netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

44 odpowiedzi4 710 wyświetleńzałożony przez introspect, 30.08.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 45 ]

1

Temat: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Nie wiem co mi jest, nie wiem co zrobić, do kogo się zwrócić, więc pierwsze co, pomyślałam o tym forum.

Od pary miesięcy (!) mam taką chandrę, że zaczęłam to odczuwać nawet pod względem somatycznym - serce mi nierówno bije, trzęsą mi się dłonie, nie mogę spać, boli mnie głowa i żołądek, jestem wiecznie zmęczona. Paznokcie nie mam kompletnie, są obgryzione do samiutkiej krwi.
Cały czas chodzę rozdrażniona, jestem cholernie płaczliwa, każdą kłótnię czy złe słowo wyolbrzymiam do niewyobrażalnych rozmiarów, straciłam ochotę na wszystko, co do tej pory sprawiało mi przyjemność, odizolowałam się od 'przyjaciół', nie mam ochoty kontynuować związku ze swoim narzeczonym  (chociaż kocham go na zabój i jest cudownym mężczyzną). Czuję, że na wielu płaszczyznach życia po prostu nawaliłam po całości.
Najgorsze jest to, że wiem jaka jest tego przyczyna, ale na uporanie się z własnymi problemami nie mam ani siły, ani odwagi. Nie chcę zawieść tych, których kocham (głównie Taty), a już to zrobiłam tyle razy.. sad
Coraz częściej myślę o podjęciu desperackiego kroku typu 'na złość mamie odmrożę sobie uszy', żebym wzbudziła.. litość? Żeby ktos w końcu ze mną usiadł i porozmawiał? Wiem, że to chore, ale ja gubię się już we wszystkim.
Błagam, pomóżcie!

Ps: Nawet pisząc ten post zalewam się łzami!

2

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Jutro koniecznie idź do lekarza pierwszego kontaktu. Koniecznie. Opowiedz o swoich objawach.

Odważyłaś się napisać tutaj na forum, odważ się powiedzieć to jutro lekarzowi.

Trzymam kciuki. smile

3

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Kochana! Nie bardzo wiem jak CI pomóc, bo piszesz, że nie masz siły na konfrontację z czymś co CIę spotkało, wiesz co to takiego, ale nawet tutaj trudno CI o tym napisać, choć mogłabyś zachować anonimowość. Powiem tylko, że jeśli tak bardzo męczysz sie ze sobą i odbiera Ci to chęć do egzystowania i cieszenia się życiem to moze warto porozmawiać z kimś komu ufasz, a może spróbować terapii? Pozowolisz by to zdarzenie zniszczyło Twoje życie i związek? SKoro piszesz to mam nadzieję, że jest w Tobie ta iskra która pozwoli Ci pomóc samej sobie.

4

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Hej .Piszesz trochę niejasno ,nie wiadomo o co chodzi dokładnie i czego oczekujesz.Żeby Ci pomóc może napisz więcej szczegółów.

5

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Wielokropek..
Mieszkam w małej miejscowości i mój lekarz pierwszego kontaktu to dobra znajoma mojej matki.
Wstydzę się usiąść przed kobietą, która przed paroma laty zapisywała mi syropy na kaszel i powiedzieć jej o moich objawach (wiem, że bez łez by się nie obyło)..
Zresztą boję się wyjść na głupka..

6

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Lekarze, psycholodzy przyzwyczajeni są do różnych zachowań. Do płaczu - też. Weź ze sobą chusteczki-smarkatki i już.
Nie ma nic wstydliwego w:

introspect napisał/a:

(...)serce mi nierówno bije, trzęsą mi się dłonie, nie mogę spać, boli mnie głowa i żołądek, jestem wiecznie zmęczona. Paznokcie nie mam kompletnie, są obgryzione do samiutkiej krwi.
Cały czas chodzę rozdrażniona, jestem cholernie płaczliwa, każdą kłótnię czy złe słowo wyolbrzymiam do niewyobrażalnych rozmiarów, straciłam ochotę na wszystko, co do tej pory sprawiało mi przyjemność, odizolowałam się od 'przyjaciół', nie mam ochoty kontynuować związku ze swoim narzeczonym  (chociaż kocham go na zabój i jest cudownym mężczyzną).(...)

7

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Jedynie taka wizyta może Ci pomóc. psycholog jest potzrebny wtedy kiedy nie radzimy sobie z emocjami. Przemyśl to.

8

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Mam 2o lat, pochodzę z 'dobrego domu', mam przecudownego Tatę.
A ja!? Skończona dz.. i alkoholik. Całe studia przeimprezowałam, do tego stopnia, że portierzy z akademika krzywo na mnie patrzą, ludzie się odwrócili, straciłam dwa lata anglistyki. Piłam na umór. Zachowywałam się jak puszczalska szmata, a nie dziewczyna 'z dobrego domu'. W końcu mój P. mnie trochę unormował, ale etykietka 'latawicy' została. Teraz od nowa idę na studia w tym samym mieście. W tym samym tylko dlatego, żeby być z P. I na samo wspomnienie swoich głupot jest mi niedobrze. Boję się zderzenia z rzeczywitością. Że opinia na mój temat się nie zmieniła. Że mój ukochany Tata o wszystkim się dowie i tego nie wytrzyma.  Żałuję tego, że przep... pieniądze, jakie Tata mi dawał wierząc, że wydaję je rozsądnie. Wpakował we mnie kupę pieniędzy i nadziei, a ja to wszystko schrzaniłam. Nie mogę tego przeboleć. Mama twierdzi, że jestem coraz bardziej zamknięta w sobie i wszyscy zachodzą w głowę, co ze mną jest.
Nie wiem jak ja mam Wam to opisać, tego wszystkiego jest multum sad

9

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

I znowu na samo wspomnienie rycżę.
Jak jakaś nienormalna.

