Zbliżają się bardzo ważne katolickie Święta, które z pewnością wielu z Was będzie obchodziło w swoich domach. Podzielcie się swoimi pomysłami, tradycjami świętowania. Czy lubicie zapraszać do siebie wielu gości i świętować wspólnie, a jeśli tak, jak radzicie sobie z nawałem przygotowań? A może lepsze jest spokojniejsze, kameralne spędzanie tego czasu? Jakie są tradycyjne punkty "programu" obchodzenia świąt w Waszych domach? Bardzo tradycyjnie, bardzo nowatorsko, bardzo religijnie, a może wszystko razem?
Zapraszam do rozmowy zarówno katolików, jak i osoby innych wyznań oraz bezwyznaniowe - wszak kalendarz świąt jest różnorodny, a spędzanie wolnego, wiosennego czasu może przybierać rozmaite oblicza ![]()
Podobne tematy
Snuje swoje przemyślenia na temat Świąt już od paru lat. Tak mniej więcej od kiedy przeszłam na emeryture. I kasa zmalała znacznie, bo wiadomo jakie w naszym kraju są emerytury. To się przekłada na święta, bo przecież , świętowanie rodzinne najczęściej odbywa się "u rodziców". A jeżeli rodzice mają marne emeryturki to czym mają ugościć?
Pewnie, można zrobić składkowo, ale to takie żenujące dla matki, którą nie stać urządzić świąt "za swoje". Oczywiście , można skromnie, przy jednym nawet jajku, ale co to za święta? Wiem, że gdyby mnie finansowo było stać, to zapraszała bym rodzine na każde święta. A ponieważ matce się nie odmawia, więc przyjechali by wszyscy, tym chętniej,że nie narazili by mnie na koszty. A tak to zostaje nam internet i telefon.
Nie lubie świąt.
Bardzo lubię święta głównie ze względu na wolny czas jaki spokojnie możemy spędzić z rodzinną, niemniej takie wielogodzinne biesiadowanie zwyczajnie mnie męczy. Z tego właśnie powodu corocznie, od wielu już lat, przynajmniej jeden dzień staramy się spędzić czynnie, najczęściej planując wycieczkę w góry. Na szczęście mamy stosunkowo blisko, więc zbieramy się około południa, a wracamy wieczorem. W czasie świąt w górach, spacerując lub zaszywając się w góralskiej drewnianej chatce szczególnie mocno można poczuć tę wyjątkową atmosferę. Jest tam wyjątkowy serdeczny klimat, aura, której nigdzie indziej nie potrafię tak dogłębnie poczuć, a jeśli do tego dodać, że ja w ogóle niesamowicie kocham góry i to tam właśnie najlepiej odpoczywam, to już nic więcej chyba nie muszę pisać
.
My każde święta spędzamy z całą rodziną
trochę u jednej babci, trochę u drugiej. Umawiamy się zawsze np. na wielkanoc: w niedziele śniadanie u jednej babci i przyjeżdżają wszyscy wujkowie z rodzinami, po południu każdy jedzie do swojej drugiej babci (w sensie wiecie o co chodzi)...:) a poniedziałek wielkanocny każdego roku spędza się u kogoś innego, kto robi przyjęcie dla wszystkich
W Boże Narodzenie podobnie: wigilia (każdy jest przynajmniej na dwóch wigiliach - u jednej i u drugiej babci), pierwszy dzień swiąt śniadanie u jednej i popołudnie u drugiej, drugi dzień świąt u tego, na kogo wypadnie kolejka ![]()
Izydora jeśli chodzi o zorganizowanie wszystkiego to każdy cos przynosi, babcia zrobi zawsze coś pysznego, ktoś przyniesie ciasto, ktoś rybę, ktoś sałatkę itd. Nikt nie widzi w tym problemu a moja babcia mam ważenie że jest bardzo szczęśliwa i zawsze wszystkiego próbuje żeby sprawdzić co nowego ktoś wymyślił ![]()
Olinko, ja również bardzo kocham góry, ale minęło już kilka ładnych lat od kiedy ostatnio byłam w swoich ukochanych rejonach. Tak się jakoś nie składało...
Ale to, co napisałaś podziałało na moją wyobraźnię i tak sobie myślę, że w temacie przyszłych różnych świątecznych dni muszę koniecznie wziąć pod uwagę taką górską ewentualność ![]()
A może lepsze jest spokojniejsze, kameralne spędzanie tego czasu? Jakie są tradycyjne punkty "programu" obchodzenia świąt w Waszych domach? Bardzo tradycyjnie, bardzo nowatorsko, bardzo religijnie, a może wszystko razem?
