mama chłopaka wtrąca się we wszystko ... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » mama chłopaka wtrąca się we wszystko ...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: mama chłopaka wtrąca się we wszystko ...

Dzień dobry!!!Jestem tutaj nową osoba i jeszcze nie umiem za dobrze korzystać z tego forum,nie wiem czy w ogóle tu zaglądacie,czy tylko od czasu do czasu,gdy macie jakis temat do obgadania;o)Dlatego proszę o pare informacji jak sie poruszać i jak ożna z kimś porozmawiać..Potrzebuję pomocy..Mam bbbaardzo duży problem,wiec opiszę wam moją historię..Mojego mężczyznę poznałam 3,5 roku temu.Jest cudownym facetem,moim jedynym i pierwszym w zyciu-mam 25 lat on 26.Pochodzimy z innych miast,ale on studiował w moim.Bylismy dla siebie wszystkim.Opiekowałam sie nim,smacznie gotowałam,chciałam by nie jadł gdzie popadnie tylko w domu,moi rodzice go zaakceptowali,mama traktowała jak swojego syna,,zapraszali na obiady,ew.uroczystosci rodzinne.Wspieralam go w nauce-w tym roku dopiero skonczyl studia.Gdy go poznalam,2 rok miał zawalony,a ja zmobilizowałam go do nauki i tak kolejne lata przeszdl na stupendiach a w tym roku obronil prace mgr na 5.Cieszylismy sie bardzo.Bylam przyjaciołka,jtóra odbierala tel o 3 nad razen i pocieszala, kochanka,wsparciem i oparciem.W maju zaszlam w ciaze.Walczylismy w swoich myslach co dalej,wspieralismy sie strasznie.Chodzil ze mna do ginekologa, na usg.Gdy sie potwierdzilo dlugo myslelismy co dalej,czy usunac czy zatrzymac.Wspierala nas moja siostra.Nie chcielimy informowac rodzicow-bo nie chcielimy ich martwic.W czerwcu oswiadczyl mi sie-26.06.08r.Najpiekniejsze zareczyny jakie sobie moglam wymarzyc.To byl czwartek.W poniedzialek 30.06.08 pojechal do domu,mial tylko rodzicom powiedziec o tym ze sie zareczylismy,,ale jego matka meczyla go przez3-4 godziny,dlaczego,jak tak poprostu,itd.Fakt po 3,5 r nie mozna sie zareczyc.Wkoncu powiedizla.Bylam bardzo nna niego zla.Straciłam zaufanie,i mowilam mu ze to nie wrozy nam najlepiej bo jesli pojawi sie jakis problem to ty zawsze bedziesz jezdzil do rodzicow z nimi ustalal rozwiazanie a dopiero ze mna;o(Przyjechal na kolanach przeprosił.Przeprosiny przyjelam ale bylam bardzo niemila,oschła,zdradzona.Potem mi powiedzila ze nie jest gotowy na slub ze mna i ze zostal zmuszony do zareczyn przez moja siostre ! i sytuacje.Spadło to na mnie ja grom z jasnego nieba.Czulam sie okropnie,jak to,w jeden dzien piekne zareczyny,milosc a pozniej co?dlaczego,za co ?Zdjelam pierscionek i powiedzialam jak bedziez gotow,czekam na Ciebie i na niego.Bardzo to oby dwoje przezylismy,mowil mi ze bardzo go zranilam,ja mu na poczatku tlumaczylam ze on mnie tez,a pozniej zaczelam sie winic.Pojechal do rodzicow.W sobote5.07 dojechalam ja.A tam czekala mnie 3-4 godzinna rozmowa,szczegolnie z matka,która mowiła ze nie pozwoli na to bym ranila jego syna,ze go omamilam,ze go zmuszalam,ze to przeze mnie nie przyjezdzal do domu szczegolnie przez ostatnie 2 miesiace,ze zakazalam mu mowic o tym ze jestem w ciazy,ze sama powinnam podjac decyzje czy chce byc matka,czy nie ,ze nie powiennam o tym z nim rozmawiaz,ze jestem manipulatorka,ze bardzo go zranilam i tym pierscionkiem i tym ze byl zmuszany.
