netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

MÓJ MĄŻ ŻYJE " WŁASNYM ŻYCIEM"

24 odpowiedzi12 782 wyświetleniazałożony przez elemelka, 28.11.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » MÓJ MĄŻ ŻYJE " WŁASNYM ŻYCIEM"

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1 Ostatnio edytowany przez elemelka (2011-11-29 00:49:10)

Temat: MÓJ MĄŻ ŻYJE " WŁASNYM ŻYCIEM"

WITAM
jestem tu nowa
jestem mężatką od 5 lat , nasz synek ma 4 latka
mój mąż żyje własnym życiem - odnoszę takie wrażenie
ja zajmuję się domem ( mieszkamy w ...wyremontowanej piwnicy u rodziny ) a mąż pracuje
nie jest nam lekko , ale jakoś daje się radę , tylko tyle że rola mojego męża kończy się na powrocie z pracy i daniu pieniędzy na życie poza tym to go inne rzeczy mało interesują np.
- nawet się nie zapyta jak minął dziś dzień
- potrafi się nie odezwać wcale po powrocie bez powodu
- chodzi obrażony nie wiem o co
- sex wtedy kiedy on ma ochotę ( czasem raz na 2 tyg. mu starcza sad ...)
- a jak się odezwie to tak cicho żebym nie słyszała , a gdy proszę o powtórzenie to robi minę i mówi a dobra
- nie pamięta o żadnej dacie ( urodziny , rocznica ślubu , mikołaj itp.) dodam że zna jedną datę tylko swoich urodzin i wtedy oczekuje aby pamiętać o nim - nie zapominam
- zostawia mnie ze wszystkim ( rachunki ,  zakupy itp . )
- mamy stare auto - nawet nie wie kiedy trzeba OC i przegląd zrobić
- pytam przed zakupami czy coś potrzebuje - mówi nie a potem że mogłam jeszcze to kupić
można by pisać i pisać ...
- proszę o rozpalenie w rakiecie - jak ci zimno to napal - chyba że jemu zimno to pali
- nie zna słowa dziękuję , przepraszam - nawet jak coś bardzo przykrego zrobi nie umie przeprosić tylko odwróci że to jest jeszcze przezemnie
-używa słów TAK , NIE , NIE WIEM , MOŻE , OBOJĘTNE - są to odpowiedzi na pytania jakie zadaję ja

dodam że z synkiem bawi się ale  rozmowa to nie - ewentualnie krotka i odpowiedzi na pytania nic od siebie

jest mi ciężko z tym wszystkim , zwłaszcza że muszę kombinować jak za 1500 zł ( w tym ok 800 zł rachunki ) utrzymać wszystko ( jedzenie , leki - jak mały choruje , itd ... )
a mały choruje nawet 2 razy w miesiącu - chodzi do przedszkola
zawsze staram się aby jakoś to było , ale czasem ręce mi opadają , a mąz czasem to nawet potrafi wymagać że np. dlaczego jeden kotlet itp
czasem zarobi ( ale b rzadko ) 200 zł więcej wtedy staram się je wydać na rzeczy które są ważne w pierwszej kolejności
ubiór ( najpierw synek , potem mąż , a na końcu ja ) od półtora roku kupiłam sobie tylko 1 stanik , 2 pary majtek i 1 parę spodni - nie narzekam - ważniejsze jest dla mnie aby przede wszystkim synek miał w czym chodzić
co się dzieje z moim mężem tego nie wiem może ta sytuacja go przytłacza ?
owszem po ciąży przytyłam i ciężko mi schudnąć
a może to moja wina ?
może dlatego że nie dbam o siebie ( chodzę czysto ubrana i umyta ) , ale brzydko ubrana w byle czym - tym co mam lub co dostanę , a włosy zapuszczam -lubię krótkie ale na fryzjera nie mam sad
miałam ostatnio zatankować auto za 50 zł i dziecku zdjęcia odebrać z przedszkola
mieszkamy na wsi i autem do sklepu na zakupy i do miasta czy do lekarza - wioskę dale jeździmy
zamiast tego kupiłam sobie buty - kozaki - nie wiem czy dobrze zrobiłam - teraz mam wyrzuty
dodam że synek ma i buty i kurtkę i obecnie nie musiałam mu żadnej odzieży kupować , a ja już 2 lata w adidasach ( wiosna , lato - jak nie można było chodzić w klapkach  , jesień , zima )
nie mam z kim porozmawiać
dla rodziny u której mieszkam to jak chodzę ubrana to normalne
a swoim  rodzicom nawet nic nie mówię bo to i tak nic nie zmieni
i co mam dalej robić ?

