netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Dziewczyna potrzebuje czasu, co robić...

17 odpowiedzi43 469 wyświetleńzałożony przez Księdzu86, 04.08.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dziewczyna potrzebuje czasu, co robić...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: Dziewczyna potrzebuje czasu, co robić...

Witam

Mam 25 lat i w Maju minęło 3 lata jak jesteśmy...byliśy razem z dziewczyną.(4 miesiące młodsza ode mnie)
Miłość praktycznie od pierwszego wejrzenia jednak przez problemy życiowe i obawę o to jak to będzie, zaczeliśy być razem po 5 miesiącach.
Cztery miesiące było wszystko w porządku po czym dowiedziałem sięże moja druga połówka nie wie co do mnie czuje, nie chce mnie zranić dlatego musi sięodsunąć ode mnie. Wyjechała na leczenie, trwało to miesiąc, rozmawialiśmy wtedy raz na dwa dni po kilka minut, wysyłaliśmy sobie smsy raz na dwa dni...
Po tym miesiącu zdała sobie sprawę że na nikogo nie może liczyć tak jak na mnie, wie że w każdej sytuacji cokolwiek się nie stanie, może na mnie liczyć i od wtedy byliśmy razem.
Wszystko pięknie wspaniale, na prawde pełne oddanie, gotowość oddania życia za siebie. Wiem że to powie każdy ale dziewczyna piękna, inteligentna a jednoczesnie skromna, prawdziwa... ze świecą szukać..chocby mi sięinne dziewczyny podobały pod względem urody to nawet w trakcie związku wiedziałem że żadna nie jest choćby na tyle wartościowa co moja.
Czas leciał, dużo przygód razem, wspomnień itd. często jednak się spieraliśy...kłóciliśmy, może nie jakoś mocno ale zawze chodziło o jakieś drobiazgi gdzie wiedziałem że robi głupie rzeczy jak choćby zostawianie portfela na kasie w sklepie, gubienie różnych rzeczy przez nieuwagę.... ja chciałem uświadamiać Jej co można poprawić i że chce Jej w tym pomóc a Ona odbierała to jako moją walkę o każdą rzecz, że widzę w Niej wroga....tak nie czułem ale widocznie tak było.
W Maju powiedziała mi że chce chyba czasu na przemyślenie wszystkiego bo nie wie czego sama teraz chce, udało się jednak Ją przekonać i powiedizeć że sięzmienie bo dużo wynikało z mojej winy. Minął czerwiec, poprawiłem się na dwa-trzy tyodnie a potem trochę zaczałem psuć i znowu się czepiać, pojechaliśmy w lipcu na wakacje, cudownie spędzone, chociaż teżnie obyło siębez kilku mniejszych kłótni. Po powrocie minęło dwa tygodnie i w sobotę po miłym wspólnym wieczorze powiedziała mi że nie wie czego chce, że chce odpocząć nie dając mi żadnej gwrancji że będizemy znowu razem.

Na pewno nie jest to przypadek kiedy kogoś poznała innego itd... (nie jest to jakiaś moja ślepa wiara tylko wiem że tak jest)
Zwyczajnie mam wrażenie jest znużona mym "oddaniem" i tym, że za dużo jest spraw które na co dzień Ją męczą, moja upierdliwość i drobiazgowość, choćby w kłótniach.

Odzywałem siędo poniedziałku kiedy to zawiozłem Jej bukiet róż w podziękowaniu za pięknie spędzone chwile, list i informację że jak będzie chciała niech się do mnie odezwie i że będę czekał. Z racji tego, że mam samochód w warsztacie, odwiozła mnie na przystanek autobusowy obok siebie i w oczekiwaniu na autobus, oparła swoją głowę o moje ramię w samochodzie i powiedizała że chce się wtulić i tak zasnąć i o niczym innym nie myśleć. Potem dała mi duzo czułości, dotykiem, słowami... i poinformowała znowu że potrzebuje...że potrzebujemy czasu ale nie może mi dać żadnej gwarancji. Powiedizała ż ejak mamy być razem to za miesiąc, rok czy dziesięć lat i tak będziemy razem.

Wiele razy powtarzaliśy sobie że jesteśmy sobie pisani, taka jest prawa bo spotkaliśmy się na prawdę nie przypadkiem, to nie było tak że kogoś szukaliśmy i byliśmy samotni itd.... każde z nas miało za sobą dawniej po jednym ...kilkumiesięcznym nieudanym, nieprzemyślanym związku aż wreszcie trafiliśmy na siebie.

Od poniedziałku dałem Jej spokój, nasza wspólna znajoma która przeżyła ostatnio rozstanie i ponownie się zeszła doradziła mi to co sama przeżyła, zeszli siępo trzech miesiącach, kiedy Jej na prawdę jego zabrakło, wiedziała że nikogo takiego nie znajdzie, że jest wspaniały itd i że zawsze kiedy jest jej cięzko, może liczyć na niego jak na nikogo innego.
Plus jest taki, że moja była lepsza półówka, jak ja i koleżanka stwierdizliśmy, jest bardzo do niej podobna, targają nimi takie same emocje, mają takie same upodobania itd itd... na prawde są prawie identyczne tylko moja była jest bardziej delikatna i emocjonalna.

