Wspólne mieszkanie z mamą - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Wspólne mieszkanie z mamą

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 172 ]

1

Temat: Wspólne mieszkanie z mamą

Dzisiaj już mnie przerosło, opiszę w skrócie sytuację. Jestem po jednym nieudanym małżeństwie, mam faceta od dwóch lat, jestem w ciąży. Mieszkaliśmy razem bez formalnego związku, ale nagle zmarł mój tata. Zostaliśmy postawieni w trudnej sytuacji, ja jako przeciwniczka mieszkania z rodzicami, podjęłam wraz z partnerem decyzję by przeprowadzić się do mamy, która ciężko znosi śmierć taty, jest w depresji, mieszka na wsi z dala od jakiejś większej cywilizacji.

Mama jest cudowna, dobra kobieta, ale przy wspólnym mieszkaniu pojawiają się pierwsze zgrzyty. Jestem po 1,5 rocznej terapii po rozwodzie, przy której też skorygowałam relacje z rodzicami. Mama od zawsze traktowała mnie jak dziecko, nie nauczyła mnie stawiać granic, mieć własnych oczekiwań. Wypracowałam to na terapii sama i trafiłam na człowieka, który mnie szanuje i kocha (poprzednie maleństwo było emocjonalnie przemocowe).

Przejdę do sedna, partner pochodzi z rodziny, gdzie obiady zawsze gotowała mama. Chciałabym wypracować relacje, w której wspólnie zajmujemy się tymi obowiązkami kuchennymi. Mieszkając z mamą jest to trudne bo mama uważa, że baba ma ugotować i podać facetowi obiad, Że ma po pracy mieć gorący obiad, itp. prosiłam mamę wielokrotnie, by nie nakładała mu jedzenia, że sam sobie weźmie i to akurat jakos dało się wypracować. Ale są już skrajne sytuacje, gdzie czuje się lekceważona i że moje granice są łamane. Tłumacze mamie, że to jest mój facet a nie jej, że nie powinna mu gotować obiadów bez uzgodnienia (ja jestem na specjalnej diecie cukrzycowej i sama sobie gotuje). Doszło do tego, że sam sobie nalozyl obiad a mama przyszła z garnkiem ziemniaków i wrzuciła mu resztę na talerz bez pytania! Mój partner się wkurzyl. Druga sytuacja, gdzie mama już gotuje obiad, nie pytając czy on chce czy nie chce. Mówię jej, że co robi, ona że gotuje jemu obiad bo nie pójdzie głodny do pracy. "Pytałaś go czy chce, czy jest głodny?" Co by tam nie był głodny... Moje prośby o zaprzestanie takiego zachowania są ignorowane, bo co ja tam wiem, mam szanować chłopa... Powiedziałam o tym partnerowi, stoi po mojej stronie, nie zjadł tego obiadu i pojechał do pracy. Dodam, że w poprzednim małżeństwie była sytuacja, gdzie podczas remontu mieszkaliśmy kilka dni u moich rodziców. Oboje wróciliśmy z pracy i od wejścia usłyszałam od mamy "grzej i nakładaj mu obiad, bo chłop wrócił z pracy" było mi mega przykro, bo ja też przecież wróciłam z pracy a mój ówczesny mąż sam nie wiedział jak się zachować bo było mu głupio że mama tak do mnie mówi.

Ręce mi już opadają. Wiem, że to niezdrowe że mieszkamy razem, ale zdarzyła się taka sytuacja losowa... Jest mi ciężko, bo też jestem w żałobie, w dodatku w ciąży, w nowym związku gdzie chce wypracować pewne zasady a jest mi to uniemożliwianie. Nie wiem co robić? Próbuje z mamą rozmawiać ale nie traktuje mnie poważnie, a za chwilę może zrobić się kwas między moim partnerem a nią. Mamy ponad 30 lat i oczekujemy traktowania po partnersku a nie jak 2 letnie dziecko, co ma dwie lewe ręce. Jak zwalczyć ta nadgorliwość?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Wyprowadzić się. Moment wprowadzenia do mamy opisałaś jednym zdaniem - dlaczego się do niej wprowadziliście? Czy depresja mamy była tak ciężka ze nie była w stanie funkcjonować?

3

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Rozdzielić się na dwa gospodarstwa. Wy macie swoją część kuchni, mama swoją. Jak będzie trzeba to nawet dwie mniejsze lodówki. Rozdziel sztućce, rozdziel talerze, każdy ma swoje szafki.
Mama gotuje dla siebie, Wy gotujecie dla siebie. Ewentualnie w weekendy po wcześniejszym uzgodnieniu jecie razem.

4

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Wiem, że wyprowadzka była by najlepsza i najzdrowsza, ale na te chwile nie wchodzi w gre. Moment wprowadzenia to była wspólna decyzja moja i partnera. Mama jest starsza, nie ma prawa jazdy, do sklepow jest daleko, w okolicy nie ma innej bliskiej rodziny. Mama jest w depresji, nie prowadzi życia towarzyskiego. Mieszkaliśmy w odległości 30km w dużym mieście, mogłabym odwiedzać mamę ale sporadycznie.

5

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
Lady Loka napisał/a:

Rozdzielić się na dwa gospodarstwa. Wy macie swoją część kuchni, mama swoją. Jak będzie trzeba to nawet dwie mniejsze lodówki. Rozdziel sztućce, rozdziel talerze, każdy ma swoje szafki.
Mama gotuje dla siebie, Wy gotujecie dla siebie. Ewentualnie w weekendy po wcześniejszym uzgodnieniu jecie razem.

Dzięki za odpowiedź. Myślałam właśnie o wspólnych posiłkach weekendowych. Lodówka i osobne sztucce uważam za bardzo radykalne. Tylko jak i kto powinien mamie oznajmić o osobnym gotowaniu?

6

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

A po co masz walczyć?
Możesz albo sie wyprowadzić.
Albo jeżeli nie chcesz sie chwilowo wyprowadzić,po prostu ignorować jej uwagi/to co robi.
Bo nie za bardzo widzę  powód do twojego zdenerwowania.
Twoja mama sie nie zmieni.
Twój partner jest po twojej stronie.
Gdzie tu widzisz pole do ruchu?
Ale pamiętaj że to wciąż twoja mama.
Na co dzień ignoruj jej wizje relacji mąż-zona.
Ale nic nie szkodzi jak np w niedziele ugotujecie, ty czy twój partner obiad i zjecie razem.
A w następna niedziele to ona ugotuje i zjecie razem.
Bo zauważ że to dziwna sytuacja,wprowadziłaś sie do niej w jakimś celu, a de facto dążysz do tego abyście zyli jak osobne rodziny.
Pamiętaj że ona straciła męża, wiec szuka tego ciepła,troski,zainteresowania drugiego człowieka, a to że okazuje swoja troskę, w ten a nie w inny sposób,jak sama wiesz tego nie zmienisz.
Trochę przykro że mama nie szanuje twojego zdania,nie zdaje sobie sprawy ze ty tez straciłaś ojca/jesteś w ciąży i jest Ci ciężko.

Próbowałaś z nia tak szczerze od serca porozmawiać?
nie na zasadzie wyrzutów,bo zle robi, tylko pochylcie sie razem nad swoja żałobą.

7

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
Oto123 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Rozdzielić się na dwa gospodarstwa. Wy macie swoją część kuchni, mama swoją. Jak będzie trzeba to nawet dwie mniejsze lodówki. Rozdziel sztućce, rozdziel talerze, każdy ma swoje szafki.
Mama gotuje dla siebie, Wy gotujecie dla siebie. Ewentualnie w weekendy po wcześniejszym uzgodnieniu jecie razem.

Dzięki za odpowiedź. Myślałam właśnie o wspólnych posiłkach weekendowych. Lodówka i osobne sztucce uważam za bardzo radykalne. Tylko jak i kto powinien mamie oznajmić o osobnym gotowaniu?

No jak to kto? Ty.
Mamo, widzę, że nie możemy się dogadać, więc zróbmy tak, że Ty tu będziesz miała swoje i będziesz gotować dla siebie, a my tu będziemy mieć swoją szafkę, swoją lodówkę i będziemy gotować dla siebie, w ten sposób unikniemy konfliktów.

Osobna lodówka jest jak najbardziej dobrym rozwiązaniem, bo nie będzje awantur, że ktoś komuś coś zjadł, ktoś komuś coś zabrał. To głównie kwestia wygody, inaczej będą konflikty. Plus osobne szafki na rzeczy typu kasza, makaron itd. Każdy swoje. Robicie sobie zakupy, od mamy bierzecie listę, co potrzebuje i potem jej dajecie dokładnie to, co chciała. Nikt nikomu nie zabiera, nie podbiera. Każdy wie, jakie ma zapasy.