2

Odp: MÓJ MĄŻ ŻYJE " WŁASNYM ŻYCIEM"

Witam koleżanke,mam bardzo podobny problem.
Ja ze swoim mężem nie rozmawiam miesiacami,gdy dziecko chore lece sama do lekarza,czy zimno czy mróz lece sama pieszo przez zaspy bo on zmeczony po pracy(ja tez pracuje).Ja nie mam prawa jazdy a on jezdzi samochodem i nawet nie pomyśli zeby nas zawiezc.Zawsze kiedy go potrzebowalam nie moglam na niego liczyc.Moj maż ma do tego większy problem,PIJE!Nie pije codziennie ale tylko zbliża sie weekend kupuje sobie browary na wieczor,zamyka sie w pokoju,odpala komputer,sluchawki na uszy i tak do rana.Do 15 spi,wstaje chwilka dla dziecka i znowu noc i powtórka z rozrywki.Ja klade sie do lożka do dziecka i sie nie odzywam,bo moge ksiecia zdenerwowac a wtedy moze zrobic nocna awanture.I tak wyglada moje zycie,nigdy nie było lepiej,nie mamy wspolnych tematow,ja jestem pamietliwa i jak mnie rani slownie nie jestem wstanie nawet go szanowac.Także widzisz ja mam jeszcze gorzej;)

3

Odp: MÓJ MĄŻ ŻYJE " WŁASNYM ŻYCIEM"

witam
widzę że masz bardzo ciężko
ja to chociaż mam to prawo jazdy i czuję się chociaż troszkę mniej uzależniona od księcia
a co do picia to nie powiem że mój pije co weekend , ale jak pije to w pracy nie rzadko ani za często raz w tygodniu lub raz na 2 tyg.  ( nie wspominając że wraca na motorku do domu w takim stanie że lepiej nie trzeba ) , jeszcze mnie ani razu nie uderzył , ale jest strasznie agresywny gdy jest pijany - szuka zaczepki , zaciska pięści itp . , jedynie co to dziecko odsyłam do góry do rodziny i taszczę go z krzesła do łóżka - bo najpierw musi przysnąć  tam gdzie siądzie a na łóżko nie siada , a robię to tylko ze względu na synka - nie zasłużył na takie widoki a jak by synek widział że tatuś na krześle śpi to by go budził
A on na następny dzień jak mu powiem że przez to taszczenie mnie ręka boli to mi powie że mogłam go nie ruszać albo że po co go ruszałam


może któraś z was też ma podobny problem i sobie z nim poradziła ??

4

Odp: MÓJ MĄŻ ŻYJE " WŁASNYM ŻYCIEM"
elemelka napisał/a:

(...) jeszcze mnie ani razu nie uderzył , ale jest strasznie agresywny gdy jest pijany - szuka zaczepki , zaciska pięści itp . , jedynie co to dziecko odsyłam do góry do rodziny i taszczę go z krzesła do łóżka - bo najpierw musi przysnąć  tam gdzie siądzie a na łóżko nie siada , a robię to tylko ze względu na synka - nie zasłużył na takie widoki a jak by synek widział że tatuś na krześle śpi to by go budził
A on na następny dzień jak mu powiem że przez to taszczenie mnie ręka boli to mi powie że mogłam go nie ruszać albo że po co go ruszałam
(...)

Masz faceta, który stacza sie w kierunku uzależnienia jak po równi pochyłej, a ty robisz wszystko to, co zwykle robią żony takich facetów - udajesz, że dziecko nie widzi, chronisz pana, taszczysz, tłumaczysz i godzisz sie na pop... zycie.
Oczywiscie, że mogłas go nie ruszac, ale do tego jeszcze nie dojrzałaś.
To nie jest problem, że on żyje swoim życiem, tylko problemem jest to, że ty sie dałas w to życie uwikłac i w nim tkwisz.
I do tego zamartwiasz sie, że to Twoja wina i mogłas zrobic cos wiecej albo inaczej.
Najlepiej, gdybyc posłuchała kobiet, które były w podobnej sytacji i jak sobie w niej poradziły, np. na al-anon

5

Odp: MÓJ MĄŻ ŻYJE " WŁASNYM ŻYCIEM"
elemelka napisał/a:

ja to chociaż mam to prawo jazdy i czuję się chociaż troszkę mniej uzależniona od księcia

Witam Cię. "Zazdroszczę Twojemu księciowi". Ma tak niewymagającą żonę i pełen serwis za friko. tongue
 

elemelka napisał/a:

a co do picia to nie powiem że mój pije co weekend , ale jak pije to w pracy nie rzadko ani za często raz w tygodniu lub raz na 2 tyg.  ( nie wspominając że wraca na motorku do domu w takim stanie że lepiej nie trzeba ) , jeszcze mnie ani razu nie uderzył , ale jest strasznie agresywny gdy jest pijany - szuka zaczepki , zaciska pięści itp . , jedynie co to dziecko odsyłam do góry do rodziny i taszczę go z krzesła do łóżka - bo najpierw musi przysnąć  tam gdzie siądzie a na łóżko nie siada , a robię to tylko ze względu na synka - nie zasłużył na takie widoki a jak by synek widział że tatuś na krześle śpi to by go budził

Widzę że docenia Twoje poświęcenie i zaangażowanie. Kobieto, gdzie ty taki "skarb" znalazłaś? wink

elemelka napisał/a:

A on na następny dzień jak mu powiem że przez to taszczenie mnie ręka boli to mi powie że mogłam go nie ruszać albo że po co go ruszałam

