netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

32 odpowiedzi3 541 wyświetleńzałożony przez ZlamanaDusza, 18.12.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1

Temat: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

Witam... nie radzę już sobie z tym obciążeniem... musiałam napisać, podzielić się z kimś moją historią.

Właściwie nawet nie wiem od czego zacząć?

Jeszcze jedną nogą jestem mężatką...byłam z moim mężem przez 8 lat, 5 lat po ślubie. Krótko po ślubie podkreślam przypadkowo znalazłam odnośnik na czat z jego nickiem "zdradzę żonę". Tłumaczył się, że przeczytał artykuł i chciał sprawdzić czy to działa.. Nadwyrężył moje zaufanie. Niemniej wybaczyłam. Były głuche telefony. Była rezygnacja z pracy bez konsultacji ze mną niby przez kobietę, która "chciała od niego czegoś więcej". Później był okres spokoju..Walczyliśmy o byt, kończyliśmy studia, mieliśmy plany. On... był wpatrzony we mnie, nie miał planów, ambicji, brał życie prosto (nie jest to złośliwość, po prostu staram się wyjaśnić różnice), przysłowiowo "ciągnęłam go za uszy", pomogłam skończyć studia, zaciągnęłam na kolejne. Nie wymuszałam, proponowałam. Nie miał własnych planów, propozycji życia. Musiałam być motorem, napędem bo On do niczego nie miał zapału, mógłby żyć tylko miłością. Długi czas nie pracował, a kiedy podjął jakąś pracę szybko ją tracił,był na utrzymaniu moim i moich rodziców. Po 3 latach małżeństwa nie mieliśmy  nic...nawet własnego kąta. W końcu wzięłam byka za rogi i będąc jedynym żywicielem kupiliśmy własne M. został współwłaścicielem. Samochód dostał od ojca. Zawarłam z nim umowę, że będę przez rok utrzymywać Nas, a on ma znaleźć pracę taką która da jemu satysfakcję i dobre wynagrodzenie (nie chciał podjąć pracy dorywczej bądź takiej, która przynosiłaby niskie dochody). Znalazł taka.. był szczęśliwy, w krótkim czasie awansował, zmienił się. Dotychczasową bierność w związku tłumaczył brakiem pieniędzy (dla mnie liczył się pomysł). Przez cały okres związku ani razu nie zabrał mnie na kolację, nie zrobił żadnej niespodzianki, nie kupił kobiecego drobiazgu. Później kiedy przyszły pieniądze...również nie... twierdził, że nie umie ofiarować prezentów, nie wyniósł tego z domu. Wreszcie mogliśmy zaplanować urlop. Krótko przed... nie wiem co mnie tknęło.. wzięłam jego tel. do ręki i przeglądnęłam, znalazłam bardzo namiętnego sms-a od innej kobiety. Zapewniał, że to pomyłka itd. itp. klasyka. Wybaczyłam, staraliśmy się odbudować wszystko, oboje uciekaliśmy w pracę. Sex co raz rzadziej, miałam do Niego wstręt. Nie miałam siły odejść (był kochającym, czułym mężem, szanował mnie). Przestałam go kochać tak jak kiedyś. Nie chciałam walczyć. Żyliśmy jak brat z siostrą, obok siebie. Potem dotarła do mnie informacja, że gdzieś po internecie krążą jego nagie zdjęcia. Niepotwierdzona. Jednak dalej trwaliśmy w tym marazmie. On był głuchy na moje prośby, próby ratowania małżeństwa. Nie czułam się kobietą. Nie miałam sił odejść. Właściwie nie wiem co mnie powstrzymywało,  teraz już wiem-obawa przed samotnością. Wreszcie coś w Nim zaskoczyło. Zaczął się starać ,taaa... kupił piękny pierścionek i myślał, że to wystarczy, planował wyjazdy, rozrywki itd. Niemniej mojego zaufania nie było, kochałam ale obserwowałam. Cały czas nosił przy sobie telefon, z laptopem chodził do łazienki- tak wiem, klasyka, bałam się znowu coś znaleźć. Jednak pewnego dnia kiedy zasnął twardym snem chwyciłam ze telefon i znowu znalazłam znaczącego sms-a- wysłał komuś swoje zdjęcie. Miałam dość. Odeszłam. Szalał. Próbował wszystko uratować. Nie chciałam. Zaczęłam spotykać się z innym, połączyła nas bardzo emocjonalna znajomość (nie mylić z romansem). Poczułam się kobieca. Odzyskałam to co utraciłam.Miałam poczucie zdrady. Zresztą nie wyszło. Mój mąż nie walczył, wysyłał tylko tkliwe e-maile. Było kulturalnie. Przyjacielsko. W pewnym momencie postanowiłam dać jemu ostatnią szansę. Był wniebowzięty,niemniej robił z siebie ofiarę mojej pogoni za marzeniami.  Przyznał się, że "zaczął spotykać się" z inną- wprowadził obcą kobietę do naszego mieszkania, ja też postawiłam na szczerość. Wszystko dobrze układało się. Sex z fajerwerkami. Aż nagle pięknego dnia rzucił mnie. Sprowadził do domu i rzucił.Twierdził, że powodem nie jest inna kobieta, lecz to, że nie może poradzić sobie z tym, że umawiałam z innym. Nie rozumiał, że do niczego nie doszło. Wyobraźnia jemu pracowała.