Istnieje jeszcze jedna opcja, skoro mama życia towarzyskiego nie prowadzi, to zawsze możecie sprzedać dom i kupić jej mniejsze mieszkanie bliżej Was. O ile by chciała się przeprowadzić.

8

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Szeptuch, wiem że mogę się wyprowadzić i też będzie źle, bo będę mieć wyrzuty sumienia. Nie mam rodzeństwa, by jakoś podzielić pomóc mamie. Nie mam serca, by zostawić ją samą na zimę w żałobie. To takie moje rozterki.

Czasem mówimy mamie, że robimy coś na obiad i je razem z nami, czasem ona zrobi naleśniki a ja farsz, itp. czasem mówimy, że zjedlibysmy to i to i z chęcią to robi.

Mi chodzi o problem tego, że moje prośby są niewidzialne, ignorowane, lekceważone. Chodzi mi o komunikację - skoro mówię o czymś mamie "zapytaj go czy jest głodny zanim zrobisz obiad", to oczekiwałabym, by mama brała to na poważnie. A obecnie jest to lekceważone, bo przecież co ja mogę wiedzieć? Chłop ma mieć gorący obiad i tyle. Mama ma pewnie obawy, że jak nie będę go dobrze traktować (gotować obiadów itp) to mnie zostawi, dlatego nadrabia to sama. Pewnie też to wynika z tego, że nadal traktuje go jak gościa a nie jak domownika. Mojego partnera też to wkurza, bo sam wie kiedy jest głodny, co chce zjeść i kiedy. Czasem planuje jakieś śniadanie specjalne dla mnie uwzględniając moja diete, a na stole stoi masa kanapek.

Próbuje wypracować komunikację. Mówię mamie spokojnie, ale nie dociera. Nawet pewnie myśli, że zrzucając ziemniaki bez pytania mojemu facetowi zrobiła dobrze bo zjadł więcej. Nie rozmawialiśmy o żałobie, każda z nas przeżywa to inaczej, myślę że nie jestem gotowa na rozmowę o żałobie.

Chciałabym tylko poprawić komunikację, żeby moje zdanie było brane na poważnie a nie jak dąsy córki co niewiele wie o życiu...

Dodam, że połowę życia mój tata gotował obiady i wtedy było dobrze, jakoś wtedy mama nie martwiła się, że nie odpowiednio go szanuje jako żona...

Wiem, że to moja mama i sprawa i jej tło są delikatne, w obliczu śmierci i tak te problemy są błahe ale jednak ważne jest by je zniwelować od razu.

9

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
Lady Loka napisał/a:

No jak to kto? Ty.
Mamo, widzę, że nie możemy się dogadać, więc zróbmy tak, że Ty tu będziesz miała swoje i będziesz gotować dla siebie, a my tu będziemy mieć swoją szafkę, swoją lodówkę i będziemy gotować dla siebie, w ten sposób unikniemy konfliktów.

Osobna lodówka jest jak najbardziej dobrym rozwiązaniem, bo nie będzje awantur, że ktoś komuś coś zjadł, ktoś komuś coś zabrał. To głównie kwestia wygody, inaczej będą konflikty. Plus osobne szafki na rzeczy typu kasza, makaron itd. Każdy swoje. Robicie sobie zakupy, od mamy bierzecie listę, co potrzebuje i potem jej dajecie dokładnie to, co chciała. Nikt nikomu nie zabiera, nie podbiera. Każdy wie, jakie ma zapasy.

Istnieje jeszcze jedna opcja, skoro mama życia towarzyskiego nie prowadzi, to zawsze możecie sprzedać dom i kupić jej mniejsze mieszkanie bliżej Was. O ile by chciała się przeprowadzić.

Ogólnie sie z tobą zgadzam Loka, bardzo fajne zasady, ułatwiające wspólne życie.
Były by ideale, dla 2 rodzin które muszą zamieszkiwać pod jednym dachem.
ale wydaje mi się że oni wprowadzili sie do mamy, również po to aby wesprzeć ją psychicznie.
Dac to ciepło które tylko własna rodzina może dać.
A tutaj to wygląda tak jak by mieli żyć osobno.
Autorka napisała że mieszkają 30km od niej, to nie jest duży dystans,gdyby chodziło o zakupy czy zawiezienie do lekarza, nie trzeba by było razem mieszkać.
wydaje mi sie( podkreślam wydaje) że  jej mama potrzebuje,choćby przez pewien czas,czuć się częścią rodziny, byc w tej wspólnocie, a dla mnie(podkreślam dla mnie) oznacza to tez wspólne posiłki/gotowanie/gospodarzenie

10

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Lady Loka - dziękuję za odpowiedź. No właśnie ja muszę przeprowadzić te rozmowe, ale jak to zrobić skoro nie jestem traktowana na równi, tylko jak dziecko, które nie wie jak traktować partnera?

Wychowanie bez granic doprowadziło mnie do jednego przemocowego związku. Teraz gdy mam wypracowane inne zasady i znalazłam kogoś kto mnie szanuje, czuje że mama nadal próbuje sprowadzić mnie na drogę ugodowej, bezbarwnej, bez wymagań i oczekiwań. Mama nie widzi tego, że w ten sposób "kastruje" też mojego faceta, który może chciałby się wykazać dla mnie.

Na razie obrałam zasadę, że nie będę zaczynać rozmowy, bo wyjdzie że się czepiam i atakuje i się nie odzywam. Czasem bywa super, robimy razem kolację, coś wymyślamy, ale ten brak szacunku do mojego zdania jest przykry.

11

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
Oto123 napisał/a:

Szeptuch, wiem że mogę się wyprowadzić i też będzie źle, bo będę mieć wyrzuty sumienia. Nie mam rodzeństwa, by jakoś podzielić pomóc mamie. Nie mam serca, by zostawić ją samą na zimę w żałobie. To takie moje rozterki.

Czasem mówimy mamie, że robimy coś na obiad i je razem z nami, czasem ona zrobi naleśniki a ja farsz, itp. czasem mówimy, że zjedlibysmy to i to i z chęcią to robi.

Mi chodzi o problem tego, że moje prośby są niewidzialne, ignorowane, lekceważone. Chodzi mi o komunikację - skoro mówię o czymś mamie "zapytaj go czy jest głodny zanim zrobisz obiad", to oczekiwałabym, by mama brała to na poważnie. A obecnie jest to lekceważone, bo przecież co ja mogę wiedzieć? Chłop ma mieć gorący obiad i tyle. Mama ma pewnie obawy, że jak nie będę go dobrze traktować (gotować obiadów itp) to mnie zostawi, dlatego nadrabia to sama. Pewnie też to wynika z tego, że nadal traktuje go jak gościa a nie jak domownika. Mojego partnera też to wkurza, bo sam wie kiedy jest głodny, co chce zjeść i kiedy. Czasem planuje jakieś śniadanie specjalne dla mnie uwzględniając moja diete, a na stole stoi masa kanapek.

Próbuje wypracować komunikację. Mówię mamie spokojnie, ale nie dociera. Nawet pewnie myśli, że zrzucając ziemniaki bez pytania mojemu facetowi zrobiła dobrze bo zjadł więcej. Nie rozmawialiśmy o żałobie, każda z nas przeżywa to inaczej, myślę że nie jestem gotowa na rozmowę o żałobie.

Chciałabym tylko poprawić komunikację, żeby moje zdanie było brane na poważnie a nie jak dąsy córki co niewiele wie o życiu...

Dodam, że połowę życia mój tata gotował obiady i wtedy było dobrze, jakoś wtedy mama nie martwiła się, że nie odpowiednio go szanuje jako żona...

Wiem, że to moja mama i sprawa i jej tło są delikatne, w obliczu śmierci i tak te problemy są błahe ale jednak ważne jest by je zniwelować od razu.


Masz prawo do swoich uczuć.
nie wstydź sie ich,nie miej ich sobie za złe.
Smutne jest to że twoja mama tak do ciebie podchodzi.
Ale postaraj sie porozmawiać z mamą, bez owijania w bawełnę,że to nie chodzi o te obiadki,tylko o brak szacunku względem ciebie.
że nie jesteś juz mała dziewczynka, która mamusia musi za wszystko wyręczać.

