Witam drogie panie...
Zarejestrowałem się tu ponieważ potrzebuję pomocy a wiadomo kobieta w sprawie drugiej kobiety najlepiej doradzi.
Przechodząc do głównego wątku,
Jestem ze swoją kobietą ponad 2 lata, jest ona odemnie starsza prawie o 2 lata.
Problem pojawia się od jakiegoś miesiąca i bardzo mnie on męczy a wczoraj nasilił się wyjątkowo.
Nasze życie polega na tym praca,dom,praca,dom i wyjście raz w miesiącu gdzieś razem na piwo zazwyczaj ze znajomymi.
Wiem, że ona mnie kocha i tak samo z mojej strony jednak ciągle słysze od niej przykre słowa i nie wiem sam czy to ja jestem nadwrażliwy na to czy ona już przestała się chamować i nie zalezy jej na tym czy to "boli" czy nie.
Zmieniłem ostatnio pracę w której prawie codziennie jestem w pracy a tak się złozyło, że ona w tym samym czasie zrobiła to samo. Jesteśmy razem ale tak jakby osobno mało co ze sobą rozmawiamy. Praca moja wymaga odemnie wysiłku fizycznego co skutkuję tym, że nic mi się nie chce oprócz odpoczynku. I ciągle słyszę od niej słowa typu "jak na ciebie patrze to masakra" "żygać mi się chce tym związkiem" i tym podobne. Bardzo mnie to męczy ale jak ją o tym informuje to słyszę, "jesteś chłop czy baba" i ostatnio dowiedziałem się, że role w naszym związku się odwróciły i to ona pełni funkcje mężczyzny...no dobra nie ukrywam, że zmiana pracy mogła mieć na to wpływ i na moje mniejsze zainteresowanie jej osobą. Jestem zmęczony tym jak ona mnie traktuje a ona jest zmęczona tą ciągłą monotonią naszego życia. Dodatkowo nie kochaliśmy się już chyba od miesiąca albo i dłużej po prostu mi się nie chcę nie czuję potrzeby a dodam, że jesteśmy młodymi ludźmi ja 21 ona 23 lat...i myślę, że jest to mało normalne.
Proszę o radę i nie piszcie drogie panie, żeby zmienić pracę bo to nie możliwe ze względów finansowych.
Podobne tematy
Małe sprostowanie.
Osoba kochająca drugą nie mówi do niej "jak na Ciebie patrzę, to masakra" czy też "rzygać mi się chce tym związkiem". Chyba, że macie układ sado-maso.
No kochany, jesteś w kropce nie ma co ukrywać. Pracy nie zmienisz. Ona też nie. Widać nasilającą się agresję z jej strony. Im bardziej będzie się nakręcać tym bardziej wzrośnie niechęć do Ciebie. Możesz ją usadzić i kazać powiedzieć co by zmieniła. Nie dać jej uciec od rozmowy i potraktować ją ostrzej na zasadzie "jak taka mądra i męska jesteś, to słucham, jaki masz plan, żeby to zmienić?" Postarajcie się dojść do porozumienia, ustalcie plan, że raz w tygodniu spędzacie czas razem, tylko we dwoje. Nie wierzę, że całe weekendy też pracujecie. Nikt nie każe Wam w tygodniu się sobą intesynwnie zajmować zwłaszcza, że nie macie siły, ale sobota? niedziela? Jak to wygląda?
Albo ona to wszystko mówi z frustracji i na pokaz (a w środku trzęsie swoimi kobiecymi portkami i boi się o Wasz związek), albo zwyczajnie Cię nie szanuje i Tobą pomiata. A jedno łączy się z drugim, zmienia się jedynie intencja.
Jak kobieta widzi, że facet odmawia seksu, to myśli, że albo zdradza, albo go nie pociąga, albo trzeba go piorunem wysłać do seksuologa bo mu się poprzestawiało.
A to psikus, bo okazuje się, że facet jest zmęczony (kurcze, jakie to zaskakujące).
Mnie się wydaje, że Wy nie tyle mijacie się fizycznie, co w ogóle nie potraficie wysyłać sobie prostych sygnałów. Lekcja z komunikacją zawalona. Oboje zaniedbaliście siebie na wzajem. I teraz sedno- jeśli naprawdę chcecie być ze sobą, to trzeba przysiąść chwilę i pogadać. A jeśli myśl o Waszym związku faktycznie wywołuje u Twojej partnerki "odruchy wymiotne" to trzeba zwyczajnie się rozstać. Bo co Wam po tym? Gdzie tutaj miłość? Bo ja nie widzę jej w ani jednym zdaniu Twojego posta.
W weekend też nie możecie znalezc czasu dla siebie?
Tak to jest jak dzieci decydują się na zabawę w dom - życie to nie bajka, a monotonia jest nieunikniona, tylko, że trzeba być dojrzałym człowiekiem, żeby to wiedzieć. Panienka się nie wyszumiała jeszcze, pewnie dupa by polatała, a tu obowiązki, praca, dom. Podziwiam Cię jeśli grzecznie znosisz jej chamstwo.
No w jednym na pewno ma racje, żaden z Ciebie facet jeśli pozwalasz tak do siebie mówić.
Zgadzam sie z przedmówcami.
Jak taka męska to niech poda rozwiązanie.