Pomijam fakt że ta znajoma powiedizała, że to nie tylko jej spostrzeżenie a wszystkich dookoła że wyglądamy razem wspaniale jak mało kto i że widać że do siebie pasujemy.

Doradizła mi żeby się nie odzywać, przeczekaći że schemat jest prosty, musiałaby być kobietą z kamienia i też by było Jej ciężko.... minie trochę czasu, musi złapać powietrza, nawet się nim zachłysnąć, żeby poznać prawdziwą wartość.
Ja mam poświęcić ten czas na analizie co robiem źle, zmienić się i czekać na kontakt.
Na co dzień jest bardzo dużo spraw które mojej byłej o mnie przypominają i podobno w pewnym momencie emocje sięskumulują i nastąpi wybuch....próba kontaktu ze mną ale że do tego czasu mam się nie odzywać.

Jest mi bardzo ciężko i zastanawiam się jak długo będę miał siłę czekać zanim sam podejmę próbę kontaktu. Trzy tygodnie, miesiąc, ok...ale jak to będzie cztery miesiące??
Boje się że moja była uniesie się honorem i powie sobie, że sama sobie to zgotowała i teraz musi cierpieć ale nie skontaktuje się ze mną....

Wiem że bardzo mnie kocha ale boję się co będzie jak minie za duzo czasu. Jeżeli nie odezwie się do mnie do grudnia... czy na mikołajki, jako dobrą okazję mogę się jakoś odezwać, oczywiście odmieniony....

To jest straszne, nie mam siły, ale z drugiej strony myślę pozytywnie, tylko pozytywne nastawienie pozwoli mi się odbudować żeby móc Jej zaoferowaćcoś lepszego od siebie.

Nie chcę uczyć się na własnym błędzie, na tym własnie związku.

Wiem że oboje się bardzo kochamy tylko często jest cięzko przez wiele nieistotnych głupot na które ja zwracałem uwagę.

Bardzo proszę o szczere, realne wypowiedzi.

(i nie patrzcie na nick że Księdzu, tak mnie nasze wspólne znajome nazywają smile )

2

Odp: Dziewczyna potrzebuje czasu, co robić...

Witaj..powiem ci tylko tyle..prawdziwe uczucie nie jest wolne od drobiazgów.Nie ma tak,że tylko cacy i bez sporów się dzieje.Sztuką jest akceptować drugą osobę wraz z jej wadami. Nie wyrzucaj sobie ,że jesteś upierdliwy czasem.Takie jest życie. Piszesz,że się kochacie ....super..skoro to prawda,nie ma powodu do obaw. Myślę,że twoja dziewczyna sama nie wie czego chce i w tym widzę problem. Minęły czasy kiedy wolno nam było czekać na to co przyniesie los. Możemy dziś ( my baby)także zawalczyć o swoje uczucia...więc poczekaj ,niech się twoja pani określi........Życzę powodzenia....wam obojgu

3

Odp: Dziewczyna potrzebuje czasu, co robić...

Pamiętaj że jak kocha to wróci i to jest święta prawda ...Wiadomo że w związku są zwątpienia kryzyzy kłotnie obawy ale pamietaj ze miłość wszystko przetrwa jeszcze zaświeci wam słoneczko zobaczysz smile 3 mam kciuki !!!

4

Odp: Dziewczyna potrzebuje czasu, co robić...

Dziewczyna naprawdę nie wiem czego chce. Ja osobiście nie cierpię takich ludzi, którzy na dodatek trzymają innych w niepewności. Niech się określi raz na zawsze, bo trudno jej będzie iść wogóe przez życie. Rada dla Ciebie: wykorzystaj ten czas na myślenie czego Ty chcesz. Zapomnij o niej na ten czas. Zajmij się sobą. Co ma być, to będzie. Ale nie daj się wykorzystywać. Skoro ona narazie nie chce, abyście byli razem nie zachowuj się tak jak jaj chłopak. Nie jesteś na każde zawołanie przecież.

5 Ostatnio edytowany przez Księdzu86 (2011-08-04 11:23:59)

Odp: Dziewczyna potrzebuje czasu, co robić...

Ja do tej pory byłem zdania że albo coś jest albo tego nie ma i nie ma co się zastanawiaćjednak poniekąd uważam to za dojrzałą decyzję, że na razie chce odpocząć, dowiedzieć się czego sama chce. Ja chcę się nauczyć i wiem że potrafię akceptować wszelkie "niedociągnięcia" przez nieuwagę itd bo na prawdępoza tym nie miałem powodów żeby nażekać, każdy wolny czas spędzaliśy razem, zawsze było że nie wazne jak, nie ważne gdzie, ważne by być razem.
Od zawsze Jej rodzice mnie lubili, wiedzą o naszym rozstaniu, nasze rodziny się od dwóch lat znają i sobie wzajemnie pomagały, czasem jakieś imprezy rodzinne wspólnie spędzane moja i Jej.
Wszyscy z Jej rodziny mnie bardzo lubią i mówili zawsze gdzie się taki fajny człowiek skrywał wcześniej....
Ona o tym wszystkim wie, od mojej rodziny zaznała wiele dobrego, dużo miłości.

teraz tylko kwestia czy rozłąka da Jej do zrozumienia że warto spróbować, że to jest to....rozłąka wraz z mimi zapewnieniami.
Dużo rzeczy na co dzień będzie Jej przypominało na kazdym kroku o mnie, rzeczy z którymi ma dzień w dzień styczność, pomijając zdjęcia, piosenki, wspomnienia, prezenty itd.