Dla sprostowania-moja siostra go nie zmusila-raz do niego zadzwonila-chciala mu pomoc,czula ze jest sam w obcym miescie zapytala sie jego czy chce pogadac i czy sie narzuca bo nie chce ingerowac w nasz zwiazek.On odpowiedzial ze nie i z nia porozmawial.To jest zumasznie z jej strony do malzenstwa-dla mnie tylko pretekts z jego matki strony i wmawianie mu ze tak jest.Ja przez te 2 miesiace gdy po pierwsze najpierw trwaly badania ginekolog-usg czy jestem w ciazy(poniewaz dopiero w 8 -9tyg mi stwierdziło),a byla tez po Postinorze,a w czerwcu bronil magisterke nie ingerowalam ,nie prosilam o rozmowe,czekalam cierpliwie-jak Bog mi świadkiem,na to az w koncu bedzie chicla ze mna porozmawiac.
Po tych wszystkich oskarzeniach,dowiedzialam sie ze powinnnam isc do psychologbo jetem zla w kłotniach dla jej syna,który od razu przychodzi zeby mnie przeprosic a ja potzrebuje choc pare godzin by to przemyslec i wyciagnac wnioski.Pytala sie mmnie czy mialam wczesniej innego faceta-nie-i ze nie umiem z nimi postepowac(powiadziala doswiadczona i ta która prawie2 lata uzerala sie z mezem i nie mogla sie znim pogodzic juz nawet mial byc rozwod).Zaczelam sie powaznie obwiniac,ze to faktycznie moja wina,wzbudzili ja we mnie-myslalam nawet ze to pewnie moj tata mial taki wplyw na mnie w dziecinstwie,bo troszke pil,ale teraz sie z tego wyleczyl.W niedziele wyjechalismy na Mazury-by przemyslec.W poniedzialek od razu powiedzialam do niego ze albbo zareczamy sie,tworzymy rodzine albo nic z tego,ze trezba podjac decyzje.Bylo dobrze do czwratu,gdy cos zaczelo sie psuc.W piatek zadzwonili do moich rodzicow,ze na 2 tygonie jada na urlop,ale potem chca sie spotkac z moimi rodzicami i wszystko obgadac.Bo nie moga zyc w takim klamstwie ze nic im nie mowie i tylko oni wiedza(tylko ze zanim wyjechalimy ja jeszcze zdarzylam szybko poinformowac moja siostre,o tej rozmowie i porposic ja o znalezienie psychologa).Wrocilismy w sobote,na szybciocha,kazali mi moi rodzice,tata sie wsciekl ze pewnie On-ojciec dziecka teraz zawija raczki.W powiedzialek dostalam od niego ostatniego smsa,jeszcze szczesliwa powiedzialam mu ze bylam u psychologa i ze psycholog mowi ze ze mna wszystko w porzadku(i ze to nie ja tam powinnam byc tylko jego matka-ale tego mu juz nie powiedzialam;o)Minelo 2 miesiace.Wylaczyl w tym czasie telefon,w ogole sie nie odzywal, nie interesowal stanem dziecka ani moim.A ja omal nie poronila,walczylam o serduszko naszego dzieciatka-bo pojawily sie zaburzenia rytmu serduszka,badania genetyczne.Ostatnio mialam bardzo duzy egzamin-który dal mi wszelkie prawa wykonywania zawodu-i..po wynikach wujek wsadzil mnie w samochod i pojechalismy do niego i jego rodzicow.A ze mieszka w innym miescie wiec zajechalismy wieczorem i niespodziewanie.Za co dostalismy bure od jego rzodzicow ze nachodzimy bez uprzedzenia(przeciez mogliby powiedziec ze ich nie ma w domu..).Matka powiedziala ze pochodze