netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej

40 odpowiedzi10 468 wyświetleńzałożony przez Farmazonek, 16.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

1

Temat: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej

Z TŻem jesteśmy już dwa lata razem. Półtora roku spędziliśmy w jego rodzinnym mieście (około 150 tys. mieszkanców, pięknie położone, ale samo miasto strasznie zapomniane i zaniedbane). Mieszkaliśmy sami, jego rodziców odwiedzaliśmy raz, max. 2 razy w tygodniu  (ot na obiad, albo TŻ miał u nich jeszcze coś swojego). Było całkiem fajnie, robiłyśmy wspólne wina, zawsze było o czym porozmawiać. Owszem było wiele elementów które mnie irytowały (straszne gadulstwo teściowej i to, że nie dawała dojść do słowa, przechwałki - gdzie to oni nie byli i co tam jedli - z dokładnym opisem każdej sałatki, itp. itd., gdy mówiłam np. "ostatnio w mieście X widziałam takie fajne coś" na to ona "ale u nas w mieście też takie jest, nawet jeszcze fajniejsze". I tak ze wszystkim) przegryzałam wargi, milczałam. Niech sobie myśli, że tak jest.

Od początku jednak denerwowało mnie jej krytykanctwo:  że brat TŻa kupił mieszkanie (w stanie dosłownie ruiny) to, ze: za długo mi remont idzie, że niepotrzebnie zburzuli jakąś ściankę w kuchni, że w łazience szare kafelki, że zestaw podtynkowy to zły wybór, że całe prawie całe mieszkanie zrobili na szaro, że synowa mając jedno 2 letnie dziecko i bedąc w ciązy pracowała prawie do ostatniej chwili i podrzucała im tego 2 latka, że synowa chce wyjśc na basen!, że jest za chuda, że to, ze tamto. Nie raz próbowałam im powiedzieć, że to był ich wybór, chcieli szare, mają szare, im się podoba jest ok. Że jak nie chce zajmować się 2 latkiem to niech to po prostu powie, przecież jest też matka synowej, która też może się nim zająć.

Z drugiej strony ciągle robiła z siebie ofiarę. Bo ona musi się małym zajmować, bo matka synowej źle się nim zajmuje. Że ciągle jej brakuje pieniędzy i musi oszczędzać (na podróżowanie mają, kupują wszystkie dostępne gadżety w biedronce), bo przecież dla niej pracy nie ma (z zawodu jest fryzjerką, śmiało mogłaby w tym fachu dorobić). Jakiś czas temu wdała się w rozmowę z moją mamą (trochę starszą od niej, już emerytką, która dorabia sobie na pół etatu w hipermarkecie - poszła tam głównie po to aby  wyjśc do ludzi a dodatkowa kasa pozwala na to, że nie musi sobie nic odmawiać). I zaczeły się żale "no ja bym sobie też dorobiła, ale ja nie mam czasu na cały etat i u nas emerytów na kasę nie zatrudniają, a w ogóle to jest prywaciaż i market, więc co to jest za praca, że to nie dla niej"  itp. itd. Prawda taka, że jak ktoś chce pracować  to zawsze sobie coś znajdzie.

Mając tego dość powiedziałam TŻowi, że chcę wrócić do mojego rodzinnego miasta (duże miasto, ponad 500 tys. mieszkanców). Trochę też po to aby oderwać go od mamusi. O dziwo nie protestował. On bardzo szybko znalazł nową pracę, która daje mu niezłe perspektywy (pracuje na produkcji, on ma tylko maturę - nie miał możliwości dalszego kształcenia się, ale firma już po roku pracy daje mu możliwość rozpoczęcia studiów na jej koszt - ma zamiar z niej skorzystać. Dodatkowo widzę jak bardzo się rozwinął przez te kilka miesięcy, bo nowa  praca nie polega tylko na bezmyślnym przekładaniu detali tylko naprawdę dużo od niego zależy) oraz sporo lepszą kasę . Mi znalezienie pracy zajęło trochę więcej (jestem inżynierem), ale też się udało. Przeprowadziliśmy sie do mojego rodzinnego domu (do tego namówiła nas moja mama, że szkoda kasy na wynajem, skoro chcemy kupić swoje). W momencie przeprowadzki mieliśmy już zarezerwowane u dewelopera mieszkanie. W ciągu miesiąca załatwiło się kredyt, kilka tygodni później odebraliśmy mieszkanie i wzięlismy się za wykańczanie. I od tej chwili się zaczęło:

- dlaczego wybraliscie mieszkanie z takimi małymi oknami (okna mamy duże, w salonie mamy dwa wyjścia na balkon - może jedno mogłoby być dużym oknem, ale źle nie jest)
- dlaczego nie chcecie skorzystać ze stolarza który nam robił kuchnię (chcieliśmy, umówilismy się z nim, zapomniał o wizycie, więc postanowilismy znaleźć innego, a właściwie to takiego który sam nas znalazł, oczywiście zrobiła awanturę, że tak nie można itp. itd.)
- nie malujcie na szaro, bo drugi syn tak ma i jest obrzydliwie, głupi jesteście, że chcecie pomalować na biało, przecież  to jak w szpitalu, my mamy na zielono i taki kolor jest w porządku (kolor jest w porządku, ale mają małe pomieszczenia, z mniejszymi oknami i ciemnymi meblami i trochę tam u nich to przytłacza)
- jak to nie chcecie płytek do samego sufitu, pewnie żydzicie na płytki i próbujecie oszczędzić, my mamy do sufitu i tak jest dobrze, to jedyna słuszna koncepcja w łazience
- jak to wasz stolarz powiedział, ze meble będą 5cm od sufitu, nasze są do samego sufitu i tak jest dobrze, macie powiedzieć mu, że też ma wam tak zrobić
- jak to będziesz miała obniżony blat przy płycie do gotowania  - ja mam na równi w blatem i tak jest dobrze,
- jak to będziecie mieć płytę gazową?! - przecież JA (teściowa) mam uczulenie na gaz, nie mogę na takiej płycie gotować, jedyna słuszna to elektryczna, drugi syn ma indukcję i z niej są niedobre potrawy
- jak to nie chcecie mieć kabiny prysznicowej? przecież teraz wanien się już nie daje, my mamy kabinę i jest dobrze
- zobaczcie jakie ładne firanki wam kupiłam (mówiliśmy, ze firanek nie chcemy)

