netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Obojętność męża i brak jego zaangażowania w prace domowe

7 odpowiedzi7 060 wyświetleńzałożony przez basiek1225, 23.06.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Obojętność męża i brak jego zaangażowania w prace domowe

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Obojętność męża i brak jego zaangażowania w prace domowe

witam. Jestem w zwiazku od 14 lat.Bardzo kocham swojego meza  ale ostatnio coraz czesciej dochodzi miedzy nami do klotni.ja naleze do osob bardzo wylewnych i otwarcie mowie czekgo oczekuje od rodziny i paqrtnera.ale niestety przez to sa w mojej rodzinie awantury.maz nie lubi rozmawiac o niczym dla niego nie istnieja zadne problemy .zajmuje sie soba swoim hobby meczami aja jestem zawsze na szarym koncu musze czekac na seks kiedy on obejrzy mecz albo jakis film jak chce o czyms pogadac on nie ma dla mnie czsu mowie mu o tym ale on to porostu zlewa a pozniej mnie obwinnia o wszystko co dzieje sie w naszym zyciu ale najwiekszy problem to obowiazki domowe ja czesto wyjezdzam a wsprawch sluzbowych za granice jak wracam do domu to szkoda mowic nic kompletnie jest nie zrobione mamy 4 letnia corke ktora poprostu nie mial co na siebie wlozyc bo wszystkie rzeczy byly w praniu ktorego oczywiscie nikt nie zrobil nasza najstarsza corka ma 14 lat ciezko mi ja przyzwyczaic do sprzatania ma charakter po tacie a ja juz amm tego dosc jak powiedzialam mmezowi ze jak mnie nie ma ma dbac o dom to powiedzial ze od tego sz anasze corki a ja je tak nauczyala ze wyreczam je ze wszystkiego i teraz sa tego skutki ale co z nim wraca po pracy ma czas jechac na ryby na mecz a nie moze zrobic prania i wlasnie z tego powodu dochodzi u nas do coraz wiekszych klotni . nie wiem co mam robic kocham go i on mnie tez ale ta jesgo obojetnosc mnie przeraza czasmi powiem ze sie rozwiode z nim bo juz mam dosc to ostatnio powiedzial mi ze jak tak mowie to niech to zrobie a nie tylko strasze .bo on juz ma tego dosc i jezeli jeszcze raz wypowiem slowo rozwod to on sie wyprowadzi bo on juz taki jest kiedy on ma czegos dosc potrafi to przerwac w mgnieniu oka ja walcze o wszystko ale nie wiem czy warto prosze o pomoc moze ktos mi doradzi co mam zrobic z tym problem bo ja juz sama nie daje rady.

2

Odp: Obojętność męża i brak jego zaangażowania w prace domowe

skoro mu tak zależy ....niech idzie.
widać jak Cię słucha, jak bierze pod uwagę, JAK zajmuje się swoimi dziećmi, jak dba o dom, rodzinę ogólnie.. NIE DBA I GO TO NIE OBCHODZI. więc ...

to taka moja pierwsza myśl..

3

Odp: Obojętność męża i brak jego zaangażowania w prace domowe

Może faktycznie czas zacząć przyzwyczajać i córkę i męża do sprzątania i dbania o dom :]

Może na początek, olej pranie ich rzeczy, jak nie będą mieli raz, drugi, trzeci w co się ubrać to sami sobie upiorą, niech córka robi zakupy jak jesteś w pracy - będzie Ci łatwiej, zostawiaj listę i pieniążki, jak nie zrobi zakupów to nie rób obiadu. Wydaje mi się, że wlaśnie tak trzeba tu postawić sprawę. Skoro mąż ma w dupie to Ty też miej, naucz ich, że lenistwem sami sobie szkodzą.

4

Odp: Obojętność męża i brak jego zaangażowania w prace domowe

I dlatego właśnie uważam, że każda kobieta, a już zwłaszcza wychodząca za mąż powinna przeczytać pewne poradniki o mężczyznach i o tym, jak ich prosić o przysługi, żeby wykonywali je z chęcią i później już sami działali, bez próśb, jak budować ich ego, jak wpływać na faceta, itd.
Z tego co widzę mogę się jedynie domyślać, że popełniałaś masę podstawowych błędów, które się skumulowały i oto masz wynik.
Teraz to raczej trudno będzie nagle odmienić pewne rzeczy, bo zapewne wmówiłaś wielokrotnie mężowi hasła typu: "Jesteś leniem!", "nigdy nie sprzątasz!", "nigdy mi nie pomagasz!" itd, i później takie są skutki.
A jest poparte badaniami, że używanie takich sformułowań poprzez budowanie w mózgu faceta jego negatywnego obrazu sprawia, że staje się on jeszcze gorszy, bo jego mózg odbiera to mniej więcej w taki sposób:
"Jesteś leniem!" <-- faktycznie tym leniem będzie i to jeszcze większym, będzie jakby przystosowywał się do tego "tytułu".

