netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

13 lat po ślubie, trójka dzieci, kocham go a on już nie... chce odejść

6 odpowiedzi5 639 wyświetleńzałożony przez Flipsik, 17.05.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » 13 lat po ślubie, trójka dzieci, kocham go a on już nie... chce odejść

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: 13 lat po ślubie, trójka dzieci, kocham go a on już nie... chce odejść

Witajcie, postanowiłam napisać tutaj, gdyż sama sobie już nie daję z tym rady... Otóż jesteśmy 13 lat po ślubie, przez te lata były wiadomo lepsze i gorsze dni, praktycznie wszystko zaczęło się 2 miesiące po ślubie, gdy wylądowałam w szpitalu - miałam wylew krwi do mózgu, przeżyłam ale dokonał pewnych zniszczeń, miesiąc po wylewie urodziła się nasza córeczka - wcześniak z 5 mca i życie stanęło już tym bardziej do góry nogami, przez wiele lat stawałam na nogi, ciężko było ale się podniosłam... z ważniejszych innych wydarzeń - 5 lat temu miałam romans, jednak pomimo tego, co mi inni radzili wróciłam do męża - powodem była przede wszystkim córka - wtedy miała 8 lat, wszystko się wtedy zaczęło gdy mąż prawie wcale nie przebywał w domu, wiele pracował a gdy już był z nami to zapominał,że ma żonę i dziecko - praca, komp, sen i tak w kółko, o seksie można było zapomnieć... naprawilismy swoje małżeństwo, tak mi się chyba jednak zdawało.. przez ten cały czas ciągle mi to wypominał, zapewne mi tego nie wybaczył... za swoje błędy się płaci, trzy lata temu  przez nieciekawe traktowanie w pracy, wylądowałam na długotrwałym zwolnieniu - dopadła mnie depresja, nie dawałam sobie rady z niczym, zamknęłam się w domu i bałam się wyjść nawet do sklepu, bałam się ludzi, leczyłam się przez jakieś 1,5 roku... półtora roku temu podjęliśmy z mężem decyzję o powiększeniu rodziny, dziecko było planowane bardzo dokładnie z testami owulacyjnymi włącznie, wtedy miałam nadzieję, że moze ta dzidzia też pomoże nam jakoś naprawić nasze małżeństwo trochę bardziej, planowaliśmy chłopaka a wyszła dziewczyna... przez całą ciążę ogromnie się bałam, bo każdy lekarz przypominał mi tylko, że ta ciąża może zakończyć się kolejnym wylewem i smiercią... straszne obciążenie psychiczne...  w czasie ciąży przeprowadziliśmy się do starego budownictwa z bloków, z 39m2 na 80m2, super mieszkanie ale do sporego remontu (do chwili obecnej nie wszystko jest zrobione), wiec jest tez co sprzątać... córka urodziła sie zdrowa poza alergia na mleko, 3 miesiace później okazało sie ze ponownie jestem w ciazy... nie bede ukrywac ze sie załamałam, bo byłam przygotowana na 2 dzieci a nie 3... i doszedł kolejny stres... po kilku miesiącach okazało się, że to chłopak, więc tę ciążę traktowałam już całkiem inaczej, upragniony syn, ostatni przekazujący nazwisko dalej, dzidziuś urodził się i nie będę ukrywała, że było i jest ciężko, dwójka małych dzieci i do tego nastolatka , która też wymagała sporego zainteresowania, czasami nie dawałam rady, mąż pracował, wracał, siadał przed kompem, pił piwko i kładł się spać, taki sam dzień prawie non stop, jak mu mówiłam, ze powinien troche zajmowac się dziećmi to mówił, żebym mu mówiła co ma zrobić jeśli chcę aby pomógł, syn ma obecnie 7 mcy a on go nigdy nie wykąpał, przewijał może ze 3 razy, zaczął mieć do mnie pretensje o to, że nie chcę się przytulać (czasami nawet na to nie miałam siły), że źle traktuję najstarszą córkę, ja mu wypominałam to, że go nie ma w domu, że nie pomaga mi przy dzieciach, że pije codziennie piwo (rozumiem raz na jakiś czas ale codziennie?) i w ten sposób doszliśmy do tego, że praktycznie mieliśmy do siebie pretensje o wszystko,Synek do chwili obecnej jest na piersi, więc kwestia karmienia też była z głowy.
Zbliżała się nasza 13 rocznica ślubu, liczyłam na chociaż jednego kwiatuszka, bo na większy prezent nie było szans - nigdy nie był w tym dobry a tutaj otrzymałam bukiet kwiatów na Naszej klasie z dopiskiem: "Kochanej żonie", jednak dwa dni później mąż wykrzyczał mi, że najstarsza córka  nie chce wracać do domu, bo tutaj ja jestem - wredna matka (zdarzało mi się krzyczeć na nią wiem, ze przeginałam czasami....) i że on nie ma do czego wracać, usłyszałam, że już mnie nie kocha, że nie może na mnie patrzeć (myślałam, ze chodzi o mój wygląd, bo po tych dwóch ostatnich ciążach zmieniłam się ale chodziło mu o to, że go tak wkur....), że nie che być już ze mną, zachowywał sie strasznie irracjonalnie, czułam się tak jakby mieszał mnie z błotem za każdym razem, minęły już 3 tygodnie,nie mam siły już płakać, świat mi sie zawalił - mężczyzna, którego tak bardzo kocham nie chce być już ze mną, łączą go ze mną tylko dzieci... jest całkiem innym człowiekiem, zachowuje się tak jakby ktoś mu mieszał w głowie, nawet jego własna matka go nie poznaje... tydzień temu miał już odejść ale teściowa mu nagadała i postanowił, że nie odejdzie bo są dzieci... ja nie wiem co robić, codziennie wygląda tak jakby było normalnie a on zapewnia mnie ze nie jest, żebym sobie nie robiła nadziei, on bierze pod uwagę, ze moze być dobrze ale też może być źle, on nie wie czy jeszcze kiedykolwiek mnie pokocha a ja nie rozumiem jak można przestać kogoś kochac tak nagle po 13 latach bycia zakochanym po uszy, nie wiem co myśleć gdy przytulałam się do niego to odebrał to jako włażene w tyłek, stwierdził też że wchodzę w tyłek teściowej (od momentu jak zaczęło się psuć to z nią mogę pogadać i to ona mi doradza).. Chciałabym mieć spowrotem normalne życie,normalne małżeństwo, normalną rodzinę a nie żyć tak jak teraz - nie wiedzieć czy on wróci, czy nas nie zostawi, nie wiem pogubiłam się...

