Moje pytanie jest - czy zrywacie calkowicie kontakt ze swoimi bylymi? czy utrzymujecie?
Czy mozliwa jest przyjazn po, czy to boli?
Podobne tematy
Ja myślę, że to bardzo indywidualna kwestia. Chyba najistotniejszy jest powód rozstania i jak ono wyglądało. Zazwyczaj z osobą, która bardzo skrzywdziła, nie chce się mieć nic wspólnego. Jednak bywa też tak, że ludzie rozchodzą się, bo nie mogą się w związku dogadać, dzielą ich życiowe priorytety itp. jednak nic nie stoi na przeszkodzie żeby utrzymywać ze sobą kontakt. Ja rozstałam się z moim facetem dość niedawno i mimo tego, że myślałam że jakiś kontakt będziemy mieć, to niestety słowa, którymi zostałam obrzucona na koniec sprawiły, że nie chcę mieć z tym człowiekiem nic wspólnego. Pewnie będę ciekawa co u niego, ale w tej sytuacji na ciekawości się pewnie skończy. Wiem też, że jakieś spotkania nie są wskazane, przynajmniej zaraz po rozstaniu, bo najzwyczajniej cholernie bolą...
Powiem Ci z mojego doświadczenia, że jeżeli ten związek jest całkiem zakończony i nie ma możliwości powrotu to lepiej jest znajomość zakończyć całkowicie i definitywnie. Jestem pół roku po zerwaniu, z ex kontakt utrzymujemy, spotykamy się, dzwonimy i teraz wiem,że to nie jest nic dobrego. Nie można zapomnieć, zacząć nowego etapu, cały czas rozdrapuje się rany. Zabijam w pewnym sensie sama siebie, męczę się i wiem, że powinnam zerwać tą znajomość dla własnego dobra. Może w końcu się na to zdecyduje, ale póki co żyje nadzieją, że się zejdziemy i uwierz, że na dobre mi to nie wychodzi. Jeśli jesteś w tej samej sytuacji to nie powtarzaj mojego błędu, będzie Ci o wiele łatwiej zacząć nowy etap, wejść w nowy związek....
Ja nie utrzymuje kontaktu nie potrafiłabym nawet się chyba przyjaznić z facetem którego kochałam . Pierwszego czasami widzę na mieście ale wtedy odwracam głowę i udaje , że go nie widzę . Drugi mieszka w mojej okolicy udaje tak samo , że go nie widzę ale on mnie zaczepia często i wprasza się często do mnie na obiad. Ale on ma już swoje życie kobietę która pije i jej dzieci które jedno z nich ma trudne życie ona wcale się swoim dzieckiem nie interesuje ile razy go przyprowadziłam pijanego do domu . A na trzeciego mam ochotę wyrzygać się jakbym go spotkała w Polsce za to , że mnie tak zranił .
Jest to możliwe, ale chyba nie od razu. Ja z jedną byłą jesteśmy teraz w przyjacielskich stosunkach. Jednak chyba trwało dobrych kilka lat po rozstaniu zanim doszło do kolejnych kontaktów. Mam wrażenie, że były związek powinien w nas definitywnie zakończyć żywot. Być tylko wspomnieniem ale bez żadnych konsekwencji w naszym umyśle.
Wchodząc w prawdziwe relacje damsko-męskie ( nie mówię o romansach i przygodnych znajomościach), wybierałam fajnych i porządnych facetów. Skoro coś nie wypalało, traciłam partnera, ale znajomość pozostawała. Nie potrafię się odciąć od wartościowych ludzi tylko dlatego, że zakończyła się damsko-męska relacja.
Oczywiście, że czasami po prostu nasze drogi naturalnie się rozchodziły, ale żeby tak intencjonalnie chcieć o kimś zapomnieć, to mi się nie zdarzyło.
Ja niestety zrywam całkowicie. Czasem jestem ciekawa co się dzieje z ex i szpeeram w necie np na FB i szukam jakichs informacji.
Natomiast te kontakty po zerwaniu sa niemozliwe, bo bardzo boli
, tak jak Klarek pisze, to chyba musza lata minąć, by wznowic kontakt.
Skoro Cię boli, to po co grzebiesz w necie i szukasz info o nim???
