BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ..... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 123 ]

Temat: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Cześć.... Do rzeczy.... Okropnie mi wstyd. To co się dzieje teraz ze mną to chyba karma....
Czuję się upodlona , odstawiona. Typowa sytuacja,,, jakich wiele. Powtarza się schemat i nawet nie wiem kiedy straciłam kontrolę nad swoimi uczuciami. Kiedy to się w ogóle zaczęło....
Rok temu w styczniu w jego urodziny poczułam to coś. Znalismy się juz. to był mój szef...Zawsze spokojny. troszke jakby wycofany. Nigdy mnie nie podrywał. Dwójka dzieci, zona. znałam ich wszystkich. Sama mam męża.... Nie mamy dzieci... To był inny kraj, z którego planowaliśmy wracac do swojego...
Miesiąc przed powrotem zapytalam czy pojdzie ze mną na pozegnalnego drina. Gadalismy bardzo duzo.... Sam na sam. Patrzył się na mnie jak w obrazek. Czułam chemie. Broniłąm się tak bardzo.... I gdy cos opowiadalam po prostu złapał mnie za biodro , przyciągnął i pocałował strasznie namietnie, odsunelam się  , wiedzialam ze zle robimy. Ale gdy spotkaly się nasze oczy oboje wiedzielismy ze parzepadlismy.... Kontynuacja trwala az do konca stycznia tego roku....
Mimo ze zylismy na odleglosc widywalismy się. Po hotelach.... Seks był cudowny . Wyznawalismy sobie milosc. W sierpniu dpwiedzialam się ze jeg zona jest w kolejnej ciazy, Swiat mi się zawalil.... No bo jakto ?!! powiedzial ze bzyknal się z nią zaraz po moim wyjezdzie, ze myslal ze to juz koniec, ze byl zły ,smutny.... Tak czy siak niedawno urodziła.... 2 tygodnie temu odbyla się rozmowa typu - nie zostawię ich. Nie chcę Cie tracic - kocham CIę jak nigdy zadnej ale nie moge CIę tak trzymac, musisz zyc swoim zyciem bo ja nie potrafię zostawic dzieci.... I mineło dwa tygodnie... widzielismy się raz na kamerce. Udawalam ze jest okej... na drugi dzien napisałam mu ze wcale nie jest okej, ze tesknie strasznie, ze nie wiem jak zyc. On juz nie mowi ze kocha, wrzucil się w wir pracy, w obowiazki domowe, mowi ze robi wszystko zeby  o mnie nie myslec. A ja mam meża.... ktory rowniez mnie zdradził.... I teraz się stara. Ale o mojej zdradzie nie wie.... Ja się nie przyznam ... bo jak mam sie przyznac ze pokochałam innego ? Jak mam mu powiedziec ze uwazam ze jest wspaniałym facetem , pewnie o sto kroc lepszym od mojego kochanka ale sprawia mi bol gdy mnie dotyka..... NIe wiem co mam robic .... Kochanek zapytal czy mozemy znowu pogadac na kamerce.... Cała się trzęsąc napisalam ze lepiej nie bo rozwala mnie to od srodka, nie potrafię tak funkcjonować, udawac ze jestesmy tylko znajomymi. Napisal ze rozumie, ze on ma to samo, zebym pamietala ze zawsze bede w jego zyciu kims bardzo waznym i zawsze bedzie chciał o mnie dbac. Jestem załamana ze sie tak pogubiłam. Jak ja w ogole moglam do tego wszystkiego dopuscic.... jak to jest ze z mezem w ogole nie mialam ochotty się kochać a z kochankiem czułam się jak w raju ?! moglismy non stop.... I wciaz mam te same pytania w glowie.... czy on się mną bawił, kim dla niego byłam, czy to naprawde przez dzieci,,,, czemu w ogole chce rozwalic rodzine ? przeciez nie bylabym szczesliwa z jego tak olbrzymim bagazem. Chce o nim zapomnieć. Chcialabym wierzyc ze oboje z mezem mielismy duży kryzys i wszystko naprawimy.... Ze jeszcze przyjdzie czas na dziecko. ze bede chciala się z nim jeszcze kiedys kochać i nie traktowac go tylko jak pzyjaciela.... TO wszystko jest tak bardzo skomplikowane, te emocje. POgubiłam się , nie wiem co robic, dokąd zmierzam.... Kim jestem . Czuję tak olbrzymi ból.............................Jak zapomnieć ? jak isc naprzód? Nie potrafię wykasowac naszych konwersacji, zdjęć, playlisty. Nie potrafię o nim nie myslec, nie sprawdzac kiedy ostatni raz byl dostepny. Z jednej strony chcę o nim zapomnieć a z drugiej strony dawał mi szczęscie,,, nie wiem na czym ono polegało. To toksyczne co się ma w sobie w takich momentach.... Nie chcę mi się życ. Boje się ze o nim nie zapomnę ... ze nie bede umiała juz niczego naprawic ze swoim mezem, ktory naprawde jest dobrym człowiekiem... Boję się ze gdy zaczne zapominac on się odezwie.... Narazie zawsze ja się pierwsza odzywałam.... Tyle razy probowalismy to zakonczyc , ale zawsze wychodziło to ode mnie. Po naodzinach jego dziecka placzac na kamerce powiedział ze bedzie lepiej gdy to zakonczymy bo za daleko to wszystko zaszło i on widzi ze ja bardzo cierpię i nic nie moze z tym zrobic. To chore. ja mam wciąż nadzieje.... na co ?!?!?!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....
21032019 napisał/a:

Cześć.... Do rzeczy.... Okropnie mi wstyd. To co się dzieje teraz ze mną to chyba karma....
Czuję się upodlona , odstawiona. Typowa sytuacja,,, jakich wiele. Powtarza się schemat i nawet nie wiem kiedy straciłam kontrolę nad swoimi uczuciami. Kiedy to się w ogóle zaczęło....
Rok temu w styczniu w jego urodziny poczułam to coś. Znalismy się juz. to był mój szef...Zawsze spokojny. troszke jakby wycofany. Nigdy mnie nie podrywał. Dwójka dzieci, zona. znałam ich wszystkich. Sama mam męża.... Nie mamy dzieci... To był inny kraj, z którego planowaliśmy wracac do swojego...
Miesiąc przed powrotem zapytalam czy pojdzie ze mną na pozegnalnego drina. Gadalismy bardzo duzo.... Sam na sam. Patrzył się na mnie jak w obrazek. Czułam chemie. Broniłąm się tak bardzo.... I gdy cos opowiadalam po prostu złapał mnie za biodro , przyciągnął i pocałował strasznie namietnie, odsunelam się  , wiedzialam ze zle robimy. Ale gdy spotkaly się nasze oczy oboje wiedzielismy ze parzepadlismy.... Kontynuacja trwala az do konca stycznia tego roku....
Mimo ze zylismy na odleglosc widywalismy się. Po hotelach.... Seks był cudowny . Wyznawalismy sobie milosc. W sierpniu dpwiedzialam się ze jeg zona jest w kolejnej ciazy, Swiat mi się zawalil.... No bo jakto ?!! powiedzial ze bzyknal się z nią zaraz po moim wyjezdzie, ze myslal ze to juz koniec, ze byl zły ,smutny.... Tak czy siak niedawno urodziła.... 2 tygodnie temu odbyla się rozmowa typu - nie zostawię ich. Nie chcę Cie tracic - kocham CIę jak nigdy zadnej ale nie moge CIę tak trzymac, musisz zyc swoim zyciem bo ja nie potrafię zostawic dzieci.... I mineło dwa tygodnie... widzielismy się raz na kamerce. Udawalam ze jest okej... na drugi dzien napisałam mu ze wcale nie jest okej, ze tesknie strasznie, ze nie wiem jak zyc. On juz nie mowi ze kocha, wrzucil się w wir pracy, w obowiazki domowe, mowi ze robi wszystko zeby  o mnie nie myslec. A ja mam meża.... ktory rowniez mnie zdradził.... I teraz się stara. Ale o mojej zdradzie nie wie.... Ja się nie przyznam ... bo jak mam sie przyznac ze pokochałam innego ? Jak mam mu powiedziec ze uwazam ze jest wspaniałym facetem , pewnie o sto kroc lepszym od mojego kochanka ale sprawia mi bol gdy mnie dotyka..... NIe wiem co mam robic .... Kochanek zapytal czy mozemy znowu pogadac na kamerce.... Cała się trzęsąc napisalam ze lepiej nie bo rozwala mnie to od srodka, nie potrafię tak funkcjonować, udawac ze jestesmy tylko znajomymi. Napisal ze rozumie, ze on ma to samo, zebym pamietala ze zawsze bede w jego zyciu kims bardzo waznym i zawsze bedzie chciał o mnie dbac. Jestem załamana ze sie tak pogubiłam. Jak ja w ogole moglam do tego wszystkiego dopuscic.... jak to jest ze z mezem w ogole nie mialam ochotty się kochać a z kochankiem czułam się jak w raju ?! moglismy non stop.... I wciaz mam te same pytania w glowie.... czy on się mną bawił, kim dla niego byłam, czy to naprawde przez dzieci,,,, czemu w ogole chce rozwalic rodzine ? przeciez nie bylabym szczesliwa z jego tak olbrzymim bagazem. Chce o nim zapomnieć. Chcialabym wierzyc ze oboje z mezem mielismy duży kryzys i wszystko naprawimy.... Ze jeszcze przyjdzie czas na dziecko. ze bede chciala się z nim jeszcze kiedys kochać i nie traktowac go tylko jak pzyjaciela.... TO wszystko jest tak bardzo skomplikowane, te emocje. POgubiłam się , nie wiem co robic, dokąd zmierzam.... Kim jestem . Czuję tak olbrzymi ból.............................Jak zapomnieć ? jak isc naprzód? Nie potrafię wykasowac naszych konwersacji, zdjęć, playlisty. Nie potrafię o nim nie myslec, nie sprawdzac kiedy ostatni raz byl dostepny. Z jednej strony chcę o nim zapomnieć a z drugiej strony dawał mi szczęscie,,, nie wiem na czym ono polegało. To toksyczne co się ma w sobie w takich momentach.... Nie chcę mi się życ. Boje się ze o nim nie zapomnę ... ze nie bede umiała juz niczego naprawic ze swoim mezem, ktory naprawde jest dobrym człowiekiem... Boję się ze gdy zaczne zapominac on się odezwie.... Narazie zawsze ja się pierwsza odzywałam.... Tyle razy probowalismy to zakonczyc , ale zawsze wychodziło to ode mnie. Po naodzinach jego dziecka placzac na kamerce powiedział ze bedzie lepiej gdy to zakonczymy bo za daleko to wszystko zaszło i on widzi ze ja bardzo cierpię i nic nie moze z tym zrobic. To chore. ja mam wciąż nadzieje.... na co ?!?!?!

