Witam Was.
Zakładam ten temat poniekąd, aby samemu odpowiedzieć sobie na pytanie postawione w temacie, ale również dla innych, ponieważ myślę, że problem jest trochę bardziej złożony. W temacie mam na myśli osoby dorosłe, a nie młodzieżowe "chodzenie ze sobą".
Standardowa sytuacja poznaję dziewczynę zaczynam się z nią spotykać, coraz intensywniej w końcu zaczynamy się przytulać, całować, chodzić za rączkę, zbliżać coraz mocniej.
Myśląc logicznie w takiej sytuacji już jesteśmy parą (ja przynajmniej z żadną przyjaciółką, znajomą czy koleżanką tak bym nie robił) i tworzymy związek, jednak nie do końca, bo związek dla mnie to już pewne zobowiązanie płynące z obu stron, a spotykanie się nie wymaga żadnych zobowiązań. Z drugiej strony problem pojawia się podczas przedstawiania się rodzinie czy znajomym - mnie zabolałoby kiedy zostałbym przedstawiony jako kolega i myślę, że działa to w drugą stronę. Z drugiej strony ktoś może stwierdzić, że nie wcale partnerem i może to pogorszyć sprawę, chociaż w tym przypadku raczej nie widzę sensu takiej znajomości.
Co myślicie na ten temat, jakie są Wasze doświadczenia? Czy taka rozmowa jest potrzebna, jak ją dobrze przeprowadzić - półżartem czy "na poważnie"?