Ja utrzymuje kontakt, ale nie ukrywam ze podgladalam ich czasem na fb, wydaje mi sie to normalne. Zazdrosc tez czasem byla i jakas nadzieja, pozniej maly cios jak sie dowiesz ze ma dziewczyne badz juz narzeczoną... To zalezy tez od charakteru , bo nie mam serca sie odwrocic glowa od kogos kto byl dla mnie kims waznym.. Tzn jest jeden ktory mnie robil na lewo, ale wlasnie fajnie bo jego w ogole nie widuje
![]()
Ja utrzymuję kontakt z moim byłym facetem z racji tego,ze mamy 13-letnie dziecko.Bylismy prawie 9 lat razem,rozstaliśmy się w gniewie 8 lat temu.Przez rok nie odzywaliśmy sie do siebie,ale z czasem nasze relacje się poprawiły, do tego stopnia,że mozemy się razem napić piwa,powygłupiać się,pogadac o dawnych czasach.Jest to dobre dla naszego wspólnego dziecka.Jednak niektórych drażliwych tematów nie poruszamy,bo dalej bolą.
Ja zrywam kontakt definitywnie, nie mam potrzeby szukania co się u tej osoby dzieje, jak mu się życie potoczyło. Zwyczajnie, nie interesuje mnie to. Było, ale się skończyło i żyje się nadal bez rozpamiętywania i bez wracania chociażby myślami do tych czasów.
Uważam że jednak chyba trudno utrzymywać kontakt. Da się to zrobić , ale na prawdę jak minie całkowicie uczucie z dwóch stron tylko czy istnieję czysta przyjaźń damsko męska bez uczuć z żadnej ze stron?a szczególnie kiedy się wcześniej kochało tą osobę?wydaję mi się , że to na prawdę rzadko możliwe. Ja np byłam 6 lat z chłopakiem, z mojej strony uczucie wygasło. Rozstaliśmy. Dodam , że wygasło bo on jednak często zachowywał się nie do końca fair. Mija 1, 5 roku po zerwaniu. On ciągle chcę mieć kontakt, piszę , dzwoni, wiem , że mu bardzo zależy. Pyta czy kogoś mam. Udaję luzaka, że niby tak po prostu pyta, ale ja czuję jak mu nawet głos drży. Widzę jego duże uczucie. Wiem , że śledzi każdy mój ruch. Wie nawet kogo dodaję na facebooku. On chciałby codziennie żebym się odzywała, a ja już tego nie potrzebuję. Chcę mieć z nim kontakt, ale raz na jakiś czas, a nie dzień w dzień, bo cenię go jako osobę. Z kolei do mojego następnego byłego mam żal bo potraktował mnie okrutnie i po rozstaniu pokazał , że kawał z niego drania. Zerwałam całkowicie kontakt miesiąc po rozstaniu. On pisał, co jakiś czas, nawet dzwonił, ale ja zero reakcji. To było zbyt bolesne, nie chcę kontaktu, bo wiem że to nie ma sensu.
od 2 miesięcy dał sobie spokój, już nie piszę. Także może dobrze mieć kontakt , ale jeśli były partner nas tak na prawdę boleśnie nie skrzywdził, a uczucia wygasły z obu stron. I czas przede wszystkim czas:) A prawda jest taka , że najczęściej zależy nam na kontakcie z byłymi, bo ciągle jeszcze coś czujemy, nawet czasem nie przyznając się przed sobą samym:)
A ja nie utrzymuje i nie widze w tym nic zlego. ![]()
Skonczyla sie relacja, mam inne sprawy na glowie, nie bede szukac kontaktu ani go na sile podtrzymywac. Jak dla mnie to jest tak ze jesli mezczyzna zawiodl mnie jako partner to i jako przyjaciel sie nie sprawdzi. A kolegow do pogadanek mam wystarczajaco duzo zeby sie nie martwic jak jednego ubedzie ![]()
Zerwanie to zerwanie. Calkowite.
Nie da sie zerwac ale dalej prowadzac razem.
Zreszta to by bylo z mojej strony dawanie zludnych nadziei
14 2012-11-13 10:55:16 Ostatnio edytowany przez klarek (2012-11-13 10:58:21)
Chyba jak pisze Kotka
najlepiej zakończyć raz na zawsze. Ale czasami widzimy w tym drugim kogoś wartościowego z kim warto utrzymać kontakt. Tylko jak pisałem. W duszy musi być już koniec ze związkiem. Oczywiście nie piszę o skrajnych sytuacjach. Wtedy z kimś takim nie ma zupełnie potrzeby utrzymywać kontaktu. Dla własnego zdrowia.