Smutne. Możesz napisac coś więcej o zdradzie męża? Jak dawno to bylo, jak długo trwało i jak sie dowiedzialaś? Piszesz, że mąż bardzo się stara, ale jak to robi? Nie domyśla się nawet, że prowadziłas tak długo podwojne życie? Jak sobie wytłumaczył chłód i obojętność z twojej strony? Jesteś pewna, że nawet sie nie domyśla? Dziwne to wszystko.

3

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Salomonka.....
Męża zdrada wyszła niechcący. Nie kochalismy się dosc długo. Seksu nie było jeszcze przed tym jak zaczęłam kochac sie z kochankiem.  A jak był to szybki i bez wiekszego podniecenia z mojej strony, byle tylko go "zadowolic"....
Nie domysla się. Mysli ze chłod i obojetnosc z mojej strony to przez jego wyskoki i problem z uzywkami.
Prawda jest taka ze gdy dowiedzialam się ze mąz mnie zdradza w pewnym sensie odczulam ulgę, ze nie tylko ja wyrzadzam nam krzywdę sad

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....
21032019 napisał/a:

Jak ja w ogole moglam do tego wszystkiego dopuscic.... jak to jest ze z mezem w ogole nie mialam ochotty się kochać a z kochankiem czułam się jak w raju ?!

Na męża jesteś słona więc na dzień dobry jest on na straconej pozycji. Na resentyment nic nie poradzisz.
Przystojny szefo poświęcił trochę uwagi, nagle poczułaś że jesteś coś warta (tylko w twojej głowie), no i dalej to już z górki, adrenalinka, do tego  neuropeptydy oddziaływujące na ciało migdałowate i nagle ci sie w główie zakręciło od tych amorów.
Teraz hormonki cie trzymają na uwięzi i jest jak jest.

Rada na szybko. Odetnij amanta od siebie w 100% bo inaczej nic nie zrobisz. Na za dużym jesteś haju, a już widze, że popłynełaś i to ostro. On żony i dzieci nie zostawi, bo po pierwsze facet zwłaszcza na stanowisku umie liczyć i głupi nie jest.

5 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2020-02-12 23:10:47)

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Smutne. Możesz napisac coś więcej o zdradzie męża? Jak dawno to bylo, jak długo trwało i jak sie dowiedzialaś? Piszesz, że mąż bardzo się stara, ale jak to robi? Nie domyśla się nawet, że prowadziłas tak długo podwojne życie? Jak sobie wytłumaczył chłód i obojętność z twojej strony? Jesteś pewna, że nawet sie nie domyśla? Dziwne to wszystko.


Salomonka.....
Męża zdrada wyszła niechcący. Nie kochalismy się dosc długo. Seksu nie było jeszcze przed tym jak zaczęłam kochac sie z kochankiem.  A jak był to szybki i bez wiekszego podniecenia z mojej strony, byle tylko go "zadowolic"....
Nie domysla się. Mysli ze chłod i obojetnosc z mojej strony to przez jego wyskoki i problem z uzywkami.
Prawda jest taka ze gdy dowiedzialam się ze mąz mnie zdradza w pewnym sensie odczulam ulgę, ze nie tylko ja wyrzadzam nam krzywdę sad
Mąż nie mial stałej kochanki. Mial ich kilka na sam seks. Ja zaangazowalam się emocjonalnie. Zakochałam. Bardzo....

Jak ja w ogole moglam do tego wszystkiego dopuscic.... jak to jest ze z mezem w ogole nie mialam ochotty się kochać a z kochankiem czułam się jak w raju ?!

Na męża jesteś słona więc na dzień dobry jest on na straconej pozycji. Na resentyment nic nie poradzisz.
Przystojny szefo poświęcił trochę uwagi, nagle poczułaś że jesteś coś warta (tylko w twojej głowie), no i dalej to już z górki, adrenalinka, do tego  neuropeptydy oddziaływujące na ciało migdałowate i nagle ci sie w główie zakręciło od tych amorów.
Teraz hormonki cie trzymają na uwięzi i jest jak jest.

Rada na szybko. Odetnij amanta od siebie w 100% bo inaczej nic nie zrobisz. Na za dużym jesteś haju, a już widze, że popłynełaś i to ostro. On żony i dzieci nie zostawi, bo po pierwsze facet zwłaszcza na stanowisku umie liczyć i głupi nie jest.


Przystojny ?! W życiu !!! Ja nie wiem co ja w nim widzę. Przystojny to jest mój mąż. A kochanek ? Jak się nad tym zastanawiam.... to nie wiem.... Mały wulgaryzm, krotki facet. Zaniedbany fizycznie. Leniwy. Nic nie ugotuje, za potanczy. Moj mąż ma to wszystko. Kochanek wysluguje się żoną.... Teraz ona po cesarce w domu lezy to z dzieciakami chcac nie chcąc smiga do szkoly. Ale takto.... niby o tych dzieciach mowi ze tak kocha a tyle co go znam.... rzadko kiedy spedzali razem, rodzinnie czas. Kieeeedyś może, widac po zdjęciach na jej profilu. Teraz.... on mowi ze jej nie kocha i jest tam tylko dla dzieci. Nie spią nawet s jednym lozku. Nie raz dzwonił z osobnej sypialni . Ona spi z dziecmi w pokoju. Mowi ze nic mu nie się chce z nią, ze tak się zakochał we mmie...... ze jestem milosćią jego zycią . Dał mi pierscionek na moje urodziny z karatowym diamentem i dajac mi go powiedział ze ma nadzieje ze kiedy bede go nosic dumnie i e bedziemy razem. Kuźwa.... namieszał mi we łbie.

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Brzydki nie brzydki, biologii nie oszukasz. Jeśli nie byłby atrakcyjny (dla ciebie) to by cie tak "nie porwał" i to jest fakt. A twoja reakcja z biologicznego punktu widzenia jest tylko tego potwierdzeniem.
Te wady, które mu przypisujesz tak na prawde jeśli chodzi o sprawy typowo sexualnego nie mają żadnego znaczenia i twoje zachowanie też jest tego dowodem. Także, nie kombinuj z szukaniem jakiegoś usprawiedliwienia i logicznym rozwikłaniem tej sytuacji bo sie tylko zawiedziesz. Pytanie dość ważne to jaki ty masz w tym wszystkim cel. Jaki końcowy efekt cie interesuje.

7

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Brzydki nie brzydki, biologii nie oszukasz. Jeśli nie byłby atrakcyjny (dla ciebie) to by cie tak "nie porwał" i to jest fakt. A twoja reakcja z biologicznego punktu widzenia jest tylko tego potwierdzeniem.
Te wady, które mu przypisujesz tak na prawde jeśli chodzi o sprawy typowo sexualnego nie mają żadnego znaczenia i twoje zachowanie też jest tego dowodem. Także, nie kombinuj z szukaniem jakiegoś usprawiedliwienia i logicznym rozwikłaniem tej sytuacji bo sie tylko zawiedziesz. Pytanie dość ważne to jaki ty masz w tym wszystkim cel. Jaki końcowy efekt cie interesuje.

No właśnie.... końcowy efekt...
Minęły dwa tygodnie. Mam wrażenie , że kilka razy się zbłaźniłam piszać mu ze teksnie.. ON ogolnie jest bardzo cichym człowiekiem, mimo ze plakał nie raz przeze mnie, raz w hotelu gdy juz zbierałam rzeczy, na lotnisku.... Wiem ze ma w sobie ogrom emocji . Nie wiem dlaczego,,,, ale wierzę mu ,ze mnie kocha. I mężowi też wierzę....
Można kochać dwie osoby na raz ? to ja tak mam....
I chyba teraz,,,, już jestem tak bardzo wykończona sytuacja, ze chciałabym po prostu spokoju emocjonalnego. więc efekt końcowy ?
Chviałabym o nim zapomnieć.... Proszę Boga o to każdego dnia wyjąc w poduszke. Męczę się tak strasznie.... Mam taką tęsknote w sobie ze aż w klatce piersiowej mnie boli. Gadalismy ze sobą codziennie, po kilka godzin. Pisalismy. zawsze byla wiadomość na dzień dobry i na dobranoc. A teraz ?
Jakby świat mi się zawalil. Powinnam myslec o tym zeby zachodzic w ciążę,,, isc na przód... A mam wrazenie ze stoję w miejscu i on ma racje. Stoję. I niby dlatego zdecydował się na koniec tego wszystkiego między nami. Bo ja czekam na niego a on powiedział ze chce byc ze mną ale nie teraz, ze musi odchowac dzieci. Teraz juz nawet tego nie mówi....... Więć ja wiem ze muszę zaakceptować stan rzeczy i wiem że muszę isc na przód. Wiem ze powinnam walczyc o relacje z mężęm, wiem ze jego skoki w bok to przez brak seksu. Żaden facet tego nie wytrzyma. Tylko jak.... Jak przywrocic to uczuvie, te emocje ? Boję się ze wszystko co miałam przelałam na kochanka sad

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....
21032019 napisał/a:

Jak przywrocic to uczuvie, te emocje ? Boję się ze wszystko co miałam przelałam na kochanka sad

To jest tylko chemia, plus troche zagrywek psychologicznych i masz swój przypadek.