On od Ciebie nie wymaga rzeczy niemożliwych. Po prostu "DOBRY PAN". hmm

Napisz nam czego oczekujesz? Nie sądzę żeby wszystkie kobiety miały takie "szczęśliwe" pożycie. sad

6

Odp: MÓJ MĄŻ ŻYJE " WŁASNYM ŻYCIEM"

oj emelelka, nie zazdroszcze sytuacji:( a pracujesz moze gdzies? jak dzieciaczek chodzi do przedszkola to moglabys popracowac, bylabys bardziej niezalezna od meza a i pieniedzy na utrzymanie domu byloby wiecej smile

7

Odp: MÓJ MĄŻ ŻYJE " WŁASNYM ŻYCIEM"

witam
dziękuję za przeczytanie i odpowiedzi

niestety nie pracuję i nic nie zapowiada że znajdę pracę - niestety
mieszkam w małej miejscowości 1 sklep gdzie przez półki przeszło tornado - mało towaru a drogo że lepiej nie mówić

wioskę dalej jest kilka sklepów - pytałam o pracę wielokrotnie ale niestety sad
moje wykształcenie to zasadnicza szkoła zawodowa - ekspedientka - nie to że nie chciałam się uczyć , nawet zapisałam się do zaocznej szkoły i pracowałam płaciłam dość duże czesne brakowało mi tylko na książki - niestety na pomoc rodziców nie mogłam liczyć , nie dałam rady i przerwałam naukę w 1 semestrze ( 2004 rok )

szukałam przez internet pracy w domu - potrzeba jest ale wykształcenie mnie blokuje

do większego miasta mam 20 km w razie znalezienia pracy - najczęściej na 2 zmiany potrzebują musiała bym autem jeździć (co daje 40 km na dzień - tydzień 280 - czyli ok 70 zł na tydzień , jest jeszcze PKS ,  autobus o 7 rano 10 i 15 a powrotny z miasta ostatni odjeżdża po 17 a wcześniejszy po 12 ) , każdy jak słyszy  jaki dojazd to jest odmowa bo wszyscy pytają a jak będzie trzeba dłużej zostać - po prostu nie dyspozycyjna

a  mój synuś , owszem chodzi do przedszkola , ale jak to w przedszkolu często choruje i raczej wolała bym pracę w domu , a przedszkole czynne od 7 do 15- 30 sad

w dzieciństwie też nie miałam kolorowo
ojciec - alkoholik
mama - bezradna bojąca się i nie miała odwagi stanąć w obronie

codzienne widoki mojego pijanego i awanturującego się ojca pamiętam doskonale i nie chcę aby mój synek to przechodził
pamiętam jak kupował wódkę , a ja prosiłam na książki i zeszyty - nie miał

przesłaniał się zawsze że buduje dom - owszem zbudował ( zawsze mówił że z myślą o nas , ale nie da się tam mieszkać alkohol i wieczne kłótnie i jeszcze brat też pije sad  ...) , nie mieszkam w nim  mój synek był budzony awanturami po nocach itp . - więc się wyprowadziliśmy do teściów i mój mąż się po przeprowadzce zmienił j/w

pozdrawiam serdecznie

P. S.
JAK KTOŚ MA POMYSŁ NA PRACĘ W DOMU TO PROSZĘ O PODPOWIEDŹ - MOŻE TO JEST TAK PROSTE I OCZYWISTE ŻE MOGŁAM COŚ PRZEOCZYĆ

MIŁEGO WIECZORU
ŻAŁUJĘ ŻE WCZEŚNIEJ NIE ZNALAZŁAM TEGO FORUM - JAK SIĘ MOŻNA WYGADAĆ - WYPISAĆ  , TO JEST TROSZKĘ LŻEJ smile

8

Odp: MÓJ MĄŻ ŻYJE " WŁASNYM ŻYCIEM"
elemelka napisał/a:

w dzieciństwie też nie miałam kolorowo
ojciec - alkoholik
mama - bezradna bojąca się i nie miała odwagi stanąć w obronie

P. S.
JAK KTOŚ MA POMYSŁ NA PRACĘ W DOMU TO PROSZĘ O PODPOWIEDŹ - MOŻE TO JEST TAK PROSTE I OCZYWISTE ŻE MOGŁAM COŚ PRZEOCZYĆ

MIŁEGO WIECZORU
ŻAŁUJĘ ŻE WCZEŚNIEJ NIE ZNALAZŁAM TEGO FORUM - JAK SIĘ MOŻNA WYGADAĆ - WYPISAĆ  , TO JEST TROSZKĘ LŻEJ smile

Dziękuję i Tobie życzę wszystkiego najlepszego.

Wiesz dlaczego powyżej zamieściłem taki a nie inny wpis.

Nie popełniaj błędu Swojej Mamy!!! Dla Swojego i Synka Dobra.

Nie uciekaj z forum!

