postanowiłam założyć ten wątek żeby dowiedzieć się jakie są Wasze opinie o telefonach komórkowych ,na pewno większość ludzi już sobie absolutnie nie wyobraża życia bez telefonów komórkowych bez smsów,mmsów dostępu do facebooka itp...osobiście uważam że komórka to ogólnie dobry wynalazek ,przydaje się zwłaszcza w kryzysowych sytuacjach jednak z drugiej strony czasem sobie myślę że komórki to smycz z której nie potrafimy się uwolnić,otóż gdzie się nie pójdzie czy to spacer ,czy jakieś spotkanie itp co chwile telefony,smsy (że już nie wspomnę o bombardowaniu smsami "sieciowymi') owszem telefon można wyłączyć ale potem zazwyczaj słyszy się pretensje cyt "no dzwoniłam do Ciebie a ty miałaś wyłączony telefon",kiedyś nie było komórek i ludzie też jakoś żyli i funkcjonowali ,potrafili się spotkać ,wysyłali kartki świąteczne teraz pisze się wierszyk i "wysyła do wielu"to smutne niestety... myślę że przez telefony komórkowe zanika komunikacja miedzy ludźmi a jak Wy to widzicie ,czy jesteście więźniami telefonów....????zapraszam do dyskusji.
Podobne tematy
Jestem całkowicie zniewolona, ale szczególnie mi to nie przeszkadza!Z sms-ami przesada jest tylko w tym że zdarza się że ktoś nawet nie sprawdzi wiadomości kto jest podpisany i przesyła dalej...i tak dostając sms od Piotraka mam podpisany wierszyk Iza wraz z rodziną. To jest trochę żenujące,ale cóż....z drugiej strony wracając do kartek przypuszczalnie od tego Piotrka takiej kartki już bym nie dostała. Z tego co pamiętam to kartki były wysyłane tylko do rodziny. Podsumowując to sądzę że jednak te telefony otworzyły nam bramkę na większy kontakt z ludźmi...
A ja to w ogóle jestem jakiś ewenement. Z pełną świadomością mogę stwierdzić, że nie jestem uzależniona i nic mnie nie ogranicza. Z telefonu ostatnio zrezygnowałam bo nie było sensu płacić rachunków za coś z czego nie korzystam. Nie rajcuje mnie jakoś ta nowa cyber idea wysyłania kartek świątecznych przez neta, Tel czy co tam jeszcze. Nie lubię pytań, dlaczego nie dopisałaś na ?esa? nie puściłaś ?strzałki? ... Cenię sobie kontakty międzyludzkie takie ?face to face? ![]()
A ja to w ogóle jestem jakiś ewenement. Z pełną świadomością mogę stwierdzić, że nie jestem uzależniona i nic mnie nie ogranicza. Z telefonu ostatnio zrezygnowałam bo nie było sensu płacić rachunków za coś z czego nie korzystam. Nie rajcuje mnie jakoś ta nowa cyber idea wysyłania kartek świątecznych przez neta, Tel czy co tam jeszcze. Nie lubię pytań, dlaczego nie dopisałaś na ?esa? nie puściłaś ?strzałki? ... Cenię sobie kontakty międzyludzkie takie ?face to face?
zazdroszczę!tylko jak dlugo będziesz mogła sobie na to pozwolić-w niektórych pracach telefon jest bardzo potrzebny
Oczywiście gdy sytuacja będzie tego wymagać to niestety a może i stety kupię sobie pakiet startowy
ale jak na razie sytuacja tego nie wymaga. Mam Tel na ?spółę? z moim narzeczonym i to mi w zupełności wystarcza. No, może gdybym nie mieszkała z moim partnerem albo pracowaliśmy by osobno, albo w grę wchodziły by jakieś delegacje no to wówczas potrzebowałabym Tel a tak na razie jest ok.
Osobiście zawsze mnie irytowało to ?wiszenie? na telefonie. Do dziś moja siostra zasypia z telefonem w ręku bo a nuż może coś się wydarzy- paranoja.
Nie, raczej telefon nie jest mi niezbędny do funkcjonowania. Smsy rzadko piszę, dzonię, kiedy mam sprawę ("kochanie musiałam dłużej zostać na uczelni, zabierzesz mnie bo pada?", "mamo jakie ja mam wymiary kołdry bo kupujemy a ja znowu zapomniałąm sprawdzić" ) - albo żeby pogadać (zwykle z mamą - widujemy się raz na kilka miesięcy, i chronicznie zdarza mi się że np. marsz z jednej uczelni na drugą wykorzystuję na rozmowy co u niej).