Zostawiłam jemu mieszkanie, zresztą nie mogłabym już tam przebywać, gdzie sprowadził inną kobietę.

Wyrządził mi wiele krzywdy, czuję się wykorzystana. Miał wszystko. Na nic nigdy nie narzekał. " byłam żoną, kumplem i dziwką w sypialni". Miał wsparcie, byłam z nim w trudnych chwilach i w chorobie. Nadal powtarza, że jestem miłością jego życia.

Nie jestem księżniczką. Od Niego i innych mężczyzn słyszałam, że jestem piękną i mądrą kobietą i co najważniejsze dobrą. Więc dlaczego porzucił mnie dla brzydszej, starszej od siebie kobiety? Zupełne przeciwieństwo fizyczne mnie (kolor włosów, proporcje)

Brzydsza- tak to pojęcie względne. To nie jest opinia moja lecz  jego, osób które jego z nią widziały. Doznały szoku.

Staram się zrozumieć gdzie popełniłam błąd? On twierdzi, że nigdzie, czego jemu nie dałam, nie wiem, twierdzi że dla Niego jestem Naj, ale za dużo wydarzyło się po drodze. Wczoraj oświadczył, że nie kocha tej kobiety, nie jest w niej zakochany (zaprzeczył domniemanej ciąży). Zapytałam czy byłam harpią? Zaprzeczył. Dla Niego jestem miłością jego życia- wiem, że w tym nie kłamie. Tamta kobieta wiedziała, że on ma żonę.

Więc o co tutaj chodzi? Dałam siebie tyle, a otrzymałam w zamian..

Znajomi, rodzina są w szoku. Nie rozumieją jego postępowania, czego on szukał..

Nie wyobrażam sobie życia z Nim, ale staram się odnaleźć odp. na moje pytania, popadam w kompleksy. Nie wiem po co żyć. Straciłam zaufanie do ludzi, facetów.

2

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

Witam.

Porozglądaj się po innych wątkach, znajdziesz na pewno odpowiedź na swoje pytania.
Nieśmiało stwierdzę, że za bardzo kochałaś i za bardzo się starałaś. Zwłaszcza w początkowej
fazie Waszego związku.
Można stwierdzić, że byłaś motorem napędowym (głową i szyją).
Pozdrawiam.

3

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

O co chodzi? To proste. On Cię wykorzystywał. Znalazł naiwną - wybacz - którą można zdradzać prawie na jej oczach, korzystając z wdzięków innych kobiet, przy której nie trzeba pracować, bo ona kupi mieszkanie, będzie płacić rachunki, kupi ciuchy i jedzenie. Ty, jak sama piszesz, "ciągnęłaś go za uszy", by on zdobył wykształcenie. Po cholerę?! On tego nie chciał. Gdy odeszłaś, on nie zmienił się, nie walczył, a Ty ni z gruszki, ni z pietruszki dałaś mu kolejną szansę. Na koniec tego wszystkiego zostawiłaś mu kupione przez Ciebie mieszkanie!

Dawałaś z siebie wszystko komuś, kto tego wcale nie chciał, to raz. Dwa, NIE WOLNO wyręczać mężczyzny we wszystkim, bo żaden normalny facet nie zniesie takiej kastracji. Twój był z Tobą tylko dlatego, że pasował mu taki UKŁAD,  w którym dbano o niego, a on nie musiał nic robić.

I jeszcze jedno. Najpierw piszesz:

ZlamanaDusza napisał/a:

...Krótko po ślubie podkreślam przypadkowo znalazłam odnośnik na czat z jego nickiem "zdradzę żonę" (...) Były głuche telefony. Była rezygnacja z pracy bez konsultacji ze mną niby przez kobietę, która "chciała od niego czegoś więcej" (...) On... nie miał planów, ambicji, brał życie prosto, przysłowiowo "ciągnęłam go za uszy", pomogłam skończyć studia, zaciągnęłam na kolejne (...) Nie miał własnych planów, propozycji życia (...) Długi czas nie pracował, a kiedy podjął jakąś pracę szybko ją tracił,był na utrzymaniu moim i moich rodziców (...) Przez cały okres związku ani razu nie zabrał mnie na kolację, nie zrobił żadnej niespodzianki, nie kupił kobiecego drobiazgu. Później kiedy przyszły pieniądze...również nie... (...) znalazłam bardzo namiętnego sms-a od innej kobiety (...) Sex co raz rzadziej, miałam do Niego wstręt.

a potem:

ZlamanaDusza napisał/a:

Nie miałam siły odejść (był kochającym, czułym mężem, szanował mnie).

KTÓRE Z WYMIENIONYCH PRZEZ CIEBIE ZACHOWAŃ ŚWIADCZYŁO O MIŁOŚCI I SZACUNKU?

Dlaczego porzucił Cię dla innej, starszej i brzydkiej? Jest starsza, więc pewnie dorobiła się i jest zamożna, a brzydka będzie tak ucieszona faktem, że złapała młodego przystojniaka, że zrobi dla niego wszystko i nie piśnie, gdy będzie ją zdradzał. Widzisz pewne podobieństwo?