Acha... i dziękuję za dotychczasowe wypowiedzi, te mniej radosne i tą bardziej optymistyczną smile
Jestem dobrze nastawiony, jak dobre nastawienie potrafi wyleczyć najcięzsze choroby to czemu nie ma pomóc w tym żeby byc znowu razem smile

6

Odp: Dziewczyna potrzebuje czasu, co robić...

Jeszcze dodam tylko, chociaż nie patrzę na Nią przez pryzmat tej sprawy, to własnie dzięki mnie podniosła się z wielkiego dołka w którym była jak się poznaliśy, nie myślała że może być lepiej, potrzebowała dużo pomocy, wsparcia i to otrzymała... może przez wzgląd na to, będzie potrafiła spojrzeć na mnie inaczej, być ze mną kiedy teżi Ja tego potrzebuję.
Ciężko jest kiedy człowiek się zastanawia nad tym czy ta druga osoba teraz myśli, przypomina sobie, analizuje, tęskni...... myślę że skoro kochała i kocha, nie ma możliwości żeby ot tak sobie zaprzestała wszystkiego.

Chciałbym już móc Jej udowodnić jak mi na Niej zalezy i że chce zbudować silny związek z zaufaniem, miłością, jak do tej pory ale trochę inaczej, lepiej. Chciałbym zabrać do kina, na spacer i lekko z dystansem ale z uczuciem, przytulić, pocałować, trzymać za rękę... i te inne małe gesty...

7 Ostatnio edytowany przez Kaja83 (2011-08-04 14:27:08)

Odp: Dziewczyna potrzebuje czasu, co robić...
Księdzu86 napisał/a:

minęło 3 lata jak jesteśmy...byliśy razem z dziewczyną

Cztery miesiące było wszystko w porządku po czym dowiedziałem sięże moja druga połówka nie wie co do mnie czuje, nie chce mnie zranić dlatego musi sięodsunąć ode mnie. Wyjechała na leczenie, trwało to miesiąc, rozmawialiśmy wtedy raz na dwa dni po kilka minut, wysyłaliśmy sobie smsy raz na dwa dni...
Po tym miesiącu zdała sobie sprawę że na nikogo nie może liczyć tak jak na mnie, wie że w każdej sytuacji cokolwiek się nie stanie, może na mnie liczyć i od wtedy byliśmy razem.
Wszystko pięknie wspaniale, na prawde pełne oddanie, gotowość oddania życia za siebie.

Czas leciał, dużo przygód razem, wspomnień itd. często jednak się spieraliśy...kłóciliśmy, może nie jakoś mocno ale zawze chodziło o jakieś drobiazgi gdzie wiedziałem że robi głupie rzeczy jak choćby zostawianie portfela na kasie w sklepie, gubienie różnych rzeczy przez nieuwagę.... ja chciałem uświadamiać Jej co można poprawić i że chce Jej w tym pomóc a Ona odbierała to jako moją walkę o każdą rzecz, że widzę w Niej wroga....tak nie czułem ale widocznie tak było.

W Maju powiedziała mi że chce chyba czasu na przemyślenie wszystkiego bo nie wie czego sama teraz chce, udało się jednak Ją przekonać i powiedizeć że sięzmienie bo dużo wynikało z mojej winy. Minął czerwiec, poprawiłem się na dwa-trzy tyodnie a potem trochę zaczałem psuć i znowu się czepiać, pojechaliśmy w lipcu na wakacje, cudownie spędzone, chociaż teżnie obyło siębez kilku mniejszych kłótni. Po powrocie minęło dwa tygodnie i w sobotę po miłym wspólnym wieczorze powiedziała mi że nie wie czego chce, że chce odpocząć nie dając mi żadnej gwrancji że będizemy znowu razem.

Wiem że bardzo mnie kocha ale boję się co będzie jak minie za duzo czasu. Jeżeli nie odezwie się do mnie do grudnia... czy na mikołajki, jako dobrą okazję mogę się jakoś odezwać, oczywiście odmieniony....


(i nie patrzcie na nick że Księdzu, tak mnie nasze wspólne znajome nazywają smile )

Mam nadzieję, że teraz pół osiedla Cię nie rozpozna, ;)wiesz jak to jest Ty i każdy z Nas jest tu anonimowy, ale nasze historie już takie nie są, być może ktoś z Twoich znajomych także skrobie tu posty!

.. czasem chcemy czegoś bardzo, za bardzo i nam nie wychodzi, albo po prostu jesteśmy tacy a nie inni i choćbyśmy bardzo chcieli się zmienić, to nam też nie wychodzi sad Piszę to w związku z Twoim zachowaniem wobec eks dziewczyny, postawiłam sie w jej sytuacji i niestety musze przyznać poczułam sie źle, zrobiło mi się przykro. Jest wiele paskudnych wad, ale czepialstwo notoryczne drugiej połówki, potrafi albo wyprowadzić z równowagi, albo udupić psychicznie.

Tak sobie myslę, jak zamieszkalibyście razem to co wówczas mogłoby Ci przeszkadzać ? Dziennie takich drobiazgów byłoby tysiące. Dobrze napisała beatkam63, że prawdziwe uczucie powinno być wolne od tego typu pierdół!