Po pierwsze skąd ten brak seksu z mężem...skoro jak sama piszesz jest przystojny i same superlatywy o nim piszesz, to z książyca ten jego celibat sie nie wziął. Bo tu widze DUŻY PROBLEM.

Po drugie odcinasz swojego kochasia od siebie całkowicie. Z tydzień twa i ci przejdzie spokojnie. Skup sie na mężu, weź urlop, spędź z nim wiecej czasu i najważniejsze nie bój sie uprawiać z nim seksu. Ludzie zapominają o tym ile podczas tego aktu wydziela sie hormonów i jak one magicznie zmieniają nasz punkt widzenia.

Jedyna alternatywa to raczej rozstanie. O ile twój mąż ma jakiś kręgosłup moralny to raczej z tobą dłużej żyć chcieć nie bedzie.

9

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Zaprosiłam faceta na picie, tak bardzo broniłam się aby nic więcej nie było...

Wiedziałam, że ma żonę i dziecko.

Historia jakich wiele.

10 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2020-02-12 23:13:53)

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Jak przywrocic to uczuvie, te emocje ? Boję się ze wszystko co miałam przelałam na kochanka sad

To jest tylko chemia, plus troche zagrywek psychologicznych i masz swój przypadek.

Po pierwsze skąd ten brak seksu z mężem...skoro jak sama piszesz jest przystojny i same superlatywy o nim piszesz, to z książyca ten jego celibat sie nie wziął. Bo tu widze DUŻY PROBLEM.

Po drugie odcinasz swojego kochasia od siebie całkowicie. Z tydzień twa i ci przejdzie spokojnie. Skup sie na mężu, weź urlop, spędź z nim wiecej czasu i najważniejsze nie bój sie uprawiać z nim seksu. Ludzie zapominają o tym ile podczas tego aktu wydziela sie hormonów i jak one magicznie zmieniają nasz punkt widzenia.

Jedyna alternatywa to raczej rozstanie. O ile twój mąż ma jakiś kręgosłup moralny to raczej z tobą dłużej żyć chcieć nie bedzie.


Owszem jest ... jest duży problem. Wynika to z tego, że mąż po prostu nie zaspokaja mnie jako kobiety. Seks nie jest fajny. Pamiętam dosłownie kilka razy, ze było ekscytująco. Mowię mu to jest źle. To mam nie mówić ? no to przestałam. I było juz totalnie brak seksu. Wpadłam w sidła kochanka z którym miałam seks jak w raju.
Dalej.... Myslisz ze odcięcie kochasia to od razu zapomnienie ??? No nie wiem. To nie był tylko seks. MY przegadalismy ze sobą mase godzin . Boję się ze długo o nim nie zapomne. Męża nie chcę tracic. Chcę walczyć . Ale się boję czy się jeszcze to wszystko da naprawić....

Zaprosiłam faceta na picie, tak bardzo broniłam się aby nic więcej nie było...

Wiedziałam, że ma żonę i dziecko.

Historia jakich wiele.


Tak. To prawda. historia jakich wiele.... Tylko zanim zaprosiłam go na jego urodzinowego drinka przegadalismy ze sobą olbrzymią ilosc godzin, pracowalismy razem prawie dwa lata. I nigdy nic wczesniej nie wyszło miedzy nami.

11

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Więc trzeba było zrobić kolejny krok aby w końcu glupek zrozumiał.

Bo nigdy wcześniej nie pomyślałam że mi się podoba, że dobrze się rozmawia itp itd.

Zawsze to jest jak grom. Wygodnie

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....
21032019 napisał/a:

No nie wiem. To nie był tylko seks. MY przegadalismy ze sobą mase godzin . Boję się ze długo o nim nie zapomne.

Ty chyba sobie nie zdajesz sprawy że i tak dostaniesz z buta, ewentualnie z dwóch. Także zbyt dużej opcji manewru to nie masz kochana. Stan nieważkości wiecznie trwać nie bedzie, ziemia już niedaleko.
Albo kombinujesz z mężem i robisz z niego amanta (czy wcześniej było lepiej? Może sprawa medyczna, czy poprostu nie ma facet zdolności manualnych zupełnie, albo może i on do ciebie pożądaniem nie pałał co na formę też wpływało), albo pora robić popcorn bo będzie niezłe widowisko.

13 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2020-02-12 23:26:14)

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Więc trzeba było zrobić kolejny krok aby w końcu glupek zrozumiał.

Bo nigdy wcześniej nie pomyślałam że mi się podoba, że dobrze się rozmawia itp itd.

Zawsze to jest jak grom. Wygodnie


Patrz! A jednak prawda. NIGDY nie patrzylam na niego jak na faceta ktory mi sie podobal . Mało tego... sprzedalam mnostwo czasu i pracowalam z jego zoną. Bawiłam się z jego dziecmi. Traktowałam ich jak bliskie mi osoby. Nie wiem co się stało... Którejs nocy po prostu gadalismy do 4 nad ranem.... Przy herbacie. O deficytach w naszych zwiazkach. Pozniej się to powtarzało. Powiedziałam ze fajnie ze mozemy się tak przyjaznic. i takie gadanie trwalo 3 miesiące. Pozniej wyciagnelam go na drina. I wulgaryzm! POcałował mnie, w zyciu bym się tego nie spodziawała.....Nie potrafiłam się już bronic. Przepadłam juz wtedy

co Twoim zdaniem znaczy, że dostanę z buta ?
Chcę kombinować z mężem. Ja go jaram. Zawsze go jarałam. Widac to. Zdolności jednak mu brak w porownaniu do zdolnosci, ktore znam....

14

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

21032019 -
Po pierwsze - pisanie postów pod swoimi poprzednimi postami, jest niezgodne z naszym regulaminem. Możesz odpowiedzieć kilku użytkownikom w jednym poście. Jeśli chcesz coś dodać do opublikowanej wypowiedzi - zawsze możesz to zrobić, używając funkcji "edytuj".
Po drugie - nie używaj wulgaryzmów.
Po trzecie - jeśli odnosisz się do czyjejś wypowiedzi, przytocz ją używając funkcji "cytuj" - a nie kopiuj tego w cudzysłowie - w ten sposób Twoje posty są zupełnie nieczytelne, a w wątku robi się ogrom bałaganu i pracy dla moderatorów.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

15

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Jaki był cel wyciągać na drina żonatego faceta (z którego żona się zaprzyjaznilas a dzieckiem bawiłaś) samej będąc w związku?

To normalne, że robisz z siebie ofiarę.

Fakty są takie, że przez X czasu perfidnie dazylas do zbliżenia z facetem, do rozbicia jego rodziny, rodziny która poznałaś i która ci zaufała. Dodatkowo zdradziłaś faceta któremu przysiegalas wierność.

Ale to ty jesteś przecież pokrzywdzona.

16

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

No taki niski, taki brzydal, taki obojętny, a jednak zrobił ci wodę z mózgu. I jeszcze jaki magik - tylko raz przespał się z żoną z bólu i żalu, no i zmajstrował dziecko! Pewnie zrobili to akurat jak z tobą rozmawiał i leżeli w osobnych pokojach:)

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....
21032019 napisał/a:

co Twoim zdaniem znaczy, że dostanę z buta ?
Chcę kombinować z mężem. Ja go jaram. Zawsze go jarałam. Widac to. Zdolności jednak mu brak w porownaniu do zdolnosci, ktore znam....

Dostaniesz kopa od swojego szefa, bo na 100% nie zostawi swojej żony. Po pierwsze z powodów finansowych, po drugie sumienie mu na to nie pozwoli. Jeśli jednak to zrobi to masz do czynienia z wariatem co jeszcze gorzej o nim świadczy.

21032019 napisał/a:

Zdolności jednak mu brak w porownaniu do zdolnosci, ktore znam....

No to gadaj zdrów kochana. Jesteś poprostu "CHAD WIDOW, Jeden dogodził , to teraz po nim  z każdym innym(miedzy innymi z twoim mężem) już to nie jest to samo. Z tego to się już raczej ciężko wydobyć bedzie. Spaczenie na całe życie. No szef jak widać podołał, ale to i tak bez znaczenia w szerszym widoku sprawy. Szczerze to marnie to widzę teraz.
O mężu można już zapomnieć bo poprostu facet nie ma u ciebie już szans.  Piszę serio. Jednak pora na popcorn.

18

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Ty chyba trochę idealizujesz tych swoich facetów, obu.

Dlaczego twierdzisz, że mąż jest wspaniałym czlowiekiem? Kochanki, zdrady, używki.. Trochę dużo na " cudownego męża"? Jak w ogóle wygląda wasze małżeństwo?  Mąż nie zainteresowal się, co się dzieje z jego żona, tylko uderzył w zdrady. Łatwo mu poszło, tobie z reszta też. Facet który cię zupełnie nie pociąga tak cię omotał, że ledwie dyszysz i nie myślisz racjonalnie. Żona w ciąży w czasie, gdy niby spali osobnoe, bo on był ciężko w tobie zakochany. Kobieto, przecież to zwyczajna gadka każdego żonatego faceta, który chce sobie poużwać na boku;
"że żona go nie rozumie, że wcale ze sobą nie spią, ona na pamięć to umie. Jakże o tym zapomnieć, jak w pamięci to zatrzeć, lepiej milczeć przytomnie i patrzeć.", nawet taka piosenka kiedyś była.

Ty żyjesz w takim matrixie, że ja nawet nie umiem wymyślić, od czego powinnaś zacząć to swoje "dochodzenie do siebie".

19

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....
Salomonka napisał/a:

Ty chyba trochę idealizujesz tych swoich facetów, obu.

