ja mam takiego "przyjaciela", u którego ostatnio zauważałam tendencję do badania terenu... a że nie wiem, czego oczekuję po tej znajomości (raczej nic, aczkolwiek tak długo doskwiera mi samotność, że może i bym chciała), to jak na razie odwlekam spotkanie się, mimo że tych zaproszeń w ostatnich tygodniach i odebranych telefonów było już sporo. Po prostu wiem, że jak coś się spieprzy potem, to już raczej tego nie naprawimy i to będzie koniec, a szkoda by mi było sześciu lat naprawdę fajnej relacji.
Niestety, ale rzadko kiedy, jak coś się już wydarzy, to nie ma potem powrotu. Sytuacja się zmienia diametralnie. Z jednym z moich byłych kolegów/przyjaciół/chłopaków... nie wiem, jak określić tę relację... bardzo ciężko przeżyłam zerwanie znajomości, którego musiałam niestety dokonać dla dobra nas obojga, gdy sytuacja wymknęła się spod kontroli, a być ze sobą nie mogliśmy... a że przyjaźń nie wchodziła już w grę, to cierpiałam podwójnie, on chyba też... Po kilku latach dalej cierpię jak o tym pomyślę i walczę ze sobą za każdym razem, gdy mam ochotę się skontaktować. Byłoby to utrudnione ze względu na fakt, że ja zmieniłam numer telefonu, nowego mu nie dałam, a jego wykasowałam i zapomniałam ostatecznie po kilkunastu miesiącach - znałam kiedyś na pamięć. No ale ze zdobyciem tego jego numeru nie miałabym aż takiego problemu. Kwestia, czy chcę do tego wracać, bo i powody, dla których zerwałam, raczej nie uległy zmianie.
Nie no, prawda jest taka... i sobie to wbijcie do głowy wszyscy... jak już się decydujecie na zmianę relacji z przyjaźni na miłość, to róbcie to powoli, stopniowo, żeby tę drugą osobę na to przygotować, a nie zrzucić na nią ciężar tej wiadomości nagle, bez uprzedzenia. Bo nikt normalny nie rzuci się od razu w ramiona, chyba że sytuacja jest od początku jasna. Każdy zareaguje zaskoczeniem, a potem wybąka, że traktuje nas jak przyjaciela. Problem pojawi się jednak wówczas, gdy jednak ta przyjaźń nie była aż tak silna. Jeżeli ktoś jest naprawdę przyjacielem, to i to przetrwacie, ale jeśli ta przyjaźń od początku była krucha, to nic z tego już nie będzie.
Podobnie gdy para się nie przyjaźni, ale po informacji o uczuciu, druga osoba zaproponuje przyjaźń. W 85% przypadków wcale nie myśli o przyjaźni, ani nie poczuwa się do bycia przyjaciółką/przyjacielem, tylko tak powiedziała, żeby załagodzić krępującą sytuację.