Ja też "zrywam". Bezpośrednio po rozstaniu nie miałabym ochoty go oglądać, a później to się jakoś samo rozchodzi po kościach. Jak napisała Sadie - kolegów mi nie brakuje, a jeśli się z kimś rozstaję, to znaczy, że w taki lub inny sposób mnie zawiódł.
Różnie to bywa. Z chłopakiem z czasów szkolnych nie mam kontaktu, ale jak miniemy się na ulicy to normalnie rozmawiamy i nie ma żadnego problemu. Z chłopakiem, z którym byłam 3 lata zupełnie nie mam kontaktu. Ja odeszłam, ale z jego powodu, uderzył mnie. Mimo to chciałam utrzymywać kontakt, chociaż internetowy (mieszka 600km ode mnie), ale nic nie mówiąc po prostu zerwał kontakt. 3 lata temu było mi przykro, ale szybko zrozumiałam, że tak jest najlepiej. Poznałam obecnego narzeczonego. Poza tym do dziś mam kontakt z byłym, z którym byłam kilka miesięcy (przed poznaniem narzeczonego), w sumie nie wiemy jak to się stało, że byliśmy razem, bo wcześniej się przyjaźniliśmy. Po rozstaniu 2 miesiące nie rozmawialiśmy, narzeczony przeżył chęć naszej przyjaźni i tak jest do dziś. Rozmawiamy ze sobą prawie codziennie, widujemy się rzadko z braku czasu. Na spotkaniach jest normalnie, nie patrzy na mnie dziwnie tylko jak na przyjaciółkę. Wydaje mi się jednak, że przyjaźń ta jest możliwa, bo on jest bardziej dojrzały niż chłopcy i moi byli trochę starsi ode mnie, jest 15 lat starszy. Dogadujemy się, potrafimy rozmawiać i cieszę się, że narzeczony nie ma nic przeciwko. ![]()
Prawdziwą twarz mężczyzny widzimy w chwili zerwania.
Ex okazał się draniem, po co kontakt z nim (na początku pożyczałam mu auta i myślałam, że będzie po ludzku, ale skoro się nie udało, bo jego roszczeniom nie było końca, pogoniłam). Poprzedni znikli, ale gdyby mieszkali blisko, pewnie byśmy parę słów zamieniali. Jednemu zabrania kontaktu jego żona. A po co mi spotkania po kryjomu?
moze nie jest to chwalenie ale miałam dużą ilość chłopaków czasami na miesiąc dwa lub kilka miesięcy,jak dla mnie to jest kwestia tego w jaki sposób się rozstaliśmy,czy była to kłótnia,zdrada czy inny powód,ja osobiście z moimi byłymi partnerami utrzymuję kontakt,z kilkoma nawet się spotykam gdzieś na imprezach czy też umawiamy się na piwo,oczywiście nie we dwójkę tylko w gronie znajomych,są też tacy z którymi utrzymuję kontakt przez internet np.facebook,nk czy gg odzywamy się do siebie co jakiś czas aby zapytac co słychać i btyle ![]()
Jak były rozstania z niektórymi to odbywało to się na zasadzie "NIE CHCĘ CIĘ ZNAĆ" ale po upływie kilku miesięcy poprostu zrozumiały dwie strony że nie ma po co dusić w sobie to co było kiedys,każdy z nas popełnia błędy,nie były to związki takie że np.było zerwanie a któras ze stron biegała ze łzami w oczach błagając o litość
Tak że w zalezności od okoliczności rozstania,jestem za tym aby od czasu do czasu odezwac się do siebie i tyle ![]()
Zalezy od bylego. W wiekszosci przypadkow jestesmy w kontakcie, wychodzimy czasem na piwo, kolegujemy sie, ale z jednym z moich eksow sie po prostu nie da (dluga historia) bo nasz zwiazek sie rozpadl z powodu jego klopotow psychicznych I alkoholizmu. Nie mam po prostu ochoty na niego patrzec.
Zalezy od bylego. W wiekszosci przypadkow jestesmy w kontakcie, wychodzimy czasem na piwo, kolegujemy sie, ale z jednym z moich eksow sie po prostu nie da (dluga historia) bo nasz zwiazek sie rozpadl z powodu jego klopotow psychicznych I alkoholizmu. Nie mam po prostu ochoty na niego patrzec.