A jak mysli, że w zwiazkach monotoniia nie bywa to jest w błędzie.
Może nie zwalałbym tyle na wiek co na to jaką jest osobą.
Witaj.
Moim zdaniem to albo jest znudzona takim życiem, albo po prostu stara zwrócić na siebie uwagę poprzez takie chamskie zachowanie ( co oczywiście nie usprawiedliwia takiego zachowania). Jeżeli taka sytuacja trwa bardzo długi czas i nigdy się nie zmienia czyli nie macie cieplejszych dni to prawdopodobnie czeka Was baaardzo poważna rozmowa na temat związku i szacunku. Nie można trwać w związku w którym nie ma szacunku do drugiej osoby. Skoro Ty pozwalasz sobie na takie zachowanie Twojej kobiety wobec Ciebie to oznacza ,że musi Ci na niej bardzo zależeć i bardzo ją kochasz co świadczy o Tobie wspaniale, Jednak taka sytuacja trwać wiecznie nie może i musicie w końcu o tym porozmawiać. Choćby się waliło i paliło. Pozdrawiam ![]()
Dziękuje za wszystkie odpowiedzi i pomoc było dobrze przez chwile, niestety jest znowu źle a nawet i gorzej jak było. Tylko tym razem to ja jestem wkurzony i zdenerwowany a nie ona, ona jest zmęczona tym, że ciągle się jej czepiam. Nie ukrywam jestem osobą bardzo zazdrosną ma w pracy faceta którego wychwala przy mnie (fajnie się ubiera, jaki on inteligentny, jaki śmieszny etc) a mnie to wkurza nieziemsko bo o mnie nic dobrego nie mówiła od już nie pomietam dobrego czasu a tylko słyszę, że jestem taki i owaki zły. Mówię jej o tym a ona najzwyczajniej w świeci bagatelizuje to i jeszcze potrafi się zaśmiać kpiąco. Powiedziałem jej że bardzo mi z tym źle, że źle się czuje to powiedziała, żebym wziął sobie proszka bólowego, no KU**a. A pytając się jej po co ze mną jest to nie odpowiada. Jestem już na skraju nerwów i jeszcze kilka dni tak będzie a pewnie od niej odejdę, nie chce tego bardzo mocno ale męczyć się już też nie mam siły.
teraz działa zasada łańcuchowa. Ona Ciebie, Ty Ją...albo oczyszczenie, albo separacja na jakiś czas!
Dziękuje za wszystkie odpowiedzi i pomoc było dobrze przez chwile, niestety jest znowu źle a nawet i gorzej jak było. Tylko tym razem to ja jestem wkurzony i zdenerwowany a nie ona, ona jest zmęczona tym, że ciągle się jej czepiam. Nie ukrywam jestem osobą bardzo zazdrosną ma w pracy faceta którego wychwala przy mnie (fajnie się ubiera, jaki on inteligentny, jaki śmieszny etc) a mnie to wkurza nieziemsko bo o mnie nic dobrego nie mówiła od już nie pomietam dobrego czasu a tylko słyszę, że jestem taki i owaki zły. Mówię jej o tym a ona najzwyczajniej w świeci bagatelizuje to i jeszcze potrafi się zaśmiać kpiąco. Powiedziałem jej że bardzo mi z tym źle, że źle się czuje to powiedziała, żebym wziął sobie proszka bólowego, no KU**a. A pytając się jej po co ze mną jest to nie odpowiada. Jestem już na skraju nerwów i jeszcze kilka dni tak będzie a pewnie od niej odejdę, nie chce tego bardzo mocno ale męczyć się już też nie mam siły.
Na co Ty w ogóle czekasz człowieku? Jak ona ma w Tobie widzieć faceta jak pozwalasz się poniżać? Ona Ci daje wręcz wskazówki a Ty się jej żalisz że Ci źle.
Powiem Ci co masz zrobić. Nie POWIEDZIEĆ tylko ZROBIĆ.
Nie wiem jakie są Wasze warunki mieszkaniowe, ale dzisiaj wracasz do domu z pracy i mówisz jej że to jest KONIEC. Albo Ty ją wywalasz z domu, albo wyprowadzasz się od niej z trybie natychmiastowym i urywasz kontakt całkowiecie. Ktoś , kto poniża partnera w związku nie zasługuje nawet na opierdziel zdrowy. Wychodzisz bez oglądania się za siebie. Idę o zakład że się odezwie pierwsza do Ciebie. Wiesz czemu? Bo to będzie Twoja pierwsza męska decyzja w życiu. To nie możesz być słaby i żałosny- a jesteś i ona to widzi. Dajesz sobą pomiatać i jeszcze się jej żalisz. Pamietaj że na chwilę obecną to jest koniec jak jesteś facetem albo masz resztki faceta w sobie.
No to nieźle się do Ciebie zwraca....może Ona po prostu ma Cię za gnojka?Przepraszam za wyrażenie.
I dlaczego jest z Tobą skoro rzygać jej się chce tym związkiem?Nie rozumiem co niktorych kobiet,mio to iż sama nią jestem.
nie dziwie sie ze nie masz ochoty na seks skoro ona cie tak poniza... a gdyby byla dla ciebie normalna, to nawet ledwo zywy bys nie mogl utrzymac rak przy sobie