Dawniej miałam wiele przyjaciółek, w sumie to nawet jeszcze całkiem nie dawno. Ale zawsze po pewnym czasie je tracę nie wiem co jest ze mną.
Miałam przyjaciółkę od podstawki i kumplowałyśmy się aż do 20 roku życia. Od paru miesięcy prawie w ogóle ze sobą nie rozmawiamy, jak jeszcze była szkoła to szłyśmy na fajkę na przerwie, razem na treningi itp. Później po szkole na piwo czy spacer wspólne noce imprezy wyjazy itp itd dużo by wymieniać. A dziś ją spotkałam na mieście tylko "cześć" i tyle. Ja z chęcią bym się zatrzymała pogadała, umówiła się gdzieś tylko że parę miesięcy temu ona zaczęła mnie ignorować. Zdałam prawko chciałam je oblać, nie odzywała się. Leciała do Anglii chciałam się pożegnać nie odezwała się. A to dlatego pewnie że znalazła sobie chłopaka i wszędzie się z nim nosi jak chciałam gdzieś wyjść z nią sama to on musiał być aż w końcu się odcięła ode mnie.
Moja inna przyjaciółka z którą przyjaźnie się jakieś 6 lat od momentu gdy znalazła sobie chłopaka to samo ![]()
Widujemy się czasami, dalej normalnie rozmawiamy wyjdziemy na piwko ale to już nie to samo.
Czy one nie umieją pogodzić przyjaźni z miłością czy to coś ze mną jest nie tak...
Ja mam chłopaka juz ponad 2,5 roku ale nigdy żadnej z nich nie olałam przez niego.
Inna przyjaciółka wyjechała do innego miasta jakieś 9 miesięcy temu, cały czas miałyśmy kontakt, zjeżdżała tutaj i po maturze miałyśmy jechać razem do pracy i zamieszkać ale kontakt mamy coraz słabszy i chyba nic z naszych planów.
Dziś zdałam maturę nawet nie mam jej z kim oblać ![]()
Wydaję mi się że jestem dobrą przyjaciółką.
Dlaczego zawsze po jakimś czasie przyjaciele się ode mnie odwracają?
Nigdy ich nie zrobiłam w h**a nie zdradziłam tajemnicy, dobrze się razem bawiłyśmy, tyle wspólnych chwil i nagle nic...
Czuje się bardzo samotna chociaż mam chłopaka, bardzo potrzebuje przyjaźni.
Nie wiem może się odezwać do którejś z nich i zapytać co sie z nami stało?