Jak ktos pokazał Ci kim jest - uwierz za pierwszym razem". Prawda JEST taka ze mężowi tez kiedys w myślach  "czytala" a on jej.
Jeśli ktos jest taka osoba ktora robi takie rzeczy- bedzie miala łatwość robienia ich rowniez kolejnemu partnerowi. Bo taka JEST.
Zadwn romans i ta wiez nie jest wyjątkowa. Zazwyczaj banalnie przewidywalna.

O "czytaniu" pisalem w kontekście autorki wątku i jej kochanka..
Nie rozpatruje tu swojego wątku - więc i Ty nie mieszaj..

59

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
Bi_bi napisał/a:
ulle napisał/a:

Kochanko, aż się zalogowałam.
Kochanko, trzeba przyznać, że z Twoimi poglądami na tego rodzaju układy trafiłaś się temu żonatemu niczym ślepej kurze ziarno. On zaczął, więc to wina żony, która należycie nie starała się o to, by ten cudowny menszczyzna nie poszedł w długą.
Dziecko też się nie liczy, no jaki to problem? W końcu to czyjeś tam dziecko. Nie Twoja sprawa.
Ty niczego nie oczekujesz ( na razie przynajmniej), on też niczego nie obiecuje.
I Ciebie i jego tylko coś zaswedzialo w kroku, więc spotykacie się na bzykanie, bo to taka fajna zabawa. Grunt to cieszyć się życiem i dobrze bawić.
Idealny materiał na boczniarke z Ciebie.
Pewnie nie masz żadnych zainteresowań, żadnego hobby, różne sprawy życiowe układają Ci się na jakąś trójkę z minusem, więc teraz poczułaś się nareszcie wyróżniona przez los, skoro trafił Ci się kochanek.
No gratuluję Ci.
Baw się dobrze, jednak bądź ostrożna, bo choroby chodzą po ludziach, a goowno ma to do siebie, że zawsze wypływa na wierzch.
Ten się śmieje, kto śmieje się ostatni.

No chyba że jesteś trollem, który ma płacone za zakładanie jakiegoś wątku i wymyśla różne historie, żeby dorobić.
Powodzenia.

I jeszcze jedno.
Nie wiem jak tam u Ciebie z weekendami, czy on znika na weekendy, czy znajduje jakie dwie godziny czasu, by się z Tobą spotkać w wiadomym celu, ale ciekawi mnie, co ze świętami, które zbliżają się wielkimi krokami. Jak to jest nie planować świat z niby bliska osobą i siedzieć samotnie w domu czekając, aż kochanek wyrwie się na chwilę z chałupy, by wykonać krótki telefon do kochanki, o ile w ogóle to zrobi.
Pewnie wigilię zrobicie sobie w łóżku jakiś tydzień przed świętami? A co z innymi atrybutami świątecznymi? Nowoczesny mąż, czyli Twój facet będzie przez te dwa dni w roku super tata i super mężem itd.
No koleżanko, wchodź w to dalej. Fajnego chlopa sobie wybrałaś.
Przyjdzie czas, gdy gorzko Ty zaplaczesz za swoje lekkie podejście do tak poważnych spraw w życiu.


Mam swoje życie prywatne, mam przyjaciół, hobby, dlatego on jest tylko dodatkiem. Nieraz ja mu odmawiałam spotkania, nie odebrałam telefonu lub nie odpisałam na wiadomości, bo mam swoje sprawy i on nie jest priorytetem, nie siedzę z telefonem w ręku w oczekiwaniu na niego tak jak opisują to inne kochanki.
Większość facetów których znam jest żonatych, są szczęśliwi w związkach i nawet nie myślą o zdradzie. On nie jest szczesliwy, wiem jak zachowuje się jego żona, wiem co ludzie o niej mówią, dlatego on to robi. On na prawdę starał się i chciał to naprawić, sama mu w tym starałam się pomoc. Wiem ze nadal próbuje i się stara mimo tego co robi ze mną, ale ona jest nierefolowalna.
Wciąż uważam, ze to ona jest winna tego co sie stało, a nie ja.

zawsze mnie dziwi ta wiara, mój ukochany okłamuje najbliższą sobie osobę, żonę i córkę czy syna, a mnie nie, to ja się pytam czemu się z nią nie rozwiedzie? Czemu jej nie zostawi? Że naprawdę uważasz że jesteś tak wyjątkowa, że ciebie to nie okłamuję? To dlaczego nie jest z tobą nie mów mi że chodzi o dziecko.. bo przecież jak żona się dowie to będziesz prawdopodobnie chciała rozwodu dziecko do końca życia już nie będzie miało normalnej rodziny bo jeżeli nawet  ona zostanie w tym związku, to i tak będzie robiła piekło, czyli ty małżeństwo już będzie a dziecko będzie żyło w takiej rodzinie,

60

Odp: Jestem kochanką - pytanie do kochanek
Bi_bi napisał/a:

Wszędzie piszą, że kochanki same wskakują do łóżka tudzież rozkładają nogi przed żonatymi facetami.
Pracujemy razem, przez 5 miesięcy uganiał się za mną, a ja go ignorowałam ze względu na jego stan cywilny + dziecko, nie odpowiadałam mu na tematy niezwiązane z pracą, ale w końcu po takim czasie coś we mnie pękło, odezwałam się i powiedziałam mu co o nim myślę i tak od słowa do słowa rozmowa zeszła na inny tor, bardzo go polubiłam. Po 3 miesiącach zaczelismy ze sobą sypiać. Jak to u Was wyglądało? Kto zaczął?

O, chyba jesteś bardzo młoda, że tak wierzysz  facetowi, a on po prostu wie, co ci powiedzieć kiedy i jak, żebyś zrobiła tak jak on chce. Z dalszych wypowiedzi wynika, że uwierzysz we wszystko, co powie. Dopóki się tobą nie znudzi tak będzie, no, chyba, że pozna następną, która go bardziej zakręci. Facet lubi oszukiwać  i ma z tego satysfakcję, a to bardziej go zajmuje niż jego własna rodzina.

Posty [ 1 do 60 z 61 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jestem kochanką - pytanie do kochanek

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021