12

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Wiem, że mama potrzebuje ciepła. Daje to mamie zarówno ja jak i mój partner. Rozmawiamy, jeździmy razem do sklepu, wyrywam mamę na miasto. Ale ja i mój partner potrzebujemy też swojej swobody. Nie może tak być, że bez pytania mama wrzuca resztki jedzenia na czyjś talerz. Chodzi o postawienie pewnych granic, by mieszkało nam się wszystkim dobrze. Niech mama gotuje nawet k cały tydzień, ale zapyta czy chcemy, czy mamy coś zaplanowane. Niech nie grzeje jedzenia specjalnie, bez wiedzy czy ktoś z nas chce...

13

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
Szeptuch napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

No jak to kto? Ty.
Mamo, widzę, że nie możemy się dogadać, więc zróbmy tak, że Ty tu będziesz miała swoje i będziesz gotować dla siebie, a my tu będziemy mieć swoją szafkę, swoją lodówkę i będziemy gotować dla siebie, w ten sposób unikniemy konfliktów.

Osobna lodówka jest jak najbardziej dobrym rozwiązaniem, bo nie będzje awantur, że ktoś komuś coś zjadł, ktoś komuś coś zabrał. To głównie kwestia wygody, inaczej będą konflikty. Plus osobne szafki na rzeczy typu kasza, makaron itd. Każdy swoje. Robicie sobie zakupy, od mamy bierzecie listę, co potrzebuje i potem jej dajecie dokładnie to, co chciała. Nikt nikomu nie zabiera, nie podbiera. Każdy wie, jakie ma zapasy.

Istnieje jeszcze jedna opcja, skoro mama życia towarzyskiego nie prowadzi, to zawsze możecie sprzedać dom i kupić jej mniejsze mieszkanie bliżej Was. O ile by chciała się przeprowadzić.

Ogólnie sie z tobą zgadzam Loka, bardzo fajne zasady, ułatwiające wspólne życie.
Były by ideale, dla 2 rodzin które muszą zamieszkiwać pod jednym dachem.
ale wydaje mi się że oni wprowadzili sie do mamy, również po to aby wesprzeć ją psychicznie.
Dac to ciepło które tylko własna rodzina może dać.
A tutaj to wygląda tak jak by mieli żyć osobno.
Autorka napisała że mieszkają 30km od niej, to nie jest duży dystans,gdyby chodziło o zakupy czy zawiezienie do lekarza, nie trzeba by było razem mieszkać.
wydaje mi sie( podkreślam wydaje) że  jej mama potrzebuje,choćby przez pewien czas,czuć się częścią rodziny, byc w tej wspólnocie, a dla mnie(podkreślam dla mnie) oznacza to tez wspólne posiłki/gotowanie/gospodarzenie

Wiesz, moi rodzice długi czas mieszkali z rodzicami taty. I mieli wspólną kuchnię, a właśnie wszystko porozdzielane. Osobna lodówka, osobne szafki, osobne garnki, bo mieli problem, żeby się dogadać. I potem się nadbudowali, poszli na swoje i sytuacja była ustawiona. Teraz babcia mieszka sama, a dalej wie, że musi sobie sama ugotować.

Jednocześnie u rodziców mojej mamy zamieszkała ciotka, też się budowali nad nimi. Oni sobie nie rozdzielili nic i efekt był taki, że nawet jak już babcia była na dole, a oni na górze, to nie mogli się dogadać co do tego, kto gotuje. Raz babcia robiła za dużo, a oni mieli swoje, raz robiła za mało, bo oni nie mieli nic, a raz oni zanosili babci, a babcia tego jeść nie chciała.

Dlatego ja uważam, że dopóki mama jest zdrowa, samodzielna i potrafi dookoła siebie zrobić, to niech po prostu sama dla siebie gotuje. Teraz się poobrażają na siebie, ale w dłuższej perspektywie wyjdzie to zdrowiej.
Poza tym ona ma swoje przyzwyczajenia, Autorka z partnerem mają swoje. Szczerze, jakbym miała zamieszkać z moimi rodzicami akbo teściową, to lodówka byłaby pierwszą rzeczą, jaką bym kupiła big_smile

14 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2022-10-19 22:01:43)

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
Lady Loka napisał/a:

Wiesz, moi rodzice długi czas mieszkali z rodzicami taty. I mieli wspólną kuchnię, a właśnie wszystko porozdzielane. Osobna lodówka, osobne szafki, osobne garnki, bo mieli problem, żeby się dogadać. I potem się nadbudowali, poszli na swoje i sytuacja była ustawiona. Teraz babcia mieszka sama, a dalej wie, że musi sobie sama ugotować.

Jednocześnie u rodziców mojej mamy zamieszkała ciotka, też się budowali nad nimi. Oni sobie nie rozdzielili nic i efekt był taki, że nawet jak już babcia była na dole, a oni na górze, to nie mogli się dogadać co do tego, kto gotuje. Raz babcia robiła za dużo, a oni mieli swoje, raz robiła za mało, bo oni nie mieli nic, a raz oni zanosili babci, a babcia tego jeść nie chciała.

Dlatego ja uważam, że dopóki mama jest zdrowa, samodzielna i potrafi dookoła siebie zrobić, to niech po prostu sama dla siebie gotuje. Teraz się poobrażają na siebie, ale w dłuższej perspektywie wyjdzie to zdrowiej.
Poza tym ona ma swoje przyzwyczajenia, Autorka z partnerem mają swoje. Szczerze, jakbym miała zamieszkać z moimi rodzicami akbo teściową, to lodówka byłaby pierwszą rzeczą, jaką bym kupiła big_smile

Czytam z zainteresowaniem, bo sam nie wiem, czy nie będą u nas mieszkać teściowie przez zimę, i zastanawiamy sie jak to wszystko rozegrać.

15

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
Oto123 napisał/a:

Wiem, że mama potrzebuje ciepła. Daje to mamie zarówno ja jak i mój partner. Rozmawiamy, jeździmy razem do sklepu, wyrywam mamę na miasto. Ale ja i mój partner potrzebujemy też swojej swobody. Nie może tak być, że bez pytania mama wrzuca resztki jedzenia na czyjś talerz. Chodzi o postawienie pewnych granic, by mieszkało nam się wszystkim dobrze. Niech mama gotuje nawet k cały tydzień, ale zapyta czy chcemy, czy mamy coś zaplanowane. Niech nie grzeje jedzenia specjalnie, bez wiedzy czy ktoś z nas chce...

tutaj masz tylko 3 wyjęcia.
1 wyprowadzić się.
2 ignorować to
3 Szczera,otwarta rozmowa o tym z twoja mama,bez strachu że sie obrazi.

16

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Lady Loka, dziękuję za zainteresowanie i odpowiedzi w moim temacie. Mam nadzieję, że uda mi się jakoś wypracować pewne zasady, bez urażenia mamy i tak, by nadal czuła się potrzebna. Nie ukrywam, że cała sytuacja jest dla mnie ciężka, jestem po ciężkim związku, zaczęłam nowe życie, zaczęło mi się układać a tu bach taka tragedia. Sprzedaż domu nie wchodzi w grę, mama nie chce sie już przeprowadzać, zwłaszcza że kilka lat temu się przeprowadziła z tata z ich wspólnego mieszkania, na rzecz mojego ówczesnego małżeństwa...

Nie wspomniałam jeszcze o jednym problemie, który pojawił się od razu po zamieszkaniu. Mój partner nauczony jest, że obiad jest w domu bo mama zawsze robiła. To samo było po wprowadzeniu do mojej mamy, on miał co zjeść bo mama zawsze zrobiła. Na tyle nie zauważał kuchni, że nie zauważał, ze ja w ciąży, nie mam co zjeść jak sama nie pomyślę i nie zrobię czegoś po zakupie odpowiednjch produktow. On zjadł obiad z mamą, a ja często musiałam kombinować (mam cukrzycę ciążowa), żebym miała co zjeść. Musiałam to z nim wypracować i powiedzieć wprost, że mnie nie wspiera w chorobie, która de facto powstała w wyniku wspólnej decyzji o dziecku. Udało mi się sprawić, że obecnie myśli o tym czy ja mam co jeść. Uważam, że i moja mama jest na tyle ugodowa osoba, że da się jakoś dotrzeć, ale droga będzie ciężka... Najbardziej chyba boli, że mama próbuje nieświadomie odebrać mi prawo do budowania własnej relacji damsko męskiej, próbując nianczyc mojego faceta.