4

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

Myślę to samo co amarek. sama napisałaś :
Musiałam być motorem, napędem bo On do niczego nie miał zapału, mógłby żyć tylko miłością. Długi czas nie pracował, a kiedy podjął jakąś pracę szybko ją tracił,był na utrzymaniu moim i moich rodziców. Po 3 latach małżeństwa nie mieliśmy  nic...nawet własnego kąta. W końcu wzięłam byka za rogi i będąc jedynym żywicielem kupiliśmy własne M. został współwłaścicielem. Samochód dostał od ojca. Zawarłam z nim umowę, że będę przez rok utrzymywać Nas, a on ma znaleźć pracę taką która da jemu satysfakcję i dobre wynagrodzenie
Nie zaprzeczam że on cię nie kochał,kochał i nadal kocha, ale bardziej kocha to poczucie bezpieczeństwa jakie mu dawałaś. Stracił "motor życiowy"
Po za tym zaskoczyła go twoja decyzja o odejściu, do tej pory wybaczałaś. Proponuję nie rozmyślaj gdzie popełniłaś błąd, zajmij się sobą,jeżeli nie ufasz facetom, nie spotykaj się z nikim, wyjedź gdzieś choćby na ten krótki okres świąteczny by uniknąć rodzinnego rozbierania na czynniki pierwsze, waszego związku. Jedź w góry, będziesz sam na sam ze sobą, wtedy spróbuj przemyśleć co dalej, czy chcesz się z kimś wiązać, obmyśl plany na najbliższa przyszłość. Możesz też iść w innym kierunku, jakiś wolontariat, w zdeżeniu się z tragediami innych często ukazuje nasze własne zmartwienia we właściwym świetle.

5

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

smile Dziękuję za Waszą odezwę.

Staram się żyć, skupiam na pracy. Zawsze podchodziłam do życia bardzo sensualnie, teraz nie cieszą mnie nawet Święta..  Miałam mieć rodzinę. Z drugiej strony powinnam cieszyć się, że nie mam z Nim dziecka. Niemniej instynkt macierzyński daje znać o sobie. Pocieszam się tym, że jestem jeszcze młoda:) i wszystko przede mną ( w najgorszym wypadku istnieją banki spermy:])

amarek tak byłam szyją, nosiłam spodnie, w pewnym sensie wykastrowałam jego Ego... być może przy Niej poczuł się facetem. Powiedział, że ma nadzieję, że znajdę lepszego od Niego, bo zasługuję na miłość. Doszły do mnie myśli, że czuł się przy mnie gorzej.

BabaOsiadła masz rację to nie był szacunek, tylko gra z jego strony. Długo zastanawiałam się dlaczego miałam klapki na oczach, oszukiwałam siebie. Starałam się realizować historię wielkiej miłości. Byliśmy tacy "idealni". Mieszkanie zostawiłam jemu, bo nie patrze na rzeczy materialne- nie jestem naiwna, ani wyrachowana. Nie mogłabym przeglądać się w lustrze, w które ona patrzyła, spać w sypialni, w której...On musi mnie spłacić, choć robi to opieszałym tempem. Teraz "bawi się". Właśnie przypomniałam sobie jak powiedział do mnie: " Nie mogłabyś być głupsza, poudawać czasami ?" W pewnym sensie właśnie taka byłam. Porównanie zasadne. Niemniej tamta kobieta nie jestem majętna, pracuje na stanowisku sprzedawcy, ma dziecko, rozwodzi się z mężem (zrobiłam mały wywiad). On jest zły, że udaje mi się odkryć karty.

Samisam właśnie na dniach wróciłam z kilkudniowego wyjazdu w Góry. Wyjazd pomógł mi. Staram się  zapełnić czas, nie zamykam się w domu, nie odgradzam od ludzi. Mam pracę z tzw, materiałem ludzkim, bardzo absorbującą więc widzę obiektywnie, że moje zmartwienie w porównaniu do cierpienia innych ludzi jest błahe.

Moje rozmyślania polegają na tym, że boję się iż znowu popełnię ten sam błąd. Boli mnie, że On daje tej kobiecie to czego nie dał mnie. W ostatniej fazie małżeństwa wykupił wyjazd do SPA, zaprosił mnie, a zabrał ją... nie odwołał, bez skrupułów pojechał. Niemniej nadal jest chorobliwie zazdrosny, twierdzi, że cyt" ustawiają się do mnie kolejki". Gdzie?:) heh. Jestem samotna jak diabli. Coś we mnie jest takiego, że trzymam facetów na dystans.

Prosił mnie, żebym nie spotykała się do rozwodu z Nikim, a sam "prowadza się z nową panią na legalu". Jest szybki:) Zna mnie, wie, że nie będę się z nim szarpać, "prać brudów", chcę się rozstać się i tyle.

