Witam Was Kobiety i Kobietki.
Piszę tutaj pierwszy więc gorąco Was pozdrawiam i ściskam.
Widzicie piszę tutaj, bo obcym ludziom jest czasami lepiej zaufać, niż bliskim.
Okej, już przechodzę do sedna - jestem już z moim chłopakiem prawie 8mc i większość tego czasu spędziliśmy na kłótniach, 2 dni dobrze, 3 dni źle, potem tydzień źle, a ponad tydzień dobrze, dziś doszliśmy rekordowo do DWÓCH TYGODNI dobrych humorów, uśmiechu i radości. Na tym nie koniec, bo od wczoraj jest tragicznie, nie odzywałam się do Niego, ponieważ wyłączał mnie przy telefonie 3x, a także zadzwonił o 1 w nocy co ledwo kontaktowałam i krzyczał po mnie, w każdym razie poszłam spać.
Sprawa jest jasna, On jest bardzo problematyczną osobą, wydaje mi się, że uwielbia się kłócić, CZEPIAĆ! Upominać mnie, denerwować się jeśli słyszy, że mówię mu, że coś robiłam, a kolega mi pomógł, nie ma mowy o imprezach i wyjściu do koleżanki na godzinę bez jakiegokolwiek kontaktu...
Nie mówię, że jestem grzeczna, bo nie jestem, również mam swoje wady - jestem bezczelna i ironiczna (po bardzo długim czasie, wobec niego nauczyłam się, że tak nie wolno i dawno przystopowałam, mimo tego, że czasami uniosę się(każdemu się zdarza) + jedna zdrada na jego koncie.
Bardzo mnie męczy ten związek, źle mi jest i na prawdę mam wiele przeciw, ale Kocham Go i tutaj moje myślenie jest bardzo podzielone, taka waga w głowie
-Zostawisz Go, a już się nie przytulisz, już nie pocałujesz, nie bedziesz z nikim tyle rozmawiać przez telefon, nie będzie tej bliskości fizycznej, nikt nie powie Ci słodko KOCHAM
-Zostawisz Go, a w końcu odpoczniesz, nikomu się nie będziesz spowiadać ze szczegółami jak wyglądał Twój dzień, nikt Cię nie będzie upominał, przy kłótniach wyładowywał swoich nerwów na wszystkim co w około, będziesz żyć!
Doradźcie mi, jestem bezradna, prosze..