9

Odp: MÓJ MĄŻ ŻYJE " WŁASNYM ŻYCIEM"
elemelka napisał/a:

witam
dziękuję za przeczytanie i odpowiedzi

niestety nie pracuję i nic nie zapowiada że znajdę pracę - niestety
mieszkam w małej miejscowości 1 sklep gdzie przez półki przeszło tornado - mało towaru a drogo że lepiej nie mówić

wioskę dalej jest kilka sklepów - pytałam o pracę wielokrotnie ale niestety sad
moje wykształcenie to zasadnicza szkoła zawodowa - ekspedientka - nie to że nie chciałam się uczyć , nawet zapisałam się do zaocznej szkoły i pracowałam płaciłam dość duże czesne brakowało mi tylko na książki - niestety na pomoc rodziców nie mogłam liczyć , nie dałam rady i przerwałam naukę w 1 semestrze ( 2004 rok )

szukałam przez internet pracy w domu - potrzeba jest ale wykształcenie mnie blokuje

do większego miasta mam 20 km w razie znalezienia pracy - najczęściej na 2 zmiany potrzebują musiała bym autem jeździć (co daje 40 km na dzień - tydzień 280 - czyli ok 70 zł na tydzień , jest jeszcze PKS ,  autobus o 7 rano 10 i 15 a powrotny z miasta ostatni odjeżdża po 17 a wcześniejszy po 12 ) , każdy jak słyszy  jaki dojazd to jest odmowa bo wszyscy pytają a jak będzie trzeba dłużej zostać - po prostu nie dyspozycyjna

a  mój synuś , owszem chodzi do przedszkola , ale jak to w przedszkolu często choruje i raczej wolała bym pracę w domu , a przedszkole czynne od 7 do 15- 30 sad

w dzieciństwie też nie miałam kolorowo
ojciec - alkoholik
mama - bezradna bojąca się i nie miała odwagi stanąć w obronie

codzienne widoki mojego pijanego i awanturującego się ojca pamiętam doskonale i nie chcę aby mój synek to przechodził
pamiętam jak kupował wódkę , a ja prosiłam na książki i zeszyty - nie miał

przesłaniał się zawsze że buduje dom - owszem zbudował ( zawsze mówił że z myślą o nas , ale nie da się tam mieszkać alkohol i wieczne kłótnie i jeszcze brat też pije sad  ...) , nie mieszkam w nim  mój synek był budzony awanturami po nocach itp . - więc się wyprowadziliśmy do teściów i mój mąż się po przeprowadzce zmienił j/w

pozdrawiam serdecznie

P. S.
JAK KTOŚ MA POMYSŁ NA PRACĘ W DOMU TO PROSZĘ O PODPOWIEDŹ - MOŻE TO JEST TAK PROSTE I OCZYWISTE ŻE MOGŁAM COŚ PRZEOCZYĆ

MIŁEGO WIECZORU
ŻAŁUJĘ ŻE WCZEŚNIEJ NIE ZNALAZŁAM TEGO FORUM - JAK SIĘ MOŻNA WYGADAĆ - WYPISAĆ  , TO JEST TROSZKĘ LŻEJ smile

no to rzeczywiscie kiepsko jesli chodzi o prace sad nie mam pojecia co doradzic Tobie:(
dobrze ze chociaż lzej masz na sercu po wygadaniu sie.

10

Odp: MÓJ MĄŻ ŻYJE " WŁASNYM ŻYCIEM"

elemelka - po pierwsze jako dorosła kobieta potrafisz dostrzec i nazwać to co działo się w twoim dzieciństwie więc popatrz teraz na swoje obecne życie i swojego dziecka - nie widzisz jak bardzo zaczyna ono upodabniać się do tego które miała twoja mama??? Niestety nieświadomie wiele osób powiela wzorzec małżeństwa i rodziny jaki same miały w dzieciństwie, wybierają pod świadomie partnerów podobnych do ojców, matek bo taki model życia mają utrwalony - ale nie jest to sprawa przesądzona że jesteś skazana na takie życie jak twoja mama gdyż po pierwsze zauważyłaś dość wcześnie problem, wiesz jak to dalej z biegiem lat może wyglądać więc czas zabrać się za działanie.Faktycznie żeby mieć jakieś pole manewru powinnaś pomyśleć o pracy - wiem nie jest łatwo ją znaleźć, ale czy koniecznie musisz pracować w sklepie, w firmie na dwie zmiany, na cały etat..... możesz spróbować 1/2 etatu, możesz sprzątać czasem jest to kilka godzin, możesz poszukać pracy jako opiekunka do dziecka i nawet jeśli na początku zarobisz na dojazdy i przysłowiowe bułki to nabierzesz doświadczenia , poznasz ludzi ( z poza miejca zamieszkania) którzy mogą pomóc w znalezieniu z czasem lepszej pracy. Ja mimo że mam wyższe wykształcenie zaczęłam pracę jako sprzątaczka ( praca była ruchoma albo 3 godz wcześnie rano, albo wieczorem) dzięki temu mogłam wymieniać się z mężem przy opiece nad dzieckiem (był bardzo chory i nie mógł iść do przedszkola) potem pracowałam na 1/2 etatu w sklepie albo rano 4 godz albo wieczorem. Uwież można coś znaleźć trzeba tylko "uprzeć się" że musisz mieć pracę a na pewno ją znajdziesz nie dziś to jutro ale nie należy się poddawać. Po drugie przestań użalać się nad mężem śpiącym na stołku, weź dziecko zamknij drzwi i zostaw "księcia" niech z niego zleci w nocy może jak się poobija to coś do niego dotrze. I pamiętaj że dziecko rośnie i bardzo szybko zrozumie co dzieje się z jego ojcem bo nie będziesz w stanie ukrywać tego do końca życia.
Pomyśl o sobie i małym życie jest jedno i nie jesteś skazana na taki los jak miała twoja mama - wszystko w twoich rękach.