Jestem silną kobietą. Pewnie nie pasowaliśmy do siebie osobowościowo. Usłyszałam od znajomego, że powinnam być z mężczyzną silniejszym, który będzie dla mnie partnerem. Tym czasem od innego, bardzo wydawałoby się charakternego faceta usłyszałam , że heh... jestem za dobra, nie zasługuje na mnie, takie kobiety jak ja nie istnieją, za pół roku okaże się, że jestem inna... albo, że jestem wyjątkiem... i "zwiał":)

Mam dość absurdów... nie będę udawać innej niż jestem, głupszej. Jestem po prostu sobą. Nie jestem słodka jak miód. Potrafię tupnąć nogą. Zresztą sfera zawodowa wymaga ode mnie pewnego rodzaju stanowczości.

Myślałam tak po kobiecemu, że może ma ładniejsze ciało:) bardziej kobiece, obfite kształty.  Może łatwiej byłoby mi gdyby wymienił mnie super piękność:) przykro mi.

6

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

Sama doskonale stawiasz diagnozę.
On do Ciebie nie dorósł. Nie mam na myśli wykształcenia, sukcesów zawodowych itp.
Nie dorósł jako człowiek- mężczyzna. Korzystał z Twojego wsparcia, "na boku kręcił".
Nie masz czego żałować. Dobrze, że jesteś młoda. Jeszcze wszystko przed Tobą.
Nie rozmyślaj dlaczego? Po prostu żyj i ciesz się tym co masz. Najważniejsze, że znasz "Swoją wartość'.
Nie idź na łatwiznę i nie angażuj się w "byle jakie" związki.
Daj sobie czas na spokojny powrót do równowagi.

7

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

Kochana, będziesz miała rodzinę, zobaczysz smile Tylko na dziecko należy decydować się mając u boku MĘŻCZYZNĘ: wsparcie, opiekę, szacunek i miłość. Z byłym mężem nie możesz liczyć na żadne z nich. Wyobrażasz sobie siebie po porodzie - umęczoną, spuchniętą, obolałą, z absorbującym 24 h na dobę niemowlęciem przy piersi, a tu znikąd pomocy, bo tatuś nie ma pracy i flirtuje przez internet, a do tego oczekuje, że Ty zarobisz na szczepienia i pieluszki, bo przecież do tej pory tak świetnie sobie radziłaś ze wszystkim, więc w czym problem?

W następnym związku daj mężczyźnie się sobą trochę poopiekować. Nie matkuj mu, nie załatwiaj wszystkiego za niego. I, jeśli mogę Ci doradzić, zastanów się, skąd się to u Ciebie wzięło, to dbanie o wszystko w związku, to bycie "za dobrą", to staranie się o to, by zasłużyć na czyjąś miłość i być idealną w pracy, kuchni, łóżku? Skoro boisz się, że z kolejnym mężczyzną popełnisz podobne błędy, to może przyczyna tkwi gdzieś głęboko i potrzebujesz terapii? Jacy byli Twoi rodzice (nie musisz mi odpisywać, zastanów się sama)? Dlaczego teraz dajesz się tak źle traktować, jaką potrzebę w ten sposób zaspokajasz?

8

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

No cóż... W swojej niezrozumiałej naiwności hodowałaś lenia i darmozjada. Utrzymywałaś go, kształciłaś, karmiłaś, kupiłaś mieszkanie. Potem odkryłaś zdradę, ale wróciłaś. On Cię rzucił, bo nie mógł żyć ze świadomością, że spotykałaś się z innym, wzorowy hipokryta. No a na zakończenie zostawiłaś mu mieszkanie... Zajebiście "mamusiu". Twój synuś dorósł i teraz postanowił ruszyć sam w dorosłe życie. Oczywiście bez Ciebie. Gdzie Ty miałaś głowę?!

9

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

Teo to nie była naiwność to była miłość, małżeństwo nie stanowi transakcji. Trzeba być ze sobą w dobrych i trudnych momentach, ja byłam, On jak widać nie podołał. Może nie potrafiłam skonfrontować się ze strachem, kiedy twierdził że życie beze mnie nie ma sensu, tak.... domniemana próba samobójcza wisiała w powietrzu (niekiedy mówiłam o rozstaniu, nie mogłabym żyć z myślą, że zrobiły sobie krzywdę prze ze mnie, więc walczyłam, z wiatrakami). Pewnie to był tylko szantaż. Jak widać świetnie sobie poradził:) choć na dniach stwierdził, że kiedy dowiedział, się że spotykałam się z innym, znienawidził mnie i chciał się cyt:" zabić". Próbuje mną manipulować. Zrzuca całą odpowiedzialność na mnie, robi z siebie ofiarę. Trudno jemu zmierzyć się samemu z sobą i swoimi wyrzutami sumienia. Musiałby zmienić zdanie o swoim Ego. Nie chciałam odpuścić, żeby nic sobie nie zarzucić. Teraz wiem, że zrobiłam wszystko. Nie dam się wpędzić w poczucie winy. Tak był darmozjadem, bez honoru i ambicji jak widać. Jednak był moim mężem.Dał mi też wiele dobrego. Jednak w ostatecznym rozrachunku wychodzi na długi minus. Mieszkania nie chcę, bo nie czuje go. Pieniądze za nie musi mi zwrócić. Nie interesuje mnie w jaki sposób. Działa, tempem Ślimaka;] Odeszłam bo, poczułam że to nie jest facet dla mnie. Poczułam dużo gorzej, że to nie jest facet. Dlaczego wróciłam? Bo bałam się samotności, ale pewnie i tak odeszłabym po kilku miesiącach. Udusiłabym się patrząc na Niego. Było mi szkoda tylu lat. Przestałam wierzyć w miłość. Zastanawiam się czy ona w ogóle istnieje.

