netkobietyWszystkie działy
Samotność

nie daje juz rady z ta samotnością...

33 odpowiedzi9 462 wyświetleniazałożony przez to_wlasnie_ja, 11.11.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » nie daje juz rady z ta samotnością...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 34 ]

1

Temat: nie daje juz rady z ta samotnością...

Witam. Zapewne znalazło by się tu kilka takich lub podobnych wątków, jak mój, ale po prostu muszę się wygadać bo zaraz zwariuję... Zacznę od tego że mam 18 lat i czuję się strasznie samotna:( Tak bardzo brakuje mi kogoś bliskiego. Mam rodzinę, przyjaciółki z którymi widzę się raz na jakiś czas, ale jakoś nie potrafię się tym cieszyć:( Potrzebuję faceta! Bardzo boli mnie jego brak, bardzo... Tak chciałabym choć raz poczuć się kochana, poczuć że komuś na mnie zależy, że mam się do kogo odezwać, do kogo przytulić, poczuć smak jego ust... Próbowałam wiele razy, (oczywiście nie bezpośrednio) kiedy byłam zakochana lecz nigdy nic z tego nie wychodziło, zawsze albo miał już inną albo nie widziałam zainteresowania. W sumie to nie dziwię się... Kto interesował by się tak beznadziejnie nudną dziewczyną, no kto... nie mogłam tego zrozumieć i nadal nie mogę jak to się dzieje że ludzie tworzą szczęśliwe związki... mnie nigdy to nie spotkało, zawsze tylko ból i cierpienie... nie potrafię sobie z tym poradzić, co wieczór zamykam się w swoim pokoju i płaczę. Nawet już teraz nie potrafię się cieszyć z czyjegoś szczęścia, kiedy widzę całujące się pary, robi mi się przykro że ja tak nie mam, cały czas przechodzi mi przez myśl, że jestem beznadziejna, nudna, brzydka, bo nikt mnie nie chce... Teraz moja przyjaciółka ma super faceta, tak bardzo chciałabym się cieszyć jej szczęściem, ale po prostu nie potrafię, oczywiście życzę jej jak najlepiej i fajnie że im się tak układa tylko jak wracam do domu po rozmowie z nimi, to zawsze chce mi się płakać... nie potrafię jej tego powiedzieć, bo po co mam jej zwalać na głowę moje problemy kiedy ona teraz jest szczęśliwa...
Nie mam zbyt wielu kolegów, na palcach jednej ręki można by policzyć tych z którymi się dogaduję... nie mam gdzie kogo poznać, bo nie chodzę na imprezy, po prostu nie lubię i nie zmuszę się do tego. Jeszcze w dodatku wszyscy to widzą, że jestem jakaś inna, bo nie piję alkoholu, nie jaram i nie bawię sie tak jak inni. Nawet nie cieszy mnie już moje hobby. Nie bardzo chce mi się żyć bo nie mam dla kogo. Robi mi się przykro kiedy widzę moją mamę, która codziennie wstaje, gotuje, sprząta, ale ma za to wspaniałego męża, który jej to wszystko wynagrodzi... Marzę o tym żeby znaleźć kogoś normalnego, żeby wreszcie być szczęśliwa. Z każdym dniem jest mi z tym coraz gorzej:(

Fajnie że mogę się tu wygadać...
bo chociaż trochę jest mi lepiej...
i przepraszam jeśli kogoś znudziłam, ale to moje życie... łezki mi ciekną jak to piszę... sad

2

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

Ah ta samotność smile Piszesz, że masz 18 lat, dziewczyno, jeszcze tyle przed Toba! Masz koleżanki, to dobrze, możesz z kimś spędzić czas i porozmawiać to już coś, są tacy co piszą o takiej samotności, w której w ogóle nie mają znajomych, to jest prawdziwa samotność, może nie każdy Cie zrozumie, bo nie zawsze ktoś kto jest szczęsliwy w związku pamięta jak to jest być samotnym.

