Jestem nowy na forum i co prawda jestem mężczyzną, ale chciałbym zasięgnąć rady kobiet. Być może macie podobne doświadczenia.
Otóż od roku jestem w związku. Kocham moja dziewczynę, układało nam się całkiem nieźle. Jednak, gdy po pół roku bardziej się do siebie zbliżyliśmy, dowiedziałem się, że nęka ją były partner. Zawsze wiedziałem, że nie chce dać jej spokoju, że dzwoni, smsuje kilka razy dziennie. Denerwowało mnie to, jednak starałem się być cierpliwy. Ona nie chciała mojej interwencji, nie wchodziło to nawet w gre. Mówiła, że potrzeba czasu, że to sie uspokoi, że była z nim bardzo długo i nie da się tego od tak zamknąć. Czekałem, starełem się byc cierpliwy, choć czasami kłóciliśmy się o to. Po pół roku, gdy się zbliżyliśmy, dowiedziałem się, że sprawa jest o wiele poważniejsza. Ten mężczyzna potrafi śledzić moją dziewczynę, wystawać pod jej oknem, w swoich częstych telefonach kontroluje ją i oskarża o romanse. Nic nie wie o mnie, mimo tego, że nas związwek już troche trwa nie powiedziała mu jeszcze o nas, i z tego co mówi, szybko nie powie, bo boi się jego reakcji. Nie pozwala mi też wziąc sprawy w swoje ręce. Często w nerwach miałem na to ochotę, ale za każdym razem się hamowałem, bo wiedziałem, że jeśli zrobie to mimo jej protestów, moge ją stracić. Najgorsze jest jednak to, że on nadal ma klucze od jej mieszkania. O tym tez dowiedziałem się po czasie. Wiem i wierze, że niczego między nimi nie ma, ale sama świadomość tego, że obcy mężczyzna wchodzi do mojej dziewczyny kiedy chce i nęka ją, doprowadza mnie do szału. Ona chce zabrac mu klucze, jednak nie wie jak to zrobić, nie potrafi powiedzieć wprost, nie potrafi przyznać mu, że nie chce by był tak blisko. Zbierała się do tego kilka razy, ale nigdy nic z tego nie wyszło.
Domyślacie się pewnie jak musze się z tym czuć. Z jednej strony zazdrość, złość, sytuacja zupełnie dla mnie nie do przyjęcia. Z drugiej strony muszę to znosic dla dobra partnerki i związku. Coraz częściej się kłócimy, staram się być spokojny, ale nie mogę wytrzymać jego kolejnych telefonów, rozliczania jej, tego, że on nic nie wie o jej nowym związku. Coraz częściej nie wytrzymuje i zaczynam sie kłócić, staje się złosliwy. Właściwie ostatnio ciągle sie tylko kłócimy. Czuje, że związek zaczyna się przez to sypać, od tygodnia mamy ciche dni.
Ona zarzuca mi brak wparcia i to, że obok niego jestem druga osobą, która męczy. Ale jak mam być spokojny, kiedy widze jak kilka razy dziennie odpiera jego telefony, tłumaczy mu się, kiedy mam świadomość, że on może wejść do jej mieszkania w każdej chwili. Gdybym jeszcze widział, że stawia mu opór, mówi żeby dał spokój, że nie ma prawa jej kontrolować. Wtedy byłbym w stanie ją wspierac i zrozumieć. Niestety widze tylko jak ona biernie poddaje się jemu. Niby nie jest miła, niby ma dość, ale nie potrafi mu dobitnie powiedzieć, że nie życzy sobie kontroli. Nie potrafi powiedzieć żeby oddał klucze, a co najgorsze - nie potrafi powiedzieć, że ma kogoś nowego. Dlatego gdy tylko widze jak z nim rozmawia, jak do niego pisze, jak boi się, że on dowie się o nas, wpadam w złość.
Dlatego piszę tutaj. Chcicałbym poznać zdanie innych kobiet. Może któraś z Was była w podobnej sytuacji. Chcicałbym wiedziec czego oczekiwałybyście od swojego partnera w takiej sytuacji. A przede wszystkim chciałbym żebyście doradziły mi co robić. Mam ogromne poczucie winy, że przez moją złość niszczy się nasz związek. Ale z drugiej strony jak można wspierac partnerkę, która nie potrafi powiedzieć byłem dość, nie potrafi przyznać, że jest ktoś nowy.