17

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
Szeptuch napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Wiesz, moi rodzice długi czas mieszkali z rodzicami taty. I mieli wspólną kuchnię, a właśnie wszystko porozdzielane. Osobna lodówka, osobne szafki, osobne garnki, bo mieli problem, żeby się dogadać. I potem się nadbudowali, poszli na swoje i sytuacja była ustawiona. Teraz babcia mieszka sama, a dalej wie, że musi sobie sama ugotować.

Jednocześnie u rodziców mojej mamy zamieszkała ciotka, też się budowali nad nimi. Oni sobie nie rozdzielili nic i efekt był taki, że nawet jak już babcia była na dole, a oni na górze, to nie mogli się dogadać co do tego, kto gotuje. Raz babcia robiła za dużo, a oni mieli swoje, raz robiła za mało, bo oni nie mieli nic, a raz oni zanosili babci, a babcia tego jeść nie chciała.

Dlatego ja uważam, że dopóki mama jest zdrowa, samodzielna i potrafi dookoła siebie zrobić, to niech po prostu sama dla siebie gotuje. Teraz się poobrażają na siebie, ale w dłuższej perspektywie wyjdzie to zdrowiej.
Poza tym ona ma swoje przyzwyczajenia, Autorka z partnerem mają swoje. Szczerze, jakbym miała zamieszkać z moimi rodzicami akbo teściową, to lodówka byłaby pierwszą rzeczą, jaką bym kupiła big_smile

Czytam z zainteresowaniem, bo sam nie wiem, czy nie będą u nas mieszkać teściowie przez zimę, i zastanawiamy sie jak to wszystko rozegrać.

Jak tylko przez zimę to jeszcze do przeżycia big_smile

Ty masz spoko teściów smile
Ja moją teściową ostatnio po dobie pobytu u nas chciałam odstawić do hotelu.

18

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Szeptuch a dlaczego macie mieszkać razem? Jakie są powody?

Ja uważam, że to nie zdrowe mieszkać razem z rodzicami. Ale nikomu nie życzę sytuacji, w której jestem, być w zaawansowanej ciąży, stracić nagle kochającego tatę i czuć, że oczekiwania jakie miałam wobec życia mijają się z brutalna rzeczywistościa...

19 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2022-10-19 22:17:07)

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
Lady Loka napisał/a:

Jak tylko przez zimę to jeszcze do przeżycia big_smile

Ty masz spoko teściów smile
Ja moją teściową ostatnio po dobie pobytu u nas chciałam odstawić do hotelu.

Tylko wiesz.
Tego najbardziej sie boje w tej sytuacji.
Zaryzykował bym stwierdzenie,ze traktują mnie jak własnego syna.
Ja ich tez po prostu kocham, zastępują mi rodziców.
Ale boje sie ze to sie posypie po zamieszkaniu razem.
Bo do tej pory,bardzo jasno określiliśmy czy to wzajemne wizyty,wyjazdy itp.

Edit 1 : A co takiego odwalała teściowa loka,ze hotel szykowałaś?
Ja sie dziwie w ogóle że pozwalasz na te wizyty,skoro one tak zel na ciebie działają, a maż przecież tez za mama nie przepada,z tego co udało mi sie wyczytać.

edit 2: Nie stać ich na węgiel, a pieniędzy na zakup nie chcą od nas przyjąć.
spalali średnio 1 tonę na miesiąc,licząc od listopada do kwietnia to jest 6 miesięcy,a tona 3.5 co daje 21 tys, a nie wiadomo czy nie podrożeje.
A przecież nie będziemy sie przyglądać jak marzną.

20

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

A czy kiedykolwiek mama liczyła się z Twoim zdaniem? Jeśli nie, to żadna rozmowa nie pomoże, ona przecież wie lepiej, Ciebie nie "slyszy", i to się nie zmieni.

Jesli macie zamiar dłużej mieszkać w tym domu, to z jednego pokoju zróbcie drugą kuchnie, choć ja bym się za mocno nie za domawiała, bo jak wychowywać dziecko też będzie lepiej wiedziała i jak zostawisz pod jej opieką, nie będzie się stosowała do Twoich próśb odnośnie dziecka.

21

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
wieka napisał/a:

A czy kiedykolwiek mama liczyła się z Twoim zdaniem? Jeśli nie, to żadna rozmowa nie pomoże, ona przecież wie lepiej, Ciebie nie "slyszy", i to się nie zmieni.

Jesli macie zamiar dłużej mieszkać w tym domu, to z jednego pokoju zróbcie drugą kuchnie, choć ja bym się za mocno nie za domawiała, bo jak wychowywać dziecko też będzie lepiej wiedziała i jak zostawisz pod jej opieką, nie będzie się stosowała do Twoich próśb odnośnie dziecka.

Masz racje wieka.
Jest duże ryzyko takiego zachowania.

22

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

wieka - raczej nie uwzględniala mojego zdania. Dopiero po terapii wypracowałam sobie szanowanie mojego zdania, ale było inaczej bo mieszkaliśmy osobno, mama coś tam pogadala, ja wzięłam to przez pół a i tak robiłam swoje. Problemem też było w sumie jedzenie - mama pakowała mi mnóstwo jedzenia jak odwiedzałam rodziców. Aż w końcu powiedziałam stop, bo nie dało się tego przejść, ale mama stosowała szantaż emocjonalny płacz, pakowała mi jedzenie bez pytania aż w końcu przestałam je brać. Pomoglo. Ale wtedy też chyba chciała dogodzić mojemu byłemu mężowi...

Szeptuch - rozumiem, ciężkie czasy. Ty swoich rodziców już nie masz?
Z doświadczenia wiem, że odwiedziny są super przy osobnym mieszkaniu. Lubiliśmy jeździć do moich rodziców w niedzielę na obiad, mój partner pogadał z tata o ogrodzie, ja pobylam trochę z rodzicami. Wspólne mieszkanie jednak łamie trochę ten wypracowany kontakt. Ale jeśli to tylko zima, to myślę że nie powinno wpłynąć na wasze relacje. A po zimie z żoną pewnie oboje stwierdzicie, że fajnie że już jesteście sami smile

23

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
Oto123 napisał/a:

Szeptuch - rozumiem, ciężkie czasy. Ty swoich rodziców już nie masz?
Z doświadczenia wiem, że odwiedziny są super przy osobnym mieszkaniu. Lubiliśmy jeździć do moich rodziców w niedzielę na obiad, mój partner pogadał z tata o ogrodzie, ja pobylam trochę z rodzicami. Wspólne mieszkanie jednak łamie trochę ten wypracowany kontakt. Ale jeśli to tylko zima, to myślę że nie powinno wpłynąć na wasze relacje. A po zimie z żoną pewnie oboje stwierdzicie, że fajnie że już jesteście sami smile

Ja ze swoimi rodzicami nie utrzymuje żadnego kontaktu,nawet nie wiem czy żyją.
Mam nadzieje że tak będzie,że nie wpłynie to negatywnie,bo to naprawdę wspaniali ludzie.

24

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Rozumiem. Myślę, że jeśli to kwestia zimy to da się to przełknąć i nie powinno wpłynąć na Wasze relacje, a może się okazać to ciekawa odmiana codziennosci. Fajnie, że trafiłeś na dobrych teściów i że tak dobrze się o nich wypowiadasz.

25

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
Szeptuch napisał/a:

Edit 1 : A co takiego odwalała teściowa loka,ze hotel szykowałaś?
Ja sie dziwie w ogóle że pozwalasz na te wizyty,skoro one tak zel na ciebie działają, a maż przecież tez za mama nie przepada,z tego co udało mi sie wyczytać

Nie podobał jej się nasz prysznic z odpływem liniowym, bo jej było za mokro, nie podobał jej się nasz mop.
Ja biorę rano leki i muszę odczekać godzinę do jedzenia, mój mąż wie, że luz, zjem potem, a oni sobie jedli śniadanie wcześniej. Ja wchodzę do kuchni, a teściowa z uśmieszkiem do mnie mówi "ojej, a my już całe jedzenie pochowaliśmy". Już nie mówiąc o tym, że np. robiłam parówki albo jajka na śniadanie i pytałam specjalnie każdego ile zje, żeby potem nie zostało, to ona najpierw mówiła ile zje, a potem tyle sobie brała na talerz, że dla mnie brakowało. Po drugim razie zaczęłam po prostu gotować więcej i było idealnie. A to nie tak, że ja im czegoś żałowałam czy coś.
Jak poszli na spacer, to kupili 3 kawałki ciasta, dla niej, dla szwagra i dla męża. Takie smaczki.