Często nie zabieram komórki ze sobą - na niedzielne spacery, sobotnie zakupy itp. Nie sprawdzam co kilka minut, a kiedy ostatnio przez przypadek zostawiłam ją u mojego faceta w samochodzie, to jedyny problem stanowiło dla mnie to że przez cały dzień nie wiedziałam która jest godzina ![]()
Wieczorami wyciszam - i nie obchodzą mnie fochy osób, które próbowały się do mnie dodzwonić, a ja nie odbierałam. Przepraszam, ale nie ejstem sklepem całodobowym żeby być non stop dostępna - mam prawo odpoczywać, mieć czas dla siebie.
Inna sprawa, że obecnie smatrfony proponują wiele więcej niż dzwonienie - sama niedawno odkryłam uroki prostych w obsłudze aplikacji, które ułatwiają życie (np. terminarz z opcją przypominania - nie mam głowy do pilnowania terminów płacenia rachunków
).
A ja z kolei nie wyobrażam sobie życia bez telefonu komórkowego. Gdzie bym nie wyszła, musze miec go ze sobą, no chyba, że wychodze dosłownie na 5 minut, a tak to biorę go ze sobą. Już nie po to by bombradować sms kogoś tylko w razie w lepiej mieć. No ale na codzień pisze dużo sms. Jestem w związku na odległość, więc jedynie tel służy mi i chłopakowi do kontaktowania się, więc tutaj nie wyobrażam sobie sytuacji, aby chociaż jednego dnia nie było bez telefonu/sms
nie wiszę oczywiście cały dzień na telefonie, bo i tak facet pracuje 12h, ale piszemy kilka/kilkanaście sms dziennie i niekiedy dzownimy do siebie. Ze znajomymi też musze byc w ciągłym kontakcie, nie wszyscy posiadają gg, więc tel tutaj też jest niezbędnym elementem mojego życia ![]()
postanowiłam założyć ten wątek żeby dowiedzieć się jakie są Wasze opinie o telefonach komórkowych ,na pewno większość ludzi już sobie absolutnie nie wyobraża życia bez telefonów komórkowych bez smsów,mmsów dostępu do facebooka itp...osobiście uważam że komórka to ogólnie dobry wynalazek ,przydaje się zwłaszcza w kryzysowych sytuacjach jednak z drugiej strony czasem sobie myślę że komórki to smycz z której nie potrafimy się uwolnić,otóż gdzie się nie pójdzie czy to spacer ,czy jakieś spotkanie itp co chwile telefony,smsy (że już nie wspomnę o bombardowaniu smsami "sieciowymi') owszem telefon można wyłączyć ale potem zazwyczaj słyszy się pretensje cyt "no dzwoniłam do Ciebie a ty miałaś wyłączony telefon",kiedyś nie było komórek i ludzie też jakoś żyli i funkcjonowali ,potrafili się spotkać ,wysyłali kartki świąteczne teraz pisze się wierszyk i "wysyła do wielu"to smutne niestety... myślę że przez telefony komórkowe zanika komunikacja miedzy ludźmi a jak Wy to widzicie ,czy jesteście więźniami telefonów....????zapraszam do dyskusji.
ja osobiscie w tak mlodym wieku nie uzuwam komorki nie utrzymuje kontaktu ze znajomymi w telefonie mam zapisane numery do rodziny i chopaka a ze z nim mieszkam nie uzywam komorka jest mi potrzebna jak jade na zakupy albo gdy chce zadzwonic do domu gdy chodzilam do szkoly przydawala sie ale bez przesady nie pisalam nachalnie smsow nie jestem zniewolona przez komorke na pewno;)
Ja zabieram ze sobą telefon wszędzie. Nie pamiętam dnia żeby przez cały dzień nikt do mnie nie zadzwonił. Poza tym w pociągu,w autobusie czy w poczekalni jest co robić ![]()
Jestem totalną niewolnica telefonu komórkowego.
Noszę go ze sobą nawet do łazienki ![]()
Używam go codziennie, śpię z telefonem w łóżku. I nie wyobrażam sobie życia bez niego. A na jego punkcie jestem niesamowicie wyczulona.
