netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Musiałam schować moje ambicje i opiekować się mamą i sklepem

5 odpowiedzi3 206 wyświetleńzałożony przez wotewer, 21.04.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Musiałam schować moje ambicje i opiekować się mamą i sklepem

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1 Ostatnio edytowany przez wotewer (2011-04-21 22:28:46)

Temat: Musiałam schować moje ambicje i opiekować się mamą i sklepem

Nawet nie wiem jak zaczac i w jakim dziale napisac..dlugo..dlugo zamierzalam napisac wreszcie tego posta...problem w tym,ze tkwie w wulgaryzm blednym kole..i albo mam problem z partnerem albo z soba sama..dlatego tez,nie jestem pewna czy nie powinnam pisac w dziale "psychologi"..do tego stopnia  pogubilam sie we wlasnej osobie..do tego stopnia,ze nie jestem w stanie myslec...i nie mam pojecia co sie ze mna dzieje..z radosnej dziewczyny,czlowieka z ambicjami..talentem stalam sie tym kims..na dzien dzisiejszy nawet nie wiem czy drzemie we mnie w ogole jakis potencjal..czy mam osobowosc..pasje..zainteresowania..czy nie jestem zwyklyk szarakkiem,ktory tylko wegetuje..mam 28 lat,skonczylam tylko Technikum handlowe,dzien przed obrona pracy dyplomowej moja mama miala silny wylew,zapadla w spiaczke,przezyla..jednak sparalizowalo ja..od tamtej pory wraz z siostra zajmuje sie domem oraz sklepem,to trwa juz 8 lat...wtedy jeszcze bylam raczej pewna osoba..mloda,spanikowana..nalgle spadlo na mnie tyle obowiazkow..a jednak przez ten czas nic z tym nie zrobilam..chcialabym sie ksztalcic,isc na studia,a nawet nie wiem na jaki kierunek,nie wiem co bym chciala w zyciu robic..a na to,ze pragne sie ksztalcic wplynal moj partner..jest inteligentny,rzadny wiedzy,osobliwy...to on zauwazyl,ze ja tylko wegetuje..ech...wiecie co..nawet nie potrafie stworzyc konkretnego postu..chcialabym by nie bylo w nim chaosu,a mam swiadomosc tego,ze tak on niestety bedzie wygladal..a propos studiow,to boje sie nawet,ze moj umysl mi na to nie pozwoli,nie dam rady,jestem zbyt malo "INTELIGENTNA"..8 lat po szkole..tak dlugo nei stymulowalam mozgu..problemem staje sie niekiedy tabliczka mnozenia..chroniczne zmeczenie...nieregularny sen,rutyna..a w domu? praczka ,pomywaczka,sprzataczka..przez to moj partner przestal sie mna fascynowac..przez te zasmienia umyslu i a w wyniku czego nieumiejetnosc analizowania,wyjscia poza siebie,nierownowagi emocjonalnej doprowadzam do coraz czestszych konfliktow..zostalam w jego oczach" wulgaryzmy,lbem"...on juz nie wytrzymuje..kocha mnie..ale...zaczyna sie mnie bac..tymi wyzwiskami "apeluje" do mnie o uzywanie mozgu..kolejna dziura w calym jest to,ze nie potrafie wyobrazic sobei bez niego zycia..nie mam za grosz poczucia dumy,wartosci,niezaleznosci...nie chce go stracic..panicznie sie boje..wydzwaniam,placze...powoduje coraz to nowsze konfkikty,problemy...to muzyka,w ktorej siedzi,to pornografia na ktora zdarzy mu sie wbijac...a ostatnio znowu cos innego...jestem wkretofilem,wiele powstaje tylko w mojej glowie..tlumaczylam sobie i jemu...ze to moze przez sytuacje w domu..mama nie dosc,ze chora,to jeszcze ciagle awantury,a w sklepie nieustanne nerwy i szarpaniny z ograniczonymi ludzmi..tyle razu mi tlumaczyl,ze znajdzie mi lokum..sam nie pracuje,konczy studia i jest w ciezkiej sytuacji..a ponadto w niezbyt dobrych relacjach z rodzicami..jestem za stara na mieszkanie z rodzicami,chcialabym sie wyrwac z tego domu...a nie potrafie..boje sie nauki,boje sie wolnego rynku...tym sposobem udowadniam mu,ze jestem tym przecietniakiem,ktory owszem ugotuje,wyprasuje,zatroszczy sie...ale poza tym nic wiecej...zero planow,nie mam celu..konkretnego...wymyslam tylko cos kazdego dnia...to,ze zajme sie gra na pianinie,lub zaczne malowac..pojde na dietetyke..tyle nierealnych celow sobie stawiam po to tylko by "zaistniec"..nie wiem co sie stalo z dawna A..moje zycie jest naprawde nudne...i przestaje sie dziwic mojemu partnerowi...ktorego fascynowalam,intrygowalam...to sie stalo raptem w ciagu 3 lat...zaczynam sie czuc jak nikt.,.przecietniak..stworzony tylko do pracy fizycznej...przez o wszystko nie zbuduje zwiazku...nie z moim kochanym...bo jest wymagajacy...a mnie tez nie satysfakcjonuje rutyna i samo zycie by je tylko przezyc...i nic nie osiagnac...jak mam sie odnalezc...powstaje pytanie czy przyszla juz pora na odwiedziny u psychologa..z cala pewnosci,wiekszosc porad jakie tu uslysze,bedzie to wlasnie wizyta u lekarza...wiadomo,najprosciej...prawda jest taka,ze nie mam zaufania do tych lekarzy,ryja mozgi..oj wiele by tu jeszcze pisac..ale moze w miedzyczasie cos dodam...w kazdym razie frekfencja w tym temacie nie bedzie zbyt wysoka..wiem o tym..ale grunt,ze w koncu zaczelam..moze znajdzie sie ktos kumaty,kto nie pojdzie na latwizne i nie napisze mi "idz do psychologa"..chetnie z kims takim pokonwersuje..bo przeciez szukam pomocy..a nie "znajomosci",co jednak niewykluczone..przy okazji..[prosze o przeniesienie postu do odpowiedniego dzialu...]