11

Odp: MÓJ MĄŻ ŻYJE " WŁASNYM ŻYCIEM"

My kobiety jesteśmy naiwne, i często wbijamy sobie do głowy, że jak odejdziemy to sobie nie poradzimy.
Gówno prawda! Jesteśmy świetne, powiem Ci, że moja mama po wykształceniu podstawowym (dziecko w drodze, dlatego takie)
miała prace 14lat, bo poszło wszystko do prywatyzacji miejsca pracy i teraz jest tam Auschwitz.
Musisz, brzydko mówiąc spiąć pośladki, pojechać dalej pytać o mieszkania tanie i o prace, kto szuka nie błądzi, a pamiętaj, że poczekane lepiej smakuje, także nic tylko troche mobilizacji, z uśmiechem na Twarzy, gdzie daje Ci go Twój synuś i poszukać.
Pamiętaj, chcieć to móc! smile)))
POZDRAWIAM!

12

Odp: MÓJ MĄŻ ŻYJE " WŁASNYM ŻYCIEM"

elemelka z jednej strony Ci współczuję, ale z drugiej mam ochotę ochrzanić. Po coś wychodziła za takiego kolesia?! Mało Ci było nieszczęść w domu rodzinnym. I po co teraz dajesz się traktować jak służąca? Wiele kobiet popełnia ten błąd, niby nie chce a skazuje się na to co matka. Ja rozumiem, że w Polsce są miejsca gdzie diabeł mówi dobranoc i nie ma pracy. Ale każdą taką kobietę pytam, dlaczego nie wyjechała gdzieś, gdzie praca jest, jeszcze zanim wyszła za mąż czy urodziła dziecko. Nie mam dla Ciebie żadnej genialnej rady, nie spłynie na Ciebie fajna praca, a Twój mąż się nie zmieni. Nie da się tego w ten sposób rozwiązać. Jedyne co możesz zrobić to się usamodzielnić. atinasarz ma rację , nie chcą Cię w sklepie to sprzątaj albo opiekuj się dziećmi. Skoro piszesz, że mieszkasz z teściami to przynajmniej masz z kim dziecko zostawić, kiedy nie jest w przedszkolu.

13

Odp: MÓJ MĄŻ ŻYJE " WŁASNYM ŻYCIEM"
Entropia napisał/a:

elemelka z jednej strony Ci współczuję, ale z drugiej mam ochotę ochrzanić. Po coś wychodziła za takiego kolesia?! Mało Ci było nieszczęść w domu rodzinnym. I po co teraz dajesz się traktować jak służąca? Wiele kobiet popełnia ten błąd, niby nie chce a skazuje się na to co matka. Ja rozumiem, że w Polsce są miejsca gdzie diabeł mówi dobranoc i nie ma pracy. Ale każdą taką kobietę pytam, dlaczego nie wyjechała gdzieś, gdzie praca jest, jeszcze zanim wyszła za mąż czy urodziła dziecko. Nie mam dla Ciebie żadnej genialnej rady, nie spłynie na Ciebie fajna praca, a Twój mąż się nie zmieni. Nie da się tego w ten sposób rozwiązać. Jedyne co możesz zrobić to się usamodzielnić. atinasarz ma rację , nie chcą Cię w sklepie to sprzątaj albo opiekuj się dziećmi. Skoro piszesz, że mieszkasz z teściami to przynajmniej masz z kim dziecko zostawić, kiedy nie jest w przedszkolu.

OWSZEM MIESZKAM Z TEŚCIAMI
TEŚCIOWA PRACUJE I TEŚCIU TEŻ sad
PYTAŁAM TEŻ O INNE PRACE W MASARNI ( NA PAKOWANIU ) , A SPRZĄTANIE NAJBLIŻEJ TO W WIĘKSZYM MIEŚCIE Z GRUPĄ INWALIDZKĄ - SZUKAM JAKIEJKOLWIEK PRACY I NIE MAM ZAMIARU SIĘ PODDAĆ W KOŃCU COŚ ZNAJDĘ smile

NAJPIERW MIESZKALIŚMY W DUŻYM MIEŚCIE ( 1 PRZED ŚLUBEM I 4 LATA PO ŚLUBIE ) - WTEDY MÓJ MĄŻ BYŁ NAPRAWDĘ CUDOWNY
MUSIELIŚMY PRZEPROWADZIĆ SIĘ W JEGO STRONY - WYCHOWAWCZE SIĘ KOŃCZYŁO , DO PRZEDSZKOLA NIE CHCIELI SYNKA PRZYJĄĆ , NO I TE PIJACKI AWANTURY , KTÓRYCH MIAŁAM DOSYĆ ... TO WSZYSTKO ZAWAŻYŁO NA PRZEPROWADZCE POTRZEBOWALIŚMY SPOKOJU DLA NASZEJ RODZINY ... A TU ...