BabaOsiadła dziękuję za ciepłe słowa. Masz rację, jestem perfekcjonistką... zawsze musiałam walczyć o miłość rodziców, pokazać, że na nią zasługuję, bardzo wysoko stawiali mi poprzeczkę, musiałam udowadniać, że jestem warta ich zainteresowania. Kiedy zrozumiałam, że On wsi na mnie, nie kiedy zaakceptowałam (zawsze widziałam, że na mnie uwiesił się), że jest typem męskiej modliszki odeszłam, te zdrady to był gwóźdź. Wróciłam bo miałam poczucie, że nie zrobiłam wszystkiego. Kiedy odszedł, nie płakałam. Poczułam ulgę:) Uczę się zdrowego egoizmu, co na razie przysparza mi trochę zamieszania. Otoczenie nieprzychylnie na to przystaje:) bo widzi we mnie zmiany, asertywność, że teraz tym bardziej nie dam sobie dmuchać w kaszę. Byłam u psychologa chciałam zrozumieć ten mechanizm:) Zostałam "poskładana" (po tym jak odszedł).

amarek masz racje czas leczy rany, jestem bliżej niż dalej. Nie zamierzam na razie z nikim wiązać się. Muszę dojść do ładu sama ze sobą. Nie zamierzam ranić. Mam pasje- realizuję się. Nie sądziłam, że mam przy sobie, aż tylu przychylnych mi ludzi.

Nie mogłam tylko zrozumieć jak można kogoś kochać i w ten sposób postępować. Traktuje mnie jak wroga. Utrudnia rozstanie. Formalności ekonomiczne załatwia tak długo, że można popukać się w czoło. Nie ma innego sposobu jak czas.  Na koniec użył wobec mnie siły fizycznej. Kiedyś dałabym sobie za Niego rękę uciąć, a tak na prawdę nie wiedziałam z kim przez tyle lat żyłam.

10 Ostatnio edytowany przez amarek (2011-12-19 01:23:50)

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

smile smile smile

11

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

I jeszcze przyszła mi do głowy jedna myśl... kiedy odpuściłam i pozwoliłam, żeby właśnie "opiekował się mną"- czego zawsze chciałam, co sugerowałam (jeśli nie podjęłabym wielu działań, on nie zrobiłby nic, trwalibyśmy w miejscu) stwierdził, że wszystko jest na jego głowie (zdecydowanie przesadzał) ;] i tak źle i tak niedobrze.

12

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

Bo NAJPIERW go rozpieściłaś, a POTEM nagle biedactwo miało się wysilić i przejąć obowiązki, którymi przecież do tej pory nie "zawracałaś mu głowy". To narzekał, licząc, że się nad nim "zlitujesz" i będzie jak dawniej.

13

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

smile

To forum na prawdę pomaga, oczyszcza:)

Tak rozpieściłam, byłam młodziutka.... heh nie miałam pojęcia o życiu, bądź zakładałam błędnie, że On kieruje się podobnymi zasadami. W szybkim tempie dojrzałam. Nie jestem już "dziewczyną" lecz kobietą. Utraciłam w pewnym siebie pewien rodzaj niewinności, zderzyłam się z brutalnością świata. Stara się mi wmówić jaki był dobry i kochający, ze łzami w oczach-ba rzewnie płacząc, deklamuje, że nigdy mnie nie zdradził. Nie mogę zrozumieć jego hipokryzji:]

Nie załamałam się. Idę dalej. Może musiałam dostać taką lekcję od życia, zobaczyć, że świat nie jest taki jakim go biorę, a ludzie na prawdę potrafią zrobić krzywdę (nie wszyscy, to założenie, nie stwierdzenie). Widzę odcienie szarości. Doszukuję się sensu. Nigdy nie byłam sama, może właśnie powinnam przejść ten etap, może zrozumieć że to czas dla mnie, samodoskonalenia, wejrzenie w głąb siebie, refleksji co i jak, żeby nie popełniać kolejnych błędów.

Z drugiej strony lubię siebie, bo chyba trzeba wierzyć że są na tym świecie porządni mężczyźni (są?:). Myślałam, że na dobro odpłaca się dobrem. Jak widać mężczyźni "kochają zołzy" (?), lecz nie potrafię taka być;]Zastanawiam się czy życie damsko-męskie to podświadoma gra- zabawa w gonienie króliczka pomimo prozy dnia codziennego.

Może z góry jesteśmy zaprogramowani neurolingwistycznie:) heh, a indywidualizm i tabula rasa to tylko czcze gadanie, ludzkie marzenie o doskonałości, z podkreśleniem jaki człowiek potrafi być słaby.