A  przy okazji parapetówki (oczywiście przyjechali wcześniej aby pomóc, chociaż prosilismy aby przyjechali na czas, że sami damy radę):
- dlaczego nie dajesz majonezu do tej sałatki, z jogurtem będzie obrzydliwa (robiłam nie raz z jogurtem i wszystkim smakowało, za to ja w swojej kuchni majonezu w ogole nie stosuję)
- dlaczego kotlety panierujesz mąka-jajko-bułka tarta, przecież jedyny słuszny sposób to bułka-jajko-bułka
- dlaczego trzymasz pomidory w lodówce (ja akurat zdecydowanie wolę z lodówki, bo dla mnie zimne są smaczniejsze)
- dlaczego kupujesz takie drogie pomarańcze, w biedronce są tańsze (ja lubię duże pomarańcze, które mają grubą skórę - takie moim zdaniem są smaczniejsze)
- dlaczego trzymasz i pijesz soki z lodówki, tak nie można, to nie zdrowe, przecież mnie od tego boli żołądek (tak mnie mama wychowała i tak piję i ja i moja mam od dziecistwa i nas brzuchy nie bolą, w lodówce trzymam 1-2 soki, reszta jest w szafce, zawsze może poprosić o ciepły i taki jej dam)
- dlaczego kroisz na ćwiartki marchewkę do rosołu, przecież należy ją dawać w całości
- dlaczego dodajesz wołowinę do rosołu, przecież jedyny słuszny rosół to rosół drobiowy, ja tak robię i mój rosół jest dobry (jak dla mnie jej rosół jest trochę lurowaty, brakuje mu smaku, zjeść się da, ale trzeba dużo makaronu;p)
- po cholerę sama robisz makaron do rosołu (taki makaron to moje wspomnienie z dzieciństwa, tak robiła moja babcia), przecież w Biedronce można kupić dobrą krajankę

Mogłabym tak długo słuchać. Zwracałam jej nie raz uwagę, że takie ciągłe narzekanie np. na drugiego syna jest nie na miejscu. Może jej się nie podobać, ale to nie jej ma się podobać, to ich mieszkanie i ważne, że im się podoba. Tak samo  jak z naszym. Trochę się obraziła, ale jej przeszło. Myślałam, ze coś zrozumiała.  Wiem, ze naszym błędem było zaproszenie teściów do mieszkania zaraz po odbiorze i odpowiadanie na tych pytania o to jak chcemy wykończyć.

Sytuacja przy parapetówce też mnie nieźle zdenerwowała i nagadałam jej trochę więcej,  ale podejrzewam, że spłynęło to po niej jak po kaczce.

Jak uniknąć podobnych sytuacji kiedy pojawią się dzieci? Przecież nie będę jej całkowicie od nich separować...

2 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-05-16 11:23:36)

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej

Wiesz, tesciowej raczej nie zmienisz, bo w tym wieku sa to nawyki juz stale.

Pozostaje Ci albo ograniczac kontakt do niezbednego minimum albo wpuszczanie jednym uchem i wypuszczanie natychmiast drugim. Na kazde pytanie: dlaczego tak czy tak cos robisz odpowiadaj z niewinnym usmiechem "bo tak lubie". I koniec dyskusji, nie wdawaj sie w tlumaczenia i zawilosci. Ona chyba lubi sobie przy tym pogadac wiec nie dawaj jej tej okazj

A przy okazji kotletow - naprawde tak duzo tej panierki obie dajecie? Tam mozna sie w ogole kotleta doszukac?:))

3

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej

Jak uniknąć? Zrozumieć, że teściowa, to już starsza kobieta, która się NIE zmieni.
Spróbować polubić teściową - na pewno ma jakieś fajne cechy charakteru, których obecnie nie dostrzegasz, bo inne jej zachowania Cię denerwują.

Co z dziećmi? A nic! Odseparuj relacje synowa-teściowa od relacji babcia-wnuki. To zupełnie inne relacje, kontakty. A dzieciom zawsze można tłumaczyć, że u babci w domu panują inne zasady, których się przestrzega u babci, a w domu inne, które przestrzegamy u nas w domu.

Tyle.

4

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej
Mussuka napisał/a:

Wiesz, tesciowej raczej nie zmienisz, bo w tym wieku sa to nawyki juz stale.

Pozostaje Ci albo ograniczac kontakt do niezbednego minimum albo wpuszczanie jednym uchem i wypuszczanie natychmiast drugim. Na kazde pytanie: dlaczego tak czy tak cos robisz odpowiadaj z niewinnym usmiechem "bo tak lubie". I koniec dyskusji, nie wdawaj sie w tlumaczenia i zawilosci. Ona chyba lubi sobie przy tym pogadac wiec nie dawaj jej tej okazj

A przy okazji kotletow - naprawde tak duzo tej panierki obie dajecie? Tam mozna sie w ogole kotleta doszukac?:))

Na codzien to ja nie jadam kotletów:) Ale zrobiłam klasycznie, jak mnie w domu uczono. Grube mięso (około 1,5 - 2cm) i może raptem 2mm panierki.

A Ty jak panierujesz, że uważasz, że to dużo?

5 Ostatnio edytowany przez Farmazonek (2014-05-16 11:33:21)

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej
Cynicznahipo napisał/a:

Jak uniknąć? Zrozumieć, że teściowa, to już starsza kobieta, która się NIE zmieni.
Spróbować polubić teściową - na pewno ma jakieś fajne cechy charakteru, których obecnie nie dostrzegasz, bo inne jej zachowania Cię denerwują.

Co z dziećmi? A nic! Odseparuj relacje synowa-teściowa od relacji babcia-wnuki. To zupełnie inne relacje, kontakty. A dzieciom zawsze można tłumaczyć, że u babci w domu panują inne zasady, których się przestrzega u babci, a w domu inne, które przestrzegamy u nas w domu.