Dlaczego twierdzisz, że mąż jest wspaniałym czlowiekiem? Kochanki, zdrady, używki.. Trochę dużo na " cudownego męża"? Jak w ogóle wygląda wasze małżeństwo?  Mąż nie zainteresowal się, co się dzieje z jego żona, tylko uderzył w zdrady. Łatwo mu poszło, tobie z reszta też. Facet który cię zupełnie nie pociąga tak cię omotał, że ledwie dyszysz i nie myślisz racjonalnie. Żona w ciąży w czasie, gdy niby spali osobnoe, bo on był ciężko w tobie zakochany. Kobieto, przecież to zwyczajna gadka każdego żonatego faceta, który chce sobie poużwać na boku;
"że żona go nie rozumie, że wcale ze sobą nie spią, ona na pamięć to umie. Jakże o tym zapomnieć, jak w pamięci to zatrzeć, lepiej milczeć przytomnie i patrzeć.", nawet taka piosenka kiedyś była.

Ty żyjesz w takim matrixie, że ja nawet nie umiem wymyślić, od czego powinnaś zacząć to swoje "dochodzenie do siebie".

Santapietruszka ( dawno nie była na forum)  to by miała sposób i zaleciła metodę na "baranka" smile
Ehhh .

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

20

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Myślę że są dwa rozwiazania:
1) ratowanie małżeństwa
* kasujesz byłego kochanka ( pijesz dwie lampki wina mówisz sobie na głos on nigdy ze mną nie będzie bo ma rodzinę to droga do nikad i kasujesz wszystkie wiadomości rozmowy numery
* odbudowujesz wasza relacje z mężem (romantyczna wycieczka, randka, wspólna kolacja, kajaki, bieganie co tylko lubicie, całujesz go i mówisz mu często że go kochasz.
*Może wizyty u psychologa pomogą
2) rozwód (Jeżeli uważasz że nie potrafisz mu wybaczyć i naprawić relacji)

Pamiętaj nie podejmuj decyzji pochopnie i czas leczy rany

21

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Ja tu widzę jedno rozwiązanie: zrywasz wszelkie kontakty z kochankiem, bierzesz rozwód z mężem, zaczynasz budować swoje życie od nowa. Chociaż AnkaAneczka dobrze pisze, to jednak nie widzę możliwości odbudowy małżeństwa. Musiałabyś o wszystkim powiedzieć mężowi, ale czy on Ci wybaczy?

22

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Witaj.
Nie zazdroszczę Ci Twojego położenia! Jestem facetem który powiedzmy przeżywa podobny problem jak Twojego kochanka. Mam żonę i dzieci a w dodatku poznałem dziewczynę na której mi zależy i wiem, że jej też. Tylko, że sobie o tym nie powiedzieliśmy ponieważ ja od początku zaznaczyłem że nie zostawię rodziny. Teraz podobnie jak Twój szef wiem, że to rani kiedy komuś narobisz nadziej i powiesz że nic z tego nie będzie! Jeszcze gorzej boli kiedy wiem, że najlepszym rozwiazaniem jest zakończyć taki stosunek bo może być tylko gorzej, jednocześnie wiedząc że ranie kogoś na kim mi zależy! Co mogę Ci poradzić. Wrzuć na luz, bo się wykończysz! Po prostu porozmawiaj o tym z Kochankiem, że bycie razem to raczej nie realne, a nagłe rozstanie bardzo boli. Ustalcie że np. chcecie z tym skończyć bądź bardzo ograniczyć, ale w sposób który pozwoli normalnie funkcjonować. Świadomie i na wesoło odzywajcie się do siebie starając się wyhamować emocje. Nawet jeżeli się od czasu do czasu spotkanie, nawet w jakiś hotelu to przecież nic się nie stanie (macie te tematy już za sobą)! Takie bynajmniej jest moje zdanie! Powodzenia Kochana! Trzymam Kciuki smile

23

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Autorko, a nie jest to z tobą przypadkiem tak, że ty oprócz chlopow niczego innego nie masz w głowie?
Razi mnie twoje słownictwo, co chwilę jakiś wulgaryzm, jaram go i inne tego typu urocze twoje słowa. Zastanawiam więc więc, jaką ty tak naprawdę jesteś osobą.
Jawisz mi się jako coś w rodzaju babo-chłopa, zero kobiecości, jakiejś delikatności, nic tylko wyro obojętne z kim, gdzie i kiedy.
Dalej. Piszesz i piszesz, a ja żadnej logiki w tym, co napisałaś jakoś nie widzę.
Siedzisz z mężem, która zdradza cię z przygodnymi, wychwalasz tego męża, jakby był nie wiadomo kim, a z drugiej strony boczniaka przedstawiasz, jako brzydkiego i nieciekawego człowieka, jednak ciężko ci uwierzyć, że on wybrał zone i dziecko, a ciebie pogonił.
Co ty masz w głowie kobieto? Ja ciebie się pytam, chociaż odpowiedzi nie oczekuje, bo niby co miałabyś mi napisać?
Chyba powinnaś mocno się rozpędzić i zrobić baranka na ścianie.
Masz ty dziewczyno problemy. Nie wiadomo czy płakać nad tobą, czy śmiać się z tego, co napisałaś. Gdzie sens i logika?

24

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

No i dostałaś po głowie od świętych z tego forum. Mąż lepszy, kochanek lepszy tylko ty ta najgorsza;)- czyli forumowy standart.

Ty i twój mąż jesteście niedobrani, między wami jest pustka i w tobie też taka pustka zagościła. Dlatego twój szefcio tak łatwo tobą zakręcił. Flirtował z tobą, okazał ogrom zainteresowania i dostał twoje zaangażowanie.
Ty oczywiście poleciałaś w niebyt.
Oczywiście, że jest to bardzo nierozsądne, ale się często zdarza.

Co teraz? Całkowite odcięcie od szefunia, on pewnie jak wszystko przycichnie znów będzie próbował się wkręcić. Praca nad sobą, swoim poczuciem wartości, potem rozmówienie się z mężem.

25

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Kejt38, ja jakoś nigdzie nie widzę aby ktoś pisał aby jej kochanek lub mąż byli lepsi od niej. Nikt też nie stara się tego w ogóle rozkminiac. Wejdę bez czytania, standardowo poprę kobietę na zasadzie w podatności jajników. To jest właśnie forumowy standard.


Tak samo jak negowanie i krytykowanie osoby, która zniszczyła dwie rodziny. Jak swędzi to można to załatwić w normalny sposób.

26

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Bo to tak zawsze jest, że kochanka jest zawsze na straconej pozycji. Prędzej czy później kochanek wraca do żony z różnych powodów, a ona zostaje na lodzie.

27 Ostatnio edytowany przez Lalka1 (2020-02-13 20:27:52)

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Uważam,że zapraszając faceta na drinka dałaś mu jasno do zrozumienia o co tak naprawdę chodzi. Znałaś żonę, mogłaś zrobić pożegnalną kolację i zaprosić ich oboje. Znajomośc z mężem zapewne została skonsumowana przed ślubem, wiedziałaś więc czego możesz się spodziewać. Teraz po latach usprawiedliwiasz swoje...... tym, że mąż kiepski w tych spraawach.
Często na tym forum dziadostwo ubierane jest w piękne słowa i usprawiedliwiane czym się da. Odchody zawinięte w sreberko , pozostaną nadal tym samym , smierdzącym ......odchodem.
Wina jest zawsze szczodrą ręką rozdawana na lewo i prawo a nikt nie widzi jej w sobie.

28

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....
Lalka1 napisał/a:

Uważam,że zapraszając faceta na drinka dałaś mu jasno do zrozumienia o co tak naprawdę chodzi. Znałaś żonę, mogłaś zrobić pożegnalną kolację i zaprosić ich oboje. Znajomośc z mężem zapewne została skonsumowana przed ślubem, wiedziałaś więc czego możesz się spodziewać. Teraz po latach usprawiedliwiasz swoje...... tym, że mąż kiepski w tych spraawach.
Często na tym forum dziadostwo ubierane jest w piękne słowa i usprawiedliwiane czym się da. Odchody zawinięte w sreberko , pozostaną nadal tym samym , smierdzącym ......odchodem.
Wina jest zawsze szczodrą ręką rozdawana na lewo i prawo a nikt nie widzi jej w sobie.

Własnie, może trzeba najpierw na siebie spojrzeć. Lepiej ci jak sobie ulżyłaś?


Autorka poterzbuje wsparcia i pomocy, nie tarzania w błocie, bo to najłatwiej zrobić, zamiast napisać coś mądrego, co jej pomoże. Może dlatego autorka już zrezygnowala i się nie zjawi tutaj. Nie ma co, dobra robota.

29

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Autorka sama w błoto radośnie wskoczyła nie patrząc kogo przy okazji nim ochlapie.

30

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....
Salomonka napisał/a:
Lalka1 napisał/a:

Uważam,że zapraszając faceta na drinka dałaś mu jasno do zrozumienia o co tak naprawdę chodzi. Znałaś żonę, mogłaś zrobić pożegnalną kolację i zaprosić ich oboje. Znajomośc z mężem zapewne została skonsumowana przed ślubem, wiedziałaś więc czego możesz się spodziewać. Teraz po latach usprawiedliwiasz swoje...... tym, że mąż kiepski w tych spraawach.
Często na tym forum dziadostwo ubierane jest w piękne słowa i usprawiedliwiane czym się da. Odchody zawinięte w sreberko , pozostaną nadal tym samym , smierdzącym ......odchodem.
Wina jest zawsze szczodrą ręką rozdawana na lewo i prawo a nikt nie widzi jej w sobie.

Własnie, może trzeba najpierw na siebie spojrzeć. Lepiej ci jak sobie ulżyłaś?


Autorka poterzbuje wsparcia i pomocy, nie tarzania w błocie, bo to najłatwiej zrobić, zamiast napisać coś mądrego, co jej pomoże. Może dlatego autorka już zrezygnowala i się nie zjawi tutaj. Nie ma co, dobra robota.

