witajcie, jestem tu calkowicie nowa i samotna. Mam 45 lat i nie mam naprawdę z kim pogadać.Zyję..tak obok życia,spadam,nie mam rodziny, przyjaciół,pracy... tak jakoś wszystko i wszyscy odwrócili się.Mąż odszedł 7 lat temu, córka/16 lat/ dziś odchodzi do ojca, telefon milczy,znajomi nie odzwaniają i mam wrażenie, że gdybym" zanikla"na tydzien czy dwa to nikt nie zaintersowalby się dlaczego?
chcę z tego wyjść, wejść na jakieś tory, ale czuję pustkę, niemoc. Ostatnio piję, ale i to już nie daje ukojenia.Zastanawiam się czy już osiągnelam dno, chcialbym się już odbić!
Może ktoś z Was da mi wsparcie,pomoże zobaczyć śwaitelko....
Podobne tematy
Witaj Zaz pytasz czy można stać się całkowicie samotnym, otóż można. Można żyć między ludźmi a jednocześnie czuć się jak za szklanym kloszem.
Wiele osób dotyka taka właśnie pustka, jakby wyobcowanie. Ja tez wiele razy czułam taki klosz nad głową.
Mimo iz jestem osoba wesołą z natury i miałam dużo ludzi wokół siebie to ja sama z sobą zanurzałam się w próżnie.
Niestety czekanie i czekanie ze coś się zmieni nic nie da. Trzeba wytoczyć działa na samotność.
Tu na forum jest kafejka 40+ zawsze możesz tam wpaść pogadać , zresztą jest wiele wątków gdzie twoja rada na pewno wielu by pomogła. Zacznij od tego.
Piszesz że nie masz pracy, hmmm na to tez jest rada. Napisz coś więcej jaki masz zawód, jakiej pracy szukasz? Może w przybliżeniu skąd jesteś to by wiele może pomogło.
Zaz ty musisz siebie polubić, to i tylko to potrzebne by podnieść się z kolan. Facet odszedł, jego strata.
Córka jest głupia i młoda za jakiś czas zrozumie .
Nie daj się smutkom moja droga, na świecie wielu nas jest samotnych i trzeba trzymać się razem. ![]()
chcę z tego wyjść, wejść na jakieś tory, ale czuję pustkę, niemoc.(...) Zastanawiam się czy już osiągnelam dno, chcialbym się już odbić!
Chcieć to móc. Jeżeli uważasz, że to dno, pozostaje Ci się od niego odbić.
Życie bywa porąbane. Ludzie czasem się nie sprawdzają w obliczu trudności, bo tylko ludźmi są. Twoje życie to twoja sprawa a nie innych i teraz powinno dla CIEBIE być najważniejsze. I tylko TY możesz je zmienić.
Praca. Sama nie przyjdzie, trzeba by coś zrobić, żeby jej poszukać. Może bez spięcia, na luzie i powolutku.
Ludzie. Jeśli ci dotychczasowi się nie sprawdzili, można poszukać innych. Klub pracy? Wolontariat? Ludzie starsi w ośrodkach, dzieci niepełnosprawne, zawsze są spragnieni towarzystwa innych. Wszystko zaczyna się od pierwszego kroku - musisz tylko podjąć decyzję go zrobić. Powodzenia ![]()
Ja proponuje na dobry poczatek dolaczyc do netkafejki 40+
tam poznasz kolezanki w Twoim wieku, nastepnie przegladaj ogloszenia o prace na internecie, idz do urzedu pracy. Postaraj sie aby ja znalezc. Nastepnie moze polepsz kontakty z corka ... Zapros ja na spacer lub do cukierni i pogadajcie sobie na stopie juz bardziej kolezenskiej z racji wieku Twojej corki, ktora juz nie jest dzieckiem. Moze to Ty zadzwonisz do dawnych znajomych? proponuje tez zapisac sie do psychologa. Wiecej usmiechu, wiary w siebie i pozytywnego, optymistycznego myslenia.
Córka to małolatka sama wiem jaka byłam w jej wieku.Ojciec pewnie wydaje sie ciekawszy bo bd probowal udowodnic ze jest lepszy od Ciebie na wiecej napewno bd pozwalał itd.
Mozna byc calkowicie samotnym.Ja jestem.Mam 21 lat jestem nie brzydka i nie głupia. I życie tak się potoczyło,że ludziom jestem potrzebna tylko gdy chcą pomocy a gdy ja jej szukam to jak groch o ścianę - jestem nie widzialna.
Jestem sama z dzieckiem a mój mąż odszedł w siną dal po roku znęcania się nade mną.Jestem na dnie.Bardzo mulistym i próbując sie odbić topię się coraz bardziej
witam, jestem nowa, mam 37 lat, odeszłam od mojego faceta półtora roku temu, nie brakuje mi go , za bardzo dał mi w skórę, ale mam wrażenie że spadam na dno, jedyne ukojenie znjaduję w alkoholu, wiem że to niedobre wyjście ale nie radzę sobie, w pracy daję radę ale najgorszy jest wieczór i noc, nie ma się do kogo odezwać, przytulić, zawsze byłam towarzyska a teraz boję się ludzi, bliższej znajomoci, trudno mi się przestawić bo byliśmy blisko 10 lat, pewnie się użalam ale nie mam żadnego oparcia a ile można mówić że jest ok skoro tak nie jest
asia_kraków nie uzalasz sie!!!! to normalne doskonale wiem co czujesz.W ciagu dnia mamy jakies swoje zajecia,prace,dom,dzieci.Najgorzej jednak gdy przychodzi czas na relaks...podsumowanie dnia.Brakuje wtedy czyjejś obecności,rozmowy zwyczajnego obejrzenia filmu czy pogadania o wszystkim i o niczym.Mimo iż w ciagu dnia jestesmy silne w nocy odczuwamy samotnosc ze wzdwojona siłą.