Hej.Spotykam się od jakiegoś czasu z pewnym chłopakiem, kilka razy się już widzieliśmy na początku nie podobał mi się dopiero z czasem zaczął wiem że ja też mu się podobam.Ale nie wiem czy już jesteśmy parą całujemy się na przywitanie i pożegnanie, przytulamy, ale nie trzymamy się za ręce.I mam pytanie czy powinnam się go spytać czy jesteśmy razem, bo zachowujemy się jak para, czy jeszcze poczekać?
Podobne tematy
Matko! A o swoje imie tez musisz innych pytac?
Hej.Spotykam się od jakiegoś czasu z pewnym chłopakiem, kilka razy się już widzieliśmy na początku nie podobał mi się dopiero z czasem zaczął wiem że ja też mu się podobam.Ale nie wiem czy już jesteśmy parą całujemy się na przywitanie i pożegnanie, przytulamy, ale nie trzymamy się za ręce.I mam pytanie czy powinnam się go spytać czy jesteśmy razem, bo zachowujemy się jak para, czy jeszcze poczekać?
A czy poprosił Cie o chodzenie?:)
P.S. Nie mogłam się powstrzymać...:)
Tzn że mam nie pytać?
lisa26, ile masz lat? to nam trochę ułatwi:)
23
O jejciu, takiej odpowiedzi się nie spodziewałam. A te pocałunki na powitanie i pożegnanie to jak wyglądają? W usta, w policzek, z języczkiem może? Z moimi znajomymi często kiedyś dawaliśmy sobie buziaka w policzek na powitanie, albo przytulaliśmy się. A czy w trakcie spotkania całujecie się?
W usta, ale bez języczka.Całujemy, ale rzadko,
9 2012-06-23 22:35:26 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2012-06-23 22:35:49)
W usta, ale bez języczka.Całujemy, ale rzadko,
To spokojnie, nie panikuj bo wyjdziesz na jakąś....niefajną;)
Hej.Spotykam się od jakiegoś czasu z pewnym chłopakiem, kilka razy się już widzieliśmy na początku nie podobał mi się dopiero z czasem zaczął wiem że ja też mu się podobam.Ale nie wiem czy już jesteśmy parą całujemy się na przywitanie i pożegnanie, przytulamy, ale nie trzymamy się za ręce.I mam pytanie czy powinnam się go spytać czy jesteśmy razem, bo zachowujemy się jak para, czy jeszcze poczekać?
TO SIĘ CZUJĘ, NIE ZADAWAJ GŁUPICH PYTAŃ ( bez złośliwości ! ) ![]()
to może po prostu zapytaj co jest między Wami? zamiast tak wprost czy jesteście parą. powiedz, że czujesz się czasem trochę zdezorientowana i niech powie co to jest z jego strony.
Pary chyba chodzą za rękę?, a u nas tego nie ma, więc trochę dziwnie.
niekoniecznie. kwestia upodobań, niektórzy nie lubią. Ale my nie rozwiejemy Twoich wątpliwości- zapytaj go po prostu co wg niego jest między Wami i będziesz wiedziała na czym stoisz:)
niekoniecznie. kwestia upodobań, niektórzy nie lubią. Ale my nie rozwiejemy Twoich wątpliwości- zapytaj go po prostu co wg niego jest między Wami i będziesz wiedziała na czym stoisz:)
Dzięki, na pewno go spytam ![]()
Teraz sie już nie pyta "będziesz ze mną chodziła?" to się czuje. Pogadaj z Nim jak to jest z Wami jak nie jesteś pewna, a te trzymanie za rękę,ja mam chłopaka od 3 lat i mogę policzyć na palcach jednej ręki ile razy sie za nie trzymaliśmy,nie lubimy tego po prostu ,nie widze w tym nic dziwnego.To chyba Twój pierwszy chłopak więc powodzenia zyczę.
Teraz sie już nie pyta "będziesz ze mną chodziła?" to się czuje. Pogadaj z Nim jak to jest z Wami jak nie jesteś pewna, a te trzymanie za rękę,ja mam chłopaka od 3 lat i mogę policzyć na palcach jednej ręki ile razy sie za nie trzymaliśmy,nie lubimy tego po prostu ,nie widze w tym nic dziwnego.To chyba Twój pierwszy chłopak więc powodzenia zyczę.