Salomonko, zazwyczaj zgadzam się z tobą, ale nie tym razem. Ja nie współczuję autorce ani trochę, bo ta kobieta wiedziała co robi, chociaż jej posty pokazują osobę, która dość lekko podchodzi sobie do życia. Dla mnie i ona, i jej mąż podchodzą pod jakąś patologię. Wolę nie wyobrażać sobie jak ci ludzie rozmawiają ze sobą na co dzień, bo kur.... to chyba mówią sobie na dzień dobry. Są takie domy.
Szef boczniak też super facet, brzydki, zaniedbany i len w domu, na dodatek na tyle głupi, że wdaje się w romanse z pracownicami.
Ona cierpi. No to powiedz Salomonko co takiego mogłabyś jej napisać, by w ogóle coś do niej dotarło. Nawet nie wiesz czy ona chciałaby zostać z mężem, czy z boczniakiem. Ona chyba też tego nie wie.
Dla mnie ten wątek jest bez sensu, bo najpierw należałoby te kobiete przekonać, że w jej życiu rządzi chaos i zuje się tam chwilą, nie ważne co stanie się za pięć minut.
Pewnie już tu nie wróci, bo tak naprawdę co miałaby nam tu napisać?

31

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....
ja86 napisał/a:

Kejt38, ja jakoś nigdzie nie widzę aby ktoś pisał aby jej kochanek lub mąż byli lepsi od niej. Nikt też nie stara się tego w ogóle rozkminiac. Wejdę bez czytania, standardowo poprę kobietę na zasadzie w podatności jajników. To jest właśnie forumowy standard.


Tak samo jak negowanie i krytykowanie osoby, która zniszczyła dwie rodziny. Jak swędzi to można to załatwić w normalny sposób.

Gołym okiem widać, że facet może więcej w naszym kraju.
Kochanka oskarżana jest o bezduszność wobec żony, o próbę "przejęcia" misia, o prostactwo, o brak inteligencji, o bycie patologią i o to, że się zakocha i kochanek kopnie w doopę itp.
Zdradzający mąż i tak wróci do żony bo małżeństwo to najwyższa wartość, przeprosi i będzie git.
Drażni mnie ten rodzaj postrzegania rzeczywistości, dla mnie jest to zbyt uproszczony obraz.

32

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....
ulle napisał/a:

Salomonko, zazwyczaj zgadzam się z tobą, ale nie tym razem. Ja nie współczuję autorce ani trochę, bo ta kobieta wiedziała co robi, chociaż jej posty pokazują osobę, która dość lekko podchodzi sobie do życia. Dla mnie i ona, i jej mąż podchodzą pod jakąś patologię. Wolę nie wyobrażać sobie jak ci ludzie rozmawiają ze sobą na co dzień, bo kur.... to chyba mówią sobie na dzień dobry. Są takie domy.
Szef boczniak też super facet, brzydki, zaniedbany i len w domu, na dodatek na tyle głupi, że wdaje się w romanse z pracownicami.
Ona cierpi. No to powiedz Salomonko co takiego mogłabyś jej napisać, by w ogóle coś do niej dotarło. Nawet nie wiesz czy ona chciałaby zostać z mężem, czy z boczniakiem. Ona chyba też tego nie wie.
Dla mnie ten wątek jest bez sensu, bo najpierw należałoby te kobiete przekonać, że w jej życiu rządzi chaos i zuje się tam chwilą, nie ważne co stanie się za pięć minut.
Pewnie już tu nie wróci, bo tak naprawdę co miałaby nam tu napisać?

Dokładnie tak widze jej sytuację, jak napisałaś ulle, dlatego nie bardzo wiem co autorce doradzić. Trzeba byłoby głębiej poznać ją i naprawdę dowiedzieć się, co spowodowało ten cały galimatias w jej życiu. Może nie jest zbyt przewidujaca, może  naiwna, może ma inne problemy które wpływają na jej decyzje, trudno ocenić. Nie piszą tu ludzie którym wszystko przychodzi gładko, mają szczęśliwe rodziny i pełne konta w banku. Trafiają tu tacy, którym coś nie wyszło, a często sami nie pojmują jaki błąd zrobili. Myślisz, że naszą rolą tutaj jest wylewać na kogoś wiadro pomyj, żeby zrozumial jak bardzo źle postapił? Nigdy nie zrozumiem dlaczego ludzie czują jakąś dziwną satysfakcję, gdy mogą kogoś innego poniżyć, wyśmiać i upokorzyć? Każdą myśl można wyrazić w sposób, który nie będzie nikogo ranił, bez względu na to, czy nam się jego postępowanie podoba, czy nie. Nie jesteśmy świętą inkwizycją, możemy dyskutować, z soba się nie zgadzać, ale wszystko w granicach normalności. Nie widzę różnicy między wpisami autorki, nawet jesli używała wulgaryzmów, od wpisu w którym się swoje myśli wyraża słowami o odchodach. Sorry, nie widzę.

33 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2020-02-13 22:53:22)

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

odpisałam baaaaardzom długi post. Spedziłam bardzo długi czas by wszystko napisać Wyskoczyło mi ze nie mam praw do tej strony.... No cóż
Aż nie wierzę, że wszystko, co napisałam przepadło ..................
Strasznie się spłakałam pisząc to wszystko . I mam zacząć od nowa ?? A miało to naprawde ład i skład.... Szkoda, że nie skopiowałam hmm
Wracam do pracy. Może jak ochłonę napiszę wszystko jeszcze raz.... Chyba mnie wylogowało. Bo teraz wszystko mi się ładnie dodaje.

34

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Uprzedzam, że jeśli nadal będziesz lekceważyć moderatorskie prośby i uporczywie publikować post pod postem, zamiast pisać - tak jak prosiłam w jednej wypowiedzi - to otrzymasz ostrzeżenie.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

35

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Witam.Ja też nie współczuję autorce postu.Nie rozumiem takich osób.

36

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....
ulle napisał/a:

Autorko, a nie jest to z tobą przypadkiem tak, że ty oprócz chlopow niczego innego nie masz w głowie?
Razi mnie twoje słownictwo, co chwilę jakiś wulgaryzm, jaram go i inne tego typu urocze twoje słowa. Zastanawiam więc więc, jaką ty tak naprawdę jesteś osobą.
Jawisz mi się jako coś w rodzaju babo-chłopa, zero kobiecości, jakiejś delikatności, nic tylko wyro obojętne z kim, gdzie i kiedy.
Dalej. Piszesz i piszesz, a ja żadnej logiki w tym, co napisałaś jakoś nie widzę.
Siedzisz z mężem, która zdradza cię z przygodnymi, wychwalasz tego męża, jakby był nie wiadomo kim, a z drugiej strony boczniaka przedstawiasz, jako brzydkiego i nieciekawego człowieka, jednak ciężko ci uwierzyć, że on wybrał zone i dziecko, a ciebie pogonił.
Co ty masz w głowie kobieto? Ja ciebie się pytam, chociaż odpowiedzi nie oczekuje, bo niby co miałabyś mi napisać?
Chyba powinnaś mocno się rozpędzić i zrobić baranka na ścianie.
Masz ty dziewczyno problemy. Nie wiadomo czy płakać nad tobą, czy śmiać się z tego, co napisałaś. Gdzie sens i logika?

Brzydko tak oceniać innych nie będąc w ich sytuacji i głowie Wielki PLUS za szczerość czasami takie słowa oprzytomniaja bardziej niż niejedna rada lecz jak można oczekiwać logiki od osoby zakochanej po uszy?

37

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....
kejt38 napisał/a:
ja86 napisał/a:

Kejt38, ja jakoś nigdzie nie widzę aby ktoś pisał aby jej kochanek lub mąż byli lepsi od niej. Nikt też nie stara się tego w ogóle rozkminiac. Wejdę bez czytania, standardowo poprę kobietę na zasadzie w podatności jajników. To jest właśnie forumowy standard.


Tak samo jak negowanie i krytykowanie osoby, która zniszczyła dwie rodziny. Jak swędzi to można to załatwić w normalny sposób.

Gołym okiem widać, że facet może więcej w naszym kraju.
Kochanka oskarżana jest o bezduszność wobec żony, o próbę "przejęcia" misia, o prostactwo, o brak inteligencji, o bycie patologią i o to, że się zakocha i kochanek kopnie w doopę itp.
Zdradzający mąż i tak wróci do żony bo małżeństwo to najwyższa wartość, przeprosi i będzie git.
Drażni mnie ten rodzaj postrzegania rzeczywistości, dla mnie jest to zbyt uproszczony obraz.


Brawo to prawda i popieram Salomonke to forum aby pomagać i wspierać A nie besztac z błotem bo ktoś popełnił błąd i potrzebuje wsparcia

38

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Kejt38, nikt tu nie chwali ani kochanka ani jej męża. Krytykujemy jej zachowanie, co nie jest równoznaczne z akceptacją zachowań innych osób. Odnośnie przeprosin i powrotu zdradzającego męża to piszę tylko autorka, na podstawie swoich przeżyć. Po raz kolejny strzelasz kula w płot. Masz ogromne problemy z przeczytaniem tekstu że zrozumieniem.

Anka Aneczka, chyba krótko jesteś na tym forum wówczas byś wiedziała, że jedyną pomocą dla osób zdradzających i rozbijających rodziny jest zaprzestanie tego a więc właśnie krytyka. Poza tym właśnie krytyka jest najlepsza forma pomocy w innej sytuacji siedzi się 10 lat w patologicznym zwiazku

39

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Napiszę wszystko od nowa .
Najpierw do moderatorów. : Moje cytuj nie działa. Nie chcę się nic odnieść do postu, do którego chciałabym się odnieść niestety, a próbowałam.... Albo po prostu nie umiem tego ogarnąć.....