2

Odp: 13 lat po ślubie, trójka dzieci, kocham go a on już nie... chce odejść

Witam Cie!
Przykro mi bardzo,ze masz takie problemy!Ale coz ja moge Ci doradzic,jesli sama staram sie posklejac swoje zycie.Przekopuje ostatnio wszystkie dostepne portale o kryzysach malzenskich i poradach psychologicznych i niestety nadal nie mam pojecia co robic?!!!
Do tej pory bylam przekonana,ze tylko ja tak cierpie i jestem tak bardzo nieszczesliwa,ale tresc tych wszystkich portali zasmucila mnie.Jest tak wiele nieszczesliwych malzenstw i to nie zawsze mezczyzna jest ta ciemna strona,bywa i odwrotnie.
Piszesz,ze mialas romans i maz Ci wybaczyl.A moze jednak nie wybaczyl i w tym tkwi problem.Tym bardziej,ze siega po alkohol-ktory dla wielu jest odskocznia od problemow i pocieszeniem.Poza tym,nie obraz sie nie chce Cie oceniac,ani urazic-piszesz,ze bardzo kochasz meza,wiec czemu doszlo do zdrady?Mysle,ze takie sprawy na zawsze pozostaja gleboka zadra w sercu strony zdradzonej.
W moim zwiazku to ja nosze taka zadre w sercu juz 10lat,choc nigdy nie mialam 100procent pewnosci,maz zapewnia ze nic takiego nie mialo miejsca,ale ja i tak nie wierze.
Nie mam pojecia  co Ci doradzic,moze okaz mezowi wiecej zainteresowania,wiecej czulosci.Moze przygotuj tylko dla Was wyjatkowa kolacje,a dzieci podrzuc tesciowej.Postaraj sie byc spokojna,nie krzycz,moze sprobuj lagodnie przeprowadzic rozmowe.Przy 3dzieci brakuje czasu doslownie na wszystko,byc moze maz poczul sie malo wazny.
BADZ SILNA I POWODZENIA