10

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Napisałaś wystarczająco dużo, by stwierdzić, że specjalistyczna pomoc jest Tobie niezbędna.
Idź jutro do lekarza. Rozważ, czy nie skorzystać z pomocy psychologa.

11

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Jeżeli tata dawał Ci pieniądze to sądzę, że teraz też nie możesz narzekać na ich brak. Kochana . Psychoterapia. Jeśli Cię stać na prywatną to szukaj dobrego psychologa. To Ci pomoze stanąć na nogi i uporać się z przyczną Twoich problemów. Uwierz mi, że nie zawiedziesz taty chodząc do lekarza. Jeśli totalnie nie radzisz sobie z emocjami i prosisz Nas o pomoc to mozę warto spróbować i wybrać się po pomoc do gabinetu? Pozdrawiam

12

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!
Wielokropek napisał/a:

Napisałaś wystarczająco dużo, by stwierdzić, że specjalistyczna pomoc jest Tobie niezbędna.
Idź jutro do lekarza. Rozważ, czy nie skorzystać z pomocy psychologa.

Myśałam o tym.. Ale na wizytę prywatną na razie nie mam ani grosza, a na kasę chorych.. ehh.. wiadomo jak oni przyjmują.

13

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Może porozmawiaj z rodzicami? Wiesz problemy jakie miałaś zawsze skądś się biorą, byłaś i jesteś bardzo młoda. Warto się zastanowić nad przyczyną.

14

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!
KarusiaKS napisał/a:

Może porozmawiaj z rodzicami? Wiesz problemy jakie miałaś zawsze skądś się biorą, byłaś i jesteś bardzo młoda. Warto się zastanowić nad przyczyną.

Właśnie - w tym jest sedno..
Moja mama jest tak przewrażliwiona, że takie nformacje ją zabiją.
Rodzice nie piją, nie palą, chcieli dla mnie i dla brata jak najlepiej.
Myśleli, że najlepszą formą będzie umiarkowane trzymanie pod kloszem.
Wielokrotnie za czasów liceum (wtedy imprezowałam ostro, oczywiście w tajemnicy) wypominałam im, że na studiach takie trzymanie nas na krótkiej smyczy odbije nam się czkawką - zasmakujemy wolności i.. koooniec! Hulaj dusza, piekła nie ma!
I nie myliłam się. Mój brat ma podobne problemy.
Nie słuchali.
Boję się, że Tata (głównie mój Tata - zawsze byam jego oczkiem w głowie i bez niego bym się posypała) się ode mnie odwróci. Że nie będzie chciał takiej córki, która tyle zawodu mu sprawiła. Że stracę w jego oczach. A tego bym nie przeżyła..

15

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

"Moja mama jest tak przewrażliwiona, że takie nformacje ją zabiją" ... czyli broni się przed krytyką i Twoimi problemami. Nie dopuszcza do siebie myśli, że można mieć poważny problem. Powinnaś mieć w Niej wsparcie, to Twoja matka. Nie bój się, że coś jej się stanie . Nie możesz się bać mówić o tym, że w Twoim życiu dzieje się źle.Dziewczyno jesteś taka młoda. Pomóż sobie Kochana.

16

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!
KarusiaKS napisał/a:

"Moja mama jest tak przewrażliwiona, że takie nformacje ją zabiją" ... czyli broni się przed krytyką i Twoimi problemami. Nie dopuszcza do siebie myśli, że można mieć poważny problem. Powinnaś mieć w Niej wsparcie, to Twoja matka. Nie bój się, że coś jej się stanie . Nie możesz się bać mówić o tym, że w Twoim życiu dzieje się źle.Dziewczyno jesteś taka młoda. Pomóż sobie Kochana.

Karusia masz rację.
Jest jednak taka sprawa, że czasem, jak pojawi się jakiś problem, o którym dyskutuję z Tatą, to Tata mówi, żeby nie mówić o tym Mamie, żeby jej nie martwić, nie narazać na stres, bo ona taka wrażliwa, bo ona sobie nie poradzi. Odkad pamiętam mieszanie Mamy w taki sprawy było co najmniej nie na miejscu, bo ona jest taka spokojna, taka nieporadna, taka wrażliwa..

17

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Potrafi mi powiedzieć, że jestem zerem, bo zaczynam studia od nowa.
Że P mnie kopnie w d.., bo on jest prawie inżynierem, a ja jeszcze nie mam nic.
Że jestem wyrodną córką i że jak już są kłótnie, to przeze mnie.
Że nic nie osiągnęłam.

18

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Mama się broni przed problemami własnych dzieci, a tata to popiera. Jeśli nie masz w niej wsparcia to trudno o to żebyś radziła sobie dobrze z wlasnymi problemami. Skoro ciągle masz poczucie, że nie masz do nich prawa, że to wstydliwe, bo tak czułaś się winna przez całe życie. Widzisz już dlaczego masz problem? Boisz sie skrzywidzić i rozczarować rodziców, bo całe życie miałaś poczucie że jak coś robisz nie tak jakby tego oczekiwali to tylko Ty jesteś temu winna. A prawda jest taka, że jeśli młoda osoba się rozpija tzn. że nie radzi sobie z emocjami i koło się zamyka. Więc.. radzę Ci jednak zrobić ten krok i zdobyć 100 zł na wizytę u psycholog, przynjamniej na początek raz... może to Ci uświadomi, że rozmowa z rodzicami jest konieczna i nie musisz być nadodopowiedzialna, bo to Oni się rodzicami nie TY!