Najzabawniejsza historia z nim związana to gdy, jeszcze nosiłam telefon w kieszeni, i co chwila łapałam się by sprawdzić czy go mam... no i tak raz rozmawiając przez niego złapałam się za kieszeń i zaczęłam się trząść jak osika że pewnie go zgubiłam, innym razem słuchając muzyki i mając go w kurtce zareagowałam tak samo ![]()
Chociaż powiem szczerze że marze o tym by pojechać gdzieś by odpocząć i chociaż na chwile nie potrzebować telefonu. ![]()
Staram się, by mój telefon komórkowy był stale włączony.
Nie lubię pisać smsów, szkoda mi na to czasu i energii (pisze się kilka słów, żeby napisać smsa jak najszybciej, a za chwilę pada pytanie z drugiej strony: "Ale o co chodzi? Napisz dokładnie."), więc wolę dzwonić. Dzwonię w ważnych sprawach lub po to, by się z kimś umówić. Rzadko kiedy po to, by dowiedzieć się, co słychać (wyjątek stanowią moi rodzice, z którymi już nie mieszkam).
Nie wykorzystuję też telefonu do aplikacji typu facebook, ponieważ - zwyczajnie - jest to zbyt stary model ![]()
Z aparatu też nie korzystam, ponieważ nie jest on wbudowany (wolę aparat cyfrowy osobno).
Chyba nie jestem niewolnikiem mojej "komórki" ![]()
W telefonie wszystkie dodatkowe funkcje są raczej nie używane...no poza poczekalniami itd. jak pisałam wcześniej. Korzystam z niego w zasadzie wyłącznie do dzwonienia i pisania! Jeśli chodzi o mnie to bardzo ważny gadżet(nie najważniejszy)!
Może to nie do końca w temacie, ale przypomniało mi się o jeszcze jednej ważnej dla mnie funkcji w moim telefonie - dyktafon. Niektórzy moi wykładowcy pozwalają nagrywać swoje zajęcia, w takim wypadku szkoda nie skorzystać ![]()
A co do korzystania z internetu w telefonie - płatny sobie zablokowałam całkowicie, a z kolei z wifi nie korzystam z prostego powodu - rzadko kiedy wychodzę z domu bez netbooka w torbie. A w poczekalniach czy środkach transportu nadrabiam zaległości w cotygodniowej prasie ![]()
Podsumowując - uważam że telefon komórkowy, tak samo jak wszystkie inne gadżety, powinien być narzędziem (pracy, komunikacji, rozrywki...), a nie dominującym elementem życia.
Chcociaż z drugiej strony - każdy użytkownik sam sobie definiuje co jest dla niego korzystaniem, a co nadużywaniem. Co do mnie, to kryterium jest jedno - oddziałwanie na innych. Nie wiem jak Was, ale mnie nieziemsko wkurzają osoby, które nie mogą przeżyć kilkunastominutowej rozmowy w cztery oczy bez odbierania telefonu/odczytywania smsów - nie mówiąc już o dzwoniących telefonach na wykładach, czy namiętnym smsowaniu podczas spotkania towarzyskiego.
Dla mnie świadczy to o braku szacunku dla szeroko pojętych osób znajdujących się w otoczeniu.
Hm ja czasami myślę ,że jestem w takim przysłowiowym więzieniu ale zarazem nie bo nie jestem uzależniona od telefonu. Tak zgadzam się to było piękne i nadal może być wysyłanie kartek na święta ale teraz widzę ,że to wszystko załatwia no właśnie telefon. Co dziennie na rynek nowy model a to taki ,że można płacić za zakupy wejście na Focebook wszystko zanika nie powiem teraz jest lepiej ale najbardziej co mnie wkurza to jak małe dzieci mają telefony i noszą do Szkoły albo bawią się nimi na mszy to już lekkie przegięcie. A co rodzice też nie lepiej się zachowują od dzieci,dziś przykład z niedzielnej mszy dziecko bawiło się telefonem a matka rozmawia co na dzisiejszy obiad z mężem. Rozprasza mnie taki gadanie w kościele to po co zatem Ci ludzie chodzą do kościoła?!
Przeczytaj książkę Stephena Kinga "Komórka"..odechce się używania komóreczek:P
Bardzo fajnie, że technologia poszła tak do przodu.