TYLKO NIE POMYŚLAŁAM ŻE MÓJ MĄŻ AŻ TAK SIĘ ZMIENI

WIEM ŻE TEŻ MIAŁ CIĘŻKIE DZIECIŃSTWO - ALE NIGDY MI NIE POWIEDZIAŁ O CO CHODZI , ALE JAK TERAZ WIDZĘ JAK ON SIĘ UPIJE I NA WIDOK SWOICH RODZICÓW DOSTAJE BIAŁEJ GORĄCZKI - TO NIE WIEM CO MYŚLEĆ

PRZED PRZEPROWADZKĄ NA RÓŻNYCH IMPREZACH ZAKRAPIANYCH ALKOHOLEM  ( GRIL , URODZINY CZY ŚLUB) , JAK MĄŻ WYPIŁ TO BYŁ TAKI ZABAWNY - ANI TROCHĘ AGRESYWNY - ANI RAZU , A TU TO JAK WYPIJE TO MASAKRA ...

SAMA NIE WIEM CZY TO MOŻLIWE ŻE POWRÓT W RODZINNE STRONY MĘŻA TAK NA NIEGO WPŁYNĄŁ ??

14

Odp: MÓJ MĄŻ ŻYJE " WŁASNYM ŻYCIEM"

Elemelka współczuje Ci twojej sytuacji życiowej. Ale pamiętaj że nie ma sytuacji bez wyjścia!
Po pierwsze tak jak pisali poprzednicy, postaraj się poszukac pracy JAKIEJKOLWIEK na początek.
Dobrze że masz prawko, czasem możesz jezdzic autobusem a czasem samochodem, na pewno dasz radę!
Tylko musisz bardzo chciec i zaprzec się że musisz miec tą pracę! Polepszy się Wasza sytuacja finansowa, będziesz niezależna, będziesz mogła kupic sobie nowe ubrania, kosmetyki, pójsc do fryzjera. Zobaczysz że to ci w jakimś stopniu pomoże. Nie chcę usprawiedliwiac twojego męża bo funduje Ci bardzo przykre życie ale może jego po prostu przytłacza wasza sytuacja życiowa. Że macie tak ciężko z finansami, że nigdzie nie wychodzicie, że żona o siebie nie dba, nie stroi się. Może toteż zaważyło że stał się taki...
No ale póki co to musisz pomyślec o sobie w pierwszej kolejności i o dziecku! Może masz jakąś znajomą która będzie mogła zostac z twoim dzieckiem kiedy będzie chore? Zapytaj. Bo najważniejsze teraz żebyś znalazła pracę.

15

Odp: MÓJ MĄŻ ŻYJE " WŁASNYM ŻYCIEM"

witam
DZIĘKUJĘ SERDECZNIE WSZYSTKIM ZA WYPOWIEDZI , DZIĘKI WAM ZDOBYŁAM SIĘ NA ODWAGĘ WYRZUCIŁAM WSZYSTKO Z SIEBIE , POWIEDZIAŁAM MĘŻOWI CO SĄDZĘ O TYM  WSZYSTKIM ... NA POCZĄTKU NIE ZROBIŁO TO NA NIM WIĘKSZEGO ZNACZENIA , ALE POWIEDZIAŁAM ŻE JAK NIC NIE ZROBI ZE SWOIM ZACHOWANIEM TO SIĘ WYPROWADZĘ RAZEM Z SYNKIEM DO RODZICÓW  ( Z DESZCZU POD RYNNĘ ) = WTEDY TROCHĘ ZACZĄŁ MYŚLEĆ , A PRZEZ PRZYPADEK SYNEK WSZEDŁ NA TE SŁOWA ( BYŁ U BABCI ) I POWIEDZIAŁ ŻE CHCE SIĘ WYPROWADZIĆ I NIE CHCE MIESZKAĆ Z TATUSIEM BO JEST NIE GRZECZNY ... WTEDY MU ŁZY W OCZACH STANĘŁY - ZOBACZYMY CO BĘDZIE DALEJ

STARAŁAM SIĘ ROZMAWIAĆ PODCZAS GDY SYNEK BYŁ U BABCI , NAWET NIE POMYŚLAŁAM ŻE TEŻ ZAUWAŻYŁ INNE ZACHOWANIE SWOJEGO TATY - A WIEM ŻE SYNEK JEST OCZKIEM W GŁOWIE MOJEGO MĘŻA
OCZYWIŚCIE WYTŁUMACZYŁAM DZIECKU ŻE ZROBIŁ TATUSIOWI DUŻĄ PRZYKROŚĆ TYMI SŁOWAMI I ŻE POWINIEN GO PRZEPROSIĆ - I TAK ZROBIŁ , A Z WYPROWADZANIA SIĘ TO SIĘ WYKRĘCIŁAM ( PRZED DZIECKIEM ) I ZOBACZYMY CO TO DA ...