19

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Karusia, a wiesz co jest najlepsze!?
Że psychologia to mój konik, zawsze chciałam mieć z tym styczność, iść na studia psychologiczne. Ale.. za wysokie progi.
I doskonale zdaję sobie sprawę z tego, gdzie leży xródło mojego problemu i wystarczyłoby, żebym mogła legalnie porozmawia o tym w domu, żeby nie czuć juz wyrzutów sumienia, że zawodzę (bo to przez te wyrzuty mam już problemy zdrowotne, o których wspomniałam), żeby móc zacząć od nowa, ze wsparciem ludzi najbliższych.
Tylko naprawdę znam moją matkę i wiem, że ona każdy problem widzi pod lupą, nawet baaaaaaaaaaaardzo błahy, a co dopiero tak poważny, jak ten, że jej córka (JEJ córka - tej ułożonej, spokojnej kobiety, która nie ma żadnych ekscesów na koncie) ma nieciekawą opinię w mieście, w którym studiuje..

20

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Ale to jesj JEJ CÓRKA, a nie namalowana na obrazku śliczna idealna dziewczynka. To jest życie, a nie ułożony scenariusz i powiem CI, że jeśli Ty tego nie przełamiesz to nikt tego nie zrobi. Powiem więcej, Twoja mama nie ma obowiązku checi zmiany, bo najprawdopodobniej zawsze będzie taka. Ty możesz za to zmienić swoją odporność psychiczną, podejście, zrozumieć że TO NIE TWOJA WINA, chociaż ciągle to słyszysz. Mama ucieka od problemów, Ty tego nie rób. bądź inna, widzisz jak to rani. Psychologia też zawsze mnie interesowała, ale wiesz jak poszłam na terapię zobaczyłam dopiero własne życie z dystansu. To pomaga:)

21

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Byłaś na terapii!? Jak przebiega? Można ufac psychologom!? Rzceyzwiście pomaga!?

22

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Pomaga. Terapia.. jak przebiega. Przychodzisz, mówisz co CIę sprowadza i zaczyna się rozmowa. Można sobie uświadomić wiele rzeczy, zmienić swoje postępowanie, swoją odporność. Ja chodziłam na terapie, bo też w domu miałam ciężko, a później stałam sie w swoim związku "kobietą kochajacą za bardzo", miałam zatarte granice, pozwalałam na upokorzenia, byłam o krok od totalnego załamania psychicznego. Płakałam całymi dniami, nie jadłam, miałam zaburzenia snu, drżenie rąk, a dzisiaj? jestem silniejsza i idę do przodu. Wszystko dzięki temu, że chciałam że musiałam sobie pomóc bo nic mnie nie cieszyło, męczyłam się ze sobą i czułam, ze inni męczą się ze mną. Potzrebowałam zrozumieć. I bardzo zaufałam mojej Pani psycholog, której jestem wdzięczna.

23

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Widzę, że ogólnie ostatnio coraz więcej osób udaje się do psychologa. Cieszę się, że dzięki temu wyszłaś na prostą :*

24

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

jesli chodzi o miłośc i to ze niemasz ochoty do kontynuowania jej to na wlasnym dosiwaczeniu moge ci powiedziec ze milosc jest slepa i tez tak mialem zerwalem ze swoja dziewczyna a pozniej rok meczylem sie z tym ze ja kocham ona mi pisala ze mnie kocha a ja nie chcialem do niej wrocic mimo wszystko kochalem ja. jesli masz dobrego partnera to on moze ci wiele pomoc wiec nie psuj tego co medzy wami jest... i wroc do przyjaciol tylko takich prawdziwych ktorzy potrafia milczec odpowiadac na trudne pytania a nawet okrzyczec jesli za bardzo bierzesz cos do siebie... nad obgryzaniem paznokci tez da sie zapanowac wystarczy chciec wiem bo moja mama obgryzywala kiedys a ojciec za kazdym razem jak widzial to na nia krzyczal tzn nie to ze tak doslownie tylko mowi Ania nie gryz ona nie gryzla az w koncu sie oduczyla. a wszystko to bierze sie z glowy. wiesz w pewnym momencie w muzgu cos puszcza i od tego momentu sie zle dzieje ale w pwenym momencie cos wraca do normy nie koniecznie samo ale za pomoca leków które sa dostepne. jesli widzisz ze cos sie zle dzieje idz do lekarza wytlumacz mu dokladnie co ci dolega. wiem ze jezeli cos sie dzieje nie mozna tego ukrywac w sobie poniewaz sie pogarsza. nie pij alkoholu nie mowiac o narkotykach itp.

ehhhh nie wiem co gorsze moje paranoje czy to co ty tutaj opisujesz

25

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

pierwszy post i napisalem go nie czytajac wszystkich postów. sory głupio zrobiłem....

26

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Słuchaj, a ja bym to spróbowała jeszcze z innej strony ugryźć... psycholog, psychologiem, jak najbardziej idź, ale- jeśli jesteś wierząca- to pogadaj o tym z zaufanym księdzem, tudzież poproś go o spowiedź, ale taką nie w konfesjonale, tylko tak w cztery oczy pogadajcie na spacerze czy na jakiejś kawie na plebanii. Serio, powiem Ci- to by mogło Ci pomóc!