Ot tak filozoficznie nastrojona z samego rana pozdrawiam Was:]

14

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

Odrzuć filozofie i zastanawianie sie nad sensem życia, bo to jest dobre tylko wtedy gdy masz pod reką butelke dobrego wina:).
Jesteś silną kobitką, za silną dla swojego meża, przerosłaś go to wszystko.
Popatrz na "kogo on ciebie wymienił" , na kobieta gorzej usytuowana, podejrzewam że gorzej wykształconą, ogólnie troszke poniżej poziomu jego samego i przyniej bedzie sie czuł meski, silny, prawdziwy samiec alfa....dopóki nie pojawią sie problemy, bo mnie wydaje sie, że to ogólnie człowiek słaby i troche pozbawiony własnej inicjatywy.

Poruszyło mnie szczególnie jedno zdanie , jakie mąż wypowiedział "Czy nie mogłabyś poudawac głupiej', bo mi przypomniał inny wątek tu załozony "Dlaczego meżczyźni wolą głupsze" i wiem z autposji, ze jesty taki gatunek, który lubi imponowac byle czym , byle tylko ujrzec podziw w oczach kobiety.
Ty nie miałaś go za co podziwiać i to nie twoja wina, bo na Twój podziw musiał sobie zasłużyć a biedak nie bardzo umiał.

15

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

Zapewniam Cię, że istnieją porządni, wspaniali mężczyźni smile Wkleję Ci coś, co napisałam niedawno w innym wątku:


ja napisał/a:

Wszystko, czego doświadczamy, jest PO COŚ. Każdy, kogo spotykamy, coś nam daje - nie tylko piękne chwile, często i bolesną, ale cenną naukę. Po każdej porażce miłosnej cierpimy, ale stajemy się coraz mądrzejsi. Wiemy, czego pragniemy, a czego nie potrafimy zaakceptować, dociera do nas, że miłość jest ważna, ale nie wolno nam budować życia opartego tylko i wyłącznie na tym drugim człowieku, uczymy się pracować nad związkiem, a doświadczenia pomagają nam w przyszłości odróżnić ludzi dobrych od złych. Wszystko po to, by osoba, z którą wreszcie zwiążemy się na całe życie, była starannie przez nas wybrana i sprawdzona, i byśmy potrafili kochać mądrze, a nie ślepo.

Miłego dnia! smile

16

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

pięknie napisane BaboOsiadła

17

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

Dziękuję smile

18

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

Twoja postawa po tym wszystkim co przeszłaś jest naprawdę budująca i myślę, że otrząśniesz się z tego wszystkiego, wyciągniesz wnioski i w następnym związku, który stworzysz będziesz już dużo mądrzejsza. Nie przejmuj się Twoim byłym mężem, tylko tym razem w 100% skup się na sobie. Mam wrażenie, że w małżeństwie, które całe szczęście jest już za Tobą, tylko dawałaś, a w zamian nie otrzymywałaś nic. Twój ex to straszny, wręcz potworny typ faceta i jak dla mnie powinnaś była już dużo wcześniej zakończyć ten związek, zamiast dawać mu kolejne szansy.

Czujesz się źle po tym co przeszłaś, bo to on wpędzał Cię w kompleksy, zdradzając Cię i nie okazując Ci należytego szacunku. To Ty w Waszym związku byłaś głową rodziny, dbałaś nie tylko o dom, ale i o Wasze finansowe zabezpieczenie, co na pewno nie było łatwe. Nie miałaś poczucia stabilizacji, nie miałaś się na kim oprzeć w trudnych chwilach i nikt nie dał Ci tak potrzebnego poczucia bezpieczeństwa. Absolutnie nie powinnaś w siebie wątpić, po tym co opisałaś widać wyraźnie jak zaradną jesteś osobą i na pewno dasz sobie w życiu radę.

Skup się teraz koniecznie na sobie, nie pchaj się na siłę w żadne związki, nie zagłuszaj rozgoryczenia. Powoli otrząśniesz się z wszystkiego i zobaczysz, że jeszcze poznasz w swoim życiu wartościowego faceta, z którym stworzysz związek. Teraz jednak przede wszystkim zadbaj o siebie i odbuduj poczucie własnej wartości bo to w pełni pozwoli Ci stanąć na nogi.

19

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

:] Witam Was ponownie. Jesteście świetne/i, z waszych wypowiedzi bije wirtualne ciepło. Po prostu zwyczajnie dziękuję, że mogłam "tutaj pobyć, poczytać, przeanalizować". Zgadzam się z Waszymi postami. Takie same myśli dudniły mi w głowie, lecz nie miałam śmiałości ich wypowiedzieć. Czemu? heh żeby nie uznać Drania za Drania.

Dziś... jadąc samochodem, siedząc za kierownicą poczułam się wolna, szczęśliwa, "cieszyłam się jak głupia do sera". Zdałam sobie sprawę, że to nie ja byłam tą złą. Powinnam dać sobie spokój z szukaniem swoich błędów- chociaż na pewne wiele popełniłam. To On powinien wstydzić się.. Moja radość biła z wnętrza, zarażałam nią Innych:]

Moja historia nie ma drugiego dna. Nie staram się wybielić, zrobić z Niego drania, a z siebie niewinną. Z jednej strony to co On robił było nieprawdopodobne, niestety rzeczywiste.Zycie napisało taki scenariusz. Zawsze kierowałam się mottem, że w przyrodzie tak i w życiu musi być harmonia: po deszczu słońce, po łzach przychodzi radość. Na chwilę, gdzieś odrzuciłam je w kąt. Teraz wraca.Widocznie to nie była "Ta miłość". Gdzieś tam czeka na mnie (mam nadzieję) piękne uczucie, moja Połówka Pomarańczy:) lepiej brzmi Grejpfruta:] Tak sobie to tłumaczę. Może to moja linia obrony.