Tyle.

Ale co jak się zacznie:
że nie taki wózek, że zły kocyk, a czemu ja pozwalam dziecku jeść to i to... akurat w tej kwestii mam bardzo dużo odmiennych zdań.

Z opowieści mojej mamy ja od 3 miesiąca jadłam już normalne jedzenie (miksowała mi zupki, które sama jadła, mając 4 miesiące na imieninach cioci dorwałam się do ogórka kiszonego, którego całego wyssałam) i nic mi nie było. Nie chciałam tych śmiesznych papek, kaszek - to ich we mnie nie wmuszała. Jadłam to co chciałam i nigdy nie było problemu z jedzeniem, nie trzeba było we mnie wmuszać. Nie wciskała mi na głowę czapeczki, kiedy ja ją zdejmowałam. I nic mi nie było. Co więcej, oprócz "standardowych" chorób dziecięcych (różyczka, świnka itp.) nigdy w życiu nie miałam anginy czy grypy. I tak chcę wychowac i swoje dzieci. Ona natomiast trzęsła się nad swoimi jak się dało (cyc do 2 roku życia), nad wnukami tez się tak trzęsie i wystarczy byle wiaterek i dzieciaki już chore...

6

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej
Farmazonek napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Jak uniknąć? Zrozumieć, że teściowa, to już starsza kobieta, która się NIE zmieni.
Spróbować polubić teściową - na pewno ma jakieś fajne cechy charakteru, których obecnie nie dostrzegasz, bo inne jej zachowania Cię denerwują.

Co z dziećmi? A nic! Odseparuj relacje synowa-teściowa od relacji babcia-wnuki. To zupełnie inne relacje, kontakty. A dzieciom zawsze można tłumaczyć, że u babci w domu panują inne zasady, których się przestrzega u babci, a w domu inne, które przestrzegamy u nas w domu.

Tyle.

Ale co jak się zacznie:
że nie taki wózek, że zły kocyk, a czemu ja pozwalam dziecku jeść to i to... akurat w tej kwestii mam bardzo dużo odmiennych zdań.

Z opowieści mojej mamy ja od 3 miesiąca jadłam już normalne jedzenie (miksowała mi zupki, które sama jadła, mając 4 miesiące na imieninach cioci dorwałam się do ogórka kiszonego, którego całego wyssałam) i nic mi nie było. Nie chciałam tych śmiesznych papek, kaszek - to ich we mnie nie wmuszała. Jadłam to co chciałam i nigdy nie było problemu z jedzeniem, nie trzeba było we mnie wmuszać. Nie wciskała mi na głowę czapeczki, kiedy ja ją zdejmowałam. I nic mi nie było. Co więcej, oprócz "standardowych" chorób dziecięcych (różyczka, świnka itp.) nigdy w życiu nie miałam anginy czy grypy. I tak chcę wychowac i swoje dzieci. Ona natomiast trzęsła się nad swoimi jak się dało (cyc do 2 roku życia), nad wnukami tez się tak trzęsie i wystarczy byle wiaterek i dzieciaki już chore...

To się na pewno zacznie. Przygotuj się.
Moja teściowa też często (z dobroci serca) takimi tekstami sypie.
Ja słucham, co ona mówi, ale robię po swojemu.

Po prostu rób swoje. A ona niech sobie gada.

7

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej
Cynicznahipo napisał/a:
Farmazonek napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Jak uniknąć? Zrozumieć, że teściowa, to już starsza kobieta, która się NIE zmieni.
Spróbować polubić teściową - na pewno ma jakieś fajne cechy charakteru, których obecnie nie dostrzegasz, bo inne jej zachowania Cię denerwują.

Co z dziećmi? A nic! Odseparuj relacje synowa-teściowa od relacji babcia-wnuki. To zupełnie inne relacje, kontakty. A dzieciom zawsze można tłumaczyć, że u babci w domu panują inne zasady, których się przestrzega u babci, a w domu inne, które przestrzegamy u nas w domu.

Tyle.

Ale co jak się zacznie:
że nie taki wózek, że zły kocyk, a czemu ja pozwalam dziecku jeść to i to... akurat w tej kwestii mam bardzo dużo odmiennych zdań.

Z opowieści mojej mamy ja od 3 miesiąca jadłam już normalne jedzenie (miksowała mi zupki, które sama jadła, mając 4 miesiące na imieninach cioci dorwałam się do ogórka kiszonego, którego całego wyssałam) i nic mi nie było. Nie chciałam tych śmiesznych papek, kaszek - to ich we mnie nie wmuszała. Jadłam to co chciałam i nigdy nie było problemu z jedzeniem, nie trzeba było we mnie wmuszać. Nie wciskała mi na głowę czapeczki, kiedy ja ją zdejmowałam. I nic mi nie było. Co więcej, oprócz "standardowych" chorób dziecięcych (różyczka, świnka itp.) nigdy w życiu nie miałam anginy czy grypy. I tak chcę wychowac i swoje dzieci. Ona natomiast trzęsła się nad swoimi jak się dało (cyc do 2 roku życia), nad wnukami tez się tak trzęsie i wystarczy byle wiaterek i dzieciaki już chore...

To się na pewno zacznie. Przygotuj się.
Moja teściowa też często (z dobroci serca) takimi tekstami sypie.
Ja słucham, co ona mówi, ale robię po swojemu.

Po prostu rób swoje. A ona niech sobie gada.

Tak będzie trzeba. Tylko najgorsze w tym, że nie szanuje zdania innych. To samo można wyrazić na dwa sposoby:
1. Jak dasz tak mało pieprzu to będzie niedobre. Masz dać więcej pieprzu, będzie lepsze - bo ja tak robię.
2. Może dodasz trochę więcej pieprzu? Może wtedy danie będzie jeszcze smaczniejsze?

Może być też trzecie rozwiązanie:
T: Dlaczego dajesz tak mało pieprzu?
J: Mamo, bo ja nie lubię pieprzu, jeśli ktoś będzie chciał to sobie doprawi na talerzu
T: Faktycznie, to też jest rozwiązanie.