Co robić? Ja ci powiem co. Nie pisz, nie dzwoń. Trudno zaciśnij zęby i się męcz, tym brakiem Jej przy Tobie.
W międzyczasie zmień się na serio, ale na poważnie, nie na niby, nie na dwa tygodnie. Wyluzuj, jak tak bardzo cię kocha - tak nam piszesz- to wróci do Ciebie "odmienionego".

8 Ostatnio edytowany przez Księdzu86 (2011-08-04 15:11:46)

Odp: Dziewczyna potrzebuje czasu, co robić...

Dzięki za post, własnie z tego sobie wcześniej zdałem sprawę ale potrzebowałem dwóch tygoni żeby było po staremu, jest mi z tym źle, chciałem się wtedy zmienić i teraz widzę że brakowało mi silnego bodźca, czułem się mimo wszystko zbyt pewnie a tej pewności nigdy za dużo.
Wiem że może z tego nic nie wyjść już, mimo iżjestem pozytywnie nastawiony, przee mną całe życie i chociaż jak już setny raz powtarzam chce je spędzić właśnie z tą kobietą, to wiem że muszę sięzmienić dla siebie przee wszystkim. Jak zmienię się dla Niej to będę nieszczęśliwy, i sytuacja siępowtórzy bo kryjąc tą zmianę tylko dla Niej będzie mnie zżerało od środka i wyjdzie coś nowego na światło dzienne przez to.

Dla mnie wieczność ale minęło dopiero trzy dni od kiedy totalnie się od Niej odciąłem i muszępoczekać zdecydowanie dłużej jesli ma się coś wydarzyć.
Mam więc "niestety dla Niej"...nadzieję, że w codziennych czynnościach, samotności, problemach, potrzebach, zabraknie Jej mojej osoby, tej pewności że wszystko można zrobić... teraz tylko pytanie jeśli nie mamy ze sobą styczności na co dzień, jak Ona ma się dowiedzieć o moich zmianach, nie korzysta z żadnych portali społecznościowych, nie było Jej to potrzebne kiedy byliśmy razem.

Zastanawiam się w wolnej chwili, gdyby (uniosła się honorem/gdyby pomyślała skoro mi dobrze to czemu Jej teżma nie być samej dobrze/zajmie się czymś na tyle żeby wogóle nie myśleć), i wtedy się nie odezwie powiedzmy 3 miesiące...(czego raczej nie przewiduje), czy dobrym pomysłem będzie dać znać o sobie, zwyczajnie ot tak napisać albo zadzwonić czy pójdzie ze mną na kawę, na spacer, pogadać tak po prostu, żeby Jej sięo mnie przypomniało, żeby mogła sama ocenić na żywo, jeżeli w trakcie przerwy nie dotrądo Niej żadne informacje, skąd ma wiedzieć że się zmieniłem.
Zakładam że nie będzie to takie oczywiste tylko przez to że się nie odzywam do Niej tak jak chciała. Jest bardzo inteligentną dziewczyną ale czy wystarczy tylko to że wykonam to o co mnie prosiła czyli dam Jej czas...

O osiedle się nie martwię bo "Księdzu" znają tylko dwie koleżanki, jedna tu na pewno nie trafia, druga nawet jeśli to właśnie ona mi doradziła to o czym wyżej piszę smile


Dodane: Jeszcze jedna kwestia, cały czas mi to nie daje spokoju, Ona nie ma serca z kamienia, do ostatniej chwili kiedy byliśy razem, po rozmowie, rozstaniu itd.... prosiła strasznie żeby dać Jej czasu. Musi sama się dowiedzieć czego chce, przed Nią kilka trudnych decyzji na temat studiów dalszych a jest to historia z czasów kiedy się zaczęliśmy spotykać i wtedy nie musiała już podejmować dzięki dziekance decyzji póki co.. teraz problemy się nawarstwiły i do tego jeszcze z mojej strony takie przygody.

Na koniec, nie mówiłaby mi w samochodzie praktycznie "uwieszona" na szyi "chciałabym tak zasnąć i o niczym nie myśleć" to chyba znaczy, że nie tylko jest do mnie przywiązania ale i darzy mnie uczuciem jak sama powtarzała i nawet nie musiała o tym mówić (chociaż mówiła i podkreślała na kazdym kroku, w kazdym czynie).

To pozwala mi sięjeszcze lepiej nastrajać, bo przecież będzie dobrze, prawda?? smile Będzie inaczej, lepiej.

9

Odp: Dziewczyna potrzebuje czasu, co robić...

Tak.. Może być jeszcze lepiej, ale czasami do tego potrzeba czasu. Wiedz, że nie tylko Ty musisz się w tym związku zmieniać... Ona też powinna. Nie ma ideałów smile Rzecz w tym, żeby nie zatracać prawdziwych siebie w takiej przemianie- pamiętaj o tym smile Zmiana nie potrwa dwa, trzy tygodnie.. Chociaż niektórym tyle wystarcza.

Nie narzucaj jej się. Skoro chciała czasu,to jej go daj... Wbrew pozorom, jest to bardzo ważne. Może ona potrzebuje sobie wszystko poukładać... Też tak wiele razy miałam. Chciałam pobyć jakiś czas sama, aby sobie w głowie ułożyć wszystko i pomyśleć co dalej...

