Gotowej odpowiedzi najpierw szukałam w sieci, ale niestety nigdzie jej nie znalazłam, a na pewno nie na tyle precyzyjną, abym czuła się usatysfakcjonowana. Będzie trochę długo, dlatego z góry uprzedzam, że nie pomyliłam działów, ale aby dojść do sedna problemu, najpierw muszę opisać swoje perypetie od strony medycznej
.
Kupiłam sobie piękne, nowe oprawki do okularów. Aby jednak nie wprawiać szkieł w ciemno (okulary noszę już od jakiegoś czasu), najpierw w Vision Express zrobiłam badanie, które - ku mojemu zdziwieniu - wykazało aż jedną dioptrię różnicy pomiędzy lewą i prawą soczewką. Zdziwienie było o tyle większe, że rok temu, aby dobrać soczewki kontaktowe, również robiłam badanie, które w jednym oku wykazało taką samą wadę, jak i tym razem, a w drugim o 0,5 dioptrii mniejszą, co oznaczałoby, że jedno oko "stoi w miejscu", a w drugim krótkowzroczność bardzo szybko się pogłębia. Pełna wątpliwości przed złożeniem zamówienia u optyka raz jeszcze wróciłam do gabinetu, przy czym pani doktor była wyraźnie oburzona, że podważam jej kompetencje.
Generalnie na tym etapie uparcie trzymała się swojego zdania, ale być może właśnie dlatego nieco rozwiała moje wątpliwości, przy czym nie do końca, bo i tak poważnie zastanawiałam się czy na własną odpowiedzialność nie zamówić sobie wprawienia szkieł o mocy takiej, jak mam soczewki kontaktowe (przypomnę, że w jednym oku była zgodność, różnica, zresztą całkiem spora, wystąpiła tylko w drugim). Ostatecznie zdecydowałam jednak, że nie będę ryzykować, bo w końcu lekarz to lekarz, ma wiedzę, doświadczenie i na pewno wie co robi.
Okazało się, że był to błąd i powinnam była słuchać własnej intuicji, ewentualnie skonsultować się z innym okulistą. Po odebraniu gotowych okularów od razu czułam się niekomfortowo - widzenie jednym i drugim okiem nie dawało takiego samego obrazu. Pomyślałam, że być moze jest to kwestia przyzwyczajenia, ale nie była. Nie dawalo mi to spokoju na tyle, że po tygodniu poszłam do innego salonu Vision Express, wyjaśniłam o co chodzi i poprosiłam o badanie (mają akurat promocję dla stałych klientów za 9 zł, więc spokojnie taki koszt mogłam ponieść). Okulistka badanie przeprowadzała znacznie dłużej i dokładniej niż odbywało się to poprzednio, po czym na koniec stwierdziła, że nie ma wątpliwości, że lewe szkło powinno być słabsze o 0,5 dioptrii.
Do czego zmierzam? Zakupiłam dosyć drogie, ponadstandardowe szkła - z korekcją grubości, podwójnym antyrefleksem (potrzebuję taki), lekkie, a przy tym szybko odparowujące. Teraz okazuje się, że jedno powinnam wymienić, ale w związku z tym muszę ponieść dodatkowy koszt. Tu pojawia się moje pytanie - czy w takiej sytuacji mogę złożyć reklamację i jeśli tak to do kogo - okulistki, która współpracuje z salonem, bo de facto to ona popełniła błąd, czy do salonu, bo to w zasadzie w gestii salonu leży wymiana szkła na właściwe?
Moja wątpliwość bierze się między innymi stąd, że przecież badanie wykonuje okulista, ale to ja na jego podstawie kupuję szkła i daję zlecenie wykonania usługi, co znaczy, że dokonuję tej czynności na swoją odpowiedzialność (chyba).
Zatem czy w ogóle jest sens, aby składać reklamację na nienależycie przeprowadzone badanie, które naraziło mnie na dodatkowe koszty? I jeśli tak, to czy gdybym teraz wymieniła szkło i za nie zapłaciła, to potem mogę starać się o zwrot jego równowartości, czy jednak powinnam czekać, a w reklamacji żądać nieodpłatej wymiany?
Będę wdzięczna za wszelkie odpowiedzi i sugestie, oczywiście z góry za nie dziękuję
.
Nie jest to może jakaś wielka kwota, ale po pierwsze okulistka, która popełniła błąd, ogólnie była nieprzyjemna i kiedy wróciłam, to zamiast spokojnie mnie wysłuchać, z wyraźnym niezadowoleniem usiłowała udowodnić, że moje wątpliwości są bezzasadne - co już pozbawia mnie jakichkolwiek skrupułów. Po drugie - chodzi też o zwykłe zasady, bo dlaczego to ja mam ponosić finansowe konsekwencje jej błędu, tym bardziej, że mowa o oczach, więc w przypadku zbagatelizowania przeze mnie tematu źle dobrane szkła mogłyby wadę dodatkowo pogłębiać.