27

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

introspect mam wrażenie, że najlepiej byloby dla Twojej mamy, żebyś jej nic nie mówiła. Bo tu wcale nie chodzi o zawiedzenie mamy tylko taty, prawda?
Przestań sobie wmawiac jaka to jesteś zła, bo robisz wspaniała rzecz- żałujesz za swoje postępowanie i teraz płacisz za to.
Po prostu porozmawiaj z tatą szczerze, piszac płaczesz- jak bedziesz z nim rozmawiac pewnie tez zaczniesz płakać a łzy ukochanej córki skrusza serce kazdego ojca. Porozmawiaj a zobaczysz jaki kamień z serca Ci spadnie.
Faktycznie, jesli jesteś wierząca idź o kościoła, ale nie porozmawiac z księdzem, tylko pomódł się i obiecja sobie zmianę i pros Boga o siłę. Wiara daję dużo. Chęć zmiany jest już najważniejsza rzeczą.
A to, że popełniamy błędy, kto ich nie popełnia. Ty powinnas przeprosić samą siebie za to, że się nie szanowałaś.

A teraz koniec użalania nad sobą, napisz sobie plan czego chcesz od życia i co musisz zrobić aby je zmienić i tyle.
A do lekarza pierwszego kontaktu możesz się udac, powiedzieć że masz czeste zmiany nastroju- może to coś z tarczyca lub hormonami kobiecymi. Warto to też  sprawdzić.

Życze powodzenia i pisz do nas- to pomaga smile

28

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Karusia - jesteś bardzo młoda, a błędy młodości się wybacza. Ważne, że masz cel, że chcesz wrócić na studia, być z konkretnym facetem, i ogólnie chcesz się ustatkować...;) Wygląda to na zmianę strategii życiowej, więc plus dla Ciebie, że się opamiętałaś i chcesz przyhamować z typowo studenckim stylem życia...;) Jeśli potrafisz poradzić sobie bez pomocy rodziców - nie mówi im o tym, co się działo, bo, z tego co piszesz, Twoja matka wypada na osobę, która będzie Ci to wypominała do końca życia... Przejdź się do psychologa i pamiętaj, że masz bardzo konkretne i fajne cele do zrealizowania, trzeba się wysilić, żeby je osiągnąć, ale wiadomo, że możesz smile.

29

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Do ooAdikoo:
Więc dlaczego nie chciałeś do niej wrócić? Skoro kochacie siebie i męczycie się żyjąc osobno, dlaczego tak bardzo utrudniacie sobie życie?
Mi podświadomość, serce i wszystkie znaki na niebie mówią, że jeśli moja deprecha pozwoli na to, żebym oddaliła się od P., to całkiem się załamię. A takie wahania, że nie chcę z nim być wynikają głównie z tego, że wyżywam się na nim i dopóki sobie nie pomogę, to moja toksyczność względem P. będzie tylko wzrastać. Dlatego muszę albo to skończyć, albo sobie pomóc. Wybieram to drugie, stąd to pytanie na forum.



Do Promemoria:
Hmm.. z moją wiarą jest bardzo różnie, ostatnio praktycznie zaniechałam tego. Moja rodzina jest bardzo katolicka, co niedziela kościół, każde święto kościół, a ja.. właśnie w samą instytucję kościoła nie wierzę.
Stąd też zwracam się do Szerek:
Ostatnio do samego Boga, w łóżku, często się zwracam.

A jeśli chodzi o to, co napisałaś, że kamień z serca mi spadnie jak porozmawiam z Tatą, to,, paradoksalnie właśnie tego najbardziej się obawiam. Mi spadnie, a jemu? Przecież obarczę go czymś tak poważnym!
Z tyn planem na życie masz rację smile Małymi kroczkami, ale do celu. Wiem o tym, że gybym już miała czyste konto (czyt. - nie musiałabym już niczego udawać, ukrywać) to bez większych problemów poszłabym dalej. Tylko właśnie takie przełamanie się i opowiedzenie bliskim o problemach jest dla mnie najgorsze, bo nie czuję się uprawniona do tego, by tak ich zawodzić.. :<

Do Tissa: Nawet nie wiesz ile dla mnie znaczy przedstawienie pozytywnych aspektów tej sytuaji przez osobę obiektywną.. smile Dziękuję :-*

30

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Introspect,
duże oczekiwania, pretensje, przy jednoczesnej nieumiejętności otwartej, szczerej rozmowy na intymne, często bolesne tematy to problem w wielu domach. Na pewno chciałabyś, żeby te relacje wyglądały nieco inaczej. Ale jest też między Wami wiele pozytywnych uczuć, które warto wykorzystać. Wypowiadasz się o swoich rodzicach z dużym ciepłem, troskliwością. Im również bardzo na Tobie zależy, choć nie potrafią tego okazać w zdrowy sposób.

Klimat, który panował w Waszym domu, wyuczone nieprawidłowe schematy relacji mogą być jedną z przyczyn Twoich obecnych trudności. Do tego ostatnie dwa intensywne, trudne lata, bolesne doświadczenia, duże zmiany. Objawy somatyczne są tego konsekwencją i odzwierciedleniem. Takie właśnie trudności są jednymi z najczęstszych, jakie zgłaszają pacjenci psychiatrów, psychologów i terapeutów. Zaniechanie leczenia sprawi, że trudności będą powracały, nawarstwiały się.