5

Odp: Obojętność męża i brak jego zaangażowania w prace domowe

widze ze jestes tak prymitywny jak moj maz na was nie ma ksizek wy  jestecie jak wrzidy natylku ktore ciezko usunac. traktujecie kobiety jak przedmioty to wy powinniscie wstepujac w zwiazek z kobieta nauczyc sie bardzo wilee bo traktujecie zony jak matki ale mam a my jestesmy takie glupie ze nabieramy sie na wasz urok i potem co czr  mija i zostaje nam tylko patrzec zadufanych mezow ktorzy maja w dupie wszystko

6

Odp: Obojętność męża i brak jego zaangażowania w prace domowe
basiek1225 napisał/a:

widze ze jestes tak prymitywny jak moj maz na was nie ma ksizek wy  jestecie jak wrzidy natylku ktore ciezko usunac. traktujecie kobiety jak przedmioty to wy powinniscie wstepujac w zwiazek z kobieta nauczyc sie bardzo wilee bo traktujecie zony jak matki ale mam a my jestesmy takie glupie ze nabieramy sie na wasz urok i potem co czr  mija i zostaje nam tylko patrzec zadufanych mezow ktorzy maja w dupie wszystko

He he he big_smile Jestem kobietą, moja droga. smile
Poza tym jeśli tyle w Tobie zawiści, to się nie dziwię, że tak wygląda Twoje życie. smile
Odtrącasz radę? Twoja strata, nie moja. smile
Jest masa pozytywnych wskazówek jak stworzyć dobry związek, trzeba umieć z czegoś takiego korzystać i wykazać odrobinę chęci.
Pozdrawiam.

7 Ostatnio edytowany przez quantacura (2011-06-26 19:53:03)

Odp: Obojętność męża i brak jego zaangażowania w prace domowe

"Prace domowe" i "zmęczenie", a w następstwie brak seksu całymi miesiącami były kamieniem do separacji w związku. Nigdy nie lubiłem prac domowych. Gdy dzieci były małe mieliśmy gospodynię, później żona stwierdziła, że sami damy radę... Przez niemal cały tydzień byłem na wyjazdach, pracowałem jako nauczyciel akademicki, byłem też dziekanem wydziału, wracałem w piątek, a tu żona "trzeba posprzątać", "rzeczy nie uprane i nie wyprasowane". Chciałem razem wyjść na koncert, do kina, teatru, na dyskotekę, to nie "bo w domu tyle do zrobienia". Finansowo gospodyni w domu nie byłaby żadnym specjalnym obciążeniem. Ale obca kobieta miałaby się kręcić po domu i kuchni. Kwestionowała moje zainteresowania - alpinizm - że niby mogę zginąć i osierocę dzieci, jest to realne, ale rodzina przynajmniej od strony materialnej jest zabezpieczona. Żona pracowała w szkole. Gdzieś uciekła nam jakość życia. Oczekiwałem, że minimalizując prace domowe, częściowo rezygnując z prowadzenia kuchni i naprawdę cieżkiej harówki zawodowej, ciężkiwj bynajmniej nie fizycznie, na rzecz wspólnych rozrywek będzie fajniej. Oddaliliśmy się od siebie. Gdy zacząłem pracować w jednej z agend Unii Europejskiej w Brukseli doszło do separacji. Wydaje mi się, że niektóre kobiety mają coś z męczennicy, że praktykują jakiś rodzaj masochizmu. W moim domu panował kult pracy, rodzice doskonalili nas do kariery. Pragnąłem, aby w tej gonitwie znaleźć miejsce na rozrywki.

Zabrzmi to śmiesznie, ale ciężko było namówić żonę do golenia nóg i miejsc intymnych, do wyjścia do kosmetyczki. Narzekała, że musi chodzić w starych butach. Za narzekaniem nie szły żadne działania. Kilka razy wręcz "kazałem" sobie coś kupić, dawałem pieniądze, mimo że sama gospodarowała swoją pensją, na drugi dzień słyszałem "wiesz, wpłaciłem te pieniążki na świetną lokatę..." Opadły ręce. Po co kupować, lepiej oszczędzać, bo dzieciom będzie w przyszłości lżej... Żona była i jest bardzo troskliwa i na swój sposób zaradna, mieszkanie wychuchane, dzieci zadbane. Przyzwyczaiłem się też do koszmarnych ozdóbek, flakoników, zabawek upchanych w regałach. Jedynie w moim gabinecie tylko książki i komputer, parę obrazów na ścianie. U nas w domu rodziców też oszczędzano, ale jakby inaczej. Mama mówiła "nie kupuj byle czego, dobra rzecz posłuży wam na lata i prędko z mody nie wyjdzie". Awantury z żoną pojawiały się, gdy zamawiałem garnitur u krawca. "Przecież w sklepie można kupić ładny dużo taniej". Pieniędzy nigdy żonie nie wydzielałem, co najwyżej mówiłem, że w tym miesiącu nie ma tyle, ale, powiedzmy, za dwa tygodnie będzie honorarium za coś. Możesz wydać półtora tysiąca. Przed separacją straciłem rozeznanie w lokatach. Proszę sobie wyobrazić ponad czterdzieści lokat i rachunków, założonych przez żonę.

Mamy dwa mieszkania, działkę, która nas kosztuje, bo jacyć ludzie zrobili tam wysypisko i ze dwa czy trzy razy straż miejska dołożyła nam mandat. Nie miałem czasu doglądać jej regularnie, wolałem wyskoczyć z dziećmi na lody czy do parku zabaw. Zabezpieczenie na przyszłość... To, co mamy w zupełności wystarcza, ale trzeba było gromadzić nieruchomości, bo to jest pewna przyszłość. Mam o to żal i do niej, i do siebie. To, że pracowałem dwieście kilometrów od domu może miało wpływ na osłabienie więzi. Może też jej wspomnienia przeszłości. Gdy byłem asystentem starczało nam na dwa tygodnie, a później "jechaliśmy" na pożyczkach.

Może jest trochę prawdy w tym, że pieniądze szczęścia nie dają...

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Obojętność męża i brak jego zaangażowania w prace domowe

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026