8

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej
Farmazonek napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
Farmazonek napisał/a:

Ale co jak się zacznie:
że nie taki wózek, że zły kocyk, a czemu ja pozwalam dziecku jeść to i to... akurat w tej kwestii mam bardzo dużo odmiennych zdań.

Z opowieści mojej mamy ja od 3 miesiąca jadłam już normalne jedzenie (miksowała mi zupki, które sama jadła, mając 4 miesiące na imieninach cioci dorwałam się do ogórka kiszonego, którego całego wyssałam) i nic mi nie było. Nie chciałam tych śmiesznych papek, kaszek - to ich we mnie nie wmuszała. Jadłam to co chciałam i nigdy nie było problemu z jedzeniem, nie trzeba było we mnie wmuszać. Nie wciskała mi na głowę czapeczki, kiedy ja ją zdejmowałam. I nic mi nie było. Co więcej, oprócz "standardowych" chorób dziecięcych (różyczka, świnka itp.) nigdy w życiu nie miałam anginy czy grypy. I tak chcę wychowac i swoje dzieci. Ona natomiast trzęsła się nad swoimi jak się dało (cyc do 2 roku życia), nad wnukami tez się tak trzęsie i wystarczy byle wiaterek i dzieciaki już chore...

To się na pewno zacznie. Przygotuj się.
Moja teściowa też często (z dobroci serca) takimi tekstami sypie.
Ja słucham, co ona mówi, ale robię po swojemu.

Po prostu rób swoje. A ona niech sobie gada.

Tak będzie trzeba. Tylko najgorsze w tym, że nie szanuje zdania innych. To samo można wyrazić na dwa sposoby:
1. Jak dasz tak mało pieprzu to będzie niedobre. Masz dać więcej pieprzu, będzie lepsze - bo ja tak robię.
2. Może dodasz trochę więcej pieprzu? Może wtedy danie będzie jeszcze smaczniejsze?

Może być też trzecie rozwiązanie:
T: Dlaczego dajesz tak mało pieprzu?
J: Mamo, bo ja nie lubię pieprzu, jeśli ktoś będzie chciał to sobie doprawi na talerzu
T: Faktycznie, to też jest rozwiązanie.

Ja wiem, że to jest denerwujące, ale musisz zaakceptować to, że teściowa jest tego typu osobą.
Po prostu.

Inaczej będziecie toczyły ze sobą ciągłą wojnę, która nikomu nie wyjdzie na zdrowie.

9

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej

Wiem, że masz rację. Ale każdy ma swoją wytrzymałość, niby jednym uchem wpuszczasz, drugim wypuszczasz, ale coś zawsze w tym filtrze zostanie i w koncu bedzie trzeba go "oczyścić". I druga obawa, czy jak będę to ignorować to nie zacznie robić  przytyków, że ją ignoruję.

10

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej
Farmazonek napisał/a:

Wiem, że masz rację. Ale każdy ma swoją wytrzymałość, niby jednym uchem wpuszczasz, drugim wypuszczasz, ale coś zawsze w tym filtrze zostanie i w koncu bedzie trzeba go "oczyścić". I druga obawa, czy jak będę to ignorować to nie zacznie robić  przytyków, że ją ignoruję.

Zawsze możesz powiedzieć np.: ''mamo, szanuję Twoje zdanie, ale jest to moje pierwsze dziecko i sama chcę podejmować decyzje''.
Albo: ''to ja jestem mamą i wiem, czego trzeba mojemu dziecku''. Nie należy dążyć do konfliktu, bo to tylko pogorszy sprawę.

11

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej
Farmazonek napisał/a:
Mussuka napisał/a:

A przy okazji kotletow - naprawde tak duzo tej panierki obie dajecie? Tam mozna sie w ogole kotleta doszukac?:))

Na codzien to ja nie jadam kotletów:) Ale zrobiłam klasycznie, jak mnie w domu uczono. Grube mięso (około 1,5 - 2cm) i może raptem 2mm panierki.

A Ty jak panierujesz, że uważasz, że to dużo?

no prosze i jaki kulinarny off-top powstal:) Najbardziej to lubie mieso bez panierki, bo w nia caly tluszcz wlazi a ja lubie smak miesa jako takiego:) ale jak juz te schabowe robie klasycznie to tylko rozbeltane jajo i lekko bulka. Maki nie uzywam do schabowych, bardziej chyba do bitek pasuje:) ale kazdy ma swoje tradycje, ja sie tylko zdziwilam, ze az tyle warstw tej panierki dajesz Ty i tesciowa:)

12

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej

Tylko własnie już wcześniejsze sytuacje

"to jest nasze mieszkanie i chcielibyśmy urządzić je po swojemu, tak jak nam się podoba i tak jak uważamy, że będziemy czuć się dobrze"
a nawet tłumaczenie TŻa
"wy mieliście swój czas na urządzanie swojego mieszkania (2 lata temu robili remont generalny) i zrobiliście tak jak chcieliście. Teraz jest nas czas i proszę nie wtrącajcie się."  nie pomogło.

Dlatego też obawiam się, że moje metody  będzie na swój wbijający szpilę sposób też komentować i krytykować...

13

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej
Farmazonek napisał/a:

Dlatego też obawiam się, że moje metody  będzie na swój wbijający szpilę sposób też komentować i krytykować...

Na pewno będzie. Taki typ.
Stosuj metodę zdartej płyty. Kulturalnie i do znudzenia powtarzaj, że tak się podoba i tak robisz.

14

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej
Mussuka napisał/a:
Farmazonek napisał/a:
Mussuka napisał/a:

A przy okazji kotletow - naprawde tak duzo tej panierki obie dajecie? Tam mozna sie w ogole kotleta doszukac?:))

Na codzien to ja nie jadam kotletów:) Ale zrobiłam klasycznie, jak mnie w domu uczono. Grube mięso (około 1,5 - 2cm) i może raptem 2mm panierki.