Matko jedyna:) Ja żartowałam:)
moze poczekaj az on zrobi pierwszy krok:) a jak przeszkadza ci ta sytuacja to sie z nim nie caluj tyko spotykajcie sie jako kumple:)
o masakra....to ja jestem rok mlodsza i mimo to jak moj obecny facet mnie pocalowal (to bylo dwa lata temu) to juz wtedy wiedzialam że od tego momentu jestesmy parą. No niech bedzie, że też może dlatego iż jeszcze przed powiedzial "chyba sie zakochalem" ale od dawna uwazam że jak sie z kims caluje (na trzezwo) to oznacza że jestesmy parą. I nie potrzebne jest pytanie; "czy bedziesz ze mna chodzila?". Jak inni mowia. To sie po prostu czuje. Chociaz moje kolezanki twierdzily, że jeśli mnie nie poprosil o chodzenie to znaczy, że parą nie jesteśmy, ale ja czułam i wiedziała swoje. One mają takie idiotyczne myslenie.... Za to mój był cały czas przekonany, że my byliśmy parą dzień wcześniej czyli jak pierwszy raz po dlugim czasie spotkalismy sie (znalismy sie duzo wczesniej) mimo że wtedy nie calowalismy sie. Chociaz w sumie mogl tak tez pomyslec bo poszlismy wtedy ekipa na impreze razem z jego rodzenstwem i znajomymi, byly czule spojrzenia, chodzenie tylko razem pod scene zeby potanczyc, siedzielismy razem pozniej przenieslismy impreze do ich domu a ze mialam juz faze to zostalam u nich na noc i pozniej jak zostalismy sami to dlugo gadalismy i tez przytulalismy sie do siebie (jak przez wiekszosc wieczoru). Calosci nie bede opowiadac bo by dlugo zajelo (jak chcesz to pisz na e-maila). Tylko dodam, że moj rocznikowo jest starszy 6 lat. To może tez tym isc. A Twoj ile ma?
o masakra....to ja jestem rok mlodsza i mimo to jak moj obecny facet mnie pocalowal (to bylo dwa lata temu) to juz wtedy wiedzialam że od tego momentu jestesmy parą. No niech bedzie, że też może dlatego iż jeszcze przed powiedzial "chyba sie zakochalem" ale od dawna uwazam że jak sie z kims caluje (na trzezwo) to oznacza że jestesmy parą. I nie potrzebne jest pytanie; "czy bedziesz ze mna chodzila?". Jak inni mowia. To sie po prostu czuje. Chociaz moje kolezanki twierdzily, że jeśli mnie nie poprosil o chodzenie to znaczy, że parą nie jesteśmy, ale ja czułam i wiedziała swoje. One mają takie idiotyczne myslenie.... Za to mój był cały czas przekonany, że my byliśmy parą dzień wcześniej czyli jak pierwszy raz po dlugim czasie spotkalismy sie (znalismy sie duzo wczesniej) mimo że wtedy nie calowalismy sie. Chociaz w sumie mogl tak tez pomyslec bo poszlismy wtedy ekipa na impreze razem z jego rodzenstwem i znajomymi, byly czule spojrzenia, chodzenie tylko razem pod scene zeby potanczyc, siedzielismy razem pozniej przenieslismy impreze do ich domu a ze mialam juz faze to zostalam u nich na noc i pozniej jak zostalismy sami to dlugo gadalismy i tez przytulalismy sie do siebie (jak przez wiekszosc wieczoru). Calosci nie bede opowiadac bo by dlugo zajelo (jak chcesz to pisz na e-maila). Tylko dodam, że moj rocznikowo jest starszy 6 lat. To może tez tym isc. A Twoj ile ma?
Jest rok starszy.
hmm to nie wiem... moze faktycznie spytaj sie co jest miedzy wami. Jestescie dorosli i nie powinniscie sie bawic w kotka i myszke. Trzeba postawic sprawe jasno. Moze on jest niesmialy?
Lisa,nie rozumiem-jak Ty mozesz nie wiedziec co sama robisz?Nie wiesz czy z kims jestes?Kto ma za Ciebie to wiedziec?Jakis absurd.
Teraz sie już nie pyta "będziesz ze mną chodziła?" to się czuje. Pogadaj z Nim jak to jest z Wami jak nie jesteś pewna, a te trzymanie za rękę,ja mam chłopaka od 3 lat i mogę policzyć na palcach jednej ręki ile razy sie za nie trzymaliśmy,nie lubimy tego po prostu ,nie widze w tym nic dziwnego.To chyba Twój pierwszy chłopak więc powodzenia zyczę.
Ale pewnie jak gdzieś idziecie to chodzicie przytuleni, a u nas nawet tego nie ma.
anuska napisał/a:Teraz sie już nie pyta "będziesz ze mną chodziła?" to się czuje. Pogadaj z Nim jak to jest z Wami jak nie jesteś pewna, a te trzymanie za rękę,ja mam chłopaka od 3 lat i mogę policzyć na palcach jednej ręki ile razy sie za nie trzymaliśmy,nie lubimy tego po prostu ,nie widze w tym nic dziwnego.To chyba Twój pierwszy chłopak więc powodzenia zyczę.
Ale pewnie jak gdzieś idziecie to chodzicie przytuleni, a u nas nawet tego nie ma.
