Witam sytuacja jest dość złożona
Jestem w związku od pół roku i od samego początku wszystko szło tak szybko ze jestem z moim chłopakiem bardzo związana i bardzo go kocham.
Problemy zaczęły się tak naprawdę wtedy jak się zaangażowaliśmy na dobre. Nie bardzo wiem jak to wszystko wytłumaczyć i od czego zacząć. Więc powoli ![]()
Ale głównym dla mnie problemem jest to że ja według niego się ciągle czepia, i że nie zasługuje na mnie, że mam pretensje ,i wyszukuje problemów, a on się stara a ja go dobijam i ciągle coś i ciągle on słyszy ze wszystko źle robi.
I takie sytuacje są praktycznie codziennie, wszystko co powiem jest atakiem i potem słyszę że on jest do niczego.
Ja to widzę tak ze faktycznie czasami mówię rzeczy, które mogłabym przemilczeć bo przeżyłabym jakbym o nich nie wspomniała. Nie wiem czy to fakt ze jestem złośliwa, ale te rzeczy na to wskazują. Bardzo często gdy widzę ze on o czymś zapomniał, to mu nie przypomnę i potem mu to wytykam, albo gdy zabaluje poprzedniego dnia to nie obudzę go do pracy i masa jest takich historii. Ale ja po prostu bym chciała żeby on bardziej ogarniał swoje życie a nie cały czas liczył na mnie. Choć po takiej kłótni i jak słyszę kolejny raz ze on nigdy przez nikogo nie był doceniany to bije się w pierś że nawet nie wiem co chciałam sobie i jemu udowodnić.
Mój chłopak wychowywał się przy ojcu alkoholiku, i często powtarza że ojciec o wszystko go obwiniał. Według mnie on ma typowe objawy dda a ja mu tego nie ułatwiam. Nie wiem czy tak to można nazwać, ale jak ma te stany depresyjne to pojawiają si drgawki. Chciałabym mu pomóc. A zwłaszcza nie doprowadzać do takich stanów. Szukałam terapii dla DDA ale najbliższa jest 150 km od jego miasta a na prywatne porady go nie stać.
Są jednak sytuacje gdzie moje słowa nie są w ogóle obwinianiem go czy zarzucaniem że źle robi. A on i tak to tak przeanalizuje że potem i tak uważa. Strasznie się szybko denerwuje, po alkoholu jest agresywny (ale nie w stosunku do mnie) i bardziej nerwowy.
W sumie nie można mówić że jestem długo razem. Ale ten związek jest od początku strasznie intensywny. Mieszkamy w innych miastach i widywanie jest uciążliwe ale każdą wolna chwile staramy się widzieć. Ja jestem starsza i po studiach mam dobrą stabilna prace, a on chwyta się czegokolwiek i ma marzenia by realizować się artystycznie. Nie mam problemu z tym że mniej zarabia, ale uważam ze jeśli nie ma zamiaru się uczyć to dorosłe życie wymaga by móc się samemu utrzymywać. I kilka razy użyczyłam mu pożyczki. Tylko ma problemy z ich oddaniem. A ja źle czuje kiedy on potrafi tak z lekka ręką iść na imprezę i wydawać pieniądze zamiast poczuć się żeby mi oddać. To chyba była nasza najgorsza rozmowa. Nie ukrywam że mnie zawiódł. Ostatnio mu tłumaczyłam jak ja szacuje swoje wydatki, albo ile potrzebuję na życie i ile jestem wstanie zaoszczędzić, była strasznie zdziwiona jak mi powiedział ze żaden z jego znajomych tak nie robi. Faktycznie znajomych ma takich ze każde spotkanie wiąże się z alkoholem albo jaraniem marihuany. Ja rozumiem że wszystko jest dla ludzi ale nie umiem akceptować tego gdy oni potrafią widywać się codziennie. I w sumie nikt tam nie myśli o przyszłości. Co będzie robił za kilka lat. Liczą się imprezy i znajomi. Do tego mój chłopak ma problemy sam spędzać czasem. Zawsze ktoś jest u niego i wieczory gdzieś na mieście.
I mogłabym wymieniać jeszcze klika takich sytuacje gdzie mnie zawiódł tak bardzo ze naprawdę miałam problem by to przegryźć do końca. Niestety nadal mi się zdarza mu to wypomnieć i jego reakcja jest jednoznaczna ? że go to dobija. Jednak oczekuje od niego by się starał i widzę że bardzo chce tylko nie zawsze wychodzi bo się zapomina i potem ja się czuję jak idiotka co daje z siebie wszystko, gdy on jak ma cos dla mnie zrobić woli spędzić czas przed komputerem albo wybrać znajomych.
Nie chcę być złośliwa i się czepiać. Chce umieć mówić o moich problemach bo zazwyczaj to nic nie mówię tylko chodzę jak struta. Czasami sama widzę że chce żeby się potkną żeby mu znowu wytłumaczyć co jest źle. Nie panuje nad tym bo robię to z emocji a nie że planuje.
Nie ułatwiam mu w podwyższeniu samo oceny bo nie potrafię chwalić za coś co on wcześniej olał i robił to 2 miesiące zamiast jeden dzień. Chwale go kiedy tylko widzę, że coś osiągną.
Chcę się zmienić by go nie dobijać i nauczyć się z nim postępować. Chcę wiedzieć jak mam go motywować i dowartościowywać. Nie chcę żeby przezemnie miał niską samoocenę bo naprawdę go bardzo kocham i większość czasu jestem szczęśliwa jak nigdy dotąd.