Witam wszystkich serdecznie!Zastanawiam się czy się rozejść,czy tkwić w małżeństwie bo dzieci i tak trzeba, jak to mówi moja mama.Otóż jestem 11lat w małżeństwie,mam dwoje dzieci i tak naprawde nie jestem szczęśliwa.Cały czas były kłótnie,rozstałam się z mężem ,po 10miesiącach,dałam nam szanse,zdecydowałam się na drugie dziecko sądząc że się zmienił,zresztą cały czas czułam się za wszystko winna.To co wydarzyło się ostatnio pszerosło mnie,okazało się że miałam w domu podsłuch(opisywałam to nie dawno),nie potrafie wybaczyć,zaufać!Wszystko po to żeby udowodnić że brat mnie buntuje,chociaż tak nie jest i niebyło.Jutro mam wizyte u psychologa,na dzień dzisiejszy chcem się rozstać,nie chce aby moje dzieci wychowywały się w takiej atmosferze!Sama pochodze z domu gdzie mama godziła się tak naprawde na wszystko i tak jest do tej pory,ja popełniałam te same blędy,chcem to skończyć.Powiedzcie mi prosze czy przesadzam?Cz to ma sens?Pozdrawiam serdecznie.
Podobne tematy
Tylko ty zmoro wiesz czy przesadzasz czy nie.
Czytałam twoją historię z podsłuchem i już się wypowiedziałam co do takich czynów-neguję i uważam ,ze nie musisz godzić się na małżeństwo dla dzieci.
Dzieci wymagają wychowywanie w szczerości i zdrowej atmosferze.
Sama musisz podjąć decyzję i potem wytrwać -bo nie jest to prosta i łatwa droga.
Pozdrawiam
Zdaje sobie sprawe i toszke mnie to pszerasta,tymbardziej że od 3lat mieszkam w Uk.i tak naprawde zdana jestem sama na siebie,mam jeszcze brata ale nie moge cały czas obarczać go moimi problemami.
też byłam żoną, jestem matką ale trwanie w związku "bo dzieci" jest totalną bzdurą!!
odpowiedz sobie na jedno pytanie - podobało ci się życie twojej matki jak byłaś jeszcze panną? chyba nie ...
jeśli tak to zastanów się co robisz swoim dzieciom ...
życzę ci odwagi i "ruszenia do przodu" ![]()
To nie sredniowiecze,ze trzeba trwać w związku,bo tak trzeba. Bo matka samotnie wychowujaca dzieci to grzech itp...przeciez to absurd. Kazdy powinien zyc po swojemu i nie słuchać innych. Skoro jest Ci zle w związku to odejdź i bądź szczęśliwa! Masz dzieci, one dadzą Ci siłę do życia,nawet bez męza! Tym barzdiej,skoro Twoj mąz nie ma do Ciebie zaufania(zakłada podsłuch)..to jest przeciez chore! tacy ludzie myślą tylko o sobie.. Uważam,że tkwiąc w takim zwiazku możesz tylko się pogrążyć. To ty decydujesz o Twoim życiu..i poki co Twoich dzieci. Więc 3maj się i naprzód:-)
Nie trzeba godzić się na upokarzanie. Nie trzeba być nikim we własnym domu. Nic nie trzeba, jeśli czujesz, że Twoja godność jest szargana...
Jesteś młodą kobietą i masz życie przed sobą. Jeśli czujesz, że Twój mąż nie tylko Cie ogranicza ale wręcz niszczy- uciekaj. Daj sobie i dzieciom szansę na przeżycie czegoś lepszego niż mozolna egzystencja u boku męża-tyrana. Nie myśl teraz, czy znajdziesz miłość bo na to na pewno będzie czas. Zbierz się w sobie i miej odwagę nie popełniać błędów swojej matki.
Dziękuje wszystkim za słowa wsparcia,daje mi to siłe!Ciesze się że tu jestemPozdrawiam serdecznie.