Po jakimś czasie, jeżeli ona się nie odezwie, to myślę, że nic nie stoi na przeszkodzie, abyś Ty to zrobił... Ale raczej delikatnie, bez demonstracji : "Patrz, jaki teraz jestem- zmieniłem się!".

Mam nadzieję, że wszystko Wam się ułoży tak, jak powinno smile

10

Odp: Dziewczyna potrzebuje czasu, co robić...

Skoro potrzebowała czasu - to oczywiście, trzeba dać się dziewczynie zastanowić, przemyśleć wszystko. Tylko mnie nurtuje jeden szczegół - Twoje obawy o to, że ona może unieść się honorem. To Ty znasz ją najlepiej, wiesz jaka jest i skoro przychodzą Ci do głowy myśli, że ona może przestać się do Ciebie odzywać nie dlatego, że nie chce z Tobą być, a dlatego, że jest honorowa, to może lepiej się z nią spotkać, powiedzieć wszystko, co myślisz i czujesz raz jeszcze, po tych kilku dniach rozstania... Ja osobiście jestem przeciwniczką gierek w związku i uważam, że zawsze trzeba wykładać "kawę na ławę", żeby wiedzieć dokładnie, na czym się stoi. ..

11 Ostatnio edytowany przez Księdzu86 (2011-08-05 14:56:29)

Odp: Dziewczyna potrzebuje czasu, co robić...

warkoczyk: Moje obawy o to że może się uniesć honorem, próbować samą siebie powstrzymać przed kontaktem, wynikają z tego że może za dużo o tym myślę..a właściwie jak mi to koleżanka odpowiedizała "na pewno uniesie się honorem i nie pokarze że jest Jej ciężko w takiej sytuacji", prawda jest taka że kazdy z nas chyba, chociaż kocha, ale podjał jakąś decyzję, nie od razu chce okazaćswą słabość i to że sięzupełnie mylił w związku z podjętąprzez siebie decyzją. Oczywiście nie znam kobiet i nie próbuję poznać logiki myślenia, każda z Was jest inna i jest wiele dróg dlatego nawet utarte schematy nie zawsze mają zastosowanie. Niemniej jednak koleżanka dopowiedziała na moje obawy, że "uniesie się honorem...ale nie wytrzyma dłużej jak dwa trzy dni"...oczywiście mówimy tu nie o kilku dniach od rozstania a od momentu kiedy zda sobie sprawę że Jej na mnie zależy. W przypadku gdy mnie kocha, pragnie ale pojawiają się dylematy z mojej winy, od czego chce odpocząć.... rozumiem to, jeżeli rozłąka umacnia tyle związków to czemu nie i nasz. Wtedy będziemy bardziej dbać o siebie, zwracać na wszystkie aspekty życia wspólnego większą uwagę...
To, że Ją kocham, że będę czekał, że chcę się zmienić dla siebie i dla Niej już wie, chciałbym Jej o tym powtarzać codziennie ale wtedy nie będzie widać różnic jakie zszły bo co dzień będzie słyszała tąsamą nudną historyjkę...to tak jak z komplementami, kiedy mówić Wam że jesteście takie inteligentne, macie piękne ciało, nie potrzebujecie sięmalować itd....to się w końcu..a właściie chyba bardoz szybko nudzi....sztuka wyszukiwania prawdziwych i wyrafinowanych komplementów działa tak samo jak taki kontrast który będzie widać między mną ze związku a między mną, kiedy nie jesteśmy razem i minął miesiąc..dwa...

Ważne jeszcze żeby nie przegapić momentu kiedy wszystko przez jakieś inne sprawy przestaje mieć znczenie, tego momentu pilnuję i gdyby (a tak sięnie stanie) się nie odezwała, będę mógł delikatnie, nienachalnie się zjawić....porozmawiać.
Te kilka dni rozstania to za mało żeby się zmienić...sam bym siebie oszukał, mam świadomosć tego co chcę zmienić ale to raczej długofalowy proces, aczkolwiek wiem że u mnie ograniczy się do minimum, stanę na głowie żeby zrobić to dla siebie i dla Niej bo wiem że jeśli mnie kocha to na to zasługuje, a wiem że kocha.

Najlepiej by się żyło bez wątpliwości ale nie mam na to wpływu, pozostaje mi więc się uczyć....pozostaje nam się uczyć, poznawać swoją wartość i po przejściach docenić to co jest w zasięgu ręki.

Co do wykładania kawy na ławę.... kiedyś też tak uważałem, do momentu kiedy kogoś nie zostawiłem... mówiła mi kocham, ja jej mówiłem że nie chce jej mówić pustego kocham, nie chcę jej skrzywdzić i musze jeszcze poczekać i upewnić się do swoich uczuć czy jest to miłość czy coś więcej niż zauroczenie itd.... w końcu mnie "zmusiła" do tego, mając świadomosć że to wymuszenie.... powiedizałem, ale nie kochałem i niedługo potem zostawiłem ją... chciała żyć z głową w chmurach, myśleć że jest obrze chociaż tak nie było a właściwie nie wiadomo było co z nami będzie.... tak szybko jak się to rozpoczęło tak teżsię skończyło.... dlatego wiem  teraz że życie nie jest tylko czarne lub białe, co dzień mamy wiele wątpliwości w różnych sprawach, z miłością jest tak samo....nie musi tak być ale może się zdarzyć, trzeba dać więc tej drugiej osobie czas na zastanowienie. Moje biadolenie teraz nic nie pomoże..ale dziękuję za cenną odpowiedź..

heke: tak to już jest że wypowiedzi bliższe naszemu sercu, bardizej nam przychylne są bardziej aprobowane przez nas smile tak też jest i z Twoją odpowiedzią.

