witajcie mam taki problem mieszkam w 4 rodzinnym budynku w tym 3 rodziny spokrewnione z sobą matka córka itd,, my obcy wielkie panie nauczycielki emerytowane zajeły sobie strych i podzieliły podwórko a my nic one mieszkają tu 40 lat a my 6 lat i myślą że im się wszystko należy są bardzo wredne do szpiku kości i nienawidzą nas od samego początku knują jak tylko się da a my jesteśmy zwykłą normalną rodziną nie palimy nie pijemy jesteśmy ok ostatni mają manie zamiatania kurzu z podwórka normalnie szok i muwiom że tylko oni sprzątają masakra ,jest zarządca ale ma już ich dość i nic z tymi częściami wspólnymi nie robią wysyłałam pisma i pisali tylko że mam założyć sprawę cywilną ![]()
Podobne tematy
Witam.Mam problem z sasiadka,ktora jest strasznie zlosliwa,a wrecz mysle,ze ma problem z glowa.Rok temu przeprowadzilam sie z dziecmi do mieszkania po tesciowej,ktora umarla.Od samego poczatku robi na zlosc juz zdazylam sie do tego przyzwyczaic,ale posuwa sie do coraz gorszego zachowania.Ciagle wylancza korki,ze nie ma swiatla na korytarzu,co tylko sie dzieje jest na nas,wygania kolegow syna z korytarza gdy czekaja na niego,normalnie skacze z lapami,ze malo brakuje zeby uderzyla.Mamy osobno maly pokoik gdzie syn nagrywa piosenki,to pewnego razu zrobila straszna awanture,ze sie kreca,wygonila kolege,a syn poszedl na chwile do domu to weszla i pourywala kable.Inna sasiadka tez miala z nia problem ale teraz przeszlo na nas.Najgorsze,ze wszystko trzeba udowodnic,a ostatnio sie przekonalam,ze ta druga sasiadka jest falszywa,albo sie boi i staje po stronie tej wariatki jak nie slysze,a do mnie gada na nia.Jezeli macie jakies pomysly to prosze o pomoc.:(