DODAM ŻE MĄŻ BYŁ NA ROZMOWIE W SPRAWIE NOWEJ PRACY I MOŻE PO NOWYM ROKU ... LEPIEJ NIE ZAPESZAĆ smile
JA DALEJ SZUKAM , ALE MAM NADZIEJĘ ŻE ZNAJDĘ - JEDYNIE CO TO STARSZEJ PANI BĘDĘ CIASTA PIEKŁA NA ŚWIĘTA - RODZINA DO NIEJ PRZYJEDZIE  , POWIEDZIAŁA ŻE WOLI MI ZAPŁACIĆ NIŻ W SKLEPIE ZA MAŁY KAWAŁEK SERNIKA ZAPŁACIĆ TYLE CO ZA 2 BLASZKI smile

POZDRAWIAM WSZYSTKICH I JESZCZE RAZ DZIĘKUJĘ MAM NADZIEJĘ ŻE TO COŚ ZMIENI - CHCE Z POWROTEM SWOJEGO MĘŻA

16 Ostatnio edytowany przez iruda (2011-12-05 00:27:50)

Odp: MÓJ MĄŻ ŻYJE " WŁASNYM ŻYCIEM"
elemelka napisał/a:

MAM NADZIEJĘ ŻE TO COŚ ZMIENI - CHCE Z POWROTEM SWOJEGO MĘŻA

Jak sie nie zmieni Twoje myslenie, to nic sie nie zmieni.
I jeszcze synka wmanipulowałas w poczucie winy, podczas gdy mial rację.

DODAM ŻE MĄŻ BYŁ NA ROZMOWIE W SPRAWIE NOWEJ PRACY I MOŻE PO NOWYM ROKU ... LEPIEJ NIE ZAPESZAĆ

Tak, i po nowym roku przestanie pic i Tobie ublizac.

17

Odp: MÓJ MĄŻ ŻYJE " WŁASNYM ŻYCIEM"
iruda napisał/a:
elemelka napisał/a:

MAM NADZIEJĘ ŻE TO COŚ ZMIENI - CHCE Z POWROTEM SWOJEGO MĘŻA

Jak sie nie zmieni Twoje myslenie, to nic sie nie zmieni.
I jeszcze synka wmanipulowałas w poczucie winy, podczas gdy mial rację.

DODAM ŻE MĄŻ BYŁ NA ROZMOWIE W SPRAWIE NOWEJ PRACY I MOŻE PO NOWYM ROKU ... LEPIEJ NIE ZAPESZAĆ

Tak, i po nowym roku przestanie pic i Tobie ublizac.

OWSZEM NIE POMYŚLAŁAM ŻE SYNKA W POCZUCIE WINY WPROWADZIŁAM

A MĄŻ NIE PIJE CODZIENNIE - NIE CHCĘ GO TŁUMACZYĆ , ALE JEST W TAKIM CZASIE ŻE MOŻNA MU POMÓC - ZWŁASZCZA ŻE ON SAM CHCE

DLATEGO CHCE MU DAĆ SZANSE - DODAM ŻE MNIE NIE UDERZYŁ ANI RAZU
POZDRAWIAM SERDECZNIE

18

Odp: MÓJ MĄŻ ŻYJE " WŁASNYM ŻYCIEM"

witam
Trochę się tu naczytalam i wiecie co stwierdziłam że jestem glupia. jestem mężatką od 2lat z mężem znam się 4lata. Podobalo mi się w nim to że zależy mu na mnie a nie tylko na seksie. niestety nie sądziłam ze to stanie się moim problemem nie było nic przez te 4lata do tego także mój mąż ma wlasne życie woli kolegow niż mnie. do tego pije a potem wsiada za kierownicę. jak się nie odzywam to jest ok rozmawiamy o pierdołach i jest fajnie. dodam że oboje pracujemy ale ja jego wyplaty nie widzę tlumaczy że ma kredyt który wzial na mieszkanie a ja z marnych 1500zł muszę zapłacić rachunki opał i jeszcze ma pretensje że go proszę o pieniądze jak chce coś większego kupic do domu bo nawet w łazience umywalki nie mamy. rozmowa nie pomaga strasze go policja i rozwodem ale po tygodniu jest to samo. znika na całe dnie a ja siedze jak ta glupia i kamień z serca mi spaduje jak slysze że dotarł do domu.

19

Odp: MÓJ MĄŻ ŻYJE " WŁASNYM ŻYCIEM"

oczywiście nie pije codziennie i nie robi mi awantur kocham go jak jest w domu ale nie umiem z nim rozmawiać na poważne tematy. on od razu się irytuje i atakuje głupimi odpowiedziami. cała jego rodzina chce mi Ponoc ale nie wiedzą jak.

20

Odp: MÓJ MĄŻ ŻYJE " WŁASNYM ŻYCIEM"

Zachowuje się jak dzieciak kiedyś Poszlam do sklepu a nasze auto Stalo pod sklepem a on pił piwo z kolegami narobiłam mu siary i pojechal ze mna do domu weszłam do środka a ten poszedl spowrotem do sklepu tam już go nie zastałam ale Widzialam że jego kumple nieśli piwo chwilę jeszcze po stałam i wrocilam do domu. po jakiś 5 minutach przyszedl spowrotem.ja jestem twarda ale Pomalu wymiękam bo ileż można. po tym incydencie sama musiałam sobie strzelić 3 szybkie żeby się uspokoić. sad

21

Odp: MÓJ MĄŻ ŻYJE " WŁASNYM ŻYCIEM"

Dlugo bym mogla opowiadać ale i tak nie wiem co robić.