Będę pilnował żeby sięnie zagubić w tej odmianie, wiem że ten czas, nieświadomie ale wpłynie na tą piękną połówkę i też się zmieni, niekoniecznie z własnego samozaparcia a właśnie bezwiednie, z duchem czasu.

Dużo już wiem z tego co powiedziałaś ale jak zwykle w takich przypadkach wprowadziłaś kilka istotnych elementów dla mnie o których wcześniej nie myślałem. Nie mam co udowadniać, miłość się sama obroni, jak i to ż się zmieniłem.... smile

Dziękuję.

Oczywiście na bierząco będę informował o postępach w sprawie... i żeby nie było, chociaż zajmuję się sobą, zmieniam, dbam...myślę o Niej nieustannie póki co.... nie jest łatwo sobie powiedzieć "a tam...poczekamy, zobaczymy..." smile

12

Odp: Dziewczyna potrzebuje czasu, co robić...

Moja wypowiedź będzie trochę brutalna wink Z racji tego jak wspomniała wyżej noami24, także nie rozumiem takiego zachowania. Według mnie wszystko jest czarne, albo białe. Takie dylematy: "nie wiem co czuję, potrzebuję czasu...", miałam w wieku 15 lat. Oboje macie już po 25 lat, a Wasz związek zaczął się słowami "nie wiem co czuję", potem wiele razy to powtarzała... Poniżej kilka cytatów:

Księdzu86 napisał/a:

Cztery miesiące było wszystko w porządku po czym dowiedziałem sięże moja druga połówka nie wie co do mnie czuje, nie chce mnie zranić dlatego musi sięodsunąć ode mnie.

W Maju powiedziała mi że chce chyba czasu na przemyślenie wszystkiego bo nie wie czego sama teraz chce,

pojechaliśmy w lipcu na wakacje, cudownie spędzone, chociaż teżnie obyło siębez kilku mniejszych kłótni. Po powrocie minęło dwa tygodnie i w sobotę po miłym wspólnym wieczorze powiedziała mi że nie wie czego chce, że chce odpocząć nie dając mi żadnej gwrancji że będizemy znowu razem.

poinformowała znowu że potrzebuje...że potrzebujemy czasu ale nie może mi dać żadnej gwarancji.

Taki związek z przerwami, ale Ty raczej już dążysz do tego, aby się ustabilizować. Od początku związku przyjąłeś pozycję "czekania", aż znowu coś do Ciebie poczuje. Wtedy wszystko pięknie ładnie, nagle motylki opadną i znowu się zastanawia co czuje i tak w kółko. Doszukujesz się jakiejś filozofii w Waszym spotkaniu/ poznaniu/ związku, podobieństw w rozstaniu koleżanki itp.

Księdzu86 napisał/a:

Wiele razy powtarzaliśy sobie że jesteśmy sobie pisani, taka jest prawa bo spotkaliśmy się na prawdę nie przypadkiem, to nie było tak że kogoś szukaliśmy i byliśmy samotni itd.... każde z nas miało za sobą dawniej po jednym ...kilkumiesięcznym nieudanym, nieprzemyślanym związku aż wreszcie trafiliśmy na siebie.

Zazwyczaj ludzie poznają się przez przypadek, nikt na czole nie ma napisane: "szukam partnera/partnerki."

Księdzu86 napisał/a:

Od poniedziałku dałem Jej spokój, nasza wspólna znajoma która przeżyła ostatnio rozstanie i ponownie się zeszła (...)
Plus jest taki, że moja była lepsza półówka, jak ja i koleżanka stwierdizliśmy, jest bardzo do niej podobna, targają nimi takie same emocje, mają takie same upodobania itd itd... na prawde są prawie identyczne tylko moja była jest bardziej delikatna i emocjonalna.

To, że istnieją pewne podobieństwa, nie znaczy że Twoja była zachowa się właśnie według tego schematu.
Doszukujesz się potwierdzenia wyjątkowości Waszego związku/ tego że ona jest tą jedyną i na całe życie w oczach innych:

Księdzu86 napisał/a:

Pomijam fakt że ta znajoma powiedizała, że to nie tylko jej spostrzeżenie a wszystkich dookoła że wyglądamy razem wspaniale jak mało kto i że widać że do siebie pasujemy.

Prawda jest taka, że inni tak naprawdę nie wiedzą jak może być między Wami, widzą tylko tyle ile sami im "pokażecie". Mi także mówili: "dobrana z was para, świetnie się rozumiecie."

Myślę, że dziewczyna nie jest do końca przekonana o tym, że chce być z Tobą, ale nikogo nie ma w zanadrzu, dlatego "nie pozwala" Ci odejść mówiąc/ robiąc:

Księdzu86 napisał/a:

oparła swoją głowę o moje ramię w samochodzie i powiedizała że chce się wtulić i tak zasnąć i o niczym innym nie myśleć.

iPowiedizała ż ejak mamy być razem to za miesiąc, rok czy dziesięć lat i tak będziemy razem.

