Witam . mam taki temat - jak przekonac rodzicow do nowego mezszczyzny w moim zyciu ? jestem juz po 30 ce mam dorastajacego syna z ktorym mieszkam , i 7 lat po rozwodzie . jak przekonac ich do tego ze chce ulozyc sobie zycie , ze nie wszyscy faceci musza byc zli ? nawet go nie znaja a oceniaja ...
Podobne tematy
Witam przede wszystkim postaraj sie spokojnie porozmawiać z rodzicami i niech przytoczą rzeczowe argumenty dlaczego nie tolerują twojego faceta.Postaraj się jak najmniej emocjonalnie uczestniczyć w tej rozmowie bo nie chodzi o ty by się kłócić ale żeby rozmawiać zanim zaczniesz bronić swojego faceta posłuchaj rodziców co mają do powiedzenia potem powiedz czemu się z tym nie zgadzasz czasami rodzice widzą to czego nie dostrzegają zakochane osoby więc warto czasem porozmawiać.
Jeśli uznasz że argumenty rodziców są nie trafione bądż przesadzone powiedz grzecznie że cieszysz że się troszczą o twoje życie ale każdy ma prawo przeżyć je po swojemu a błędy są w kalkulowane w nasz każdy wybór więc mimo to z nim dalej będziesz kochasz ich i jego i muszą to zaakceptować że nie muszą go lubić ale ze względu na ciebie niech przynajmniej tolerują pozdrawiam Muszka
problem w tym ze oni nie chca nawet rozmawiac a jak ja zaczynam temat to nie chca sluchac i wychodza . traktuja mnie jak male dziecko , ze tyle przezylam zlego w malzenstwie ,ze powinnam poswiecic sie dzieku . a co z moim zyciem czemu nie moga tego zrozumiec . najgorsze ,ze moj mezszczyzna ma przyjechac do mnie na tydzien ( mieszka 480 km ode mnie ) i co teraz mam tylko tydzien - jestem juz na granicy wytrzymalosci
problem w tym ze oni nie chca nawet rozmawiac a jak ja zaczynam temat to nie chca sluchac i wychodza . traktuja mnie jak male dziecko , ze tyle przezylam zlego w malzenstwie ,ze powinnam poswiecic sie dzieku . a co z moim zyciem czemu nie moga tego zrozumiec . najgorsze ,ze moj mezszczyzna ma przyjechac do mnie na tydzien ( mieszka 480 km ode mnie ) i co teraz mam tylko tydzien - jestem juz na granicy wytrzymalosci
Więc powiedz rodzicom o tym. Jeśli nie chcą słuchać to wyślij list, żebyś miała pewność, że trafi do nich każde słowo. Przedstaw im sprawę stanowczo. Nie jesteś już dzieckiem. Daruj sobie proszenia i błagania. Zacznij rozmowę/list od zdania "Drodzy rodzice jako, że jestem osobą dorosłą to chcę z wami porozmawiać jak dorosły z dorosłym. Liczę się z Waszym zdaniem i życzyłabym sobie, żebyście przedstawili mi swoje stanowisko względem X w sposób konkretny, mówiąc wprost co macie przeciw mojej relacji z nim [...]" Tylko tak jak mówię, rozmowa nie ma sie opierać na proszeniach i błaganiach, tylko na sensownej wymianie racjonalnych argumentów. Powinno pomóc. Tyle, że może się też tak zdarzyć, że rodzice odmówią konwersacji, albo będą przytaczać bzdurne argumenty. Ja tak mam ze swoją babcią. Jak ta kobieta sobie coś ubzdura to nie ma siły, ani argumentów, które by do niej trafiły. W takiej sytuacji nie ma się co użerać tylko robić swoje.
Na pewno nie rezygnuj ze związku, bo Komuś to się nie podoba. Nawet jeśli to są Twoi rodzice. To jest Twoje życie i masz prawo ułożyć je sobie jak chcesz. Oni w końcu to zaakceptują. Moi rodzice nie znosili partnera mojej siostry. Wiecznie były o Niego awantury. Jednak stworzyli rodzine i mieszkają razem, a stosunki z rodzicami są poprawne.
Asia32,
w sprawie przyjazdu Twojego partnera, jak i na przyszłość, ważne jest, żeby rodzice zrozumieli, że jesteś dorosłą kobietą. To, że doświadczyłaś w życiu bolesnych konsekwencji swoich decyzji, nie znaczy, że straciłaś prawo do decydowania o sobie. Konflikty małżeńskie, rozwód zdarzają się wielu z nas. Można po takich doświadczeniach pozbierać się i iść dalej, układać szczęśliwe życie.
Ważne, aby rodzice zrozumieli, że nieudany związek to w Twoim życiu zamknięty etap, a Ty jesteś samodzielną dorosłą kobietą. Dbaj jednocześnie, aby rzeczywiście tak było. Udowodnij rodzicom, ale przede wszystkim sobie!, że nie jesteś histeryzującą nastolatką i panujesz nad swoim życiem. Czy jesteś samodzielna? Dbasz o swoje miejsce życia, spełniasz codzienne obowiązki? Jesteś mądrą, odpowiedzialną matką? Jeśli tak, masz też prawo realizować się w związkach z mężczyznami, których sama wybierasz. I nie potrzebujesz na to niczyjej zgody.