Zdaję sobie sprawę, że kultywowanie tradycji świątecznej jest bardzo ważne dla utrzymania więzi rodzinnych. Mimo to wolę święta spędzać w kameralnym gronie domowników. Nie mam sił ani środków na wielkie imprezy dla ciotków i pociotków. Oni zresztą też mają grono bliższej rodziny. Dlatego zawsze pierwszy dzień świąt jest tylko dla nas, natomiast w drugi dzień świąt przyjmujemy gości ![]()
Ja bym chciała spędzić Święta w dużym, wesołym gronie, ale nie mam z kim. Chyba zacznę zapraszać bezdomnych ![]()
Kameralnie!:) My i dzieci, razem sztuk 4. Tradycja wigilijna jest sniadaniowa kaszka-pudding ryzowy na tlustym mleku z cynamonem i powidlami (dla dzieci, ja wachac nawet nie moge;), konczenie potraw, dekorowanie choinki, jesli jeszcze nie jest, popoludniowa sauna z olejkiem z tervy (za nic nie znam polskiej wersji), a potem juz jak wszedzie - oplatek, kolacja wigilijna, koledy, prezenty itp. Czasem pasterka, ale jak spac sie za bardzo chce to darujemy sobie, bo mamy dosc daleko. W oba dni swiateczne dochodza spacery albo lyzwy albo sanki..w tym roku chyba narty wodne niestety:( dobrze, ze pozniej jedziemy na narty sniezne ale daleka do nich droga.
I tyle, swieta swieta i po swietach:)
od małego spędzałam święta w dużym gronie i nadal sie tego trzymam
U nas jest mało osób, czyli kameralnie, 6 osób ze mną w Wigilię, w 1 dzień świąt jak przyjeżdża mój chłopak to ze mną i z nim 7 osób, prosta matematyka
Czy chciałabym by było nas więcej? No w sumie tak, ale my mamy taką rodzinę, że każdy jakoś taki "zamknięty" i chce spędzić święta w swoim gronie. Czasem niby były jakieś zaproszenia (ale rzadko) od rodziny np do mojej mamy "A wpadnijcie jak chcecie na święta", ale raczej wydaje mi się, że nie jest to zaproszenie, bo chcą, byśmy wpadli, tylko "Aaa.. no tak zaprośmy, będzie jej miło, ale lepiej żeby nie wpadała tak naprawdę". No pewnie wiecie o co mi chodzi
Także nie chcemy na siłę spędzać świąt. Dlatego jestem tylko ja w Wigilię, babcia, mama, tata, siostra z chłopakiem. No i tyle, taka najbliższa rodzina i nikt więcej. Spędzamy je w domu babci, czyli mamy taty. Szkoda najbardziej, że dziadków nie miałam okazji poznać, bo tata mamy zmarł jak ona miała 8 lat i miał dopiero 47 lat, a zmarł chyba na wylew, a tata taty zmarł parę miesięcy przed moim urodzeniem na zawał. No taki smutny akcent i w te świąteczne dni po prostu szkoda mi tym bardziej, że nie poznałam ich.
Jakie bym święta chciała? Z tymi, którzy są dla mnie bliscy, jakby był spory tłumek np 15 osób- dla mnie to dużo jest, to nie byłoby źle, jeśli to naprawdę takie bliskie osoby by dla mnie były, a nie jakieś osoby z rodziny, z którymi widziałabym się raz czy dwa razy w roku. Jak by miało być 20 osb, to chyba nie, ja osobiście tutaj jestem taką trochę introwertyczką, w dużym gronie źle się czuję, lepiej w małym lub średnim- tak do 15 osób na święta bym mogła przeżyć. Właśnie z 15 osób jest u babci mojego faceta na święta, ja u niego spędzam 2 dzień świąt, no nie powiem, dla mnie to jednak nie są tak bliscy ludzie, więc czuję się niezręcznie
Tzn nie, na 1 dzień świąt jest u nich z 15 osób, a na 2 w sumie mniej, np 10-12 osób. W dużym gronie czuję się jakaś taka zdominowana i przybita, za to w małym dużo mówię, taka gaduła jestem ![]()
Im więcej tym lepiej.
Choć muszę przyznać, że mój mąż nie podziela mojego entuzjazmu ![]()
Zawsze spędzamy święta w kilkanaście osób. Bywało nawet ponad 20.
Jest wesoło (nawet bardzo), hałaśliwie, czasem męcząco, ale za nic z tego nie zrezygnuję.
Im więcej tym lepiej.
Choć muszę przyznać, że mój mąż nie podziela mojego entuzjazmu
Zawsze spędzamy święta w kilkanaście osób. Bywało nawet ponad 20.
Jest wesoło (nawet bardzo), hałaśliwie, czasem męcząco, ale za nic z tego nie zrezygnuję.
dokładnie jak u mnie ![]()
Ja wolę kameralnie
Miało być nas dwoje ale dołączą jeszcze teściowie, czyli w sumie czwóreczka ![]()
Od momentu, gdy wyprowadziłam się z domu rodzinnego odzwyczaiłam się od ruchu, przekrzykiwania się, bardzo głośnego śmiechu, gdy wpadam w taki harmider, co ma miejsce jak spędzam święta z rodzicami i rodziną brata (troje dzieci w wieku 8,7,3) po godzinie jestem w zupełności wytrącona z równowagi i boli mnie głowa.