Ja równiez mam byłego z problemami alkoholowymi,narkotykami oraz głową,nawet siedział w więzieniu za pobicie,własnie wczoraj pisał do mnie jak zwykle na "haju" akurat z nim miałam kontakt osobisty po tym jak odsiedział swoje,baa nawet na imprezie bylismy razem ale ja wiem że on się nie zmieni dlatego też ukróciłam nasze kontakty tylko do tych internetowych ![]()
Ja z moim jednym byłym w ogóle nie odzywam się do siebie, natomiast z drugim jesteśmy na lepszych etapach niż gdy byliśmy w związku - dlatego to wszystko zależy od podejścia... ![]()
Ja z moim jednym byłym w ogóle nie odzywam się do siebie, natomiast z drugim jesteśmy na lepszych etapach niż gdy byliśmy w związku - dlatego to wszystko zależy od podejścia...
W sumie tak. Jeden z moich bylych jest jak moj mlodszy brat- przyjaznimy sie i bardzo czesto razem wyjezdzamy zwiedzac. Z reszta jestem w dobrych stosunkach. Spotykamy sie, gadamy o zyciu, poznali mojego faceta... Troche mi zal, ze moj byly narzeczony jest zbyt trudny w kontaktach, bo nie jest wcale zlym czlowiekiem, tylko ma problem ze soba. Ale, jak to mowia, takie jest zycie.
Nie utrzymuję. Przyznaję szczerze, że mój ex nie był dobrym wyborem i mimo, że ponad 4 lata nie jesteśmy razem, to on nadal rości sobie jakieś nadzieje, więc tym bardziej kontakt byłby bez sensu, dawałby niepotrzebne nadzieje. W moim wypadku taki kontakt byłby bez sensu. A gdyby mu przeszło to tak samo, raczej za bardzo mnie kiedyś zranił- zostawił dla innej.
Jeśli ktoś Nas bardzo skrzywdził to mamy prawo do tego by urwać kontakt raz na zawsze. Jeśli rozstanie nastąpiło w miarę pokojowo to sądzę, że można normalnie się odzywać, wyjść wspólnie do baru, itp. jednak w tej sytuacji nie należy się za bardzo nakręcać
(wszystko na stopie koleżeńskiej)
To chyba faktycznie zależy. Ja jestem za utrzymywaniem kontaktu z byłymi i staram się czasem coś napisać, dowiedzieć się co słychać itd. Jeden z nich nie ma z tym problemu, sam czasem do mnie pisze, wysyła śmieszne linki. Byliśmy ze sobą dosyć długo razem, więc nadal żywimy do siebie ciepłe uczucia. Choć nic oczywiście między nami już nie ma. Z drugim nie dało rady, niby obiecał się nie odcinać i trzymac kontakt, ale z czasem przestał odpisywać jak zagadywałam co u niego. Sam z siebie nigdy nie pisał. Obecnie dowiaduję się co u niego z facebooka. Uważam, że to jednak dziecinne tak się "obrazić" i udawać, że się tej drugiej osoby nie zna/nie widzi. Zwłaszcza po jakichś 2 latach, gdy oboje jesteśmy już w nowych związkach.
Dla mnie osoba z którą się było, budzi wspomnienia, może budzić ból. Czas potrzebny by zapomnieć, po nim ok. Niemniej wiele zależy, kto pierwszy odszedł, ten co pierwszy łatwiej mu o znajomość z byłą osobą.
Dla mnie to kwestia tego, czego ja chcę. Co mi po koleżeństwie lub znajomości z byłą, jeśli ja szukam miłości... Wtedy są inne priorytety.
TAK; ZERWALISMY WSZELKIE KONTAKTY.
U mnie 27 listopada minie rok, mój były na początku chciał utrzymywać ze mną kontakt, potem sam go zerwał, potem znów chciał być na 'cześć', gadać. Potem kontakt się urwał, potem zaczął przyjeżdżać ze swoim przyjacielem do mnie i mojej przyjaciółki (dodam, że w gim tworzyliśmy zgraną paczkę, z byłym właśnie jesteśmy w 3 klasie jednego liceum). Potem od września znów mnie olewał, w październiku mieliśmy poważną rozmowę, bo zaczął robić jakieś złe rzeczy w moją stronę. Do soboty.. kiedy to przyjechał do mnie o 21:30, bo nie mógł wytrzymać i musiał mnie przeprosić.. tacy są faceci.
jednego nie chcę znać. przez jakiś czas rozmawialiśmy normalnie, do czasu kiedy znalazłam nową miłość. wtedy obrażał i jego i mnie. bez powodu, ot tak. a na takie coś nie pozwalam
ta nowa miłość nie tak dawno się skończyła, ale w sumie coś się sypało, teraz jesteśmy bardzo dobrymi znajomymi
i nie chciałabym urywać kontaktu, bo bardzo sobie go cenię jako przyjaciela
Moj wx odezwal sie po 5 latach od rozstania .