Ja nie pozwalam na takie wizyty, ale wtedy na pogrzeb przyjechała, ja nie miałam siły do robienia jej afer, większość czasu siedziałam w sypialni sama. Od tego czasu się nie pojawiła. I póki co się nie pojawi bo twardo ukrywamy przed nią ciążę, więc nie ma szans, żeby nam się zwaliła na głowę.

Koniec offtopu big_smile jak coś to wbij w mój temat, ja generalnie na teściową to potrafię godzinami narzekać.

26

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
wieka napisał/a:

A czy kiedykolwiek mama liczyła się z Twoim zdaniem? Jeśli nie, to żadna rozmowa nie pomoże, ona przecież wie lepiej, Ciebie nie "slyszy", i to się nie zmieni.

Jesli macie zamiar dłużej mieszkać w tym domu, to z jednego pokoju zróbcie drugą kuchnie, choć ja bym się za mocno nie za domawiała, bo jak wychowywać dziecko też będzie lepiej wiedziała i jak zostawisz pod jej opieką, nie będzie się stosowała do Twoich próśb odnośnie dziecka.

Dokładnie, nie liczyła się z tobą całe życie, nie oczekuj, że się zmieni. Ona nawet pewnie nie wie, że przez nią musiałaś zaliczyć terapię.
Możesz się wyprowadzić i ją odwiedzać, wtedy ta relacja będzie zdrowsza.

27

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

No dobrze, ale to jest Twoja matka, sama wypowiadasz się o niej, że jest dobrą i ciepłą osobą. Przeżywa teraz żałobę, zmarł jej mąż, a Twój ojciec. Naprawdę masz taki wielki problem z tym, że ona gotuje obiady Twojemu facetowi? Zwłaszcza, że Ty jesteś na specjalnej diecie, więc masz jeden problem z głowy?
O co Ci właściwie chodzi, bo nie rozumiem?
Twoja matka jest jaka jest i się nie zmieni. To, że Cię pewnych rzeczy nie nauczyła w życiu to normalne. Żaden rodzic nie nauczył wszystkiego swojego dziecka. Ale po to jesteś DOROSŁA, żeby nauczyć się niektórych rzeczy sama, prawda? Ogarnęłaś stawianie granic, złapałaś równowagę i wspaniale! Ciesz się tym. Szukanie winny, czy obwinianie do niczego nie prowadzi.
Nie chcesz być traktowana jak dziecko? To przestań się tak zachowywać. Pretensje o to, że mama gotuje zwłaszcza, że Ty tego nie robisz, oraz szukanie w niej winy za swoje niepowowdzenia, to zachowanie dziecinne.

Chcesz jej pomóc i  ją wesprzeć, to jej pomóż i ją wesprzyj, empatycznie i ze zrozumieniem.

28

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Tylwyth Teg dzięki za odpowiedź. Nie chodzi o gotowanie, ale komunikację. Dzisiaj rano też było zrobione ciepłe śniadanie, a mój facet chciał się dłużej wyspać i na nie po prostu nie zszedł. Nie można narzucać dorosłym osobom konkretnych pór jedzenia, itp. NIe można komuś zrzucać na talerz ziemniaków jeśli nie wie się czy ta osoba sobie tego życzył. To już nadgorliwość. Ale tak, wiem, że to moja mama po stracie męża, w żałobie dlatego trudno jest mi zacząć rozmowę, tak by jej nie zranić.

29

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Swego czasu, pisała tu dziewczyna, tylko nie pamiętam czy to chodziło o rodziców czy teściów.
Jak do nich przyjeżdżali, to nakładano nim "tony jedzenia" na talerze, nie pomagały protesty, za każdym razem, powtórka z rozrywki...

Nijak pojąć takie zachowanie i nawet nie wiem jak to nazwać, bo nadgorliwość, to za mało...

30 Ostatnio edytowany przez Oto123 (2022-10-20 13:20:26)

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

W całej mojej rodzinie są jest taka staropolska gościnność i nadmierne częstowanie jedzeniem. I o ile jak przyjeżdżaliśmy na niedzielę na obiad to było to mile, to teraz odbiera to codzienną wolność wyboru tego co się chce zjeść. O ile łatwiej byłoby zawołać z dołu: robię jajeniczce, robić wam też? Nie, tak i po problemie. Muszę dzisiaj o tym powiedzieć mamie, dam znać jaka była reakcja i jak potoczyła się rozmowa. Przerabiałam to na terapii, że moja rodzina jest bardzo nastawiona na wyrażanie troski poprzez karmienie, a inne potrzeby w tym emocjonalne są pomijane. I to by się zgadzało... Ale staniecie na przeciw swojej rodzinie, analizowanie tego na terapii wymaga dużej odwagi i siły.

31

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Trzymam kciuki, i daj znać jak poszło.

32

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

To chyba jest jednak zaburzenie postrzegania...

Rozumiem, że mama zrobi obiad, ale nie pozwól, żeby robiła wam śniadania czy kolację, czy dokładać na talerz.

Każdy ma prawo zjeść co chce i kiedy chce, partner też sam może sobie zrobić kanapki, czy nałożyć obiad.

Dlatego jeśli nie będziesz stanowcza o konsekwentna, to nic nie zmienisz.

Mama ma taką żałobę jak i Ty, więc to nie usprawiedliwia jej zachowania. Powiedz jeśli to się nie zmieni, to będziecie musieli się wyprowadzić, niech to przemyśli i nie traktuje was jak małe dzieci Jak się obrazi, to trudno, przejdzie jej... Mam nadzieję, że pójdzie po rozum do głowy, ale pewności nie ma.

33

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Dziękuję Wam za odpowiedzi. Rozmawiałam już z mamą, dobrze że zrobiłam to dziś a nie wczoraj bo pewnie bym niepotrzebnie wybuchnęła a dzisiaj było spokojnie. Mama też podeszła do tego spokojnie. Nakresila mi swój punkt widzenia - podobno rozmawiały z teściową i teściowa mówiła, że mój partner zawsze miał zrobiony przez nią obiad przed/ po pracy. Mama pewnie sobie wzięła to do serca plus dodatkowo sama uważa, że za jej czasów kobieta gotowała facetowi. Wytłumaczyłam jej, że to wcale nie jest dobre, gdy 30* letni facet ma zawsze gotowy obiad, a poza tym teraz nie mieszka z mamą tylko jest moim partnerem, który tak samo powinien mieć swoje obowiązki. Mama dalej mi tłumaczyła, że ona się boi że pójdzie do pracy głodny. No cóż, każdy ma dwie rece i coś sobie przekasi jak ma potrzebę albo zamowi coś w pracy.

Kolejna kwestia dzisiejszego śniadania, która poruszyłam mama stwierdziła, że skoro już robi to robi dla wszystkich i że ma si jeść co jest zrobione. Powiedziałam jej, że nie każdy zawsze ma ochotę jeść wtedy kiedy jest podane i gorące, że czasem ma się smaki na coś innego, woli się poleżeć dłużej rano, itp.

Zobaczymy co z tego wyjdzie na dłuższą metę. Fajnie by było, żeby mama coś czasem przygotowała ale nie wciskała po prostu na siłę. Nie mówiłam nic o wyprowadzce bo to duży kaliber jak na skalę problemu i myślę że taki szantaż nie jest potrzebny na tym etapie. Ale tak, szczerze mówiąc tęsknię za czasami, gdzie mieszkałam osobno, a rodziców odwiedzalam od czasu do czasu. Niestety to już nie wróci bo taty już nie ma... Ciężko mi w tej sytuacji, zobaczymy jak się potoczy dalej. Czasem czuje, że się czepiam bo inni mają problemy z rodzicami, którzy w ogóle im nie pomagają, no ale każda skrajność jest czymś złym. Można kogoś zaglaskac.

Dla załagodzenia sytuacji czymś miłym zaproponowałam by jutro zrobić wspólnie pierogi, co spotkało się z entuzjazmem ze strony mamy.

Dziękuję Wam za wszystkie rady. Jeśli jeszcze jakieś macie to chętnie poczytam.

34

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Fajnie że z nią porozmawiałaś.
Myślę że ty znasz mamę najlepiej,i dasz rade ją w końcu przekonać,ze to ty masz racje.
W każdym razie,życzę Ci wszystkiego dobrego.

35

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Ile lat ma mama?

Jeżeli do tej pory była skupiona na mężu to może przydałoby się jej jakies zajęcie byście Wy mieli swoją przestrzeń.
Może odnalezienie dawnych przyjaciółek, może jakaś kuzynka zajmująca się czymś ciekawym,albo lubiąca wycieczki by ją wciągnęła. Może klub seniora, nauka czegoś na co miałaby ochotę?
Jeżeli urodzisz a ona nie będzie miała,, swojego życia" to rady dobrej babci odnośnie wychowywania dziecka stosunków nie ułatwią.