Stoisz przed nowym początkiem - powrotem na studia, układaniem sobie życia w nowym miejscu, nowym środowisku. Potraktuj to jako szansę, nowy, dobry start.

31

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

a ja bym się udała do lekarza endokrynologa
moja znajoma miała bardzo podpbne objawy ciągłe rozdrażneinie , stany od apatii do euforii , ciągłe zmęczenie  problemy z zasypianiem
okazało się że miała problemy z tarczyca!!
idz zbadaj się pod tym kątem , nie zawsze problem lezy w relacjach między najbliższymi ..

32

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!
JustynaPiatkowska napisał/a:

Introspect,
duże oczekiwania, pretensje, przy jednoczesnej nieumiejętności otwartej, szczerej rozmowy na intymne, często bolesne tematy to problem w wielu domach. Na pewno chciałabyś, żeby te relacje wyglądały nieco inaczej. Ale jest też między Wami wiele pozytywnych uczuć, które warto wykorzystać. Wypowiadasz się o swoich rodzicach z dużym ciepłem, troskliwością. Im również bardzo na Tobie zależy, choć nie potrafią tego okazać w zdrowy sposób.

Klimat, który panował w Waszym domu, wyuczone nieprawidłowe schematy relacji mogą być jedną z przyczyn Twoich obecnych trudności. Do tego ostatnie dwa intensywne, trudne lata, bolesne doświadczenia, duże zmiany. Objawy somatyczne są tego konsekwencją i odzwierciedleniem. Takie właśnie trudności są jednymi z najczęstszych, jakie zgłaszają pacjenci psychiatrów, psychologów i terapeutów. Zaniechanie leczenia sprawi, że trudności będą powracały, nawarstwiały się.

Stoisz przed nowym początkiem - powrotem na studia, układaniem sobie życia w nowym miejscu, nowym środowisku. Potraktuj to jako szansę, nowy, dobry start.

Bardzo, ale to bardzo chciałabym umieć rozmawiać z rodzicami z położenia osoby dorosłej. Takiej, która nie jest juz traktowana jak dziecko, któremu narzuca się pewne schematy zachowań, ale jak odrębna już jednostka, człowiek, który się zagubił i chce wyjść na prostą, a nie jak zepsuta dziewucha, która swoimi łzami chce wzbudzić litość - a wiem, że dla Mamy właśnie tak to będzie wyglądać. Ona nie uwierzy w moją chęć zmiany - zapamięta tylko to, co zrobiłam, nie będzie mogła przeboleć faktu, że ludzie o mnie źle myślą, 'bo co powiedzą o matce, któa tak wychowała swoje dziecko' (to zawsze było dla niej szalenie istotne, ostatnio od Taty dowiedziałam się, że mama unika spotkań ze znajomym małżeństwem też dlatego, że wstydzi się przyznać, że zawaliłam studia, a kłamać nie potrafi). Mam wrażenie, że jej oczekiwania bycia matką były zbyt wygórowane - tak jak ktoś wspomniał wcześniej - ułożyła sobie pewien scenariusz, narysowała idealną dziewczynkę postępującą tak, jak 'się powinno', a wszelkie odstępstwa przyjmuje z goryczą. Tymczasem ja.. można powiedzieć, że jestem w rodzinie czarną owcą. Mam zupełnie inny światopogląd, baaaaaaaardzo sprzeczny z przekonaniami moich rodziców, dziadków.. Boję się konsekwencji, jakie niesie ze sobą moje dotychczasowe życie. Że mimo chęci zmiany, ludzie zapamiętali mnie jako zdemoralizowaną, pozbawioną priorytetów dziewuchę i będą mi skutecznie utrudniać chęć zmiany.. A znam siebie na tyle, że mogę tego nie wytrzymać.

33 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-08-31 14:37:16)

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

introspect,
błędy przeszłości, błędami. Było, minęło. Ważne jest to, co  t e r a z. Ważne to, jaką  t e r a z  jesteś osobą.


Jesteś teraz, według mnie, osobą dojrzałą; osobą, która wie do czego dąży i co dla niej jest najważniejsze.
Masz dobrze poukładane w głowie, trzeźwo oceniasz całą sytuację rodzinną. A że masz inny światopogląd niż rodzice i dziadkowie, to lepiej. Chciałabyś być i żyć w takim pancerzu przekonań, jak Twoja mama? Chciałabyś być taką osobą jak Twój tata,osobą chroniącą swego partnera przed rzeczywistością?


Najważniejsze zadanie przed Tobą to uwierzenie, że zmieniłaś się i masz dużo zalet. I to, że kiedyś prowadziłaś dość swawolny żywot, Ciebie i Twojej teraźniejszości i przyszłości, nie przekreśla.


To Ty układasz sobie swoje życie, według własnych priorytetów i własnych standardów. To Twoje życie.



Edycja.
Napisałaś, że chcesz rozmawiać ze swymi rodzicami z pozycji osoby dorosłej.
Przestań więc przed nimi kucać. Nie jesteś już małą dziewczynką z kucykami.

Jesteś dorosłą osobą, a ci dwoje przed Tobą to kobieta i mężczyzna. Osoby, które są starsze od Ciebie, to prawda. Ale też to osoby, które popełniły sporo błędów w życiu. I są to osoby, które nie muszą zgadzać się z Twoimi poglądami, tak jak Ty nie zgadzasz się z ich.


Wbrew pozorom ich akceptacja nie jest Tobie do niczego potrzebna. Była potrzebna, gdy byłaś małą dziewczynką. Dostałaś od nich tyle, ile potrafili Ci dać.
Być może było to zbyt mało, więcej jednak nie umieli. Teraz Ty jesteś dla siebie sterem, żeglarzem, okrętem.

