Witajcie,
jestem tu nowa,ale mam nadzieje,że szybko się za klimatyzuje
Otóż mam problem. Jestem na drugim roku studiów, na kierunku takim ,gdzie każdy mówi,że nie poradzę sobie w przyszłości, że to nie jest kierunek dla mnie,że jestem za słaba psychicznie, by pracować w tym zawodzie.Studiuje zaocznie,nie mam pracy ,bo jest ciężko. W grupie też nie jest za dobrze, nie dogaduję się z ludźmi,nie ma takiego zgrania. Myślałam o tym,aby rzucić teraz te studia,że ja tylko się męczę, płaczę przez nie ,przez tych ludzi. Załamana jestem,że nie mam też pracy,że nie rozwijam się.Nie wiem też jaki mogłabym obrać inny kierunek . Chciałabym wyjechać do większego miasta i tam może szybciej bym znalazła pracę. Boję się podjąć jakieś ryzyko. Chciałabym zmienić coś w swoim życiu,ale nie wiem jak,nie wiem co mam robić,jak znaleźć siły do zmiany swojego życia...
Podobne tematy
Skąd wiesz czy za trzy lata nie bedziesz silniejsz psychicznie? Masz teraz okazje ją wzmocnic,własnie po przez problemy w grupie.
Jezeli teraz rzucisz studia,to jedynie w Biedronce może znajdziesz prace.Jest to szczyt Twoich marzeń? zmienisz kierunek studiów i dwa lata pójdą z dymem i pieniadze które wydałas,albo wydali Twoi rodzice. Czy ten kierunek na którym jestes podoba ci sie? Nie patrz na to czy sobie potem poradzisz czy nie,bo nie wiesz jaka będziesz za parę lat.Jezeli wybrałaś te studia bo jesteś do nich przekonana,to walcz!!!
W chwili obecnej podejmij każdą prace nawet na czarno.
A ja się nie zgodzę z tym, co pisze Kobietka48.
Nie każde studia chronią przed kasą w Biedronce, wręcz odwrotnie, znam wielu ludzi po zawodówce/szkole policealnej nie narzekających na brak pracy i grono bezrobotnych magistrów. Multum kierunków oferowanych obecnie przez uczelnie nie tylko nie chroni przed bezrobociem, ale wręcz je zapewnia.
Pomarancza, jeżeli nie jesteś pewna tego, co chcesz zrobić dobrym rozwiązaniem wydaje się urlop dziekański. Po pierwsze w okresie dziekanki nie będziesz płaciła za studia. Po drugie, pozostawiają Ci możliwość powrotu na uczelnię i dokończenia studiów. Po trzecie, w trakcie tej przerwy będziesz mogła przenieść się do większego miasta, spróbować swoich sił w pracy zawodowej lub na spokojnie zastanowić nad własnymi oczekiwaniami. I po czwarte, jeśli po roku wrócisz na studia, będziesz studiowała z innymi ludźmi, co może oczyścić atmosferę.
Nie daj się wpakować w presję wydanych na studia pieniędzy. 2 lata to jeszcze nie dużo. I za żadne pieniądze nie kupisz zdrowia psychicznego, które naprawdę można stracić w złych warunkach. Czasami warto jest nie walczyć na siłę tylko po to, żeby coś komuś udowodnić. Żyj dla siebie i pozwól sobie na chwilę słabości.
Może zacznijmy od tego co to za studia, bo ciężko tak pisać nie wiedząc o czym ![]()
Mnie też mówili, że nawet pierwszego roku nie zaliczę, że to nie dla mnie, żeby studiowała historię i uczyła w szkole później.
Dzisiaj mamy koniec października a ja już jestem na 3 roku ![]()
To czy sobie poradzisz zależy tylko od Ciebie. Jednak jeśli studiujesz np resocjalizację a boisz się wulgarnych ludzi to może Ci być ciężko, pracować z więźniami ![]()
Dziękuję za zainteresowanie się tematem. Mam tysiące myśli czy trwać w grupie , w której nikt nie może się dogadać i czy tak dalej można. Czy studiować dla siebie i olać tych ludzi,ale łatwo jest powiedzieć,gorzej wprowadzić w praktykę... Studia mi się podobają. Są to studia psychologiczne. Pierwszy rok był dla mnie rokiem wielu wylanych łez,ale nie przez nadmiar nauki ,lecz przez ludzi. Może ja za bardzo biorę ich do siebie? Ale czy nie da się patrzeć na to co mówią inni? Jak Wy sobie z tym radzicie? Czy jesteście szczęśliwe na studiach? A może ja wyolbrzymiam ,robię problem z niczego?