Koledzy? nie istnieje przyjaźń między kobietą a mężczyzną, jeśli się jeszcze o tym nie przekonałaś to jeszcze się przekonasz.

To przyjdzie samo. Kiedy? Tego nie wie nikt, nie da się na to przygotować, można tylko pomóc szczęściu czasem ale też nic na siłę.

Dobrym rozwiązaniem jest zająć myśli czymś innym, piszesz, że masz hobby, może warto do niego wrócić ? albo znaleźć nowe? Cokolwiek. Tak żebyś miała cały dzień wypełniony myślami o wszystkim tylko nie o tym, że jest Ci źle samej. Wiem, że to nie jest łatwe bo sam jestem samotny, a daje Ci rady, do którym czasem samemu trudno jest mi się zastosować, ale jak będziesz uparcie myśleć o tym, że musisz kogoś mieć to nic z tego nie będzie, trzeba czasem uderzyć w całkiem inną stronę i jak już zapomnisz o tym, że jest Ci źle w takim stanie to pojawi się niespodzianka...

Jak nauczysz się cieszyć z tego, co masz aktualnie to los da Ci jeszcze więcej, od tego zacznij..

3

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

Młoda jesteś, spróbuj na nowo rozpalić w sobie chęć i potrzebę cieszenie się swoim hobby? Może spróbuj poszerzyć swoje zainteresowania wink , przestań myśleć o facecie, że go potrzebujesz wink .
Ja podobnie do Ciebie nie pije (a jak już to raz na ruski rok zdarzy się coś lepszego i znów spokój na dłuugi czas wink ) i nie przepadam za imprezami wink jedyne co to niestety palę . Do czego zmierzam, sam miałem dość wszystkiego, ale postanowiłem wziąć się w garść i nie myśleć na razie o kobietach (mimo iż fajnie by było mieć kogoś bliskiego wink ) .
Przestałem myśleć o każdej kobiecie jak o potencjalnej partnerce (to wydawało mi się moim błędem, ale już naprawionym tongue ) i Tobie również polecam przestać myśleć o każdym facecie jako potencjalnym chłopaki. Kiedy pojawi się taka potrzeba, zobaczysz, że poznasz tego odpowiedniego dla Ciebie nawet nie spodziewając się miejsca i czasu i spotkania wink .
Teraz zajmij się sobą, zacznij rozwijać swoje zainteresowania i hobby bo to przyciąga osoby podobne do nas wink

4

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

Denerwuje mnie takie gadanie, że nie ma przyjaźni między kobietą a mężczyzną.
Mam bardzo bliskiego przyjaciela, on w związku, ja w związkach bywająca, w życiu nie mieliśmy na siebie ochoty, nigdy nie byliśmy o siebie zazdrośni, znaliśmy swoje połówki.
Znamy się chyba z 10 lat.

5

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...
maszkarada napisał/a:

Denerwuje mnie takie gadanie, że nie ma przyjaźni między kobietą a mężczyzną.
Mam bardzo bliskiego przyjaciela, on w związku, ja w związkach bywająca, w życiu nie mieliśmy na siebie ochoty, nigdy nie byliśmy o siebie zazdrośni, znaliśmy swoje połówki.
Znamy się chyba z 10 lat.

Popieram. Ja tez mam przyjaciela, ktorego znam od 2-3 lat. Nasz rozmowy czasem sa dwuznaczne, no ale coz takie moje poczucie humoru tongue Z dziewczyna nigdy nie da sie tak pogadac...
Ja mam chlopaka od prawie 3 lat, on ma zone od 2 tygodni i wszyscy sa szczesliwi. Nigdy nic sie nie wydarzylo, ani sie nie wydarzy. Wiec popieram kolezanke smile

Co do autorki. Dziewczyno masz dopiero 18 lat, jeszcze cale zycie przed toba. Nie szukaj chlopaka na sile, sam sie znajdzie kiedy bedziesz tego najmniej oczekiwala. w moim przypadku wlasnie tak bylo smile
Poki co popieram kolegow, zajmij sie soba smile

Pozdrawiam

6

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

Nie przejmuj się tym, jak chcesz to napisz 9053147 gg Możemy się lepiej poznać mogę Ci pomoc lepiej bo jeden komentarz nie wystarczy.