A Ty jak panierujesz, że uważasz, że to dużo?

no prosze i jaki kulinarny off-top powstal:) Najbardziej to lubie mieso bez panierki, bo w nia caly tluszcz wlazi a ja lubie smak miesa jako takiego:) ale jak juz te schabowe robie klasycznie to tylko rozbeltane jajo i lekko bulka. Maki nie uzywam do schabowych, bardziej chyba do bitek pasuje:) ale kazdy ma swoje tradycje, ja sie tylko zdziwilam, ze az tyle warstw tej panierki dajesz Ty i tesciowa:)

Ja jak dla siebie gotuję, to schabowego czy pierś wolę "opanierować" przyprawami i na patelnię grillową. Za to np. bitek nawet mąką nie panieruję. Mąka sprawia, że są gorzkawe moim zdaniem:)

Ja za to bardzo lubię panierkę, ale wiadomo... co za często to nie zdrowo:)

15 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-05-16 12:29:34)

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej
Cynicznahipo napisał/a:
Farmazonek napisał/a:

Wiem, że masz rację. Ale każdy ma swoją wytrzymałość, niby jednym uchem wpuszczasz, drugim wypuszczasz, ale coś zawsze w tym filtrze zostanie i w koncu bedzie trzeba go "oczyścić". I druga obawa, czy jak będę to ignorować to nie zacznie robić  przytyków, że ją ignoruję.

Zawsze możesz powiedzieć np.: ''mamo, szanuję Twoje zdanie, ale jest to moje pierwsze dziecko i sama chcę podejmować decyzje''.
Albo: ''to ja jestem mamą i wiem, czego trzeba mojemu dziecku''. Nie należy dążyć do konfliktu, bo to tylko pogorszy sprawę.

Oj obawiam sie, ze taki tekst to bedzie dolanie oliwy do ognia:)) Osoby jak opisana tu tesciowa alergicznie reaguja na slowa "wiem czego chce" ew. "to moja decyzja":) One wiedza zawsze najlepiej i cudza decyzyjnosc tez maja w nosie:)

Czasem dobrze jest tez tak sobie potaknac, jasne jasne droga mamo:) a zrobic i talk po swojemu, Ile ona z tym dzieckiem bedzie, zeby mu zaszkodzic? Cyca mu wlasnego nie da, czapeczke zalozy, to ja potem zdejmiesz, a jak pare razy dziecko ja zbyt obfitym obiadkiem ohaftuje, to sie bedzie z daleka trzymala:)

Apropos pieprzu, to byl tylko przyklad czy ona rzeczywiscie lubi takie pieprzne dania? Bo mi diabelski pomysl wpadl do glowy:))Obrazek dodany przez użytkowniczkę

16

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej

Raczej jako przykład. Tendencję do przesadzania z tą przyprawą ma raczej moja mama, teściowa za to robi za to w ogole niedoprawione jedzenie. Ale możesz podać pomysł, może uda się zastosować albo przenieść na jakiś inny składnik:)

17

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej
Farmazonek napisał/a:

Raczej jako przykład. Tendencję do przesadzania z tą przyprawą ma raczej moja mama, teściowa za to robi za to w ogole niedoprawione jedzenie. Ale możesz podać pomysł, może uda się zastosować albo przenieść na jakiś inny składnik:)

no wiesz, jak Ci tesciowa nastepnym razem zacznie po garach buszowac i narzekac, ze za malo tego czy tamtego, to zlap za sol/pieprz/chili czy co tam ona sobie zyczy i walnij garsc w jej talerz ale dodajac, ze specjalnie dla mamy postaralas sie odpowiednio doprawic, zeby jej smakowalo:). Gwarantuje, ze wiecej nie skrytykuje braku jakiegos skladnika. Ani Twojego jedzenia. Bo bedzie sie bala, ze doslownie wezmiesz sobie jej rady "do serca":)

18

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej

Ona lubi dużo śmietany w mizerii (ja lubię gdy królują ogórki, które są delikatnie polane śmietaną czy jogurtem). Ale zrobię miseczkę specjalnie dla niej: dwa plasterki i duża śmietana:)

19

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej

Moim zdaniem jedynym lekarstwem jest maksymalne ograniczenie kontaktów. Ślub bierzesz z facetem, nie z jego mamusią czy tatusiem - czasy, w których kobieta dosłownie "wchodziła" w rodzinę męża minęły.

20

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej

Farmazonek, bo Ty nie masz własnego zdania i nie jesteś pewna swoich decyzji.

Przecież To Twoje życie i Twoje decyzje i rób jak sobie chcesz, a to, że teściowa pogada to trudno.

Na wszystko odpowiadaj "ale ja robię tak/ja chce tak/ mi tak się podoba" i ucinaj dyskusje, a najlepiej zmieniaj od razu temat smile

21

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej

Z tego powodu też wymyśliłam przeprowadzkę, aby go trochę odciągnąć od mamusi. Moja mama na szczęście tak się nie wtrąca, powiedziała, że jak  będę potrzebowała jej pomocy to mam o nią poprosić, ale nie będzie próbowała mnie uszczęśliwiać na siłę.

Z pewnością będę ograniczać, ale nie da rady do zera. Bo oprócz tych jej rad i narzekania jest całkiem w porządku kobietą.

22

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej
Farmazonek napisał/a:

Ona lubi dużo śmietany w mizerii (ja lubię gdy królują ogórki, które są delikatnie polane śmietaną czy jogurtem). Ale zrobię miseczkę specjalnie dla niej: dwa plasterki i duża śmietana:)

dokladnie tak:) Podasz i powiesz - zrobilam specjalnie dla mamy taka mizerie, zeby smakowala:) jak zacznie lowic te dwa plasterki, to nastepnym razem juz poprosi o Twoja tradycyjna mizerie:))

23

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej
Farmazonek napisał/a:

Moja mama na szczęście tak się nie wtrąca, powiedziała, że jak  będę potrzebowała jej pomocy to mam o nią poprosić, ale nie będzie próbowała mnie uszczęśliwiać na siłę.

Moja matka też mi tak kiedy powiedziała. Dosłownie jakbyś ją cytowała. Niestety okazało się że to puste słowa.