Miałam okazję przyglądać się właśnie związkowi tego typu. Dziewczyna, nie wiedziała co czuje, czy on jest tym jedynym itp. Po sześciu latach związku zostawiła go, bo odnowiła znajomość z kolegą ze studiów. Wtedy już wiedziała co czuje. Już nawet na studniówce, bawiła się więcej z innymi chłopakami niż z nim. Każdy mu mówił, że zachowuje się nie w porządku. Ale on jak mantrę powtarzał słowa: " Ona nie wie co czuje, poczekam.." Kupił jej pierścionek (nie był jeszcze zaręczynowy) to oddawała, brała z powrotem. Doczekał się definitywnego rozstania.

Toja była partnerka zastanawia się nad sobą, natomiast Ty w tym czasie:

Księdzu86 napisał/a:

Ja mam poświęcić ten czas na analizie co robiem źle, zmienić się i czekać na kontakt.

Znowu czekasz... Próbujesz poprawić siebie, swój charakter. Napisałeś wiele, co robiłeś źle, że się czepiałeś. Myślę, że nie były to złośliwe uwagi z Twojej strony, gdy np zostawiła portfel w sklepie.
Chyba czasami próbowałeś zrobić coś jak w powiedzeniu: "zagłaskać kota na śmierć":

Księdzu86 napisał/a:

Zwyczajnie mam wrażenie jest znużona mym "oddaniem" i tym, że za dużo jest spraw które na co dzień Ją męczą, moja upierdliwość i drobiazgowość, choćby w kłótniach.

Może dziewczynie jest zwyczajnie zbyt "słodko", może w tej całej opiekuńczości, trosce zrobiłeś się nachalny i ona się dusi w tym związku. Stąd te przerwy, żeby mogła złapać oddech.

Księdzu86 napisał/a:

Po tym miesiącu zdała sobie sprawę że na nikogo nie może liczyć tak jak na mnie, wie że w każdej sytuacji cokolwiek się nie stanie, może na mnie liczyć i od wtedy byliśmy razem.

Pytanie tylko, czy jak Ty będziesz potrzebował wsparcia ona w tym czasie nie powie: "Muszę się zastanowić co czuję.." Czy Ty możesz polegać na niej tak jak ona na Tobie? Bo w Waszym związku to wszystko chyba działa w jedną stronę. Ty się starasz, troszczysz, a ona gdy coś nie tak, ucieka. Wtedy właśnie mówi "potrzebuję czasu".

Może to będzie trudne, ale postaraj się odsunąć uczucia na bok i pomyśl... Gdyby Twój najlepszy przyjaciel, był właśnie w takim związku jak Ty, to co byś pomyślał o jego sytuacji i co byś jemu doradził. Spróbuj popatrzeć na ten związek jako osoba bezstronna. Czy tworzenie stabilnej relacji/ związku/małżeństwa z osobą o tak chwiejnych uczuciach jest możliwe? Nie skazuj siebie na wieczne czekanie. Za kilka lat może się zdarzyć, że pozna kogoś i wtedy przekona się co czuje. A Ty będziesz miał w głowie jej słowa: "jak mamy być razem to za miesiąc, rok czy dziesięć lat i tak będziemy razem.". Będziesz czekał, bo może się z nim rozstanie, może nie będą pasowali do siebie, bo w końcu mówiła, że za 10 lat.... Tymczasem ktoś inny okaże się tym jedynym/ wytęsknionym/ wyczekanym, a Ty obudzisz się po trzydziestce...

13

Odp: Dziewczyna potrzebuje czasu, co robić...

Małgorzatka... Bardzo dobrze napisałaś smile

Czasem warto na wszystko spojrzeć z innej strony...

14

Odp: Dziewczyna potrzebuje czasu, co robić...

Małgorzatka - rzeczywiście, brutalne rady, ale bardzo racjonalne... Nie wiem, czy kiedy przeżywa się rozterki miłosne, takie racjonalne argumenty są w stanie pomóc... Zobaczymy, co na to Księdzu powie...

15

Odp: Dziewczyna potrzebuje czasu, co robić...

Tak sobie czyta czytam i czytam... i oczom własnym nie wierzę,
"kurcze chyba przez sen opisałem tutaj swoją sytuację" problem
księdza jest/był tak podobny do mojego teraz, że bardzo się zdziwiłem.
Oczywiście z małymi wyjątkami i szczegółami. Prawda natomiast
pozostaje jedna i brutalna po 3.5 latach ona nie wie co czuje nie powie mi
że mnie nie kocha bo by mnie okłamała ale też nie jest w stanie
powiedzieć mi że mnie kocha.. lol. minęły już prawie 4 tygodnie, nie
wiem czy chce mi się nawet w skrócie opisywać związek prawie 4 letni.
Tak jak pisałem wyżej jest w tym co pisał ksiądz w 89 % podobny <w
tym co pisze ! ! ! > ale w tym jak jest, to może być 360 na odwrót.
     Wiadomo że nikt nie będzie czekał na kobietę nie wiadomo ile ,
nawet gdyby założyć że będę oto czekał latami to z facetowskiego
punktu widzenia , to nie wyjdzie:) mam 25 l ona 22 w tym roku, więc też
jest podobnie.