3 Ostatnio edytowany przez aga2005 (2011-05-18 16:25:11)

Odp: 13 lat po ślubie, trójka dzieci, kocham go a on już nie... chce odejść

Witam.Ja tez jestem w podobnej sytuacji poniewaz jestem 13 lat po slubie z tym ze bylam z mezem w separacji 1.5 roku ale we wrzesniu ubieglego roku postanowilismy wrocic do siebie.Po paru miesiacach jednak widzialam ze problem wrocil.( problem od kilku lat egoistycznego podchodzenia do rodziny ktory sie zaczal po narodzinach dziecka)Tzn maz nie chcial nadal prowadzic wspolnie domu, nie chcial pomagac w czym kolwiek( mieszkamy w Londynie i jestem tu zupelnie sama)Dalam sobie czas do Wielkanocy tego roku i kiedy napradwe zobaczylam ze pomimo ze ok krzata sie po domu i wychodzi do pracy a pieniadze zarobione wywozi swojej mamie kazalam mu sie wyprowadzic.Ja nie umiem tak zyc.Jest u mnie czarne albo biale! Wyprowadzil sie poniewaz mamy drugi dom i okazalo sie ze jestem w ciazy.Jestem bardzo szczesliwa z tego powodu i maz tez niby sie z tego cieszy ale nie wykazuje checi wsparcia ani jakiej kolwiek zmiany na temat pogladu na zycie w rodzinie.Warunkiem byc moze zycia razem jest podpisanie rozdzielnosci majatkowej poniewaz maz nie chce miec juz ze mna nic wspolnego.Musze dodac ze wczesniej przed okresem separacji maz ukradl z naszego wspolnego konta duza ilosc pieniedzy.Mielismy sprawe rozwodowa w czasie separacji ktora wstrzymalismy.Ciagle uwaza ze chce go okrasc, ze nic nie wlozy do naszego wspolnego domu i nawet drobnych prac nie powinnien w nim byl robic.Jest mi strasznie ciezko.Czuje sie samotna mamy 6letniego syna ktory ogromnie sie cieszy ze bedzie mial rodzenstwo ale nie mam rodziny na ktorej mi bardzo zalezy.Maz ostatnio napisal ze czuje sie bardzo zraniony tym co bylo w sadzie,ze mi nie wierzy po tym jak kiedy mielismy problemy pisalam smsy z chlopakiem ktorego znalam przez znajomych poniewaz on mnie rozumial i bylo mi lzej kiedy sie wygadalam, tym ze musial sie wyprowadzic ale nie wiem na co on liczyl.Ja nie moge utrzymywac domu, opiekowac sie dzieckiem a on nie doklada sie finansowo i wymaga tego ze jak go kocham to powinnam go utrzymywac!!!! To nie jest tak jak powinno byc! Obawiam sie samotnosci przez ktora przechodze, obawiam sie ze kiedy pojawi sie drugie dziecko bedzie mi jeszcze ciezej psychicznie.Z jego strony nie ma zadnej checi  oprocz placenia na dziecko 500zl miesiecznie. Co mam zrobic?????Jak mam sobie pomoc? jak pogodzic sie z tym wszystkim.Bardzo go kocham...Przyzwyczajenie tez odgrywa tu role bo jest ogromnie ciezko zyc bez osoby z ktora sie bylo tyle lat.