Niestety, jednak wielu z nas bez komórki nie wyobraża sobie życia.
Sama często zastanawiam się, jak to było, gdy jeszcze kilka lat temu, gdy poznaliśmy się z mężem o telefonach komórkowych można było tylko pomarzyć. Mąż często wyjeżdżał, dzwonił kilka razy w tygodniu z budki; a teraz super - bajka.
Podobnie jak Wy, nie wyobrażam sobie wyjść z domu bez telefonu, w każdej chwili ktoś może przecież zadzwonić...
Podobnie jak Wy, nie wyobrażam sobie wyjść z domu bez telefonu, w każdej chwili ktoś może przecież zadzwonić...
Nie rozumiem tego zupełnie - i co się stanie, jak zadzwoni i się nie dodzwoni?
To tak jakby w "erze telefonów stacjonarnych" nie wychodzić w ogóle z domu - bo a nuż ktoś będzie dzwonił.
Dla mnie to jakaś paranoja.
18 2011-04-17 20:10:47 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2011-04-17 20:13:56)
Dla mnie telefon jest w pewnym sensie smyczą. Na szczęście nie mam służbowego telefonu (i mam nadzieję, że nigdy nie będę miała, bo wiem, że mój szef potrafi dzwonić do pracowników ze "sprawą" np. o godzinie 22 w sobotę), ale mój prywatny też czasem mnie wkurza i mam ochotę go wywalić przez okno
Używam go tylko do smsowania i rozmawiania, nie jestem bynajmniej od niego uzależniona, to raczej pewne ułatwienie - służy mi wyłącznie do kontaktu z rodziną i przyjaciółmi. Nie biorę go ze sobą jak wychodzę do sklepu, nie panikuję kiedy go zapomnę do pracy, w domu leży sobie w jednym miejscu i praktycznie go nie ruszam. Nie znoszę, kiedy ktoś do mnie dzwoni lub pisze późno wieczorem lub z samego rana - wyciszam go lub wyłączam, nienawidzę być przez kogoś nagabywana i ochrzaniana, że nie odbieram. Mój facet natomiast kupił sobie niedawno dotykowy telefon z dostępem do Facebooka i ciągle "w nim siedzi" - w ogóle nie rozumiem szału, a przy okazji jeśli chodzi o technologię to jestem "sto lat za Murzynami" i zwyczajnie nie ogarniam obsługi takich gadżetów.
Kiedy wyjeżdżam gdzieś na weekend lub zwyczajnie chcę mieć święty spokój lub odpocząć, to bez żadnych wyrzutów sumienia wyłączam telefon i nie ma mnie dla nikogo.
I straszliwie wkurza mnie, kiedy ktoś jest wiecznie na tej smyczy - moja mama nie jest w stanie nie odebrać dzwoniącego telefonu. Kiedy np. rozmawia ze mną przez komórkę i ktoś zadzwoni w tym czasie na stacjonarny, musi mnie przeprosić na chwilę, odebrać stacjonarny, powiedzieć temu komuś kto dzwoni że rozmawia ze mną i oddzwoni do niego później. Dla mnie to paranoja - i do tego czuję się w takim momencie nieszanowana, to tak jakby ktoś wyszedł w środku spotkania żeby spotkać się z kimś innym. Przecież osoba dzwoniąca domyśli się chyba, że jeśli właściciel telefonu nie odbiera, to znaczy że zajmuje się w tym momencie czymś innym i można zadzwonić potem...
Ja nie czuje sie wiezniem wlasnej komorki. Uwazam , ze jest mi bardzo potrzebna i ulatwia mi zycie. Nie mam tez obsesji na jej punkcie.Telefon traktuje jak niezbedny przedmiot.Bez emocji i ekscytacji. Nie mam z tym absolutnie zadnego problemu. Wydaje mi sie , ze wiekszosc uzytkownikow telefonow komorkowych swiadomie tworzy aure zniewolenia. Ale to niestety jest wybor kazdego z nas jak traktujemy uzywanie i uzaleznienie od tych wspanialych zdobyczy techniki jakim sa wlasnie telefony komorkowe.