Zacznijmy ode mnie ... pewna osoba tutaj zarzuca mi patologię. Hmm... Mocne. Nie. nie jestem patologiczną kobietą. Owszem, mam mocny charakter, jestem wyraźna , ale nie patologiczna. Z męzem równiez nie bluźnimy do siebie. Znamy się 12 lat i nigdy zadnej patologii miedzy nami nie było.
Czy mam problemy ? Mam. Chyba jak większosć osob. Czy mam kompleksy ? Wydawało mi się, że nie. Jako nastolatka straciłam obojga rodziców. To jest powód dla ktorego musisz szybko nauczyć się bycia dorosłym . Moja pierwsza, druga "miłośc" mnie zdradzała i oszukiwała. Byłam bardzo delikatną osobą, romantyczną. Czy to na mnie wpłyneło ? Na  pewno. Pamietam baaaaardzo wiele przekłakanych nocy i poczucia ze jestem nikim.
Pozniej poznałam swojego męża. Mielismy zwloty i upadki . Przeszlismy moje choroby, operacje. Na jakis czas się rozstalismy i znowu wrocilismy do siebie . Slub. Myslalam. Fajnie jest miec męża przyjaciela. Seks ? Był ok. To nie tak , ze był fascynujący od poczatku czy dla mnie , jak ktos tutaj napisał jest najwazniejszy. Serio ?.... Patrzyłam inaczej. Myslalam inaczej niz teraz. Gdyby ktos dwa lata temu powiedział mi ze to wszystko mi sie przytrafi, ze bede sie tak czuć z takich a nie inych przyczyn wysmiałabym go ......................
Byłam pewna swoich przekonań. Byłam pewna, że mam wartości. Zwsze gdy była o takich sprawach mowa mówiłam "NIGDY!!" .... hmm... Kiedys usłyszalam "Nigdy nie mów nigdy bo będzie Ci pózniej głupio." , Nie rozumiałam, teraz rozumiem.
I jest mi głupio. Patrze na siebie w lustrze i nie nawidzę siebie za to co sobie wyrządziłam . co zrobiłam mojemu malzenstwu, co zrobiłam tamtej kobiecie, dzieciom. Nie mogę na siebie patrzeć nie płaczac.... Nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek sobie zaufam.
Odczuwam ww sobie wszystkie najgorsze emocje świata. Aż mnie boli w klatce piersiowej gdy kładę się do lozka, gdy budze się w srodku nocy, gdy rano wstaję.
Uzaleznił mnie od siebie, Cały rok pisalismy po kilka godzin dziennie, kamerka godzinami.
Ja męza gdy dowiedziałam się o zdradzie wyrzuciłam z domu. Nie mieszkamy razem. Gdy wszystko kiełkowało z kochankiem mąż był zajety sobą. Gdy siedzielismy razem pijac herbate i gadajac zadne z nich ani moj maz ani jego zona nie napisało ; gdzie jestes. Telefony lezały na stole i cisza. Ja mowiłam : aaa zajety z kolegami. A on : ma dzieci, ja juz nie jestem jej potrzebny .
I tak ,,,,, dotarlismy do siebie wzajemnie gdy akurat oboje mielismy pewne deficyty w zyciu prywatnym.
Czemu zaprosiłam go na tego drinka??? do dzisiaj zadaję sobie to pytanie. Wraca do mnie jak bumerang !!!! Przeciez jestem rozumna. Czuam juz tą chemie.........Nie wiem czemu. Ale to są juz takie emocje ze ciezko zapanować nad nimi. Tak czy siak nigdy nie spodziewałabym sie ze on mnie pocaluje w taki sposob i wyzna mi takie rzeczy. Gadalismy do 5 nad ranem w jego aucie. Obiecalismy sobie ze juz nigdy wiecej. Pisalismy czule. To było piekne. Pozniej jeszcze przed moim wyjazdem calowalismy się jeden raz , tyle. Wyjechałam. Teskniłam tak ,,, ale oboje wiedzielismy ze mamy osobne zycia, Rodziny, mowilismy o tym na glos.
dalej.... nie. nie jestem głupia i naiwna az tak do konca. Dlaczego miałabym mu nie wierzyć , ze mial w sobie taki zal po "stracie" mnie ze po prostu zaciagnal ja do lozka ? ja zrobilam dokladnie to samo z moim mezem wyobrazajac sobie jak kocham się z nim mimo ze tego nigdy wczesniej z nim nie robilam. Z tym ze oni wpadli.....
Wiem ze nie spia w tej samej sypialni, nie od niego. Od niej. To ona pierwsza mi o tym powiedziala juz ponad 2 lata temu . pozniej on tylko to potwierdzil w rozmowie . Powiedzial mi nie raz ze owszem kocha ja ale jak członka rodziny, matke jego dzieci, szanuje ją ale nie kocha jako kobiety. Ze wybral ją bo był juz czas na dzieci, ustatkowanie . I tez w to wierzę. Wiecie dlaczego ??? bo moj najlepszy przyjaciel podjał wlasnie taka sama decyzje.......  Powiedział mi ze dopiero ja sprawiłam ze chce mu się zyc. Ze zawsze zyl jak robot. Zarabiał na rodzine, Ona w domu z dziecmi, ze nic nie docenia. Ja ich obserwowałam 2 lata. Uwierzcie mi . Widziałam miedzy nimi takie zimno.... Ze od poczatku zastanawialam się jak to funkcjonuje tyle lat .
Pozniej po dwoch miesiącach od mojego wyjazdu spotkalismy się w pol drogi, na 5 dniowychh wakacjach. Wtedy pierwszy raz się kochalismy. I juz pozniej poleciało...... Wpadłam po uszy, On tez. Do konca stycznia widzielismy się sporon razy patrzac na to ze zyjemy tak daleko od siebie...
Razz nawet zrobił mi niespodzianke na moje urodziny przylatujac do Polski , mowiac o wszystkim mojej przyjaciolce.... Wtedy tez dał mi pierscionek. Powiedzial ze nic mi teraz nie moze obiecac bo musi odchowac dzieci ale wierzy w to, ze kiedys bede go dumnie nosiła. Ze jestem miloscia jego zycia i jedyna ktorej pierscionek dał.
I tu tez od razu wszystkim smieszkom utne wszelkie ale ... tak. Jej nigdy nie dał pierscionka . Sama bylam zdziwiona gdy mi o tym powiedziala 2 lata temu, gdy zapytalam czemu zadne z nich nie nosi obrączek. Innym razem gdy juz się zegnalismy w hotelu przy lotniskowym , gdzie za 4 h mialam lot powrotny zaczal tak płakac. Jak dziecko. Cały się trząsł.. .. mowił ze zyc mu się nie chce.
2 tygodnie temu po narodzinach jego kolejnego dziecka... zrobil się zimny, inny. Pisał ze kochał , ze tylko ja ale był inny. Tej nocy gdy powiedział po raz pierwszy (zawsze , kilka razy ode mnie wychodziło, ze bedzie lepiej gdy to skonczymy i konczylismy - na tydzien max), że lepiej nedzie to zakonczyc, znowu plakał. Powiedzial ze nie moze patrzec jak ja na niego czekam, ze wie ze bardzo bedzie tego zalowac, ze wypuszcza mnie z rąk ale on nie ma prawa marnowac mojego zycia a ja stoję w miejscu. Wiedziałam ze ma racje. Bo stoję. rozmawialismy 2 godziny.... Stoję i nie wiem w ktorym kierunku mam isc. Co teraz mam robic ze swoim zyciem. Czy naprawde az tak kłamał ? mam się czuc wykorzystana , oszukana ? Czym wiecej o tym mysle tym wiekszy bol odczuwam. A moj mąż ? Jest wspaniałym czlowiekiem. Poszedł na terapie. Przyznał się do wszystkiego. Stara się tak bardzo....... Czy ja go kocham ??? Czy mozna jeszcze to odbudowac ? Wiem ze ludzie wychodzą z roznych kryzysów. i M ozliwe ze dla tamtego bylam tylko odskocznia od wlasnie pewnego rodzaju kryzysu.... Jest too straszne sad
Dzisiaj ona wstawiła zdjęcie rodzinne . Był na nim usmiechniety, Napisałam jak idotka do niego : o. i na to czekałam. Jestes szczesliwy. Odpisał usmiechem i zapytał jak się czuję. Poczułąm jakby mnie spoliczkował. Odpisałam .że jak ja się czuję ? Czuje się jak naiwna idiotka. Odpisał : Musiałem tam byc, To jest ojciec mojej zony i musze go szanowac.
Napisałam mu na to: szanujesz wszystkich a najbardziej mnie uprawiając ze mna seks w hotelach a pozniej odsuwając gdy nie ma na mnie juz miejsca. Napisałam zeby wszystko wykasował i zapomniał ze kiedykowiek istnielismy.
Nie odpisał. Nie zareagował . I dla mnie od zawsze ignorowanie jest gorsze niz napisane : Spier..... Dopiero teraz zrobił się online. Nie odpisze. Bo ja na to nie zasluguję. .... Byłam nikim. Jestem nikim. I nie załuguję na nic.

40

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Patologia to zachowanie sprzeczne z normami społecznymi. Zdrada jest sprzeczna z normami społecznymi.

Czyli jednak zdrada zaczęła się w zasadzie rok wcześniej. Wpierw intensywna emocjonalną, później już i fizyczna. Nie trzeba być Einsteinem aby wiedzieć do czego prowadzi takie a nie inne zachowanie. Zasada jest banalnie prosta. Robimy coś ? Chcemy coś zrobić ? Wpierw myślimy czy chcielibyśmy aby nasz partner to zrobił będąc na naszym miejscu.

Jeszcze tylko brakuje jednego elementu układanki, na którym etapie zdradził Twój mąż. Jak już twoje rozmowy z kochankiem rozkwitły na całego powodując calkowity już w zasadzie rozpad związku?

