Witam
Piszę ponieważ bardzo potrzebują porady. Z góry dziękuję za poświęconą mi uwagę.
Jakieś 8 miesięcy temu związałam się z mężczyzną ( znałam go wcześniej 3 lata), na którym bardzo mi zależało. Poczułam do niego naprawdę coś więcej. Wydawało mi się wtedy, że również mu na mnie zależy i że nasz związek będzie się pomału rozwijał w dobrym kierunku. Po 3 tygodniach spędzonych razem, powiedział mi że nie chce już ze mną być. Załamałam się całkowicie, ponieważ po raz pierwszy w moim 28-letnim życiu moje uczucia do drugiej osoby były tak silne no i oczywiście liczyłam na coś więcej, ponieważ dawał mi pewne znaki, że mogę na coś więcej liczyć. Swoją decyzję uzasadnił tym, że jest za słaby psychicznie na związek, że mój były chłopak jest o mnie zazdrosny i że on sobie z tym nie daje rady, że ja zasługuję na kogoś innego itd. Owszem, to prawda jest on bardzo zakompleksiony, nie wierzy w siebie, jest też DDA, ma niepoukładane życie, zmienne nastroje itd., myślałam jednak że jakoś choć trochę pokona te problemy i że ja będę go w tym wspierać. Jednak się wycofał.
Miesiąc temu spotkaliśmy się ponownie, spędziliśmy miłe chwile i on zaproponował mi żebyśmy spróbowali drugi raz i że żałuje swojej decyzji sprzed 8 miesięcy. Ja powiedziałam, że mogę spróbować, ale najpierw chciałabym żeby on poszedł na terapię, przeszedł ją, poukładał swoje życie, znalazł pracę itd. On zgodził się na to wszystko. Był już na 3 spotkaniach terapeutycznych, mówił że mu się podobają te wizyty, że się otwiera przed panią psycholog itd. Błyskawicznie znalazł też ciekawą pracę, z której też jest zadowolony. Znowu wydawało mi się że mu na mnie zależy, dlatego też wszystko potoczyło się szybciej ( trochę pod jego naciskiem). Jak łatwo się domyślić był też seks. No i właśnie. Jeżeli chodzi o mnie to było mi z nim dobrze, chociaż czułam, że nie otwieram się przed nim całkowicie, ponieważ potrzebowałam czasu by w pełni mu zaufać. On miał również swoje problemy. Miał przedwczesny wytrysk i bardzo się tym stresował. Wkurzał się, zasmucał kiedy kończył za wcześnie. Ja mówiłam mu że trzeba czasu i że możemy na tym wszystkim pracować i że ogólnie jest mi z nim bardzo dobrze. Wcześniej nie miałam takiego seksu z nikim. Mój pierwszy chłopak był chory na schizofrenię i bardzo mnie skrzywdził. Miałam bolesne stosunki. Jednak przy moim ostatnim chłopaku ten ból zniknął i w końcu zaczęłam odczuwać przyjemność w seksie.
Wczoraj gdy rozstawaliśmy się powiedział mi że on nie chce być już ze mną, że nic do mnie nie czuje. Gdy spytałam dlaczego, powiedział mi że seks ze mną go nie satysfakcjonuje, że seks jest dla niego bardzo ważny i że kochając się ze mną on się stresuje. Powiedział również że jestem mało doświadczona, że inne kobiety to wiedzą jak co robić, wiedzą jak się poruszać, że ja myślałam tylko o swoim orgazmie ( uważam że to nie prawda) i że on nie chce być moim nauczycielem, że nie ma na to siły, no i że ja jestem za mało wyluzowana i że powinnam mieć więcej partnerów. Powiedział również że pozostałe rzeczy takie jak mój charakter, mój wygląd, moja inteligencja itd. - były dla niego super i że najgorsze dla niego jest to że on wie że sobie już lepszej dziewczyny ode mnie nie znajdzie. Absurd.
Te słowa mnie zraniły, tym bardziej że on wiedział o moich przykrych doświadczeniach z pierwszych chłopakiem, wiedział że miałam poważne problemy, wiedział również że po raz pierwszy w życiu odczuwam właśnie z nim przyjemność z uprawiania seksu.
Byłam bardzo wkurzona na niego gdy mi to wszystko mówił. Moje przyjaciółki mówią mi że to on tak naprawdę miał problem ze sobą ze swoim przedwczesnym wytryskiem i kompleksami.
Nie wiem, jak to będzie gdy poznam kogoś nowego. Boje się że nie będę potrafiła się przed kimś otworzyć, że będę się bała zbliżenia, że znowu mnie ktoś zostawi bo mam/miałam problemy w seksie i że jestem za mało doświadczona.
Czuje się upokorzona ( chociaż oczywiście nie pokazuje tego po sobie)
jak mam sobie z tym poradzić?
Z góry dziękuję za pomoc