24

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej

farmazonek ja raz jedyny zawiozlam sałatkę w słoiku i stwierdziła że za mało słone i za mało chrzanu.
faktycznie. zauwazyłam. kilo soli i przypraw jak mój mąż dorwie sie do garnków.
pyszne.
jej obiad zjem, ale staram sie aby to było jak najrzadziej.
lubiłam ja, ale kombinuje za moimi plecami:(

25

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej

Ale to, że aby mogła teściowa konflikt "nakręcać" POTRZEBUJE godnego przeciwnika... to jakos paniom umyka?
Wszak: ".. do tanga trzeba dwojga"
Niech by se każda jadła (tę mizerię) TAK przyrządzoną jak lubi... Drugiej wszak niczego OD TEGO "nie ubędzie" wink

26

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej

Ile razy ta teściowa u was bywa, skoro mieszkacie w innym mieście?
Ja rozumiem, mamusia codziennie cię molestuje, ale raz na jakiś czas? Pogdera sobie, poględzi, skrytykuje i pojedzie.
Chce kobieta uchodzic za znawczynie, w swoich oczach chociaż, a wy synowe nie kumacie o co chodzi, łeeee....

Nie przejmujcie się kobietki, nie tylko takie teściowe widziałam, ja gościłam młode pokolenie wielepków u siebie. Pytały: dlaczego tak, a nie inaczej, a moja mama to, a tamto. Taka cecha, niekoniecznie przynależna betonowym teściowym.

Mamusia nie wtłoczyła do główki dobrych manier.

27 Ostatnio edytowany przez Farmazonek (2014-05-19 11:06:15)

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej
Anhedonia napisał/a:

Ale to, że aby mogła teściowa konflikt "nakręcać" POTRZEBUJE godnego przeciwnika... to jakos paniom umyka?
Wszak: ".. do tanga trzeba dwojga"
Niech by se każda jadła (tę mizerię) TAK przyrządzoną jak lubi... Drugiej wszak niczego OD TEGO "nie ubędzie" wink

To nie jest tak, że między nami jest jakiś wielki konflikt. Generalnie jakoś się dogadujemy. Ja miałam takie podejście "jestem u niej, chcę jej pomóc to robię tak jak ona chce chociaż sama bym zrobiła inaczej". I chciałabym aby potrafiła to zrozumieć i  wykorzystać w drugą stron, ze jak jest u mnie i chce pomóc to niech robi tak jak ją proszę a nie robi mi wykłady, że mój sposób jest zły, bo ona robi lepiej (btw nawet mojemu TŻowi i jego ojcu bardziej smakuje moje jedzenie niż jej, więc coś w tym jest).

Nie chcę pielęgnować konfliktu, raczej chcę go uniknąć. Mizeria to był przykład, ot po prostu. Jest u siebie to niech sobie robi ją tak jak lubi, trudno, ja będę sobie ogórki wyławiac i doprawiać do talerzu. Ale niech zaakceptuję, że ja robię inaczej, więc jak chce aby jej cały talerz pływał w śmietanie to niech zwyczajnie poprosi abym jej dała dodatkową miseczkę śmietany a nie wpycha mi ją siłą do całej mizerii.

28 Ostatnio edytowany przez Farmazonek (2014-05-19 11:07:30)

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej
chaber05 napisał/a:

Ile razy ta teściowa u was bywa, skoro mieszkacie w innym mieście?
Ja rozumiem, mamusia codziennie cię molestuje, ale raz na jakiś czas? Pogdera sobie, poględzi, skrytykuje i pojedzie.
Chce kobieta uchodzic za znawczynie, w swoich oczach chociaż, a wy synowe nie kumacie o co chodzi, łeeee....

Nie przejmujcie się kobietki, nie tylko takie teściowe widziałam, ja gościłam młode pokolenie wielepków u siebie. Pytały: dlaczego tak, a nie inaczej, a moja mama to, a tamto. Taka cecha, niekoniecznie przynależna betonowym teściowym.

Mamusia nie wtłoczyła do główki dobrych manier.

Była raz w surowym mieszkaniu, raz niespodziewanie nas odwiedzili podczas wykańczańczania, potem na parapetówce, potem musieli załatwić jakąś sprawę w naszym mieście, więc też odwiedzili, potem jechała do swojej siostry na wieś i nas miała po drodze więc też  wpadli na obiad. A my mieszkamy w tym mieszkaniu 2 miesiące...

Wcześniej jak mieszkaliśmy w tym samym mieście co oni to rzadziej odwiedzali niż teraz.

Te maniery to przytyczek do mnie czy do niej?

29

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej
Farmazonek napisał/a:
chaber05 napisał/a:

Ile razy ta teściowa u was bywa, skoro mieszkacie w innym mieście?
Ja rozumiem, mamusia codziennie cię molestuje, ale raz na jakiś czas? Pogdera sobie, poględzi, skrytykuje i pojedzie.
Chce kobieta uchodzic za znawczynie, w swoich oczach chociaż, a wy synowe nie kumacie o co chodzi, łeeee....

Nie przejmujcie się kobietki, nie tylko takie teściowe widziałam, ja gościłam młode pokolenie wielepków u siebie. Pytały: dlaczego tak, a nie inaczej, a moja mama to, a tamto. Taka cecha, niekoniecznie przynależna betonowym teściowym.

Mamusia nie wtłoczyła do główki dobrych manier.

Była raz w surowym mieszkaniu, raz niespodziewanie nas odwiedzili podczas wykańczańczania, potem na parapetówce, potem musieli załatwić jakąś sprawę w naszym mieście, więc też odwiedzili, potem jechała do swojej siostry na wieś i nas miała po drodze więc też  wpadli na obiad. A my mieszkamy w tym mieszkaniu 2 miesiące...

Wcześniej jak mieszkaliśmy w tym samym mieście co oni to rzadziej odwiedzali niż teraz.

Te maniery to przytyczek do mnie czy do niej?

Widać malo zajęci jesteście i dużą ilością wolnego czasu dysponujecie, że sobie teściowie tak mogą wpadać smile

30

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej
Teo napisał/a:
Farmazonek napisał/a:
chaber05 napisał/a:

Ile razy ta teściowa u was bywa, skoro mieszkacie w innym mieście?
Ja rozumiem, mamusia codziennie cię molestuje, ale raz na jakiś czas? Pogdera sobie, poględzi, skrytykuje i pojedzie.
Chce kobieta uchodzic za znawczynie, w swoich oczach chociaż, a wy synowe nie kumacie o co chodzi, łeeee....