4

Odp: 13 lat po ślubie, trójka dzieci, kocham go a on już nie... chce odejść

Czy mąż wybaczył mi moja zdradę - nie sądzę, przez tyle lat przekręcał wszystko tak aby to była moja wina a to, że nie było go wcale w domu i zapomniał, że ma w domu żonę i córkę, to też była moja wina?
w tamtym czasie łączyła nas tylko córka, mijaliśmy się przez tygodnie miesiące z jego strony nie było żadnego zainteresowania moja osobą, ważniejszy był komputer, mogłam biewgać przed nim wq bieliźnie a on i tak wolał komp, w pracy poznałam fajnego kolegę, który zainteresował się mną tak jak mąż kiedyś, umiał pomóc, doradzić, przytulić - dawał mi wszystko to o czym mąż zapomniał - teraz po latach wiem, co zrobiłam źle ale nie da sie tego naprawić i za to płacę dzień w dzień...
Od ostatniego wpisu nic sie nie zmieniło nadal ,on nadal mało jest w domu, córka ciągle sie pyta gdzie jest tata, kiedy będzie, w ostatni weekend wybrał się na Jurę z kolegami na 2 dni...cały ten wyjazd był podejrzany... w czerwcu też jedzie.... a ze mną i dziećmi to nie che jeździć, tesciowa zwróciła mu uwagę, że można jeźdźić ale z umiarem, bo nie stac nas na takie wypady, oczywiście sprawę olał... on ciągle upiera się że nikogo nie ma ale zachowuje się dokładnie tak jak osoba, która kogoś ma na boku, smsiki po kryjomu, jak wychodzi to się odwala jakby szedł do lekarza a w domu jest brudasem strasznym, przebywa poza domem coraz więcej czasu tłumaczy że jedzenie dla dzieci też kosztuje, więc on musi zarabiać... podliczyłam go, ze w tym mcu dostałam od niego 170zł a wszystkie zakupy do domu robie ja (renty mam 600zł)...
Zmieniłam się, zmieniłam fryzurę, schudłam narazie 4kg w mc, z dziećmi spędzam całe dnie, nie krzyczę, staram się być wzorową mamą, bo teraz tylko one mi zostały. Dla niego jestem tez inna, pytam sie czy coś mu zrobić a nie od razu lece sama robić, przestałam sprzątać jego skarpety spod łóżka, butelki po piwie... efekt marny - wczoraj rozmawialiśmy o tym bo porozrzucał po całym mieszkaniu swoje brudne ciuchy - rano wyszedł do pracy a przy łóżku wczorajsze skarpety a na biurku komputerowym obciete wczoraj paznokcie.... leżą i czekają.... on cały czas upiera się przy tym, że to ja koło niego nie biegałam, niestety nawet teściowa zganiła mnie za to, że przyzwyczaiłam go że po nim sprzątam... ale dla niego obecnie jestem tą złą, tą która nic koło niego nie robiła, a jak robiła to wszystko źle.... no i na 90 % ma inną.... założył sobie nowe konto "od twoj .ego emeryta", przesłał sobie na nie opowiastkę o panu, który mając 32 letnią żonę i będąc po 10 latach małżeństwa zdradzał ją z 17latką...." - zawsze robił tak jak chciał coś przesłać komuś na inne konto w pracy... a w domu zarzeka się, ze na razie nic sie nie zmieniło i nikogo nie ma..... wcześniej miał przezwisko dziadek...
Na moje czułości - przytulenia właściwie wcale nie reaguje a jeśli dostaję gdzieś buzi to w czoło.... pozwala mi się przytulić bo jak to on określił ja tego potrzebuję więc dostaję to co chcę ale ja coraz mniej chcę się do niego przytulać, on się zaczął zmieniać ale na minus, coraz mniej przypomina mi mojego męża.... a w tym wszystkim cierpią najbardziej dzieci, co zawinił 7 miesięczny bobas? ja chcę i próbuję to ratować a on coraz bardziej wszystko burzy, tak jakby mu już nie zależało....

5

Odp: 13 lat po ślubie, trójka dzieci, kocham go a on już nie... chce odejść

Witajcie, przepraszam - nie czytałem całości wypowiedzi. Zrobię to w domu, jednak chcę nawiazać tutaj do filmu. Oglądałyście Usta Usta - 3 sezon. Krzysztof i Agnieszka. Kogo wybrał Krzysztof w ostatnim odcinku. miał mozliwośc wrócić do żony. Dlaczego tego nie zrobił?

Moim zdaniem, gdyby wrócił to było by dobrze przez chwilę. Później niestety zaczynają wracać tematy. Każde dłuższe zostanie w pracy jest nawiązywane do zdrady. Mała wymiana słów i powrót do tematów z tamtych chwil.

Jezeli jakaś osoba zdradziła drugą i nie zrobiła tego z powodu zauroczenia (i czar do tej osoby nie prysnął po zdradzie) to lepiej jest się rozstać, póki jeszcze jesteśmy piękni i młodzi, anieżeli iść w tym zakłamaniu w starość. Moje prywatne zdanie.