22

Odp: MÓJ MĄŻ ŻYJE " WŁASNYM ŻYCIEM"

Twój mąż nie żyje własnym życiem. Twój mąż jest załamany, życie go przerosło i właśnie jego poczucie własnej wartości zbliża się do zera! Nie ma żadnych perspektyw na "lepsze jutro" i prawdopodobnie załamuje się. POMÓŻ mu. Miłością, ciepłem,czułością. Choć to trudne ale zapewnij go że mimo wszystko jesteś szczęśliwa bo jesteście rodziną. Może to go uratuje. Każdy facet na jego miejscu by się załamał - a jeszcze jeśli ktoś ma marzenia czy ambicje....to porażka i padaczka.
Bardzo Ci współczuje.
Może pomyśl o wyprowadzeniu się do jakiejś aglomeracji - w większym mieście są większe szanse na przyzwoite życie. Miej odwagę. Dzisiaj jest coraz więcej mieszkań na podnajem a nie na sprzedaż  i większe szanse na życie jeśli dostaniecie oboje pracę.  To Twoja a raczej Wasza jedyna szansa.

23 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-12-14 03:47:03)

Odp: MÓJ MĄŻ ŻYJE " WŁASNYM ŻYCIEM"

Witaj.

* Jeżeli chodzi o podjęcie pracy, to może na razie coś chałupniczego? W Internecie pod hasłem praca chałupnicza jest wiele ofert i wtedy np w domu będziesz wykonywać jakąś pracę. Może na razie skoro synek jest mały i nie masz lepszych ofert, to będzie to jakieś rozwiązanie.
W międzyczasie rozglądaj się za inną pracę, odkładaj też pieniążki, oszczędzaj, zawsze potem będzie coś odłożonego, jakiś zaskórniaczek. Jak znajdziesz z czasem lepszą pracę będzie można pomyśleć o przeprowadzce, może zamieszkacie w większym mieście, wiadomo, będzie więcej perspektyw. Pomyśl o tym.

* Jeżeli chodzi o męża, to ile znaliście się przed ślubem? To przykre, że nie masz wsparcia z jego strony. Myślę, że musicie usiąść i poważnie pogadać. Naprawdę poważnie. O tym, że męczy Ciebie taka sytuacja, że rozumiesz, że pewnie mu ciężko i ciężko pracuje, ale chciałabyś by poświecał Tobie i synkowi więcej uwagi, interesował się Waszymi sprawami. Twój mąż być może smutki zapija alkoholem, a to nie jest dobre! Cięzko powiedzieć czemu tak się zachowuje, może zamyka się w sobie.
Jednak na pewno musicie coś zmienić. Brak rozmowy, omijanie ważnych tematów i duszenie wszystkich emocji w sobie zamiast wyrażenie ich zniszczy w końcu każde małżeństwo. Oddalacie się od siebie i to strasznie. Dlatego musi być rozmowa. Musisz mu pokazać, że to ważne. Pokazać, że tym razem ma Ciebie nie zbywać, że ta rozmowa musi się odbyć, bo jeżeli nie,to straci Ciebie. |Musi wiedzieć, że musi starać się nadal o siebie, bo to że jesteście małżeństwem nie oznacza, że powinien osiąść na laurach. Taka szczera rozmowa, z głębi serca, mam nadzieję oczyści atmosferę i dojdziecie do jakiegoś porozumienia.
Bo picie, zamykanie się to nie jest wyjście. Bo cierpicie nie tylko Wy, ale także dziecko, które widzi dom, w którym nie ma miłości, który widzi ojca, który nawet z nim nie rozmawia. To nie jest dobry wzór dla dziecka. Na pewno sama o tym wiesz, bo wychowywałaś się w takim domu. Wiesz jakie to obciążenie psychiczne.
Jeżeli do Twojego męża nic nie dotrze, nie zechce się zmienić, to zrób wszystko, by usamodzielnić się, a pewnego dnia wyprowadzić z dzieckiem. Dlatego, że takie małżeństwo nie będzie miało najmniejszego sensu. Dlatego, że być może pamiętasz go jako uroczego chłopaka szeptającego Ci do ucha czułe słowa, ale być może do małżeństwa się nie nadaje.

24

Odp: MÓJ MĄŻ ŻYJE " WŁASNYM ŻYCIEM"

Małzenstwo z uzależnionym ma sens tylko wtedy, gdy on sie leczy, a ona pójdzie po wsparcie dla współuzaleznionych.
W pozostalych przypadkach wszelkie rady typu "porozmawiaj z nim" "wesprzyj go" itp - tylko pogłębiają wszystkie znane na swiecie mechanizmy współuzaleznieniowe (czyli kłada na plecy kobiety kolejny bagaż winy i odpowiedzialnosci)

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » MÓJ MĄŻ ŻYJE " WŁASNYM ŻYCIEM"

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026