Nie przejmujcie się kobietki, nie tylko takie teściowe widziałam, ja gościłam młode pokolenie wielepków u siebie. Pytały: dlaczego tak, a nie inaczej, a moja mama to, a tamto. Taka cecha, niekoniecznie przynależna betonowym teściowym.

Mamusia nie wtłoczyła do główki dobrych manier.

Była raz w surowym mieszkaniu, raz niespodziewanie nas odwiedzili podczas wykańczańczania, potem na parapetówce, potem musieli załatwić jakąś sprawę w naszym mieście, więc też odwiedzili, potem jechała do swojej siostry na wieś i nas miała po drodze więc też  wpadli na obiad. A my mieszkamy w tym mieszkaniu 2 miesiące...

Wcześniej jak mieszkaliśmy w tym samym mieście co oni to rzadziej odwiedzali niż teraz.

Te maniery to przytyczek do mnie czy do niej?

Widać malo zajęci jesteście i dużą ilością wolnego czasu dysponujecie, że sobie teściowie tak mogą wpadać smile

Dwa razy zaprosiliśmy sami - ok, chęć pochwalenia się kupnem a potem wykończeniem. Ale zdażyło się, że wpadają bez zapowiedzi, mieliśmy ich wyprosić? Raz się trafiło, że mieliśmy plany, ale nie chcąc rozpętywać wojny, TŻ postanowił je odwołać... Widać jednak trzeba było ich wyprosić.

31 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-05-20 12:31:34)

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej
Farmazonek napisał/a:
Anhedonia napisał/a:

Ale to, że aby mogła teściowa konflikt "nakręcać" POTRZEBUJE godnego przeciwnika... to jakos paniom umyka?

...Generalnie jakoś się dogadujemy. Ja miałam takie podejście "jestem u niej, chcę jej pomóc to robię tak jak ona chce chociaż sama bym zrobiła inaczej". I chciałabym aby potrafiła to zrozumieć i  wykorzystać w drugą stron, ze jak jest u mnie i chce pomóc to niech robi tak jak ją proszę a nie robi mi wykłady, że mój sposób jest zły, bo ona robi lepiej (btw nawet mojemu TŻowi i jego ojcu bardziej smakuje moje jedzenie niż jej, więc coś w tym jest).

Nie chcę pielęgnować konfliktu, raczej chcę go uniknąć.

NIE big_smile Ty chcesz, żeby było 'po Twojemu". DOKŁADNIE tak samo jak i ONA wink
Jej rozumowanie zapewne zasadza sie na podobnych argumentach jak twoje: "CAŁE lata tak robiłam I BYŁO DOBRZE... Niech (ta młoda i niedoświadczona) ZROZUMIE, że to PRZEZ WIELOLETNIE doświadczenie sprawdzone..."
Z boku - toćka toćka TO SAMO. Choć będąc w środku takich przepychanek pewnie nie wesoło wink

32

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej
Anhedonia napisał/a:
Farmazonek napisał/a:
Anhedonia napisał/a:

Ale to, że aby mogła teściowa konflikt "nakręcać" POTRZEBUJE godnego przeciwnika... to jakos paniom umyka?

...Generalnie jakoś się dogadujemy. Ja miałam takie podejście "jestem u niej, chcę jej pomóc to robię tak jak ona chce chociaż sama bym zrobiła inaczej". I chciałabym aby potrafiła to zrozumieć i  wykorzystać w drugą stron, ze jak jest u mnie i chce pomóc to niech robi tak jak ją proszę a nie robi mi wykłady, że mój sposób jest zły, bo ona robi lepiej (btw nawet mojemu TŻowi i jego ojcu bardziej smakuje moje jedzenie niż jej, więc coś w tym jest).

Nie chcę pielęgnować konfliktu, raczej chcę go uniknąć.

NIE big_smile Ty chcesz, żeby było 'po Twojemu". DOKŁADNIE tak samo jak i ONA wink
Jej rozumowanie zapewne zasadza sie na podobnych argumentach jak twoje: "CAŁE lata tak robiłam I BYŁO DOBRZE... Niech (ta młoda i niedoświadczona) ZROZUMIE, że to PRZEZ WIELOLETNIE doświadczenie sprawdzone..."
Z boku - toćka toćka TO SAMO. Choć będąc w środku takich przepychanek pewnie nie wesoło wink

A ja tu widzę podstawową różnicę: jestem w gościach to nie rządzę się i nie pouczam. Niech ona robi po swojemu u siebie (i ja siedzę cicho), ale niech siedzi cicho kiedy ja robię po swojemu u siebie. Ot, chyba logiczne.

33

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej
Farmazonek napisał/a:
Teo napisał/a:
Farmazonek napisał/a:

Była raz w surowym mieszkaniu, raz niespodziewanie nas odwiedzili podczas wykańczańczania, potem na parapetówce, potem musieli załatwić jakąś sprawę w naszym mieście, więc też odwiedzili, potem jechała do swojej siostry na wieś i nas miała po drodze więc też  wpadli na obiad. A my mieszkamy w tym mieszkaniu 2 miesiące...

Wcześniej jak mieszkaliśmy w tym samym mieście co oni to rzadziej odwiedzali niż teraz.

Te maniery to przytyczek do mnie czy do niej?

Widać malo zajęci jesteście i dużą ilością wolnego czasu dysponujecie, że sobie teściowie tak mogą wpadać smile

Dwa razy zaprosiliśmy sami - ok, chęć pochwalenia się kupnem a potem wykończeniem. Ale zdażyło się, że wpadają bez zapowiedzi, mieliśmy ich wyprosić? Raz się trafiło, że mieliśmy plany, ale nie chcąc rozpętywać wojny, TŻ postanowił je odwołać... Widać jednak trzeba było ich wyprosić.

Tak, mieliście ich wyprosić, skoro mieliście inne plany. W świecie telefonów i internetu składanie niezapowiedzianych wizyt jest zwyczajnie niegrzeczne i nietaktowne.