36 Ostatnio edytowany przez Oto123 (2022-10-20 20:44:02)

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Szeptuch dziękuję i wzajemnie wszystkiego dobrego dla Ciebie.

Mama ma 70 lat. Nie była skupiona na mężu, ale razem jeździli na wycieczki z seniorami, planowali prace w ogrodzie, tata miał prawo jazdy więc była też bardziej mobilna niż teraz. Mam nadzieję, że się dotrzemy i będzie dobrze, ale nie ukrywam, że trudno jest postawić granicę bliskim, których łatwo tym zranić. Na razie udało mi się łagodnie załatwić sprawę, partner też jest mi za to wdzięczny. A rzeczywistość zweryfikuje, niech mama proponuje jedzenie, gotuje, ale nie wmusza i nie narzuca i będzie dobrze. Ciekawa tylko jestem co teściowa by na to powiedziała, że wymagam gotowania od partnera, jak całe życie mu gotowała wink cieszę się też, że trafiłam na w miarę podatny grunt u partnera, który coś próbuje gotować lub pomoc w kuchni mimo że nie jest tego nauczony. Terapia, która przeszłam dużo mi dała polecam każdemu smile

37

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Wiesz, że mama mu podstawiała wszystko pod nos, to nie znaczy, że Twoja mama ma ją naśladować, nie mówiąc o dokładaniu na talerz, czego teściowa pewnie nie robiła, więc to raczej wymówka Twojej mamy.
Prędzej bym uwierzyła, że swoim zachowaniem chce zapunktować u zięcia, a wychodzi odwrotnie smile

Ja myślałam, że Ty wcześniej zwracałaś uwagę mamie, a ona na to nie reagowała...

38

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Też myślę że wymówka i chce być gościnna i zapunktować u niego taka troską i dbaniem o jego żołądek. Oczywiście, że zwracałam uwagę, ale spotykało się to z negacja mojego zdania typu "chłopa się szanuje, nie może być głodny, obiad ma mieć podany, co ty tam wiesz".

39

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
Oto123 napisał/a:

"chłopa się szanuje, nie może być głodny, obiad ma mieć podany, co ty tam wiesz".

No i tutaj Twoja mama ma 100% rację! big_smile Nie walcz, tylko się ucz smile Mężczyzna głodny to zły, a podanie codziennie obiadu ukochanemu, to nie jest jakiś wielki wysiłek czy wyrzeczenie, a jak jeszcze sama tego robić nie musisz, to doprawdy, nie masz absolutnie na co narzekać!

Dobrze, że porozmawiałaś z mamą, wychodzi na to, że to racjonalnie myśląca kobieta. Wniosek z tego taki, że następnym razem jak będzie coś nie tak, to masz z mamą porozmawiać, a nie przeżywać smile Na pewno uda Wam się wypracować jakiś kompromis i będzie dobrze smile

40

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Aha czyli jak mu nie ugotuje obiadu to brak szacunku? wink Ja akurat się z tym nie zgadzam, bo równie dobrze można powiedzieć, że kobieta głodna zła. Że ja mam specjalna dietę i mógłby robić też coś dla mnie. Uważam, ze relacje powinny być partnerskie a nie "patriarchat" i tak chciałabym ułożyć swój związek, zwłaszcza że zaraz pojawi sie dziecko i obowiązków przybędzie. Dzięki za odpowiedź.

41 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-10-21 11:16:06)

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Z tym podawaniem obiadu nie można przesadzać w żadna stronę... Jak obiad jemy razem, to każdy członek rodziny nie będzie podchodził do kuchni i sobie sam nakładał, więc nic się nie stanie jak to zrobi jeden drugiemu.
Ale jak żona jest zajęta czy jej nie ma, to też nic się nie stanie, jak mąż sam sobie nołoży, ew. podgrzeje, a nawet zrobi obiad.

Są tacy faceci, co jak żony nie ma w domu i nie mają podane pod nos, to nie jedzą wcale tongue
Znam też przypadek, gdzie żona całe życie przed podaniem, miesza mu w szklance herbatę z cukrem big_smile
Czyli jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz...

Dlatego, jak tylko jest okazja, to gotuj razem z partnerem, choć z mamą w kuchni, będzie ciężko sad

A wy u mamy macie zamiar mieszkać na stałe?

42

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Dokładnie, nie ma co przesadzać w jedną czy w drugą stronę. Czasem gotuje z partnerem i mama też wtedy je to co przygotowaliśmy i cieszy się, że próbuje czegoś nowego. Chodzi tylko o tą przesadna nadgorliwość i żeby słuchała co do niej mówię, bo też wynika to z troski o nią.

Niestety często jest tak, że kobieta nauczona, ze ma być kucharka, po urodzeniu dzieci, pracuje i ten natłok obowiązków ją przerasta. Chodzi przemęczona, smutna. A facet często nie docenia tego co ma, bo przecież zawsze wszystko było zrobione. Moje kuzynki niestety mają takie relacje, dlatego ja chcę tego maksymalnie uniknąć.

Czy zamierzamy mieszkać na stałe? Powiem szczerze, że nie wiem. Ostatnie miesiące przed śmiercią taty, byłam naprawdę szczęśliwa i tak mnie życie poturbowalo nagłym odejściem taty, że nie planuje nic na dalszą przyszłość. Życie samo pokaże. Na pewno tęsknię za prywatnością, jaka się ma mieszkając osobno. Zobaczę, co życie przyniesie. Obecnie jesteśmy na wsi, co też ma swoje plusy. Zobaczymy... Ważne jest, by szanować się wzajemnie, bo później jak kogoś zabraknie to obiera się inną perspektywę. Dlatego też chce być maksymalnie delikatna co do mamy, bo jej kiedyś też zabraknie a wyrzuty sumienia za pewne słowa, zachowania zostaną. Pamiętajcie o tym.

Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie i odpowiedzi. Były dla mnie bardzo ważne.

43

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
Oto123 napisał/a:

Aha czyli jak mu nie ugotuje obiadu to brak szacunku? wink Ja akurat się z tym nie zgadzam, bo równie dobrze można powiedzieć, że kobieta głodna zła. Że ja mam specjalna dietę i mógłby robić też coś dla mnie. Uważam, ze relacje powinny być partnerskie a nie "patriarchat" i tak chciałabym ułożyć swój związek, zwłaszcza że zaraz pojawi sie dziecko i obowiązków przybędzie. Dzięki za odpowiedź.

Bo kobieta głodna to zła. Skoro Ty masz specjalną dietę, to Twój problem, on diety nie ma. Od podawania mężowi obiadu do patriarchatu to jeszcze daleka droga. A relacja partnerska nie polega na podziale 50 na 50, tylko na wspieraniu siebie i dawaniu 100% każdego dnia. Jeśli Twój mężczyzna więcej pracuje, więcej zarabia i utrzymuje rodzinę, a przynajmniej ma duży wkład w jej utrzymanie, to niczym złym jest mu gotować i doceniać to, co robi.

44

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Tylwyth Teg mam specjalna dietę bo wpadłam w chorobę, ktora wynika z ciąży. A ciąża była wspólna decyzja. Myślę, że to nie fair myśleć - twoja choroba to twój problem, czyli jak on miałby uczulenie na gluten to też jego problem? Ja uważam, że problemy w związku są wspólne. Z jednej strony piszesz, że to mój problem moja dieta a z drugiej, że związek do wspieranie siebie smile

Pracujemy oboje i zarabiamy podobnie, także nasze wkłady w utrzymanie są takie same.