34

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!
Wielokropek napisał/a:

introspect,
błędy przeszłości, błędami. Było, minęło. Ważne jest to, co  t e r a z. Ważne to, jaką  t e r a z  jesteś osobą.


Jesteś teraz, według mnie, osobą dojrzałą; osobą, która wie do czego dąży i co dla niej jest najważniejsze.
Masz dobrze poukładane w głowie, trzeźwo oceniasz całą sytuację rodzinną. A że masz inny światopogląd niż rodzice i dziadkowie, to lepiej. Chciałabyś być i żyć w takim pancerzu przekonań, jak Twoja mama? Chciałabyś być taką osobą jak Twój tata,osobą chroniącą swego partnera przed rzeczywistością?


Najważniejsze zadanie przed Tobą to uwierzenie, że zmieniłaś się i masz dużo zalet. I to, że kiedyś prowadziłaś dość swawolny żywot, Ciebie i Twojej teraźniejszości i przyszłości, nie przekreśla.


To Ty układasz sobie swoje życie, według własnych priorytetów i własnych standardów. To Twoje życie.



Edycja.
Napisałaś, że chcesz rozmawiać ze swymi rodzicami z pozycji osoby dorosłej.
Przestań więc przed nimi kucać. Nie jesteś już małą dziewczynką z kucykami.

Jesteś dorosłą osobą, a ci dwoje przed Tobą to kobieta i mężczyzna. Osoby, które są starsze od Ciebie, to prawda. Ale też to osoby, które popełniły sporo błędów w życiu. I są to osoby, które nie muszą zgadzać się z Twoimi poglądami, tak jak Ty nie zgadzasz się z ich.


Wbrew pozorom ich akceptacja nie jest Tobie do niczego potrzebna. Była potrzebna, gdy byłaś małą dziewczynką. Dostałaś od nich tyle, ile potrafili Ci dać.
Być może było to zbyt mało, więcej jednak nie umieli. Teraz Ty jesteś dla siebie sterem, żeglarzem, okrętem.

Boże, jak czytam takie twierdzenia to odzyskuję wiarę w człowieczeństwo smile
Tylko ta akceptacja z ich strony nie całkiem nie jest mi do niczego potrzebna. Prawda jest taka, że przez kolejne trzy lata będę cały czas skazana na ich łaskę. Studia dzienne kosztują, a tym bardziej, że już dwa lata totalnie zaprzepaściłam. Wiadomo, że będę dorabiać, ale nie zapewnię sobie w ten sposób utrzymania 15o km od miejsca zamieszkania. Masz rację, juz dojrzałam do zmian, zmieniłam swoje priorytety. Oczywiście, mam dopiero 2o lat i nie stanę się od razu całkowicie trzeźwo myślącą o życiu, ułożoną kobietą. Ale wiem, co tak naprawdę jest ważne i nie muszę robić z siebie skończonej, wiecznie pijanej kretynki, żeby korzystać z młodości na 1oo procent. Wcześniej wydawało mi się, że trzeba żyć ponad normę, bawić się i nie myśleć o konsekwencjach. Gdybym tylko wiedziała, że sumienie po czasie aż tak będzie mnie dręczyć, zapewne już w zalążku mojego imprezowego stylu życia bym się trochę stopowała. Ale zgadzam się z Tobą - błędy błędami, a iść trzeba dalej. W końcu przede mną mnóstwo możliwości! Zaczynam od nowa. Anglistyka zamieniła się na filologię polską, uczelnia została ta sama, ci ludzie, którzy się ode mnie odwrócili nie zmienią o mnie zdania (pogodziłam się z tym), ale z drugiej strony.. co interesuje mnie zdanie kogoś, kto tak szybko szufladkuje innych? Mogę pokazać się z lepszej strony w nowym gronie znajomych. Portierzy!? Oceniają, mają mnie za płytką dziewczynkę, która potrafi tylko się skąpo ubrać, imprezować do utraty tchu i czołgać się z powrotem. Ale.. ich opinia to jest tylko ich opinia, a nie cała prawda o mnie! JA JESTEM KIMŚ WIĘCEJ.
Co nie zmienia faktu, że... chcę ten mój optymizm zachować na dłużej, dlatego tez macie rację - przyda mi się wiyta u specjalisty. Bo boję się, że mówię tak teraz, a jak za miesiąc przyjdzie mi znowu zamieszkać w akademiku i wrócić na studia, do tego miasta to.. już nie będę taka cwana.

35

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

introspect jestes w stanie cokolwiek ukryć, bo to co było jest za Tobą, a nowo poznani ludzie nie musza wiedziec o Twojej przeszłości.
Ja zaszłam w ciaze w wieku 16 lta i tego się juz tak bardzo ukryc nie dało.
Nic innego bardziej mnie nie męczyło jak to że zawiodłam innych, jak ja im się pokaże, bo jak ja mogłam popełnic jakikolwiek błąd. Zawsze żyłam w cieni mojego idealnego brata, któremu nie mogłam dorównać w nauce, ale wszysycy mi ufali i uważali za mądra i odpowiedzialna osobę a tu taka "niespodzianka".
Ale wiesz co? Jak niektóre osoby zaczeły mówić o usunięciu "problemu", bo przeciesz wystarczy jeden dzień żeby udac, że nic się nie stało i zyc dalej po swojemu, tak żeby ludzie się nie dowiedzieli- powiedziałam NIE! to jest moje życie, moje błędy i ja sama będe za nie odpowiadać. Największa "karą" bylo wzięcie na barki swoich wyrzutów sumienia i pokazanie innym, że dam radę i nie zrobie tak jak miliony innych dziewczyn które poszłyby na łatwiznę i "usunęły problem".
Powiem Ci że po latach stwierdzam, że nie mam się czego wstydzić. Oczywiście do tej pory ludzie słyszac moja historię sa zdziwieni i zszokowani, a z drugiej strony podziwiają mnie za odwagę.