7

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

To ja też powiem, że mam przyjaciółkę już jakieś 4 lata wink gadamy absolutnie o wszystkim, nie ma tematów tabu, świetnie się dogadujemy ale ani ja nie jestem w jej typie ani ona w moim. Także ja wierzę w przyjaźń damsko-męską.

to_wlasnie_ja musisz wziąć się w garść! smile innej rady nie ma, zajmij się sobą, samodoskonal się, żyj swoim życiem a nie innych wink a wszystko będzie OK. Powodzenia!!

8

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

dziękuję Wam za odpowiedzi... tak wiem muszę się za siebie wziąć... Tylko zastanawia mnie to jak działa ta zasada że " nie szukaj miłości na siłę, sama przyjdzie" bo przecież nigdy nie szukałam na siłę tak normalnie to potrafię żyć poza tym tylko czasem przychodzą takie myśli że dlaczego jeszcze nikogo nie mam, a zwłaszcza tak pod koniec roku kiedy przypominaja mi się poprzednie lata i myślę że rok temu taż byłam tak samo samotna i nadal jestem i nic sie nie zmieniło... sad

9

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

Również się zastanawiałem jak działa taka zasada tongue niestety brak jakichkolwiek wniosków wink więc przestałem o tym myśleć co by się bardziej nie pogrążyć.
To, że jesteś sama nie masz nikogo Ci bliskiego to jeszcze nie taka tragedia, są ludzie którzy nie mają kompletnie nikogo, żadnych znajomych etc to jest dopiero samotność, więc powinnaś się cieszyć tym co masz aktualnie a kiedyś to się zmieni na lepsze. Zawsze masz do kogo otworzyć buzię, wyjść z domu. Niektórzy niestety nie mają nawet takiego szczęścia.
Ja już dobre 5 lat a może ciut więcej nie mam nikogo i z roku na rok jest lepiej wink coraz mniej o tym myślę, owszem zdarzają się momenty, że przytłacza mnie ale wtedy wyszukuje sobie jakieś zajęcie.
Tobie również to polecam. Grunt to nie zanieczyszczać sobie rozumu takimi myślami tylko starać się żyć dalej, normalnie. Wiem bywa trudno ale nikt nie powiedział, że życie jest łatwe wink wink głowa do góry! Jeszcze zobaczysz, że z pożytkiem ten czas będziesz wspominać!

10

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

zbieram się... cholera nie daję rady ! ... kolejny wieczór przepłakany... przez głupotę :,-(

11

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

Głowa do góry!! Każdej drobnej porażce która nam towarzyszy, towarzyszy znacząca zmiana na lepsze!! Nie myśl tyle o tym, znajdź sobie teraz coś co pochłania Twój czas ewentualnie zacznij uprawiać jakiś sport wieczorami - uwierz to potrafi tak WYKOŃCZYĆ, że człowiekowi nawet myśleć się nie chce wink - przetestowałem na sobie solidne zmęczenie organizmu i gdyby nie mój leń pod tym względem to stosowałbym się do tego tongue . Swoją drogą jak chcesz mogę Ci oddać moją kochaną ósemkę ;] dzięki której czeka już na mnie chirurg stomatolog bo funkcjonować normalnie od czwartku nie mogę wink

12

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

"Nie szukaj miłości, sama przyjdzie" ja rozumiem tak, żeby nie skupić się tylko na poszukiwaniu drugiej połówki, bo wtedy się odstrasza desperacją. Poza tym trzeba mieć swój świat, przyjaciół, zainteresowania, szkołę albo pracę, i to wszystko musi być równie ważne jak związek z mężczyzną, bo inaczej łatwo wejść w jakiś toksyczny związek i potem latami w nim tkwić.
Ale żeby Cię miłość znalazła, to musisz dać jej szansę, czyli jak najczęściej wychodzić w miejsca gdzie możesz poznać nowe osoby, może gdzieś potańczyć z koleżankami, może na kurs języka, może są jakieś spotkania związane z Twoim hobby?