To chyba faktycznie zależy. Ja jestem za utrzymywaniem kontaktu z byłymi i staram się czasem coś napisać, dowiedzieć się co słychać itd. Jeden z nich nie ma z tym problemu, sam czasem do mnie pisze, wysyła śmieszne linki. Byliśmy ze sobą dosyć długo razem, więc nadal żywimy do siebie ciepłe uczucia. Choć nic oczywiście między nami już nie ma. Z drugim nie dało rady, niby obiecał się nie odcinać i trzymac kontakt, ale z czasem przestał odpisywać jak zagadywałam co u niego. Sam z siebie nigdy nie pisał. Obecnie dowiaduję się co u niego z facebooka. Uważam, że to jednak dziecinne tak się "obrazić" i udawać, że się tej drugiej osoby nie zna/nie widzi. Zwłaszcza po jakichś 2 latach, gdy oboje jesteśmy już w nowych związkach.
Ja wolę udawać i nie widzieć, nawet nie mówię "Cześć", bo jak mówię mój były to oszołom i lepiej zero kontaktu, nawet "Cześć".
Mialam 2 chlopakow i przyjazn nie wychodzila mi z nimi na dobre. Jednym z bylych chlopakow ciagnie sie to nadal niestety. Uwazam ze przyjazn miedzy bylymi partnerami jest wtedy mozliwa jak oboje nic do siebie nie czuja, inaczej to trudno. I na to potrzeba czasu, nie pol roku ale nawet dluzej! Do tego trzeba miec bardzo duzy dystans. Uwazam, ze ciezko sie przyjaznic z bylymi. A jak w gre wchodza uczucia to wgl tragedia.
Dokładnie, zgadzam się z Tobą, jeśli są uczucia to nie ma opcji.
No właśnie. Czy zerwać kontakt z byla? Rozstalismy sie. Poświęciłem jej 4 lata swojego życia. Zostawiłem dom rodzine i pojechałem do niej i dla niej poświęciłem sie. Poszła do innego bo jest spokojny. Ciężko sie pogodzić z rozstaniem. Jednak . widzę ze chce kontaktu ze mną. Mysle ze jestem jej planem B. jak mieć swoj honor i godność i zerwać z ex była kontakt wszystko. Czy w taki sposób zateskni do mnie? Czy darować sobie ja i szukać normalnej dziewczyny. .podpowiedzcie..
Skoro zerwała, poszła do innego, po co chcesz by zatęskniła i ewentualnie wróciła (co ma znaczyć - spokojny, Ty byłeś nerwusem) ? Rozumiem, cierpisz, to normalne, jednak co by Ci dał Jej powrót. Gdyby odeszła z innego powodu, powrót miałby sens, ale Ona zwyczajnie Cię olała. Jeśli chcesz odejść z honorem, pożegnaj się (chyba że już to zrobiłeś), zerwij kontakt (całkowicie), zapomnij i po czasie znajdź nową partnerkę.
Och, różnie. Co do zasady nie widzę przeciwwskazań w utrzymywaniu kontaktu. Ale to też zależy od nastawienia drugiej strony i atmosfery rozstania.
Jaki w tym sens? Zero kontaktu i tyle.
Ja utrzymywałam z jednym kontakt, rozstaliśmy się w zgodzie, wiec czemu nie? byliśmy podobni do siebie nawet ale jakos się kontakt urwał sam. z drugim nie mam kontaktu bo niestety nie da się normalnie już pogadać. zależy od człowieka i warunkach w jakich się rozstajemy.
z moją pierwszą miłostką, w sumie to nie taki stary temat, bo jeszcze na początku roku byliśmy razem
nie mam żadnego kontaktu.
chociaż chciałabym mieć. Ten szmaciarz, po rozstaniu, nawet nie wiedząc, wciągnął mnie w swoje hobby, które niestety, w Warszawie on ma 'na wyłączność', tzn. całe towarzystwo, które się zajmuje tym, to jest JEGO towarzystwo. Więc niestety nie poznam nikogo, kto też się tym zajmuje, a jego nie zna :C a ja, głupia ci*a, podczas związku się broniłam "to głupie, ja się boje, ja nie umiem jeździć na desce!" A po rozstaniu klops, nie mam z kim się jarać zajawką, bo wszyscy to jest 'ziomki' i jego laski
shit happens
swoją drogą to aż zabawne, jak bardzo można się znieczulić do osoby, do której się coś czuło. Teraz to jak o nim myślę, to raczej z miłym sentymentem, niż z jakimś żalem, czy tęsknotką serca ;p
Co prawda przedstawię punkt widzenie ze strony faceta, jednak wydaje mi się, ze podejście powinno być podobne. Akurat w moim przypadku proces zakończenia relacji z moją narzeczoną był dosyć długotrwały i męczący. Działo się wtedy duży dziwnych rzeczy i w moim przypadku konieczne było całkowite zakończenie znajomości.