Czy mi sie wydaje? Czy robisz sobie żarty?:)
24 2012-06-24 19:47:59 Ostatnio edytowany przez Magdazzz (2012-06-24 19:48:34)
Kobieto, masz 23 lata a zadajesz pytania jak 15stka!!! Poproś go o chodzenie, w dzisiejszych czasach to dziewczynki przejmują inicjatywę, takie czasy.
lisa26 napisał/a:anuska napisał/a:Teraz sie już nie pyta "będziesz ze mną chodziła?" to się czuje. Pogadaj z Nim jak to jest z Wami jak nie jesteś pewna, a te trzymanie za rękę,ja mam chłopaka od 3 lat i mogę policzyć na palcach jednej ręki ile razy sie za nie trzymaliśmy,nie lubimy tego po prostu ,nie widze w tym nic dziwnego.To chyba Twój pierwszy chłopak więc powodzenia zyczę.
Ale pewnie jak gdzieś idziecie to chodzicie przytuleni, a u nas nawet tego nie ma.
Czy mi sie wydaje? Czy robisz sobie żarty?:)
Czemu żarty? nie rozumiem.
Dowiedzialas sie w koncu czy z nim chodzisz?
nie wierzę, że masz 23 lata nie wierzę po prostu
....
Mysle,ze nie jest to kwestia wieku,a czegos innego.
nie wierzę, że masz 23 lata nie wierzę po prostu
....
To sobie nie wierz, nie mój problem.
Zgadzam się, że problem bardzo dziecinny. Niemniej jednak mnie interesuje inna sprawa: jak doszło do waszego pierwszego pocałunku? Bo chyba ta sytuacja powinna wiele wyjaśnić, a także to, jak się oboje zachowywaliście potem.
Zgadzam się, że problem bardzo dziecinny. Niemniej jednak mnie interesuje inna sprawa: jak doszło do waszego pierwszego pocałunku? Bo chyba ta sytuacja powinna wiele wyjaśnić, a także to, jak się oboje zachowywaliście potem.
Normalnie na 3 spotkaniu pocałował mnie na przywitanie, a potem na pożegnanie.Zachowywaliśmy się chyba normalnie.
Dziś spytałam go w smsie, on odpisał, że jak się spotkamy to o tym pogadamy ![]()
Leila01 napisał/a:lisa26 napisał/a:Ale pewnie jak gdzieś idziecie to chodzicie przytuleni, a u nas nawet tego nie ma.
Czy mi sie wydaje? Czy robisz sobie żarty?:)
Czemu żarty? nie rozumiem.
No bo to są pytania na poziomie gimnazjum.I ciężko komukolwiek tutaj uwierzyć,że stawia je 23-letnia kobieta.
lisa26 napisał/a:Leila01 napisał/a:Czy mi sie wydaje? Czy robisz sobie żarty?:)
Czemu żarty? nie rozumiem.
No bo to są pytania na poziomie gimnazjum.I ciężko komukolwiek tutaj uwierzyć,że stawia je 23-letnia kobieta.
Niby co takiego napisałam ,żeby to było na poziomie gimnazjum?
Sorry,ale wszystko
Nawet nie można niczego się tu poradzić, bo od razu krytyka.
Nawet nie można niczego się tu poradzić, bo od razu krytyka.
No przecież Ci dziewczyny radziły...
W sumie jest tylko jedne wyjście....
ZAPYTAJ GO i przestaniesz się zastanawiac....
Nawet nie można niczego się tu poradzić, bo od razu krytyka.
Porady przecież były.A jeśli chodzi o krytykę to wchodząc tutaj,musisz się z tym troszkę liczyć.
Nikt za Ciebie z Twoim chłopakiem nie pogada,wiec jeśli wszyscy Ci mówia,że masz z nim pomówić,a Ty dalej nie wiesz co robić,to nie czuj się urażona moją(uważam,że słuszną) krytyką.
lisa26 napisał/a:Nawet nie można niczego się tu poradzić, bo od razu krytyka.
Porady przecież były.A jeśli chodzi o krytykę to wchodząc tutaj,musisz się z tym troszkę liczyć.
Nikt za Ciebie z Twoim chłopakiem nie pogada,wiec jeśli wszyscy Ci mówia,że masz z nim pomówić,a Ty dalej nie wiesz co robić,to nie czuj się urażona moją(uważam,że słuszną) krytyką.
Wiem co robić, mamy o tym pogadać jak się spotkamy.
nie miałam zamiaru Cię niczym obrazić, ale moim zdaniem takie rzeczy wychodzą po prostu w praniu i niepotrzebne jest pytanie o takie coś, to tylko formalność, która z czasem i tak wyjdzie, po co naciskanie i wywieranie na kogoś presji ? Może to tylko pytanie, ale co w Jego głowie się będzie dziać i co sobie potem pomyśli to już On tylko wie, ale czuję, że nic dobrego. Nie macie 5 lat .
