Witam, nazywam się Tomek i mam 19 lat.od 2,5 roku byłem w szczęśliwym związku z moją ukochaną. Jednak od jakiś 2 miesięcy nasze stosunki nieco się ochłodziły, zaczęliśmy mniej ze sobą rozmawiać, ale tylko troszeczkę. Dodam, że chodzimy do jednej szkoły i mieszkamy niedaleko siebie, stąd może ten przesyt. Przez te 2 miesiące myślałem, że to tylko chwilowe i czekałem, że może coś się między nami zmieni i wróci to co było dawniej. Przedwczoraj po lekcjach pojechałem do niej i porozmawialiśmy szczerze, i Ona powiedziała mi, że to co było między nami chyba się wypala, że nie czuję już tego co wcześniej i że potrzebuje czasu. Zapytałem się szczerze czy mnie nie kocha, to nie powiedziała tego, lecz mówiła, że musi sobie wszystko przemyśleć, na co ja do niej, żeby powiedziała tak czy nie, to powiedziała, tylko, że potrzebuje czasu. Na drugi dzień napisałem do niej list gdyż zawsze tego chciała, po czym spotkaliśmy się na przerwie i uśmiechając się do mnie i trzymając za rękę powiedziała, że chcę tylko czasu. Tego samego dnia zamówiłem dla niej bukiet z róż, który dotarł następnego dnia i wieczorem jakieś pół godzinki po tym dostałem od niej smsa, że dziękuje, ale nie trzeba było, że żal pieniędzy itp. I dzisiaj w szkole znowu powiedziała mi, że Ona chcę odpocząć, przemyśleć sobie wszystko a nie tego, żebym się bardziej starał. Jak mam to rozumieć, Wy doświadczone Panie znacie tajniki kobiecego umysłu, więc waszym zdaniem czy jest szansa, że będziemy dalej razem? Co mam robić, starać się z nią rozmawiać, czy rzeczywiście dać jej czas, nie pisać, w szkole mówić tylko cześć? Jakie jest wasze zdanie na ten temat.
Podobne tematy
Masz to zrozumieć dosłownie. Że potrzebuje czasu. Daj jej odetchnąć.
Czyli co, nie pisać nie dzwonić, niech myśli sama?
Dokładnie. Nie daj jej zapomnieć, ale nie przytłaczaj sobą. Jeden sms na dzień, no góra dwa w zupełności wystarczą.
Niemniej jednak na Twoim miejscu nie spodziewałbym się powrotu. Jest młoda, ma doświadczenia tylko z Tobą, a zapewne chciałaby spróbować życia. Oczywiście, to tylko moje przypuszczenie....
Z tym, że jest to dziewczyna konkretna i myślę, że gdyby nie widziała dla nas nadziei to nie wodziłaby mnie za nos, tylko powiedziała otwarcie
Nie mów hop.
Tak czy inaczej zastosuj się do jej prośby i daj jej trochę pooddychać. Niech zatęskni.
Wg. cytatu "Jeśli coś kochasz pozwól temu odejść, jeśli wróci będzie z Tobą na zawsze, jeśli nie..nigdy nie było Twoje"...
I tak chyba zrobię, tym bardziej, że zawsze sobie mówiliśmy, że jeżeli kiedyś wydarzy się coś, co spowoduje, że przestaniemy się kochać, to nie będziemy się zatrzymywać na siłę.
Jestem facetem i jeżeli będzie chciała odejść, to mimo, że będę miał łzy w oczach i w głowie wodospad to jej na to pozwolę..dla jej szczęścia
Ale na razie niestety żyję nadzieją
Ona powiedziała mi, że to co było między nami chyba się wypala, że nie czuję już tego co wcześniej i że potrzebuje czasu. Zapytałem się szczerze czy mnie nie kocha, to nie powiedziała tego, lecz mówiła, że musi sobie wszystko przemyśleć, na co ja do niej, żeby powiedziała tak czy nie, to powiedziała, tylko, że potrzebuje czasu.
