Cześć wam wszystkim.
Mam problem z koleżanką. Znamy się od kilku lat i można powiedzieć, że to bardziej "koleżanka od piwa" niż przyjaciółka, ale utrzymujemy ze sobą w miarę sensowny kontakt. Albo utrzymywałyśmy.. nie wiem już sama. W każdym razie 2 miesiące temu pożyczyłam jej kilka rzeczy, a to naszyjnik, kolczyki, a to marynarkę, a to bluzkę. Wszystko na konkretne okazje (wesele, pogrzeb itd.) Gdy okazje się skończyły, liczyłam (a może łudziłam się?) że rzeczy zostaną mi zwrócone, ale, że nie były mi chwilowo specjalnie potrzebne i też ze względu na nasz kontakt nie dopominałam się o zwrot. Może nie chciałam też wyjść na sztywniarę, nie wiem.. Tylko zauważyłam, że zaczęła sobie chodzić w nich na co dzień (wysiadamy na jednym przystanku). Kiedyś zauważyłam, że włożyła moją marynarkę do szkoły. Trochę mnie to zaskoczyło i chyba zobaczyła moje zdziwione spojrzenie, ale zapytała tylko "Pożyczyłam sobie na dziś, ok?" Przecież nie zdarłabym jej tego z pleców, ale w sumie trochę mi się krew wzburzyła. Innym razem, za jakieś 2 tygodnie, przy wysiadaniu z autobusu zauważyłam pod jej kurtką kawałek mojej bluzki. "O, moja bluzka." "No."
Ostatnio potrzebowałam akurat mojego naszyjnika, i napisałam, żeby mi go przyniosła. Akurat tego dnia zaspała na autobus. Innym razem zapomniała. Po kolejnym smsie przyznała się, że "jej siostra wzięła go sobie na studia". Wtedy to krew mi się zagotowała. Nie wiem, czemu wtedy nie zrobiłam jej awantury, że nie ma prawa rozporządzać moimi rzeczami bez mojej wiedzy. Miałam go dostać w piątek, ale wtedy okazało się, że jej siostra miała go jeszcze w gości u rodziny i jakimś dziwnym trafem (!) zaginął.
Wiem, może dla niektórych wydać się dziwne, że robię halo z głupiego naszyjnika, ale to była rzecz, do której byłam przywiązana, poza tym liczyłam, że akurat u niej z moimi rzeczami nic się nie stanie.
Ale ta wiadomość (jeszcze na gadu): "sory, będę ci go musiała odkupić, bo siostra nie może go znaleźć, a ja go nie widziałam, odkąd go wzięła".
No kurde.
I co ja mam z nią zrobić? Już jej powiedziałam, że ma go szukać, aż się nie znajdzie, bo ja go chcę mieć jak najszybciej z powrotem. Ale widząc jej tempo, to chyba ma to głęboko, czy go znajdzie czy nie.
Już myślałam, żeby się przejść do niej i kazać szukać przy mnie.. poradźcie mi coś, proszę. Chcę odzyskać swoją własność.