Witam, jestem z kobieta ponad rok, miedzy nami bywalo roznice, ale zazwyczaj dochodzilismy do kompromisu, chociaz czasem nie bylo latwo. Pomijajac fakt, ze moja partnera szczerze i krotko mowiac, ma na mnie wulgaryzm otoz... wiem, iz teraz wiekszosc zacznei sie ze mnie smiac, ale jestem pantoflem... tak po prostu, jestem bardzo uczuciowy, nawet nie wiem kiedy, to zrobila, ale robie to co mi kaze, nawet nie prosi... Nie pij, nie pal, nie rob tego, tamtego... ja sie dostosowuje, zeby nie bylo jej zle, czy nie bylo kolejnej klotni. Od pewnego czasu nie zauwazam, ze zalezy jej na mnie, po prostu, dzwonie do niej, rozmawiamy jest taka wulgaryzm, chyba, ze caly dzien spedzi z 'przyjaciolmi'. Nie raz kiedy wychodzimy, po prostu pisze, ze nie moze... od pewnego czasu wychodzi raz na tydzien, zeby mnie sie pozbyc(?) Na dzien dzisiejszy przyjechali jej koledzy/kolezanki, w sumie od tego sie zaczelo... Niby przyjechali na tydzien, ale w ogole nie ma czasu, zeby nawet ze mna porozmawiac... umawiam sie z nia na wyjscie, dokladnie nie wiedziala o ktorej bedzie w domu, bo byla z nimi gdzies tam na plazy, powiedziala, ze napisze jak bedzie w 'naszym' miescie... stracilem 3 godziny, bo nie dostalem zadnej wiadomosci, a rownie dobrze moglem isc na piwo. Po 3 godzinach zadzwonilem i zapytalem:
"-Gdzie jestes?
-na ognisku"
Czy to co bylo miedzy nami wygaslo? jeszcze wczoraj rozmawialem z nia w realu, bo nie moglem wytrzymac nie wiedzac o co chodzi itd. Oczywiscie jak na nerwowego faceta, wygarnalem jej sporo, ona mowila, ze mnie "Kocha', jestem dla niej wszystkim itd. no w sumie ok, jakos stalo mi sie lepiej. Pisze do niej dzisiaj
"-Wyjdziemy?
-nie, nie moge... zmeczona jestem
-no, ok'
ja jako glupi mezczyzna, nie panujacy nad emocjami pytam dalej
"A chciala bys moze wyjsc teraz ze swoimi kolegami?
-czemu by nie, tak"
Czy to ma jakis glebszy sens? czy ja cos jeszcze dla niej znacze? piszac na tym forum zachowuje sie jak jakis gowniarz, ale ja konkretnie nie wiem co mam robic o.O nie 1 dziewczyna, ale tak sie w niej zakochalem, ze masakra...
Mam nadzieje, ze mi pomozecie, z gory dziekuje.
1 2011-07-01 17:23:05 Ostatnio edytowany przez vinnga (2011-07-01 17:52:32)
Podobne tematy
2 2011-07-01 17:41:23 Ostatnio edytowany przez Lilkaa:) (2011-07-01 17:44:15)
moim zdaniem jedyna rada to zacząć ją "olewać" rób to co lubisz, zajmij sie sobą...jak kocha to przytupta bo sie wystraszy, a jak nie....to juz nie pokocha. Wiem ze to ciezkie ,ale nie mozna nikogo zmusic do milosci i do...szacunku. Nie będzie to łatwe ,ale teraz najgorsze co mozesz zrobic to biegac za nią jak piesek i krecic ogonkiem jak zawoła. Przykro mi.
A ile macie lat?
A nie mozesz poprostu wychodzic z nia? Jesli jestescie razem to nie powinno sprawiac jej problemu, ze wyjdzie razem z chłopakiem do znajomych...
4 2011-07-01 17:58:06 Ostatnio edytowany przez Marek122 (2011-07-01 17:59:57)
No wlasnie o to chodzi, ze nie bardzo mozemy razem wychodzic, skoro ona nie chce, czy cos? o.O
Ja mam 19 ona 17.
I wlasnie o to chodzi jak napisalem wyzej, ze jestem bardzo uczuciowy i nie potrafie olewac kobiety na ktorej mi bardzo zalezy, mozliwe, moze nawet pewne, ze nie jest to kobieta na cale zycie, bo mamy tyle i tyle lat i co z tego skoro ja to wiem? Ja czuje sie tak, a nie inaczej, poniewaz zostalem obdarowany tym, ze jestem w wulgaryzm uczuciowy... w sumie, postaram sie tak robic, ale watpie, ze jakos mi to wyjdzie.
Używanie wulgaryzmów na forum jest zabronione.
moderatorka apoteoza
No porozmawiaj z nia, ze skoro jestescie razem to powinniscie razem wychodzic. ZWIĄZEK tworzą dwie osoby. A jesli nadal nie bedzie miał dla ciebie czasu to olej ją. Wychodz z kolezankami, nie badz na jej kazde zawołanie. Tak nie moze byc! ZWIĄZEK tworza dwie osoby powtarzam. Zacznij ja równiez olewac, jesli na pisze do ciebie odpisz, ze tez nie masza czasu. Jesli bedzie chciała przyjdzie sama, jesli kocha a wtedy spytaj jak ona sie czuła gdy nie miałes dla niej czasu? Ale jesli nie kocha nie przyjdzie... Twoje uczucia sa cudowne ale najwidoczniej zle je ulokowałes...