Jej, naprawdę się dziwisz, że dziewczyny wątpią w Twój wiek? Cholera, jesteśmy równolatkami, ale ja sobie nie wyobrażam siebie w takiej sytuacji później niż gimnazjum. Naprawdę. W wieku ok. 20 lat dziewczyny zwykle świadomie się z kimś wiążą, a nie się zastanawiają, czy z kimś są, czy nie... No i to, że się pocałowaliście na 3. spotkaniu nieczego nie musi oznaczać. Ja bym powiedziała, że wyraził tym swoje zainteresowanie i tyle. Dobrze, że do niego napisałaś i on chce o tym pogadać, przynajmniej sobie wyjaśnicie pewne sprawy. I wybacz, ale rozśmieszyłaś mnie strasznie tekstem, że pary chodzą za rękę. Znowu mam wrażenie, że się cofnęłam do gimnazjum ![]()
Jej, naprawdę się dziwisz, że dziewczyny wątpią w Twój wiek? Cholera, jesteśmy równolatkami, ale ja sobie nie wyobrażam siebie w takiej sytuacji później niż gimnazjum. Naprawdę. W wieku ok. 20 lat dziewczyny zwykle świadomie się z kimś wiążą, a nie się zastanawiają, czy z kimś są, czy nie... No i to, że się pocałowaliście na 3. spotkaniu nieczego nie musi oznaczać. Ja bym powiedziała, że wyraził tym swoje zainteresowanie i tyle. Dobrze, że do niego napisałaś i on chce o tym pogadać, przynajmniej sobie wyjaśnicie pewne sprawy. I wybacz, ale rozśmieszyłaś mnie strasznie tekstem, że pary chodzą za rękę. Znowu mam wrażenie, że się cofnęłam do gimnazjum
No tak, ale przecież chodzą.Dużo jest takich par i to starszych, więc nie rozumiem czemu to Cię śmieszy?
nie pyta sie tak o to.
Kto pyta nie bladzi, wiec nie krytykowalbym za zadawanie pytan, jednakze to sie pocalowaliscie czy tuliliscie nie oznacza jeszcze zwiazku, nawet gdybyscie sie piescili to tez jeszcze nie zwiazek.
44 2016-04-18 14:02:19 Ostatnio edytowany przez t1000 (2016-04-18 14:03:20)
A ja mam podobny problem.
Jestem kobietą przed 40tką. Mam nieudane małżeństwo za sobą. Z ex-mężem mam 2 nastoletnich dzieci, szkoła podstawowa i gimnazjum. Ponieważ nie chciałam się szarpać o mieszkanie wyprowadziłam sie i mieszkam przy dalszej rodzinie. Jest ciężko. Nie zarabiam dużo, ale jakoś sobie radzimy, dzieci jako tako są ubrane i mamy co jeść. Miesiąc temu poznałam faceta, który codziennie przechodził tędy co ja chodze. Mówilismy sobie "dzień dobry" czasem coś zagadałam, czasem on zagadał, tak o niczym. Początkowo trochę klikaliśmy przez komunikator, zaproponował spotkanie, bałam się ale poszłam. Jestem dość bezpośrednia, tego wymaga moja praca, trochę nieświadomie skracałam dystans. On mi to powiedział. Powiedział mi też, że narzucałam się mu telefonami i SMSami, ale on nie miał nic przeciwko. Kilka spotkań w ciągu 2 tygodni. Nie ukrywam, że zakochałam się. Spędziliśmy spacer w sobote. W niedzielę poznał moje dzieci, bylismy w KFC i powiedział mi, że poczuł się jak w rodzinie. Głupio mi było powiedzieć mu to wprost, więc pisałam SMSy, że "zauroczyłam", że "chciałabym mieć w nim kumpla", nadal gadaliśmy godzinami przez telefon, nawet on do mnie dzwonił kupił sobie pakiet nielimitowanych minut, bo do tej pory nie miał takiej usługi.
Teraz w sobote byliśmy sami w lesie na spacerze, w niedzielę cały dzień nad rzeką leżeliśmy kilka godzin i krótka wycieczka się odbyła. Mówił, że nie pociągam go seksualnie. Skracałam dystans fizyczny między nami, ale nic się nie wydarzyło, ani w lesie, ani nad rzeką.
Kilka spotkań.
Przytulamy się, na spacerach od kilku spotkań bierzemy się za ręce.
Nie całujemy się jak zakochani.
Zero seksu.
On nie wchodzi z rękami tam gdzie nie trzeba.
Czy my jesteśmy razem? Czy jeszcze nie ?
Czytałam, że to różnie wychodzi. Niektórzy piszą, że od pierwszego pocałunku, inni, że od pierwszego seksu, najwięcej wypowiedzi jest, że to "się samo wie", dużo wypowiedzi, że w tym wieku to nie przedszkole i nic nie trzeba mówić.
Zakochałam się bo On po prostu ma coś w sobie.