Mimo to, spójrz też na swoją nową relację krytycznym okiem rodziców. Tak jak chcesz, aby oni wysłuchali Twoich argumentów - spróbuj wysłuchać ich. Być może jest w nich ziarno racji?
podjelam kolejny krok w tym co mi napisalyscie i spokojnie porozmawialam z mama . bez zlosci i innych ... . powiedzialam ,ze chce byc z tym mezszczyzna i probowac ulozyc sobie zycie ,ze najwazniejsze jest dla mnie dziecko a skoro on go akceptuje to oni tez powinni sprobowac . mysle ze pomogla taka spokojna rozmowa a co dalej to czas pokaze . moze sie przekonaja do mojego wybranka . dzieki wielkie za wszystkie odpowiedzi . Bede pisac co sie wydarzy moze moja historia komus tez pomoze odnalezc sie w zyciu ...
Masz dziecko i jeden związek za sobą. Rodzice na pewno zaakceptują Twój wybór, dobrze, że mama już z Tobą szczerze porozmawiała. Ja niestety nie mam tyle szczęścia, co Ty. Jestem w znacznie gorszej sytuacji. Siedem lat temu poznałam człowieka znacznie starszego od siebie - w wieku ojca. W dodatku rozwodnika z 2 dzieci. Zakochałam się. Tworzymy dobry i udany związek. Ale.... Sześć lat temu, kiedy moi rodzice go poznali, kategorycznie powiedzieli NIE. Były awantury, płacz, histeria, a nawet szantaż. Byłam na studiach, więc ich rozumiałam. Chcieli dla mnie jak najlepiej, abym skończyła szkołę, zdobyła wykształcenie i dostała dobrą pracę. Postanowiłam, że zrobię wszystko, aby było jak najlepiej dla nich. Powiedziałam im, że od niego odeszłam. Kłamałam przez 6 lat, ale nie dlatego, żeby mi było dobrze, ale dlatego, żeby nie widzieć płaczu matki, wyrzutów sumienia ojca. W tym czasie skończyłam studia, z bardzo dobrymi wynikami, dostałam dobrą pracę. Wszystko tak, aby rodzice byli zadowoleni. Życie z moim partnerem układało mi się bardzo dobrze. Z jednej strony byłam bardzo szczęśliwa, a z drugiej był we mnie taki żal, żal, że nie mogę z mamą podzielić się swoim szczęściem, radościami, smutkami, nawet problemami. Robiłam wszystko, aby nie zawieść rodziców, pomagałam młodszym braciom, kiedy tylko mnie potrzebowali, nigdy nie pomyślałam o sobie, zawsze o nich - o rodzinie. Nigdy nie prosiłam ich o pomoc, o cokolwiek. Teraz po sześciu latach moi bracia mnie sprzedali, jeden z nich poszedł do rodziców i wszystko im powiedział, dodając przy tym wiele kłamstw od siebie. Drugi stanął po jego stronie. Po wielkiej awanturze rodzice kazali mi wybierać - albo oni i wracam do domu, albo ON i nigdy więcej nie chcą mnie znać. Nie wybrałam nikogo, wybrałam swoje życie, które chcę przeżyć po swojemu, a nie tak, jak ktoś mi każe. Jeśli robię źle poniosę za to konsekwencje, daję sobie z tego sprawę. Nie chcą o nim słyszeć tylko dlatego, bo za stary dla mnie i nie wezmę z nim ślubu kościelnego. Nie chcą mnie znać. Błagałam mamę, aby mnie od siebie nie odtrącała, nie musi wcale lubić mojego partnera, ale niech nie odtrąca mnie od siebie, przecież jestem jej dzieckiem. Nic nie pomogło. Teraz jestem winna wszystkiemu złu świata - mama zachoruje - moja wina, tato za dużo pracuje - moja wina itp itd. Nie mogę sobie z tym poradzić. Prze to wszystko jestem nieszczęśliwa. Nie pomógł mi psycholog, poradnia rodzinna, nie pomógł nawet ksiądz na spowiedzi. Płaczę każdego dnia, na sama myśl o tym wszystkim i nie wiem już jak dalej mam z tym żyć.
Witam . mam taki temat - jak przekonac rodzicow do nowego mezszczyzny w moim zyciu ? jestem juz po 30 ce mam dorastajacego syna z ktorym mieszkam , i 7 lat po rozwodzie . jak przekonac ich do tego ze chce ulozyc sobie zycie , ze nie wszyscy faceci musza byc zli ? nawet go nie znaja a oceniaja ...
ehm po 30stce? A rodzice nadal nie zauwazyli ze corka dorosla/dojrzala? Czemu tak ci zalezy zeby ich do niego przekonac? To twoj wybor i niczyj inny.
Dokładnie.
On jest głównie dla ciebie a nie twej rodziny.
Chociaż fakt, że szkoda, iż tak od razu skreślają człowieka nawet bez próby poznania.
Dokładnie.
On jest głównie dla ciebie a nie twej rodziny.
Chociaż fakt, że szkoda, iż tak od razu skreślają człowieka nawet bez próby poznania.
Ano szkoda. Ale niektorym rodzicom nie dogodzisz nawet gdybys ksiecia Williama/ksiezniczke Zare przyprowadzil ![]()