45

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Wydaje mi się, że dużo problemów z posiłkami bierze się u Was z bardzo niejasnych/niekonkretnych zasad. Tzn. Ty masz jakieś oczekiwania, ale one sprowadzają się - z mojej perspektywy - do tego, że powinno być tak, jak akurat Tobie odpowiada. Nie mam tu na myśli tego, że chcesz rządzić, tylko bardziej... zmienność. Bo u Was nie ma żadnej konkretnej zasady typu: "jemy razem", "gotuje X", "każdy oddzielnie", tylko... no, sama widzisz. Raz gotujesz z mamą, raz się złościsz, że ona przygotowała śniadanie, raz chcesz, żeby zjadła z wami obiad, raz - nie podoba Ci się, że ona gotuje Twojemu mężowi. Ja się jej w sumie nie dziwię, też w takim układzie nie wiedziałabym, o co chodzi. Przecież jeżeli wy raz poczęstujecie ją obiadem, to dość naturalne, że innym razem ona naszykuje posiłek. Jak dla mnie to Wy nie ustaliliście tak porządnie, czy macie funkcjonować jako jedna rodzina czy dwie. I stąd nieporozumienia, bo układ, w którym to się zmienia w zależności od Twoich chęci, nie będzie funkcjonował - matka Ci w myślach nie czyta. tongue

A to z tym, że mąż ma myśleć o Twojej diecie i tym, czy masz co zjeść - tak, powinien. Tylko czy to, że najpierw wciągnie obiad przygotowany przez Twoją mamę, przekreśla szansę na przygotowanie czegoś Tobie? wink

46 Ostatnio edytowany przez Oto123 (2022-10-22 18:00:14)

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

SaraS coś w tym jest prawdy, co piszesz. Punktem zapalnym, albo konsekwencją braku ustaleń było to zrzucenie ziemniaków, gdzie mój facet się wkurzyl. Każdy dzień jest inny, dzisiaj np. razem z mamą gotowalysmy obiad, ale wypadł niespodziewany wyjazd na chwilę i mama dokończyła sama. Była to duża pomoc bo musieliśmy wyjechać z domu a w piekarniku było pieczone mięso. Widzę, że mama się stara, pyta, też się trochę krępuje nakładać jedzenie. Ale jest postęp, z mojej strony także, bo może byłam trochę niesprawiedliwa. Rano miałam ochotę na żurek i poprosiłam mamę o zrobienie. Wspólnie zjedliśmy i było fajnie. Chodzi o lepszą komunikację i porozumiewanie się na temat gotowania. Tak niewiele a jednak tak dużo.

Z moim jedzeniem było tak, że oni jedli wspólnie, mama się interesowała czy ja mam co zjeść na obiad, a on w ogóle. Bo miał co zjeść. Dopiero jak powiedziałam, że czuje się samotna w swojej chorobie, zaczął coś wymyślać dla mnie.

47

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Ustalenie, że ustalacie na bieżąco, to też ustalenie. Znaczy, konkret jakiś, więc może będzie już z górki.

A co do męża - jesteście u Twojej mamy, ona zrobiła coś do jedzenia, no, ja sama nie wiem, czy w takiej sytuacji interesowałabym się posiłkiem partnera. tongue Znaczy, skoro jedno dostaje jeść, to chyba automatycznie zakłada się, że drugiemu też dadzą. Tym bardziej że mowa o Twojej matce, a nie jego - ja chyba też bym nie zastanawiała się w takiej sytuacji, czy teściowa nakarmi swojego syna/czy on będzie miał u matki w domu co zjeść, bo to naturalne.

48

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
Oto123 napisał/a:

mama się interesowała czy ja mam co zjeść na obiad, a on w ogóle. Bo miał co zjeść. Dopiero jak powiedziałam, że czuje się samotna w swojej chorobie, zaczął coś wymyślać dla mnie.

To już drugi watek, gdzie masz do kogoś pretensje, ze nie uważa Cię za pępek świata.
Niby się oburzasz na protekcjonalne traktowanie i twierdzisz, ze chcesz być traktowana jak dorosły człowiek, a w rzeczywistości oczekujesz atencji jak 3 letnie dziecko które powiedziało wierszyk.

Nie wiem, czy to ciąża, czy taki masz charakter, ale Twoje oczekiwania wobec ludzi i wynikające z nich pretensje nie są normalne. Jeśli szybko cos z tym nie zrobisz, to będziesz palic kolejne relacje.

49 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2022-10-23 18:03:09)

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Oto123,
w wielu postach używasz słowa 'komunikacja', ale też z tych samych postów wynika, że kłopotu z rozmową nie ma Twój partner, nie ma go Twa mama, ale masz go Ty. Boisz się konsekwencji rozmowy, boisz się być taktowną w rozmowie, boisz się, że swymi opiniami zranisz mamę. Chcesz coś wypracować? Zacznij działać. (Tak, przeczytałam, że rozmowę z mamą masz za sobą.)
Poza tym, prosząc kogoś o coś spodziewać się można dwóch odpowiedzi: spełnienia prośby lub jej niespełnienia, w innym przypadku wydaje się rozkaz opakowany słowem 'proszę'. Umowa zaś polega na wspólnym, zgodnym wypracowaniu rozwiązania danego problemu, nie zaś oznajmieniu drugiej osobie, jak od tej pory ma wyglądać wspólna rzeczywistość.


Wprowadziliście się do mamy, do jej domu, znając i jej charakter, i jej zalety, ale też wady, których skutki odczułaś na własnej skórze. Wprowadziliście się i oczekujecie tego, że w jej własnym domu jej zasady i jej system wartości przestaną obowiązywać, a ona dostosuje się do waszych.

Czy Ty, aby, nie przesadzasz? <pytanie retoryczne>

50

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Dzięki za odpowiedzi. Mysle, że rozpatrywanie mojego zachowania pod kątem pępka świata to zbyt grube określenie. Jestem w związku, więc mam prawo oczekiwać zainteresowania moimi problemami, zwłaszcza, że wynikają z ciąży, na którą zdecydowaliśmy się wspólnie. Nie oczekuje, że facet je rozwiąże ale ze mnie w nich wesprze. Uczymy się siebie wzajemnie cały czas. Tak samo z przyjaciółką, nie oczekiwałam atencji na co dzień, czy nianczenia, tylko obecności choćby jednorazowej. A ona miała prawo dokonać swojego wyboru. Myślę, że takie tragedię, czasem przesiewają przez sito prawdziwych przyjaciół.

Wielokropek - tak, muszę się pochylić nad swoim zachowaniem, myślę że trochę się zreflektowałam. Ale widzę, że ta sytuacja trochę pchnęła do odwagi mojego faceta, który coraz częściej oznajmia mi, że coś mu się nie podoba. Problem w tym, że oznajmia mi odnośnie zachowania mamy (nadal takie blachostki, że np. coś gdzieś wrzuciła, albo ugotowała za dużo ziemniaków), a nie mówi tego mamie. Nie chcę być w roli pośrednika cały czas.

51

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Musisz być pośrednikiem, jeśli chcesz, tam mieszkać, bo jak on by zaczął mówić mamie co go irytuje, to raczej nie dało by się razem mieszkać.
Sama się przekonasz, że nie da się mieszkać na dłuższą metę na tzw. "kupie", bo to generuje konflikty.

52

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Miej tez na względzie, ze Ty tam jesteś w swoim domu rodzinnym, a wiec 'u siebie', a on jest obcy; na prawach gościa. To jest zupełnie inna pozycja i inny wachlarz opcji zachowan.

53

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Oto123,
niczego nie musisz, niczego nie powinnaś; możesz.
Wbrew pozorom to istotna różnica.


Masz pretensje, że Twój facet (ciekawe określenie bliskiej osoby) Tobie a nie Twej mamie mówi o tym, co w jej zachowaniu mu przeszkadza. Tymczasem Ty robisz dokładnie to samo.
Dlaczego stosujesz podwójne standardy? I dlaczego nie zapytasz go o cel tych opowieści? <pytania retoryczne>

54

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Wieka mogę pośredniczyć ale w ważnych kwestiach.

Noben On nie jest na prawach gościa. Robi co chce, dużo rzeczy zmienia w domu, ma dużą swobodę i sam o tym mówi.

Jakie podwójne standardy Wielokropek? Ja mówię mamie od razu wprost jak coś jest nie tak według mnie. Używam różnie mój facet, mój partner, myślę że tutaj to akurat zwykle czepialstwo smile

55

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

To, ze nie rozumiesz to pól biedy.

Problem, ze nawet nie jesteś zainteresowana, by spróbować zrozumieć.

Moje jest najmojsze.

56

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Noben oczywiście, że nie rozumiem i nie próbuje zrozumieć. Z tego powodu napisałam pytanie o forum z prośbami o rady.