13 Ostatnio edytowany przez to_wlasnie_ja (2011-11-16 22:28:52)

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

zastanawiam sie jeszcze w jaki sposób ta desperacja się udziela? jak to się dzieje że inni ja widzą? no ale cóż... zbyt dużo ostatnio myślę, co mi niestety w zadnym wypadku nie służy, tylko wariuje przez to Sport to dobry pomysł, wiosną i w lecie trochę biegam wieczorami, ale teraz nie odważe się wyjść na ten ziąb:)

   

Kiedyś_Misiak napisał/a:

Swoją drogą jak chcesz mogę Ci oddać moją kochaną ósemkę ;] dzięki której czeka już na mnie chirurg stomatolog bo funkcjonować normalnie od czwartku nie mogę

nie dzięki:) ałć... nie zazdroszczę, dobrze że moje ósemki, jeszcze są gdzieś schowane smile

14

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

Ból nie jest taki zły tongue (wiem, że wychodzę zapewne na masochistę tongue ale swoje w życiu się nacierpiałem fizycznie już niestety) ale np to jak boli od woreczka żółciowego nic nie przebije wink ani głowa z zębem i uchem jednocześnie nie pobiją tego co się odczuwa przy ataku tzw kolki żółciowej smile więc nawet bardzo nie przeszkadza ale jednak porządek muszę zrobić.

Oj w taki ziąb się można zahartować tongue i dać odpocząć umysłowi wink ja np. jak jeżdżę na baseny termalne w zimę to co jakiś czas z niego wychodzę i tarzam się w dużym śniegu xD
Zimno jest fajne wink koi mnie i uspokaja, wolę to od ciepła aktualnie.

Żeby nie było tak na maksa OT to pytasz jak to jest, że widać desperację u kogoś? Po jego zachowaniu wink po tym jak się zachowuje w stosunku do pewnych osób, czasami potrzebna jest konkretna sytuacja żeby móc zobaczyć desperację. To jest proces biologiczny wykształcony na przestrzeni ostatnich lat. Swoim działaniem i zachowaniem pokazujesz, że nie masz nic do stracenia i czasami robisz różne dziwne rzeczy. Tak mi się wydaje, że to właśnie to tongue

15

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

Zamknęli mojego misia...płakać mi się chce cały czas...nic mnie juz nie cieszy...:(

16

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

jak to zamknęli?

17

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

Hej, chciałem napisać osobny temat, ale widzę że masz podobną sytuację do mojej. Też niestety czuje się samotny, chociaż mam rodzeństwo i kolegów, niestety koleżanek też nie mam za dużo. Takich z którymi się spotykam żeby pogadać to wgl. Jakieś trzy miesiące temu miałem dwie wspaniałe przyjaciółki, w jednej się kochałem, znaliśmy się już ponad rok i niestety to wszystko zj****em. W sumie to z jej winy, ale mogłem to rozegrać inaczej:( . Z drugą już nie utrzymuje kontaktu bo jakoś nie chce, i nie czuje potrzeby się z nią spotykać  jak nie ma tej pierwszej, z którą się pokłóciłem.  Od tamtego momentu mam doła, i na nic nie miałem ochoty, strasznie cierpiałem, teraz już przechodzi, ale przez to że miałem wy***ane na wszystko, trochę zawaliłem pierwszy semestr, ale mam to gdzieś. Nie widzę sensu życia, gdybym miał dziewczynę to było by lepiej, ale mi chyba nie jest to pisane:( i tu mam pytanie do was. Jaki jest wasz sens życia?