z rodziny patologicznej!ze "on"nas nie utrzyma bo ma jeszcze pol roku stazu,bezplatnego.Prosilam blagalam o szanse i przebaczenie(choc juz teraz nie wiem czego,,)Mowila ze daje sie ja nawet tym co zdradzili,pijakom na odwyku,A ona na to ze ja na nia nie zasluguje.Powiedzialam ze KOCHAM GO ze duzo dla niego zrobilam,ze kłotnie zdarzaja sie w kazdym zwiazku i ze psycholog mi wytlumaczyla ze ta rozmowa która byla z nimi nie powinna nigdy byc,ze bardzo sie w niej obwinialam a niepotrzebnie,ze to co robil moj tata nie ma zadnego wplywu,ze jedni ludzie-1 gr od razu sie godza-on,,2gr-tak jak ja potrzebuja chwili czasu do namyslu i wyciagniecia wnioskow,a 3 gr potrafia i nie odzywac sie do siebie przez pare dni i miesiecy.Wujek im tlumaczy-ze patologiczna rodzina nie jest ze soba tak zwiazana,ze spedzamy ze soba duzo czasu,ze bardzo sobie pomagamy,a i corki jedna-czyli ja nie skonczyla by tak trudnych studiow jak stomatologia a drugia wlsnie by ich nie konczyla-moja siostra,a jest na 6 roku studiow.Rozmawialam z nim na osobnosci-powiedzila ze bardzo go to meczy,ze jest mu ciezko,ze boli go brzuch i rano jak wstaje i gdy je biad,itd.Ze jeszcze mnie gdzies tam w srodku kocha,ale nie jest w stanie mi zaufac.ze potrzebuje wolosci-wujek mu powiedzial ze tej wolnosci to kuz miec nie bedzie.Prosilam,bllgalam,przeciez dziecko musi miec rodzicow,ze trezba dac sbie szanse by nigdy w zyciu nie zalowac,ze moze jak bedzie na stazu od pazdziernika to sprobujemy(Teraz dowiedzialam sie od kolezanki ze na staz uciekl do innego miasta).Ze ja go kocham ze jest dla mnie wszystkim,kims bardzo waznym i by nas nie przekreslal.Powiedzial ze tego nie robi,ale..Aha i ze matka brat i ciocia(mieszka w oim miescie-70lat)otworzyli mu oczy na mnie..Blagalam,prosilam..
Mijaja kolejne dni.Nie wiem co robic,bardzo mi na nim zalezy.Bardzo chce by moje dziecko mialo jego za ojca,ale nie co miesiac na jeden dzien.Czy on kiedys bedzie zalowal.Dlaczego nie czuje odpowiedzialnosci w wieku 26 lat?Dlaczego nie potrafi sie zmuntowac matce,przeciez nam sie uda!Rodzina moja bardzo chciala nam pomoc!czy jak ozbaczy dziecko moze sie mienic,?czy zobaczy kiedys ze matka zminila mu zycie,Do tej pory mowie,bylo dobrze,nie ingerowala,tylko jak pojawil sie problem,to od razu zaczela sie wtracac!Tego samego zdnia jest psycholog, wszyscy którzy słysza ta historie.Ze"mój męzczyzna boi sie zycia odpowiedzialnosci,ze nie podola ze nie potrafi.I tak zreszta mi kiedys powiedzial ze boi sie ze sobie nie poradzi,ale ja go przekonywalam ze tak.Ma slaba psychike i kiedys padnie,tak czuje i tak po nim widzialam,bo wygladal jeszcze gorzej niz przed egzaminami najtrudniejszymi którymi bardzo sie przejmowal.Najgorsze jest to ze tak bardzo ona na niego wplynela.ze nawet zmienil miejsce stazowe.na inne miasto.
Co robic.Bardzo go kcoham jestem w stanie wszystko wybaczyc,byle tylko by wrocil.Prosze o pomoc,albo kto moze na niego wplynac?....Blagam was.Bo ja juz psychicznie nie wytrzymuje tyle lez wylalam ostatnio,bardzo sie zalamalm.Dziekuje za szczere uwagi i informacje;o)