Witaj,
powiedz mi co u ciebie słychać? Podjęłaś już jakieś dalsze kroki w sprawie twojego małżeństwa? U mnie sytuacja wygląda tak, że odkąd wprowadziłam na forum mój temat cały czas gryzę się w sobie jak powiedzieć o tym mężowi... nie chcę tego małżeństwa, takiego życia, tylko jak o tym powiedzieć wszystkim dookoła? Mam te słowa w gardle, jednak nadal mi brak odwagi... Jak mam do tego podejść? wiem, że z jednej strony jest mi łatwiej, bo nie mamy dzieci... ale jednak to wywrócenie całego życia do góry nogami...
Cześć!Moja decyzja jest cały czas taka sama,tylko wszystko wymaga czasu,mieszkam w uk.nie pracuje więc musze załatwić różne formalności.Kochana nie patrz na rodzine,znajomych to twoje życie!Chcesz tkwić w związku w którym jesteś nieszczęśliwa?Uwierz ja do tej pory patrzyłam na wszystkich dookoła tylko nie na siebie i na dobre mi to nie wyszło!Żyj z całych sił,jak w piosence głowa do góry!Trzymam kciuki.Pozdrawiam serdecznie.
10 2010-11-30 14:42:23 Ostatnio edytowany przez Agatka (2010-11-30 15:33:09)
Nigdy nie patrz,ze tak trzeba.Zycie jest jedno. Dzieci tez odetchna z ulga kiedy nie bedzie napiecia w Twoim domu.Przeszlam przez rozstanie na emigracji.Tym trudniej,bo nigdzie nie mialam takiego prawdziwego oparcia.Szukalam go w internecie.Znalazlam spamPrzeszlam z innymi kobietami w podobnej sytuacji przez nagorszy czas.Teraz jestem zadowolona.Moje zycie nabiera barw.Dziecko ma dwa domy.Nawet z jego ojcem zaczynamy sie przyjaznic.Sprobuj zawalczyc o swoje zycie. Na prawde warto.
Kochana zmoro, wycisz się na chwilę i posłuchaj głosu serca.
Nie ma co na siłę tkwić w związku,w którym nie jesteś szczęśliwa.
Nie ma sensu trwanie w nim, bo "tak trzeba".
Wcale tak nie trzeba!
Trzeba natomiast robić wszystko, aby być szczęśliwym i nie żałować minionego czasu.
A jeśli nie odejdziesz od męża, to mam wrażenie że ten czas uznasz za zmarnowany.
Nie słuchaj się innych. Z boku wszystko całkiem inaczej wygląda niż w rzeczywistości.
Zastanów się czego tak naprawdę Ty pragniesz i dąż do tego.
Masz 29 lat. Całe życie przed Tobą.
Jeszcze masz szanse ułożyć sobie je na nowo z innym,lepszym człowiekiem. Z którym będziesz naprawdę szczęśliwa. ![]()
Czego Ci życzę z całego serca. ![]()
Post przeniesiony
Witam wszystkich!Długo mnie tu nie było,ale tyle sie wydarzyło przez ten czas ze nie wiem od czego zacząć.Moze od tego ze postanowiłam zakoniczyc moje cierpienie,rozstaje się z meżem!Miałam drugi podsłuch,wzywałam policie dzień przed świętami,nie było mi łatwo ale musiałam.Napił sie a potem wyzwał mnie jak nikt nigdy w życiu,te słowa mam cały czas w sobie nie wspomne ze wykręcił mi ręke i spytał perfidnie czy boli.Wszystko słyszał nasz syn 12letni który tez na swoj sposób przeżył tą sytuacje!Cofając się do tyłu może byłabym w stanie przebaczyć pierwszy podsłuch,ale wszystko zaszło za daleko!Mam dzieci dla których chcem stworzyć normalny dom,moze nie do konica normalny bo bez ojca,ale uwarzam ze to najleprze wyjscie z sytuacji!Momentami jest mi go szkoda,ale za bardzo jestem zraniona żeby przebaczyć po raz kolejny.Co wy myślicie na ten temat?Pozdrawiam serdecznie!!!