18

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

Hej, rozumiem Cię w 100% jak się teraz czujesz. Bo też czasem tak mam że olewam wiele rzeczy i nie chce mi się żyć, kiedy przychodzi do mnie ta myśl że ciągle jestem sama. Myślę, że większość ludzi poszukuje drugiej połówki, bo ludzie są stworzeni do bycia blisko drugiego człowieka, a zwłaszcza kiedy ktoś czuje się samotny to tym bardziej chciałby kogoś mieć. Nie wiem, może to nie nadaje w całości sensu naszemu życiu, ale na pewno jest bardzo ważne... i lepiej jest zawsze z kimś...

nie wiem czy ten tekst jest zrozumiały, ale starałam się to jakoś sformułować.

19

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

Zrozumiałem wszystko co napisałaś. Masz rację, bycię z kimś, jest bardzo ważne w naszym życiu. I oczywiście że lepiej jest z kimś, niż być samemu. Mi by to napewno pomogło, jak do tej pory to cały czas widze świat w szarych kolorach. Chociaż nie zawsze, alkohol bardzo poprawia mi humor(oczywiście w niewielkich ilościach, nie lubie dużo pić), i jest to ważny element w moim życiu. Czuje sie po nim rozluźniony, i mam wszystko gdzieś. Nawet to że jestem sam, czyli problem rozwiązany, ale na krótką mete, i tak naprawdę wolę pić sam niż z kolegami. Ogólnie to jakoś radze sobie z życiem, ale bycie samemu momentami tak bardzo boli:(. Pewnie ktoś może się zastanawiać po co to pisze, ale podobnie jak ty, nie mam się komu wygadać, a raczej boje się reakcji innych. Czuje się lepiej mogąc tu pisać. Pozdrawiam.

20

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

Mam 42 lata,jestem samotna, caly czas.Nie mialam meza,dzieci nie mam.Ngdy z nikim nie mieszkalam.Nigdy nie mialam nikogo kto by naprawde byl we mnie zakochany i chcial byc tak po prostu.Mimo wieku wzbudzam zainteresowanie mezczyzn nawet duzo mlodszych ale tylko na chwile i najczesciej mówia wprost ze chca sie ze mna kochac i to wszystko.Kazdy mój zwiazek byl zakonczony zawsze przez mezczyzna(bo chyba sie znudzilam)
Tak jak pisalam wzbudzam zainteresowanie mezczyzn,jestem atrakcyjna kobieta nie wygladajaca na swoj wiek.Coz z tego.Ciagle sama.Mam duze grono znajomych ale to nie zawsze pomaga.Sa takie dni ze oni mnie nie zapraszaja bo sa same pary,albo ida do swoich znajomych.Zadko chodzimy gdzies do pubów lub klubów bo oni tego nie potrzebuja(maja rodzine).A jak juz idziemy to osób w moim wieku jest na lekarstwo.czasem kogos poznaje ale okazuje sie albo zonaty albo majacy ze soba duze problemy (bo np.sie rozowdzi).I tak mija rok za rokiem.Boje sie starosci,samotnosci i tego wszystkiego co z  nia zwiazane.Boje sie ze wyladuje w domu opieki społecznej,bo kto sie mna zaopiekuje.
Tylko prosze nie piszczcie ze moge jeszcze kogos znalezc bo mówia to wzyscy wokoló od 20 lat i tak stoje w miejscu a u innych sie cos dzieje.Pozdrawiam Ania