Mysle, że tu nie o terapię chodzi, bo gdyby tak każdy z nas z większymi problemami chodził na terapię to wszysycy by byli za bardzo uświadomieni ( chociaz 70% Nowojorczyków ma swojego terapeutę)
No i zastanów się, czy powiedzenie rodzicą jest na prawde takie istotne? Tak jak napisała przedmóczyni mądre słowa- i tak traktuja Cie jak małą dziewczynkę. Po prostu zacznij żyć swoim nowym lepszym życiem( ludzie będą wytykać palcami, ale da się to przeżyć) a z tatą pogadasz jak zdasz studia i wyrośniesz na super kobietę- podziękujesz mu tym za jego trud włożony w Twoją naukę i bedzie z Ciebie dumny. Sama jestem rodzicem i wiem, że lepiej niektóre rzeczy zachować dla siebie i nie mówić rodzicom, bo ilu z nas codziennie żyje w nieświadomości?

36

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Szerek, podziwiam Cię za to!
Dziecko to ogromna odpowiedzialność, a Ty sama byłaś dzieckiem, kiedy zaszłaś w ciążę. Człowiek w tym wieku nie potrafi poradzić sobie sam ze sobą, ze swoimi emocjami, a co dopiero przejąć wszystkie plusy i minusy opieki nad człowiekiem, który jest od Ciebie kompletnie zależny. Najbardziej dałaś mi do myślenia dzięki prostym słowom: 'to moje życie, moje błędy i ja sama będę za nie odpowiadać'. Niby proste, ale z jakim przekazem! Co nie zabije, to wzmocni, prawda?

37

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

introspect prawda:) dla rodziców zawsze będziemy dziećmi i zawsze będą się o nas martwic bez względu, czy będziemy miec 20 czy 40 lat. Chcieliby nas uchronić przed złem całego świata i żebysmy sie uczyli na ich błędach, ale niestety tak się nie da- musimy uczyć sie na swoich, to najwięcej daje do myślenia.
A jak sprawy z Twoim chłopkakiem? wspiera Cię i mozesz na nim polegać? to ważne żeby w trudnych chwilach mieć przy sobie osobe która podniesie na duchu. W wielu przypadkach to forum jest taka "osobą".

38 Ostatnio edytowany przez introspect (2011-08-31 20:23:31)

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Fakt, nigdy nie będziemy potrafili zrozumieć czegokolwiek, jeśli sami tego nie doświadczymy..

A mój chłopak!? Dzięki Bogu wspiera mnie zawsze. Wie o wszystkich moich głupotach, doświadczeniach, właściwie od początku nie ukrywałam, że nie będzie ze mną łatwo. Ale on się uparł i.. dopiął swego. Kocha mnie mimo wszystko i zawsze stara sie zrozumieć moje postępowanie i wątpliwości. Niestety, teraz widujemy się raz na dwa tygodnie, bo są wakacje i ja jestem w swojej miejscowości, on w swojej (poznaliśmy się na studiach).  A właśnie chyba teraz go najbardziej potrzebuję. Chwilowo mamy ciche dni, bo moje skoki nastrojów i płaczliwość sprawiają, że nie mam ochoty z nim rozmawiać, bo od razu wybucham, chociaż sama wiem, że nie mam powodu. Dlatego dla dobra naszego związku unikam kontaktu. Tym bardziej, że widzimy się dopiero za tydzień, więc jedyną formą kontaktowania się są esemesy i komunikatory, a wiadomo, że nie widząc kogoś, jego mimiki i gestów, nietrudno o złą interpretację czyichś słów.

39 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-08-31 22:53:21)

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!
introspect napisał/a:

(...)boję się, że mówię tak teraz, a jak za miesiąc przyjdzie mi znowu zamieszkać w akademiku i wrócić na studia, do tego miasta to.. już nie będę taka cwana.

Cwana, niecwana. Po co tak to wszystko wartościować?
Skąd wiesz, dlaczego zakładasz, że będzie trudno?


Jesteś osobą decyzyjną, samodzielnie myślącą.
Postanowiłaś zmienić, i to zrobiłaś, swój pogląd na dotychczasowe życie.
Zdecydowałaś się na powrót na studia.
Obiecałaś to  s o b i e.


A teraz napisałaś, że Twoje słowo, być może, nie warte jest funta kłaków. Naprawdę?
Naprawdę tak szybko zmieniasz życiowe decyzje?
Naprawdę myślisz, że wrócisz do balowania, do bycia na haju, do zawalania studiów? Naprawdę?


Od czego, od kogo zależy Twoje życie?
Co jest powodem Twoich zmian decyzji?


Czego Ty chcesz naprawdę?


Skopiuję fragment, który tak bardzo Tobie przypadł do gustu.

szerek napisał/a:

(...)to jest moje życie, moje błędy i ja sama będe za nie odpowiadać. Największa "karą" bylo wzięcie na barki swoich wyrzutów sumienia i pokazanie innym, że dam radę (...)