16

Odp: Dziewczyna potrzebuje czasu, co robić...

zelq, Zapomniałem, że tutaj założyłem wątek i długo nie aktualizowałem.

Moja sytuacja powstała na przełomie lipca i sierpnia....mamy koniec października i w chwili obecnej oboje, darzymy siebie większym szacunkiem, zaufaniem, troską, czułością...dbałością o te nawet najmniejsze sprawy żeby były w porządku...i co najfajniejsze bez żadnego wysiłku i w zgodize z samym sobą smile
Rozstanie było jak widać nam bardzo potrzene...ja sobie na jakiś czas "odpuściłem" nie myśląc o tym co będzie i nie poświęcając samego siebie dla sprawy.
Na początku było ciężko a potem zdawałem sobie co raz bardizej sprawę z tego że możemy tylko zyskaći będzie co ma być i tego nie zmienię.
Oczywiście w tym czasie z własnej nieprzymuszonej woli wprowadziłem dużo zmian w samym sobie, we własnym życiu, w podejściu do wielu spraw i na dużo rzeczy patrzę z innej strony niż wcześniej.

Teraz jesteśmy znowu razem, tak jak wyżej napisałem, jest tylko lepiej. Nikt nie wie co będzie jutro ale już się tym nie przejmujemy, potrzeba tylko, żeby obie strony zrozumiały czego tak na prawdę potrzebują. Przyda siętrochępomóc losowi chociaż nie nachalnie bo można wszystko popsuć.

Cieszę się ze zmian jakie się dokonały jak i z samego czasowego rozstania o którym myślałem już że to koniec i się z tym pogodziłem.

Chcesz to opisz coś więcej, im więcej powiesz, tym bardziej precyzyjna może być pomoc o ile jest warto bo teraz nie mozemy tego stwierdzić. Zwróć uwagę na teoretycznie dla Ciebie nieistotne sprawy...bo mogąbyć one dla Ciebie nieistotne ale dla Niej tak.
Póko co to jednak puste gadanie bo nic nie wiemy.

Ja chciałem jeszcze podziękować za miłe słowa i te ostrzejsze które otwierały mi oczy...tak jak i przyjaciół na co dzięń tak i tutaj.

Ja się nauczyłem/uczę na własnych błędach ale na szczęście nie był to przypadek beznadziejny smile

17

Odp: Dziewczyna potrzebuje czasu, co robić...

zelq w związku z PM do mnie napiszę tutaj rozwinięcie. Tak jak w mailu wspomniałem, jeśli mamy Ci coś doradzić, nakierować (oczywiście nigdy nie będzie wiadomo czy w tym przypadku będzie to dobre rozwiązanie) to musisz podać dużo informacji. Tutaj warkoczyk i inne koleżanki coś podpowiedzą damskim okiem.

Nie wiemy w jaki sposób siękomunikujecie, przez co doszło do rozstania, w jakich słowach, w jaki sposób, jak wygląda kontakt, podejście Twoje i Jej i wiele wiele innych spraw.
Ja rozpisałem się tutaj częściowo a bardziej przyjaciółce która dopiero jak przeczytała kilka stron A4 ode mnie, mogła wyrobić sobie opinię i coś podpowiedzieć dzięki zbieżności charakterów z Moją smile i jak się okazało bardzo trafnie i do tego sama przez to przechodziła ze swoim, zerwała myślała że na zawsze i podpowiedizała co zmieniło Jej zdanie.

Jak wszystko opisywałem, wygrzebywałem z głowy, mogłem pisząc zastanawiać się nad sobą, nad tym co robiłem by móc to zmienić jeśli uważam że to jest dobre dla mnie.
Nie chodzi tu przecieżo manipulację drugąosobą bo na tym długo się pewnie długo nie utrzyma związek.
Nie wiemy jednak czy wogóle jest sens zmieniać siebie, może to Ona powinna cośzmienić a Ty jesteś "niewinny".

Napisałeś mi, że wiesz że masz odpuścićale nie wiesz jak długo.... jest takie mądre powiedzenie aczkolwiek ujmę swoimi słowami "Jeśli chcesz coś zdobyć, musisz być gotowy to stracić", nie możesz żyć poświęcając się temu tematowi w całości.
Musisz pracować nad sobą i jednocześnie delikatnie dawaćo sobie znać z wyczuciem, musiesz jednak odciąć sięna jakiś czas, żeby Jej Ciebie zabrakło a potem ujawnić się po dokonaych zmianach na lepsze....to tak w wieeeeeeeelkim skrócie ale może w Twoim przypadku to wogóle nie ma sensu bo inny przypadek.

18

Odp: Dziewczyna potrzebuje czasu, co robić...

jestem obecnie w sytuacji, kiedy mój partner "chce czasu na przemyślenie" - sytuacja związku jest zupełnie inna niż w Twoim przypadku, dodatkowo ja mam 44 lata on 37 i właściwie wszystko zepsuł jego pracoholizm, aczkolwiek on ciągle temu zaprzecza + jeszcze kilka innych faktów; jednak mi najbardziej chodzi o ten czas; tutaj wątek skończył się, kiedy znowu byliście razem, ja jestem ciekawa i bardzo mi zależy na tej odpowiedzi: jak dalej potoczyła się wasza historia, czy październik 2011 miał szczęśliwy ciąg dalszy?

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dziewczyna potrzebuje czasu, co robić...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026