Wiesz, napiszę z własnego, świeżego doświadczenia. To chyba rzeczywiście tak jakoś samo wychodzi. On się zbytnio do seksu nie kwapił, ale nie dlatego że nie chciał. Małymi krokami dochodziliśmy powoli do wszystkiego, w tym i do tego. Jakiś miesiąc temu zapytałam go kim dla niego właściwie jestem, odpowiedział że... on nie wie. Dziewczyną głupio mu brzmi, partnerką może, ale tak w ogóle to on się czuje singlem, no bo przecież nie jest żonaty :-) Trochę wtedy na ten temat rozmawialiśmy, następnego dnia miałam spieprzony humor, ale powiedziałam mu dlaczego. Po prostu ja sama zagaiłam tę rozmowę a on nie był gotowy. Więcej o tym nie rozmawialiśmy, ale on zaczął sam używać w towarzystwie zwrotu "my" zamiast "ja", w końcu zaczął mnie przedstawiać jako swoją dziewczynę.
Zapytałam go raz, czy jakbyśmy mieli obchodzić np. rocznicę związku, to od kiedy on by liczył, no to powiedział że od pierwszego seksu. Przy czym pamiętał datę, tak że spoko, zostało wspólnie oficjalnie ustalone.
Co do Ciebie t1000, myślę że miesiąc to trochę mało żeby oczekiwać od faceta jakichś deklaracji. Co mnie zaniepokoiło to to że powiedział Ci że go nie pociągasz seksualnie. Hmm.... Nie będę tu wróżyć z fusów ani wyciągać pochopnych wniosków, ale dam Ci jedną radę. Trochę przystopuj, bo narzucanie się facetowi działa zazwyczaj zupełnie odwrotnie. Ja wiem sama jak to jest po rozwodzie, każdy kto okaże odrobinę zainteresowania wydaje się nam być "tym jednym" i "na zawsze". Po prostu zwolnij tempo jeśli Ci na nim zależy, nie nalegaj na seks, trzymaj dystans do momentu aż on sam zacznie. No i rozmawiajcie, rozmawiajcie, rozmawiajcie. O swoich potrzebach także. No i nie mów mu że go kochasz dopóki on Ci tego sam nie powie. Ten ma przewagę w związku kto powie to jako drugi ;-)
Narzuciłaś iście sprinterskie tempo, niczym nastolatka. Rozumiem, że możesz czuć się samotna po rozwodzie, spragniona męskiego towarzystwa, zainteresowania, ale wyhamuj.
W ciągu 2 tygodni zarzuciłaś go sms-ami, telefonami, zdążyłaś poznać z dziećmi, szukasz kontaktu fizycznego, zauroczyłaś się...ufff, osaczyłaś go.
Zgadzam się z ivy71 " Mówił, że nie pociągam go seksualnie. "? Kiepsko...ale jeżeli chcesz mieć w nim kumpla, to ok, tylko nie próbuj kleić się do niego, jeżeli liczysz na coś więcej, czas pokaże, jednak takie tempo, narzucanie się, nie będzie działać na Twoją korzyść.
Wiesz, napiszę z własnego, świeżego doświadczenia. To chyba rzeczywiście tak jakoś samo wychodzi. On się zbytnio do seksu nie kwapił, ale nie dlatego że nie chciał. Małymi krokami dochodziliśmy powoli do wszystkiego, w tym i do tego. Jakiś miesiąc temu zapytałam go kim dla niego właściwie jestem, odpowiedział że... on nie wie. Dziewczyną głupio mu brzmi, partnerką może, ale tak w ogóle to on się czuje singlem, no bo przecież nie jest żonaty :-) Trochę wtedy na ten temat rozmawialiśmy, następnego dnia miałam spieprzony humor, ale powiedziałam mu dlaczego. Po prostu ja sama zagaiłam tę rozmowę a on nie był gotowy. Więcej o tym nie rozmawialiśmy, ale on zaczął sam używać w towarzystwie zwrotu "my" zamiast "ja", w końcu zaczął mnie przedstawiać jako swoją dziewczynę.
Zapytałam go raz, czy jakbyśmy mieli obchodzić np. rocznicę związku, to od kiedy on by liczył, no to powiedział że od pierwszego seksu. Przy czym pamiętał datę, tak że spoko, zostało wspólnie oficjalnie ustalone.Co do Ciebie t1000, myślę że miesiąc to trochę mało żeby oczekiwać od faceta jakichś deklaracji. Co mnie zaniepokoiło to to że powiedział Ci że go nie pociągasz seksualnie. Hmm.... Nie będę tu wróżyć z fusów ani wyciągać pochopnych wniosków, ale dam Ci jedną radę. Trochę przystopuj, bo narzucanie się facetowi działa zazwyczaj zupełnie odwrotnie. Ja wiem sama jak to jest po rozwodzie, każdy kto okaże odrobinę zainteresowania wydaje się nam być "tym jednym" i "na zawsze". Po prostu zwolnij tempo jeśli Ci na nim zależy, nie nalegaj na seks, trzymaj dystans do momentu aż on sam zacznie. No i rozmawiajcie, rozmawiajcie, rozmawiajcie. O swoich potrzebach także. No i nie mów mu że go kochasz dopóki on Ci tego sam nie powie. Ten ma przewagę w związku kto powie to jako drugi ;-)
Najdziwniejsze w tym jest to, że on wogóle nie jest w moim typie.