Niobexxx mam taką naturę troszkę filozoficzną:) chociaż z drugiej strony twardo stąpam po ziemi. Pełna sprzeczność. Przy dobrym winie jeszcze bardziej:) Muszę zebrać ekipę i podyskutować do białego rana. Tęskno mi za tym:) Może jakiś rytuał na byłym mężu za jego niecne uczynki:)

BaboOsiadła "Wszystko, czego doświadczamy, jest PO COŚ. Każdy, kogo spotykamy, coś nam daje - nie tylko piękne chwile, często i bolesną, ale cenną naukę. Po każdej porażce miłosnej cierpimy, ale stajemy się coraz mądrzejsi. Wiemy, czego pragniemy, a czego nie potrafimy zaakceptować, dociera do nas, że miłość jest ważna, ale nie wolno nam budować życia opartego tylko i wyłącznie na tym drugim człowieku, uczymy się pracować nad związkiem, a doświadczenia pomagają nam w przyszłości odróżnić ludzi dobrych od złych. Wszystko po to, by osoba, z którą wreszcie zwiążemy się na całe życie, była starannie przez nas wybrana i sprawdzona, i byśmy potrafili kochać mądrze, a nie ślepo." - piękne, nic dodać nic ująć:), to jest sens egzystencji. Wydrukuję sobie Twoje słowa i przykleję na lustrze w łazience, będę czytać codziennie rano szorując zęby:). Stanowią kod działania.

Lusia*M*. Nie chcę, żeby to nieskromnie zabrzmiało, pomimo tego, że On chciał zachwiać moim poczuciem wartości. Nadwyrężył ją, lecz nie zniszczył. Widzę jak patrzą nam nie Mężczyźni- sprawia mi to przyjemność:), lubię siebie bardzo za wszystko, a szczególnie za to w jaki sposób staram się żyć:)

Dobrej Nocy:)

20

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

Spokojnych, kolorowych snów smile

21

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

Na początek znalazłabym sobie psychologa, popracuję z Tobą nad pewnością siebie, z tego co piszesz to uważam, że robiłaś wszystko żeby uratować to małżeństwo. Niektórym po prostu się nie dogodzi, a to, że mąż zarzuca Ci tamtą nawiązaną znajomość to według mnie pretekst, on sam nie wie czego chce. P.s byłabym wdzieczna za odpowiedź na  (Kłamstwa , byłe dziewczyny, rozczarowanie) str.3

22

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

Świetnie, że to co piszesz jest tak optymistyczne, bo właśnie tak powinnaś się czuć. Zaczynasz od nowa, ale to nie znaczy, że od zera. Masz nową szansę na zbudowanie swojego życia od początku, omijając błędy, które popełniałaś wcześniej.
Teraz ciesz się wolnością, niezależnością i brakiem garba w postaci byłego męża smile Oby tak było dalej, 3maj się i powodzenia smile

23

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

Mela smile Moja pewność siebie jest wysoka (ze zdrowym rozsądkiem), gdyby nie moje poczucie własnej wartości i przekonanie, że dam sobie radę, nie zawalczyłabym o siebie, nie odeszłabym, jak cała rzesza kobiet udawałabym, że mam fajnego męża, przystojnego, na stanowisku (dla Niektórych kobiet to afrodyzjak, cała rzesza kręci się jak widać;]). Dla miłości człowiek potrafi pójść na różne kompromisy. Zresztą natura ludzka jest zaprogramowana na hedonizm i tym samym wygodnictwo a co za tym idzie wolimy nosić maski niż zderzyć się z Walcem. Rozstanie jest zawsze porażką i człowiek chce udowodnić, że to jego nie dotyczy.

Przeczytałam Twoje wpisy... również "Kłamstwa , byłe dziewczyny, rozczarowanie" jakże mi przypomina Moją historię... tak...z tą różnicą, że zdrady pojawiły się po kilku latach, wcześniej przez lata nie dał mi powodu do utraty zaufania. Byłe dziewczyny, które nagle uaktywniły się trzymał na dystans. Pobraliśmy się w młodym wieku, tacy zakochani. Kłamstwa o tak były zawsze, przymykałam oczy nawet kiedy byliśmy narzeczeństwem, tłumaczyłam, stawiałam ultimatum, Ba nawet kiedyś powiedziałam, że odchodzę (długo przed zaręczynami) padł na kolana, popłakał się i powiedział, że nie przeżyje, ma tylko mnie bla bla bla. Byliśmy młodzi, mieliśmy ideały. Z tym, że ja dorosłam szybciej on...  Wiem co czujesz, usychasz. Nie dam Tobie rady, bo nie mam prawa.. Zobacz tylko gdzie mnie to zaprowadziło? Prędzej czy później wiedziałam, że odejdę, to była kwestia czasu.