21

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

Właśnie dobrze jest się przynajmniej wygadać, kiedy wszystko się sypie... dobrze że są jeszcze takie fora internetowe, gdzie ludzie się nie znają i nikt nikogo nie wyśmieje...i nie usłyszysz głupich komentarzy...
Też bardzo boje się samotności, ale czuję się wobec tego bezsilna jak na razie...
bo nie wiem czy ktoś mnie kiedyś zechce wgl...
Chciałabym cokolwiek Wam doradzić, pocieszyć ale nie wiem jak sad

22

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...
to_wlasnie_ja napisał/a:

Właśnie dobrze jest się przynajmniej wygadać, kiedy wszystko się sypie... dobrze że są jeszcze takie fora internetowe, gdzie ludzie się nie znają i nikt nikogo nie wyśmieje...i nie usłyszysz głupich komentarzy...
Też bardzo boje się samotności, ale czuję się wobec tego bezsilna jak na razie...
bo nie wiem czy ktoś mnie kiedyś zechce wgl...
Chciałabym cokolwiek Wam doradzić, pocieszyć ale nie wiem jak sad

Przecież napisałaś tutaj żeby ktoś ciebie pocieszył, i ewentualnie doradził(przynajmniej tak mi się wydaję). Ty nie musisz nikogo pocieszać. Tak wgl. to jak to jest z tą twoją samotnością, boisz się związków, odrzucasz osoby starające się o twoje względy? Że mogą cię kiedyś zranić. Czy może nie chcesz osoby "pierwszej lepszej"?

23

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

Hmm... nie bardzo wiem jak to określić bo miałam w życiu kilka przypadków i każdy z nich inny. Ale przeważnie jest tak że poznaje kogoś i powiedzmy że fajnie nam się ze sobą gada (przynajmniej ja tak to czuję), ten ktoś zaczyna mi się coraz bardziej podobać, ale nigdy jakoś nie mam odwagi zrobić kroku dalej, i kiedy ta druga osoba także nic w tym kierunku nie robi, to wydaje mi się że nie ma aż takiego zainteresowania z jego strony i kompletnie nie mogę się przełamać, bo nie chce niczego zepsuć... i tak zostajemy tylko kumplami... ale takimi którzy pogadają ze sobą jak tylko się spotkają przypadkiem, bo taki ktoś chyba nie chce się ze mną umówić chociażby na spacer, bo przecież tego nie proponuje...
później się okazuje że ten ktoś, znajduje sobie inną, mi jest przykro ale przecież nic się nie stało bo i tak jesteśmy tylko kumplami...

a z drugiej strony poszłam kiedyś na randkę z chłopakiem któremu się podobałam (nie mam pojęcia z której strony) a on mi był obojętny... i to był kompletny niewypał, rozmowa się nie kleiła i już więcej się nie widzieliśmy.

A tak poza tym nie widzę wielkiego zainteresowania moją osobą... zawsze moje koleżanki są atrakcyjniejsze...

zagmatwane to wszystko...

A ty? powiedz coś więcej na temat swojej sytuacji... może jakoś razem sobie na wzajem pomożemy...

24

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

18 lat? i masz przyjaciół i jest ci źle? No wiesz ja to bym chciała mieć chociaż przyjaciół ale jak ich miałam to każdy zawodził i tak bez powodu sobie odchodził. Nie wiem jak to jest jedni mają lepiej nic nie robią i mają co chcą a inni nie hmm nie fair

25 Ostatnio edytowany przez to_wlasnie_ja (2011-12-04 23:22:59)

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

Tak, mam przyjaciółki, które są daleko ode mnie i widzę się z nimi raz na 2 miesiące a może i rzadziej hmm może to tak zabrzmiało że ja narzekam... ja chciałam tylko się wygadać, bo czuje się samotna...
życzę Ci żebyś i Ty znalazła dobrych przyjaciół! smile
no to fakt że jedni wszystko mają w nadmiarze a ci co chcieliby mieć choć troszeczkę nie maja nic hmm