Bardzo go kocham i trudno mi o nim zapomnieć,przezciez to troche lat.Jego matka przez ten cały czas mnie akceptowała, ahh jaka ja jestem wspaniała i w gołe, ile zrobiłam dla jej syna,itd..Miała mnie za przyjaciólke i powierniczkę gdy kłóciła sie ze swoim męzem(przez 2 lata).Czy on kiedykolwiek bedzie tego zalował,czy kiedykolwiek zrozumie swoj bład,a moze w koncu u nich w domu znow pojawia sie konflikty, przezciez taka sielanka nie moze dlugo trwac,ojciec w koncu nie wytrzyma,juz było po nim widac w tych rozmowach ze ledwo to znosi.czy mozna tak sie zmienic,dlaczego ta jego matka ma nagle taki na niego wplyw na mojego mezczyzne,jak mu wytlumaczyc ze robi zle,jak i co zrobic by poczul sie odpowiedzialny,a nie ze potrzebuje wolnosci,jakiej wolnosci w wieku 26 lat i po takimzwiazku,opartym na milosci..Co ona mu nawbijala do tej glowy...Zalamana...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: mama chłopaka wtrąca się we wszystko ...

będziesz miała dziecko i na tym się skup w tej chwili bo to maleństwo nie jest winne tego że jego tatuś ma jeszcze mleko pod nosem.Ty jesteś dojrzała więc dasz sobie radę-myślę sobie że w tym wypadku lepiej bez ojca niż z ojcem na siłę.Możesz liczyć na pomoc rodziców-to dobrze,na razie skorzystaj z tej pomocy i uspokój się uródź dziecko a wtedy się okaże co na ten temat ma do powiedzenia tatuś.Czasami strach przed urodzeniem się dziecka i źli doradcy(twoja "teściowa")powoduje blokadę na wszystko i myśl że im dalej tym bezpieczniej,może wszystko się jeszcze ułoży tylko trzeba poczekać.Wiem że samotność w takim stanie jak twój jest bardzo bolesna,dlatego jak najczęściej myśl o dziecku które już wkrótce zobaczysz-to pomaga.

3

Odp: mama chłopaka wtrąca się we wszystko ...

Dobrze , ze masz wsparcie w swojej rodzinie.Musisz sie teraz skupic na sobie i dziecku , ktore urodzisz.Twoj chlopak jak widac jeszcze nie dorosl do roli ojca i meza sad Byl synkiem swojej mamusi , a pozniej Ty go niańczyłas , z czym jak widac bylo mu bardzo dobrze i na reke.Zylo mu sie jak dotad jak w niebie , pod kloszem , o nic nie musial sie martwic , o nic zabiegac...To smieszne , zeby facet w wieku 26 lat nie mial nic do powiedzenia w sprawie swojej przyszlosci i swojego zycia , tylko pozwalal w tej kwestii wyreczac sie swoja matka.Jeses silna , dasz rade przez to wszystko przejsc z podniesiona glowa.Skup sie teraz na tym co najwazniejsze , a jemu pozwol dojrzec.Mam nadzieje , ze tak sie w koncu stanie , czego oczywiscie Ci zycze.
Mysle , ze najwyzszy czas przestac go traktowac jak dziecko.On musi sobie wbic do glowy , ze teraz to on powinien stanac na wysokosci zadania i wspierac Cie w tych chwilach.Ciezkie to bedzie dla niego ( i dla Ciebie tez ) doswiadczenie , ale stosujac ostre ciecie , to chyba jedyna metoda , ktora sprawi , ze opadna mu klapki z oczu.Nie moge Ci nic sugerowac , ale ja bym zryzykowala i dala do zrozumienia , ze zachowuje sie jak " ciota " , jak facet bez jaj.Mezczyzni z ambicjami z reguly probuja cos z tym zrobic , bo takie postrzeganie ich jest dla nich ujma na honorze.Moze to cos pomoze ? ...

4

Odp: mama chłopaka wtrąca się we wszystko ...

Jeanne -tylko jak to zrobić?Jak on ma to zrozumiec ze zle robi?
Dziewczyny,czy w waszym otoczeniu zdarzyło sie cos podobnego i jak to sie zakonczyło?
A dlaczego sie pytam czy bedzie zalował,ze bedzie cierpiał, bo czasami taka swiadomosc ze bedzie, ze stracil az 2 osoby w tym bardzo wartosiowe moze i mnie podnosi na duchu.Ale nie chce by ktos mnie oklamywal..
Kto albo co moze na niego jeszcze wplynac i otworzyc mu klapki,by zadzialaly niektore synapsy w mozgu?
Jak sadzicie czy znajomi którzy go znaja,w tym dobra w gebie jak to sie mówi kolezanka,która byla z nim na roku moga cos zdzialac,albo chociaz dac mu tym wszystkim cos do zrozumienia,moze w koncu zacznie myslec inaczej.Przyjaciele zaproponowali mi wlasnie taka pomoc i rozwazam ja.Oczywiscie ja nic nie wiem,bo przeciez kobiety w ciazy nie mozna denerwowac.Chca wyjsc do niego z otwarta reka i pomoca,chca by wiele zrozumial,sami tez przeszli w zyciu nie jedno,ale w takim momencie mowia ze postapiliby inaczej i na pewno nie staneliby po stronie matki,chca mu dac do zrozumienia ze w koncu pepowine trzeba przeciac i nie chowac sie za plaszczem matki,a zaczac zyc wlasnym zyciem.
Pytam sie czy bedzie zalowal i cierpal bo,ja bym nie mogla zyc z faktem ze gdzies w oddali mieszka moje dziecko i moja pierwsza i prawdziwa milosc,a rozlaczyla nas matka,kazdy placz dziecka,kazde bawiace sie malenstwo w parku przypominaloby mi o tym..Dlaatego sie pytam,szczegolnie zalezy mi na opini facetow,wy w olole macie serce?uczucia?czy tylko taka proznia?..Dziekuje wszystkim za zyczliwe porady i mile slowa otuchy,za wsparcie;o)