41

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Mój mąż jak się okazało "używał " alkoholu , dragów i prostytutek. Było ich wiele. Wcześniej , podczas i gdy juz było to wszystko bardzo zaawansowane.
Wiedziałam ze znika na noce... dzwoniłam. Czasami do tylu jego znajomych.... Nikt nie wiedział gdzie jest. Wracał pijany , znikał na 24 h. Moj ojciec był alkoholikiem. Znam opowiesci mojej Mamuś. ... Zawsze się tego bałam. Więc jestem patologiczna ....

42

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....
ja86 napisał/a:

Kejt38, nikt tu nie chwali ani kochanka ani jej męża. Krytykujemy jej zachowanie, co nie jest równoznaczne z akceptacją zachowań innych osób. Odnośnie przeprosin i powrotu zdradzającego męża to piszę tylko autorka, na podstawie swoich przeżyć. Po raz kolejny strzelasz kula w płot. Masz ogromne problemy z przeczytaniem tekstu że zrozumieniem.

Anka Aneczka, chyba krótko jesteś na tym forum wówczas byś wiedziała, że jedyną pomocą dla osób zdradzających i rozbijających rodziny jest zaprzestanie tego a więc właśnie krytyka. Poza tym właśnie krytyka jest najlepsza forma pomocy w innej sytuacji siedzi się 10 lat w patologicznym zwiazku

Doskonale wiesz że jestem krótko na forum wystarczy kliknąć i spojrzeć, nie ukrywam tego.
Drugie po co te przytyki i próba wyrządzenia mi przykrości, tak byłam 10 lat w patologicznym związku i nie krytyka ale miłość i szacunek moich bliskich pomogły mi się z niego wydostać.
Twoje słowa są bezduszne i pełne negatywnych emocji wobec mnie, nie chce Ciebie oceniać bo Ciebie nie znam ale uważam twoja wypowiedź za niedojrzałą i bardzo nieuprzejmą. Dobro buduje dobro A krytykować jest najłatwiej

43 Ostatnio edytowany przez AnkaAneczka (2020-02-14 21:10:46)

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....
21032019 napisał/a:

Mój mąż jak się okazało "używał " alkoholu , dragów i prostytutek. Było ich wiele. Wcześniej , podczas i gdy juz było to wszystko bardzo zaawansowane.
Wiedziałam ze znika na noce... dzwoniłam. Czasami do tylu jego znajomych.... Nikt nie wiedział gdzie jest. Wracał pijany , znikał na 24 h. Moj ojciec był alkoholikiem. Znam opowiesci mojej Mamuś. ... Zawsze się tego bałam. Więc jestem patologiczna ....

A ja Ci współczuję przykra historia, ale jesteś silna kobietą nie poddawaj się nie daj sobie wmówić że jesteś ta zła bo zdradzalas męża, on jest, był tak samo zły bo Ciebie zdradzal i twój kochanek jest tak samo zły bo zdradza żonę, która możliwe że tez go zradza.
No popatrz popatrz sami źli ludzie na tym świecie. Bóg się chyba pomylił:) tworząc człowieka:D


Pełno tutaj pokrzywdzonych kobiet które utożsamiają się z żoną Twojego kochanka, jakby to była tylko twoja wina że facet ma w dupie żonę i ja zdradza.

44

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

AnkaAneczka, nie publikujemy postu pod postem. Używaj, proszę, opcji „edytuj”, jeśli chcesz coś dodać do swojego tekstu.

Przy okazji proszę wszystkich wypowiadających się o wzajemną empatię i zachowanie kultury wypowiedzi.

45 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2020-02-14 08:38:42)

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Jezdę kochanką, pomużcie! Jak to widzisz ty, zaprezentowałaś nam wszystkim. Wspaniały romans zahaczający o lepsze hity w wykonaniu Szekspira czy też Mody na Sukces. A tak szczerze zastanawiałaś się jak to widzi on? Oczywiście mówił ci te słodkie słówka, prawił komplementy, była wisienka na torcie w postaci pierścionka. A zastanawiałaś się jaka jest rzeczywistość? Ty widzisz w seksie z nim międzygalaktyczny splot ciał astralnych, a on może "po" myślał: "Ale sobie podziurkowałem!". Ty słyszałaś poezję z jego ust, a on jak wracał do żony (ważna rzecz!:) jedyne o czym myślał to suchość w ustach od tego wulgaryzm bez ładu i składu, żeby zaliczyć. Teraz po tym jak się znudził jedynym jego problemem jest to, żeby nic nie wydało się, żeby było tak jak było. Sama napisałaś, że byłaś w związku w którym byłaś zdradzana i wiesz co to za ból - tym bardziej powinnaś powiedzieć "STOP" na zaloty spoconego konusa. P.S. Do tych co uważają, że za duża jest krytyka autorki - post jest autorki, nie znamy relacji męża i kochanka, ale oni też mają swoje za uszami, to nie ulega wątpliwości.

46

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....
AnkaAneczka napisał/a:
21032019 napisał/a:

Mój mąż jak się okazało "używał " alkoholu , dragów i prostytutek. Było ich wiele. Wcześniej , podczas i gdy juz było to wszystko bardzo zaawansowane.
Wiedziałam ze znika na noce... dzwoniłam. Czasami do tylu jego znajomych.... Nikt nie wiedział gdzie jest. Wracał pijany , znikał na 24 h. Moj ojciec był alkoholikiem. Znam opowiesci mojej Mamuś. ... Zawsze się tego bałam. Więc jestem patologiczna ....

A ja Ci współczuję przykra historia, ale jesteś silna kobietą nie poddawaj się nie daj sobie wmówić że jesteś ta zła bo zdradzalas męża, on jest, był tak samo zły bo Ciebie zdradzal i twój kochanek jest tak samo zły bo zdradza żonę, która możliwe że tez go zradza.
No popatrz popatrz sami źli ludzie na tym świecie. Bóg się chyba pomylił:) tworząc człowieka:D

Aneczko, skoro jej mąż jest zły i kochanek też jest zły, to jakie określenie masz na kobietę, która by się z Tobą przyjaźniła, spotykała, rozmawiała, której zwierzałabyś się z problemów małżeńskich, która bawiłaby się z Twoimi dziećmi i podziękowała Ci za Twoją uwagę, wchodząc w romans z Twoim mężem?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

47 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2020-02-14 09:44:33)

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....
21032019 napisał/a:

Mój mąż jak się okazało "używał " alkoholu , dragów i prostytutek. Było ich wiele. Wcześniej , podczas i gdy juz było to wszystko bardzo zaawansowane.
Wiedziałam ze znika na noce... dzwoniłam. Czasami do tylu jego znajomych.... Nikt nie wiedział gdzie jest. Wracał pijany , znikał na 24 h. Moj ojciec był alkoholikiem. Znam opowiesci mojej Mamuś. ... Zawsze się tego bałam. Więc jestem patologiczna ....

Myślę, że to co czujesz do męża, to nie jest miłość, ani nigdy nie była. Potrzebowalaś kogoś bliskiego, oparcia i stabilizacji po tym, gdy wcześnie straciłaś rodziców. Mąż był dla ciebie dobry, czułaś się przy nim bezpiecznie i uznalaś, że to miłość. Wiele młodych dziewczyn robi ten błąd, a skutki tego są opłakane. Nie ma chemii, nie ma satysfakcjonującego seksu i taki związek nie zaspakaja wszystkich potrzeb, z czego mozna sobie latami nawet sprawy nie zdawać. Niestety, natury nie da się oszukać i kiedy w końcu zjawia się ktoś, kto powoduje że krew szybciej krązy, to nawet gdy nie jest przystojny ani fizycznie atrakcyjny, to budzi to coś, co wybucha ze zdwojoną, bo latami ukrywaną siłą.

W tobie nie ma nawet emocji, gdy piszesz o zdradach męża. Piszesz o tym, jakbyś pisała o bracie, dobrym przyjacielu, ale nie o mężu. Usprawiedliwiasz go, gdy tymczasem to twój mąż i twoje emocje powinny zupełnie inaczej wyglądać.

Daj sobie czas, na dojście ze sobą do ładu. Przede wszystkim zerwij wszelkie kontakty z kochankiem, nie pisz do niego więcej i nie licz na to, że coś jeszcze z tego będzie. To już koniec i nie wróci!
Rozważ podjęcie psychoterapii, bo jeśli nic nie zrobisz z tym wszystkim, ze swoją zdradą, ze zdradami męża, to wszystko się odezwie z ogromnyą silą i bedzie was niszczyć oboje. Znów będziecie ze sobą tańczyć ten upiorny taniec, aż dla któregoś z was skończy się to bardzo źle.
Potrzebna wam jest kompletna przebudowa związku, a jeśli się nie uda to wasze rozstanie się bedzie najlepszym dla was rozwiązaniem. Czy macie szanse na bycie razem? Moim zdaniem niewielkie, ale zawsze dobrze spróbować. Jednak nie powinnaś  myśleć o sobie tak, jak teraz to robisz; że jestes nikim, nic nie wartą osobą i na nic dobrego nie zasługujesz, bo to nie jest prawda. Zasługujesz na miłość, szczęście i radość z życia, tylko zacznij o to się starać.
Zacznij terapię sama, u dobrego sparwdzonego terapeuty. Dowiesz się co robić dalej, oraz jak i kiedy rozpocząć terapię z mężem.

48

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....
AnkaAneczka napisał/a:

... nie daj sobie wmówić że jesteś ta zła bo zdradzalas męża, on jest, był tak samo zły bo Ciebie zdradzal i twój kochanek jest tak samo zły bo zdradza żonę, która możliwe że tez go zradza.