Ja ma ten sam problem, ale myślę, że lepiej skończyć studia, bo został mi ostatni rok magisterki, więc szkoda zmarnować nieprzespanych nocy, stresów przed egzaminami i pieniędzy! Kończę kierunek (ekonomia), po którym jest strasznie dużo absolwentów "zapychających" rynek pracy. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że byłam już na kilku rozmowach kwalifikacyjnych, które poprzedzone były testami umiejętności i nic! Byłam strasznie załamana i straciłam przez to wiarę w swoje możliwości. Teraz pracuję fizycznie i niektórzy znajomi mi docinają, ale ciągle szukam pracy w swoim kierunku. Myślę, że lepiej nie kierować się emocjami, a rozsądkiem. Jedno wiem na pewno, zamierzam w przyszłości dalej się kształcić i szukać pracy, która będzie sprawić mi satysfakcję. Zawsze trzeba od czegoś zacząć ![]()
Moim zdaniem jeżeli te studia to dla Ciebie udręka i płaczesz przez ludzi w swojej grupie,to chyba nie warto się męczyc. Jesteś jeszcze młoda i chyba nie tak miało to wszystko wygladac.Weź się w garsc,skończ ten rok i przepisz się na jakiś inny kierunek,na taki który będzie sprawiał Ci radosc,poznasz nowych ludzi i zmienisz otoczenie. Jeżeli nie podejmiesz ryzyka,to do końca życie będziesz żałowała,że się na to nie odważyłaś.
Spokojnie, jesteś na tyle młoda że jeszcze wszystko przed tobą. Moim zdaniem w tej chwili żadne studia nie gwarantują że znajdziesz pracę, ale tez nie jest powiedziane ze jak się zacznie jeden kierunek to nie można go w trakcie zmienić. Zawsze tez możesz zacząć studiować dwa kierunki, może uda ci się je pogodzić. Będziesz miła więcej pracy ale może tez więcej satysfakcji.
Witajcie,
jestem tu nowa,ale mam nadzieje,że szybko się za klimatyzujeOtóż mam problem. Jestem na drugim roku studiów, na kierunku takim ,gdzie każdy mówi,że nie poradzę sobie w przyszłości, że to nie jest kierunek dla mnie,że jestem za słaba psychicznie, by pracować w tym zawodzie.Studiuje zaocznie,nie mam pracy ,bo jest ciężko. W grupie też nie jest za dobrze, nie dogaduję się z ludźmi,nie ma takiego zgrania. Myślałam o tym,aby rzucić teraz te studia,że ja tylko się męczę, płaczę przez nie ,przez tych ludzi. Załamana jestem,że nie mam też pracy,że nie rozwijam się.Nie wiem też jaki mogłabym obrać inny kierunek . Chciałabym wyjechać do większego miasta i tam może szybciej bym znalazła pracę. Boję się podjąć jakieś ryzyko. Chciałabym zmienić coś w swoim życiu,ale nie wiem jak,nie wiem co mam robić,jak znaleźć siły do zmiany swojego życia...
Miałam identyczną sytuację. Jestem z mniejszej wioski, byam na kierunku studiów, który już po pierwszych kilku zjazdach (również byłam na zaocznych) przestał mi odpowiadać. Chyba właśnie głównie przez ludzi. Tylko ja podjęłam decyzje o rezygnacji już po pierwszym semestrze.
Teraz jestem na innym kierunku. Mam nadzieję, że będzie dobrze;) A od niedawna też pracuje w większym mieście;)
10 2010-11-20 17:17:36 Ostatnio edytowany przez Bożena (2010-11-20 18:59:39)
Miałam identyczną sytuację. Jestem z mniejszej wioski, byam na kierunku studiów, który już po pierwszych kilku zjazdach (również byłam na zaocznych) przestał mi odpowiadać. Chyba właśnie głównie przez ludzi. Tylko ja podjęłam decyzje o rezygnacji już po pierwszym semestrze.
Teraz jestem na innym kierunku. Mam nadzieję, że będzie dobrze;) A od niedawna też pracuje w większym mieście;)
I jesteś zadowolona ze swojego wyboru? Nie bałaś się podjąć ryzyka przeprowadzki do innego miasta? Odnalazłaś się w nim? Bo ja bardzo się boję podejmować ryzyko.
Poprawiłam cytowanie. Moderatorka Bożena
Zawsze możesz przenieść się na inną uczelnie w innym mieście, nie tracąc tych dwóch lat.
Również będąc na drugim roku studiów myślałam, aby rzucić uczelnie i wyjechać gdzieś daleko. Czułam się źle i w grupie i na kierunku. Na szczęście nie zrobiłam tego. Teraz, pracując w zawodzie, wiem że dobrze zrobiłam, chociaż też trudno było odnaleźć się w "dorosłym świecie", biorąc odpowiedzialność za swoje utrzymanie, swoją karierę oraz samopoczucie psychiczne.