Szerzej opisałem to na swoim blogu. Akurat o zakończeniu totalnym zakończeniu relacji wspomniałem w ostatnim wpisie.
Gdyby ktoś miał chęć poczytać i podzielić się swoim podejściem to zachęcam do zajrzenia na blog. Piaskownica Meksa i cykl "Z życia Meksa" ![]()
Ja z moją ex rozmawiam normalnie i miło, tylko jeżeli na siebie wpadniemy. Nie dzwonimy do siebie i nie piszemy sms, ani nie umawiamy się na pogaduszki
A to zależy od tego, czy jest potrzeba, czy z kontaktu są dobre, czy złe skutki,
Z byłą żoną, z racji dzieci, mamy kontakt dobry. Nie oficjalnie uprzejmy, ale dobry. Rozstaliśmy się nie najpiękniej, z mojej przyczyny, więc mi jest łatwiej. To ja jestem tym złym, wiem, jak niewyobrażalną krzywde jej wyrządziłem. Dostosowuję się do jej możliwości. Jak będzie zredukować kontakt do "o której odbierasz dzieci", to przyjmę to na klatę. No i nie bredzę jej, że mi przykro, że zawsze ją będę kochać, tylko się w życiu poukładało źle dla niej (patrz niżej).
Z kolei z drugą miłością nie kontaktuję się ogóle, bo jest z innym, ale chce mieć mnie jako przyjaciela, czasem w chwili doła wymsknie się jej, że tęskni i kocha i jej przykro, ale tak się poukładało. Szantaż emocjonalny i lęk przed odrzuceniem. Kontakt z nią mi szkodzi (wciąż), więc uciąłem. Przyjmowanie roli powierniczki, kiedy było się mężczyzną życia, może cechować tylko osoby o zerowym poczuciu własnej wartości. I ile razy można przerabiać ten sam schemat? Albo on, albo ja, wszystko albo nic.
Mi się wydaje, że wszystko zależy od typu rozstania.
U mnie te burzliwe, kiedy on błagał, sterczał pod blokiem, prosił i czekał zakończyło się brakiem kontaktu z konieczności. Niemożliwe było się kontaktować, bo on wciąż miał nadzieję.
Z innym z kolei rozstałam się bardzo ugodowo, przeżywał, ale zrozumiał moją decyzję. To z nim mogę rozmawiać teraz przez telefon o rozterkach. Nie jesteśmy już razem 10 miesięcy, a wciąż do siebie dzwonimy, jednak już na zupelnie innej stopie. To rozwiązanie mi się podoba. Uważam, że tak jest normalnie.
Ja nie utrzymuję kontaktu żadnym z byłych bo i po co? Jeśli jest byłym, to z jakiegoś powodu. Jeśli coś nie wyszło w związku, to po co na siłę tworzyć z tego przyjaźń? Takie przyjaźnie po zerwaniu są chyba ze strachu przed całkowitym odangażowaniem się, przed pójściem dalej, ze strachu przed zmianą przyzwyczajeń.
Od razu zrywam całkowicie kontakt z byłymi dziewczynami. Osoby, które mnie znają wiedzą, że jestem zbyt sentymentalny i zapominanie idzie mi zbyt słabo, żeby pozwolić sobie na utrzymywanie kontaktu z nimi.
Bardzo chętnie utrzymywałabym kontakt z moim byłym bo darzę go ogromną sympatią, szacunkiem oraz uważam za dobrego człowieka. Byliśmy razem 5 lat.
Niestety nie jest to możliwe bo mimo, że rozstaliśmy się pół roku temu on wciąż ma nadzieję, że wrócę. W dodatku mój chłopak i przyszła partnerka mojego byłego mógliby być zazdrośni...
Więc niestety mimo chęci i braku urazu do tej osoby zwykle taka relacja nie jest możliwa.