2

Odp: Musiałam schować moje ambicje i opiekować się mamą i sklepem

Ja to widze troszke może bezkompromisowo ale musisz coś zakończyć bo tu chyba już chodzi o Twoje być albo nie być.
Nie wiem o co Twoje awantury z mamą  ale jeśli ona nie docenia tego co robisz, a robisz chyba bardzo wiele,  to może po prostu wyprowadz sie i zostaw ten rodzinny sklep i weź inną prace. Ja wiem że to sie fajnie pisze, i brzmi bardzo egoistycznie, ale to wszystko Cie już chyba zabija (włóżmy między bajki powiedzonko że co cie nie zabije to wzmocni, bo człowiek ma określoną wytrzymałość - przekroczysz te granice i po tobie). Masz prawo zdecydować: koniec tego. To nie oznacza zaraz całkowitego zerwania kontaktu z rodziną i niepomagania ale moze wyśle sygnał do matki że tak dalej być nie moze. Nic gorszego jak wrócić po robocie do domu a tam zaraz awantura. I do Twojego chłopaka też wyśle sygnał że jednak coś robisz w życiu, nie stoisz w miejscu. Co do studiów to wiesz, może być ciężko no bo sama praca to mnóstwo czasu i zmęczenia i idź tu jeszcze po niej człowieku się uczyć ale zawsze możesz np uczyć się języka sama w domu z ksiązek i płyt - i juz sie rozwijasz!
Co do lekarzy to powiem Ci że też im nie ufam ale psycholog to jednak nie lekarz i może jednak nie jest to taki głupi pomysł pójsć do jakiegoś, co Ci szkodzi?
Spróbój sie też dowiedzieć w ośrodku zdrowia lub pomocy społecznej  bo chyba istnieje coś takiego jak pielęgniarka która codziennie przychodzi i coś robi koło chorego - to coś zawsze odciąży bo do bycia pielęgniarką też trza mieć umiejętnośći i predyspozycje.
A jak Twoja siostra daje sobie z tym rade?

3

Odp: Musiałam schować moje ambicje i opiekować się mamą i sklepem

wotewer nikt nie napisze ci tutaj "idz do psychologa", jesteśmy tu by pomóc jak się tylko da.
Twoja sytuacja jest trudna ale nie bez wyjścia. Postaraj się spojrzec na to tak: jesteś naprawdę silną kobietą, bardzo wartościową, zajmujesz się swoją chorą mamą, zajmujesz się sklepem, musiałaś szybko dorosnąc... To naprawdę bardzo wiele! Po wszystkich złych przeżyciach musisz wyciągnąc naukę, wziąc się za swoje życie. Skoro chcesz je zmienic to zmień! Naprawdę to jest do zrobienia. Chcesz się zapisac na tańce, śpiew, fitness, to zapisz się! Poznasz tam nowych ludzi, rozerwiesz się, Twój partner też będzie patrzał na ciebie inaczej... Chcesz się kształcic to idz na studia, zastanów się co cię naprawdę interesuje, jest tyle możliwości, na pewno znajdziesz coś dla siebie. Tylko troszke dziwię się twojemu partnerowi, nie ma prawa nazywac cię "głupią" czy coś w tym stylu, masz średnie wykształcenie, nie jesteś żadnym wyrzutkiem. Jesteś bardzo wartościową dziewczyną bo codziennie bierzesz na barki wiele, zajmujesz się chorą matką a to kosztuje cie wielu wyrzeczen. Skoro on Cię kocha to powinien byc z tobą na dobre i złe!

4

Odp: Musiałam schować moje ambicje i opiekować się mamą i sklepem

wotewer, napisałaś o sobie tak niewiele, że bardzo ciężko jest cokolwiek Ci doradzić.

Zastanawiam się, czy masz bliską osobę, z którą możesz szczerze i otwarcie porozmawiać? Czasami wydaje nam się, że mamy za dużo problemów, żeby o nich opowiedzieć, że mamy za duży chaos w głowie, a po spokojnej rozmowie okazuje się, że coś się jednak poukładało i widzimy sytuację jaśniej niż do tej pory.

Dlaczego też tak bardzo obawiasz się porady pójścia do psychologa? To się wiąże z jakimiś uprzedzeniami, obawami?

5

Odp: Musiałam schować moje ambicje i opiekować się mamą i sklepem

a ja nie wiem jak on smie Cie nazywac zakutym lbem. sam dopiero co konczy studia pewnie dzienne, wiec gowno wie o zyciu. nie daj sie zdolowac z tego powodu ze to wlasnie Twoj facet jest nie rozgarniety. studia nic nie znacza. mozna byc madrym i elokwentnym bez papierka. chcesz sie dowartosciowac intelektualnie? czytaj, sluchaj ambitnego radia, ogladaj ambitne filmy.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Musiałam schować moje ambicje i opiekować się mamą i sklepem

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026