Ma zupełnie inne poglądy polityczne.
Czuję wewnętrznie, że ma coś w sobie, ten spokój, trochę, a może nawet bardzo dużo tajemniczości, to mnie mobilizuje i może wprost w szał wpadam.
Nie wiem jak to odczuć, ale on tylko to akceptuje, nie odpycha mnie, przytula mnie, wysłucha mnie, bo zawsze mam bardzo dużo do powiedzenia.
Podczas naszych spotkań wogóle o polityce nie rozmawialiśmy.
Narzuciłaś iście sprinterskie tempo, niczym nastolatka. Rozumiem, że możesz czuć się samotna po rozwodzie, spragniona męskiego towarzystwa, zainteresowania, ale wyhamuj.
W ciągu 2 tygodni zarzuciłaś go sms-ami, telefonami, zdążyłaś poznać z dziećmi, szukasz kontaktu fizycznego, zauroczyłaś się...ufff, osaczyłaś go.
Zgadzam się z ivy71 " Mówił, że nie pociągam go seksualnie. "? Kiepsko...ale jeżeli chcesz mieć w nim kumpla, to ok, tylko nie próbuj kleić się do niego, jeżeli liczysz na coś więcej, czas pokaże, jednak takie tempo, narzucanie się, nie będzie działać na Twoją korzyść.
On nie miał nic przeciwko, abym przyszła z dziećmi.
A ja mam podobny problem.
Mówił, że nie pociągam go seksualnie. Skracałam dystans fizyczny między nami, ale nic się nie wydarzyło, ani w lesie, ani nad rzeką.
Kilka spotkań.
Przytulamy się, na spacerach od kilku spotkań bierzemy się za ręce.
Nie całujemy się jak zakochani.
Zero seksu.
On nie wchodzi z rękami tam gdzie nie trzeba.Zakochałam się bo On po prostu ma coś w sobie.
Nic z tego nie będzie. Przykro mi.
Nic z tego nie będzie. Przykro mi.
OK, ale dlaczego tak uważasz ?
Mówił, że nie pociągam go seksualnie. Skracałam dystans fizyczny między nami, ale nic się nie wydarzyło, ani w lesie, ani nad rzeką.
Kilka spotkań.
Przytulamy się, na spacerach od kilku spotkań bierzemy się za ręce.
Nie całujemy się jak zakochani.
Zero seksu.
On nie wchodzi z rękami tam gdzie nie trzeba.
.
chyba sama sobie odpowiedzialas
To ja mam takie zdanie, że jeśli czegoś nie wiem, nie jestem pewna, to o to pytam. Nie ma, że "przecież to się czuje" jeśli ktoś tego NIE CZUJE. Nie ma "powinnaś to wiedzieć" jeśli tego NIE WIE.
Jeśli coś mi przeszkadza, to o tym mówię. Jeśli coś mnie niepokoi, to o tym mówię. Jeśli jakieś granice w związku nie są jasne, to pytam. Jeśli nie jestem pewna uczuć faceta, z którym się widuję, to pytam. I nie ma co się bawić w intuicję, w "przecież to jasne" tylko z szacunkiem podejść do siebie samego - jeśli potrzebujesz jasnego określenia, w jakim miejscu znajomości jesteście, to zapytaj. Masz takie prawo, żeby zapytać i zadbać o swoje poczucie bezpieczeństwa i poczucie, że wiesz na czym stoisz.
Oryginalnej autorce wątku polecam - zawsze pytaj, kiedy masz wątpliwości. Mów, kiedy coś jest nowe i czujesz się niepewnie. Może niektórym przychodzi każdy związek naturalnie i bez rozmów (ha, wątpię), ale większość ludzi potrzebuje jasnej, otwartej komunikacji, która sprawia, że związek DZIAŁA. Gdy obie strony wiedzą na czym stoją, na jakim są etapie, czy w porządku jest trzymanie się za ręce, czy w porządku są pocałunki na powitanie, czy może to za wcześnie dla kogoś. To jest twoje tempo, twoje życie, ułatwiaj to sobie jak tylko można.
Powiedzenie facetowi "wiesz, nie jestem pewna na jakim etapie jesteśmy, czy uważasz, że jesteśmy parą?" nie zabija romantyzmu ani nie jest dziecinne. Ustalasz granice i oboje wiecie, jak się zachowywać i nie ma niespodzianek typu "ojej, a ja myślałam, że my jesteśmy na wyłączność..." i złamane serce, bo ktoś stwierdził, że przecież "to się czuje".