34

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej

ja sie nie obrazam, gdy robie niezapowiedziana wizyte i ktos nie ma czasu, albo ma gosci. ale to tylko najblizsza rodzina

35 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-05-21 08:04:13)

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej
Farmazonek napisał/a:

A ja tu widzę podstawową różnicę: jestem w gościach to nie rządzę się i nie pouczam. Niech ona robi po swojemu u siebie (i ja siedzę cicho), ale niech siedzi cicho kiedy ja robię po swojemu u siebie. Ot, chyba logiczne.

A gdzie TU miejsce na logikę?
MASZ w stosunku do osoby nietaktownej OCZEKIWANIA wink wątpię by takie oczekiwania były REALNE... Może syn pani "nietaktownej" by jej uwagę zwrócił... jakoś taktownie? Bo jeśli Ty cokolwiek zrobisz - to znów "podkręcisz" atmosferę... choć biorąc pod uwagę częstość ich wizyt to chyba JEDNAK przykładasz do tego zbyt dużą wagę. Nie robisz czasem z igły widły?
Gospodarz winnien być w stosunku do odwiedzających gościnny? a nie krytyczny? wink chyba trzeba to wszystko jeszcze raz zredefiniować... te zasady gospodarz-gość...

Ps. co do niezapowiedzianych wizyt popieram zdanie TEO. DZIŚ telefon to żadna fatyga...

36

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej

To daj jej tego co potrzebuje czyli potwierdzenia że jest ważna, mądra. ALE znajdź tematy w których sie zgadzacie, radz się w tych tematach, dyskutujcie o nich, pytaj sie jak sie tesciowa wogole czuje, co robiła, co robi, o czym myśli. 
DAJ JEJ UWAGĘ. a na pytania czemu  nie macie firanek itp. odpowiadaj A CZY TO TAKIE WAŻNE? SĄ WAŻNIEJSZE SPRAWY NIZ KOLOR CZY DLUGOSC FIRANEK. Staraj się z nią zaprzyjaznic i daj jej uwagę,  spraw aby poczuła się ważna jako osoba a nie za tej jej złote rady.  tzn. przetestuj tą metodę :-)

37

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej

Ja powiedziałam swojej teściowej, że znoszę przytyki z jej i mojego partnera rodzeństwa strony ze względu na mojego partnera. Nie wdawałam się w szczegóły i polemikę. Ucięłam temat, odwróciłam się na pięcie i od tego czasu tylko "służbowo" odbębniam święta lub inne ważne uroczystości. Docinki i komentarze nie skończyły się, ale ja mam świadomość, że ona wie, że tego nie akceptuję a zaszczycam ją swoja obecnością tylko na wyraźną prośbę mojego partnera. On sam z kolei jeździ do niej z naszym dzieckiem kiedy tylko chce i nie mam z tym żadnego problemu.Wręcz przeciwnie- robię sobie wtedy domowe spa.
Nie piszę, że nie boli mnie taki obrót rzeczy, ale jest jak jest. Myślę, że w naszym przypadku to najlepsze rozwiązanie. Jej nie zmienię, a sama nie czuję się poniżona.
Spróbuj zdobyć się na pewien dystans. Powodzenia smile

38

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej

ja podobnie robiłam jak kamyczek82, z teściową i rodzeństwem mojego faceta nie dogadywałam się od początku, poza jedną z sióstr (nie było pomiędzy nami jakichś większych spięć nigdy); jak urodziło się dziecko, to oni na jego punkcie oszaleli, wiedziałam, że jest dla nich ważne i mimo, że sama z ich podejściem do życia się nie zgadzam, pochodzimy z kompletnie innych środowisk, to dawałam dziecko tak często jak chcieli (a było to często), sama nie odwiedzałam ich praktycznie w ogóle, bo nie znoszę fałszywej atmosfery, udawania że wszystko jest w porządku; oni mają bardzo wysokie wymagania, jeśli o wszystko chodzi, dzieci chodzą jak w zegarku (dorosłe już osoby, ale mieszkają z mamusią, oprócz brata, który i tak codziennie wpada), zero luzu, dom musi być wysprzątany na cacy, wszyscy na około to idioci, bałwany, klauny, debile, każdy jest zły, oni nieskazitelni;
oddawałam dziecko z wielkim bólem, bo nie chciałabym aby wyrosło na tego typu osobę jak oni, a dziecko jednak chłonie wszystko;
no i po paru razach, jak mi przyszło i do mnie 'nie chcę cię mamo', to zmieniłam taktykę i teraz nie widzą jej prawie wcale;

masz szczęście autorko tematu, że nie mieszkacie blisko siebie, powiedz facetowi swojemu, że cię te ich niezapowiedziane wizyty wkurzają i żeby im powiedział, że mają dzwonić wcześniej, no i powiedz mu też ile razy w miesiącu to dla ciebie za dużo

39 Ostatnio edytowany przez mary20 (2014-06-04 05:34:54)

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej

tacy ludzie jak twoja teściowa są toksyczni, potrafią wyssać z człowieka całą energię i dlatego najlepiej jest ograniczać kontakty do minimum

40

Odp: Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej

Do czasu naszej przeprowadzki był spokój i teściowa do rany przyłóż.
Ostatnio aż byłam zdziwiona. TŻ zadzwonił do ojca, bo czegoś tam (budowlane) nie umiał sam zrobić. Oczywiście przyjechali pomóc. Wcześniej przemalowaliśmy w salonie jeden kolor którym teściowa była zachwycona a mnie niesamowicie denerwował. Efekt? Teść powiedział "faktycznie, jest jaśniej, przyjemniej to wygląda". Teściowa się słowem nie odzywała.

Z rodzeństwem TŻa mam świetne kontakty, siostrę ma ekstra, brat też w porządku, trochę za jego żoną nie przepadam, chociaż powoli się do niej przekonuję:)

Macie rację, cieszę się, że nie będzie opcji że dzieci będą podrzucane do babci codziennie:)

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Teściowa się wtrąca i uważa, że ona wszystko wie najlepiej

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026