Paweł

6 Ostatnio edytowany przez Angielski (2011-05-24 12:27:23)

Odp: 13 lat po ślubie, trójka dzieci, kocham go a on już nie... chce odejść
Flipsik napisał/a:

on ciągle upiera się że nikogo nie ma ale zachowuje się dokładnie tak jak osoba, która kogoś ma na boku, smsiki po kryjomu, jak wychodzi to się odwala jakby szedł do lekarza a w domu jest brudasem strasznym, przebywa poza domem coraz więcej czasu tłumaczy że jedzenie dla dzieci też kosztuje, więc on musi zarabiać... podliczyłam go, ze w tym mcu dostałam od niego 170zł a wszystkie zakupy do domu robie ja (renty mam 600zł)...
Zmieniłam się, zmieniłam fryzurę, schudłam narazie 4kg w mc, z dziećmi spędzam całe dnie, nie krzyczę, staram się być wzorową mamą, bo teraz tylko one mi zostały. Dla niego jestem tez inna, pytam sie czy coś mu zrobić a nie od razu lece sama robić, przestałam sprzątać jego skarpety spod łóżka, butelki po piwie... efekt marny - wczoraj rozmawialiśmy o tym bo porozrzucał po całym mieszkaniu swoje brudne ciuchy - rano wyszedł do pracy a przy łóżku wczorajsze skarpety a na biurku komputerowym obciete wczoraj paznokcie.... leżą i czekają.... on cały czas upiera się przy tym, że to ja koło niego nie biegałam, niestety nawet teściowa zganiła mnie za to, że przyzwyczaiłam go że po nim sprzątam... ale dla niego obecnie jestem tą złą, tą która nic koło niego nie robiła, a jak robiła to wszystko źle.... no i na 90 % ma inną.... założył sobie nowe konto "od twoj .ego emeryta", przesłał sobie na nie opowiastkę o panu, który mając 32 letnią żonę i będąc po 10 latach małżeństwa zdradzał ją z 17latką...." - zawsze robił tak jak chciał coś przesłać komuś na inne konto w pracy... a w domu zarzeka się, ze na razie nic sie nie zmieniło i nikogo nie ma..... wcześniej miał przezwisko dziadek...
Na moje czułości - przytulenia właściwie wcale nie reaguje a jeśli dostaję gdzieś buzi to w czoło.... pozwala mi się przytulić bo jak to on określił ja tego potrzebuję więc dostaję to co chcę ale ja coraz mniej chcę się do niego przytulać, on się zaczął zmieniać ale na minus, coraz mniej przypomina mi mojego męża.... a w tym wszystkim cierpią najbardziej dzieci, co zawinił 7 miesięczny bobas? ja chcę i próbuję to ratować a on coraz bardziej wszystko burzy, tak jakby mu już nie zależało....

Hej, przeczytąłem resztę tej wypowiedzi. dwie sprawy:

1. to Ty jesteś winna. Sama napisałas, ze przestałaś krzyczeć ;-). A więc coś go denerwowało w Twoim zachowaniu i teraz zdałaś sobie z tego sprawę. Pewnie nie tylko krzy, ale i nadgorliwość ;-)

2. Nie zdziałasz nic bedać grzeczną. im jesteś lepsza dla niego, tym bardziej o to widzi i sobie pozwala się tak zachowywać. Może przez to będziesz jeszcze lepsza - i co i jesteś. !!


Moim zdaniem jezeli chcesz pomóc swojemu partnerowi to go postaw w szachu. nie wiem czy masz mozliwośc wyjechania na miesiąc do np. rodziny. Ustal wczesniej ile potrzebujesz pieniezy miesięcznie od niego żeby dobrze żyć. Załużmy 1000 zł. Powiedz mu któregoś dnia, że otrzymałaś pracę za 1000 zł ale w innym mieście. Żeby Was i dziecko utrzymać musisz ją przyjąć. Nie każ mu msysleć, bo będzie się tylko kłócił. Wyjechać musisz już na drugi dzień bo przepadnie praca. zostaw go tak jak kazdego dnia, bez dodatkowych zakkupów w lodówce, bez specjalnie z tego powodu wypranych rzeczy itp. Dowiedziałaś się nagle i wyjźdasz, nie masz na nic czasu.

Jedź do znajomych. Nie odzywaj się do niego. Niech zrozumie, że brak ciebie powoduje załamanie się swiata.

Jezeli do miesiąca nie zadzwoni i nie zaproponuje Tobie powrotu i rzucenie tej pracy w zamian za to, żę to on ją znajdzie i przyniesie ten 1000 każdego miesiąca do domu to go zostaw. Z socjalnego otrzymasz mieszkanie i miesięczne dofinansowanie. A kobiety z tych miejsc wiecej sobie pomagają niż tacy mężowie.

Z przykrością się słucha takich historii.
Paweł

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » 13 lat po ślubie, trójka dzieci, kocham go a on już nie... chce odejść

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026