53 2016-04-18 22:15:59 Ostatnio edytowany przez kandafer (2016-04-18 22:21:03)
Facet 40+ ? rozwodnik ? stary kawaler ?
Słuchaj, ze starymi kawalerami budować rodzinę może być bardzo trudno. Przez tyle lat gdzie on mieszkał ? sam? czy z rodziną ?
Zgadzam się z josz że sprinterskie tempo nie jest najlepszym rozwiązaniem.
Co to znaczy, że skracałaś dystans? czochrałaś mu fryzurę? gładziłaś policzek, kładłaś rękę na jego ramieniu ?
Słuchaj t1000, nie wiem jak ci się układało z ex-mężem, ale życie erotyczne chyba wogóle ci się nie układało, nie poznałaś instrukcji obslugi faceta. Wiem, że to brutalne, ale faceci reagują na obrazy. Jeśli już jesteś na tyle śmiała, że zbliżasz się do niego, przytulacie się, to pokaż mu pod byle pretekstem, kawałek swojego ciała. Delikatnie oczywiście. Jeśli facet jest normalny, to powinien na to pójść, jeśli nie jest normalny, to odpuść go sobie.
Jest jeszcze taka ewentualność, że jest nieśmiały. To przecież piszesz, że jesteś bezpośrednia, to musisz wziąć sprawy w swoje ręce.
Przecież miałaś męża, chyba brałaś slub z miłości, a nie z obowiązku, czy dla statystyk, wiesz jak TO się robi. Dzieci z tego masz... Trudno, jeśli na prawdę Tobie na nim zależy, a on jakoś tego nie czuje, to zaaranżować sytuację. Piszesz, że masz ciężkie warunki, to może u niego ? Jeśli u niego też się nie da, to albo na weekend pojechać, albo gdzieś do Twojej dalszej rodziny, albo ostatecznie gdzieś w plenerze. Jeśli do niczego nie dojdzie, to zawsze jest to inna sytuacja, aby pogadać, zgadzam się z Monoceros, po prostu powiedzieć słowami lub jeśli do czegoś dojdzie, to podsumować seks słowami "To rozumiem, że teraz jesteśmy parą".
Jeśli potwierdzi, to jesteście, jeśli nie potwierdzi, to nie jesteście, ale wszystko brać na wesoło.
Kobieto, jak ty męża poznałaś ??
Zgadzam się z
jeżeli chcesz mieć w nim kumpla, to ok, tylko nie próbuj kleić się do niego, jeżeli liczysz na coś więcej, czas pokaże, jednak takie tempo, narzucanie się, nie będzie działać na Twoją korzyść.
t1000 z mojej strony w skrócie wasza relacja wygląda tak - znacie się miesiąc. Macie po 30 lat. On poznał ciebie, twoje dzieci, powiedział, że czuje się z wami jak z rodziną. Nie ma między wami zbyt dużej bliskości fizycznej.
Ja bym miała pytanie takie - czy to, że poczuł się jak z rodziną znaczy, że poczuł się jak z siostrą? Czy jak z kobietą, z którą mógłby założyć rodzinę? Po miesiącu naprawdę trudno stwierdzić jedno czy drugie.
Poza tym myśl, że każdy facet po miesiącu znajomości ma ochotę iść do łóżka z kobietą jest bujdą. Niektórzy potrzebują do tego dużo więcej czasu. Naciskając na bliskość fizyczną wtedy, gdy nie jest na to gotowy (niezależnie od powodu, jaki podaje - "nie pociągasz mnie" "boli mnie głowa" "jest za wcześnie") powodujesz, że facet ma ochotę zamknąć się. Każdy z nas potrzebuje trochę czasu, żeby się otworzyć. Każdy ma inne tempo. Trzeba to uszanować, inaczej ryzykuje się, że druga osoba ucieknie z obawy przed poważnym naruszeniem swoich granic. (Myślę, że rozebranie się przed nim mogłoby być naruszeniem jego granic). Są ludzie, którzy wolno dojrzewają do miłości fizycznej, gdzie romantyczne uczucia przychodzą wcześniej, a dopiero za nimi idzie fizyczność. (Ja tak mam. Właściwie wygląd fizyczny nie gra roli - piękny czy brzydki, nie pójdę do łóżka za nic, zanim nie zacznie mnie pociągać osobowość faceta; wtedy nagle ktoś, kto obiektywnie był brzydki, staje się dla mnie najpiękniejszą osobą na świecie).
Powiedziałabym - cierpliwości i wyrozumiałości. I dla siebie, i dla niego, i dla waszej powoli budującej się relacji.
55 2016-04-19 10:59:50 Ostatnio edytowany przez t1000 (2016-04-19 11:00:44)
t1000 z mojej strony w skrócie wasza relacja wygląda tak - znacie się miesiąc. Macie po 30 lat. On poznał ciebie, twoje dzieci, powiedział, że czuje się z wami jak z rodziną. Nie ma między wami zbyt dużej bliskości fizycznej.