5

Odp: mama chłopaka wtrąca się we wszystko ...

Wiesz , jak widac niektorym facetom to trzeba wszystko wylozyc na łopacie.Kawa na ławe , inaczej nie zrozumie.
Ja bym mu powiedziala , ze w w ieku 26 lat powinien byc juz odpowiedzialny , zaradny , a nie trzymac sie fartucha swojej matki , bo to jest zalosne i smieszne i obniza sobie taka postawa i zachowaniem wizerunek jako mezczyzny z krwi i kosci.Powinien sie wstydzic , ze zostawia Cie w takiej sytuacji na pastwe losu , zaslania sie mamusia i pozwala jej ingerowac w swoje zycie ( i nie tylko swoje , bo i Twoje rowniez).On musi zdac sobie sprawe , gdzie jest jego miejsce , jaka rola mu przypadla , inaczej nawet jesli uda Wam sie ulozyc sobie razem jakos zycie , bedziesz miala na glowie nie jedno dziecko , a dwoje !
Nie wiem , czy angazowanie Twoich znajomych i rodzine w Wasze sprawy to dobre rozwiaznie , widzisz , ile juz szkod sie narobilo przez wtracanie sie jego rodziny.Musicie to zalatwic miedzy soba.
Wstyd , zeby facet w tym wieku nie mial na tyle odwagi , zeby odciac pepowine jaka laczy go z jego matka.Niektorzy mezczyzni sa strasznie wygodni , ale przyjdzie czas , ze trzeba bedzie zaczac liczyc tylko na siebie.

6

Odp: mama chłopaka wtrąca się we wszystko ...

Tylko kto ma mu to powiedziec,skoro matka z bratem caly czs mu powtarzaja ze ja jestem nagle ta zla..Wczesniej dobra,fajna a teraz kopa w d....
Jejku chcialabym by kiedys zalowal swych decyji,ale czy jest to mozliwe?ja sie moze pogodze z czasem,ale to trudne,bo go kocham,nie umiem tak szybko przekreslic tylu lat.. .Zbyt boli.
Moze kiedys zrozumie,moze bedzie juz za pozno,moze wroci prosic o przebaczenie,ale ktos mu musi przetlumaczyc ze to on zle robi nie ja..Tylko kto i jak???

7

Odp: mama chłopaka wtrąca się we wszystko ...

Daj spokój temu chłopaczkowi- jeszcze nie dorósł, a mając taką matkę na pewno nigdy nie będzie się zachowywał w sposób dorosły. To jego matka powinna mu wytłumaczyć, że powinien się  zachować w sposób odpowiedzialny. Ciesz się maleństwem, które nosisz, spotykaj z przyjaciółmi i rodziną , a jego olej. Jak urodzisz, (a w zasadzie chyba nawet w ciąży już można ) podaj go o alimenta - niech chociaż w ten sposób poczuje się do odpowiedzialności. Może kiedyś zrozumie swój błąd i będzie chciał wrócić. Ale Ty nie czekaj na niego bo nie warto- z czasem znajdzie się ktoś kto pokocha Ciebie i dziecko:)

Życie ciągle płata mi figle. Myśli, że mam dość sił by iść ciągle pod wiatr...
...A ja mam już oczy pełne piasku, nie widzę nic...

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » mama chłopaka wtrąca się we wszystko ...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021