z drugiej strony czasem sobie myślę że komórki to smycz z której nie potrafimy się uwolnić,otóż gdzie się nie pójdzie czy to spacer ,czy jakieś spotkanie itp co chwile telefony,smsy (że już nie wspomnę o bombardowaniu smsami "sieciowymi')
Jeśli chodzi o smsy sieciowe to można nie wyrazić zgody na przesyłanie i nie ma problemu
Jeśli jestem na spotkaniu to odbieranie telefonu jest bardzo niegrzeczne. Nikt nie czuje się komfortowo przysłuchując się czyjejś rozmowie. Dlatego wyciszam i ewentualnie jak dzwoni zerknę czy to nie jest coś ważnego. Przyzwyczaiłam swoich bliskich, że nie jestem na każde piknięcie ![]()
Wkurzają mnie ludzie gadający w środkach komunikacji... np. wracam zmęczona z pracy, korek gigant a panienka gada jak jej ślina podczas leżenia z buzi wycieka... paranoja. Jeszcze jak ktoś rozmawia bardzo cicho to spoko, ale jak się drze na całego to mam dość. Jeszcze kilka osób w ty samym czasie to mnie rozwala ![]()
Sama nie rozmawiam, często zostawiam telefon w domu żeby się odchamić. Może dlatego bo używam tela tylko do rozmawiania i smsów. Nie fotografuję, nie gram, nie nagrywam i takie tam ![]()
21 2011-05-23 19:49:44 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-05-23 20:14:32)
Na pewno masz dużo racji, ale to zależy od człowieka - posiadacza komórki. Są ludzie, którzy naprawdę używają telefonów mało lub po prostu średnio (w granicach rozsądku). Nie uważam bym była więzniem komórki, tzn kiedyś jako 16 letnia małolata to tak, ale wtedy to był szał miałam swoją pierwszą komórkę, więc wiadomo jak to jest. Wówczas potrafiłam pisać gdzieś po 300 smsów dziennie z moim byłym, masakra. Dodatkowo oczywiście dzwoniliśmy do siebie.
Jednak po rozstaniu z nim zrozumiałam, żę to głupie, trochę wydoroślałam i zmieniłam nastawienie. I nie chciałabym już co 5 minut pisać smsów, bo gdzie wtedy czas dla siebie ? To wtedy uzależnienie.
Teraz , to nie jest tak, że piszę bardzo mało, ale też nie bardzo dużo, raczej umiar. Mam czas na inne zajęcia. Przykładowo piszę z chłopakiem dziennie ok 20 - 30 smsów , czasem mniej, nie uważam by to było kosmicznie duża ilość, wieczorem też gadamy przez telefon, ale to normalne, gdy ludzie widzą się raz na tydzień lub dwa, po prostu chcemy choć usłyszeć swój głos ![]()
A kiedyś UWAGA znałam dziewczynę, która pisała chyba z 800 smsów
Masakra.
Znam też osoby, które wyrażają same suche informacje przez sms i to bardzo rzadko lub jak chcą się umówić na spotkanie, ale ja aż tak bym nei mogła, bardzo ciężko byłoby wytrzymać z chłópakiem z tydzień bez żądnego kontaktu, jednak człówiek się w pewien sposób do technologii przyzwyczaił
Dlatego pewnie byłoby mi diabelnie ciężko jakby mój chłopak był w wojsku i długo zero kontaktu hehe , ale oczywiście dałoby się radę bo ogroooomnie go kocham ![]()
A jak teraz ktoś ma pretensję, że np nie odebrałam to wyśmiewam go. Przecież mam prawo mieć swoje zajęcia nie mieć czasu, a jak ktoś tego nie rozumie to brak mu rozsądku i to on jest więzniem komórki,.
Oczywiuście jak dziewczyny pisały jak już mieszkają z partnerami, to bardzo rzadko uzywaja komorki i ja jakbym już mieszkała ze swoim na pewno mielibyśmy tak samo : pewnie dzwoniłabym tylko czasem do rodziców i czasem by umówić się z kumpelami - nic więcej.
A telefon raczej zabieram z tym, że oczywiście jak np jestem na uczelni to piszę dużo mniej np jeden sms na 3 godziny i chłopak to rozumie, bo on podobnie jak jest na uczelni, po prostu psizemy jak mamy chwilę. W miejscu gdzie nie można używać komórki oczywiście się dostosuję.
