Moja 15-to letnia córka była manipulowana przez 21-letniego chłopaka, określanego przez psychologów jak typowego psychopatę. Nastawiał ją przeciw rodzicom, odizolowywał od znajomych, dyrygował jej życiem, zastraszał rodzinę przed konsekwencjami jeśli nie zgodzi się na związek. Rodzina przeszła traumę, ale dziewczyna również, co odbiło się to na jej zdrowiu i ocenach w szkole. Należy zaznaczyć, iż chłopak jest skazany prawomocnym wyrokiem za zlecenie pobicia. W naszym przypadku działając na podświadomośc dziewczyny, że działa w jej obronie i ich :miłości" tak ją zmanipulował, że nie potrafiła powiedzieć "nie", kiedy on zaproponował, by wymyślić historię i sfabrykować różne dowody na rodziców i donieść do sądu, że dziewczynie dzieje się w domu krzywda. Jak pisał, celem jego było, by zwłaszcza matka dostała kuratora, a dziewczynie rodzice nie będą mogli niczego zabronić. Pisał do niej: Dostaniesz list, w którym będzie dokładnie opisane co masz mówić... boję się, że powiesz prawdę i tym samym wyprzesz się naszej miłości... zeznaj, że wymuszali na tobie wiele rzeczy i molestowali cię psychicznie. Nachodził rodzinę ze swoją matką, by zezwolić na związek, a jednocześnie wykrzykując, że jest to ograniczanie jej wolności. W rezultacie mimo tego, że dziewczyna tego nie chciała, donósł do sądu. Córka chcąc w pierwszej chwili go obronić starała się choć trochę mówić tak jak kazał, ale... to dziecko. Przeszła przesłuchania, wizyty kuratora w szkole i niezrozumienie ze strony nauczycieli i ucznów. Jakie dziecko pozwala psychopacie oddać rodziców do sądu, wymyślając kłamstwa, by uzyskać cel? Urzędowa droga prowadziła, przez sąd, prokuraturę i badanie przez biegłych sądowych w RODK. I właściwie "należały by się podziękowania zaborczemu chłopakowi" bo dzięki niemu córka wiele zrozumiała i nie wytrzymując naporu problemów jakie jej tym smamym zgotował, podczas przesłuchania powiedziała prawdę! Mam kochaną córkę, która otworzyła oczy i przestała kłamać. TYm samym postawiła chłopaka w niezłych opałach. Ma poważne kłopoty, o których jeszcze nie ma pojęcia. Sprawa sądowa zakończyła się wielkiem pozytywem. Biegli sądowi opisali drobiazgowo rodzinę, podkreślając pozytywne strony wychowania, z zaprzeczeniem donoszonych przez chłopaka kłamstw ( dzięki prawdomówności córki), a negatywną stronę ze strony chłopaka, podkreślając manipulację i zagrożenie jakim jest dla dziewczyny.
Jak określono naszą rodzinę, padła ofiarą przemocy ze strony chłopaka.
Jak wygląda ze strony prawnej, możliwość rządania rekompensaty za straty moralne i psychiczne jakie musiała przejść rodzina?
Za takie uprzykrzenie nam życia i zniszczenie zdrowia, nie można popuścić.
Czego możemy się domagać?
1 2011-06-03 10:18:42 Ostatnio edytowany przez zjudą (2011-06-03 19:03:19)
Podobne tematy
Proszę o odpowiedź do postu.
3 2011-06-28 11:08:42 Ostatnio edytowany przez kjersti (2011-06-28 11:09:46)
Przyznam, że dosyć zagmatwana to sytuacja. Czy dobrze rozumiem, że wobec chłopaka toczyło się postępowanie karne? Czy też było to jakieś postępowanie przed sądem rodzinnym dotyczące stricte rodziny Państwa?
Jeśli doszło do faktycznych szkód materialnych, można oczywiście domagać się odszkodowania powstałego z czynu niedozwolonego. Do tego istnieje instytucja zadośćuczynienia za doznaną krzywdę (czyli szkodę niematerialną, moralną). Obie opisane w kodeksie cywilnym.
Doradzam kontakt z adwokatem lub radcą, który pomoże sprecyzować i zebrać dowody, ustali stronę uprawnioną do odszkodowania (córka, matka?), pomoże określić stopień szkody i krzywdy i, co za tym idzie, wysokość kwoty, o jaką można się ubiegać.