Przepisz sobie te zdania i w ciągu dnia kilkakrotnie je przeczytaj. Głośno.

40

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Wielokropku,
JA decyduję o swoim życiu, JA decyduję o zmianach w nim zachodzących i JA obiecuję sobie, że będę lepsza.
Racja.
Naprawdę wierzę w to, że mi się uda, że będę miała silną wolę i że nie złamią mnie negatywne opinie otoczenia. Tylko chyba normalne jest to, że dopadają mnie wątpliwości. Czy to mnie nie przerośnie. Wiem, jaką mam opinię, jakie wyzwiska pojawiają się pod moim adresem, że 'życzliwi' mogli uwieczniać uwłaczające mnie momenty na zdjęciach, filmikach, chociaż pewnie nawet o połowie z nich nie wiem, bo aż wstyd się przyznać - najzwyczajniej w świecie byłam ZBYT PIJANA, żeby to pamiętać.
Ludzie potrafią byc naprawdę paskudni. Boję się głównie tego, że nie dadzą mi żyć, bo zapamiętali mnie taką, a nie inną. A znam siebie na tyle, że niewiele mi trzeba, żeby wszystko wróciło. Po którymś z kolei 'policzku' wymierzonym w moją twarz przez osoby postronne mogę zalać się łzami i.. znowu pić. A później lawinowo wszystko się toczy. Oczywiście, to jest najbardziej mroczny ze scenariuszy, ale nie mogę go wykluczyć, stąd też moje wątpliwości.
Zrobię ABSOLUTNIE WSZYSTKO, aby tak się nie stało, jednak ludzka psychika jest strasznie krucha.
Mam tylko nadzieję, że siła autosugestii zadziała i rzeczywiście 'pokaże innym, że dam radę'. Mimo wszystko i mimo świń podkładanych pod moje nogi.

41

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Jeśli, na skutek małych trudności, nieprzyjemności, świń podkładanych pod nogi, obmawiania etc., obawiasz się powrotu do picia to koniecznie PODEJMIJ WŁASNĄ TERAPIĘ.

Zastanów się nad tym, co możesz zrobić, byś zrealizowała swoje postanowienia.


Trzymam kciuki.:)

42

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Przyglądam się i przyglądam, nawet wcześniej już coś w tym temacie pisałam. Kochana... Ty kompletnie nie ufasz... sobie. Boisz się, że ktoś CIę złamie i będziesz znów tą dziewczyną, która się ośmiesza. WIęcej wiary w siebie. Skoro masz kochającego chłopaka, który Cię wspiera to powinnaś się zastanowić co jest ważniejsze. Ci ludzie którzy na Ciebie plują i czekają na kolejne potknięcie czy Ci którzy wierzą w Ciebie bardziej niż Ty sama? Dasz sobie radę, chociaż jak już pisałam jakiś czas temu przydała by się wizyta u terapeuty, bo w Twojej rodzinie niekoniecznie podziało się dobrze. Nie było przemocy i można powiedzieć, że Twoim rodzicom na Tobie zależy, ale chronienie ich przed problemami to niekoniecznie dobre wyjście, skoro wcześniej wspominałaś, że nie radzisz sobie.

43

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Po dłuższym czasie powróciłam na to forum i od początku przeczytałam Wasze odpowiedzi na mój wątek.
I wiecie co? Koniec z tym! Koniec z dołowaniem się i płaczem nad mlekiem, które już się wylało! Jestem za młoda, żeby już teraz problemy rujnowały mi samopoczucie, zdrowie i urodę.
'Zostaw to, nie ma co roztrząsać, patrz przed siebie zamiast ciągle się rozglądać..'
Zawaliłam studia, niejednokrotnie zachowywałam się żałośnie, bardzo dużo piłam, miałam za dużo niebezpiecznych przygód, roztrwoniłam pieniądze, które dawał mi Tata, mam zszarganą reputację i...
... jednocześnie cudownego faceta, który we mnie wierzy i kocha mnie bez względu na to, co ludzie mówią i co robiłam; wspaniałego Tatę, który kocha mnie bezwarunkowo i zawsze będę jego córeczką; mam plan na przyszłość i CHĘĆ ZMIANY; zapał do podjęcia kolejnych studiów i ODWAGĘ, żeby wrócić do miasta i ludzi, którzy mają mnie za dno, nie dając im satysfakcji z 'gnojenia mnie'!
To, co było PRZEKREŚLAM GRUBĄ, CZARNĄ KRESKĄ, odcinam się od tego i nigdy do tego nie powrócę.
Nawaliłam po całości - przyznaję się do tego bez bicia, ale chyba to jest pierwszy etap, który muszę przejść, żeby pójść do przodu! Choćbym chciała, czasu nie cofnę, ale jak to mówią 'powinna interesować mnie PRZYSZŁOŚĆ, bo to w niej spędzę resztę życia'! Koniec z użalaniem się nad sobą i z pluciem sobie w brodę. Stać mnie na wiele i wieeeele osiągnę! A za parę lat z dumą podziękuję Tacie za wszystko i będę szła z głową podniesioną do góry, że mimo wszystko dałam radę i nie pozwoliłam, żeby to, co było złe mnie zniszczyło!
A Wy jesteście kochane :-*

Ps: Ale jeszcze Wam trochę pomarudzę, jednak już w osobnym wątku wink

44

Odp: Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Gratuluję! smile

Ściskam Cię serdecznie (choć wirtualnie).

Posty [ 45 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Poczucie totalnej beznadziejności, pomocy!!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026