26

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

Możemy sobie pomóc? Raczej wątpię, pewnie mieszkamy daleko od siebie. Chyba że możemy sobie pomóc, po prostu pisząc ze sobą. To jedyne sensowne rozwiązanie jakie teraz widzę. A jak to wygląda ze mną, i jak wygląda moją samotność? Już pisze. Jak już wspominałem mam kolegów, świetnie się z mini dogaduje, razem gramy w piłe, chociaż teraz mniej, bo nie ta pogoda. Razem wyskakujemy na browara, czasami coś mocniejszego. Lubią mnie zwłaszcza za mój charakter bo często słyszę od nich że jestem pozytywnie po***any, po prostu lubię się przy nich wygłupiać, ale przede wszystkim lubią mnie za to że to ja kupuje to co oni lubią, ale nie dostaną, czyli alkohol(w tej sprawie to chyba mnie kochają). I ogólnie znamy się od dzieciństwa. Dziewczyny nigdy nie szukałem na siłę. Ponieważ nie chce, jak ja to mówię "pierwszej lepszej". Jestem też trochę nieśmiały. Na początku znajomości, szału nie ma, muszę kogoś bardziej poznać, żeby się przed min otworzyć.

27

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

Myślę że to jest mój największy problem, nie potrafię otworzyć się tak z dnia na dzień. Nie chce się za bardzo rozpisywać na forum, możemy pogadać prywatnie np. drogą email'ową.

28

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

ok... może pomóc to za duże słowo, chodziło mi o to żeby właśnie opisać swój problem, bo można zawsze na to spojrzeć z innej perspektywy... lub coś na zaradzić smile

ok... jeśli chcesz to napisz na email'a : moj.loginek@wp.pl

29

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

Warto pomyśleć, kiedy przerasta mnie samotność. Może nas otaczać dużo ludzi a w tym całym kręgu dusi nas samotność. Jestem dojrzałą kobietą spotkałam wielu ludzi ale samotność była od nich silniejsza. Co z tego, że są koledzy, koleżanki , partnerzy ale ją się odczuwa i to boli. Bardzo bym chciała by on odeszła. Ale jak?

30

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

Jestem atrakcyjną 22-latka a 4 rok z rzędu spędzę sylwestra zapłakana w łożku... dlaczego sad sad sad

31 Ostatnio edytowany przez MichTrz (2011-12-25 17:46:36)

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

to_wlasnie_ja, nie_widze_sensu nie przesadzajcie. Cieszcie się, że nie musicie dzień w dzień siedzieć i przechodzić obok osoby, którą tak bardzo się kocha sad. Nie wspominając, że nie musieliście przechodzić przez coś takiego dwa razy z rzędu (w liceum i na studiach). To dopiero boli sad .

Milagros, wiem co czujesz bo ja pomimo podobnego wieku też nie pamiętam kiedy ktoś mnie zaprosił na sylwestra. W zasadzie to się zaczynam zastanawiać jaki jest sens moich znajomości na studiach. Może i mam znajomych ale co z tego skoro nawet na sylwestra nikt mnie nie zaprosił? Wezmę i wypne się chyba w cholere, walą mnie takie znajomości. Dlatego na sylwestra znalazłem sobie pracę, żeby nie siedzieć samemu i nie wylewać smutków sad. Chociaż już sam nie wiem co by było lepsze... sad

32

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

Witajcie. Także jestem 22-latkiem i czuję się samotnym. Trzeba przywyknąć do tego, nie wszyscy mają kolorowo i stu znajomych u boku. Trzeba sobie radzić z samotnością. Wiem jak to jest mieć znajomych którzy nie zapytają jak się masz, czy wyjdziesz z nimi gdzieś. Trzymajcie się ciepło.

33

Odp: nie daje juz rady z ta samotnością...

Jesteś wymarłym gatunkiem szanujacej sie dziewczyny! Tak trzymać i pamietaj kochana na wszystko przyjdzie czas ;-)

Posty [ 34 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » nie daje juz rady z ta samotnością...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026