57

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Oto123 twój partner NIGDY nie będzie sie czuł tam jak u siebie, bo uwaga,nie jest u siebie.
To TWÓJ dom rodzinny i twoja mama.
Tez to zauważam, jedyne co ma twój partner,to sie dostosować, chciałaś przeprowadzić sie do mamy,chłop nie miał wyboru,bo ty w ciąży.
Teraz tez ma sie dostosować do TWOICH zasad,twoich sugestii i twoich wizji wspólnego zamieszkania.
Nie tłumacz wszystkiego ciążą.
I doceń to że twój partner sie z tobą przeprowadził,ograniczył swoja swobodę,i swoje prawo głosy.
Mam nadzieje ze terapia nie zrobiła ci krzywdy,i nie pomylił Ci sie egoizm z asertywnością.
Bo jego zdanie jest tak samo ważne jak twoje, a karta "jestem w ciąży" zbyt często używana doprowadzi do frustracji i niechęci twojego faceta.
Bo autentycznie nie wyczytałem z twoich postów wdzięczności za to co twój mężczyzna dla ciebie zrobił.

58

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Ojej, Szeptuch, wybacz ale widzę, że za dużo nadinterpretujesz. Nigdzie nie napisałam, że mój facet się przeprowadził bo ja jestem w ciąży, że tylko dlatego że ja chciałam itd. Pisałam, że to była wspólna decyzja, a nawet jego inicjatywa. Nie jest to mój dom rodzinny, rodzice mieszkali tu od niecałych 3 lat. Nie czytasz wdzięczności, bo wdzięczność okazuje się komuś bezpośrednio, a nie na forum. Zwróciłam się tutaj z konkretnym problemem, a nie z oczekiwaniami zachwytu nad jego postępowaniem. Choć parę razy podkreślałam, że po toksycznym związku obecnie mam kochająca osobę. Myślę, że nie ma sensu kontynuować tego wątku, bo wychodzą rzeczy, które nie mają miejsca w rzeczywistości. Ale to forum, więc można się tego spodziewać, że można coś wyczytać między wierszami. W każdym razie dziękuję Wam wszystkim za zainteresowanie i za każdy wpis.

59

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

oto123, w co drugim poście przypominasz o poprzedniej traumatycznej relacji, zamiennie o ciąży albo swojej chorobie. W każdej sytuacji plasujesz się jako istota specjalnej troski w stopniu wręcz groteskowym i dopominasz się atencji. I to jest twardy fakt, a nie żadna nadinterpretacja.

Te Wasze 'wspólne' (z partnerem) decyzje tez uważam za mocno wątpliwe - sama tu już opisałaś kilka jego zachowan stanowiących jakoby jego inicjatywę, które w istocie zostały przez Ciebie wymuszone szantażem emocjonalnym.

Podobnie jak inni mocno się zastanawiam, czy to, co nazywasz 'terapia' nie było jakimś praniem mózgu; bo tak brzmisz.

60

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
Oto123 napisał/a:

Mama jest cudowna, dobra kobieta, ale przy wspólnym mieszkaniu pojawiają się pierwsze zgrzyty. Jestem po 1,5 rocznej terapii po rozwodzie, przy której też skorygowałam relacje z rodzicami. Mama od zawsze traktowała mnie jak dziecko, nie nauczyła mnie stawiać granic, mieć własnych oczekiwań. Wypracowałam to na terapii sama i trafiłam na człowieka, który mnie szanuje i kocha (poprzednie maleństwo było emocjonalnie przemocowe).
.................

Ręce mi już opadają. Wiem, że to niezdrowe że mieszkamy razem, ale zdarzyła się taka sytuacja losowa... Jest mi ciężko, bo też jestem w żałobie, w dodatku w ciąży, w nowym związku gdzie chce wypracować pewne zasady a jest mi to uniemożliwianie. Nie wiem co robić? Próbuje z mamą rozmawiać ale nie traktuje mnie poważnie, a za chwilę może zrobić się kwas między moim partnerem a nią. Mamy ponad 30 lat i oczekujemy traktowania po partnersku a nie jak 2 letnie dziecko, co ma dwie lewe ręce. Jak zwalczyć ta nadgorliwość?

Macie oboje z partnerem po 30 lat, a zachowujecie się oboje jak rozkapryszeni nastolatkowie.

Co matka niby robi złego? Wrzuca na talerz zięciowi za dużo ziemniaków? Litości..

Kiedyś przeczytałam taką mądrą sekwencję: Mądry człowiek dogada się z każdym, głupi w każdym znajdzie przeciwnika.

61

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Wracam po kilku miesiącach, bardziej pokorna.
Gdyby nie gotowanie mamy, przez pierwszy miesiąc po urodzeniu dziecka, nie mielibyśmy co jeść, bo nie było czasu na jedzenie a co dopiero na gotowanie. Pewnie zamawialiśmy codziennie gotowce.

Mama stara się nie wtrącac, właściwie sama siedzi na dole, my na górze. Czasami były spięcia odnośnie maluszka, czy wziąć go na spacer w taką pogodę czy nie.

Ale do czego zmierzam. Zauważyłam, że mój partner staje się chamski wobec mojej mamy. Kilka razy dziennie słyszę od niego jakieś uszczypliwości w kierunku mamy, że po co pali w piecu, i takie bzdury. Przegięciem było, gdy mama rozmawiała przez telefon i płakała (5miesiedy temu zmarł mój tata, jej mąż, nagle) a mój partner zaczął krytykować "po co twoja mama dzwoni po ludziach i płacze". Bardzo mnie to zabolało, zwróciłam mu uwagę, że to pierwsze święta bez taty, że dobrze, że nie ukrywa emocji, że przecież nie wisi na nas i nam nie płacze tylko komus bliskiemu, a nam nigdy nie zawraca głowy sobą...

Także sytuacja się trochę odwróciła... Wychodzi krytyka że strony mojego partnera, myślę, że bezpodstawna, bo po co ocenia moja mamę? Ona o nim złego słowa nie powiedziała...

62 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2022-12-28 18:22:19)

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Wyglada na normalna konsekwencje dynamik, ktore opisywalas w pierwszym poscie.
Jesli mamy jedna osobe, ktora nie stawia granic (mama) i druga, ktora jest asertywna (twoj partner), to dochodzi miedzy nimi do schismogenezy (https://en.wikipedia.org/wiki/Schismogenesis):
Osoba bez granic robi to czego chce osoba asertywna, osoba asertywna widzac to jest zachecona do przesuwania granicy dalej, osoba bez granic godzi sie na wieksze poddanstwo i powstaje petla.

W obecnym momencie granica jest postawiona tak daleko, ze twoja mama jest zarowno w oczach swoich jak i twojego partnera jego sluga.

Teraz jest potrzebna silna i dlugotrwala interwencja aby cofnac granice do czegos co jest utrzymywalne i funkcjonalne.
Sytuacja jest o tyle skomplikowana, ze wyglada na to, ze twoja mama jest przyzwyczajona do sluzenia innym poprzez swoje doswiadczenie z wychowaniem dzieci i wspieraniem meza.
Teraz, gdy nie ma nikogo kto jest od niej zalezny sama szuka kogos komu moglaby sluzyc i nie zmienisz latwo jej przyzwyczajen.

63

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Dzięki za odpowiedź. Ale ta krytyka jest mówiona do mnie, poza mama. Mama o tym nie wie. Czuje żal do partnera, bo wiadomo, że można mieć różne przyzwyczajenia, nie zawsze rozumieć drugiego, ale on czepia się zbyt często. Za chwilę będzie taki wobec mnie? Później wobec dziecka? Ciekawe skąd u niego taka nieustanna obserwacja i krytyka. Jakby problemów było mało...

64 Ostatnio edytowany przez racja (2022-12-29 00:01:52)

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Może nie chce z nią mieszkać i może go stracisz.sluchaj co mówie my mamy syna 10lat.i też mieszkamy na kupie.

65

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Hmm smutne to co piszesz o podejściu Twojego faceta do twojej mamy i rozumiem, że zapala Ci się czerwona lampka...mi też by się zapaliła. Dla mnie już dziwne wydawało się to,że twój facet miał pretensje o nałożenie zbyt dużej ilości ziemniaków(?) Serio, o taką błahostkę? Nie wyobrażam sobie żeby Mój mąż robił tak w stosunku do mojej mamy. Też dziwne jest to co piszesz o paleniu w piecu. Twoja mama ma prawo palić tak jak jej się podoba, bo jest u siebie a zachowanie faceta wydaje się być za bardzo kontrolujące ... niefajnie tak samo jak z tym że płakała to telefonu,  tu już totalne przegięcie,  gruba przesada. Autorko on po prostu nie lubi twojej mamy i podejrzewam że ledwo ją toleruję. To przykre

Ps. Jak mama po urodzeniu dziecka gotowała żeby miał co jeść to było ok ale jak już rozpali w piecu po swojemu albo popłacze do słuchawki to już teściowa jest be.

Posty [ 1 do 65 z 172 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Wspólne mieszkanie z mamą

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024