Na spotkaniu z koleżanką nie piszę smsw lub psizę ale to bardzo rzadko i nawet przepraszam, więc chyba ze mną ok i nie przesadzam ![]()
A dowodem na to, że nie jestem więzniem telefonu jest też to, że jak byłam 5 dni z chłópakiem w górach , to wtedy telefonów użyliśmy chyba tylko 2 razy na cały wyjazd, raz wieczorem zadzwoniła do niego mama zapytała co tam i powiedział jej, rozmowa trwała dosłównie 5 minut, potem jak wracaliśmy spytała jak powrót. U mnie tak samo. Poza tym nie kontaktowaliśmy się z nikim, czasem nawet wyłąxczyliśmy prawie na cały dzień telefon i w ogóle nie zwracaliś,my na to uwagi. Moim zdaniem jeżeli ktoś jest uzależniony od telefonu to nawet na wyjeździe wakacuyjnym z ukochaną osobą wisi często na telefonie, a moim zdaniem to przesada, bo powinno się wtedy od tego odpocząć, a poza tym pomyślcie jak wtedy nasza połówka się czuję...
Internetu nie używam w telefonie, mam stary model i się tego nie wstydzę, choć przyznam były osoby co się smiały , że nie mam bajeranckiego, ale moi mzdaniem to zwykłe pustaki, które tylko się lansują zgadzacie się ?:)
I podobnie jak Anemnone nie rozumiem szału tych dotykowych telefonów. Moja mama miała pewien czas dotykowy i w ogóle mi nie przypadł do gustu, ja tam wolę mieć telefon z wygodną klawą , a internet to mam w domu i nie muszę mieć w telefonie. I tak często wchodzę na internet w domu, więc po co miałabym jeszczw wchodzić na komórce,to byłoby już naprawdę uzależnienie. No chyba, że ktoś nie ma dostępu za bardzo do internetu w kompie, to co innego. Aparatu też nie potrzebuję w komie, bo nie lubię robić zdjęć. Może dla niektórych będę staroświecka, ale naprawdę nie każdy lubi takie gadżety. Jedyne co jeszcze lubię w telefonie to radio fm i w swoim mam , dlatego jak jestem w trasie to nie nudzę się ![]()
A i jak ktoś dodał głosne gadanie w autobusie to brak kultury. Także ja w autobusach nie gadam,. tym bardziej, że slabo byłoby słychać . BEz sensu.
Jeszcze jak nie mieszkałam ze swoim facetem to zawsze nosiłam telefon ze sobą, nawet do głupiej toalety. Faktycznie jakbym miała smycz. A jak kiedyś jak nie odebrałam bo nie wzięłam to zaraz było co się dzieje że nie odbieram...a odkąd mieszkamy już razem telefon leży w torbie i używam go tylko w wyjątkowych sytuacjach. Teraz dopiero wiem że można żyć bez telefonu. ![]()
23 2011-05-24 11:04:44 Ostatnio edytowany przez London69 (2011-05-24 11:05:04)
U mnie to wygląda tak że jednak bez telefonu czuję się jak bez ręki. Tak jakoś dziwnie itd., no wiadomo, człowiek szybko się przyzwyczaja- za to później ciężko się odzwyczaić. Ale jak idę gdzieś na spacer, czy spotkanie, telefon wyciszam. Komu trzeba to mówię, że po prostu w danej chwili nie będę dostępna pod telefonem i tyle. W końcu trochę prywatności też się należy.
Kiedyś byłam, teraz już nie. Dlaczego? Nie mam za bardzo nawet z kim popisać/pogadać. Mam telefon na kartę i zawsze sieć upomina mnie o załadowanie konta, bo termin ważności się zbliża... A ja potrafię mieć ponad 100 zł, ale i tak muszę załadować, żeby nie przepadło.
Ale kiedyś to były fajne czasy, gdy pisało się po tysiąc sms'ów miesięcznie, albo i więcej. ![]()
Ja jak byłam sama tzn. nie miałam faceta to również byłam więźniem telefonu. Ciagle pisałam z kimś , wisiałam na telefonie. Teraz odkąd jestem w związku nie mam nawet z kim za bardzo pisać. Pisze i dzwonię czasem do mojego faceta. Koleżanki od czasu do czasu. Ale jak jestem w domu to tel. leży w torbie i nie spoglądam na niego niecierpliwie jak kiedyś...
) Dorosłam chyba
hehe