Przeczytaj to może jeszcze raz tylko ze zrozumieniem smile Jesili chodzi o Autorkę, to mam wrażenie, że chce być tu pogłaskana po głowie i "zrozumiana". Oj trudno będzie. Kiedy idzie nieartykułowany sygnał od drugiej osoby, zawsze jest wybór: odbieram lub nie. Wiesz jaki jest odzew na zdrade, bo sama faceta z domu wyrzuciłaś. Czego teraz oczekujesz od męża? Tworzysz w głowie jakieś bajki z gazet, o wielkiej miłości i krokodylich łzach kochanka. Równocześnie wysyłasz mu wiadomości, w których sama określasz swoją rolę w waszej historii. Chesz usłyszeć od nas, że on Cię kocha, tylko żona i dzieci? Poczytaj tutaj po sądziedzku wątek "Kocha mnie, ale wraca do żony " smile Nie mam satysfakcji z tego typu wątków. Tak bardzo chcecie być kochane, nie szanując miłości innych. A potem rozcieranie gili po twarzy pod tytułem "byłam dla niego nikim". A może jakaś refleksja przed? Że jeśli ktoś jest gotowy do zdrady, ma raczej ambiwalenty stosunek do uczuć? Wszelkich? Jedyne co Ci w tej sytuacji można poradzić to: psycholog. I nie płakać nad "utraconą miłością", tylko naprawić siebie.

Statek w porcie jest bezpieczny, ale nie po to buduje się statki

49 Ostatnio edytowany przez ulle (2020-02-14 11:05:35)

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Autorko, nic nie piszesz na temat żony boczniaka, a przecież byłyście koleżankami, znalyscue się i odwiedzalyscie w domu, jego żona nawet ci się zwierzała, a ty na ten temat nie masz żadnych refleksji. Zrobiłaś swojej koleżance wielkie świństwo i skrzywdziłaś ją. Twierdzisz, że ciąża była zwykła wpadka, bo nawet od jego żony wiesz, że oni od dwóch lat że sobą nie sypiają.
Wniosek z tego, że ty dalej używasz jego żony, by zdobywać informacje na ich temat i że napawasz się tym, że w tamtej rodzinie rozgrywa się dramat.
SA tam małe dzieci, jedno jest niemowlakiem, a ty patrzysz na to wszystko i nie rusza cię nic.
Napisałaś, że codziennie wyrzucasz sobie, jaką straszna jesteś osobą, że patrzeć na siebie nie możesz, gdy widzisz się w lustrze. Posypujesz głowę popiołem, ale dalej niczego nie rozumiesz, bo jedyne, co interesuje cię najbardziej, to twój kochanek, czy wróci, czy nie wróci, czy zadzwoni, czy nie, czy masz czekać na niego przez resztę życia itd itd jelita się człowiekowi przewracają, gdy to czyta.
Źle się bawisz dziewczynko.
Źle skończyłaś i jesteś na dobrej drodze, by narobić sobie jeszcze większego syfu, na dodatek pociągniesz za sobą innych.
Zakończ znajomość z kochankiem, odsun się od jego rodziny i rozważ czy twoje małżeństwo ma jakikolwiek sens.

50

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Ulle....
Nie wiem jak zrozumiałas moje wypowiedzi, ale chyba nie bardzo.
Nie wykorzystuję jej bo nie mam z nią kontaktu od kiedy wyjechałam. Nie bylysmy zadnymi kolezankami, nigdy nie bylam u nich w domu ani oni u mnie. Pracowałysmy razem czasami i wtedy od vzasu do czasu gdy była cisza i nic sie nie działo cos tam se pogadalysmy. Nie bylo nigdy glebszych zwierzeń. Czasami cos sobie opowiedzialysmy. Tyle albo az tyle. To nie byla nigdy zadna moja przyjaciolka , jak Ty to widzisz. z dziecmi się bawilam bo czasami przyszla z nimi. Widzialam je kilka razy. Od roku nie mialam zadnej informacji od niej , jedynie od niego. Napawam się ze odbywa się dramat ?! Wy ludzie jestescie normalni??? Nie macie pojecia ile razy od samego początku mówilam mu ze tak nie mozna, ze czuje się podle. I myslicie ze mnie to nie rusza ???!!! Jakby nie ruszało poszłabym na to co mi proponował czyli układ seks i wakacje, zabawa. Nie podoba mi się to ze zostawia rodzine  wtyle i zyje na dwa domy wiec mu odmowiłam...
wy niektórzy myslicie ze jest tylko czarne i białe. Nie nie jest....
I nie zycze Wam by kiedykolwiek zawładneły Wami takie emocje.....

CHODZĘ DO PSYCHOLOGA . Już dwa miesiące.
Tak. wiem ze to koniec miedzy nami, Zakochałam się ale nie jestem idiotką i skoro nie odejdzie od rodziny nie bede udawac ze jej nie ma.
Co do męża.... Nie wiem co robic . Zrobię wszystko by naprawic nasze stosunki, by zakochac się w nim na nowo.

51

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Po to człowiek ma mózg, żeby nie rządziły nim emocje.
A jakby Ciebie to tak bardzo ruszało, to byś w to nie wchodziła wiedząc, że ma żonę.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

52

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....
Lady Loka napisał/a:

Po to człowiek ma mózg, żeby nie rządziły nim emocje.

Lady, a gdzie jak nie w mózgu rodzą się emocje?

53

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....
21032019 napisał/a:

Ulle....
Nie wiem jak zrozumiałas moje wypowiedzi, ale chyba nie bardzo.
Nie wykorzystuję jej bo nie mam z nią kontaktu od kiedy wyjechałam. Nie bylysmy zadnymi kolezankami, nigdy nie bylam u nich w domu ani oni u mnie. Pracowałysmy razem czasami i wtedy od vzasu do czasu gdy była cisza i nic sie nie działo cos tam se pogadalysmy. Nie bylo nigdy glebszych zwierzeń. Czasami cos sobie opowiedzialysmy. Tyle albo az tyle. To nie byla nigdy zadna moja przyjaciolka , jak Ty to widzisz. z dziecmi się bawilam bo czasami przyszla z nimi. Widzialam je kilka razy. Od roku nie mialam zadnej informacji od niej , jedynie od niego. Napawam się ze odbywa się dramat ?! Wy ludzie jestescie normalni??? Nie macie pojecia ile razy od samego początku mówilam mu ze tak nie mozna, ze czuje się podle. I myslicie ze mnie to nie rusza ???!!! Jakby nie ruszało poszłabym na to co mi proponował czyli układ seks i wakacje, zabawa. Nie podoba mi się to ze zostawia rodzine  wtyle i zyje na dwa domy wiec mu odmowiłam...
wy niektórzy myslicie ze jest tylko czarne i białe. Nie nie jest....
I nie zycze Wam by kiedykolwiek zawładneły Wami takie emocje.....

CHODZĘ DO PSYCHOLOGA . Już dwa miesiące.
Tak. wiem ze to koniec miedzy nami, Zakochałam się ale nie jestem idiotką i skoro nie odejdzie od rodziny nie bede udawac ze jej nie ma.
Co do męża.... Nie wiem co robic . Zrobię wszystko by naprawic nasze stosunki, by zakochac się w nim na nowo.


Skoro jest tak, jak to opisałaś, to raz na zawsze zamknij ten rozdział. Zafundowałaś sobie gorzka lekcje życia, a podobno jest tak, że tylko w kryzysie człowiek odradza się na nowo i staje się madrzejsza i lepsza osobą.
Dobrze, że chodzisz do psychologa.
Z twoich wcześniejszych postów wywnioskowałam, że ty dobrze znałaś jego żonę, jego rodzinę i że w pewnym sensie tamtą kobieta miała do ciebie dość duże zaufanie. Skoro potrafiła powiedzieć ci, że od dwóch lat nie sypia z mężem, a drugie dziecko to wpadka (tak napisałaś), to dla mnie wiele się w twoim temacie rozjaśniło. Gdyby jego żona traktowała cię jak zwykła znajoma, to mówiłaby ci takie rzeczy? Ja sobie tego nie wyobrazam, chociaż z drugiej strony wiem, że ludzie są po prostu głupi, więc może ta żona jest po prostu głupia. Różnie bywa.
Dajmy już jednak temu spokój.
Narobiłaś sobie mnóstwo syfu, który do niczego nie był ci potrzebny.
Jeśli chodzi o twojego męża, to nie wiem co to za człowiek, ale ideałem na pewno nie jest. Na siłę na pewno go nie pokochasz, a czy masz powody, byś mogła go szanować,  a tym samym, by zaczął pociągać cię jako mężczyzna, ja szczerze w to wątpię. Musisz naprawdę zastanowić się czy na pewno chcesz pozostać w tym małżeństwie, jednak musisz mieć poważna motywację, bo też szkoda byłoby, żebyś w tak młodym wieku już się poddała. Masz prawo do szczęścia bez względu na to, jakie błędy popełniłaś w przeszłości. Nie powinnaś się poświęcać i jeśli przez dążenie do fajnego życia dla siebie przy okazji nie krzywdzisz innych, to przecież powinnaś otworzyć się na życie.
Twój mąż nie jest przecież ostatnim pociągiem, do którego możesz wsiąść ani kropka nad i.

54

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....
Lady Loka napisał/a:

Po to człowiek ma mózg, żeby nie rządziły nim emocje.
A jakby Ciebie to tak bardzo ruszało, to byś w to nie wchodziła wiedząc, że ma żonę.

A Kochanek święty, to facet który zdradza żonę jest świnią. Jak nie nasza bohaterka to inna by sobie znalazł. Zabawne że tylko na niej psy wieszacie

55

Odp: BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....
AnkaAneczka napisał/a:

A Kochanek święty, to facet który zdradza żonę jest świnią. Jak nie nasza bohaterka to inna by sobie znalazł. Zabawne że tylko na niej psy wieszacie

Nikt tu na niej nie wiesza psów, polecam czytanie ze zrozumieniem.
Autorka dostała tu wiele bardzo cennych opinii i rad.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

Posty [ 1 do 55 z 123 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » BYŁAM, JESTEM ? KOCHANKĄ.....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018