Lojalność pracownika jest dzisiaj mierzona stopniem utożsamiania się z organizacją. Firma dba o to żeby pracownik silnie i emocjonalnie związał się firmą, by był uczciwy, prawy i godnie reprezentował firmę na zewnątrz. Lojalność to gotowość do poświęcenia się i wyrzeczeń by osiągnąć cele organizacji. Trzeba tutaj jednak rozróżnić prawdziwą lojalność od tzw. przyzwyczajenia, rutyny. Lojalność to uczucie, które daje pracownikowi motywację do pracy,podnosi jego samoocenę, sprawia, że czuje się potrzebny. Przywiązanie do organizacji daje mu poczucie bezpieczeństwa.
Na problem lojalności należy również spojrzeć ze strony organizacji, której zadaniem jest dopasowanie organizacyjne do pracownika; do jego cech psychologicznych czy wyznawanych wartości. Dużo teraz mówi się o wypaleniu zawodowym, a do zadań organizacji jest właśnie monitorowanie tego procesu i zapewnienie mu wspracia w krytycznym momencie.
Wszystko ładnie wygląda od strony teoretycznej, jednak mam wrażenie, że lojalność wymagana jest tylko od strony pracownika, a pracodawca często wykorzystuje swoich podwładnych, nie dając nic w zamian. Bo czy lojlaność, by była prawdziwa musi pochodzić od każdej ze stron?
Jakie są wasze doświadczenia?