Zobacz fragment mojego wpisu: [...]Przez cały okres związku ani razu nie zabrał mnie na kolację, nie zrobił żadnej niespodzianki, nie kupił kobiecego drobiazgu. Później kiedy przyszły pieniądze...również nie... twierdził, że nie umie ofiarować prezentów, nie wyniósł tego z domu. Wreszcie mogliśmy zaplanować urlop. Krótko przed... nie wiem co mnie tknęło.. wzięłam jego tel. do ręki i przeglądnęłam, znalazłam bardzo namiętnego sms-a od innej kobiety. Zapewniał, że to pomyłka itd. itp. klasyka. Wybaczyłam, staraliśmy się odbudować wszystko, oboje uciekaliśmy w pracę. Sex co raz rzadziej, miałam do Niego wstręt [...]

Zobacz Twój post: [...]Nie potrafie mu zaufac ciagle klamie i to w drobnych kwestiach , czasami mam wyrzuty sumienia kiedy mowi jak mozesz wierzyc obcym ludziom wtedy chce juz go przeprosic i okazuje sie ze mialam racje. jak to jest ze tamte dziewczyny zabieral wszedzie a ja nie moge na nic liczyc? czuje sie zaniedbana , rzadko sypiamy razem, rzadko mamy jakies romantyczne wieczory i rzadko mnie gdzies zabiera [...]

Wybacz, ale uporządkuj swój Świat i dopiero zabieraj się za pracę nad pewnością Innych (inaczej można zrobić komuś krzywdę)- odmawiam asertywnie. Mój post stanowi superwizję. Musiałam oczyścić się z czegoś co zalegało we mnie czkawką, żeby ktoś z boku spojrzał obiektywnie, chciałam przekonać się czy mam podobne spostrzeżenia. Po to, aby z energią ruszyć w Świat.

Być może kiełkuje w Tobie przekonanie (ja mam je od dawna), że nie potrzebujesz " faceta" lecz PARTNERA smile Pozdrawiam ciepło.

Porozmawiaj o tym z mężem.

Wszystkich pozdrawiam;] którzy aktywnie uczestniczą w moim wątku:)

24

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?
ZlamanaDusza napisał/a:

Moja pewność siebie jest wysoka (ze zdrowym rozsądkiem), gdyby nie moje poczucie własnej wartości i przekonanie, że dam sobie radę, nie zawalczyłabym o siebie, nie odeszłabym, jak cała rzesza kobiet udawałabym, że mam fajnego męża, przystojnego, na stanowisku (dla Niektórych kobiet to afrodyzjak, cała rzesza kręci się jak widać;]). Dla miłości człowiek potrafi pójść na różne kompromisy. Zresztą natura ludzka jest zaprogramowana na hedonizm i tym samym wygodnictwo a co za tym idzie wolimy nosić maski niż zderzyć się z Walcem. Rozstanie jest zawsze porażką i człowiek chce udowodnić, że to jego nie dotyczy.

Bardzo proszę, zaglądaj na inne wątki. Wpisuj swoje przemyślenia i wspieraj inne użytkowniczki.
Twoje poglądy i poczucie własnej wartości mogą być bardzo dobrym przykładem dla "słabszych" i "wahających się".:)

ZłamanaDusza napisał/a:

Mój post stanowi superwizję. Musiałam oczyścić się z czegoś co zalegało we mnie czkawką, żeby ktoś z boku spojrzał obiektywnie, chciałam przekonać się czy mam podobne spostrzeżenia. Po to, aby z energią ruszyć w Świat.

Prawdziwa autoterapia.:)

Powodzenia.:) Pozdrawiam.:)

25

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

Czuję się zaproszona:]

26

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

Jesteś mądrą, wspaniałą kobietą. Z różnych powodów trochę się pogubiłaś i działałaś wbrew sobie, ale wiesz, co robiłaś źle, i wiesz, DLACZEGO to robiłaś. Poradzisz sobie w życiu i będziesz bardzo szczęśliwa smile

27 Ostatnio edytowany przez amarek (2011-12-20 18:37:09)

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?
ZlamanaDusza napisał/a:

Czuję się zaproszona:]

Ja zapraszam!:)
Nie mam "swojego" wątku, ale korzystam z dobrodziejstwa "inwentarza" na forum.;)

28

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

amarek postaram się nie przynieść wstydu:) jako gość w "gospodarstwie" tongue Może trochę/ kiedyś "posprzątam" pozostające w potrzebie myśli Inych:)

BabaOsiadła Dziękuję:) Chylę czoło przed Twoimi wypowiedziami, wnoszą wiele dobrego. Kiedy trzeba "ofukniesz", a zarazem rozdajesz głaski. Równowaga, tak jak powinno być:)

29

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?
ZlamanaDusza napisał/a:

amarek postaram się nie przynieść wstydu:) jako gość w "gospodarstwie" tongue Może trochę/ kiedyś "posprzątam" pozostające w potrzebie myśli Inych:)

Przesadna skromność.;)

30

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

Bardzo się cieszę, że mogę choć trochę pomóc smile

31

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

smile oj tam zaraz przesadna skromność:P raczej relatywizm:)

32

Odp: Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?
ZlamanaDusza napisał/a:

smile oj tam zaraz przesadna skromność:P raczej relatywizm:)

Do tego nieśmiałość.:D

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dlaczego? Co zrobiłam/czego nie zrobiłam?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026