Ja bym miała pytanie takie - czy to, że poczuł się jak z rodziną znaczy, że poczuł się jak z siostrą? Czy jak z kobietą, z którą mógłby założyć rodzinę? Po miesiącu naprawdę trudno stwierdzić jedno czy drugie.Poza tym myśl, że każdy facet po miesiącu znajomości ma ochotę iść do łóżka z kobietą jest bujdą. Niektórzy potrzebują do tego dużo więcej czasu. Naciskając na bliskość fizyczną wtedy, gdy nie jest na to gotowy (niezależnie od powodu, jaki podaje - "nie pociągasz mnie" "boli mnie głowa" "jest za wcześnie") powodujesz, że facet ma ochotę zamknąć się. Każdy z nas potrzebuje trochę czasu, żeby się otworzyć. Każdy ma inne tempo. Trzeba to uszanować, inaczej ryzykuje się, że druga osoba ucieknie z obawy przed poważnym naruszeniem swoich granic. (Myślę, że rozebranie się przed nim mogłoby być naruszeniem jego granic). Są ludzie, którzy wolno dojrzewają do miłości fizycznej, gdzie romantyczne uczucia przychodzą wcześniej, a dopiero za nimi idzie fizyczność. (Ja tak mam. Właściwie wygląd fizyczny nie gra roli - piękny czy brzydki, nie pójdę do łóżka za nic, zanim nie zacznie mnie pociągać osobowość faceta; wtedy nagle ktoś, kto obiektywnie był brzydki, staje się dla mnie najpiękniejszą osobą na świecie).
Powiedziałabym - cierpliwości i wyrozumiałości. I dla siebie, i dla niego, i dla waszej powoli budującej się relacji.
Widziałam w jego oczach, że mój dotyk sprawiał mu przyjemność. Nie cofał się. Natomiast gdy on mnie dotknął, moją rękę, to lekko się wycofałam.
Ostatnio zrobiliśmy sobie trochę więcej zdjęć nad rzeką, gdy spotkanie się skończyło, każdy poszedł do siebie, odebrałam SMS, że bardzo fajnie wyszłam na zdjęciach. Widocznie patrzył na nasze zdjęcia i podobały mu się.
Monoceros napisał/a:t1000 z mojej strony w skrócie wasza relacja wygląda tak - znacie się miesiąc. Macie po 30 lat. On poznał ciebie, twoje dzieci, powiedział, że czuje się z wami jak z rodziną. Nie ma między wami zbyt dużej bliskości fizycznej.
Ja bym miała pytanie takie - czy to, że poczuł się jak z rodziną znaczy, że poczuł się jak z siostrą? Czy jak z kobietą, z którą mógłby założyć rodzinę? Po miesiącu naprawdę trudno stwierdzić jedno czy drugie.Poza tym myśl, że każdy facet po miesiącu znajomości ma ochotę iść do łóżka z kobietą jest bujdą. Niektórzy potrzebują do tego dużo więcej czasu. Naciskając na bliskość fizyczną wtedy, gdy nie jest na to gotowy (niezależnie od powodu, jaki podaje - "nie pociągasz mnie" "boli mnie głowa" "jest za wcześnie") powodujesz, że facet ma ochotę zamknąć się. Każdy z nas potrzebuje trochę czasu, żeby się otworzyć. Każdy ma inne tempo. Trzeba to uszanować, inaczej ryzykuje się, że druga osoba ucieknie z obawy przed poważnym naruszeniem swoich granic. (Myślę, że rozebranie się przed nim mogłoby być naruszeniem jego granic). Są ludzie, którzy wolno dojrzewają do miłości fizycznej, gdzie romantyczne uczucia przychodzą wcześniej, a dopiero za nimi idzie fizyczność. (Ja tak mam. Właściwie wygląd fizyczny nie gra roli - piękny czy brzydki, nie pójdę do łóżka za nic, zanim nie zacznie mnie pociągać osobowość faceta; wtedy nagle ktoś, kto obiektywnie był brzydki, staje się dla mnie najpiękniejszą osobą na świecie).
Powiedziałabym - cierpliwości i wyrozumiałości. I dla siebie, i dla niego, i dla waszej powoli budującej się relacji.
Widziałam w jego oczach, że mój dotyk sprawiał mu przyjemność. Nie cofał się. Natomiast gdy on mnie dotknął, moją rękę, to lekko się wycofałam.
Ostatnio zrobiliśmy sobie trochę więcej zdjęć nad rzeką, gdy spotkanie się skończyło, każdy poszedł do siebie, odebrałam SMS, że bardzo fajnie wyszłam na zdjęciach. Widocznie patrzył na nasze zdjęcia i podobały mu się.
No i co ty o tym myślisz - o jego zachowaniu i reakcjach?