Ten wiek tak ma. Dokładnie miałam takie same myśli w tym wieku. Spotykałam się z chłopakiem (moim pierwszym, oboje 18-19 lat, ta sama klasa, razem w ławce) już jakieś 8 miesięcy i zaczęło się: "chyba się wypaliło, już nie wiem co czuję, potrzebuję przerwy, itd." Tak naprawdę jeszcze nie wiedziałam czego chce. Podejrzewam, że jesteś jej pierwszym chłopakiem. Poprostu nie ma doświadczenia. Ja czułam się podobnie. Zastanawiałam się, czy to aby napewno miłość, czy tylko tak mi się wydaje, że jego kocham, może to tylko zauroczenie. Tak do końca jeszcze nie wiedziałam w tym wieku czego oczekuje od uczucia, czy za dużo nie wymagam od chłopaka, jak tak naprawdę powinnam się zachowywać, a jak on. To wszystko w tak młodej kobiecie jeszcze się kształtuje, musi dojrzeć. Efekt mojego przypadku był taki, że się rozstawaliśmy, wracaliśmy. Jednego dnia tęskniłam, drugiego zrobił mi świństwo w stylu miał się ze mną spotkać, a poszedł z kolegami na piwo itp. Potem znowu się zastanawiałam, czy to aby napewno "to" itd.
Co nie znaczy, że Wasz związek także musi się zakończyć rozstaniem.
Teraz z perspektywy prawie 23-letniej kobiety muszę stwierdzić, że chyba każda przechodzi taki okres dojrzewania do bycia z kimś w związku. Obecnie jestem z kimś i nie mam tego typu dylematów. Nawet przez chwilę nie przemknęło mi przez myśl, że "coś się wypaliło" itp. Już rok jesteśmy razem, może dużo może mało, ale raczej do tej pory wszystko co miało się "wypalić" już raczej poszło z dymem
Jest tylko czyste "klarowne" uczucie. Chyba, że jakiś niewybuch pozostał
On wogóle wykazuje tendencję wzwyżkową, tzn. teraz bardziej się angażuje niż na początku. Chyba ten typ tak ma, co mi bardzo odpowiada ![]()
Dlatego poczekaj. W tym wieku jeszcze tak naprawdę nie wie co chce, zastanawia się, czy z innym nie byłoby lepiej (wiem to brutalne, ja tak miałam). "Klarowanie" się uczucia trwa nieco dłużej.
Wiem co czujesz
Nie potrafie okreslic do jakiego typu dziewczyny nalezy twoja
lecz jedna dziewczyna bedzie taka ktora nigdy nie opusci naprawde, polega to na tym ze zastanawia sie wiecej o wiele o zyciu, o wartosciach, to sa tak zwane "wyjatkowe" osoby, i sa tez osoby "zwykle", dla nas "szare". Takie osoby potrafia wlasnie z braku wartosci do np "twojego zwiazku" przypadkiem zauroczyc sie w kims innym, mimo wypowiedzianych slow o ktorych np: nie miala pojecia ? Okaze sie z czasem, i tez rady bys olal to w momencie ci nie pomoze, bo jak masz olac skoro kochasz. Poprostu teraz zobaczysz do jakiego typu zaliczysz swoja dziewczyne, czy zostawi cie i oleje patrzac na to co widzi przed swoimi oczami czy w zastanowieniu poczuje ze nie chce ciebie tracic bo jestes dla niej wspaniala osoba.
A moze jeszcze cos innego sie okaze
Opowiesz ![]()
Dzięki za wszystkie, rady, czyli na razie czas ![]()
No i nie wiem sam co mam myśleć. Niby mówi, że potrzebuje czasu, a wczoraj w szkole dałem jej materiały, żeby przygotowała się odpowiednio z angielskiego i chciałem odejść, ale Ona do mnie powiedziała, żebym z nią został więc posiedzieliśmy i pogadaliśmy tak normalnie jak zawsze, po lekcjach ze znajomymi miałem jechać nad wodę i Ona powiedziała, że też by pojechała, ale nie ma odpowiedniego stroju i tak na ucho mi powiedziała co ma pod ubrankiem
czyli tak jakby dalej traktowała mnie jako partnera. Potem ja miałem wf, to sama do mnie przyszła, dałem jej buziaka i wyglądała na zadowoloną. Teraz wypada weekend więc nie będę się do niej odzywał i zobaczę co z tego wyjdzie.
Z dniem dzisiejszym nasz związek przestał istnieć.